Dodaj do ulubionych

gdzie sa wczorajsze watki vincenta?????

30.11.03, 14:54
snilo mi sie to czy co???
wczoraj byly dwa nowe watki vincenta vegi..dlaczego dzis zadnego nie widze?
Obserwuj wątek
    • Gość: 5:/ Balcerowicz i Lepper muszą odejść! IP: 81.210.119.* 30.11.03, 15:05
    • dziuunia Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 30.11.03, 15:21
      Wywalili na oślą pewnie przez przekleństwa,bez których,nawiasem mówiąc,jego
      pisanie dużo by straciło.Jeszcze przez trzy dni można je tam czytać.
      • Gość: jaxx Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.11.03, 15:35
        czyli gdzie?
        • Gość: verte Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 15:37
          Gość portalu: jaxx napisał(a):

          > czyli gdzie?



          Czyli tu:

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=396


          Skopiuj je i zamieść ponownie na forum zanim znikną.
          • Gość: jaxx QUREWSKO SZALONY TYDZIEŃ - PART II IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.11.03, 15:45
            Ja najmocniej przepraszam, ale tak sobie - curfa - pomyślałem, że ja może
            jednak dokończę czym prędzej te moje całotygodniowe remanenty telewizyjne,
            bo jakbym miał ich nie dokończyć to czuję, że mógłbym się ewentualnie
            targnąć... Bo to, co odtworzyłem sobie dziś rano z tych taśm - te
            wszystkie "Bary", "Na Wspólnej" i inne - było dla mnie tak wyjebiście
            traumatycznym przeżyciem, że ja niezwłocznie muszę z siebie to wszystko
            wyrzucić... Więc zacznę może od tego - Panie Doktorze - iż zabawna historia
            miała miejsce po obejrzeniu jednego z odcinków "Na Wspólnej". Oto okazało
            się, iż na kasecie nagrany jest też ostatni odcinek "Kawalera do wzięcia".
            Ja tego gówna wcześniej nie oglądałem, tyle co na zajawkach chodzących na
            TVN między audycjami widziałem. Ale myślę sobie, tyle na forum o tym
            badziewiu się rozpisywano, a ja ani be, ani me... No to kurwa raz kozie
            śmierć - ustaliłem sam ze sobą i lecę... Zacząłem od przyjrzenia się
            temu "Kawalerowi", temu chronionemu w Sevres pod Paryżem wzorcowi mężczyzny
            doskonałego, dla którego kilkanaście durnych gęsi z Polski nie zawahało się
            ośmieszyć na lata przed milionami telewidzów, że o sąsiadach - do nagłej
            krwi - i znajomych nie wspomnę. No ale nic... Patrzę kurwa uważnie i nie
            wierzę. Po ekranie zapierdala wyfioczony koleś o wyglądzie pedzia. Gość
            wygląda jakby go prosto z celofanu odwinięto... Patrzę na twarz modela.
            Koleś ma na twarzy... No właśnie ten pajac nic nie ma na twarzy... Ale
            patrzę dalej co się dzieje. A ten wypacykowany plastuś zasuwa z dwoma
            omdlewającymi na jego widok lalami na spacer. Od razu widać,że jedna lala
            zajebałaby drugą w trzydzieści sekund bez użycia żadnych narzędzi. Ta
            pierwsza kwoka, taka czarna, przesadziła trochę z make up'em, co sprawia, iż
            ma lekko latarniowy wygląd. Ta druga, taka blondi, ma lekko durny wygląd.
            Apsztyfikant i kwoki zasiadają na kocu, na skale, z widokiem na morze. Taki
            piknik romantyczny niby ma być... Fajnie jest przez 10 sekund, a potem jatka
            się zaczyna. Kwoki skaczą sobie do oczu. Czarna kwoka do kwoki blondi, że ta
            prowadzi grę i się nienaturalnie zachowuje, a kwoka blondi do czarnej, że
            nieprawda i że ta ją kłamliwie oskarża. I tak skrzecząc, odsztafirowane
            i piękne inaczej napierdalają jedna na drugą przy kamerze, a ta męska cipa
            ze zbolałym wyrazem twarzy siedzi obok i nie wie co ma robić. A ja kurwa
            szok ! Dopiero reklama wyrwała mnie z letargu. No to na jednej nodze do
            łazienki twarz zimną wodą przemyć poleciałem, a potem natychmiast drina
            mocnego se naszykowałem, bo zrozumiałem, że bez znieczulenia do napisów
            końcowych ni chuja nie dojadę. Wracam po reklamie, a tu taka jazda : pedzio
            z trzecią z tych kretynek, taką wyschniętą anorektyczką o gestapowskich
            rysach popierdala krypą po morzu. Anorektyczka nadęta taka i obrażona jak -
            kurwa - Mirek Baka, a apsztyfikant klimat romantyczny próbuje wytworzyć.
            I wtedy za burtą łódki rekiny albo wieloryby albo coś tam się pojawiają.
            Kurwa, pikuś plastikowy się tego jak liny ratunkowej chwycił i nawija do
            gestapówki, że to taki taniec godowy... I pyta czy ona coś czuje... Na to
            anoreksja łaskawie głowę obróciła, poobcinała miziające się ryby i taki
            mesydż wysyła do kolesia : "od tego widoku bardzo romantycznie i kobieco się
            poczułam". I - jeb! - coś na kształt rumieńca strzeliła. A ja ryk na to na
            cały pokój. Tego już - kurwa - nie wytrzymałem. Drink rozlany, pół szklanki
            na sofę, pół na T-shirta se wyładowałem. A w tv jazda dalej... Trzy kwoki
            wybrały się do jakiejś ciemnej nory, gdzie czekał na nich wróżbita. Patrzę,
            a skurwiel wygląda jak Busta Rhymes albo jakiś inny 50 Cent... Upał jak
            fiks, a koleś na głowie czapkę futrzaną jak u ruskiego żołnierza. Gość
            zasuwa po angielsku z pozaziemskim akcentem i zapodaje głosem pacjenta,
            który właśnie przeszedł tracheotomię. Najlepsze było jak odwalał gusła
            i wysmarował kwokom gęby i włosy jakąś syfiastą maścią, niby dobrą na
            miłosne podboje. No i wreszcie finał odcinka. Trzy durne kwoki siedzą jak na
            grzędzie z urzędowo-przerażonymi minami. Nagle wjeżdza pikuś wyprany
            i wyprasowany . Na twarzy ma tym razem prosektorium. Daje dwie róże dwóm
            laskom. Trzeciej - tej czarnej ze zbyt mocną tapetą na gębie - nie daje
            i tym samym ją odstrzeliwuje. Po tym jak ją wykasował natychmiast prosi ją
            o rozmowę na osobności i nawija jej, że jest wyjątkowa,że jej nie zapomni,
            że muszą się spotkać po programie i takie sratytaty. Lala się z nim mizia
            i mówi, że rozumie. Koniec odcinka. Napisy. Fuck ! Muszę obejrzeć koniec
            tego miłosnego dramatu. Tylko teraz już wiem, że przy tym nie można ani jeść
            ani pić i najlepiej jest zapiąć się w pampersa. Co tam jeszcze ... Aha,
            wczoraj był czwarty odcineczek "Fali zbrodni", zatytuowany "Wyzwolenie".
            Zajebisty żeście - kurwa - tytuł wymyślili. Współczesny taki. Patrzyłem
            uważnie czy w związku z tym tytułem Wojtek Siemion będzie i czy będą po raz
            czterdziesty ósmy Berlin zdobywali ( tym razem z Mirkiem Baką), ale jakoś -
            a szkoda - Wojtka nie było. Ale taki jest pomysł : gdzieś tak w 10 odcinku
            dajcie tytuł "Jarzębina czerwona", ot tak dla jaj, chociaż jak byście poszli
            szerzej i "Ogniomistrz Kaleń" przypierdolili, to też byłbym zadowolony.
            A sam odcinek. Z wielka przykrością stwierdzam, iż znowu gówno. Miało być
            dramatycznie, poważnie i patetycznie, a wyszło groteskowo i śmiesznie. Było
            tak : Czarna Mietła do banku się kopnęła, bo najprawdopodobniej zabrakło jej
            na flaszkę w związku z rozpaczą, po tym jak Mirek ją olał ciepłym, a
            przerzucił się na Wagnerową. Czarna w banku pod okienkiem stała, a tu ekipa
            czterech gości przebranych w maski szamanów indiańskich z bronią wjechała.
            No to Czarna jeb na glebę i z komórki dzwoni do swoich, że jest w banku
            i że napad. Kurwa panika ciężka i zamieszanie. Tym razem przejebane miał
            Przemek Sadowski, bo mu Kamińska kazała jechać pod ten bank i przez megafon
            do bandziorów odezwy nadawać. No to Przemek stoi pod tym bankiem jak cipa,
            dookoła chłopaki ze SPAT-u, a Przemek co chwile do mikrofonu żałosną
            formułkę deklamuje. Oczywiście bandziory pełny zlew. Robi się burdel, nie
            wiadomo czy AT-ecy mają wchodzić czy nie. W międzyczasie urzędniczka bankowa
            co w ciąży była od jednego z bandytów w mordę kolbą dostała. No to Czarna
            jej się rzuciła na pomoc i do kibla ją zaprowadziła. Przy okazji pomyślał,
            że siku zrobił. Szef skurwieli niechętnie, ale jej pozwolił. No to Czarna
            puściła wodę z kranu na maksa - że niby siku robi i z komórki - co ją miała
            w rajtuzach dzwoni znowu do siebie. Z Czarną w banku jest taki ochroniarz
            z security od konwojów bankowych o cipiastym wyglądzie Adama Mickiewicza
            i zaczynają coś razem kombinować. W wydziale docieraja wreszcie do kobity,
            która jest żoną gościa mogącego maczać palce w napadzie. Przesłuchują ją Pan
            Tygrys i Wagnerowa. Pan Tygrys chce babę lać od razu w ryj, a Wagnerowa
            próbuje do baby podejść metodami książkowymi. Ale to Tygrys jest górą.
            Nakurwował na babę i baba puściła farbę. Zaczyna się szturm na bank.
            W środku Czarna przemuje broń i bierze udział w strzelaninie. Przez pomyłkę
            rozwala Adama Mickiewicza. Fabuła, tempo, atmosfera - dno i trzy metry mułu.
            W tym odcinku Mirek Baka i reszta w defensywie. Na koniec, gdy wszyscy
            w wydziale cieszą się z odbicia zakładników Radziu Pazura widzi, że nie ma
            Czarnej Mietły. Kuśtyka o kuli i znajduje ją samą w ciemnym pokoju. Chce
            ją pocieszyć i zaprosić do wszystkich. Na to Czarna jebnęła mu w pysk,
            a Radziu odpłynął słaniając się i odpychając kulą. Kurwa ! Zapomnijmy o tym
            odcinku na zawsze. Może za tydzień, się podniosą z kanału, w którym są
            teraz.
            P.S Teraz czas na herbatkę i na Fakty
            • Gość: verte Re: QUREWSKO SZALONY TYDZIEŃ - PART II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.03, 15:46
              Byłem pierwszy..o minutę...
              • Gość: jaxx Re: QUREWSKO SZALONY TYDZIEŃ - PART II IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.11.03, 15:50
                trudno, mnie dzis net wolno dziala
          • Gość: jaxx TEN TYDZIEŃ BYŁ - CURFA - SZALONY IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 30.11.03, 15:47
            No ja Cię pierdolę ! Wreszcie - szczęśliwy jak przedszkolak ze "średniaków" -
            doczołgałem się do klawiatury, żeby swoje "pięć groszy" dołożyć...
            W tygodniu - na bieżąco - sztycha nawet nie mogłem zrobić, bo tyle mi na łeb
            spadło. Cierpiałem - curfa - ciężko, że se nic skrobnąć w tonie mniejszej
            bądź większej masakry nie mogę. A działo się i dzieje, co niemiara. Ale od
            początku... W minioną niedzielę, jak wieczorem luknąłem do terminarza, żeby
            zobaczyć co mnie w tygodniu czeka, to od razu do kuchni pobiegłem i prosto
            z opakowania - jeb ! - trzy aviomariny, żebym se czasem tego terminarza nie
            zarzygał. No ale trudno. "Swoim" ludziom na karteczce napisałem co i kiedy
            mają mi na tasiemkę nagrywać. Z mojej analizy - którą z "TO i OWO" w ręce,
            zalany łzami dokonywałem - wynikało, że jedynie Groclin vs Manchester,
            Wisła vs Vaalerenga Oslo i serial marzeń "Fala zbrodni" uda mi się na żywca
            obejrzeć. Reszta tasiemka. Ale dobre i to. Jak wczoraj, po "Fali zbrodni",
            zjebany jak górnik przodkowy z kopalni "Makoszowy" kładłem się spać, to se
            taki plan nakreśliłem : za tę mękę służbową-całotygodniową śpię do 12-tej
            w południe, potem - rześki i wypoczęty - jadę z taśmy wszystkie zaległości
            z całego tygodnia, a potem - co szacowałem na jakieś późne popołudnie -
            zacumuję przy klawiaturce i ulżę se za cały tydzień nieobecności na forum.
            Niestety - kurwa żesz jego mać - mój skromny plan się nie powiódł. Przyczyną
            mego cierpienia i frustracji zarazem jest skurwysyn co mieszka piętro wyżej
            razem z żoną , dwójką dzieci, psem, teściową i chuj wie kim jeszcze . Otóż
            tenże król złoty gdzieś tak około 9-tej rano, w środku mego snu, w którym
            razem z Aldkiem i Magdą Siemiński jako komisja z Sanepidu zamykamy burdel,
            gdzie Frytka jest na praktyce zawodowej, odpalił - bo ja wiem - chyba jakąś
            wiertarę udarową, którą zaczął napierdalać w swoją podłogę, a mój sufit, tuż
            nad - o ja pierdolę - moją głową. Nie będę się rozwodził nad tym co
            przeżyłem. Oceniając swoją sytuację jako z góry przegraną i rzucając fuckami
            wstałem i udałem się pod prysznic. Pod prysznicem - powoli przytomniejąc -
            zadawałem sobie pytanie : zaraz, zaraz, ale dlaczego ten skurwiel wierci coś
            w swojej podłodze ? Co ? Może on se stół chce przyśrubować na stałe do
            podłogi, czy co ? Nic nie wymyśliłem, więc czym prędzej zasiadłem do tv
            i zaległości z tasiemki obejrzałem i teraz jestem na bieżąco. Podsumowując
            to, co zobaczyłem oraz to, o czym przeczytałem przed chwilą z serwisu BB, na
            temat kryminalistki Frykowskiej i jej jazdy wczoraj w "Barze" powiem
            krótko : Szok - kurwasz - głęboki i jaja maksymalne. Ale po kolei...
            Najpierw se "Na Wspólnej" zrobiłem. A tam widzę jazda na całego... Wszyscy
            bujają się po ekranie maksymalnie wpienieni... Andrzej chodzi najebany jak
            borsuk, odkąd mu żona newsa zapodała, że ją jego starszy brat wystukał. I to
            skutecznie... Korczowa też cała wkurwiona, odkąd się dowiedziała, że ją
            Deląg przez tyle miesięcy w kanał ładował z Dancewiczową. Konrada krew
            zalała jak wrócił zjebany z delegacji, a tu w mieszkaniu syf i dwóch roboli
            z petami w gębie maluje ściany. Jak to Konrad zobaczył, to się po prostu na
            pięcie obrócił i do Michała Brzozowskiego,piętro wyżej, od razu wjechał
            i z marszu - w tej rozpaczy i bezsilności - łiskacza prawie na stojaka we
            dwóch zrobili. Ale to nie koniec... Matylda Damięcka - następna
            poszkodowana. Igora chciała z domu na imprezę wyciągnąć. Wchodzi do niego
            znienacka, a Igor se w łóżku na waleta z panienką figluje. I w tym momencie
            dramat : Matyldy aparat na zęby szlag trafił, bo tak se szczękę
            z wściekłości zagryzła. No po prostu emocje sa maksa. Jest też - co mnie
            niezmiernie cieszy - szansa na pojawienie się odrobiny klmatów kryminalno-
            menelskich i Bartek będzie mógł się wykazać, bo na horyzoncie się karki -
            sterydowcy pojawili i brutalna napierdalanka - z naruszeniem czynności
            narządów ciała na okres powyżej dni siedmiu - wisi w powietrzu.
            Tiaaa... W drugiej kolejności se wszystkie odcinki "Baru" zapodałem. Na
            początku sytuacje wyglądały normalnie. Potem cycki Modrej przykuły chwilowo
            moją uwagę. Zauważyłem, że jej mizerne - bądź co bądź - balony znalazły się
            nagle tuż pod brodą. Co ona se kurwa zrobiła ? Szesnaście tych - no jak im
            tam - push up'ów włożyła, czy co ? Przecież ona se tym dopływ krwi do mózgu
            zatamuje i będzie jeszcze gorzej niż jest... Oglądam dalej i mi zaczyna
            wynikać, że Metju Niezdecydowany, zainspirowany stadem podrywających go
            owiec poczuł zew i wystukał w końcu Frytę, ubraną w kombinezon gaździny -
            wersja "Fall 2003 by Tommy Hilfiger". Fakt ten oraz pranie mózgu, które ta
            kryminalistka zaserwowała Metju Asekurantowi sprawił zapewne, iż Metju Brak
            Własnego Zdania szyki swe przyjacielskie z Aldezem rozluźnił, co Aldez
            słusznie zauważył. Niespodziewanie stresik głęboki, acz zasłużony dosięgnął
            turbojebakę Lesia. Ten stuprocentowy men, który dmuchał już prawie wszystko
            co się rusza - i podstarzałe Murzynki znad Missisipi i niegramotne
            gospodynie domowe z okolic Gelsenkirchen i pseudokrólowe fitness z Warszawy,
            że o najebanych uczennicach zawodówek budowlanych odwiedzających "Bar" nie
            wspomnę - poczuł się nagle trafiony w samo serce. Oto jakieś wesołe, choć
            trzeba przyznać bezkompromisowe chłopaki napisały mu za pośrednictwem netu,
            co sądzą o nim, o jego męskości itd. Lesia chuj strzelił na miejscu, choć
            tego początkowo starał się nie pokazywać. Ale nie mógł zdzierżyć, więc se
            natychmiast ofiarę znalazł do odreagowania - oczywiście wybór padł na
            Aldeza, bo tak najłatwiej. I zaczęła się jazda. Osaczenie Aldecjusza
            przypomina oblężenie Stalingradu pewnej zimy, parę lat temu. Kurwa, jak ten
            chłopak to wytrzymuje ? A tu czytam jeszcze dzisiaj na BB o akcji, która
            miała miejsce wczoraj w "Barze", a potem ciągnęła się jeszce po powrocie do
            domu. Jatka zaczęła się od tego, że Pani Więźniarka Frykowska ( 5 lat
            w pierdlu kobiecym o zaostrzonym rygorze) dostała spazmów i histerii, gdy
            najebany Aldek i towarzyszący mu Metju Nie Wiem Co Mam Zrobić wyszli do
            kibla, gdzie Aldez poszedł w ślinę z jakąś napotkaną tam laseczką. Pani
            Frykowska rzuciła się na Aldeza, bo jej zdaniem zdaniem Aldez celowo
            zaciągnął Metju Potrzebuje Dzień Wolnego między pisuary, by w ten sposób
            zburzyć kurewsko mocne, niewinne i piękne uczucie jakie wybuchło między nią
            a Metju Szacuneczkiem. I chuje latają, kurwy, ta durna cipa do rękoczynów
            podobno się rwała. Ten sajgon trwał dalej w samochodzie wiozącym ich do
            domu, a potem w samym domu, gdzie kol. Frykowska podjęła kolejną próbę
            wpierdolenia Aldezowi. I tu pojawia się istotny - być może przełomowy - dla
            losów tego programu wątek. Oto jak donosi serwis BB, Metju już tego nie
            zdzierżył i stanął w obronie Kolegi Aldo Moro. A kryminalistka do Metju
            najebana, z pianą na gębie i zaskoczona kompletnie : Ty go bronisz ?
            A Metju Paolo Maldini na to : Tak bronię go !!! I to jest kurwa hit. Mam
            nadzieję, że Polszmat pójdzie na maksa i pokaże to ze wszystkimi
            szczegółami. A najlepsze będą następstwa tej akcji. Może Metju się
            przełamie, zrobi woltę i przejdzie do ekipy Aldeza i Magdy Siemiński.
            I wtedy dopiero wybuchną walki o Przyczółek Warecko-Magnuszewski...
            Analizując ten tydzień nie mogę - jako zażarty kibol - nie wspomnieć
            o czwartkowych meczykach. Te udało mi się (Thank God) obejrzeć live.
            Groclin - cufra - palce lizać. Strasznie lubię patrzeć na Endrju
            Niedzielana. On jak dostaje piłeczkę - zazwyczaj od Rasiaka, stojąc na
            pograniczu spalonego - to zaczyna z taką prękością popierdalać na bramkę
            przeciwnika, że mam wrażenie, że on się zaraz potknie o te swoje
            w nieprawdopodobnym tempie przebierające nogi. A kolo idzie rozpędzony na
            maksa i jeszcze strzelić mu się udaje. Ale tak naprawde z tego meczu mam
            zupełnie innego faworyta. Dla nie numerem 1 (szacunek oczywiście dla Liberdy
            za robotę w bramce) był Ivica Kriżanac. Po jego zachowani
            • dziuunia ciąg dalszy:))) 30.11.03, 15:51
              ciąg dalszy : po jego zachowaniu od razu wiedziałem jak nastawiony jest
              Groclin. Kriżanac miał do "obsługi" takiego nieprzyjemnego skrzydłowego -
              Wrighta - Phillipsa. Koleś - niewysoki, szybki Murzyn. I zaraz na samym
              początku, bambus poszedł jak torpeda po skrzydle. A Kriżanac za nim. Doszedł
              go, potem bark w bark powalczyli, wreszcie wybił mu piłkę, a potem - chociaż
              już było po wszystkim - pierdolnął go ciałem tak, że bambus wypadł za linię
              boczną, poszedł crossem przez bieżnię i z prękością 96 km/h pierdolnął głową
              w bannery reklamowe. Angole cucili go przez kilka chwil. Respect Ivica.
              Chccieli, kurwa, angielskiej piłki ? No to ją dostali. A przy okazji -
              obywatelstwo polskie dałbym Ci od ręki... I tak walczył dzielnie Kriżanac
              przez cały mecz, wymiatając na swoim terytorium i nierzadko łatając dziury
              w nie swoich rejonach boiska. Taki chłopak przydałby się w naszej narodowej
              reprezentacji... A o Wiśle Kraków nie piszę - pierdolę. Wystarczająco się
              przez skurwieli umordowałem przed ekranem. Długo się będą musieli męczyć, żeby
              się znowu - po takim blamażu - w moje kibicowskie łaski wkupić.
              Ufff ! Zmęczyłem się i ide coś zjeść, potem nasmaruję jeszcze o paru
              telewizyjnych "hitach"....

    • Gość: vincent vega Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.smlw.pl 30.11.03, 17:52
      Dzień dobry ! Do nóżek padam i rączki całuję uniżenie ! Ja to w ogóle na
      początku samym przeprosić chciałem najmocniej, bo ja widzę, że ja zamieszania
      strasznego narobiłem i w dobre obyczaje ugodziłem słowem plugawym
      i nieprzemyślanym... Patrzę ja sobie dzisiaj - po obiadku - na moje forum
      ukochane, na którym z radością wypisuję różne dyrdymały i co widzę... Nic nie
      widzę, bo mnie nie ma... No to myślę sobie kto mnie załatwił i za co i od razu
      mi do głowy przyszło, że to Jego Eksceleccja Admin ekskomuniką mnie obłożył,
      a potem kombajnik "Bizon" odpalił i pomimo niedzieli-Dnia Pańskiego Vincenta
      wykosił jak leciało... Rozryczałem się widząc klęskę swoją i bezsilność,
      a potem w kiblu się zamknąłem i w papier toaletowy "Velvet" rumiankowo
      perfumowany przez dobry kwadrans smarkałem. Aż wreszczie umordowany tą
      zgryzotą i porażką głeboką i tym, że Pan Admin mnie nie chce zasnąłem jak
      dziecko na sofie, na której zwykle tv oglądam - namiętność swą realizując...
      Godzina może mego snu minęła - w którym Pan Admin z twarzą szansonistki
      Frykowskiej z wielkimi nożycami w ręku mnie ganiał - gdy zerwałem się na równe
      nogi i do mego forum, które mnie jak wyrodnego syna odrzuciło ponownie
      zasiadłem... Przecieram oczy z łez jak grochy i co - kurrrrwaaaaa - widzę ?
      Dobre duszki - mallina, dziuunia, jaxx i verte - o przegranego Vincenta się
      zatroszczyły i nie zważając na groźnego Pana Admina vincentowe pisanie na
      forum znów wrzuciły.
      Ściskam Was mordy Wy moje ! Dzięki za zorganizowanie ruchu oporu i dalszy -
      mam nadzieję - udział w partyzantce ! Nie damy się !!!
      P.S Chciałbym przypomnieć - szczególnie Jego Ekscelencji Adminowi - iż tzw.
      wulgaryzmy traktować należy jako integralną część języka ojczystego,
      a w przypadku naszych występów na forum jako zwykły środek wyrazu
      artystycznego i odzierciedlenie emocji targających nami w trakcie omawiania
      kolejnych zagadnień. To nie tylko moje zdanie, ale przede wszystkim opinia
      naszych najznamienitszych autorytetów językowych - prof. Miodka i prof.
      Bralczyka. I dlatego do zobaczenia na forum. Kurwa żesz jego mać - ma się
      rozumieć.
      • dziuunia Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 30.11.03, 18:09
        Vincent my zawsze z Tobą:)))Obyś pisał tak dalej.I co wytną to wkleimy,no
        chyba że nas zabanują,tfu tfu tfu.Bo to zły admin był.Zły admin:)))
        POZDR
      • mallina Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 01.12.03, 00:28
        moze admin lubi Mirka Bake?
        ;-)))))))))))

        ja tu zawsze z niecierpliwoscia Twoich tekstow wypatruje i dzis naprawde
        pomyslalam, ze mialam omamy wzrokowe poprzedniej nocy:-)))
        a MU dzis przegral z Chelsea..Ruud sie denerwowal..:-((
        pozdr.
    • Gość: s_l Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 02:35
      gdansk pozdrawia vinca i jego ochraniarzy
      niech moc bedzie z wami!

      swoja droga chyba trzeba uwazac na tytuly watkow... nauka dla wszystkich
      • dziuunia Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 01.12.03, 08:32
        No ja też jestem z Gdańska:)?Pozdrowienia:)))
      • mallina Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 01.12.03, 18:16
        ale czy te tytuly byly az tak bulwersujace?

        pozdr. dla gdanska:-)
        • Gość: vincent vega Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.smlw.pl 01.12.03, 18:38
          Hej mallina ! Vincent myśli, że nie były, ale Vincent się na pewno guzik na
          tym zna... Bo Vincent złym mężczyzną jest ! (he,he) By the way mallina !
          Ja nie wiedziałem, że Ty aż takim kibicem piłkarskim jesteś... Cieszę się, że
          oglądałaś Man Utd. i to jak się Ruud wkurzał, ale pytanie dnia brzmi - czy
          Szanowna Pani lukała na Arsenal vs Fulham i obłędną grę w bramce Edka van den
          Sara ? Arsenal - sto szesnaście okazji na bramkę i ...zero bramek. A propos
          bramkarzy - Dżerzi Djudek znów grzał ławkę. Szkoda, bo ja go lubię... Myślę,
          żę dziadzio Houllier próbuje ratować dupsko, bo jego dni wydają się być
          policzone...
          Żabojad ! Natychmiast - curfa - dawaj Jurka na bramę !!! Wypieprz z teamu
          Heskeya, Owen jak chce iść niech idzie, wywal też tego niemotę Jimmiego
          Traore - to przecież on Jurkowi co chwilę chciał samobója strzelić... A
          drużynę buduj dziadek wokół takich killerów i walczaków jak chciażby Steven
          Gerrard. To jest prawdziwy morderca. No i Dżerzi oczywiście na bramce !
          • mallina Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 01.12.03, 20:18
            na moje oko to vincent nie jest zlym mezczyzna:-)
            ale to moja subiektywna ocena:-)))

            no tak, czasem sobie kibicuje -poniewaz nie mam telewizji w domu mecze ogladam
            w zaprzyjaznionym pubie, glownie lige angielska!
            najczesciej Liverpool:-))
            Aresnalu z przyczyn niezaleznych nie dalam rady obejrzec -sadzac po krotkim
            Twym opisie jest czego zalowac (nic tak nie podnosi adrenaliny jak zmarnowane
            szanse heheeh)

            bardzo mi smutno ze Dzerzi siedzi na lawie, mysle ze to chwilowe!!
            (zawsze sie usmiecham jak slysze jak mowia "Dzerzi") :-))))
            Houllier ponoc bardzo lubi naszego bramkarza wiec mam nadzieje juz w
            najblizeszej kolejce go zobaczyc na bramce!!!!
            ale nie ruszalabym olbrzyma Heskeya!!!(imponujaca postura!!!!!)
            a Gerrard swietny!
            tylko dlaczego Owen koniecznie chce pojsc w cholere?? wolalabym aby tego jednak
            nie robil..

            pozdrawiam:-)
            • Gość: vincent vega Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.smlw.pl 01.12.03, 21:03
              Wiesz co mallina ? Owen od pewnego czasu coś zaczyna fochy stroić
              i przebąkuje, że może by chciał odejść, a zaraz potem dementuje, że kocha
              Liverpool... Niech przestanie chrzanić ! Liverpool to coś więcej niż miejsce
              zatrudnienia. To legenda i zaszczyt. "You'll never walk alone" - to sobie Owen
              powinien przypomnieć i gryźć trawę dla "The Reds". Heskey jest niesamowicie
              nieskuteczny - strzeli bramę, a potem przez 6 meczy jest niewidoczny
              i bezproduktywny. Przykład liverpoolskiego zadziora to Steven "Kosiara"
              Gerrard i to on powinien wyznaczać standard zawodnika z Anfield Road. ja
              niesamowicie kibicuję Liverpoolowi, ale obiektywnie muszę przyznać, że w tym
              składzie ten team długo nie pociągnie...Ale trzymam za nich kciuki...
              • mallina Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? 01.12.03, 21:17
                no wlasnie czytalam ze Owen marzyl o grze w klubie, ktory gra w Lidze Mistrzow -
                bo niby chce przez to on, Owen podnosic swe kwalifikacje..
                i jakie kluby mial na mysli? Real lub Barcelone!!!!never!!!!!!

                pamietam tez jak Beckham deklarowal swa wieczna milosc do MU, i co..juz biega
                po hiszpanskiej trawie..

                przyznaje sie - ja rowniez kibicuje Liverpoolowi:-) i serce mnie boli jak
                ogladam gdy przegrywaja!
                a czy znasz ksiazke Futbolowa Goraczka? (Nick Hornby)
        • Gość: s_l Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 20:01
          nigdy nie wiadomo, kto przez taka CURFE moze sie poczuc dotkniety ;)
          zdrowia wszystkim, i cieszmy sie, ze forum zyje, ze emocje sa, ze walka jak
          trzeba, ze w razie czego podziemie szybciutko sie zmontuje i zadziala skutecznie
          dla wszystkich jeszcze raz
          calucha spod serducha
          kreslac po ciemku na murze sasiada VV ZYJE,
          wasz s_l
          • Gość: vincent vega Re: gdzie sa wczorajsze watki vincenta????? IP: *.smlw.pl 01.12.03, 20:46
            s_l ! Trzymaj się zdrowo i pilnuj wolności słowa w Gdańsku - wysuniętej
            nadmorskiej rubieży. Precz z adminami z krótkim ciemnym wąsikiem pod nosem.
            Niech żyje słowo pisane i język polski - w każdym swym - nawet najbardziej
            bluzgającym obliczu. I - ludu drogi - nie lenić się tam przed monitorami -
            pisać, pisać i jeszcze raz pisać ! Adminowi spać nie dawać ! Howgh!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka