ania.pe
27.07.04, 12:32
Witam wszystkich.
Podziele się moimi ostatnimi doświadczeniami. Właśnie skończyłam studia.
Jesienią czułam się okropnie. Mało zajęć, brak perspektyw... prawie same
doły. Szukałam pracy... z marnymi rezultatami. Późną zimą zaczęłam pracować
dorywczo. Potem marzenia zaczęły się spełniać. Na początku egzamin
magisterski na 5, potem zdobycie wymarzonej pracy, zgodnej z keirunkiem
kształcenia (zaczynam od września, bo to praca w szkole).Do tego tydzień temu
dowiedziałam się o przyjęciu mnie na studia doktoranckie. Mam też swietnego
chłopaka, z którym planujemy przyszłośc i kupujemy mieszkanie.
Jeśli jest odrobinę wiary... to chyba się wszystko udaje. Nie mozna się
poddawać.
Jestem szczęśliwa. Szkoda tylko, żę tak mało potrafię się cieszyć, tzn.
codzienność góruje. A teraz zaprzątam się myślą jako sobie z tymi wszystkimi
nowymi obowiązkami poradzę?
Pozdrawiam serdecznie...