Dodaj do ulubionych

Jechać do Wawy?

09.11.04, 14:50
Chciałabym pojechać do Warszawy, nie wiem czy tylko pomieszkać, może
znalazłabym tam fajną pracę, fajnych znajomych. Znudziło mi się w tym moim
Sosnowcu, tutaj nie ma co ze sobą zrobić, gdzie pójść.
Może ktoś też ma taką ochotę, a może już jakąś koncepcję?, bo mi osobiście ta
Wawa leży na sercu coś tak ostatnio ;(
Pozdrawiam w bezsłoneczny, smutny dzień!
Obserwuj wątek
    • Gość: NIEnieNIE Re: Jechać do Wawy? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.04, 18:06
      O nie kolejna gęba która będzie robić za 600 zł i będzie sie cieszyć że musi
      dokładac tylko 400 zł do mieszkania...
      • bmwariat Re: Jechać do Wawy? 09.11.04, 18:56
        A dlaczego nie? Czy Warszawa to jakies Getto? Nie wolno nikogo wpuszczac ani
        wypuszczac? Trzba miec przepustki? Przyjechac i spróbowac nie zaszkodzi.
        Zaryzykowac zawsze mozna. Mieszkac przeciez mozna w kilka osob i niekoniecznie
        trzeba dokladac jeszcze do mieszkania. Na poczatek mozna wynajac pokoj i juz, a
        pozniej szukac.Służe pomocą w doradzaniu :)
        Pozdrawiam
        • Gość: bogdan. casual Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:04
          Ty baranie!!!! ale rad udzielasz... wynajmujcie mieszkanie w pieciu i
          dziadujecie tak. Pewnie jestes jednym z tych przyjezdnych ktorzy tak zyja i nam
          miejsca pracy zabieraja. Nie mamy zadnych korzysci z waszej tu obecnosci. Same
          straty tylko, nigdy jeszcze takiej chamowy nie bylo jak jest teraz.

          Jestes wariat, na dodatek bmw wariat!!!
          • bmwariat Re: Jechać do Wawy? 10.11.04, 06:58
            Słuchaj psi dzyndzlu...może jestem przyjezdny i może mam dobrą pracę, ale to
            tylko dlatego,że ty jesteś gorszy. Że jesteś z warszawy(ciekawe czy jesteś
            warszawiakiem z krwi i kości i czy Twoja rodzinka nie pochodzi czasami z
            jakiejś wsi lub zza Buga), nie znaczy że jesteś lepszy. Nie umiesz sobie w
            życiu radzić? Nie umiesz znaleźć dobrej pracy?Po prostu zazdrościsz i nic
            więcej. Przyjezdni są widocznie lepsi, skoro warszawiacy mówią,że zabieramy wam
            miejsca pracy. A co Wy robicie? Czekacie aż sama przyjdzie?No to powodzenia.
            Rusz się trochę za pracą a nie bucuj.
            Po drugie... nie wynajmuję w pięciu..wynajmuję sam i niedługo może nawet kupie
            mieszkanie.
            • Gość: NIEnieNIE Re: Jechać do Wawy? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.11.04, 10:49
              Nie trudno jest zabrac komuś pracę jeśli osoba przyjezdna jest gotowa robić 12
              godzin dziennie za 850 zł. A z takimi przypadkami sie spotykałem. Bardzo czesto
              tacy ludzie godzą się na takei warunki zanim wynajmą mieszkanie a potem ledwo
              wiążą koniec z końcem(też znam taki przypadek). Ludzie z Wawy wiedzą jakie są
              koszty utrzymania i podaja normalne stawki ale jak przyjdzie osoba jak
              mówisz "zza Buga" i rzuci dużo mniejszą to pracodawca przy obecnych cięciach
              kosztów wybierze sobie tańszego pracownika. I bycie lepszym nie ma tu nic do
              rzeczy.
              • bmwariat Re: Jechać do Wawy? 10.11.04, 11:11
                Za byle jaką prace, byle jaka płaca. Nie pasuje to sie szuka innej. Nikt cię od
                razu na prezesa nie weźmie. Nikt Ci odrazu nie da 3000 na rekę. Trzeba od
                czegoś zacząć. Ale mimo wszytsko przyjezdni są bardziej zmotywowani i bardziej
                cenią pracę, dlatego są szanowani i uważani. Wczoraj miałem taki przypadek
                gościa który podszedł do mnie i powiedział "Szczerze, to zbieram na piwo"
                Powiedziałem mu,żeby nie zbierał a zarobił, to odpowiedział" Nie chce mi się..."
                No coment.
                • Gość: Kasia Re: Jechać do Wawy? IP: *.lublin.mm.pl 12.11.04, 21:56
                  Mi tyle dali na początek, to przeciez nie jest tak dużo (wbrew pozorom), ale
                  juz jestem po podwyzce
    • Gość: Irfan Re: Jechać do Wawy? IP: *.aster.pl 09.11.04, 19:01
      A nie lepiej do Londynu?
    • Gość: wrocławianin Re: Jechać do Wawy? IP: *.media4.pl 09.11.04, 19:24
      Dziewczyno masz prawo przyjechać do Warszawy kiedy tylko chcesz i nie słuchaj
      miejscowych aktywistów kretynów, tylko proszę Cię nie pisz takich tekstów w
      stylu "no dzisiaj w Sosnowcu pada deszcz i nie ma gdzie wyskoczyć to może se do
      Warszawy pojade.Taa... pomieszkam se odrobinkę, a co, może popracuje..." Rany
      ile Ty masz lat. Masz prawo do wszyskiedo co tylko chcesz zrobic ale czy przy
      okazji musisz robić anty reklame innym przyjezdnym, którzy traktują
      przeprowadzkę odrobine powazniej i chcą związać swoją przyszłość z Warszawą z
      wiekszych powodów niż dlatego, że u nich nie ma gdzie do knajpy wyskoczyć. Miej
      zlitowanie bo jesteś jak woda na młyn wszyskim lokalnym patriotom wojującym.
      ale tak wogóle to zycze powodzenia.serio
    • Gość: chapel ślązacy do domu?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 03:28
      Niedawno przyjechałem do Wawy z Opola - ale jak słysze takich "warszawiaków"
      jak ty głąbie (po inaczej nie mozna cie nazwać - zauważ że specjalnie napisałem
      z pominięciem dużej litery) to chce tam wrócic. Co druga osoba, tfu - co ja
      mówie - większość z was mianuje się "prawdziwym Warszawiakiem" z dziada
      pradziada - a tymaczasem prawdziwi Warszawiacy prawie co do jednego zgineli w
      Powstaniu Warszawskim - ale każdy z was bije sie w pierś i zapiera się, że
      jest Warszawiakiem do 6 pokoleń wstecz. Ostatnio słyszałem, że podzieliliście
      Polske na dwie kategorie: Polska kategorii A - czyli wy - Warszawiacy i Polska
      kategorii B - czyli my - ludziki z prowincji - a w czym jesteście tacy lepsi??
      Napisz czym możesz się poszczycić?? W czym jestes lepszy ode mnie?? Siedzisz w
      tej swojej warszawce - a ja tymczasem zwiedziłem pół świata, znam 3 języki
      (ostatnio uczę się japońskiego:), mam wysokie IQ, mam od cholery zainteresowań -
      np. potrafię walczyc kataną (wiesz co to jest inteligentny "warszawiaku"?
      rysuje wspaniałe grafiki a jestem tylko z prowincji:) A ty - siedzisz zapewme
      na jakims warszwawskim murku i żłopiesz piwo i odcinasz kupony od tego, że
      jestes warszawiakiem!!!!
      • bmwariat Re: ślązacy do domu?? 10.11.04, 07:03
        Powiem taki kawał
        Idą pustynią Ślązak, Kaszub i Warszawiak. Znajdują tajemniczą butelkę.
        Otwierają a z niej wyskakuje Dżin i mówi.
        -Za moje uwolnienie spełnie jedno wasze życzenie.
        No to Kaszub pierwszy.
        -Chciałbym, aby w mojej krainie wszyscy byli szczęśliwi, była czysta woda z
        rybami, piękne czyste lasy.
        -Ok. Troche nudne życzenie, ale niech będzie, spełnie je-powiedział Dżin
        Drugi zaczął Warszawiak.
        -Chciałbym, aby moje miasto Warszwawę otoczył wielki mur, gdzie nikt by się nie
        dostał do środka i by całkowicie odciąć się o tej prymitywnej reszty.
        -Zrobione-odparł Dżin, a Ty jakie masz życzenie Ślązaku?
        -Jak wielki jest ten mur?-zapytał Ślązak
        -Wysoki na 3 km, gruby na kilometr, mysz się nie prześlizgnie-powiedział Dżin
        -Ok. To nalej tam wody- powiedział Ślązak

        Nic dodać nic ująć
        Prawdziwym warszawiaków z krwi i kości jest 20%. I wątpie,żeby takie muły jak
        Ci "lokalni piejcy" do nich się zaliczały. Znam kilku rodowitych warszawiaków i
        napewno nie reprezentują takiego prymitywu jak ci piejcy.
        Pozdrawiam normalnych a nie buntowników z wyboru
      • Gość: łał Re: ślązacy do domu?? IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 10.11.04, 10:08
        łał, ale mi zaimponowałeś, szczególnie tą walką z kataną.
    • Gość: :) Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 07:16
      przyjedź.. spróbuj, bo jak bedziesz tylko pisać, to nie dowiesz się jak jest.
      Spodoba ci się - zostaniesz, nie - wrócisz do mamy
      • Gość: gosia Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 10:17
        do wszystkich warszawiaków: skoro tak krytykujecie przyjezdnych Polaków z
        innych miast to dlaczego nie krytykujecie Rosjan, Ukrainców, Amerykanów,
        Francuzów, Portugalczyków, których pełno jest w Warszawie i co oni wam nie
        zabierają pracy?
        Skoro uwazacie, ze ktos wam zabiera pracę, to dlaczego sami wyjeżdżacie na
        zachód popracować w barze, gdzie wynajmujecie mieszkania w kilku, bo samemu nie
        sposób, i co za granicą wy-warszawiacy nie zabieracie pracy londyńczykom i
        innym? Zastanówcie się jakie głupoty gadacie, bo nad tym się już nie
        zastanawiacie.
    • Gość: przyjezdna Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 10:47
      A ja jestem w Warszawie z przymusu. Firma mojego męża wysłała go tu no i ja
      wtedy za nim... Obecnie szukam pracy. Czy takich przyjezdnych też nie lubicie?
      Za mnie przecież los zdecydował...
      • bmwariat Miasto nietolerancji 10.11.04, 11:02
        "Warszawiacy pieniacy" nikogo nie chcą i nie lubią..
        Tylko ciekawe kto napędza to miasto?Przyjezdni,bo gdyby nie oni to warszawa
        bylaby prowincja.
        Abonent czasowo niedostępny
    • Gość: erenata Re: Jechać do Wawy? IP: *.smstv.pl / 213.25.48.* 10.11.04, 14:16
      Dzięki wszystkim za pozytywne odpowiedzi, za przyjazne słowa. Znam kilku
      znajomych z Wawy, którzy mieszkają tam od urodzenia i wiem, że oni się w ten
      sposób nie wypowiadają -źle i chamsko o przyjezdnych! Te wszystkie negatywy to
      są ,przypuszczam, od osób, które same tam pojechały i teraz boją się ze
      przyjedzie ktoś i może zająć ich miejsce w pracy! A ci pieniacze i buchacze
      często zapominają ze gdyby nie pozostała Polska, to firmy w których pracują
      byłyby polikwidowane! Czepiajcie się Wietnamczyków, Ruskich a nie Rodaków!

      A tak poza tym to dobrze jest coś odmienić w życiu, spróbować czegoś
      nowego!!!!!!!!
      • Gość: wrocławiak Re: Jechać do Wawy? IP: *.media4.pl 10.11.04, 14:58
        popieram ostatni akapit z całego serca:) powodzenia
      • Gość: corgan potwierdzam to! :) IP: *.chello.pl 10.11.04, 15:13
    • Gość: wrocławiak Re: Jechać do Wawy? IP: *.media4.pl 10.11.04, 15:23
      widzisz, przyjezdny w Warszawie może wygrać, może przegrać, ale z drugiej
      strony wcale nie musi sie wybijać i nie wiadomo co udowadniać, może poprostu
      żyć tak jak u siebie tylko inaczej, bo otoczenie się zmienia a nie czlowiek.
      ale nigdy się o tym nie przekonasz jak nie spróbujesz.
      pozdro dla corgana:)
    • miguelsantiago Re: Jechać do Wawy? 10.11.04, 16:53
      Na początek pozdrowienia dla ziomalki :). Przyznam się że w czerwcu miałem
      podobny dylemat, dostałem bowiem propozycję pracy w Warszawie. Z moich
      obserwacji mogę Ci doradzić:
      Jezeli przyjezdzac do Warszawy to tylko mając tu naprawde ciekawą pracę.
      Przyjazd i dopiero poszukiwanie tu pracy raczej nie ma sensu, chociażby ze
      względu na wysokie koszty utrzymania. No chyba że masz tu rodzinę lub znajomych
      u których możesz się zatrzymać.
      Niestety prawdą jest że w Warszawie panuje anonimowość, zabieganie wśród
      mieszkańców. Ja mieszkam tu 5 miesiac i jakos nie nawiązałem bliższych
      przyjaźni.
      Plusem Warszawy na pewno jest więcej rozrywek, w tym mieście ciagle sie cos
      dzieje (z Sosnowcem nie ma porównania).
      Z mojego punktu widzenia moge Ci powiedziec ze pod wzgledem zawodowym wyjazd
      byl super, ale jednak praca to nie wszystko i jak tyko moge jezdze na weekend
      do Sosnowca spotkac sie z rodziną, znajomymi

      A tak na marginesie uwaga dla co niektórych: SOSNOWIEC TO NIE ŚLĄSK !!!
      • Gość: Ola Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 17:14
        A co to jest Sosnowiec jak nie Śląsk???
        • ka-8 Re: Jechać do Wawy? 10.11.04, 17:36
          Zagłębie! Kurcze warsiafska znajomość geografii...
    • paul_78 Re: Jechać do Wawy? 10.11.04, 18:50
      Fajnych znajomych szukaj raczej wśród przyjezdnych, bo wśród "warsiawiacków"
      będzie ciężko. Zresztą widzisz poniżej wpisy bydełka z "warsiawki", jest tego
      więcej. A tak na marginesie - najwartościowski warszawiacy to przyjezdni z
      Łodzi, Krakowa, Poznania...
      • Gość: mgrinz Re: Jechać do Wawy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 20:45
        ja w pracy miałem dwie osoby spoza warszawy które były bardzo fajne i bardzo je lubiłem, ale była jedna która tylko donosiła na innych , była cholernie nie miła i ciągle powodowała konflikty... ale geografia nie ma nic do tego...
        bo to jacy są ludzie to nie kwestia współrzędnych kartograficznych...
        może wielu warszawiaków wyraża się niezbyt miło, ale z bardzo prostego powodu...
        w biznesie jest określenie, które nazywa się dumping, czyli sprzedawnie towaru po zaniżonej cenie, nieuczciwa konkurencja...
        stąd wielu warszawiaków jest na was wściekłych... jeżeli ja bym chciał podjąć samodzielne życie, wystartować z rodziną, uwolnić się od rodziny to musiałbym zarabiać minimum 1200 netto... problem i wściekłość powstaje, gdy zjawia się tłum ludzi wynajmujących w piątkę jedną kawalerkę którzy chętnie podejmą pracę za 700...
        to jest poprostu podgryzanie gałęzi na której się siedzi... bo ani owi przyjedni nie zarobią , ani my nie mam pracy... nie wiem jakie u was są czynsze, ale u mnie za mieszkanie 50 m2 trzeba zapłacić prawie 500 zł... do tego bilet miesięczny 66zł, komórka, jak ktoś ma samochód to parking strzeżony 150...
        przyjeżdżajcie, okej, ale nie żądajcie połowy naszej stawki... bo w ten sposób zamiast czuć się solidarnie, że jesteśmy jednym narodem, wywołujecie nienawiść...
        ja mam wielu znajomych z innych miast, ale gdyby ktoś przyszedł i powiedział "ja to zrobię za połowę jego kasy" to bym sie wściekł...
        i pytanie jak wy byście się wtedy czuli, gdyby za was przyszedł ukrainiec, ruski albo czeczen ?
        każdy z nas (po za niektórymi wybrykami natury o zerowej czułości na innych) jest człowiekiem... ja rozumiem, że u was jest wielkie bezrobocie, że w olsztyńskiem jest ponad 30 %... ale i wy zrozumcie nas... nie chcemy do końca zycia być na utrzymaniu rodziców, bo nikt nam nie chce zapłacić więcej...
        narzekacie przyjezdni na dresów co napadają i na chamstwo... ja mieszkam na pradze i znam tych dresów od urodznia... jakby mieli pracę to by większość z nich nie napadała... a napadają, bo np. pracował koleś jako murarz, malarz miał 1500 miesięcznie, a teraz rolnicy (ubezpieczeni w KRUZ) pracują za 700 i go wywalili...
        drugi napada bo jako cieć miał 4 lata temu 6 złotych na godzinę, teraz z powodu przyjezdnych płaci się tylko 3 złote... koleś zapieprzając cały miesiąc miałby góra 600 złotych, a z tego 2 córek nie utrzyma...
        poprostu żądajcie naszych stawek, a wtedy zapraszam z otwartymi rękami i niech pokażą wiedza i umiejętności kto jest lepszy na dane stanowisko...
        • Gość: przyjezdny Re: Jechać do Wawy? IP: *.media4.pl 10.11.04, 21:16
          Nie wiem, ale jakoś twoja argumentacja do mnie nie trafia. Nie mogę sobie
          poprostu wyobrazić sytuacji, w której przyjeżdżam, idę na umówione spotkanie a
          pracodawca pyta się mnie na wstępie czy ja przypadkiem urodziłem się w
          granicach miasta stołecznego czy może poza granicami- bo jak poza to wie Pan,
          stawka leci o połowę w dół, rozumie Pan, takie są u nas zwyczaje.Wyśmiałbym
          takiego szefa i kazał spieprz... a tak poza tym to chyba nikt nie chcę byc na
          utrzymaniu rodziny do konca życia, nie istotne czy w Warszawie czy w Suwałkach.
          I dlatego nikt się nie będzie na Ciebie oglądał, że ty sobie mieszkasz wygodnie
          z rodzicami w Warszawie ale miałbyś ochote na własne M3, samochód ze
          strzeżonym parkingiem i wakacje za granicą, dwa razy w roku rzecz jasna- (no bo
          wiek już ten, dziewczyna i dziecko w drodze)jak twoi rówieśnicy skądś indziej
          nie mogą nawet marzyć o luksusie jakim jest praca.
          >ja w pracy miałem dwie osoby spoza warszawy które były bardzo fajne i bardzo
          je lubiłem, ale była jedna która tylko donosiła na innych , była cholernie nie
          miłą i ciągle powodowała konflikty< No nie no, tym już przegiąłeś, co z tego że
          sie potem poprawiłeś, weź to przeczytaj na głos i zastanów się... taa obrona
          łysych też niczego sobie... życie jest ciężkie, jeśli może być nie do
          zniesienia dla kogoś z poza Warszawy na tyle żeby się decydować na słabe życie
          w Warszawie to Ty możesz zrezygnować z paru luksusów
          • Gość: Gapcio Re: Jechać do Wawy? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.11.04, 09:39
            No cóż, czas na trochę szczerości... Oj, nie spodoba się to niektórym...
            Ja nie przepadam za przyjezdnymi, uwaga, Z MAŁYCH MIEJSCOWOŚCI. Dlaczego? Bo
            przywożą tu również swoje obyczaje i dziwaczne często (dla "miastowego")
            zwyczaje. Np. ziemniaki trzymane w workach na wspólnym korytarzu. Np. wrzaski w
            środku nocy i bieganina po korytarzach. Takie są FAKTY - nie tylko na moim
            miniosiedlu.
            W pracy przybysze ze wsi i malutkich miasteczek zachowują się wypisz wymaluj -
            dokładnie tak samo. To, że są niekoleżeńscy - pies z nimi tańcował. To, że dążą
            po trupach współpracowników do celu - mam to gdzieś. Ale tego, że nas (znaczy -
            rodowitych warszawiaków) wprost NIENAWIDZĄ - tego im wybaczyć nie mogę.
            I NIGDY więcej nie przyjmę już do pracy (jeśli jeszcze kiedyś to będzie ode
            mnie zależało) imigranta z małej miejscowości. Bo mam wiele bardzo złych
            doświadczeń.
            A myślę sobie, że mieszkańcy innych dużych polskich miast (Krakowa, Wrocławia,
            Łodzi, Poznania czy Trójmiasta) mają podobne odczucia.

            I już ostatnia uwaga: absolutnie nic nie mam przeciwko przyjezdnym z, na ten
            przykład, wyżej wymienionych miast. Szczególnie ludzie z wrocławia, których
            miałem okazję poznać w swoich "pracowych" kontaktach - są naprawdę OK.
          • ka-8 Re: Jechać do Wawy? 11.11.04, 20:11
            > Nie wiem, ale jakoś twoja argumentacja do mnie nie trafia. Nie mogę sobie
            > poprostu wyobrazić sytuacji, w której przyjeżdżam, idę na umówione spotkanie
            a
            > pracodawca pyta się mnie na wstępie czy ja przypadkiem urodziłem się w
            > granicach miasta stołecznego czy może poza granicami- bo jak poza to wie Pan,
            > stawka leci o połowę w dół, rozumie Pan, takie są u nas zwyczaje.

            Jeżeli pracodawca ma choć odrobinę inteligencji, domyśli się bez pytania. W
            końcu gdzieś kończyłeś liceum/technikum i wykazujesz to w CV. Jeżeli będzie tam
            stało powiedmy "Wałbrzych" nie musi zadawać żadnych dodatkowych pytań, no chyba
            że jest debilem, o czym niejednokrotnie w czasie rozmów z potencjalnymi
            pracodawcami miałem okazję się przekonać. :)
            • Gość: wrocławiak Re: Jechać do Wawy? IP: *.media4.pl 11.11.04, 21:33
              ja pracowałem we wrocławiu z ludźmi z okolic i nigdy, ani razu nie było takich
              historii, jeśli naprawdę tak się dzieje w warszawie (a wciąż mam poważne
              wątpliwości) to znaczy że pracodawcy tam to imbecyle i sami powinni się wynieść
              z miasta.
              • bmwariat Re: Jechać do Wawy? 12.11.04, 11:13
                W czasie rekrutacji do mojej obecnej firmy nie było podziału na przyjezdnych i
                miejscowych. Kto dostał prace i niewazne czy warszawiak czy nie, pracuje za
                taka sama stawke. Nie ma zadnego podzialu.
            • Gość: corgan tak samo jesli padnie w cv "Wrocław" albo "Kraków" IP: 217.11.142.* 12.11.04, 23:09
              tzn jako lokalizacja ukończenia szkoły średniej. Wtedy pracodawca jesli jest
              kumaty domyśli się ze ktoś nie urodził się w Warszawie. Tylko co z tego? Per
              saldo ma to znikome znaczenie.

              Najważniejzsze jest nie to skąd dany kandydat pochodzi, ale gdzie mieszka. I
              nie chodzi mi o zameldowanie. Od konca lat 90 firmy HH coraz rzadziej dzwonią
              poza Warszawę w celu werbowania kandydatów do pracy. Bywa, ze firmy sprowadzają
              takich delikwentów ale to są wyjątkowe przypadki. Ew. może to dotyczyc jakiś
              specjalistycznych stanowisk pracy ale nie np. finansów, marketingu itp.

              Natomiast z reguły jesli podaje się adres zamieszkania warszawski lub okolic -
              (Piaseczno albo Legionowo to "warszawa" ale np. Grójec albo Radom to już
              niekoniecznie...) to wtedy takiego kogoś uznaje się ze jest z "Warszawy".

              Z mojego doświadczenia wiem, że wszystko zależy od ilości chętnych na dane
              stanowisko. Jesli zwyczajowo na stanowisko sekretarki przychodzi kilkadziesiąt
              aplikacji wtedy na bank odrzuca się te z poza Wawy np. z Łowicza albo Płonska
              (tak robił mój były szef). Nawet w obrebie samej Warszawy firmy np. z Piaseczna
              odrzucają aplikacje kogoś z Łomianek albo Bielan a Ci z Sulejówka - z Pruszkowa
              albo Ochoty. O ile mają oczywiście do wyboru kogoś z najbliższych okolic.

              Powód jest prosty - często gęsto ludzie zwalniają się z firmy, bo mają do niej
              za daleko, no chyba ze firma jest naprawde atrakcyjna że warto do niej
              dojeżdżać np. codziennie z Łodzi (jest sporo takich osób). Ale jeśli się
              okazuje, że 15 minut jazdy od domu ma się firmę, to po co pracować w innej do
              której trzeba dojeżdżać godzinę? Tym bardziej jeśli pensja może być taka sama.
      • Gość: Aniaa_23 Re: Jechać do Wawy? IP: *.lublin.mm.pl 12.11.04, 22:02
        I z Lublina :)) pozdrawiam "przyjezdnych"
        • Gość: Ranger Re: Jechać do Wawy? IP: *.gln-mres.charterpipeline.net 25.11.04, 03:44
          Kiedys napisalem Warszawce, tak: chcecie poczytajcie:

          Poczytalem sobie troche postow tutaj. Widze, ze Polska jest podzielona na
          prowincje i Warszawe.Rozumiem, ze prowincja, to reszta kraju, czyli tez
          m.in.Wroclaw,Poznan, Trojmiasto. Rozumiem tez, ze w mysl Warszawiakow,
          przyjezdni, czyli prowincjusze, wiesniaki itd. brudza,zanizaja pensje i winni
          sa wszelkiemu zlu, w odroznieniu od prawdziwych, szlachetnych Warszawiakow
          z "rodowodem". Niezle...Ciekawy tylko jestem, dlaczego Warszawiacy, nie
          zastanowili sie nad tym, ze swoja sytuacje (naplyw przyjezdnych) zawdzieczaja
          tylko i wylacznie uprzewilejowanej fukcji stolicy. Prawie wszystkie centrale
          bankow, koncernow, redakcji zassala Warszawa. Blizej tam przeciez ich zarzadom
          do politykow. Tylko tu przeciez mozna cos zalatwic (w wiekszosci w sposob
          wiadomy). Nie mowiac o rozdetej do granic niemozliwosci administracji stolicy,
          gdzie tez sa miejsca pracy.
          Jestem Wroclawianinem z pochodzenia i pamietam jak tesc opowiadal mi o tym, jak
          zaraz po wojnie wywozono z Wroclawia do Warszawy tramwaje, czy kostke
          chodnikowa. Uniwersytet przekazal tez z "radoscia" krzesla,.itd itp. Tak dzialo
          sie w calej Polsce. Pamietajcie, wiec przyjezdni, nic nie jestescie winni
          Warszawiakom, a to, ze zanizacie im pensje to Wasze prawo. To takie same Wasze
          miasto jak i ich, skoro, nikt nie chce zadbac o rownomierny rozwoj Kraju, to
          wcale nie ma sie co dziwic, ze zamiast cierpiec glod, szukacie pieniedzy w
          Warszawie.
          Poza tym, "to co dla jednych jest sufitem dla innych jest podloga" - mieszkam w
          Los Angeles, drugiej aglomeracji USA, wiec zgodnie z duchem przeczytanych
          postow, moglbym powiedziec, ze Warszawiacy (ci ktorzy tak pluja na
          przyjezdnych) sa dla mnie wiesniakami z prowincjonalnej stolicy
          najbiedniejszego kraju UE...
          I tak przy okazji, we Wroclawiu, nie spotkalem sie ze zjawiskiem okreslania
          przybyszow z innych miast, czy miasteczek "wiesniakami" "burakami", tylko
          dlatego, ze przyjechali spoza Wroclawia. Burak to ktos, kto nie umie sie
          zachowac, obojetnie skad jest...

          Potem dostalem duzo postow, w wiekszoasci nieprzyjemnych. Olewam to... Wam
          zycze, good luck!

          Pozdrowienia z Kalifornii.
          R.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka