Dodaj do ulubionych

z doktoratem jakie szanse w kancelarii?

IP: *.cip.uni-regensburg.de 13.01.06, 10:40
hej, jestem 4 lata po studiach prawniczych w Polsce, w Niemczech robilem
LL.Ma i wlasnie tam koncze doktorat (koncecntruje sie na prawie cywilnym). w
miedzyczasie troche praktyk no i jezyki standardzik (niemiecki angielski).
Jak wyglada sprawa z zatrudnieniem w Wawie w "duzych kancelariach".dzieki za
wszystkie posty (oczywiscie te sensowne)
Obserwuj wątek
    • squared Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 13.01.06, 10:53
      Warszawa nie lubi Regensburga. Znajac życie robisz PhD u Arnolda....
      • Gość: pilny Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.cip.uni-regensburg.de 13.01.06, 10:58
        jakbys czytal uwaznie to wiedzialbys ze robie doktorat z cywila (czyli nie
        u "slynnego" Arnolda) i tak w ogole nie w Regensburgu - chociaz super
        uniwerek :)
        • squared Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 13.01.06, 11:01
          no tak, istotnie cywil...
          prawda jest taka - w sieciowych kancelariach w wawie - egal czy masz dr czy
          ll.ma wezma cie na w najlepszym przypadku na mlodszego prawnika. jesli wyslesz
          natomiast do jednej z niemieckich kancelarii dostaniesz list z podziekowaniem i
          prosba o kontakt jak juz bedziesz mial kwalifikacje zawodowe
          • Gość: pilny Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.cip.uni-regensburg.de 13.01.06, 11:13
            oczywiscie rozumiem ze oprocz kwalifikacji teoretycznych i w miare solidnego
            wyksztalcenia, nie mam wiekszego doswiadczenia w praktyce wiec musze startowac
            z poziomu zerowego jak kazdy inny. chodzi mi bardziej o sytuacje kiedy albo
            powiedza mi ze sorry jest pan overqualified albo ze za dlugo studiowalem i ze
            jestem oderwany od praktyki.
            • squared Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 13.01.06, 11:18
              dokladnie tak jest. w mniejszych kancelariach wezma cie na rozmowe i powiedza,
              ze cie nie zatrudnia bo i tak po 3 miesiacach odejdziesz. w duzych kancelariach
              najpierw praktyki - jesli przejdziesz kilkuetapowe postepowania kwalifikacyjne,
              w ktorych razem z toba beda studenci 4/5 roku prawka. wyslij do gleiss lutz -
              tam biora na praktyki juz po rozmowie z jednym panem partnerem. jesli szukasz
              roboty na dluzej to albo ci sie uda trafic na wakat, albo bedziesz musial brac
              udzial w rekrutacji na junior associeta - ale uprzedzam, ze trwa to wieki... w
              cameronie za moich czasow trwalo to 4 miesiace.... tak wiec papiery zacznij
              wysylac juz dzis. acha.... i nie zdziw sie jesli z wiekszosci "swiatowych"
              kancelarii nie dostaniesz anwet podziekowania za nadeslane zgloszenie
              • agmani Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 13.01.06, 16:12
                Fajna perspektywa - praktyka na poziomie studenta 4 roku... Troche mnie dziwi,
                ze nie zdobywales doswiadczenia w De, goly doktorat bez aplikacji/Referendariat
                to w sumie do urzedu najlepiej.
                • Gość: Gość Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 02:01
                  Doktorat dobra rzecz (sam kończę), LLM - ładnie wygląda w cv, na pewno poszerza
                  horyzonty, ale przełożenia na polską praktykę prawa nie ma prawie żadnego. Tak
                  więc - doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Wielorakie doświadczenie,
                  praca przy dużych projektach otwiera Ci drzwi do największych
                  kancelarii...Wiadomo - najtrudniej jest na poczatku, gdy doswiadczenia się nie
                  ma...Powodzenia !!
                  • Gość: john Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.aster.pl 22.01.06, 22:18
                    do gleiss lutza przyjma cie na praktyke bezplatna- wiem, bylem.
                    kancelaria jest mala i przyjmuje tylko ldzi z uprawnieniami, jak napisal ktos z
                    przedmowcow.

                    mozesz wyslac do white&case- lubia strasznie zatrudniac ludzi z tytulami i
                    mieszynarodowym cv, zeby chwalic sie nimi na swojej stronie netowej.
                    trzeba b ylo zrobic Referendariat. llm i doktorat potrafi kazdy zrobic, bo to
                    wymaga siedzenia i pisania. gorzej jest ze zdaniem I Staatsexamen i dostaniem
                    sie w rozsadnym czasie na Referendariat. tutaj z niemieckimi uprawnieniami
                    bylbys kims. a tak trzeba zaczynac od 0 z pensja 600 euro na reke.
                    • Gość: squared Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.crowley.pl 23.01.06, 10:53
                      ej nieprawda, albo zmienili polityke
                      2 lata temu dawali 2 tysie brutto za miesieczna praktyke
    • allegro114 Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 23.01.06, 14:44
      ja wlasnie stoje przed wyborem sciezki doktorat w Niemczech (min. 2 lata) czy
      praca, aplikacja i zbieranie doswiadczenia w Polsce.generalnie jestem w kropce
      bo doktorat to moje marzenie a w Polsce profesorowie robia Ci tylko problemy i
      szanse na zrobienie go sa nikle.
      • Gość: john Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.aster.pl 23.01.06, 22:02
        radze zrobic aplikacje. moj niemiecki doktorat pomogl mi wejsc na rynek, ale nic
        poza tym. tak naprawde liczy sie, przy jakich projektach pracowales, a nie
        doktorat. kazde dziecko ci to powie.
        • Gość: dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 13:13
          Dokładnie-doktorat dobra rzecz, na pewno to ataut, ale dodatkowy... Jak
          wspomniał kolega - doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie, przekładające się
          na konkretne projekty... To one w dużej mierze wyznaczają Twoją pozycję na
          rynku - prawnik bez aplikacji z dużej kancelarii, biorący udział w dużych,
          międzynarodowych projektach z reguły więcej wie i potrafi niż pan radca
          prawny/adwokat Pipciński z Koziej Wólki...

          Ave

          Dr praktyk
          • Gość: Dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 13:18
            Z drugiej strony, jeśli robiłeś doktorat w Polsce i masz znaczące
            publikacje...sytuacja wygląda inaczej... Mogę powiedzieć na swoim przykładzie,
            że dużo inaczej. Jestem specjalistą w danej dziedzinie prawa (paroletnie
            doświadczenie praktyczne w dużych, renomowanych kancelariach), dużo publikuję
            (artykuły, komentarze, monografie). Gdy pracodawca chce zatrudnić mnie i
            kolegę, staje przed wyborem - zatrudnić autora komentarza do ustawy, czy może
            kolegę, który z owego komentarza się uczył ??

            Ave

            Dr praktyk
            • Gość: john Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.aster.pl 24.01.06, 14:29
              wlasnie, publikacje sa wazne. mozesz sie spotkac z pytaniem na interview
              "publikuje pan?".
              • Gość: Dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 15:40
                Moim zdaniem, dr bez publikacji to jak grzyb bez kapelusza;-) Chodzi zarówno o
                ilość, jak i o jakość, rzecz jasna. Robienie doktoratu, aby tylko mieć "dr"
                przed nazwiskiem to wyraz kompleksów, a nie naukowej pasji, która takim
                stduiom, wg mnie, powinna towarzyszyć.
                Zatem, koledzy prawnicy - do pióra ! ;-))

                • Gość: john Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.aster.pl 24.01.06, 17:20
                  dobrze gada, dac mu wodki!
                  • Gość: Dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:51
                    Dziękuję, wypiję Twoje zdrowie ! :-)
    • paul_ina Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? 25.01.06, 07:19
      Hej,
      właśnie wysypało na rynek stado aplikantów adwokackich, więc niestety wydaje mi się, że będziesz traktowany jak absolwent z dodatkowym plusem - zagraniczny doktorat.
      • Gość: Dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:10
        BTW - czy robienie doktoratu zagranicą ma w ogóle sens, skoro operujesz na
        prawie polskim ? Chyba że na zasadzie poszerzania horyzontów, ale moim zdaniem
        będziesz miał zawsze słabszą pozycję od "rodzimego" doktora. W końcu w Polsce
        stosuje się prawo polskie, a nie obce (abstrahuję od unijnego;-)

        pozdrawiam

        Dr Praktyk
        • Gość: wojtek Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 22:32
          milo czyta się wasze wypowiedzi ale nie chcilbym aby ktokolwiek z was mnie
          bronil przed sądem w polsce. Przed sądem zagranicznym też nie będziecie mogli
          mnie reprezentować. Poznajcie zagadnienia prawne danego kraju a potem
          licytujcie się ile możecie zarobić i przy jakim projekcie. A tak na marginesie
          przy projekcie to jesteś tylko wolem roboczym i nawet nikt nie wymieni twojego
          nazwiska. Więc nie piszcie o projektach i renomowanych kancelariach bo mandanta
          interesuje reprezentacja i dobry skutek tejże, a nie stopnie naukowe i
          projekty. Vide mecenasi De Virion, Smoktunowicz, Lewandowski, Olszewski, itp.
          Liczy się klasa a nie zagraniczna kancelaria. mecenas z 20 letnim stażem i
          wlasną kancelarią.Pozdrawiam adeptów sztuki prawniczej. Moja kancelaria dziala
          tyle lat, bo nie zatrudniam wam podobnych.Powodzenia
          • Gość: Dr praktyk NA "MECENASA" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 23:56
            Szanowny Panie Mecenasie,

            Skąd ten nerwowy ton wypowiedzi ? Czyżby to odzew na rosnącą w zawodzie
            konkurencję ? Jeśli ma Pan 20-letnie doświadczenie, to wybaczy Pan, ale okres
            zdobywania przez Pana pierwszych doświadczeń w zawodzie przypada na czasy
            nieskalane wolną konkurencją. Proponowałbym zatem trochę więcej szacunku i
            mniej arogancji wobec kolegów, którzy od samego początku swojej kariery
            zawodowej muszą stawiać jej czoła. Pozwalam sobie zauważyć, iż ową konkurencję
            skutecznie przez wiele lat ograniczała m.in. Pana korporacja. I tutaj tkwi
            sekret powodzenia pańskiego i wielu Panu podobnych "mecenasów" oraz
            wieloletniej działalności kancelarii adwokackich. Czy zastanowił się Pan
            kiedyś, czy sukces zawodowy powołanych osób nie został przypadkiem zbudowany na
            krzywdzie tych, którzy za marne pieniądze albo nawet za darmo zmuszeni są
            pracować w kancelariach adwokackich, gdyż korporacje prawnicze utrudniają im
            uzyskanie uprawnień zawodowych ?
            I jeszcze parę słów na osłodę. Szanowny Panie, proponowałbym nie leczyć swoich
            kompleksów w stosunku do wielkich międzynarodowych kancelarii prawnych i ludzi
            tam zatrudnionych niskiego lotu wypowiedziami na forum. Zapewne, jeszcze
            kolejnych 20 lat będzie Pan musiał ciułać grosz do grosza i rozbudowywać swoją
            kancelarię, aby móc zrealizować najmniejszy z projektów prowadzonych przez
            kancelarie sieciowe. A zatem - więcej skromności i szacunku dla pracy innych.
            Ja również nie chciałbym, aby bronił mnie Pan przed sądem, jeśli obrona miałaby
            polegać na stosowaniu tak prostackiej argumentacji, jaką posłużył się Pan
            powyżej. Ponadto, zadufanie we własną omnipotencję osłabia czujność, a
            częstokroć czyni człowieka śmiesznym, tak jak to ma miejsce w Pana przypadku.
            Klasa Pana jako prawnika ma w sobie coś z warunku w rozumieniu prawa cywilnego -
            może pojawi się w przyszłości, ale nie można mieć co do tego żadnej pewności.
            A propos anonimowych "wołów roboczych" - polecam wnikliwe studiowanie
            literatury prawniczej - tam znajdzie Pan moje nazwisko.

            pozdrawiam

            Dr praktyk
            • Gość: eve Re: NA "MECENASA" IP: *.jmdi.pl 11.02.06, 00:40
              Wśród moich kolegów, absolwentów panuje niesmiertelny, jakże szkodliwy mit
              magicznej mocy aplikacji. Co z tego, że masz aplikację? gdzie się uczyłes i od
              kogo? Oczywiscie, że projekty się liczą. Pracowałam w banku i fimrie doradczej,
              najwięszke firmy tam zostawiają miliony miesięcznie. Pracowałam z ludźmi, którzy
              na telefon rozwiązywali wiele bardzo powaznych i skomplikowanych problemów,
              jakie np przerdstawiali dyrektorzy podległych jednostek organizacyjnych.
              Imponuje mi tak ogromna wiedza. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia-sprawy,
              które były mi przydzielone, nawet do wykonanai małego, skromnego kawałka zadania
              mam w małym paluszku. Na nic czytanie ustaw, komentarzy, tez orzeczeń i glos.
              Tego się nei da w temn sposób wchłonąć. Nie potrzebuję aplikacji, żeby się
              roziwjać o godnie zarabiać, postawiłam na gigantów ze względu na wielkei
              projekty, wiedze, dostęp do informacji. Miałam do dyspozycji potężne zasoby
              komentarzy, zasoby interenetowe-płatne za cięzkie pieniądze, ale przede
              wszystkim specjalistow w wielu dziedzinach prawa w sasiednim pokoju. I temu
              zawdzięczam najwięcej. Może jestem dla niektórych trybikiem machiny albo
              szczurem z korporacji. ale każdy z nas jest zerem np w porównaniu z Billem
              Gatesem czy choćby Kulczykiem jesteście nędzarzami i żebrakami. Nie stosujmy
              więc takich kryteriów, bo świat jest tak urządzony, że przy takich porównaniach
              kazdy z nas jest nikim, bo ma mało pieniędzy i prawie zero władzy. Nawet pan
              mecenas z własną kancelaria.
              • Gość: john nie jest do konca tak IP: *.aster.pl 11.02.06, 13:25
                jak mowi dr parktyk i eve. oczywiscie, ze w sieciowkach dostajesz kawalek
                wielkiego tortu-obsluga ofert publicznych, sprzedazy zorganizowanych czesci,
                calych spolek etc.
                jak masz szczescie, tluczesz calosc-od due do ostatniej umowy (ale to i tak w
                ramach twojego kawalka). i wiele sie uczysz. ale masz poczucie zaszufladkowania
                (ja przynajmniej mialem). w konsultingu jest jeszcze gorzej pod tym
                wzgledem-zajmujesz sie jeszcze mniejszym wycinkiem calosci.

                poza tym w czasie pracy w molochu masz poczucie swoistej wszechwiedzy- na
                intranecie masz sample na kazdy dowolny temat. costam pozmieniasz, dodasz i
                sprzedajesz to samo memo po raz 10. i firma ma kilka tysiecy euro.
                do tego biblioteka- pani bibliotekara kseruje ci wszystko, co ukazalo sie na
                dany temat na kiwniecie palcem.

                podczas mojego doswiadczenia z sieciowkami obalilem dla wlasnego uzytku kilka
                mitow. pierwszy to taki, ze pracuja tam swietni prawnicy. pracuja tam dobrzy
                prawnicy, ale bez przesady.
                drugi to taki, ze swietnie placa.
                trzeci, ze partnerzy beda traktowac cie po ludzku, jesli bedziesz wypruwal z
                siebie zyly.
                oczywiscie, klienta w sieciowce na oczy nie zobaczysz przez pierwsze 2 lata.

                takze sporo ludzi z poczuciem wlasnej godnosci odchodzi stamtad, by obslugiwac
                malych klientow, tym razem pod swoim szyldem, bo dochodza do wniosku, ze w tym
                zawodzie sa pewne rzeczy, ktorych nie przeliczysz na kase (dziwne, co).
                pozdrawiam wszystkich.


                • Gość: Dr praktyk Re: nie jest do konca tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 15:31
                  Zgadzam się z większością opinii przedstawionych przez Johna. Jednak z
                  poczuciem wszechwiedzy ludzi pracujących w "sieciówkach" bym nie przesadzał.
                  Jest wręcz przeciwnie. Tak jak zaznaczył John, kancelarie sieciowe stawiają na
                  dużą specjalizację - jeśli ktoś przyporządkowany jest do departamentu prawa
                  spółek, poza bardzo nielicznymi wyjątkami nigdy nie będzie zajmował się prawem
                  pracy. Natomiast w przypadku małej kancelarii z niewielkim personelem,
                  realizującej stosunkowo duży projekt, nie można pozwolić sobie na to, aby
                  angażować do niego tylko specjalistów - na wagę złota jest każda prawnicza
                  głowa. Po prostu - mniejsza obsada kancelarii - mniejszy wybór prawników do
                  konkretnych projektów. A zatem, w "sieciówce" każdy jest specjalistą w swojej
                  dziedzinie i dlatego nie można w tym przypadku mówić o poczuciu wszechwiedzy. A
                  wzory dokumentów, które gromadzi kancelaria, to nadal tylko wzory.
                  Co do kwalifikacji prawników w "sieciówkach" - pełna zgoda - sama przynależność
                  do organizacji czy też korporacji zawodowej nie uczyniła jeszcze nikogo
                  mądrzejszym. W takich kancelariach, jak wszędzie, są artyści, rzemieślnicy i
                  partacze.
                  Co do płacy - nie wiem, co John miał na myśli, pisząc "świetna". Nie ulega
                  jednak wątpliwości, że pracując na własny rachunek można zarobić więcej niż
                  jako specjalista w "sieciówce". Ale rzetelne porównanie zarobków musiałoby
                  polegać na zestawieniu dochodów partnera w "sieciówce" i właściciela kancelarii
                  prowadzonej na własny rachunek. Wtedy może okazać się, że partner w kancelarii
                  sieciowej jednak zarabia więcej.
                  Co do ludzkiego traktowania pracowników w kancelariach, nie zależy to w żadnej
                  mierze od rodzaju kancelarii tylko od ludzi w niej pracujących. Wszędzie są
                  osoby na poziomie i zwykłe chamy.
                  Zgadam się z Johnem, że są rzeczy, któych nie można przeliczyć na pieniądze, za
                  wszystkie inne zapłacisz kartą Master Card:-)
                  I na zakończenie, osobista dygresja. W kancelariach sieciowych zbyt mało zależy
                  od prawnika, który nie jest jeszcze partnerem. Realny wpływ na swój byt
                  uzyskuje się w chwili dopuszczenia do grona wspólników. Wtedy pozostali
                  wspólnicy zaczynają się z taką osobą liczyć, gdyż zawsze może odejść ze swoimi
                  klientami, powodując wymierne straty finansowe całej kancelarii. Prawda jest
                  okrutna - liczą się przede wszystkim pieniądze. Póki dany prawnik dostarcza je
                  kancelarii, jest ok, jeśli nie - może mieć doktorat, ukończoną aplikację, a i
                  tak zostanie pożegnany. Stąd, zgadzam się w pełni z Johnem, że ludzie mający
                  własną wizję obsługi prawnej, nie poddający się łatwo dyktatowi innych,
                  w "sieciówce" będą czuć się nieswojo, tak jak i w ogromnych korporacjach.Po
                  prostu w pewnym momencie stwierdzą, że jest im tam za ciasno.

                  pozdrawiam

                  Dr Praktyk
                  • lizavieta1 Re: nie jest do konca tak 12.02.06, 02:37
                    Tylko jakiej jakości są to uslugi, komu jer będziecie swiadczyć? Polskie
                    społeczeństwo jest za biedne, aby korzystać z usług prawniczych. 30 zł za
                    sporządzenie pisma w biurze pomocy prawnej? Ok, ale ile takich pism trzeba
                    napisać, żeby utrzymać lokal i chocby jednego pracownika i utrzymać rodzinę.
                    Klient raz jest, raz go nie ma. Ilu klientów złapiecie, skoro takich biur będzie
                    tyle, co sklepów spozywczych? Każdy już dziś może je założyć. Obsługa
                    prawnoksięgowa baardzo staniała, narobiło się takich pań od rozliczania pitów i
                    ryczłtów, a prawdziwi księgowi zarabiają w firmach, gdzie dzieją się powazne
                    rzeczy. Podobnie z prawnikami. Nie smieszcie mnie z tymi wizjami. Ich realizacja
                    ograniczona jest przez mnóstwo rzeczy, chocby brak odpowiednich kontaktów,
                    przede wszystkim przez pieniądze. W tej branzy najbolesniej poczujecie, że się
                    nie liczycie będąc małymi. Nawet w średnich kancelariach przy konkretnych
                    sprawach pracuje kilku prawników i t odoświadczonych. a gdzie chcecie zdobyć to
                    doswiadczenie? Pracując samemu? Czyli jak? Z książek? Za co macie zamiar
                    zatrudnić dobrych prawników w swojej kancelarii?
                  • Gość: john jest jeszcze cos IP: *.aster.pl 12.02.06, 10:08
                    strasznie krecila mnie praca dla firm z pierwszej 10 rankingu. szacunek kolegow
                    zbudowany na mitach dotyczacych tych firm byl rzecza przyjemna. a to jak to
                    wygladalo od srodka bylo moja slodka tajemnica.

                    jesli chodzi o dojscie do pozycji partnera- nie czarujmy sie. w sieciowkach to
                    mzonka. fizycznie nie masz jak werbowac klientow, co wynika ze specyfiki pracy w
                    sieciowce- originating lawyer jest prawie zawsze partner. ponadto w wielu
                    zachodnich firmach masz 5 lat na zostanie partnerem, jest to wiadome od
                    poczatku. albo zostajesz albo wylatujesz.

                    a tutaj mozesz pracowac nawet 10 lat i nawet nie byc seniorem. z reguly w
                    polskich firmach dostajesz awans, jak zagrosiz odejsciem. poza tym jest jeszcze
                    cos- partnerzy w dosc wczesnie upatruja sobie kogos na partnera- tu wchodza w
                    gre wzgledy sympatii i zaufania.

                    co do doktoratu- jest to taki dings na wizytowke. poza tym niektorzy ludzie
                    kochaja sie w tytulomanii. jest taki jeden partner w tym miescie, do ktorego
                    kazdy mowi "panie doktorze", hehehe. mam nadzieje, ze to nie ty;).

                    once a doctor, always a doctor. pozdrawiam.
                    • Gość: Dr praktyk Re: jest jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 14:11
                      Do Lizaviety:

                      Z Twojego postu wywnioskowałem, że jesteś gorącą zwolenniczką kancelarii
                      sieciowych z powodów, jakie zaprezentowałaś. Pozwól, iż wystąpię w roli
                      adwokata diabła. Twój koronny argument to wielkość kancelarii. Ale nie od razu
                      Kraków zbudowano, duże sieciowe kancelarie same były na początku swej
                      działalności małymi czy też średnimi. Nie uważam, że rywalizacja na rynku usług
                      prawniczych z wielkimi kancelariami to mrzonka. Ale zdaję sobie sprawę, że
                      paradoskalnie, ostatnie nowelizacje ustaw korporacyjnych największą konkurencję
                      spowodowały wśród małych kancelarii i prawników bez większego
                      doświadczenia. "Sieciówek" taka konkurencja nie dotyczy. Ale tak wygląda wolny
                      rynek w każdej gałęzi przemysłu. Duży może więcej, jak głosiła niegdyś reklama
                      giganta ubezpieczeniowego.
                      Nie mogę zgodzić się na utożsamianie małych kancelarii z biurami prawnymi,
                      prokurującymi pisma procesowe za 30 złotych, gdyż rzeczywistość jest nieco
                      bardziej skomplikowana. Według mnie, z usług takich biur korzystają osoby
                      fizyczne, dla których wydanie kilkuset złotych w kancelarii adwokackiej jest
                      barierą nie do pokonania. Nie róbmy z każdego, nawet małego przedsiębiorcy
                      dziada, któremu zależy tylko na tym, żeby było tanio. Nie sądzę, aby biura
                      prawne tylko bardzo niskimi cenami za swoje usługi były w stanie przyciągnąć
                      klientów korporacyjnych. Jeśli konkurowanie ceną to za mało, to co jeszcze się
                      liczy ? JAKOŚĆ USŁUG - i o to właśnie chodzi.
                      Co do doświadczeia w zawodzie, droga Lizavieto, zdobyłem je, pracując właśnie
                      w "sieciówce". Ale, w przeciwieństwie do Ciebie, nie uważam, że to jedyne
                      podmioty na rynku usług prawniczych, które mają rację bytu.


                      Do Johna:

                      Pozwól,że zacznę od końca. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie "dr" to nie
                      dings na wizytówce, bo takowych do szczęścia nie potrzebuję. Praca naukowa to
                      wyraz mojego zainteresowania prawem i pasji. Niestety, obserwuję czasem w
                      środowisku prawników-praktyków dziwną niechęć do ludzi z dorobkiem naukowym.
                      Moim zdaniem, to wyraz kompleksów. Jestem ciekawy, skąd praktycy czerpią swoją
                      wiedzę ? Każdy kto pracował w dobrej kancelarii wie, że podstawą do napisania
                      opinii prawnej są gruntowne poszukiwania w literaturze przedmiotu. A tak się
                      składa, że ową literaturę tworzą pracownicy naukowi. Nota bene, często doktor
                      doktorowi nierówny, podobnie jak prawnik prawnikowi.
                      Uspokoję Cię, Johnie, nie jestem doktorem, o którym piszesz:-) A w tym mieście
                      znam co najmniej dwóch partnerów, do których każdy mówi "panie doktorze":-)
                      Jeśli chodzi o dochodzenie do pozycji partnera w "sieciówkach" - pełna zgoda -
                      moje obserwacje są podobne - częściej to kwestia układów niż wiedzy
                      merytorycznej.

                      pozdrawiam

                      Dr praktyk
                      • Gość: john Re: jest jeszcze cos IP: *.aster.pl 12.02.06, 17:52
                        w zupelnosci sie z toba zgadzam, kiedy mowisz o kompleksach etc. wydaje mi sie,
                        ze doktorat wrecz czesto zmniejsza czyjes szanse na samym starcie. nie ma sie
                        ochoty zatrudniac ludzi, ktorzy wiedza wiecej, co moze byc przejawem tylko i
                        wylacznie poczucia zagrozenia swoich wlasnych kompetencji. coz za prymitywny tok
                        myslenia.

                        co do pasji- ja mialem pasje do zajmowania sie pewnymi rzeczami i bez doktoratu.
                        on jest dla mnie jedynie jakas forma certyfikacji tego, ze moja pasje traktuje
                        wystarczajaco serio. minus ma to taki, ze od doktorow wiecej sie oczekuje,
                        noblesse oblige, heh. pozdrawiam.

                        • Gość: Dr praktyk Re: jest jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 18:01
                          To może rozkręcimy coś razem, Johny ?:-)
                      • Gość: lizavieta Re: jest jeszcze cos IP: *.jmdi.pl 12.02.06, 20:48
                        Praktyku, nie odbieram racji bytu małym kancelariom. ale dla mnie nie warto.
                        Przynajmniej na początku. Zalezy na czym ci zalezy. Jedni chcą tabliczkę z
                        własnym nazwiskiem, inni stałą płacę i mozliwość jej zwiększenia, ale przede
                        wszystkim wiedzę i sznase pracy z komeptentnymi osobami.
                        • Gość: Dr praktyk Re: jest jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 20:54
                          Co do stałości zatrudnienia w dużych kancelariach - trafisz na partnera -
                          nieudacznika, nie umiejącego pozyskać nowych zleceń i Twoja stabilność się
                          kończy. Palcem na wodzie to wszystko pisane. Co do kompetencji, wybacz, ale
                          jest z tym baaaardzo różnie.
                          • Gość: john Re: jest jeszcze cos IP: *.aster.pl 12.02.06, 21:02
                            lizavieta konczy uksw i nie ma pojecia co ze soba zrobic. biedactwo. zycze
                            szczescia w aplikowaniu.

                            A propos twojej propozycji- Dr Praktyk&Dr Teoretyk sp.k. to temat jest do
                            pociagniecia poza forum, hehehe. Wyborcza zbliza ludzi;).
                            • Gość: Dr praktyk Re: jest jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 21:10
                              Ok Johny, podaję e-mail: kat-on@gazeta.pl. Podaj mi swój, a Wyborcza będzie jak
                              Nokia;-))
                              • Gość: strugacki73 Johny & dr Praktyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 11:53
                                Jakimi dziedzinami zajmujecie się Panowie?
                                Gorączkowo szukam wspólników do działającej już firmy.

                                mgr z publikacjami + praktyką/i to jaką :)
                            • lizavieta1 Re: jest jeszcze cos 14.02.06, 19:08
                              Błędne masz informacje, korzystasz z usług jasnowidza? Zwolnij go.
    • Gość: facet Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 16.04.06, 12:30
      Facet, ty człowiek z doktoratem pytazs się zwykłych śmiertelników po zawodówce
      co masz robić? Sprzedaj lepiej ten papier i weź się do roboty...
      • Gość: Dr praktyk Re: z doktoratem jakie szanse w kancelarii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 20:13
        do Strugacki73

        Napisz do mnie na kat-on@gazeta.pl, to podam Ci szczegóły.

        Pzdr,

        Dr praktyk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka