mrzagi01
17.08.06, 09:41
No to byłem i wróciłem :) wczoraj nieco odsypiałem, bo kotwice w domu rzuciłem
ok 3 nad ranem. marszruta była taka- wałbrzych- praga- paryż (i z powrotem)
czwartek: W-CH- PRAGA (automobil)
na dzień dobry radio zapodało obszerne informacje na temat udaremnionych
zamachów na Heathrow. PKP! Następnie młody rzucił małego pawia (ale w
małżowinka w porę zareagowała podstawiając niezawodne korytko na narzędzia
Boba Budowniczego więc przebierać juniora nie było trzeba)potem było z górki,
czesie przepisy naprawdę czynią cuda- jazda tam teraz to relaks. Wykiwałem
czeskich drogowców którzy zrobili idiotyczny objazd przez jedną miejscowość.
objazd jest oznaczony jako ogólny, dopiero na którejś kolejnej tablicy w dość
enigmatyczny sposób zawarto informację że tyczy on pojazdów o masie powyżej
9t. przejazd przez miasteczko zajmuje 2 min, a objazd ok 30 min. wiem bo
tydzień wcześnij dymałem tamtędy w obie strony i coś mi zaświtało w drodze
powrotnej kiedy dogoniłem na szosie lawete z jachtem którą wyprzedzałem na
autostradzie w okolicach Podiebradów.
Potem wbiłem się w Pragę i nawet się nie zgubiłem (co nie jest takie proste).
Dzięki rekonesansowi przeprowadzonemu tydzień wcześniej namierzyłem parking
strzeżony o wiele tańszy niż ten lotniskowy (760 kc zamiast 2000 kc)położony
rzut beretem od stacji metra Dejvicka skąd odchodzi shuttle na Ruzyne.
RUZYNE
wbrew obawom Londyńskie zamieszanie nie wpłynęło na sytuacje na terminalu
północnym drugim (może dlatego że odprawiane są tam tylko loty do krajów
Schengen) jedynym akcentem wzmożonej czujności było (jak się okazało w Paryżu)
zniknięcie kłódeczek z walizek.
Refleksja na marginesie- dlaczego stolica państwa 40 mln narodu aspirującego
do roli przewodniej siły we wschodniej europie nie może mieć takiego lotniska
jak stolica 10 mln narodu bez wygórowanych aspiracji?
SKYeurope podstawiło nam (bez opóźnienia)swoje najnowsze cacuszko Boeinga
737-700 (funkiel nówka nie śmigany) i po 1,30 godziny byliśmy na Orly. Potem
prosto do shuttla (ORLYBus) na placyk Danfert Roche...cośtam ("roszo" się
wymawiało) Tam uprzejmy lokales zaprowadził nas do metra, pokazał gdzie kupić
bilety i w który tunel się skierować. I tak oto w godzinę po wylądowaniu
dotarliśmy do hotelu na Montmartre..... CDN (bo teraz musze popracować)