Wczoraj pół wagonu Inter City gapiło się na mnie, bo czytałam "Kocie worki"

Że zacytuję klasyka "gębę musiałam sobie zasłaniać i ciekło mi z oczu", ale i
tak wzbudziłam lekkie poruszenie pomiędzy biznesmenami z laptopami (wagon był
bez przedziałów).
I wcale nie czytałam tego po raz pierwszy, skąd!
Inne ofiary Guruy, opowiecie o tym, jak to z wami było? Gdzie was dopadło?