kocio_pierzaczek
07.10.08, 16:45
Wiem, mokra, zimna, wcale nie jest złota. Nigdy nie byłam fanką tej
pory roku choć oznacza ona moje ukochane świeże orzechy, na które
czekam już od listopada (tzn. od kiedy dostępne sa tylko
wyschnięte). A w tym roku jest jakoś inaczej - tyle kolorów,
zapachów. Różne cudeńka można dostrzec. Pierwszy raz w życiu widzia
lam orzechówkę. W sensie ptak. Dziś znów sójka naparzała się z
kawkami. Tyle jeszcze kwiatów. A dłuższe wieczory też mają swój
urok. Lubicie jesień? Nie pytam Barona, dla którego mokry listopad
jest rajem na ziemi...