Dodaj do ulubionych

Avalon - napisz własną recenzję

11.04.02, 18:27
Chyba pierwszy film japoński kręcony w Polsce, z udziałem naszych aktorów i z polskimi dialogami. Ale powodów
do dumy nie mamy - ani my, ani reżyser, znany dotychczas z bardzo interesujących animacji - ubolewa
recenzent �Gazety�. Jedna gwiazdka. Czy naprawdę zasłużona? Napisz własną recenzję.
Obserwuj wątek
    • Gość: V0yager Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.komputerswiat.pl 12.04.02, 13:51
      stolek napisał(a):

      "... Ale powodów do dumy nie mamy - ani my, ani reżyser, znany dotychczas z bardzo interesujących animacji - ubolewa recenzent �Gazety�. Jedna gwiazdka. Czy naprawdę zasłużona? Napisz własną recenzję."

      Krotko i na temat. Recenzja w Gazecie jest mocno krzywdzaca dla Avalonu. Po pierwsze ten klimat doskonale trzyma sie tego, co juz moglismy zobaczyc w "Ghost in the Shell". Po drugie - to nie Orwelowski 84, a raczej mangowa wizja przyszlosci, ktora prawie w kazdej japonskiej kreskowce "dark future" jest prawie taka sama. I najwaznejsze - film nie jest smieszny, a na pokazie przedpremierowym w Lunie wiekszosc "mediow" setnie sie bawila. To zle ze patzrymy na ten film z perspektywy wizji w fimach Barei. To zle ze nie dostrzegamy w nim sklonnosci do wyolbrzymiania i przesad, tak czesto stosowanej we wspolczesnych, japonskich kreskowkach. I jeszcze gorzej, ze film jest dla nas, Polakow - po polsku. Bo albo aktorzy nie wiedza o czym mowia, albo tlumacz cos schrzanil.
      Przeciez to tylko film o szarej, potwornie nudnej codziennosci. Film, w ktorym jedyna uczieczka sa gry. Cos z koszmarnej mieszkanki druzynowych rozrywek w Quaka, ale popartej solidna dawka gry fabularnej. Gry, ktora staje sie znacznie ciekawsza od zycia, bardziej barwna i wciagajaca.
      Dodajmy do tego znakomite operowanie obrazem (powtarzane ujecia, sepia, jedyne ruchome stworzenia w otoczeniu to.. psy) i to, ze nawet brudna i szara na codzien Warszawa.. moze byc tak kolorowa. Czyzby dopiero Japonczyck przyjezdzajac do polski potrafil pokazac tak wiele barw jednego kraju i w pwien sposob wypromowac Polske, co jak do tej pory nikomu sie nie udalo? A i sugestywny zabieg z "aniolkami" (ktory pachnie pomyslami Philipa K. Dicka ze Stygmatow) , tudziez korzystanie z arturianskiej mitologii do wytworzenia elektronicznego mitu - niezle, choc znow.. fatalnie zagrane. Wnioski z filmu sa ponure. Ale jednoczesnie niosa jakoas nadzieje. I przy okazji na lepsze, bardziej ambitne kino, w ktorym SF nie jest traktowana jako pretekst do efektow specjalnych. Fabula Avalonu, jakze bliska filmowi Matrix (w ktorym przeciez mozna dopatrzyc sie echa Blade Runnera, Akiry i Ghost in the Shell) porusza podobna problematyke, choc nie w tak szalonym tempie jak Matrix. Daje widzowi czas na zastanowienie (niektorzy wola sie posmiac w kinie :( A wniosek jest jeden - Zycie jest tylko gra. Ale i gra ma swoje granice. Tylko jeszcze nie wiemy gdzie.

      V0yager

      P.S: milo bylo ujrzec w filmie pare klawiatur od Amig


      • Gość: szcz Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.czes.gazeta.pl 12.04.02, 14:57
        Ja trochę z innej beczki. Czy ktoś zwrócił uwagę, że
        ten �Avalon� to już film pod takim tytułem na polskich
        ekranach w ciągu ostatnich 10 lat? Był taki głupawy
        amerykański filmik sf �Avalon�, który wciąż jeszcze
        można znaleźć na półce w każdej wypożyczalni (chyba,
        że zarósł kurzem, a powinien) oraz bardzo dobry film
        Barry Levinsona �Avalon� o losach żydowskiej rodziny,
        która ze wschodniej Europy przybywa na początku XX
        wieku do Baltimore. Wychodzi z tego, że �Avalon� to
        ulubione słowo reżyserów współczesnych filmowych :)))
      • Gość: Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.chello.pl 14.04.02, 21:51
        Na mnie film ten zrobil ogromne wrazenie. Jest naprawde klimatyczny, tylko
        trzeba go ogladac pod pewnym katem, dla nas polakow, wyglada nieco hmmm... zbyt
        swojsko. Jednak probujac spojrzec na to nie zwracajac uwagi na
        rodzime "klimaty" (choc swoja droga to calkiem mily akcent) mozna zobaczyc
        naprawde genialnie wykreowany swiat.
        Strona wizualna powala zarowno od strony technicznej jak i artystycznej.
        Kapitalnie przetworzone ujecia, praktycznie w kazdym mozna odkryc jakis
        smaczek. Bardzo podobaja mi sie te dlugie ujecia "obrazki", charakterystyczne
        dla wiekszosci cyberpunkowej anime...
        Fabula jest jaka jest... Mozna sie tu spierac czy dobra czy zla, wedlug mnie
        nawiazuje stylem do anime, tak jak cala reszta filmu. Zreszta czego sie mozna
        spodziewac? :) Jak dla mnie to duza zaleta.
        Ten film jest po prostu genialnie przeniesionym do postaci fabularnej i
        aktorkiej, anime. Zawiera cala mase smaczkow i detali, z ktorych pewnie wielu
        nie wychwyci sie za pierwszym razem.
      • Gość: PAWEL Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 21.04.02, 17:27
        Sorki ludzie o czym wy piszecie????? ten film jest tak beznadziejny!!!!!!
        dostalem zaproszenia za darmo i tak nie wytrzymalem do konca- wyszedlem po 0,5
        godziny, tak samo jak moi znajomi!!!! Poprostu dno!!!!!
        • Gość: erufiku Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 01.05.02, 10:14
          czesc,
          coz, film jest co najmniej nietypowy, oraz, *uwaga uwaga* wymaga od widza
          zastosowania szarych komorek. moim zdaniem te negatywne recenzje to skutek
          tego, ze ludzie (taaak, krytycy to tez ludzie...) byli nastawieni na kolejny
          film sf, w ktorym wartym odnotowania sa tylko efekty specjalne. wielka szkoda,
          gdyz szerzac negatywna opinie odradzacie ludziom isc na ten film. zreszta
          sytuacja jest podobna do Mononoke Hime (Ksieznicza Mononoke): ludzie zobaczyli
          film animowany i bez wiekszego namyslu, i zwrocenia uwagi na znaczek 13+,
          zabrali swoje ɡ-letnie pociechy, potem zas narzekali na "chinskie bajeczki
          pelne przemocy". Fajnie by bylo gdyby ktos (czyt. jakis ogolnodostepny kanal
          TV) wyemitowal jakies dzielo studia Ghibli.... Tonari no Totoro na przyklad.
          Moze wtedy zauwazono by, ze w "tych chinskich bajeczkach" jest cos wiecej
          oprocz sexu&przemocy. Nie ukrywam, ze ww. rzeczy sa, ale przeciez w filmach
          zwyklych tez rozrozniamy gatunki: sa komedie, dramaty, filmy dla dzieci, filmy
          porno wreszcie! I uwazamy to za normalne. Tak samo jest z anime: sa tytuly
          pobudzajace do myslenia, typowe filmy dla dzieci, dramaty i, nie bede owijal w
          bawelne, hentaje (czyt. pornusy ze znaczkiem 18+/21+). Wiec prosze Was......
          nie uogulniac i dwa razy sie zastanowic zanim ogarnie was *swiete oburzenie* na
          widok krwi w "chinskiej bajeczce".
          dzieki za uwage,
          .eru
        • Gość: Beernow Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: 172.25.35.* 21.05.02, 13:36
          nie czujesz klimatu i tyle!
    • Gość: Watcher Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.pjwstk.edu.pl / 10.111.0.* 12.04.02, 17:26
      Hmm to mi zaraz będzie zakrawac na krucjate w obronie Avalonu (powiedzmy ze wroslem w te niuanse do Artura...) zatem wydaje mi sie ze wiekszosc recenzentow nie miala wczesniej nic wspolnego z Cyberpunkiem lub nawet z filmami samego Oshii bo wlasciwie wszystkie uwagi dotyczace filmu (moze poza aktorstwem bo nasza urocza Ash nie za bardzo grac umie ale mam tez wrazenie ze jest to nie do konca trafiony pomysl rezysera ktory chcial z niej zrobic postac Anime...) zatem uwagi ze akcja nie jest wartka i ze to mroczne monotoniczne (jak dla mnie hipnotyczne) i wogole malo zrozumiale, i przedewszystkim ze malo widowiskowe. A ja sie spytam czy kazde dzielo SF musi byc wielka epopeja pelna walk poscigow i no wlasnie niczego wiecej. Tak juz sie sklada ze nawet oslawione gwiezdne wojny, czy blizszy tematycznie matrix nie sa niczym nowym a jak sie je oglada po raz wtory (wtedy mozna zwrocic dopiero uwage na sens i same pomysly zawarte w scenariuszu)to widac ze tak naprawde jedyne co tam jest wazne to powalic widza by patrzyl bez myslenia na to co mu sie do lba wklada. I niestety na podstawie takich glupotek nasi szanowni recenzenci ucza sie sf (albo na prawdziwych nie wypalach jak wiedzmin) i potem glosza ze to filmy (to samo z literatura) glupie i bez glebi, a jak juz trafi sie cos co trudniej przelknac to albo to wysmiac albo po prostu napisac ze nie zrozumiale... To samo przeciez jest z Lowca Androidow, ktory moze dla Avalonu nie jest przeciwnikiem (zupelnie inna klasa) Wiec zanim zabiezecie sie do tego by zniszczyc jakis film zastanowcie sie czy napewno wiecie o czym byl film. Ale to ze jest nisko oceniony w gazecie dalo mi przyjemnosc zobaczenioa filmu nieomal sam bez pikajacych komurek i rżacych dupeczek co jest plaga wszelakiej komercyjnej sf.
      • Gość: Val Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.chello.pl 13.04.02, 14:06
        > Wiec zanim zabieze
        > cie sie do tego by zniszczyc jakis film zastanowcie sie czy napewno wiecie o cz
        > ym byl film. Ale to ze jest nisko oceniony w gazecie dalo mi przyjemnosc zobacz
        > enia filmu nieomal sam bez pikajacych komurek i rżacych dupeczek co jest plaga
        > wszelakiej komercyjnej sf.
        Popieram!
        Mam też porośbę do redakcji Gazety: nie przydzielajcie ludzi nie znających się na
        danym temacie do oceniania filmu taki temat opisującego...
        To tak, jakby fanatyka mordobić klasy B przydzielić do recenzowania historii
        miłosnych.
        Każdy człowiek ma własny gust, ale zadaniem KONSTRUKTYWNEJ krytykijest bezstronna
        ocena dzieła... a w recenzji pana PMOSS nie widzę.
        Oczywistym jest, że nie do wszystkich trafia forma filmu, jaką przyjął reżyser
        Avalonu. Ale nie do wszystkich trafia forma Lyncha - moim zdaniem na przykład,
        Mulholland drive, po podziemnyk kręgu i requiem dla snu jest filmem odtwórczym,
        choć to tylko moje własne zdanie i w gruncie rzeczy podobał mi się. Co dopiero
        forma Harrego Pottera, który w recenzji dostał 4 gwiazdki...
        I jeszcze jedno: trzeba się zastanowić nad konsekwencją takiej oceny Avalonu:
        odciągnie ona od kin wielu ludzi, którzy mogliby chcieć obejrzeć film.
        • pawel.martin Re: Avalon - napisz własną recenzję 13.04.02, 15:45
          Popieram calym sercem. Przy okazji, mi Malgorzata Foremniak bardzo sie w tej roli podobala i uwazam, ze Oshii nie popelnil bledu ja wlasnie obsadzajac. Ze mowi sztucznie, to insza sprawa - na to zreszta choruja wszyscy aktorzy w tym filmie i podejrzewam, ze to wina Oshii (teksty mialy byc dostosowane do japonskich napisow), ktory tutaj akurat sie nie popisal...

          Poza tym chcialbym sie odniesc do recenzji "Gazety":

          1. "wizualna strona filmu (...) broni się tu stosunkowo najlepiej" - dobre sobie, stosunkowo. Dawno nie widzialem filmu z tak nowatorskim podejsciem do zdjec i tak dobrym polaczeniem zdjec rzeczywistosci z efektami specjalnymi.

          2. "reszta jest nieoglądalna, tonąca w pretensjonalnym bełkocie" - kwestia gustu, ja sie doszukalem co najmniej kilku mozliwych interesujacych interpretacji. Wiem, ze kino japonskie jest dziwniejsze od europejskiego (ze o amerykanskim nie wspomne), ale czy trzeba zaraz kawe na lawe? Od widza tez mozna wymagac wysilku intelektualnego.

          3. "Nie wiadomo, o co właściwie toczy się ta cała brutalna gra" (itd. w tym tonie) - zarzut dosc nonsensowny, bo o co gra sie w "Quake'a" na przyklad? Czy w jakakolwiek gre komputerowa? Nie ma w tym zadnego innego celu poza ukonczeniem/przejsciem na wyzszy poziom - tak jest w rzeczywistosci, tak jest i w filmie. Gwoli dalszych wyjasnien polecam tez "eXistenZ" Cronenberga, ktory o tym samym traktuje.

          4. "bardziej nawet niż karmieniem swojego psa" - pala z przygotowania sie do recenzji. Psy (zwlaszcza bassety) sa bardzo istotnym elementem w filmach Oshii, a sam Oshii wyjasnial, jakie znaczenie ma nieobecnosc psa Ash.

          5. "Przyznam, że w ogóle nie jestem wielkim amatorem mrocznego science fiction, ale czegoś tak okropnego dawno nie widziałem." - a to klasyczna bzdura, uwielbiana wprost przez recenzentow. "Nie znam sie na tym, ale i tak to skrytykuje". Jak ktos jest wegetarianinem - jak ja na przyklad - to nie powinien krytykowac kotleta, bo nic o nim nie wie. Bedac autorem pracy magisterskiej o cyberpunku (do ktorego to gatunku "Avalon" bez watpienia sie zalicza) zaswiadczam, ze jest to cyberpunk pierwszej klasy.
          • Gość: Sprosse Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 13.04.02, 16:32
            Prawda jest taka, że kitajce nie zapłacili za reklamę filmu w Polsce i teraz
            pismaki z Wyborczej mogą odreagować swoje frustracje wynikające z zawodowego
            niespełnia, bo ostatnio musieli, na życzenie dystrybutorów, wychwalać Harry
            Pottera, robić konkursiki dla dzieci i takie tam duperele. Gdyby Oshi, czy jak
            mu tam, sypnął jenami, zrobił jakiś konkurs wraz z Wyborczą, to i recenzje
            byłyby inne.
            Bo, co tu ukrywać, biznes is biznes.
            Pieprzeni pseudoitnelekualiści :-)
        • Gość: Eroder Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 15:57
          Pan Mossakowski wyszedl w polowie filmu z sali podczas pokazu dla dziennikarzy.
          Jak twierdzil pozniej: "zupelnie nie rozumie o co w tym filmie chodzi". To tyle
          jesli chodzi o rzetelnosc dziennikarska osoby ktorej recenzje drukowane sa w
          najwiekszym polskim dzienniku. Co do samego filmu - Avalon jest bardzo
          hermetycznym dzielem, ktory dobrze sie oglada jesli widzialo sie: a) cokolowiek
          z poprzednich dziel pana Oshi b) lubi kino japonskie c) lubi eksperymenty ze
          sposobami filmowania, eksopozycja D) jest otwarty na na nowe doswiadczenia :)
          • Gość: V0yager Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.komputerswiat.pl 15.04.02, 13:40
            Otoz wlasnie - z tego filmu (mimo ze akcja nie goni jak w Matrixie) nie mozna wyjsc w srodku. Choc rezyser rezcywiscie dal sporo czasu widzowi na przemyslenie tego co dzieje sie na ekranie, tak naprawde wnioski z filmu cisna sie do glowek dopiero po wyjsciu z kina. I wtedy latwo dostrzec ze to dzielo wielowymiarowe, ktore byc moze tzreba obejrzec pare razy, jak Akire, zeby oprocz scenografii zrozumiec o co tu chodzi. Oczywiscie nie bede pisal, bo po pierwsze to moje prywtane wnioski, po drugie - nie chce nikomu kto mimo jednej * zdecydowal sie pojsc do kina psuc fiunalu. Powiem tylko, ze uwielbiam to ambitne kino SF, ktoremu jakos w obliczu malowniczosci siekanek SF trudno sie wybic.
      • grey77 Re: Avalon - napisz własną recenzję 15.04.02, 11:07
        No właśnie, ja mam takie małe pytanko a propo recenzji filmu. Czy nie wydaje
        się Wam, że profesjonalista nie wypowada się na tematy, na których się nie zna?
        I jak w takim świetle mozna określić recenzentów Gazety? Przypomina mi to
        zabiegi Eurosportu, który czasem daje retransmisje pokazów sztuk walki.
        Zapraszają do studia dwóch ludzi, jedengo, który pojęcie ma tylko jako takie o
        judo i drugiego który jest instruktorem karate tradycyjnego. Ci co nie słyszeli
        ich 'mądrości' mogą się tylko domyślać. A wrażenie robi to podobne,
        jak 'fachowa' recenzja GW. Przecież chyba najbardziej ograniczony recenzent
        rozumie, że nie wszystkie filmy są kierowane do wszystkich.

        A może nie...

        Pozdr.
    • Gość: Iza Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.monolith.pl / 10.100.100.* 15.04.02, 15:56
      Chciałam tylko powiedzieć, że film w Szwajcarii został uznany za GENIALNY. No
      cóż, moze my tego filmu poprostu nie rozumiemy, albo nasze polskie realia
      plenerowe zawężają nam możliwość zdystansowania się do akcji filmu? Moim
      zdaniem krytyka filmu AVALON jest bardzo niezasłużona!
    • Gość: Mr.Root Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.super-net.pl 15.04.02, 17:01
      Ubolewam nad ograniczeniem wielu (w tym Gazety) recenzentow, ktorzy bardzo
      jednowymiarowo oceniaja ten film. Najczestrzym argumentem "in minus"
      sa "polskie realia", ze to nic ciekawego, ze stan wojenny itp. Niech ten
      czlowiek spojrzy na to nie jako widz-polak ale widz jako taki. Rezyser chcial
      uzyskac bardzo dolujacy klimat i dzieki polskim lokacjom, tramwajom czy nawet
      taka komunistyczna jadlodajna zamiar udal mu sie wysmienicie. Bo Avalon jest
      filmem o niesamowym klimacie! Przestanmy patrzec na to przez pryzmat naszych
      wspomnien! Swiat Avalona ma byc dolujacy i nierealny. Dla nas podobnie
      nierealny bylby swiat np. Hong Kongu osadzony w takiej nierealnej i wirtualnej
      atmosferze. Watpie jednak aby chinczycy sie za to obrazili. My tez nie
      powinnismy!
      Taka postawa recenzenta jest dla mnie oznaka braku tolerancji, braku otwarcia
      na ciekawe idee i pomysly, ograniczenia kulturowego i myslowego tylko do
      postrzegania swiata przez pryzmat swoich narodowych kompleksow.
      PS. Film podobnie jak inne filmy tego rezysera maja tak samo swoich zagorzalych
      fanow jak i krytykow. Nie dziwie sie ze takie same emocje wywoluje AVALON.
      Niestety argumentacja jaka posilkuja sie recenzenci jest po prostu glupia.
      • Gość: V0yager Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.komputerswiat.pl 15.04.02, 17:07
        A moze niektorzy recenzenci zbyt mocno osadzeni sa w tamtych czasach, nie
        dociera juz do nich to jak wiele sie pozmienialo i jak nasze i kolejne
        pokolenia postrzegaja rzeczywistosc?
        • Gość: Bartoo Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:29
          Wg polskiego "Neswweeka" James Cameroon miał powiedzieć: "to najlepszy film sf
          jaki widziałem".
    • artur.dent Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 15.04.02, 22:50
      stolek napisał(a):

      >Ale powodów do dumy nie mamy - ani my, ani reżyser, znany dotychczas z bardz
      > interesujących animacji - ubolewa recenzent �Gazety�. Jedna gwiazdka. Czy
      > naprawdę zasłużona?

      Miłośnicy anime stanęli w obronie Avalonu i rzucili się na recenzenta "Gazety",
      który ocenia film z pozycji kogoś, kto obejrzał trochę filmów w życiu i to
      różnych, nie tylko anime. Pozbawiony tego "skrzywienia" jakim są obarczeni polscy
      quasi-otaku ocenił ten film moim zdaniem obiektywnie.

      To, co zachwyca w anime - długie ujęcia itp. - w tym filmie kompletnie sie nie
      sprawdzila. Najbardziej groteskowa jest gra aktorow, ktorzy wypadaja kompletnie
      nieprzekonywujaco bredzac o biszopach, lewelach, superklasach itp.

      Druga sprawa - jeśli ktoś nazywa "klimatem" to, że 1/4 filmu wypełniają sceny
      podróży komunikacją miejską lub sceny krojenia warzyw, to jest po prostu
      zwyczajnym snobem, albo ma 12 lat i nie widzial jeszcze porzadnego filmu...

      Pozdrawiam
      artur dent
      • pawel.martin Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 10:09
        Tak się składa, że też trochę filmów w życiu obejrzałem, dwunastu lat nie mam, a przy polemice zalecam skupienie się na argumentach merytorycznych, a nie obrażaniu przeciwników. Ponadto recenzent sam przyznał się, że na znieważanym gatunku filmowym się nie zna... i jak tu mówić o jego profesjonaliźmie. Sugeruję naukę kultury dyskusji, bo argumenty "ad hominem" nie prowadzą do niczego.

        Pozdrawiam,
        • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 12:30
          pawel.martin napisał(a):

          >Sugeruję naukę kultury dyskusji, bo argumenty "ad hominem" nie prowadzą do
          niczego.
          >
          > Pozdrawiam,

          Tak sie sklada, ze tego typu argumentacje zastosowali glownie moi przedmowcy. Co
          powiesz na arguemnt, ze "Wybiorcza" dala filmowi tylko jedna gwiazdke, bo nie
          dostala pieniedzy od dystrybura????

          No stary rzeczywiscie, to sa dopiero arguemnty :-))))

          Chyba niedokladnie przeczytales co napisalem - moim zdaniem trzeba byc kawalem
          snoba, by nazwac ten film "klimatycznym" - policz dokladnie, ile trwaja sceny
          jazdy tramwajem, metrem, krojenia warzyw, spiewu w operze - widz ktory nie jest
          fanem anime ma prawo byc smiertelnie znudzony tym filmem...

          GW nie jest fanzinem dla milosnikow anime, mysle ze ten gosc co pisal recenzje
          adresowal ja do przecietnego kinowego zjadacza popcornu - w takim wiec ujeciu
          mial absolutna racje.

          A kto uwaza inaczej, moze czytac Kawaii zamiast wyborczej :-))))

          pozdrawiam
          dent
          • Gość: V0yager Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.komputerswiat.pl 16.04.02, 13:26
            Szanowny widzu, ja fanem anime i mangi nie jestem, jedyne tytuly ktore lubie z kreskowek to Ghost i Akira. Jesli juz czegos jetsem fanem to hard-SF i dobrych cRPGow (na poziomie EOB, Ambermoona, Albiona). I osobisci mi ten film sie podobal. Powiedz w takim razie co Ty uwazasz za dobry film. Ma sie rozumiec w nurtach SF.
            • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 13:51
              Gość portalu: V0yager napisał(a):

              > Szanowny widzu, ja fanem anime i mangi nie jestem, jedyne tytuly ktore lubie z
              > kreskowek to Ghost i Akira. Jesli juz czegos jetsem fanem to hard-SF i dobrych
              > cRPGow (na poziomie EOB, Ambermoona, Albiona). I osobisci mi ten film sie podob
              > al. Powiedz w takim razie co Ty uwazasz za dobry film. Ma sie rozumiec w nurtac
              > h SF.

              Prosze bardzo. Trzymajac sie tematu Avalonu i klimatu SF odpowiem, ze np.
              Existenz.

              Existenz - Avalon: 2:1 (jeden dla Avalonu za M. Foremniak).

              Bardzo dobrym filmem jest takze ten, ktory wspomniales - Ghost In The Shell. Nic
              z klimatu i ducha tego filmu nie udalo sie przeniesc do Avalonu.

              Kolejny przyklad:
              "Pi" Aronofskiego - skromne srodki, doskonala muzyka, ciekawa historia.

              Wymienie tu jeszcze "Blade Runnera", a to dlatego, ze recenzent "Nowej
              Fantastyki" napisal o Avalonie w takich superlatywach, jakbysmy mieli do
              czynienia wlasnie z nastepca "Blader Runnera" :-)

              PS. A dla rozrywki lubie obejrzec amerykanskie kino SF z lat. 50-60, taka
              np. "Zakazana Planeta" z Leslie Nielsenem :-)))) Albo Ed Wood: Plan 9 z kosmosu,
              Narzeczona Potwora - boki zrywac :-))))
            • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 13:56
              Jescze jedno Voyager - skoro jestes fanem SF powiedz mi kto bardziej przegial:
              recenzent gw dajac Avalonovi jedna gwiazdke, czy recenzent Nowej Fantastyki
              porownujac Avalon do Blade Runnera? :-)))))
              Pozdrawiam
              dent

              • Gość: V0yager Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.komputerswiat.pl 16.04.02, 14:49
                Co do gustow to wiele rzeczy odbieramy podobnie...
                artur.dent napisał(a):

                > Jescze jedno Voyager - skoro jestes fanem SF powiedz mi kto bardziej przegial:
                > recenzent gw dajac Avalonovi jedna gwiazdke, czy recenzent Nowej Fantastyki
                > porownujac Avalon do Blade Runnera? :-)))))
                > Pozdrawiam
                > dent
                Obaj. Ten z gazety nie dostrzegl niezwyklej (jak dla mnie) malowniczosci Avalonu no i co mnie bardzo zaskoczylo tego, ze Warszawa w kolorach moze byc talka ladna. Bardzo cenie Oshiego za sposob tworzenia ujec i co jak co dla mnie ogromnie klikatyczne sa sceny gdy Ash dlugo pracuje nad posilkem dla psa... ktorego juz nie ma, albo ciagly brzek jakiegos zepsutego kineskopu lub jazeniowki w jej pokoju... i jeszcze te (jak dla mnie - zahorzalego fana :) Amigowe klawiatury gdzieniegdzie, tudziesz ascetyczny swiat i rownie ascetyczny, tekstowy terminal. I negatywy: wszystko spieprzone przez albo.. tlumaczenie albo aktorow ktorzy ni w zab nie lapia gry w zycie toczacej sie na ekranie. Dlatego ani 1 gwiazdka, ani 6.. jak dla mnie 4 i 1/2, no moze 5 za odwage w wypuszeniu na swiatowe kina takiego obrazu (ktory mnie bardziej przekonuje niz Matrix). A Blade Runner? To zupelnie inna klasa filmu, tak blednie od czasu do czasu zaliczana do cyberpunku. To dokladna az do przesady wizja przyszlosci - w morczno-malowniczym krajobrazie gigantycnzych korporacji. Ale dlaczego do cholery Blade Runner dak daleko odbiegl od Dickowskiego Czy Androidy marza od elektronicznych owcach? Ta powiesc bardziej mnie przekonuje.
                Dosyc sie juz popisalem... :)




                • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 15:04
                  Gość portalu: V0yager napisał(a):

                  >Ten z gazety nie dostrzegl niezwyklej (jak dla mnie) malowniczosci Avalon
                  > u no i co mnie bardzo zaskoczylo tego, ze Warszawa w kolorach moze byc talka la
                  > dna. Bardzo cenie Oshiego za sposob tworzenia ujec i co jak co dla mnie ogromni
                  > e klikatyczne sa sceny gdy Ash dlugo pracuje nad posilkem dla psa... ktorego ju
                  > z nie ma, albo ciagly brzek jakiegos zepsutego kineskopu lub jazeniowki w jej p
                  > okoju... i jeszcze te (jak dla mnie - zahorzalego fana :) Amigowe klawiatury gd
                  > zieniegdzie, tudziesz ascetyczny swiat i rownie ascetyczny, tekstowy terminal.

                  O tak - amigowe klawiatury sa super... Ja z kolei jaram sie, jak wypatrze gdzies
                  w filmie Maca :-)

                  Co do obrazkow - zgadzam sie. Ujecie z Ash z rozwianym wlosem i rzedy cyferek i
                  literek latajacych dookola jej twarzy - miod dla oczu, to wlasnie jest poetyka
                  Ghost In The Shell, ktorej zabraklo Avalonowi jako calosci. Niestety, poza paroma
                  ladnymi obrazkami nic po tym filmie nie zostaje mi w pamieci...

                  > I negatywy: wszystko spieprzone przez albo.. tlumaczenie albo aktorow ktorzy ni
                  > w zab nie lapia gry w zycie toczacej sie na ekranie. Dlatego ani 1 gwiazdka, a
                  > ni 6.. jak dla mnie 4 i 1/2, no moze 5 za odwage w wypuszeniu na swiatowe kina
                  > takiego obrazu (ktory mnie bardziej przekonuje niz Matrix).

                  Wlasnie z powodu o ktorym piszesz - gra aktorow - film kompletnie mnie nie
                  przekonuje. Jak zdazyles sie zorientowac, tez lubie sf i naprawde bylem
                  pozytywnie nastawiony przed obejrzeniem Avalonu, ba, nie moglem doczekac sie na
                  ten film. Szczerze sie zawiodlem i uwazam, ze zachwyty nad tym filmem sa mocno
                  przesadzone.

                  > A Blade Runner? To zupelnie inna klasa filmu, tak blednie od czasu do czasu
                  zaliczana do cyberpunk> u. To dokladna az do przesady wizja przyszlosci - w
                  morczno-malowniczym krajobr
                  > azie gigantycnzych korporacji. Ale dlaczego do cholery Blade Runner dak daleko
                  > odbiegl od Dickowskiego Czy Androidy marza od elektronicznych owcach? Ta powies
                  > c bardziej mnie przekonuje.
                  > Dosyc sie juz popisalem... :)

                  Powiesc to powiesc, film to film - traktuje te dwie rzeczy osobno.

                  Pozdrawiam
                  dent
                  • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 16:23
                    "Miłośnicy anime stanęli w obronie Avalonu i rzucili się na
                    recenzenta "Gazety", który ocenia film z pozycji kogoś, kto obejrzał trochę
                    filmów w życiu i to różnych, nie tylko anime. Pozbawiony tego "skrzywienia"
                    jakim są obarczeni polscy quasi-otaku ocenił ten film moim zdaniem obiektywnie."

                    Tak obejrzal, ba nawet zagral w jednym ('Wtorek' rez. Adamek). Powtarzanie
                    danych czynnosci bezrefleksyjnie (ogladanie filmow) nie daje nikomu prawa do
                    bycia specjalita (recenzentem). Acha nie mowie tutaj o posrednio atakowany
                    P.Mossakowski bo akurat jego recnezje w GW czytuje. Jeszcze :)
                    Dlaczego atakujesz milosnikow anime nazywajac ich quasi? Ze niby z krainy
                    Szopena to moga tylko udawac fanow mangi z kraju Kwitnacej Wisni? Ejze!

                    Obiektywnie nie powinien dawac zadnej gwiazdki. Obiektywnie mowi sie: Nie znam
                    sie na tym gatunku, nie widzialem zadnej innej produkcji tego typu, nie
                    rozumiem filmu jego symboliki ani kontekstu. To jest obiektywnosc. Recenzent ma
                    powiedziec ten film jest taki a taki a nie mowic mi czy mu sie podobal czy nie.
                    To prawo subiektynej oceny ma kazdy kto pojdzie na film. Dlatego od 3 lat
                    wogole nie patrze na ilosc 'gwiazdek' przy recenzjach w GW bo co raz czesciej
                    sa one oznaka braku wiedzy recenzetow na temat wspolczesnego kina i gatunkow.
                    Odpadlem kiedy bodajze pan Orlinski napisal o Episode I, ze jest to film o
                    walce druidow (sic!)

                    To, co zachwyca w anime - długie ujęcia itp. - w tym filmie kompletnie sie nie
                    sprawdzila. Najbardziej groteskowa jest gra aktorow, ktorzy wypadaja kompletnie
                    nieprzekonywujaco bredzac o biszopach, lewelach, superklasach itp.

                    Bredza bo kazal im rezyser, ktorem sposobal sie jezyk polski. Teksty sa glupawe
                    bo nie sa prawie wogole wazne (tak powiedzial OM na konferencji prasowej -
                    zastanwial sie czy wogole z nich nie zrezygnowac.). Zgadzam sie gra aktorska
                    jest poza wszelka krytyka a to dlatego, ze rezyser kazal odgrywac sceny
                    narysowane na storyboardach. To wszystko pojawilo sie w wywiadach, recenzjach i
                    press kicie. Wystarczylo przeczytac i nie marudzic :)

                    Druga sprawa - jeśli ktoś nazywa "klimatem" to, że 1/4 filmu wypełniają sceny
                    podróży komunikacją miejską lub sceny krojenia warzyw, to jest po prostu
                    zwyczajnym snobem, albo ma 12 lat i nie widzial jeszcze porzadnego filmu...

                    Ten argument jest od czapy. Sa filmy w ktorych ludzie sikaja przez kilkanascie
                    minut (Almodovar), gola sie, jedza, spia, drapia sie i sa to obrazy ktore
                    uznane sa za kamienie milowe kina. Ze ktos kroi cos? Chyba nie odczytales
                    kontekstu. W ogole twoj post az pachnie prowokacja :) Moze pracujesz w dziale
                    portalu G i sztucznie podwyzszasz ilosc postow na grupach :)?
                    • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 16:33
                      Po pierwsze Eroder, jeśli kogoś cytujesz, to wyróżnij ten cytat, np. tak:

                      > Dlaczego atakujesz milosnikow anime nazywajac ich quasi? Ze niby z krainy
                      > Szopena to moga tylko udawac fanow mangi z kraju Kwitnacej Wisni? Ejze!

                      Mialem na mysli quasi-otaku. Biorac pod uwage dostepnosc mangi i anime w Polsce i
                      koszty tego hobby, niestety mozemy byc jedynie quasi-otaku

                      > Obiektywnie nie powinien dawac zadnej gwiazdki. Obiektywnie mowi sie: Nie znam
                      > sie na tym gatunku, nie widzialem zadnej innej produkcji tego typu, nie
                      > rozumiem filmu jego symboliki ani kontekstu. To jest obiektywnosc. Recenzent ma
                      > > powiedziec ten film jest taki a taki a nie mowic mi czy mu sie podobal czy
                      nie.

                      Obiektywny recenzent to taki, ktory stara sie myslec o reakcji wiekszosci widzow,
                      a nie taki ktory zmienia sie jak kameleon. Wiekszosc dyskutantow wymagalo od tego
                      recenzenta, zeby ocenial film jak fan anime - czyli eksper, znawca,
                      profesjonalista.

                      To niedorzeczne!

                      > Bredza bo kazal im rezyser, ktorem sposobal sie jezyk polski. Teksty sa glupawe
                      >
                      > bo nie sa prawie wogole wazne (tak powiedzial OM na konferencji prasowej -
                      > zastanwial sie czy wogole z nich nie zrezygnowac.). Zgadzam sie gra aktorska
                      > jest poza wszelka krytyka a to dlatego, ze rezyser kazal odgrywac sceny
                      > narysowane na storyboardach. To wszystko pojawilo sie w wywiadach, recenzjach i
                      >
                      > press kicie. Wystarczylo przeczytac i nie marudzic :)

                      Nie czytam press kitow z tych samych powodow, dla ktorych ty nie patrzysz na
                      gwiazdki.


                      > Ten argument jest od czapy. Sa filmy w ktorych ludzie sikaja przez kilkanascie
                      > minut (Almodovar), gola sie, jedza, spia, drapia sie i sa to obrazy ktore
                      > uznane sa za kamienie milowe kina. Ze ktos kroi cos? Chyba nie odczytales
                      > kontekstu.

                      Wow, wytlumacz ciemniakowi jakim niewatpliwie jestem jaki jest kontekst tych scen

                      > W ogole twoj post az pachnie prowokacja :) Moze pracujesz w dziale
                      > portalu G i sztucznie podwyzszasz ilosc postow na grupach :)?

                      Ejze, Tobie tez zabraklo chyba argumentow i znizasz sie do poziomu absurdu i
                      teorii spiskowych :-))))

                      Pozdrawiam
                      dent
                      • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 22:38
                        artur.dent napisał(a):

                        > Po pierwsze Eroder, jeśli kogoś cytujesz, to wyróżnij ten cytat, np. tak:

                        Przepraszam nie korzystam z funkcji "odpowiedz cytujac" :)

                        > > Dlaczego atakujesz milosnikow anime nazywajac ich quasi? Ze niby z krainy
                        > > Szopena to moga tylko udawac fanow mangi z kraju Kwitnacej Wisni? Ejze!
                        >
                        > Mialem na mysli quasi-otaku. Biorac pod uwage dostepnosc mangi i anime w Polsce
                        > i
                        > koszty tego hobby, niestety mozemy byc jedynie quasi-otaku

                        Dostepnosc? Zajrzyj do kiosku Ruchu czy innego miejsca z prasa. Znajdziesz co
                        najmniej dwa pisma dla milosnikow mangi i kilka komiksow. Ze mniej niz w Japonii?
                        No coz tam tez nie znajdziesz zapiekanek ani schabowych :)

                        > > Obiektywnie nie powinien dawac zadnej gwiazdki. Obiektywnie mowi sie: Nie
                        > znam
                        > > sie na tym gatunku, nie widzialem zadnej innej produkcji tego typu, nie
                        > > rozumiem filmu jego symboliki ani kontekstu. To jest obiektywnosc. Recenze
                        > nt ma
                        > > > powiedziec ten film jest taki a taki a nie mowic mi czy mu sie podoba
                        > l czy
                        > nie.
                        >
                        > Obiektywny recenzent to taki, ktory stara sie myslec o reakcji wiekszosci widzo
                        > w,
                        > a nie taki ktory zmienia sie jak kameleon. Wiekszosc dyskutantow wymagalo od te
                        > go
                        > recenzenta, zeby ocenial film jak fan anime - czyli eksper, znawca,
                        > profesjonalista.
                        >
                        > To niedorzeczne!

                        Nie zgodze sie bo niedorzecznosc tkwi w Twojej wypowiedzi. Chcialbys aby
                        recenzent plakal nad swoim tekstem o "Titanicu"? Bo miliony placza? Zyliardy
                        ludzi kocha B.Spears i co tez mam ja kochac i podziwiac? Po recenzji (szczegolnie
                        w GW)spodziewam sie krytyki na poziomie czy film jest wart w porownaniu do np.
                        innych dziel. Czy Epoisde I warto jest zobaczyc czy kupic na DVD? Czy Blade
                        Runner to sztandarowe dzielo Scotta czy sa tez inne filmy warte zobaczeniaczy
                        koles sie wypalil? Nie obchodza mnie i bulwersuje teksty w stylu: wynudzilem sie
                        w kinie bo banda robotow z takim siwym na czele ganiala za bohaterenm, ktory
                        pelnil role szeryfa w chinskim miescie? Dlaczego nie napisac takiej recenzji?
                        W koncu autor pisze dla ludzi ktorych kino SF guzik obchodzi?

                        > > Bredza bo kazal im rezyser, ktorem sposobal sie jezyk polski. Teksty sa gl
                        > upawe
                        > >
                        > > bo nie sa prawie wogole wazne (tak powiedzial OM na konferencji prasowej -
                        >
                        > > zastanwial sie czy wogole z nich nie zrezygnowac.). Zgadzam sie gra aktors
                        > ka
                        > > jest poza wszelka krytyka a to dlatego, ze rezyser kazal odgrywac sceny
                        > > narysowane na storyboardach. To wszystko pojawilo sie w wywiadach, recenzj
                        > ach i
                        > >
                        > > press kicie. Wystarczylo przeczytac i nie marudzic :)
                        >
                        > Nie czytam press kitow z tych samych powodow, dla ktorych ty nie patrzysz na
                        > gwiazdki.

                        Nie chodzilo mnie o ciebie (bo moglbys miec dostep do materialow dla prasy) ale o
                        P.M. ktory taki tekst otrzymal bo sam widzialem, ze dzierzyl w reku.

                        >
                        > > Ten argument jest od czapy. Sa filmy w ktorych ludzie sikaja przez kilkana
                        > scie
                        > > minut (Almodovar), gola sie, jedza, spia, drapia sie i sa to obrazy ktore
                        > > uznane sa za kamienie milowe kina. Ze ktos kroi cos? Chyba nie odczytales
                        > > kontekstu.
                        >
                        > Wow, wytlumacz ciemniakowi jakim niewatpliwie jestem jaki jest kontekst tych sc
                        > en

                        Blagam nie uzywaj takich argumentow bo ja zaczne prosic cie o wytlumaczenie
                        dlaczego Roy nie zabija Decakarda na koncu albo w jakim celu Replikanci przybyli
                        na ziemie.

                        > > W ogole twoj post az pachnie prowokacja :) Moze pracujesz w dziale
                        > > portalu G i sztucznie podwyzszasz ilosc postow na grupach :)?
                        >
                        > Ejze, Tobie tez zabraklo chyba argumentow i znizasz sie do poziomu absurdu i
                        > teorii spiskowych :-))))

                        Nie naprawde tak pomyslalem przez chwile. Absurd tu nie ma nic do rzeczy.
                        Masz poczte na portalu GW :)

                        Pozdrwiam

                        Eroder.
                        • artur.dent Re: DO ERODERA 17.04.02, 00:01
                          Gość portalu: Eroder napisał(a):

                          > Nie naprawde tak pomyslalem przez chwile. Absurd tu nie ma nic do rzeczy.
                          > Masz poczte na portalu GW :)

                          No jasne - jak ktos ma adres poczta.onet.pl to jest pracownikiem onetu, jak ktos
                          pisze z domeny wp, to niechybnie pracuje dla portalu tepsy!

                          BUHAHAHAHAHA :-))))))))))))

                          Wez sie puknij w czolo chlopie, kazdy portal ma darmowe konta! Akurat na tym
                          zalogowani uzytkownicy maja przywileje, wiec korzystam :-)))

                          Nie naogladales sie czasem za duzo X-files?

                          > Dostepnosc? Zajrzyj do kiosku Ruchu czy innego miejsca z prasa. Znajdziesz co
                          > najmniej dwa pisma dla milosnikow mangi i kilka komiksow. Ze mniej niz w Japoni
                          > i?
                          > No coz tam tez nie znajdziesz zapiekanek ani schabowych :)

                          Kazdy polski fan anime powie Ci, ze nie ma prawdziwych otaku w Polsce. Czy wiesz
                          kto to jest otaku?

                          > Nie zgodze sie bo niedorzecznosc tkwi w Twojej wypowiedzi. Chcialbys aby
                          > recenzent plakal nad swoim tekstem o "Titanicu"? Bo miliony placza? Zyliardy
                          > ludzi kocha B.Spears i co tez mam ja kochac i podziwiac? Po recenzji (szczegoln
                          > ie
                          > w GW)spodziewam sie krytyki na poziomie czy film jest wart w porownaniu do np.
                          > innych dziel.

                          Zbaczasz z tematu. Chodzi o to, ze nasi przedmowcy zadali od tego pismaka, zeby
                          byl ekspertem od anime i SF, a jak nie jest to niech sp...dala i nie pisze na
                          temat Avalonu. Uwazam to za niedorzecznosc - a Ty?

                          Jezeli czytales wszystkie moje posty tutaj, to chyba zorientowales sie, ze
                          orientuje sie w temacie kina SF i to pewniej lepiej od tego kolesia z gw.

                          I wlasnie dlatego, ze sporo filmow SF widzialem twierdze, ze gosc mial racje. Ten
                          film to porazka.

                          > P.M. ktory taki tekst otrzymal bo sam widzialem, ze dzierzyl w reku.

                          Chlopie, presskit w wordzie albo pdf-ie mozna se sciagnac ze stron www kazdego
                          porzadnego dystrybutora.

                          Mozesz sobie wydrukowac, pojsc na pokaz prasowy i udawac dziennikarza :-)))

                          Pozdrawiam
                          dent
                          • Gość: Ixolite Re: DO ERODERA IP: *.chello.pl 17.04.02, 07:54
                            artur.dent napisał(a):

                            > Kazdy polski fan anime powie Ci, ze nie ma prawdziwych otaku w Polsce. Czy wies
                            > z
                            > kto to jest otaku?
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > dent

                            Nie obrażaj innych ludzi! Równie dobrze możesz twierdzić, że nie ma w Polsce
                            prawdziwych fanów gwiezdnych wojen albo muzyki Country. A to właśnie w Polsce
                            powstał 13 epizod Gwiednych Wojen (chyba jedyna tak duża amatorska produkcja w
                            europie centralnej i wschodnej) właśnie w Polsce istnieje Mrągowski festiwal
                            Country... Są ludzie którzy regularnie pojawiają się na spotkaniacgh, zjazdach i
                            konwentach związanmych z mangą i anime, są też tacy, którzy są w stanie pojechać
                            do Anglii czy nawet Japonii żeby zdobyc film, komiks czy cokolwiek innego na czym
                            im zależy. Są tacy, któryrzy z pamięci mogą wymienić dokonania wybranego autora
                            i pochwalić się pełną szafą materiałów na ten temat... I jak ich nazwać jak nie
                            otaku?
                            • artur.dent Re: DO ERODERA 17.04.02, 12:45
                              Gość portalu: Ixolite napisał(a):

                              > artur.dent napisał(a):
                              >
                              > > Kazdy polski fan anime powie Ci, ze nie ma prawdziwych otaku w Polsce. Czy
                              > wies
                              > > z
                              > > kto to jest otaku?
                              > >
                              > > Pozdrawiam
                              > > dent
                              >
                              > Nie obrażaj innych ludzi! Równie dobrze możesz twierdzić, że nie ma w Polsce
                              > prawdziwych fanów gwiezdnych wojen albo muzyki Country. A to właśnie w Polsce
                              > powstał 13 epizod Gwiednych Wojen (chyba jedyna tak duża amatorska produkcja w
                              > europie centralnej i wschodnej) właśnie w Polsce istnieje Mrągowski festiwal
                              > Country... Są ludzie którzy regularnie pojawiają się na spotkaniacgh, zjazdach
                              > i
                              > konwentach związanmych z mangą i anime, są też tacy, którzy są w stanie pojecha
                              > ć
                              > do Anglii czy nawet Japonii żeby zdobyc film, komiks czy cokolwiek innego na cz
                              > ym
                              > im zależy. Są tacy, któryrzy z pamięci mogą wymienić dokonania wybranego autora
                              >
                              > i pochwalić się pełną szafą materiałów na ten temat... I jak ich nazwać jak nie
                              >
                              > otaku?

                              Ok, masz racje. Jak na polskie warunki sa to hardcorowi fani, respect dla nich.

                              Pozdrawiam
                              dent
                          • Gość: Eroder Re: DO ERODERA IP: *.warszawa.mtl.pl 17.04.02, 10:55
                            artur.dent napisał(a):

                            > Gość portalu: Eroder napisał(a):
                            >
                            > > Nie naprawde tak pomyslalem przez chwile. Absurd tu nie ma nic do rzeczy.
                            > > Masz poczte na portalu GW :)
                            >
                            > No jasne - jak ktos ma adres poczta.onet.pl to jest pracownikiem onetu, jak kto
                            > s
                            > pisze z domeny wp, to niechybnie pracuje dla portalu tepsy!
                            >
                            > BUHAHAHAHAHA :-))))))))))))
                            >
                            > Wez sie puknij w czolo chlopie, kazdy portal ma darmowe konta! Akurat na tym
                            > zalogowani uzytkownicy maja przywileje, wiec korzystam :-)))
                            >
                            > Nie naogladales sie czasem za duzo X-files?

                            Nie drogi kolego pracuje w tej branzy wiec wiem do jakiego typu srodkow mozna sie
                            uciec jesli chodzi o naganianie userow do dyskusji. Gazeta jak kazdy inny portal
                            walczy o uzytkownikow wiec nie byloby (nie jest) w tym nic dziwnego gdyby takim
                            sposobem napedzala sobie ruch na stronach. Kazdym razem jak wyslesz/przeczytasz
                            news odswiezasz strone. Bannerki rotuja sie. Kaska leci.

                            > > Dostepnosc? Zajrzyj do kiosku Ruchu czy innego miejsca z prasa. Znajdziesz
                            > co
                            > > najmniej dwa pisma dla milosnikow mangi i kilka komiksow. Ze mniej niz w J
                            > aponi
                            > > i?
                            > > No coz tam tez nie znajdziesz zapiekanek ani schabowych :)
                            >
                            > Kazdy polski fan anime powie Ci, ze nie ma prawdziwych otaku w Polsce. Czy wies
                            > z
                            > kto to jest otaku?
                            >
                            > > Nie zgodze sie bo niedorzecznosc tkwi w Twojej wypowiedzi. Chcialbys aby
                            > > recenzent plakal nad swoim tekstem o "Titanicu"? Bo miliony placza? Zyliar
                            > dy
                            > > ludzi kocha B.Spears i co tez mam ja kochac i podziwiac? Po recenzji (szcz
                            > egoln
                            > > ie
                            > > w GW)spodziewam sie krytyki na poziomie czy film jest wart w porownaniu do
                            > np.
                            > > innych dziel.
                            >
                            > Zbaczasz z tematu. Chodzi o to, ze nasi przedmowcy zadali od tego pismaka, zeby
                            >
                            > byl ekspertem od anime i SF, a jak nie jest to niech sp...dala i nie pisze na
                            > temat Avalonu. Uwazam to za niedorzecznosc - a Ty?

                            Uwazam, ze osoba, ktora podejmuje sie recenzji np. kina francuskiego nowej fali
                            powinnien znac sie na gatunku. To, ze ktos sie nie zna i probuje wyciagac wnioski
                            ktore sa bledne jest nie do przyjecia. Rozgraniczam tutaj poziom filmu Avalon od
                            sposobu jego recenzji. Jesli dobrze obejrzysz ten watek to zobaczysz, ze nigdzie
                            nie napisalem "co za zajebisty film! Musicie go zobaczyc!" Uwazam go (film
                            Avalon) za interesujacy eksperyment nie do konca udany.

                            > Jezeli czytales wszystkie moje posty tutaj, to chyba zorientowales sie, ze
                            > orientuje sie w temacie kina SF i to pewniej lepiej od tego kolesia z gw.

                            No coz. Moze. Nie wiem.

                            > I wlasnie dlatego, ze sporo filmow SF widzialem twierdze, ze gosc mial racje. T
                            > en
                            > film to porazka.


                            > > P.M. ktory taki tekst otrzymal bo sam widzialem, ze dzierzyl w reku.
                            >
                            > Chlopie, presskit w wordzie albo pdf-ie mozna se sciagnac ze stron www kazdego
                            > porzadnego dystrybutora.
                            >
                            > Mozesz sobie wydrukowac, pojsc na pokaz prasowy i udawac dziennikarza :-)))
                            >

                            I oto mi chodzilo. Wystarczy chciec dowiedziec sie czegos na temat filmu, ktory
                            sie obejrzy. Panu Mossakowskiemu sie nie chcialo i nic oprocz niesmaku z filmu
                            nie wyniosl. Smiem twoerdzic, ze gdyby odrobil prace domowa na temat Mamoru Oshi
                            napisal by inna recenzje. Nie pochwalny pean, ale inna.

                            pozdrawiam

                            Art.
                            • artur.dent Re: DO ERODERA 17.04.02, 12:44
                              Gość portalu: Eroder napisał(a):

                              > Nie drogi kolego pracuje w tej branzy wiec wiem do jakiego typu srodkow mozna s
                              > ie
                              > uciec jesli chodzi o naganianie userow do dyskusji. Gazeta jak kazdy inny porta
                              > l
                              > walczy o uzytkownikow wiec nie byloby (nie jest) w tym nic dziwnego gdyby takim
                              >
                              > sposobem napedzala sobie ruch na stronach. Kazdym razem jak wyslesz/przeczytasz
                              >
                              > news odswiezasz strone. Bannerki rotuja sie. Kaska leci.
                              >

                              Fajnie bylo sie z Toba posprzeczac na temat filmow, ale to co napisales pozwyzej
                              to teorie spiskowe pierwszej klasy! :-)))

                              Dla mnie taki sposobo prowadzenia dyskusji oznacza EOT.

                              Masz racje - dyskusja z Toba nie jest warta tego, by nabijac odslony gazecie czy
                              jakiemukolwiek innemu portalowi :-)))

                              pozdrawiam
                              dent
                  • Gość: V0yager Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.komputerswiat.pl 16.04.02, 16:23
                    Ale biorac pod uwage to, ze film bedzie na zachodzie puszczany z napisamu - jest kompletnym i skladnym dzielem. I podkreslam - ze mnie ten film bardziej przekonuje niz Matrix, a przeciez mowi o podobnych rzeczach tylko w inny sposob. To film widowiskowy i jak dla mnie - dosyc madry, bo zasugerowal jednoczesnie iz calosc zycia jest tylko gra (niezaleznie od tego jak gleboko zakopiemy sie w warstwy rzeczywistosci) i nalezy przyjmowac to zycie takim jakim jest. Bo nawet zakurzona i chaotycznie skonstruowana Warszawa moze byc piekna, a i do filharmoni tez warto isc, zamiast jak co tydzien do baru (nie mylic z reality show). Bardzo podoba mi sie rodem z Dicka zagranie z aniolkami, i jeszcze pomysl, ze w dazeniu do celu niektorzy moga poswiecic i przyjaciol. Tylko po co?

                    A co do Philipa K. Dicka (eh.. tak jak Jamesa Noona!)- to za bardzo go lubie i tylko dlatego czepiam sie do Blade Runnera (ktorego i tak moge ogladac godzinami). Blade Runner to film ktory ma klase i pomysl, nie tak jak kolejne Epizody...
                    • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 16.04.02, 16:50
                      Gość portalu: V0yager napisał(a):

                      > Ale biorac pod uwage to, ze film bedzie na zachodzie puszczany z napisamu - jes
                      > t kompletnym i skladnym dzielem. I podkreslam - ze mnie ten film bardziej przek
                      > onuje niz Matrix, a przeciez mowi o podobnych rzeczach tylko w inny sposob. To
                      > film widowiskowy i jak dla mnie - dosyc madry, bo zasugerowal jednoczesnie iz c
                      > alosc zycia jest tylko gra (niezaleznie od tego jak gleboko zakopiemy sie w war
                      > stwy rzeczywistosci) i nalezy przyjmowac to zycie takim jakim jest. Bo nawet za
                      > kurzona i chaotycznie skonstruowana Warszawa moze byc piekna, a i do filharmoni
                      > tez warto isc, zamiast jak co tydzien do baru (nie mylic z reality show). Bard
                      > zo podoba mi sie rodem z Dicka zagranie z aniolkami, i jeszcze pomysl, ze w da
                      > zeniu do celu niektorzy moga poswiecic i przyjaciol. Tylko po co?

                      Voyager, gadasz do rzeczy i sprawiasz, ze inaczej patrze na ten film :-)

                      Czego niestety nie da sie powiedziec o naszych przedmowcach.... :-)))))

                      Pozdrawiam
                      dent
              • Gość: V0yager Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.komputerswiat.pl 16.04.02, 16:14
                Co do gustow to wiele rzeczy odbieramy podobnie...
                artur.dent napisał(a):

                > Jescze jedno Voyager - skoro jestes fanem SF powiedz mi kto bardziej przegial:
                > recenzent gw dajac Avalonovi jedna gwiazdke, czy recenzent Nowej Fantastyki
                > porownujac Avalon do Blade Runnera? :-)))))
                > Pozdrawiam
                > dent
                Obaj. Ten z gazety nie dostrzegl niezwyklej (jak dla mnie) malowniczosci Avalonu no i co mnie bardzo zaskoczylo tego, ze Warszawa w kolorach moze byc talka ladna. Bardzo cenie Oshiego za sposob tworzenia ujec i co jak co dla mnie ogromnie klikatyczne sa sceny gdy Ash dlugo pracuje nad posilkem dla psa... ktorego juz nie ma, albo ciagly brzek jakiegos zepsutego kineskopu lub jazeniowki w jej pokoju... i jeszcze te (jak dla mnie - zahorzalego fana :) Amigowe klawiatury gdzieniegdzie, tudziesz ascetyczny swiat i rownie ascetyczny, tekstowy terminal. I negatywy: wszystko spieprzone przez albo.. tlumaczenie albo aktorow ktorzy ni w zab nie lapia gry w zycie toczacej sie na ekranie. Dlatego ani 1 gwiazdka, ani 6.. jak dla mnie 4 i 1/2, no moze 5 za odwage w wypuszeniu na swiatowe kina takiego obrazu (ktory mnie bardziej przekonuje niz Matrix). A Blade Runner? To zupelnie inna klasa filmu, tak blednie od czasu do czasu zaliczana do cyberpunku. To dokladna az do przesady wizja przyszlosci - w morczno-malowniczym krajobrazie gigantycnzych korporacji. Ale dlaczego do cholery Blade Runner dak daleko odbiegl od Dickowskiego Czy Androidy marza od elektronicznych owcach? Ta powiesc bardziej mnie przekonuje.
                Dosyc sie juz popisalem... :)




                • Gość: Ixolite Re: Avalon - wywiady itp... IP: *.chello.pl 16.04.02, 16:52
                  Może ktoś wie gdzie można znaleźć w necie i nie tylko wywiady, recenzje press
                  packi i inne takie związane z Avalonem? Bo mnie to jakoś oprnie szło...
                  Znalazłem jeden portal o DVD i tam w samych superlatywach Avalon dostał 10/10
                  we wszystkich kategoriach... Ale szukam czegos więcej, zaintrygował mnie ten
                  film :)
                • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 22:47
                  NF ostatnio zaczela nagminnie wspierac redakcyjny budzet drukowaniem na okladce
                  plakatow, ale coz kapitalizm panie i popieram to dopoki utzrymuja poziom
                  tesktow. Recenzje filmow staja sie natomisat coraz
                  czesciej "hurraoptymistyczne", ale nadal o niebie bardziej rzeczowe niz w GW :).

                  Pogloska o tym, ze na "zachodzie" Avalon jest porownywany do Blade Runnera
                  pojawila sie na konferencji wiec moze stanowic to element PR filmu. To, ze
                  James Cammeron powiedzial, ze "Avalon jest to najlpeszy film jaki widzial"
                  skwituje tak, ze jest skromy. Ja bardziej cenie sobie jego Aliens i Terminator
                  I:)
                  • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 17.04.02, 00:12
                    Gość portalu: Eroder napisał(a):

                    > NF ostatnio zaczela nagminnie wspierac redakcyjny budzet drukowaniem na okladce
                    >
                    > plakatow, ale coz kapitalizm panie i popieram to dopoki utzrymuja poziom
                    > tesktow. Recenzje filmow staja sie natomisat coraz
                    > czesciej "hurraoptymistyczne", ale nadal o niebie bardziej rzeczowe niz w GW :)

                    Ej Eromer, nie wierze ze wierzysz w to co piszesz...

                    Walenie reklamy na okladce pisma (plakat) i jednoczesne pisanie
                    hurraoptymistycznej recenzji jest Twoim zdaniem uczciwe wobec czytelnika? Co to
                    ma wspolnego z rzeczowoscia?

                    Kto robi kogo bardziej w konia Twoim zdaniem?

                    Co jest gorsze: wsadzanie ludziom kitu z press-kitu czy to, ze jakis znudzony
                    recenzent przejechal sie po filmie?

                    Ech, szkoda gadac...

                    pozdr,
                    dent
                    • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.mtl.pl 17.04.02, 10:41
                      artur.dent napisał(a):

                      > Gość portalu: Eroder napisał(a):
                      >
                      > > NF ostatnio zaczela nagminnie wspierac redakcyjny budzet drukowaniem na ok
                      > ladce
                      > >
                      > > plakatow, ale coz kapitalizm panie i popieram to dopoki utzrymuja poziom
                      > > tesktow. Recenzje filmow staja sie natomisat coraz
                      > > czesciej "hurraoptymistyczne", ale nadal o niebie bardziej rzeczowe niz w
                      > GW :)
                      >
                      > Ej Eromer, nie wierze ze wierzysz w to co piszesz...

                      Wierze bo pod tym sie wlasnie podpisuje drugi Arurze.Dencie.

                      > Walenie reklamy na okladce pisma (plakat) i jednoczesne pisanie
                      > hurraoptymistycznej recenzji jest Twoim zdaniem uczciwe wobec czytelnika? Co to
                      >
                      > ma wspolnego z rzeczowoscia?

                      Nie jest do konca etyczne to fakt, ale jak moze zwrociles uwage ja mowilem o
                      walorach merytorycznych. Parowski czy inna osoba ktora pisze recenzje
                      przynajmnniej widzial kanon filmow SF wiec nie ma problemow z ocena. To czy
                      umizguja sie i daja swietne recenjze bo dystrybutor placi im za okladke to inna
                      sprawa.

                      > Kto robi kogo bardziej w konia Twoim zdaniem?
                      >
                      > Co jest gorsze: wsadzanie ludziom kitu z press-kitu czy to, ze jakis znudzony
                      > recenzent przejechal sie po filmie?

                      Obie ewentualnosci sa nie dorzeczne.

                      > Ech, szkoda gadac...

                      Mozesz napisac jesli mowienie cie meczy.

                      > pozdr,
                      > dent
                      • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 17.04.02, 12:54
                        Gość portalu: Eroder napisał(a):

                        > Nie jest do konca etyczne to fakt, ale jak moze zwrociles uwage ja mowilem o
                        > walorach merytorycznych. Parowski czy inna osoba ktora pisze recenzje
                        > przynajmnniej widzial kanon filmow SF wiec nie ma problemow z ocena. To czy
                        > umizguja sie i daja swietne recenjze bo dystrybutor placi im za okladke to inna
                        > sprawa.
                        >

                        Hej, znowu OT - sprzeczamy sie przeciez o konkretna recenzje - Avalonu.

                        Dla mnie ludzie z "branzy" SF recenzujacy filmy maja pewien kompleks.
                        Otoz recenzent "NF" napisal, ze "Avalon to film trudny, zmuszajacy do myslenia".
                        W tym zdaniu jest ukryta teza, ze wiekszosc kina SF to glupie filmy nie
                        wymagajace zbyt wiele od widza.

                        Przezabawne.

                        Trudno mi sie z ta teza zgodzic, Tobie chyba tez.

                        A tamten gosc owszem nie zna sie na kinie sf, ale napisal co myslal jako laik i
                        tyle, dal jedna gwiazdke.

                        Nikt sie nie musi zgadzac. Jakbym mial sie kierowac tylko recenzjami Gw przy
                        wyborze filmu chyba przestalbym chodzic do kina :-)

                        Ok, dla mnie EOT, bo znowu bedziesz mnie oskarzac o szpiegostwo, prowokacje,
                        lamanie ustawy o ochronie uczciwej konkurencji itp.

                        Pozdrawiam
                        dent
                        • Gość: Grey Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.dwi.uw.edu.pl 17.04.02, 13:44
                          Żaden EOT :)
                          Po pierwsze cieszę się, że już nikt nikogo nie obraża. Po drugie podoba mi się
                          nick Artur Dent ;D
                          Po trzecie właściwe wg mnie pytanie brzmi: "Czego oczekuje się po recenzji
                          filmu?". W dodatku od takiej gazety jak GW.

                          Jesli chodzi o subiektywne opinie to każdy kto ogladał ten film (a także Ci,
                          którzy go nie oglądali) serwuje mi takąż, więc nie widzę powodu, by robił to
                          recenzent, który dostaje za to kasę. Recenzja ma na celu przede wszystkim
                          propagowanie dobrych filmów i antyreklamę złych filmów (by ludzie wydawali
                          forsę na te lepsze, a nie chłamy z cyklu... no wiadomo o co chodzi). Nikt mnie
                          nie przekona, że jeśli film dostaje jedną gwiazdkę w GW to nie traci
                          natychmiast dużej części z potencjalnej widowni.
                          Z drugiej strony recenzent zarabiający swoją pracą pieniądze powinien oferować
                          coś więcej niż reklamę i własną opinię. Jedno i drugie mógłby przecież robić
                          ktoś wzięty prosto z ulicy. Moim zdaniem recenzent tym się różni od człowieka z
                          ulicy, że zna się (powinien znać się) na tym, o czym pisze. To jest jego plus,
                          to jest powód dla którego jest recenzentem, to jest powód, dla którego się go
                          czyta. Jeśli ktoś się zgodzi z powyższym zdaniem, to musi się też zgodzić, że
                          recenzja Avalonu była największym chłamem, i to nie dlatego, że film otzymał *,
                          ale z powodu treści i poziomu argumentów. Poza tym lubię, gdy ktoś napisze coś
                          więcej o filmie, dlatego lubię Gazetę Telewizyjną, bo wykracza poza to co
                          oferują kolorowe tygodniki telewizyjne (Maly stworek odwiedzony przez starca
                          rusza za gory i lasy by wrzucic pierscien do wulkanu). Recenzent w moich oczach
                          powinien być specjalistą, bo inaczej czemu miałbym się liczyć z jego zdaniem?
                          Nie rozumiem Twojego, AD, toku rozumowania.

                          Pozdr.
                          • artur.dent Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje 17.04.02, 13:54
                            Gość portalu: Grey napisał(a):

                            > Nie rozumiem Twojego, AD, toku rozumowania.

                            Czesc Grey :-)

                            Prawdziwy z Ciebie wrucet :-)

                            A wiec Grey - ja nie rozumiem toku rozumowania naszych przedmowcow, ktorzy zadali
                            od recenzenta GW zeby byl ekspertem od anime i SF - jesli zas nim nie jest,
                            nalezy zabronic mu pisania i urwac mu jaja - taki byl mniejwiejcej tok
                            rozumowania naszych poprzednikow, z ktorych jeden oswiadczyl mi, ze "naduzywam
                            argumentow ad hominem" a drugi insynuowal, ze jestem prowokatorem Gazety :-)))))))

                            Racja, bylby niezly skandal gdyby taka recenzje Avalonu popelniono w
                            pismie "Kawaii" albo "Swiecie Komiksu", albo magazynie "Science-Fiction", albo w
                            jakims fanzinie.

                            A po ogolnopolskiej gazecie akurat bym sie spodziewal takiej recenzji i akuratnie
                            sie z nia zgadzam. I akurat nie jestem dyletantem w dziedzinie sf tak jak ow
                            nieszczesny recenzent, co dowodzi kilka wypowiedzi moich w tym watku :-)))

                            Czy teraz juz rozmiesz Grey?

                            I pamietaj:
                            DON'T PANIC!

                            pozdrawiam wszystkich autostopowiczow
                            dent
                            • Gość: V0yager Recenzje OT :) IP: *.komputerswiat.pl 17.04.02, 14:05
                              Dalej OT. I zdecydowanie bardziej ogolne. A czego mamy sie spodziewac po mediach? Wszakze po to sa konferencje prasowe, by chlebem, sola, winem i paczkami przygtoowac recenzenta do namazania recenzji. Po degustacji recenzet pracujac nad swoim dzielem milo lub nie wspomina zaserwowane delicje. A dystrybutor rozlicza PR, czy wykonal prace na ocene celujaca, czy mierna...
                              Te ogolne rozwarzania to moje w nioski z "bywania" na takowych konferencjach. Jakiz to zabawny widok gdy wyglodzeni (nie wiedzy) dziennikarze po parunastu minutahc zagajenia nareszcie moga szturem rzucuc sie na barek. Ale uwaga! zdarza sie, ze PR kreci w takich momentach materialy szkoleniowe, a przeciez nikt by nie chcial swiecic twarza obzartucha przed kolejnymi pokoleniami... Tak wiec bywalcy konferencyji uwazajcie. Jestescie w ukrytej kamerze. A przede wszystkim uwazajcie na to co piszecie.
                              • artur.dent Re: Recenzje OT :) 17.04.02, 14:10
                                Gość portalu: V0yager napisał(a):

                                > Dalej OT. I zdecydowanie bardziej ogolne. A czego mamy sie spodziewac po mediac
                                > h? Wszakze po to sa konferencje prasowe, by chlebem, sola, winem i paczkami prz
                                > ygtoowac recenzenta do namazania recenzji. Po degustacji recenzet pracujac nad
                                > swoim dzielem milo lub nie wspomina zaserwowane delicje. A dystrybutor rozlicza
                                > PR, czy wykonal prace na ocene celujaca, czy mierna...
                                > Te ogolne rozwarzania to moje w nioski z "bywania" na takowych konferencjach. J
                                > akiz to zabawny widok gdy wyglodzeni (nie wiedzy) dziennikarze po parunastu min
                                > utahc zagajenia nareszcie moga szturem rzucuc sie na barek. Ale uwaga! zdarza s
                                > ie, ze PR kreci w takich momentach materialy szkoleniowe, a przeciez nikt by ni
                                > e chcial swiecic twarza obzartucha przed kolejnymi pokoleniami... Tak wiec byw
                                > alcy konferencyji uwazajcie. Jestescie w ukrytej kamerze. A przede wszystkim uw
                                > azajcie na to co piszecie.

                                Voyager, czy to obserwacje z branzy gier komputerowych? ;-)

                                pozdr
                                dent
                                • Gość: V0yager Re: Recenzje OT :) IP: *.komputerswiat.pl 17.04.02, 14:43
                                  Obserwacje z calej branzy kompueterowej, z punktu widzenia kogos kto ma md doczyniena z roznymi mediami. Niestety smutne obserwacje.
                                  • artur.dent Re: Recenzje OT :) 17.04.02, 15:45
                                    Gość portalu: V0yager napisał(a):

                                    > Obserwacje z calej branzy kompueterowej, z punktu widzenia kogos kto ma md docz
                                    > yniena z roznymi mediami. Niestety smutne obserwacje.

                                    Ja wiem tylko jedno - ogladam filmy, czytam ksiazki, slucham muzyki - robie to
                                    dla przyjemnosci. Nigdy w zyciu nie chcialbym, zeby ktokolwiek placil mi za ta
                                    przyjemnosc, nie chcialbym sie z tego utrzymywac. Z mojego wiec punktu widzenia
                                    recenzent to ma niezle przechlapane :-) A innym sie chyba wydaje, ze to takie
                                    super zajecie.

                                    Super zajecie to przeczytac sobie taka recenzje i pogadac o niej w sieci :-)

                                    Pozdrawiam
                                    dent

                          • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 00:30
                            Zgadzam sie z Greyem prawie w 100%.
                            Argumenty rzeczowe i na temat :)

                            podrawiam

                            eroder
                        • Gość: Eroder Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 00:43
                          artur.dent napisał(a):

                          > Gość portalu: Eroder napisał(a):
                          >
                          > > Nie jest do konca etyczne to fakt, ale jak moze zwrociles uwage ja mowilem
                          > o
                          > > walorach merytorycznych. Parowski czy inna osoba ktora pisze recenzje
                          > > przynajmnniej widzial kanon filmow SF wiec nie ma problemow z ocena. To cz
                          > y
                          > > umizguja sie i daja swietne recenjze bo dystrybutor placi im za okladke to
                          > inna
                          > > sprawa.
                          > >
                          >
                          > Hej, znowu OT - sprzeczamy sie przeciez o konkretna recenzje - Avalonu.
                          >
                          > Dla mnie ludzie z "branzy" SF recenzujacy filmy maja pewien kompleks.
                          > Otoz recenzent "NF" napisal, ze "Avalon to film trudny, zmuszajacy do myslenia"
                          > .
                          > W tym zdaniu jest ukryta teza, ze wiekszosc kina SF to glupie filmy nie
                          > wymagajace zbyt wiele od widza.

                          Twierdzisz, ze widziales duzo filmow sf. Ile z nich po odjeciu efekciarskich
                          zdjec mozna zaliczyc do filmow, ktore maja cos do przekazania? W ilu znich poza
                          pokazaniem "wygrzewu" jest jakies ukryte przeslanie, jakis komunikat, sens? W
                          bardzo niewielu wiec tu znowu sie zgodze z recenzentem z NF. Niestety.

                          > Przezabawne.
                          >
                          > Trudno mi sie z ta teza zgodzic, Tobie chyba tez.
                          >
                          > A tamten gosc owszem nie zna sie na kinie sf, ale napisal co myslal jako laik i
                          >
                          > tyle, dal jedna gwiazdke.
                          >
                          > Nikt sie nie musi zgadzac. Jakbym mial sie kierowac tylko recenzjami Gw przy
                          > wyborze filmu chyba przestalbym chodzic do kina :-)
                          >
                          > Ok, dla mnie EOT, bo znowu bedziesz mnie oskarzac o szpiegostwo, prowokacje,
                          > lamanie ustawy o ochronie uczciwej konkurencji itp.

                          Chryste, upiles sie? Co Ty wygadujesz???

                          pozdrawiam

                          eroder
                          • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 19.04.02, 13:00
                            Gość portalu: Eroder napisał(a):

                            > Twierdzisz, ze widziales duzo filmow sf. Ile z nich po odjeciu efekciarskich
                            > zdjec mozna zaliczyc do filmow, ktore maja cos do przekazania? W ilu znich poza
                            >
                            > pokazaniem "wygrzewu" jest jakies ukryte przeslanie, jakis komunikat, sens? W
                            > bardzo niewielu wiec tu znowu sie zgodze z recenzentem z NF. Niestety.
                            >

                            Coz, "wiele" i "niewiele" to pojecie wzgledne.

                            Metropolis Fritza Langa, Odyseja Kosmiczna Kubricka, Blade Runner, Brazil,
                            Existenz, PI, Cube, AI:
                            dla mnie to calkiem sporo, moze dla Ciebie za malo.

                            > >
                            > > Ok, dla mnie EOT, bo znowu bedziesz mnie oskarzac o szpiegostwo, prowokacj
                            > e,
                            > > lamanie ustawy o ochronie uczciwej konkurencji itp.
                            >
                            > Chryste, upiles sie? Co Ty wygadujesz???

                            Eroder, to jest wlasnie przerysowany ton Twojej wypowiedzi - zarzuciles mi ze
                            jestem prowokatorem (uzyles slowa prowokacja) Gazety ktory wpadl tu ponabijac jej
                            ogladalnosc.

                            Wiec ja Ci mowie, ze niezle bredzisz stary.

                            A upor moj w wypisywaniu tutaj moich wypocin zawdzieczam wylacznie temu, ze nie
                            moge zgodzic sie z zachwytami nad Avalonem. I istotnie, jedynie Grey i Voyager
                            mieli mi na ten temat cos sensownego do powiedzenia :-)))

                            Pozdrawiam
                            dent
                            • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 19.04.02, 13:37
                              artur.dent napisał(a):

                              > Coz, "wiele" i "niewiele" to pojecie wzgledne.
                              >
                              > Metropolis Fritza Langa, Odyseja Kosmiczna Kubricka, Blade Runner, Brazil,
                              > Existenz, PI, Cube, AI:
                              > dla mnie to calkiem sporo, moze dla Ciebie za malo.

                              Stary juz jestem, pamiec slaba - do listy warto dorzucic jeszcze Farentheit 451 i
                              Alphaville Jean-Luc Godarda - akurat dobre porownanie do Avalonu, bo film
                              zrealizowano bardzo skromnymi srodkami.

                              No wiec Eroder, dalej bedziesz mi udowadaniac ze wypowiadam sie na tematy o
                              ktorych nie mam zielonego pojecia?

                              Pozdr
                              dent
                              • Gość: Eroder DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) IP: *.warszawa.mtl.pl 19.04.02, 16:09
                                artur.dent napisał(a):

                                > artur.dent napisał(a):
                                >
                                > > Coz, "wiele" i "niewiele" to pojecie wzgledne.

                                O tyle o ile.

                                > > Metropolis Fritza Langa, Odyseja Kosmiczna Kubricka, Blade Runner, Brazil,
                                >
                                > > Existenz, PI, Cube, AI:
                                > > dla mnie to calkiem sporo, moze dla Ciebie za malo.

                                Na ile produkcji? Ile to bedzie procent? 0,5%?

                                Poza tym "de gustibus..." AI :) Zaiste wspanialy film a jaki bogaty
                                psychologicznie i swietna gra aktorska. Oh. Ah :) Jesli zaliczasz AI do kanonu
                                czy tez filmow ktore cos wniosly do tworczosci SF to tutaj pozwolisz ale zrobie
                                tak samo jak Ty w innym poscie:

                                Buahaahahahhahhahahhahaha!!!!!

                                > Stary juz jestem, pamiec slaba - do listy warto dorzucic jeszcze Farentheit 451
                                > i
                                > Alphaville Jean-Luc Godarda - akurat dobre porownanie do Avalonu, bo film
                                > zrealizowano bardzo skromnymi srodkami.
                                >
                                > No wiec Eroder, dalej bedziesz mi udowadaniac ze wypowiadam sie na tematy o
                                > ktorych nie mam zielonego pojecia?

                                Nikt nie chce ci nic udowadniac tylko przekonywac. Widze, ze po raz kolejny
                                probujesz udowodnic ze jestes niebywale wyedukowany w tworczosci SF. Super.
                                Piatka. Stary nikt tutaj nie chce cie egzaminowac czy udowadniac, ze czegos
                                jednak nie zobaczyles. Ja dyskutuje po to zeby wymienic poglady. Nie interesuja
                                mnie zawody.

                                Pozdrawiam

                                Eroder
                                • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 22.04.02, 18:14
                                  Gość portalu: Eroder napisał(a):

                                  > >
                                  > > > Coz, "wiele" i "niewiele" to pojecie wzgledne.
                                  >
                                  > O tyle o ile.
                                  >
                                  > > > Metropolis Fritza Langa, Odyseja Kosmiczna Kubricka, Blade Runner, Br
                                  > azil,
                                  > >
                                  > > > Existenz, PI, Cube, AI:
                                  > > > dla mnie to calkiem sporo, moze dla Ciebie za malo.
                                  >
                                  > Na ile produkcji? Ile to bedzie procent? 0,5%?

                                  Ooo, widze ze kolega jest dobry z matmy i podchodzi do sprawy w sposob
                                  matematyczno-statystyczny :-))))

                                  Tylko na to bylo Cie stac? :-) No comments.

                                  > Poza tym "de gustibus..." AI :) Zaiste wspanialy film a jaki bogaty
                                  > psychologicznie i swietna gra aktorska. Oh. Ah :) Jesli zaliczasz AI do kanonu
                                  > czy tez filmow ktore cos wniosly do tworczosci SF to tutaj pozwolisz ale zrobie
                                  >
                                  > tak samo jak Ty w innym poscie:
                                  >
                                  > Buahaahahahhahhahahhahaha!!!!!

                                  Nie bedziemy dyskutowac na temat AI, powiem tylko tyle - zyczylbym ekipie
                                  aktorskiej Avalonu, zeby chocby w 1/10 (widze, ze przemawiaja do Ciebie argumenty
                                  matematyczne) opanowali taki warsztat aktorski, jak aktorzy AI, to byloby super.

                                  To samo tyczy sie Oshii - gosc jest moze mistrzem od anime, ale w kwestii pracy z
                                  aktorami moglby sie wiele od niejednego rezysera nauczyc.

                                  Wiec Twoje buhahaha w kontekscie Avalonu jest nie na miejscu - to raczej smiech
                                  histeryczny :-)))

                                  > > Stary juz jestem, pamiec slaba - do listy warto dorzucic jeszcze Farenthei
                                  > t 451
                                  > > i
                                  > > Alphaville Jean-Luc Godarda - akurat dobre porownanie do Avalonu, bo film
                                  > > zrealizowano bardzo skromnymi srodkami.
                                  > >
                                  > > No wiec Eroder, dalej bedziesz mi udowadaniac ze wypowiadam sie na tematy
                                  > o
                                  > > ktorych nie mam zielonego pojecia?
                                  >
                                  > Nikt nie chce ci nic udowadniac tylko przekonywac. Widze, ze po raz kolejny
                                  > probujesz udowodnic ze jestes niebywale wyedukowany w tworczosci SF. Super.
                                  > Piatka. Stary nikt tutaj nie chce cie egzaminowac czy udowadniac, ze czegos
                                  > jednak nie zobaczyles. Ja dyskutuje po to zeby wymienic poglady. Nie interesuja
                                  >
                                  > mnie zawody.

                                  Ty i pare innych osob w tym watku sugerowalo mi, ze wypowiadam sie na temat, o
                                  ktorym mam niewiele pojecia. Wiec sie bronie. Zabronisz mi?

                                  Swoja droga owa dyskusja dostarczyla mi wiele rozrywki. Tak sie wszyscy czepiaja
                                  o brak argumentow, a nikt ze zwolennikow Avalonu w swoich "argumentach" nie
                                  wykroczyl ponad pisanie o tym, jaki to ten film jest "gleboki", "wymagajacy
                                  skupienia" itp.

                                  Pozdrawiam
                                  dent
                                  • Gość: miGuel DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) IP: 212.33.65.* 28.04.02, 10:02
                                    artur.dent napisał(a):
                                    > o brak argumentow, a nikt ze zwolennikow Avalonu w swoich "argumentach" nie
                                    > wykroczyl ponad pisanie o tym, jaki to ten film jest "gleboki", "wymagajacy
                                    > skupienia" itp.

                                    Chętnie się rozerwę czytając twoje ARGUMENTY udowadniające, że Bladerunner nie
                                    jest kupą gówna. Chcesz podyskutować na argumenty? Jestem bardzo ciekawy jak
                                    będziesz mnie przekonywał nie używając sformułowań, że
                                    jest "głęboki", "oryginalny", "refleksyjny", "ma świetne zdjęcia". Kino to tylko
                                    sztuczki cyrkowe. Nie jest w stanie wyprodukować istotnej intelektualnie i
                                    artystycznie treści. Jesteś pewien, że umiesz to obalić?

                                    Odczep się od Erodera bo jesteś upierdliwy jak wrzód na dupie. Powiedziałeś
                                    swoje i wystarczy. Każdy rozsądzi was sam.
                                    • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 29.04.02, 21:38
                                      Gość portalu: miGuel napisał(a):

                                      (...)
                                      > Odczep się od Erodera bo jesteś upierdliwy jak wrzód na dupie.

                                      Hmm, jest mi niezmiernie milo powitac na tym forum kolege, ktory wyglada mi na
                                      milosnika sportowej odziezy z trzema paskami. Fajnie ze tu wpadles, wpadaj
                                      czesciej, a beda z ciebie ludzie.

                                      pozdr
                                      dent



                                      • Gość: miGuel DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) IP: 195.116.104.* 30.04.02, 10:47
                                        artur.dent napisał(a):

                                        > Gość portalu: miGuel napisał(a):
                                        >
                                        > (...)
                                        > > Odczep się od Erodera bo jesteś upierdliwy jak
                                        wrzód na dupie.
                                        >
                                        > Hmm, jest mi niezmiernie milo powitac na tym forum
                                        kolege, ktory wyglada mi na
                                        > milosnika sportowej odziezy z trzema paskami. Fajnie ze

                                        Hmm... Na razie nie widze w twojej wypowiedzi
                                        rzeczowych argumentow, na brak ktorych tak narzekales u
                                        ludzi broniacych Avalonu. Za to posluzyles sie prymitywna
                                        wycieczka personalna zupelnie ignorujac glowna mysl
                                        mojego postu. Brawo! Jak dla mnie wiecej nie trzeba.

                                        EOT (pozwolisz, ze posluze sie twoim ulubionym
                                        skrotem), dupku.
                                        • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 01.05.02, 15:31
                                          Gość portalu: miGuel napisał(a):

                                          >
                                          > Hmm... Na razie nie widze w twojej wypowiedzi
                                          > rzeczowych argumentow, na brak ktorych tak narzekales u
                                          > ludzi broniacych Avalonu. Za to posluzyles sie prymitywna
                                          > wycieczka personalna zupelnie ignorujac glowna mysl
                                          > mojego postu. Brawo! Jak dla mnie wiecej nie trzeba.
                                          >
                                          > EOT (pozwolisz, ze posluze sie twoim ulubionym
                                          > skrotem), dupku.

                                          Miguel, zafunduj sobie stale lacze, wtedy latwiej bedzie przejrzec
                                          wszystkie posty - pewnie masz modem i nie chcialo ci sie przeczytac
                                          wszystkich moich postow, gdzie znajdziesz te argumenty, ktorych tak bardzo
                                          ci brakuje.

                                          Ale przyznaje, ze z czlowiekiem o mentalnosci dresa nie dyskutuje na argumenty.

                                          Moze lepiej gosciu wroc na silownie
                                        • artur.dent DO ERODERA ZNOW (Re: Avalon - pazdzierz) 01.05.02, 15:34
                                          Gość portalu: miGuel napisał(a):

                                          >
                                          > Hmm... Na razie nie widze w twojej wypowiedzi
                                          > rzeczowych argumentow, na brak ktorych tak narzekales u
                                          > ludzi broniacych Avalonu. Za to posluzyles sie prymitywna
                                          > wycieczka personalna zupelnie ignorujac glowna mysl
                                          > mojego postu. Brawo! Jak dla mnie wiecej nie trzeba.
                                          >
                                          > EOT (pozwolisz, ze posluze sie twoim ulubionym
                                          > skrotem), dupku.

                                          Miguel, zafunduj sobie stale lacze, wtedy latwiej bedzie przejrzec
                                          wszystkie posty - pewnie masz modem i nie chcialo ci sie przeczytac
                                          wszystkich moich postow, gdzie znajdziesz te argumenty, ktorych tak bardzo
                                          ci brakuje.

                                          Ale przyznaje, ze z czlowiekiem o mentalnosci dresa nie dyskutuje na argumenty.

                                          Moze lepiej gosciu wroc na silownie
                            • Gość: Eroder Do artura.denta IP: *.warszawa.mtl.pl 19.04.02, 16:23
                              > Eroder, to jest wlasnie przerysowany ton Twojej wypowiedzi - zarzuciles mi ze
                              > jestem prowokatorem (uzyles slowa prowokacja) Gazety ktory wpadl tu ponabijac j
                              > ej ogladalnosc.

                              :((((((

                              Po pierwsze cytuje swoja wypowiedz "W ogole twoj post az pachnie prowokacja :)
                              Moze pracujesz w dziale portalu G i sztucznie podwyzszasz ilosc postow na
                              grupach :)?"

                              Nie wiem czy zauwazyles, ze uzylem na koncu wypowiedzi emotikona "usmiech" co
                              powinno raczej dac ci do myslenia jesli chodzi o powage wypowiedzi. Po drugie
                              starasz sie caly czas przekonac, ze Twoja znajomosc filmow SF powinna przekonac
                              mnie do czegos. Nie przekonuje mnie wcale. Po trzecie - Grey tak ladnie wylozyl
                              dlaczego docenia "Avalon" - zrob mi przysluge i troche doczep sie do jego
                              wypowiedzi stosujac te same kryteria. Moze ktos inny wytlumaczy Ci to lepiej
                              chyba, ze lubisz tracic czas na slowne przepychanki i to jest motorem Twojego
                              postepowania.

                              Pozdrawiam

                              Eroder
                              • artur.dent Re: Do artura.denta 22.04.02, 18:22
                                Gość portalu: Eroder napisał(a):

                                > Po trzecie - Grey tak ladnie wylozyl dlaczego docenia "Avalon" - zrob mi
                                przysluge i troche doczep sie do jego
                                > wypowiedzi stosujac te same kryteria. Moze ktos inny wytlumaczy Ci to lepiej
                                > chyba, ze lubisz tracic czas na slowne przepychanki i to jest motorem Twojego
                                > postepowania.
                                >

                                Tak sie sklada gosciu, ze odpowiedzialem Greyowi - nie raczyles jakos tego
                                zauwazyc. Ani Grey nie raczyl mi odpowiedziec.

                                A coz takiego powiedzial Grey i inni zwolennicy Avalonu?

                                Nudzi mnie juz powtarzanie w kolko, jak to ten film wymaga skupienia, jaki to
                                jest gleboki, ilez w nim jest symboli, ukrytych znaczen, nawiazan i w zwiazku z
                                tym film jest zajebisty a kazdy kto twierdzi inaczej jest idiota i pieniaczem
                                ktory nie potrafi dyskutowac.

                                Sorry, ale przypomina to nieskladne brednie, ktore wypowiadaja aktorzy w filmie.

                                Pozdrawiam
                                dent
      • Gość: DC PAK Re: Avalon - pazdzierz absolutny, recenzent ma racje IP: *.tpi.pl 18.04.02, 09:59
        > Miłośnicy anime stanęli w obronie Avalonu i rzucili się na recenzenta "Gazety",
        > który ocenia film z pozycji kogoś, kto obejrzał trochę filmów w życiu i to
        > różnych, nie tylko anime. Pozbawiony tego "skrzywienia" jakim są obarczeni pols
        > cy quasi-otaku ocenił ten film moim zdaniem obiektywnie.


        Moim zadniem nie. Akurat _ten_ recenzent, ocenia (bo przecież nie recenzuje)
        filmy nie wykazując się ani nim obiektywizmem ani kompetencją.
        Porównanie świata z "Avalonu" do tego z "Roku 1984" sugeruje, że albo nie czytał
        ksiązki, albo nie oglądał filmu. Stawiam raczej na nie czytanie, bo film trwa
        niespełna 2 godziny, a książkę czyta się dłużej. Zresztą _ten_ recenzent już
        swego czasu przepraszał za ocenianie nieczytanej książki. A właściwie co tu
        daleko szukać: recenzja "Kronik portowych":

        "Ekranizacja nagrodzonej Pulitzerem powieści E. Annie Proulx, o której słyszałem
        tyle dobrego, że jej kinowa wersja nieco mnie rozczarowała: oczekiwałem więcej."
        :-D

        Wolałbym, żeby "Avalon" oceniał Wojciech Orliński, bo chociaż często (bardzo
        często) się z nim nie zgadzam, to jest przynajmniej kompetentny.




        >
        > sprawdzila. Najbardziej groteskowa jest gra aktorow, ktorzy wypadaja kompletnie



        Niestety.
        Zresztą spora w tym chyba zasługa tłumaczącego scenariusz :-(
        Prawdziwy sens dialogów widzę dopiero po wyobrażeniu sobie jak brzmiałyby po
        angielsku (bo taki język kojarzę z RPG).



        >
        > Druga sprawa - jeśli ktoś nazywa "klimatem" to, że 1/4 filmu wypełniają sceny
        > podróży komunikacją miejską lub sceny krojenia warzyw, to jest po prostu
        > zwyczajnym snobem, albo ma 12 lat i nie widzial jeszcze porzadnego filmu...


        A tu akurat się nie zgodzę. Wtym naprawdę coś jest, jak dla mnie, to tak mocno
        japoński w stylu "Mimi o Sumaseba" klimat niczego-się-nie-dziania. Tak nawiasem
        mówiąc, to powyższy tytuł może być właśnie jednym z tych "porządnych filmów" o
        których piszesz, a lat mam też sporo ponad 12.

        DC PAK


    • Gość: Grey Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 09:30
      Poprzednie moje dwa posty dotyczyły recenzji i poziomu recenzenta. Wczoraj
      obejrzałem Avalon w kinie (Multikino, seans o 15.40, było oprócz mnie i
      koleżanki z pięć osób). Teraz więc mogę ocenić (subiektywnie) ten film. Od razu
      zaznaczam, że jeśli ktoś nie oglądał, a ma zamiar, niech nie czyta, bo mu
      popsuję dużo zabawy.

      Pierwsze 15 minut to trudny okres kwarantanny. Co chwila chciało mi się śmiać
      (napisałem chciało? śmiałem się) choć podobało mi się też wiele. Piękne,
      naprawdę piękne zdjęcia, żółty, ciepły kolor jak ze strych zdjęć dziatków. I te
      rozmywające się krawędzie. Widząc jadącą Shilkę i T72 poczułem, że można zrobić
      naprawdę fajny i klimatyczny film z rosyjskim sprzętem w roli głównej. Jednak
      sztuczność zaatakowała już na ulicach. Tłum bięgnący i krzyczący nie miał w
      sobie za grosz daru przekonywania. Tak samo gracze strzelający do czołgów z
      kałaszy. Pojawia się Ash i równie sztucznie szaleje na ekranie. Wiele mogłaby
      się nauczyć od współczesnych graczy komputerowych i prawdziwych wariatów
      szalejących po sieci. Osobiście byłem zadowolony, że Mamoru Oshii postanowił
      podejść do tematu inaczej niż holywoodzcy reżyserzy. Oni chcąc pokazać, że Ash
      gra niemal ciągle i nieprzerwanie pokazywali by przede wszystkim walkę.
      Japończyk zamiast ciągłych walk pokazał codzienne, powtarzające się powroty Ash
      do szarej (och, ale jak szarej, zauważyliście, że za każdym razem jechała
      tramwajem o tym samym numerze, a wszystko w środku, łącznie z pasażerami
      wyglądało identycznie).
      Ten film nie ma tempa, jest zupełnie inny niż produkty made in Hollywood. Ale
      ani ja, ani moja koleżanka nawet przez moment się nie nudziliśmy. Bo po 15
      minutach oboje zaczęliśmy patrzec na film jak na mangę. Każdorazowo widząc
      jakąś scenę przedstawiałem sobie ją jako rysunkową i automatycznie wszystko
      okazywało sie na swoim miejscu. Po prostu to złudzenie, że ogląda się film
      aktorski, tak samo jak złudzeniem (mniej udanym) jest, że Final Fantasy to film
      aktorski. Tam anime (komputerowo co prawda tworzone) udaje aktorów, tutaj
      aktorzy udają kreskówki (heh, szkoda tylko że nie z Warner Bros ;)))

      I jeszcze jedna rzecz, która uderzyła mnie w tym filmie teraz, w chwili gdy
      piszę tą 'recenzję'. Gra aktorska, scenografia i cale realia świata
      przedstawionego były sztuczne, ale w tej części przed klasą Special A. Później
      tłum zachowywał się normalnie (mieszkam w Warszawie i poświadczam, że tak się
      zachowujemy na ulicach ;), aktorzy też znormalnieli, może nie do końca Ash, ale
      na przykład Marphy. Orkiestra też była całkiem przekonywująca. No i oczywiście
      kolory jak z życia. No właśnie, może o to właśnie chodziło z tą sztucznością
      tak ciężką dla wielu do przetrawienia. Okres przed SA powinien być kreskówkowym
      filmem, okres po wyjściu powinien być filmem aktorskim. Chyba nie muszę dodawać
      jak bardzo się to zgadza z przesłaniem. Ale gdyby Mamoru Oshii zrobił to w
      sposób literalny, to całość stałaby się zbyt oczywista, zbyt płytka. A tak
      zawsze można się pozastanawiać, na przykład czemu Ash płakała po z resetowaniu
      się z gry...

      Tak poza wszystkim to nieźle poruszająca była scena jedzenia bodaj przez
      Stanleya (zwiadowcę). Mieszany smiech i obrzydzenie - i ile ta scena trwała.
      Powiedzcie, który reżyser hollywoodzki mógłby coś takiego zrobić? A wspominane
      krojenie i gotowanie? Wcześniej kamera pokazała Ash jak wchodzi uradowana do
      domu i uśmiecha się do psa, który jest niejako poniżej kadru. Tyle że wcześniej
      Ash zawsze była pokazana ze swymi gołymi stopami, więc daje to do myślenia.
      Poza tym kamera jest zbyt nisko, basset raczej by się między kadrem a podłogą
      nie zmieścił. No i długa scena niczym z dziwnego programu kulinarnego połączona
      z radością Ash, która zaraz da swemu psu jeść. A niczego mu nie żałuję. I
      zdziwienie, gdzie on jest. Przecież był... Jak gracz który 'obudził' się, że
      już nie ma dziewczyny, bo nie była w stanie wytrzymać z tym jego wiecznym
      byciem na sieci.

      Eh, film nie dla kazdego, ale dla tych nielicznych, naprawdę warty obejrzenia.

      Pozdr.
      • Gość: V0yager Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.komputerswiat.pl 19.04.02, 16:35
        Film dobry nawet nie z punktu widzenia zagorzalego mangowca. Bo choc zetknalem sie z nurtami mangi i anime, to nie jestem jakims ich zagorzalym maniakiem, a "obraz" w Avalonie przemawia dla mnie sam z siebie. I rzeczywiscie... Ogromy + dla rezysera za odwage i bycie "na przekor" hollywoodzkim standardom.
        • Gość: Ixolite Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.chello.pl 19.04.02, 19:18
          Whhh... glosy rozsądku :)
      • Gość: tohon ciekawa recenzja IP: *.blinncol.edu 27.04.02, 19:43
        Dziękuję za tę recenzję. Jenda z niewielu przemyślanych wypowiedzi w tej
        dyskusji, wiele ciekawych obserwacji.

        Myślę, że ten film jest wypełniony szczegółami, tajemniczymi symbolami, które
        można zinterpretować dopiero po kilkukrotnym obejrzeniu. Dlaczego tylko
        jedzenie jest lekko kolorowe? Czemu ma służyć ta pokazana w zbliżeniu scena, w
        ktróej Stunner łapczywie się obżera? Co się stało z psem, czy on w ogóle
        istniał? Mnóstwo szczegółów. Ehhh muszę obejrzeć ten film kolejny raz..
    • Gość: Hijo Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.02, 23:59
      Moim zdaniem Avalon nie zasluguje na jedna gwiazke. Jezeli wspomni sie znana
      na swiecie Anime Mamoru Oshi GHOST IN THE SHELL to niejednokrotnie padaja
      opnie pelne zachwytu i podziwu dla kunsztu tego rezysera. Mysle ze kazdy kto
      widzial wspomniany film rozpozna styl Oshi. Statyczne sceny, ktore
      recenzentowi widocznie nie przypadly do gustu to wizytowka filmow Japonczyka.
      Na szczegolna uwage zasluguje muzyka. Jest to jedena z lepszych kompozycji
      napisanych do filmu.
      Musze jednak przyznac ze film nie jest latwy i na pewno nie polecam go fanom
      filmow akcji i ludziom, ktorzy maja problemy z cierpliwoscia.
      • Gość: Hakenbu Avalon-najgorszy film jaki widziałem. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.02, 01:03
        Coż mogę powiedzieć po tych dwóch, nieskończenie długich godzinach spędzonych w
        towarzystwie siedmiorga widzów na seansie "Avalonu"?
        Pustka, pustka i jeszcze raz pustka. W trakcie końcowych napisów westchnienie
        ulgi mieszało się z uczuciem olbrzymiego zażenowania. To obraz, w którym nie
        dopatrzyłem się niczego wartościowego, godnego przemyślenia, czegoś co mogłoby
        mnie zaintrygować. Nie znajduję żadnych powodów dla przerażających dłużyzn
        wielu scen. To ma być cyberpunk??? Czy ktoś mnie obraża, czy robi z siebie
        durnia? Ten film to czysta, żywa Manga z całym bagażem jej kiczowatości i
        wyobcowania kulturowego, wzbogacona o żałosne popisy Gośki Foremniak i tego
        łysego, którego nazwiska nawet nie mam ochoty sobie przypominać. Poszedłem do
        kina w dobrej wierze, zajebiście nastawiony na to "nowe". Co zobaczyłem?
        Niewyobrażalny wręcz przerost formy nad treścią. O co do cholery chodziło z tym
        tramwajem, psem, tym brodatym z ekranu komputera? Samotność? Wyobcowanie
        głównego bohatera i całego świata? Ten film nie jest nawet odrobinkę
        przekonywujący, ani nawet zabawny.
        Piękno i bogactwo symboliki filmowej polega na tym, że jest wielowymiarowa. W
        wielu arcydziełach filmowych długie sceny odgrywają jakąś rolę - co widz to
        inna interpretacja - i oto właśnie chodzi. W "Avalonie" zieje nudą, pustką
        twórczą, i nie bójmy się tego słowa - chałturą. Wszystko jest tu na "odpieprz"
        może poza znośną muzyką. Nie czułem żadnej, choćby mikroskopijnej więzi z
        żadnym z bohaterów. Za takie filmy powinni wsadzać do więzienia zważywszy na to
        ile "Avalon" kosztował. Część recenzentów zwracała uwagę na to, że tytuł ten
        nosi już kilka innych filmów, mam wobec tego taki pomysł, żeby zmienić tytuł
        tego, czegoś o czym się tak właśnie rozpisuję, żeby ludziom nie pomyliło się to
        z filmem. Takim nowym tytułem dla "Avalonu" mógłby być "Pavulon" bo tak samo
        jak ów złowrogi ostatnio lek, zwiotcza na śmierć.
        I jeszcze jedno: zastanawia mnie jak potwornej degrengolady umysłowej musiał
        doświadczyć ktoś kto usiłował porównywać ten polsko-japoński odpad kultury
        masowej z największym dziełem s-f "Blade Runnerem". Jest to tak absurdalne, że
        nie jestem w stanie podjąć w tym temacie żadnej polemiki. Tu potrzebna jest
        praca od podstaw, bardzo ciężka praca...
        • Gość: Ixolite Re: Avalon-najgorszy film jaki widziałem. IP: *.chello.pl 21.04.02, 13:29
          Gość portalu: Hakenbu napisał(a):

          > To obraz, w którym nie
          > dopatrzyłem się niczego wartościowego, godnego przemyślenia, czegoś co mogłoby
          > mnie zaintrygować.

          Może to dlatego, że ten film wymaga pewnego wysiłku umysłowego? Nie jest prostą
          rąbanką czy debilną komedią?

          > Nie znajduję żadnych powodów dla przerażających dłużyzn
          > wielu scen. To ma być cyberpunk??? Czy ktoś mnie obraża, czy robi z siebie
          > durnia?

          Taka jest estetyka tego filmu, tak właśnie tworzy filmy Mamoru Oshii, jednym się
          to podoba a innym nie... A jaki związek z długością sce ma gatunek filmu? To
          znaczy, że gdyby było dużo krótkich scen to byłby cyberpunk, a jak jest dużo
          długich scen to już nie jest? Ciekawa teoria... Nie wiem, czemu sugerujesz, że
          ktoś Cię obraża.

          > Ten film to czysta, żywa Manga z całym bagażem jej kiczowatości i
          > wyobcowania kulturowego, wzbogacona o żałosne popisy Gośki Foremniak i tego
          > łysego, którego nazwiska nawet nie mam ochoty sobie przypominać.

          Jeśli nie lubisz mangi, to pewnie nie znasz wcześniejszej twórczości reżysera
          Avalonu i nie wiesz czym się ona charakteryzuje i dlaczego jest tak lubiana na
          całym świecie. A co do gry aktorów, w Polsce na pewno musi budzić mieszane
          uczucia, choć w znacznej części sztuczność tej gry podyktowana jest przez
          reżysera. Wystarczy tylko troche się nad tym zastanowić i przeanalizować.

          > Poszedłem do
          > kina w dobrej wierze, zajebiście nastawiony na to "nowe". Co zobaczyłem?
          > Niewyobrażalny wręcz przerost formy nad treścią.

          Hmmmm... Ciekawe, niektórzy twierdzą, że film jest beznadziejny wizualnie :)

          > O co do cholery chodziło z tym
          > tramwajem, psem, tym brodatym z ekranu komputera? Samotność? Wyobcowanie
          > głównego bohatera i całego świata? Ten film nie jest nawet odrobinkę
          > przekonywujący, ani nawet zabawny.

          A twierdziłeś, cytuję: "To obraz, w którym nie dopatrzyłem się niczego
          wartościowego, godnego przemyślenia, czegoś co mogłoby mnie zaintrygować."
          W takim razie po co te pytania? O co chodzi? No właśnie, to jest godne
          przemyślenia i większość ludzi prowadzi do wartościowych wniosków. A co według
          ciebie byłoby przekonywującego w tak przedstawionej wizji przyszłości? Pozatym
          film ten raczej nie miał być zabawny.


          > Piękno i bogactwo symboliki filmowej polega na tym, że jest wielowymiarowa. W
          > wielu arcydziełach filmowych długie sceny odgrywają jakąś rolę - co widz to
          > inna interpretacja - i oto właśnie chodzi. W "Avalonie" zieje nudą, pustką
          > twórczą, i nie bójmy się tego słowa - chałturą.

          No cóż... Skoro tak to zinterpretowałeś. Nie zazdroszcze ;-)

          > Wszystko jest tu na "odpieprz"

          Śmiem twierdzić, że film został przygotowany z niebywałą dbałością o szczegóły,
          które jednak trzeba umieć dostrzec. Tego jest na prawdę bardzo dużo.

          > może poza znośną muzyką.

          Jak kto lubi, akurat muzyka może się podobać albo nie, choć według mnie dobrze
          pasuje do filmu.

          > Nie czułem żadnej, choćby mikroskopijnej więzi z
          > żadnym z bohaterów.

          A czy ktoś ci kazał? Ja tam nie czuje więzi ze Schwarcenegerem z terminatora czy
          Deckaredm z Blade Runnera.

          > Za takie filmy powinni wsadzać do więzienia zważywszy na to
          > ile "Avalon" kosztował. Część recenzentów zwracała uwagę na to, że tytuł ten
          > nosi już kilka innych filmów, mam wobec tego taki pomysł, żeby zmienić tytuł
          > tego, czegoś o czym się tak właśnie rozpisuję, żeby ludziom nie pomyliło się to
          > z filmem. Takim nowym tytułem dla "Avalonu" mógłby być "Pavulon" bo tak samo
          > jak ów złowrogi ostatnio lek, zwiotcza na śmierć.

          Żałosne podejście. :/

          > I jeszcze jedno: zastanawia mnie jak potwornej degrengolady umysłowej musiał
          > doświadczyć ktoś kto usiłował porównywać ten polsko-japoński odpad kultury
          > masowej z największym dziełem s-f "Blade Runnerem". Jest to tak absurdalne, że
          > nie jestem w stanie podjąć w tym temacie żadnej polemiki. Tu potrzebna jest
          > praca od podstaw, bardzo ciężka praca...

          Żeczywiście porównywanie z Blade Runnerem jest mocno chybione, bo to są zupełni
          inne filmy. Inne nie tylko tematycznie ale i kulturowo. Blade Runner - produkcja
          amerykańska oparta na (o niebo lepszym od filmu) opowiadaniu Philipa K. Dicka, w
          założeniach miała przyćmić wszystkie dotychczasowe produkcje pod względem
          wizualnym. Tam chodziło głównie o sugestywną wizję przyszłości, która poasowała
          by do wypełnionej w znacznym stopniu akcją i sensacją fabuły. Opowiadanie jest
          dużo bardziej skomplikowane i refleksyjne, podobnie jak Avalon. Avalon jest
          produkcją japońską, wytworem nieco innej kultury, dziełem uznanego twórcy anime.
          Nie jest tak łatwe w odbiorze, akcja jest tłem, które jest pretekstem i
          ilustracją do stawianych tam pytań...
          • Gość: pierans Re: Avalon-najgorszy film jaki widziałem. IP: 213.120.245.* 23.04.02, 14:11
            Nie, gorsza byla "Anakonda" ! A Avalon to po prostu chala
          • Gość: Rasko Re: Avalon-najgorszy film jaki widziałem. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 21:40
            W swoich kontrargumentach nie posłużyłeś się ani jedną interpretacją filmu – a
            ja na przykład nie potrafiłem tego właśnie zrobić samodzielnie. Pokaż mi proszę
            swój „wysiłek umysłowy”.
            Znajomi, z którymi wybrałem się na ten film również nie potrafili go
            zinterpretować w żaden sposób (!), a z pewnością nie można o mnie i o nich
            powiedzieć, że jesteśmy niedzielnymi kinomanami.
            Stwierdzenie, że film jest dopracowany wypadałoby poprzeć jakimś argumentem,
            czego mi wyraźnie zabrakło w Twojej odpowiedzi. Nie posłużyłeś się żadnym
            przykładem z filmu – wyrażałeś jedynie opinie i obrażałeś przedmówcę.
            Film ma według Ciebie głębię i coś tam jeszcze. Pokaż mi proszę jakąś. Może
            wtedy będę mógł przychylić się do Twoich argumentów. Bo ja bardzo chcę
            zrozumieć.
            A póki co, również dla mnie jest to najgorszy z filmów jakie ostatnio
            widziałem.

            • Gość: KvM Re: Avalon-najgorszy film jaki widziałem. IP: *.telan.pl 05.05.02, 23:21
              To może ja napiszę czym jest dla mnie ten film, co w nim odkryłem, co wymagało
              wysiłku intelektualnego, co z tego filmu wyniosłem (oczywiście nie dam rady
              napisać o wszystkime, ale może choć cząstkę mi się uda). Swoją drogą ciekaw też
              jestem co myślą inni (dla których ten film ma wartość) bo faktycznie w tej
              dyskusji mało jest konkretów.

              Podstawowa sprawa - w filmie nie ma pokazanego "realnego" świata - wydaje mi
              się że dostrzeżenie tego jest podstawowym warunekiem aby z Avalonu cokolwiek
              wynieść. To jedynie Ash wydaje się, że żyje w prawdziwym świecie. Tak jednak
              nie jest. Świadczą o tym te "nudne" powtarzane sceny (przejazd tym samym
              tramwajem, z tymi samymi ludźmi, w oknie też ta sama postać, ten sam układ
              zapalonych świateł w mijanym przez tramwaj domu, a nawet chmur - to już nie
              mógł być przypadek) Szczegółów świadczących o tym, że świat uznawany przez Ash
              za prawdziwy jest jedynie wirtualną rzeczywistością jest więcej (choćby książka
              z białymi stronami, czy odgłos szczekania psa, którego nie ma!), co więcej
              świat, który wydaje się Ash rzeczywistym, prawdopodobnie jest areną wirtualnej
              gry gdzie grają inni (prawdziwi?) zawodnicy! Świadczą o tym figury aniołków z
              przestrzelonymi głowami (przejście do następnego etapu?) i odgłos wojskowego
              helikoptera gdy Ash wybiega z domu szukając psa.
              W pewnym momecje sądziłem że ten kolorowy świat (class real) może być światem
              rzeczywistym, ale znowu przynajmniej dwa elementy świadczą o tym że tak nie
              jest - zniknięcie ciała Murphy'ego oraz "ghost" pojawiający się po
              zakończeniu "misji". Kim (czym) jest więc Ash, Murphy i inni zawodnicy?
              Wszystko wskazuje na to, że sztuczną inteligencją (AI) z własną duszą (?),
              świadomością, podobną do ludzkiej osobowością, której podstawowym celem jest
              doskonalenie się w zabijaniu, lub złapaną w sieć żywą osobą, której pierze się
              mózg w ten sposób w celu uczynienia z niej doskonałego zabójcy. Ten drugi
              scenariusz wydaje mi się o wiele bardziej prawdopodobny. Dość łatwo jest mi
              wyobrazić sobie Ash, która po wirtualnym zabiciu przyjaciela (!) w świecie do
              złudzenia przypominającym nasz rzeczywisty przechodzi w ciele cyborga (lub
              zwykłego człowieka z wypranym w ten sposób mózgiem) do wykonania następnego
              zadania - tym razem już w prawdziwym świecie (który ona dalej może uważać za
              wirtualny!). My po prostu prześledziliśmy ścieżkę tworzenia zabójcy
              doskonałego - wyszkolonego, bez skrupułów, będącego przekonanym, że to tylko
              gra... Pan Oshi również we wcześniejszym swoim filmie "Ghost In The Shell"
              wykazuje zainteresowanie sprawami manipulacji ludzkiej świadomości w związku z
              czym tego rodzaju interpretacja filmu wydaje mi się właściwa.

              Oczywiście tego rodzaju manipulacje są dziś technicznie niemożliwe (a tym
              bardziej stworzenie AI), ale za kilkanaście - kilkadziesiąt lat? Już dziś
              psycholodzy głośno zastanawiają się nad wpływem gier na psychikę człowieka.
              Dobrym przykładem jest sama Ash (zakładając, że jest jednak zwykłym człowiekiem
              złapanym w sidła virtual reality). Jest osobą, która wręcz maniakalnie gra, dla
              której gra przestała być rozrywką czy też nawet sposobem zarabiania pieniędzy
              (bo te ewidentnie jej nie interesują). Dla Ash gra jest celem, sensem samym w
              sobie, ona po prostu musi wejść na wyższy poziom - nawet nie po to aby
              pochwalić się kolegom... po prostu musi. Ja sam mało gram, ale mimo wszystko
              wiem jakie to uczucie, gdy gra wciąga. Człowiek gra bez opamiętania, żeby
              zobaczyć jaka będzie dostępna nowa broń, potwory, zagadki, misje itp.
              Można tak pisać jeszcze długo, bo "spraw" poruszonych w filmie jest znacznie
              więcej - nie mam zamiaru psuć zabawy ( tym, którzy zechcą wytężyć swój umysł) w
              odkrywanie "Avalon".
              • Gość: KvM I co taka Cisza prześmiewcy? IP: *.telan.pl 12.05.02, 15:25
                Jak ktoś Wam wytłumaczył o co w filmie chodzi, to skończyły się utyskiwania na Avalon?
    • Gość: KHysiek Dostał jedną bo nie można dać pół. IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 24.04.02, 16:02
      Miałem szczęście obejrzeć Avalon zanim dowiedziałem się
      że twórcą filmu jest autor Ghost in the Shell.
      Wcześniej myślałem tylko, że film jest cieniutki, teraz
      myślę, że raczej Mamoru-san raczej wcześniej trafił coś
      fuksem. W każdym razie powinien raczzj wróćić do filmu
      animowanego. W Ghost ... nie przeszkadzały mi ani
      trochę dłużyzny podczas których nic się nie działo
      poza panoramami miasta i muzyką. Może dlatego ze
      pomiędzy nimi autor miał coś ciekawego do powiedzenia
      albo przynajmniej była jakaś akcja w filmie. Niestety
      to zupełnie się nie sprawdza w filmie z prawdziwymi
      aktorami, na dodatek nie potrafiącymi dobrze zagrać i
      zmuszanymi przez reżysera do wypowiadania dialogów tak
      żeby pasowały do japońskiego dubbingu. Gdyby wyciąć te
      sceny w których prawie zupełnie nic się nie dzieje
      scenarisz możnaby zmieścić spokojnie na 5 stronach.
      Bohaterowie, którzy szukają czegoś lepszego w
      cyberprzestrzeni? Toż to temat milion razy
      przewałkowany w różnych książkach i opowiadaniach, co w
      tym odkrywczego? Gdyby trwał przez pól godziny (tyle
      powinien) to byłby jeszcze w miarę znośny. Bohaterka,
      która chce się dostać do kolorowej telewizji (i
      awansowac z Wrocławia do Warszawki) - to już chyba
      niezamierzone aluzje do samej Foremniak i polskich
      aktorów :-)
      Szkoda że fani anime obecni na forum nie potrafią nieco
      obiektywniej ocenić tego czegoś. Rozumiem - Oshii - ok,
      bo coś kiedyś zrobił dobrego, więc do śmierci bedzie
      robił tylko genialne (z definicji) dzieła. Potrafią
      tylko dopasowywać film do własnego wyobrażenia.
      Oglądałem wiele filmów SF, ale lepszy poziom i styl
      miało wiele filmów klasy B czy niższych niż ten.
      Anakonda przy tym to Oscarowy film.
      I prosze darować sobie od razu wyzwiska w stylu - co
      pewnie chciałbyś jakieś rzeźnie, masę trupów i
      strzelania, bo to tylko dowodzi tego że nie potraficie
      udowodnić, że ten film jest słaby i pusty jak świat,
      który usiłuje pokazać.
      Jeśli chodzi o recenzenta to nie wyobrażam sobie żeby
      filmy mogli oceniać wyłącznie "fachowcy" od danego
      gatunku - przecież wtedy nie byłoby negatywnych
      recenzji - każdy film po pewnycm czasie zdobywa sobie
      fanów, Ed Wood jest najlepszym przykładem.

      PS. Przez większość filmu zastanawiałem się co to sa za
      helikoptery z którymi walczą bohaterowie, jak
      usłyszałem że to lagi :-DDD prawie spadłem z fotela.
      • Gość: miGuel Re: Dostał jedną bo nie można dać pół. IP: 212.33.65.* 28.04.02, 09:55
        Gość portalu: KHysiek napisał(a):
        > animowanego. W Ghost ... nie przeszkadzały mi ani
        > trochę dłużyzny podczas których nic się nie działo
        > poza panoramami miasta i muzyką. Może dlatego ze

        Stary! To właśnie decyduje, że GITS jest genialnym filmem. Jeżeli nie trafia
        do Ciebie scena z padającym deszczem w wielkim mieście to nie zrozumiałeś nic.

        > zmuszanymi przez reżysera do wypowiadania dialogów tak
        > żeby pasowały do japońskiego dubbingu. Gdyby wyciąć te

        Nie pisz rzeczy o których nie masz pojęcia. Film NIE ma japońskiego dubbingu.
        W Japonii jest wyświetlany po polsku z japońskimi napisami bo taki był zamysł
        reżysera, który już swoje anime chciał kręcić po polsku ale producent nie
        pozwalał. Natomiast, owszem, w USA jest dubbingowany. Na szczęście to już jest
        problem wyrobionego :-P amerykańskiego widza.
        • artur.dent Re: Dostał jedną bo nie można dać pół. 01.05.02, 15:33
          Gość portalu: miGuel napisał(a):



          > Stary! To właśnie decyduje, że GITS jest genialnym filmem. Jeżeli nie trafia
          >
          > do Ciebie scena z padającym deszczem w wielkim mieście to nie zrozumiałeś nic.
          >

          A Miguel oczywiscie wszystko zrozumial i jest Bogiem.

          Amen
    • Gość: akinlley Avalon - gorąco polecam IP: *.tvn.pl 24.04.02, 16:10
      nie czytałam jeszcze żadnego tekstu na temat avalonu ani na forum ani nigdzie
      indziej - dlatego mogę zagwarantować że moja recenzja jest w pełni subiektywna:)
      uważam że avalon jest zjawiskiem w polskich kinach - zjawiskiem - bo to film
      totalnie niekomercyjny,prózno szukac podobnego sięgając nawet daleko wstecz
      repertuaru polskich kin. Film bardziej przypomina rozbudowaną etiudę filmową
      może teledysk i jesli ktoś spodziewał się szybkiego i taniego kina akcji to nic
      dziwnego że sie rozczarował.Ja goraco polecam: genialna muzyka, świetne
      zdjęcia, odjechany montaż.I całkiem swiatowa polska obsada. Pozdrawiam;)
    • Gość: MGV Re: Avalon - pytanie IP: *.jedlina-zdroj.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 17:16
      Czy ktoś wie gdzie dorwać można teksty z avalonowego soundtracku?
      • Gość: akinlley Re: Avalon - pytanie IP: 213.180.136.* 25.04.02, 14:18
        pytanie wyżej zawarte to DOBRE pytanie:) no więc GDZIE???
    • Gość: tohon zajebisty film - moja recenzja Avalonu IP: PROXY* / 193.5.163.* 01.05.02, 22:32
      Wrażenia wzrokowe. Świetne zdjęcia w sepii do tego to rozmycie, dużo długich
      ujęć w zwolnionym tempie - wszystko to tworzy mroczną atmosferę. Znakomita
      jakosc, bardzo dobrze zrobiona paleta ciemnych odcieni, wszystko doskonale
      widoczne, pomimo tej mrocznej tonacji. Efekty specjalne są bardzo dobre, nie
      przesadzone, dużo CGI ale nie rzucających się na widza z ekranu.

      Wrażenia słuchowe. Jakosć dźwięku genialna. Nie wiem jak w kinie, ale w wersji
      ripowanej z dvd, z dzwiekiem dolby to jest totalny odjazd. Muzyka jest w tym
      filmie bardzo istotna, oprócz tego jest najlepsza :). Finałowy koncert jest
      czymś niesamowitym; mam czasem wrażenie, że cały ten film powstał tylko po to
      żeby pokazać tę niesamowitą sekwencję. "Voyage to Avalon" to jeden z
      najlepszych soundrackowych kawałków jakie słyszałem, do tego znakomicie
      wykonany i bardzo dobrze dopasowany do kulminacyjnego momentu filmu. Muzycznie,
      to chyba najlepszy film jaki znam.

      Aktorzy. Są ponadprzeciętni. Jeśli chodzi o panią Foremniak, to powiedziałbym
      tylko, że na miejscu reżysera poprosiłbym ją o powtórzenie kilku kwestii w
      czasie nagrywania post-synchronów. W kilku momentach wydaje się, że nie
      wiedziała o co chodzi, z kim rozmawia i o czym. Kilka jej kwestii wychodzi
      *bardzo* sztucznie, chyba bardziej niż było to zamierzone. Poza tym nieźle 'gra
      ciałem' oraz mimiką (a raczej jej brakiem) Biega, strzela itd. i nie wygląda to
      żałośnie (a można się tego było spodziewać po pani dokor z telenoweli).
      Najlepszym aktorem w filmie jest według mnie pan Kowalski (Game Master),
      chociaż zbyt wiele go tam nie ma. Podobnie pan Biskupski (Bishop - czyżby zbieg
      okoliczności? :). Obaj grają bardzo teatralnie, "wygłaszają groźne formułki" co
      bardzo dobrze im wychodzi, i znakomicie pasuje do estetyki filmu. Bardzo
      przyjemnie jest słuchać głosu Bishopa, np. w słynnej z trailera kwestii "Ash,
      nie ma co roztrząsać, która gra jest dobra..". Pan Świderski (Stunner) i
      Gudejko (Murphy) też wypadają dobrze.

      Fabuła. Nie ma co roztrząsać :) Nie o to chodzi. Jak już wcześniej napisałem,
      chodzi o klimat, o znakomite zdjęcia i o ten koncert na końcu. Najwięcej o
      świecie przedstawionym w filmie dowiadujemy się tak naprawdę z tych dwóch
      krótkich wprowadzających paragrafów poprzedzających film, reszta ma na celu
      tylko zobrazować monotonię i pustkę w życiu gracza (albo coś w tym stylu :)
      Mnóstwo szczegółów, symboli, dziwnych scen sprawia że można się godzinami
      zastanawiać nad interpretacją filmu... Co się stało z psem? Co symbolizuje ta
      pojawiająca się kilka razy figurka bez głowy? Dlaczego książki, które ogląda
      Bishop mają niezadrukowane strony? Dlaczego, gdy Bishop zamyka gwałtownie
      książkę, milknie na chwilę ten dziwny, buczący dzwięk w pokoju Ash? Dlaczego
      tylko jedzenie jest w tej szaro-burej rzeczywistości kolorowe? Można tak
      wymieniać bez końca. Obejrzałem ten film już kilka razy i ciągle odkrywam coś
      nowego.

      Dlatego ludzie, odwalcie się od tego filmu, nie jest dla każdego i nie każdemu
      ma się podobać. Nie ma tu biegających non-stop po ekranie buforzastych
      cipeczek, głupkowatego humoru, słowa "shit" oraz "fuck" w co drugim słowie ani
      hektolitrów krwi. Strzelania też jest w sumie niedużo. Chcecie wartkiej akcji
      to obejrzyjcie "Matrixa" pośmiać się można na "Shreku" a po bufory idzie się
      na "Tomb Raidera" czy coś w tym guście. Większość widzów szuka tego typu
      rozrywki, więc dlatego ten ziomek z gazety dał jedną gwiazdkę. Żeby przpadkiem
      ktoś, kto chce zapłacić za czystą rozrwywkę się paskudnie nie naciął.

      Eh, mam już i tak dosyć tej recenzji bo wiem, że i tak wam wszystkim tylko cipy
      w głowach więc do kogo ja to w ogóle piszę ;)
      • Gość: Hakenbu Re: zajebisty film - moja recenzja Avalonu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 19:07
        Cóż... Ten film podobał się tobie... OK. Jedni lubią lody śmietankowe, a innych
        podnieca zapach starych skarpetek. Nie bardzo tylko rozumiem tę twoją
        rozpaczliwą wręcz niechęć do "buforzastych" jak to określiłeś panienek. Czyżbyś
        był odmiennej orientacji? Popolemizowałbym jeszcze z toba, ale czas nagli.
        Tylko mała sugestia: to, że komuś podoba się film, który jest nie do strawienia
        dla 99,9% widzów (to dane na podstawie mojego bliższego i nieco dalszego
        otoczenia, a także różnych recenzji)nie oznacza, że ten ktoś jest bardziej
        wrażliwy, albo ma szersze horyzonty czy inne takie... Radziłbym (w
        najłagodniejszym ujęciu) potraktować siebie jako nieszkodliwego dziwaka,
        którego rajcuje coś co u każdego innego normalnego człowieka wywołuje odruch
        obrzydzenia. Tylko przestań walczyć z większością: z komercyjnym kinem, szybką
        akcją i , tu zacytuję ponownie, "buforami". Już dość postraci tragicznych znamy
        z historii. Tak na marginesie: ta cała Foremniak nie jest znowu taka płaska -
        nie przesadzaj...
      • Gość: Chakir Re: zajebisty film - moja recenzja Avalonu IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 14:53
        Zgadzam się z Tobą całkowicie. To nie jest film dla chołoty, żeby go zrozumieć
        trzeba odwołać się do wartości wyższych niż rozporek i zamiłowanie do siekanki.
        Niestety większość społeczeństwa woli rozrywkę która nie wymaga żadnej
        refleksji, trzeba to poprostu zaakceptować i tolerować, wiem że czasem trudno.
        Ale ktoś kto chce rozmawiać o poezji nie idzie do chlewu ani do obleśnej
        knajpy. Niektóre rzeczy trzeba przyjąć poprostu takimi jakimi są, np. to że dla
        większości osób ten film jest poprostu za trudny i za wysublimowany. My tam
        wiemy swoje. Chciałem Ci jeszcze podziękować za recenzję, przynajmniej wiem, że
        ktoś myśli podobnie jak ja.
    • Gość: KvM Re: Avalon - film dla "normalnych", ale myślących IP: *.telan.pl 02.05.02, 14:21
      Nie jestem fanem mangi, czy anime (kiedyś bez przygotowania zacząłem oglądać
      Ghost in The Shell i w połowie przerwałem...). Gdy zacząłem oglądać Avalon nie
      wiedziałem o nim kompletnie nic. Co więcej - nie znałem kompletnie nawet
      Foremniak (nigdy nie oglądałem z nią żadnego filmu). Nieco się zdziwiłem, gdy
      wypowiedziała pierwsze słowa... po polsku całkiem zresztą drętwo i bezsensownie
      brzmiące. Avalon nie znudził mi się jednak po 15 minutach, choć przyznam że
      znaczenie pewnych scen ( i dłużyzn ;-) ) stało się jasne dopiero po powtórnym
      obejrzeniu filmu. Generalnie nie lubię wieloznaczności, "dowolności w
      interpretacji" pod płaszczykiem której zwykle kryję się kicz i brak pomysłu. W
      tym filmie jest inaczej, wiele ( a może wszystkie? ) pozornie niepotrzebnych,
      bezsensownie długich i powtarzających się scen ma swoją logikę sens i znaczenie
      dla całości. W oparciu o nie zbudowany jest cały przekaz, a właściwie przekazy -
      bo jest ich wiele. Części z nich pewnie i tak nie zrozumiałem i nie odebrałem.
      Film ma niesamowity klimat budowany chyba głównie przez muzykę - ta jest po
      prostu niesamowita.

      Niewątpliwie jest to film specyficzny i nie każdemu musi się podobać. Mi
      najbardziej nie podobała się gra aktorska, a w zasadzie dialogi ( bardzo
      niedobre ;-) ). Może tak miało jednak być i odebrałem je tak źle dlatego, że są
      wypowiadane po polsku? Nie są one w każdym razie istotne, choć przyznam się, że
      chętnie zobaczyłbym angielskie napisy.

      Ciekaw jestem, jak wielu widzów zauważy, że w tym filmie tak na prawdę nie ma
      nigdzie pokazanego tzw. "realnego" świata. Przyznaję, że odkryłem to dopiero po
      którymś kolejnym oglądnięciu. Dopiero za trzecim, czy czwartym razem te
      wszystkie istotne szczegóły (tak bezsensowne dla wielu widzów) złożyły się na
      rozwiązanie zagadki.
      Rzecz jasna rozwiązanie tej w gruncie rzeczy banalnej dla przygotowanego widza
      łamigłówki nie przynosi odpowiedzi na pytania, które rodzą się po "właściwym"
      odebraniu filmu i to jest chyba najcenniejszy walor tego dzieła...

      Moim zdaniem ten film jest rzeczywiście wybitny i choć faktycznie całkiem inny
      (gatunkowo) niż "Blade Runner", czy Odyseja 2001, to według mnie jako całość o
      wiele lepszy.

      KristoVelMefisto

      P.S. Gdyby ktoś gdzieś widział muzykę z tego filmu, lub ścieżkę dźwiękową, to
      proszę o kontakt - nigdzie nie mogę tego kupić.

      mail kvm@wp.pl
    • Gość: KvM Avalon - recenzja alternatywna IP: *.telan.pl 03.05.02, 17:25
      stolek napisał(a):

      > Chyba pierwszy film japoński kręcony w Polsce, z udziałem naszych aktorów i z p
      > olskimi dialogami. Ale powodów
      > do dumy nie mamy - ani my, ani reżyser, znany dotychczas z bardzo interesują
      > cych animacji - ubolewa
      > recenzent �Gazety�. Jedna gwiazdka...
      No właśnie to jest recenzja w stylu:
      "Film opowiada dziewczynie (Ash), która szukając lepiej płatnej pracy (choć
      snobka wcale mało nie zarabia) i lepszego mieszkania (pracuje tyle, że nawet pies
      od niej uciekł) emigruje z Wrocławia do Warszawy. Ostatecznie znajduje ukojenie w
      warszawskiej filharmonii, gdzie spotyka swojego kumpla z pracy którego zabija
      (nie mogła ścierpieć, że wcześniej od niej awansował)
      Tyle o treści. Gra aktorska katastrofalna - zachowują się jakby byli postaciami z
      gry kompuerowej - jakieś plastikowe teksty i ruchy. Film w większości został
      nakręcony na taśmie kiepskiej jakości (rozmyty bury obraz). Powtarzające się
      nudne sceny przyprawiają o mdłości - reżyserowi i aktorom nie chciało się chyba
      zanadto nad filmem pracować, bo część scen się powtarza (ten sam tramwaj i ludzie
      w nim jadący, ten sam facet w oknie, te same chmury i nawet te same palące się
      światła w budynku gdzie mieszka główna bohaterka, ten sam dźwięk kopniętej puszki
      itp).
      Z filmu można dowiedzieć się, że kariera za wszelką cenę nie popłaca - przyjdą
      lepsi i Cię odstrzelą. Totalne dno - pół gwiazdki za muzykę."

      Wybaczcie ten głupawy tekst, ale mniej więcej w takim stylu odbieram wiele opinii
      na temat tego filmu (oraz jego opisy). Że też recenzentowi Gaduły Wyrodnej nie
      chciało się odrobinę zastanowić nad sensem tego filmu i prawdziwą treścią...
      • Gość: remik Re: Avalon - recenzja alternatywna IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 01:35
        Film mi sie podobal - tylko gra aktorow fatalna - ale to calego filmu nie kladzie. Mysle ze dobra
        kontynuacja np. Szulkinowskiego Golema. Sam fakt ze powoduje taka dyskusje swiadczy o tym ze
        jest cos wart
    • Gość: gryc Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: 2.4.STABLE* / *.pl-net.pl 14.05.02, 18:05
      avalon to chała
      1) pozerstwo matrixa
      2) żadnej duchowej treści prócz dążenia do doskonałości
      • Gość: KvM Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.telan.pl 18.05.02, 22:36
        Gość portalu: gryc napisał(a):

        > avalon to chała
        > 1) pozerstwo matrixa
        > 2) żadnej duchowej treści prócz dążenia do doskonałości

        No - to jest przykład typowego oglądacza filmów.
        Owo dążenie do doskonałości, to tylko pretekst do głębszej opowieści szanowny kolego, a Matrix to ściągał z GITS - wcześniejszego filmu Oshiego (te zielone cyferki, to już na maxa plagiat). Nie wspomnę już o tym, że pomysł na Avalon powstał jakieś 10 lat temu. Ale tak to jest jak się nie umi oglądać nieco ambitniejszych filmów.


    • tetsuo Re: Avalon - napisz własną recenzję 26.05.02, 01:15
      moim skromnym zdaniem film lepszy od GITS
      chociaz go do konca nie rozumiem...
      • Gość: KvM Re: Avalon - napisz własną recenzję IP: *.telan.pl 07.07.02, 20:07
        tetsuo napisał(a):

        > moim skromnym zdaniem film lepszy od GITS
        > chociaz go do konca nie rozumiem...
        Ja tez nie rozumialem - wciągnął klimat, ale po którymś tam obejrzeniu zacząłem
        dostrzegać o co tu chodzi... Nie wiem tylko czy wszystko dostrzegłem...
    • Gość: KvM Avalon można już dostać na DVD IP: 217.98.49.* 09.03.03, 11:27
      Polecam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka