renfield
06.03.05, 11:18
Przyznam, że jestem pod wrażeniem tego filmu Clinta Eastwooda. Idąc do kina
spodziewałem się, że będzie to film o tym jak dzięki uporowi, sile i
mistrzostwu swojego trenera ta bokserka zdobywa tytuł mistrzowski - jak to
zwykle, główny bohater przegrywa przez pierwsze 3/4 najważniejszej walki,
żeby ją później wygrać.
Tymczasem film ten okazał się poruszać znacznie bardziej poważne sprawy - nie
chcę tu ich wyjawiać, ze względu na tych, którzy zamierzają dopiero zobaczyć
ów film.
Nie brakuje tu też takiego Eastwooda jakiego dobrze znamy - cięty humor, upór
i niektóre teksty przypominają starego dobrego "Brudnego Harry'ego". Dobrym
wyborem było też obsadzenie Morgana Freemana. Film z całą pewnością wart jest
polecenia i dobrze, że zdobył te ważne Oskary.