morechee
14.10.05, 11:02
Obejrzałam film.
Przeczytałam recenzję w archiwum GW….i jestem zdruzgotana.
Pomimo,że uroda Keanu Reevsa nie robi na mnie wrażenia, a pomysł przenoszenia
komiksów na duży ekran od zawsze wydawał mi się najgorszym znakiem naszych
czasów, Constanine zrobił na mnie duże wrażenie. Przede wszystkim klimatem,
oryginalną fabułą, brakiem amerykańskiego nadęcia i powściągliwością wątku
miłosnego wreszcie.
Problem w tym, że dla ludzi gustujących w ambitnym kinie ten film jest zbyt
oderwany od realiów, momentami śmieszny (patrz: nogi w misce jako metoda
zmiany wymiarów), zwolenników rozrywki może nie trzymać w napięciu, akcja
toczy się zbyt wolno…
A ja nie dość, że się dobrze bawiłam, to długo jeszcze nie mogłam o tym
filmie zapomnieć. Wbrew sarkastycznej recenzji GW, po „Constantinie” można
mieć różne refleksje, niekoniecznie dotyczące szkodliwości palenia.
Mam nadzieję, że moja opinia ośmieli kogoś do podjęcia ryzyka sięgnięcia po
ten film.;)