Ach te magiczne tytuły...

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 19:14

Czy nie zastanawiało was czasem, skąd u licha dystrybutorzy biorą te
wyczesane tłumaczenia nazw filmów? Np. "Holywood ending" ( czyli jak
nic "Holywoodzkie zakończenie" ) jakiś geniusz przetłumaczył na "Koniec z
Holywood"... Ogłaszam więc konkurs - kto znajdzie najzabawniej,najdziwniej,
najbardziej bezsensownie przetłumaczony tytuł flmu - wygrywa!!!

A oto moi pozostali kandydaci:

"There's something about Mary" = "Sposób na blondynkę"
"Die another day" = "Śmierć nadejdzie jutro"
"Die Hard" = "Szklana pułapka"

życzę powodzenia...
    • Gość: Ginny Re: Ach te magiczne tytuły... IP: *.net.bialystok.pl / *.net.bialystok.pl 19.11.02, 20:53
      Moim absolutnym faworytem jest tłumaczenie "Wag the dog" (czyli "merdając psem")
      jako "Fakty i akty". Podobnie "Good Will Hunting" jako "Buntownik z wyboru". I
      jeszcze "Human nature" jako "wojna plemników".
    • carmina Re: Ach te magiczne tytuły... 20.11.02, 16:16
      Gość portalu: Jip napisał(a):

      >
      > Czy nie zastanawiało was czasem, skąd u licha dystrybutorzy biorą te
      > wyczesane tłumaczenia nazw filmów? Np. "Holywood ending" ( czyli jak
      > nic "Holywoodzkie zakończenie" ) jakiś geniusz przetłumaczył na "Koniec z
      > Holywood"... Ogłaszam więc konkurs - kto znajdzie najzabawniej,najdziwniej,
      > najbardziej bezsensownie przetłumaczony tytuł flmu - wygrywa!!!
      >
      > A oto moi pozostali kandydaci:
      >
      > "There's something about Mary" = "Sposób na blondynkę"
      > "Die another day" = "Śmierć nadejdzie jutro"
      > "Die Hard" = "Szklana pułapka"
      >
      > życzę powodzenia...



      A no właśnie. Po obejrzeniu filmu Allena nawet myslałam o dyskusji na forum na
      temat głupich operacji dokonywanych na oryginalnych tytułach. "Koniec z
      Hollywood" nie dość, ze nie jest poprawnym tłumaczeniem, to dodatkowo, nie ma z
      filmem żadnego związku. A więc bezsens absolutny i może Ty własnie powinieneś
      wygrac ogłoszony przez siebie konkurs.

      Głupota innych tytułów polega na szukaniu na siłę czegoś innego: "Windtalkers"
      zmieniono na "Szyfry wojny", "Bandits" na "Włamanie na śniadanie", czy
      też "Frailty" - na "Ręka Boga". Najbardziej smakowity przykład to zamiana
      oryginalnego tytułu "Black Sheep", na ...Bad Company.
      Oczywiście, czasem trzeba tłumaczyc "twórczo" - gry słów, rymowanki, unikalne
      sformułowania nieprzetłumaczalne wprost - ale bez przesady. W kązdym razie nie
      usprawiedliwia to zmian tytułow tych filmów, które tu wyliczam. Wiem, bo je
      obejrzałam i uwazam, że oryginalne tytuły tych filmów nie wymagały tego rodzaju
      zmian.


      Pozdr
      C
    • Gość: Gosik Re: Ach te magiczne tytuły... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 16:42
      A pamietacie "Wbrew regułom", czyli "The Cuider House Rules" (na podstawie
      ksiązki Irvinga, u nas pod tytułem "Regulamin tłoczni win". Ja rozumiem, ze
      jakis taki niefilmowy ten tytul, ale "Wbrew regułom" to brzmi jak dramat
      więzienny...
      • Gość: SaTyR Re: Ach te magiczne tytuły... IP: *.bphpbk.pl 21.11.02, 09:37
        A moim faworytem jest "Dirty Dancing", o... przepraszam "Wirujący Seks" :)
        Pozdro.
      • becka1 Re: Ach te magiczne tytuły... 22.11.02, 10:40
        Pogodziłam się już z tym, ze dystrybutorzy nie mogą sobie darować i muszą
        zmienić tytuł. Ale "Wbrew regułom"(chociaż nie jest to tłumaczenie) nie jest
        takim zupełnie beznadziejnym tytułem, bo przynajmniej zgadza się z treścią
        filmu. Gorzej jest jak tytuły są zupełnie bezsensowne, mylące, nie mające nic
        wspólnego z treścią. Tu moim faworytem jest "Przerwana lekcja muzyki" ("Girl
        interrupted")
Pełna wersja