Dodaj do ulubionych

Edi - największe oszustwo roku!

IP: proxy / *.crowley.pl 23.11.02, 16:12
Czytam forum o Edim i własnym oczom nie wierzę. Te wszystki zachwyty, ochy i
achy. Włos się jerzy na głowi. Poszedłem na ten film z dobrym nastawieniem i
tak mniej więcej po dziesięciu minutach już maiałem dość. Historyjka "bożego
człowieka" polukrowana kiczowatą fotografią (ach te jazdy - ciągną się jak
flak z d...)w stylu jeleń na rykowisku. Szczytem wszystkiego była scena kiedy
Edi płynie z dzieckiem na ręku a łódź pcha jego przyjaciel - co za piękny
widok brrrr. Wątek fabularny nie trzyma się kupy, aktorstwo takie sobie, a w
niektórych przypadkach nawet beznadziejne (bracia czarne charaktery). Film
zrobiony ewidentnie do zdobywania nagród a nie aby powiedzieć coś o
człowieku. Niestety gołym okiem widać wszystkie te chwyty. Tyle się mówi o
marnocie polskiego kina i w kontekście Ediego jest to słuszne, a spragnionych
dobrego kina zapraszam do wyświetlanego w TVP cyklu Pokolenie 2000.
Obserwuj wątek
    • Gość: ka Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: proxy / *.crowley.pl 23.11.02, 16:31
      Wreszcie!!! Pozdrawiam.
      Ps. Pamiętacie taki film Hertzoga - Stroszek. Trzaskalski na pewno go widział i
      stąd pomysł na "bożego człowieka". Ten film to składanka plagiatów.
    • Gość: aro Re: Michal- najwiekszy idiota roku!!! IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 24.11.02, 10:32
    • Gość: mkw Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 11:29
      Gość portalu: michał napisał:

      Włos się jerzy


      jerzy????
      • marcinuss Re: Edi - największe oszustwo roku! 24.11.02, 15:34
        Jerzy na glowie ??? Nie kumam. O co ci chodzi ?
    • Gość: aro Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 24.11.02, 16:49
      Michas chwytaj za kamere i rob filmy, taki boski jestes...
      • luka Re: Edi - największe oszustwo roku! 25.11.02, 13:14
        Michał ma rację. Ten film jest sztuczny, wcale nie ma tam świetnego aktorstwa,
        z dłużyzn nic nie wynika. Czy naprawdę nie widzieliście tych szaroburych
        filtrów nakladanych na kamerę? Nie będę się tu rozpisywał bo już dałem na tym
        forum upust mojemu rozczarowaniu. Najbardziej prawdziwe wyglądające były sceny
        w skupie złomu. Dziwią mnie tylko te powszechne ochy i achy. I jeszcze ta
        muzyka skopiowana z Amelii. Przyjmijcie że wy też jesteście KONSUMENTAMI tylko
        że dla was się inaczej produkuje. Nie dla was był "Dzień Kojota", dla was
        był "Edi".
        • Gość: qwerty Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: *.tlsa.pl 27.11.02, 12:26
          luka napisał:

          >Michał ma rację. Ten film jest sztuczny, wcale nie ma tam świetnego aktorstwa,
          kreacja stworzona przez jacka braciaka jest bardzo dobra, pozostali aktorzy to
          w wiekszosci naturszczycy - jedni lubia taki typ aktorstwa, inni nie.

          >z dłużyzn nic nie wynika.
          tych dluzyzn znowu tak wiele nie ma, poza tym nie rozumiem co mialoby z nich
          wynikac? dzieki retrospekcjom poznajemy lepiej glownego bohatera, i to chyba
          jest ich glowny cel. jedne sa lepsze, inne gorsze - ogolnie nie jest zle.

          >Czy naprawdę nie widzieliście tych szaroburych filtrów nakladanych na kamerę?
          widzielismy - i co z tego? obecnie w kazdym filmie uzywa sie filtrow,
          ewentualnie efekty dodaje sie podczas obrobki cyfrowej nagranego materialu. nie
          widze w tym nic bulwersujacego.

          >Nie będę się tu rozpisywał bo już dałem na tym forum upust mojemu
          >rozczarowaniu. Najbardziej prawdziwe wyglądające były sceny w skupie złomu.
          >Dziwią mnie tylko te powszechne ochy i achy.
          moze ten film nie jest arcydzielem w sensie obiektywnym, ale jesli porowna sie
          go do tego, co sie obecnie u nas kreci, to w pelni na takie miano zasluguje.

          >I jeszcze ta muzyka skopiowana z Amelii.
          owszem, muzyka byla sztampowa i bez polotu, natomiast z porownaniem do amelii
          nie potrafie sie zgodzic.

          >Przyjmijcie że wy też jesteście KONSUMENTAMI tylko że dla was się inaczej
          >produkuje. Nie dla was był "Dzień Kojota", dla was był "Edi".
          odkrywasz ameryke. kazdy, kto nie jest tworca, jest konsumentem. myslacy
          konsument kontempluje dzielo, bezmyslny ogranicza sie do konsumpcji
          bezrefleksyjnej.
    • noico Re: Edi - największe oszustwo roku! 26.11.02, 19:51
      Możesz mieć subiektywne zdanie na temat tego filmu, ale za kogo się uważasz
      twierdząc, że ten film to oszustwo?
      Nie rozumiem co masz na myśli pisząc, że fabuła nie trzyma się kupy? scenariusz
      jest napisany bardzo sprawnie i z sensem (gdzie w przypadku filmów z cyklu
      Pokolenie 2000 nie zawsze tak jest).
      Piszesz, że aktorstwo kiepskie? A widziałeś w tym filmie jakiegoś
      profesjonalnego, w miarę znanego aktora, któremu możesz zarzucać brak talentu?
      Bo ja nie. A ci którzy grali zasługują na uznanie.
      Ten film zachwyca, bo ma zachwycać. Bo jest piękny, bo nie ma w nim fałszu,
      kiczu, plastiku, blondynek w różowych sukienkach. A bracia gangsterzy są
      przynajmniej prawdziwi, w przeciwieńswie to Pazury i jemu podobnych.
      Polskiemu kinu trzeba więcej takich filmów!
      • Gość: michał Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: proxy / *.crowley.pl 29.11.02, 21:13
        Za ortografię oczywiście można mnie wyśmiać, należy się. Ok, kropnąłem się i
        tyle. Natomiast co do reszty będę polemizował. Kolesie którzy przeciwstawiają
        czarne charaktery z Ediego Lindzie kompletnie nie wiedzą o czym mówią, chyba
        widzieli niewiele filmów Lindy i to te najgorsze (co o nich wymownie świadczy).
        Trochę za wąskie spaktrum. Ale nie o obronę Lindy tu idzie. Poza nim istnieją
        w polsce inni aktorzy i sprowadzanie wszystkiego do Lindy czy Pazury świadczy o
        pustce w głowie. A co do naturszczyków to obsadzanie ich w filmie nie jest
        żadną wartością samą w sobie. Aktor albo gra dobrze i wiarygodnie, albo nie i
        nie obchodzi mnie czy jest zawodowcem czy amatorem. Co do scenariusza, to
        przypatrzcie się dobrze. Więziona przez braci siostra, zatrudnienie kloszarda
        do nauki (czyta jej Roma i Julię - taki romantyczny), kastracja a potem oddanie
        mu dziecka, jego powrót do żony która go spławiła, sielanka na wsi, odebranie
        dziecka Ediemu. To wszystko jakieś idiotycznie nieprawdopodobne. Wreszcie
        przeestetyzowana fotografia (taki artystyczny kontrast między story a obrazem -
        efekciarstwo). Moim zdaniem Edi nie jest żadnym odkryciem polskiego kina tylko
        kiczem w którym niektórzy "wrażliwi" pragną widzieć arcydzieło bo tacy
        są "wrażliwi". Coś dla tych którzy niewiele w kinie widzieli a z kreacji Lindy
        tylko Psy. Dresiarze niedawno nawróceni na kulturalną młodzież.
      • Gość: michał Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: proxy / *.crowley.pl 29.11.02, 21:13
        Za ortografię oczywiście można mnie wyśmiać, należy się. Ok, kropnąłem się i
        tyle. Natomiast co do reszty będę polemizował. Kolesie którzy przeciwstawiają
        czarne charaktery z Ediego Lindzie kompletnie nie wiedzą o czym mówią, chyba
        widzieli niewiele filmów Lindy i to te najgorsze (co o nich wymownie świadczy).
        Trochę za wąskie spaktrum. Ale nie o obronę Lindy tu idzie. Poza nim istnieją
        w polsce inni aktorzy i sprowadzanie wszystkiego do Lindy czy Pazury świadczy o
        pustce w głowie. A co do naturszczyków to obsadzanie ich w filmie nie jest
        żadną wartością samą w sobie. Aktor albo gra dobrze i wiarygodnie, albo nie i
        nie obchodzi mnie czy jest zawodowcem czy amatorem. Co do scenariusza, to
        przypatrzcie się dobrze. Więziona przez braci siostra, zatrudnienie kloszarda
        do nauki (czyta jej Roma i Julię - taki romantyczny), kastracja a potem oddanie
        mu dziecka, jego powrót do żony która go spławiła, sielanka na wsi, odebranie
        dziecka Ediemu. To wszystko jakieś idiotycznie nieprawdopodobne. Wreszcie
        przeestetyzowana fotografia (taki artystyczny kontrast między story a obrazem -
        efekciarstwo). Moim zdaniem Edi nie jest żadnym odkryciem polskiego kina tylko
        kiczem w którym niektórzy "wrażliwi" pragną widzieć arcydzieło bo tacy
        są "wrażliwi". Coś dla tych którzy niewiele w kinie widzieli a z kreacji Lindy
        tylko Psy. Dresiarze niedawno nawróceni na kulturalną młodzież.
        • anutka1 brrr.... 29.11.02, 23:17
          >Kolesie którzy przeciwstawiają
          > czarne charaktery z Ediego Lindzie kompletnie nie wiedzą o czym mówią, chyba
          > widzieli niewiele filmów Lindy i to te najgorsze (co o nich wymownie
          świadczy).
          > Trochę za wąskie spaktrum. Ale nie o obronę Lindy tu idzie. Poza nim
          istnieją
          > w polsce inni aktorzy i sprowadzanie wszystkiego do Lindy czy Pazury świadczy
          > o pustce w głowie. A co do naturszczyków to obsadzanie ich w filmie nie jest
          > żadną wartością samą w sobie. Aktor albo gra dobrze i wiarygodnie, albo nie i
          > nie obchodzi mnie czy jest zawodowcem czy amatorem. Co do scenariusza, to
          > przypatrzcie się dobrze. Więziona przez braci siostra, zatrudnienie kloszarda
          > do nauki (czyta jej Roma i Julię - taki romantyczny), kastracja a potem
          oddanie
          > mu dziecka,

          >jego powrót do żony która go spławiła, sielanka na wsi,


          coś Ci się tu pomyliło kompletnie , widzę zatem że niezbyt uważnie oglądałeś
          film ;-)



          > odebranie
          > dziecka Ediemu. To wszystko jakieś idiotycznie nieprawdopodobne. Wreszcie
          > przeestetyzowana fotografia (taki artystyczny kontrast między story a
          obrazem
          > -
          > efekciarstwo). Moim zdaniem Edi nie jest żadnym odkryciem polskiego kina
          tylko
          >
          > kiczem w którym niektórzy "wrażliwi" pragną widzieć arcydzieło bo tacy
          > są "wrażliwi". Coś dla tych którzy niewiele w kinie widzieli a z kreacji
          Lindy
          > tylko Psy. Dresiarze niedawno nawróceni na kulturalną młodzież.
          rrrrrr

          ...no tak tak ,włos się na głowie jeży gdy się czyta takie
          wypowiedzi ,wysupłane ,obrażające nie tylko ludzi którzy chodzą do kina ale i
          dobre polskie kino - coć i "dobre" jak widzę jest relatywne.
          Owszem film mógł Ci się nie podobać - ale to nie znaczy że możesz go mieszać z
          błotem - nie bez powodu film ten zdobywa wiele nagród ,i
          A swoją drogą gdybyś był w składzie takiej komisji przyznającej nagrody - to
          jaki film byłby obiektem Twojego uznania ,skoro Ediego tak skrajnie
          krytykujesz???

          Pozdrawiam!
        • noico Edi nie był kloszardem 30.11.02, 17:06
          Był po prostu człowiekiwm, który zarabiał na swoje utrzymanie (w
          przeciwieństwie do kloszardów). To na co wydawał pieniądze to już inna kwestia.
          Niektórzy może nazwą go żulem, dla mnie facet szukał namiastki szczęścia w
          upojeniu alkoholowym. Ale to tak na marginesie.
          Co do Lindy, to się z Tobą zgadzam: facet jest niedoceniony i oceniany przez
          pryzmat Psów i Sary. Jestem jego wielbicielką od kiedy obejrzałam "Przypadek"
          i "Kobietę samotną". Oburzam się, gdy ktoś podważa jego aktorskie zdolności.
    • Gość: joanna Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 10:12
      Najwyraźniej kolega Michał woli "prawdziwego" Linde i Pazure. Oni to
      przecież "umieją" grać . ;-) brrrrrrrr
    • Gość: Bu...:))) Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: proxy / 195.94.193.* 30.11.02, 15:31
      zgadzam się, a te pompatyczne dialogi!!!, niech się schowa Ich Troje ze swoim
      sępem miłości:-)))Zresztą to ten sam poziom, ta sama target grupa słuchacze-Ich
      Troje i oglądacze Ediego. Edi na Oscara, Ich Troje do Eurowizji, bez
      komentarza. Przeraża mnie to, kurcze nie możesz ich pokonać to się przyłącz czy
      co???
      • anutka1 Re: Edi - największe oszustwo roku! 30.11.02, 15:46
        bardzo Was prosze - wymieńcie jakiś Wasz kanon dobrych polskich filmów - no
        chyba że nie znacie takiego pojęcia ,i nie macie takowych - bo zdaje się że
        popadliście w jakieś smakowanie się obrażaniem - okropność - a nie docenianiem
        tego co dobre w polksiej kinematografi - bo żaden z Waszych argumentów nie
        przemawia za takim totalnym bezsensem w tym filmie.

        pozdrowionka
        • biobuster Re: Edi - największe oszustwo roku! 04.12.02, 09:31
          anutka1 napisała:

          > bardzo Was prosze - wymieńcie jakiś Wasz kanon dobrych polskich filmów - no
          > chyba że nie znacie takiego pojęcia ,i nie macie takowych - bo zdaje się że


          To może kilka moich, tylko nie nazywałbym tego kanonem:
          Wielki tydzień
          Panna Nikt
          Pół Serio
          Seksmisja
          Konopielka
          Żółty szalik
          Poszukiwany poszukiwana
          Psy
          Człowiek z marmuru
          Znachor
          Vabank
          Nóż w wodzie
          • Gość: michał Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: proxy / *.crowley.pl 04.12.02, 14:54
            Lubię Kolskiego i jego bajkową konwencję, podobały mi się w większości filmy z
            cyklu pokolenie 2000 (Belissima, Moje miasto, Moje pieczone kurczaki), śmieje
            się na filmach Koterskiego i Wylężałka. Podobał mi się Dług, Kroniki domowe.
            To z tych niedawnych które pamiętam.
            • uli Re: Edi - największe oszustwo roku! 11.12.02, 16:16
              ja też byłam rozczarowana...nie że film był zły...po prostu nie był CUDOWNY,
              był za to średni.
              edi jest polukrowany. ten film jest jakby tłem, opowieścia, która się zaczyna,
              konczy, ale czegoś w niej brakuje.
              np. niebo nad berlinem- powiedzmy, że to równiez opowiesc o 'dobrym człowieku'
              (po tym jak bruno g. zszedł na ziemię był już człowiekiem, no nie)- a edi
              to 'anioł nieświadomy swego pochodzenia'- tylko, że pomimo 'specyficznej'
              narracji wendersa niebo nad b. ogladam zawsze zachwycona, przechodzą mnie
              dreszcze, i ten film jest paradoksalnie bardziej uniwersalny niz opowieść pana
              trzaskalskiego. edi jest w swej dobroci zbyt nieludzki, by brać to wszystko
              serio. nie jest tez poetycką bajką, bo to taka wrazliwość siekiera szlifowana-
              parę chwytów typu edi w łódce nie załatwi misternie tkanego np. w filmach j.j.
              kolskiego nastroju... ergo: nawet anioły zstępujace na ziemie sa bardziej
              ludzkie niz edi. edi jest jałowy. za to podoba mi się gra gołębiewskiego-
              uważam, że prócz moze dwóch momoentów nieźle ją zagrał. brawa dla pana henryka!
              z przyziemnych rzeczy: najbardziej wkurza mnie ta 'niedobra' zona- grazyna?
              nienawidzę takich bab! i nie lubie ich oglądać na ekranie.

              SZKODA:(
              • anutka1 Edi jest jałowy??? 11.12.02, 17:13
                uli napisała:

                > ja też byłam rozczarowana...nie że film był zły...po prostu nie był CUDOWNY,
                > był za to średni.
                > edi jest polukrowany. ten film jest jakby tłem, opowieścia, która się
                zaczyna,
                > konczy, ale czegoś w niej brakuje.
                > np. niebo nad berlinem- powiedzmy, że to równiez opowiesc o 'dobrym
                człowieku'
                > (po tym jak bruno g. zszedł na ziemię był już człowiekiem, no nie)- a edi
                > to 'anioł nieświadomy swego pochodzenia'- tylko, że pomimo 'specyficznej'
                > narracji wendersa niebo nad b. ogladam zawsze zachwycona, przechodzą mnie
                > dreszcze, i ten film jest paradoksalnie bardziej uniwersalny niz opowieść
                pana
                > trzaskalskiego. edi jest w swej dobroci zbyt nieludzki, by brać to wszystko
                > serio. nie jest tez poetycką bajką, bo to taka wrazliwość siekiera szlifowana-

                > parę chwytów typu edi w łódce nie załatwi misternie tkanego np. w filmach
                j.j.
                > kolskiego nastroju... ergo: nawet anioły zstępujace na ziemie sa bardziej
                > ludzkie niz edi. edi jest jałowy. za to podoba mi się gra gołębiewskiego-
                > uważam, że prócz moze dwóch momoentów nieźle ją zagrał. brawa dla pana
                henryka!
                > z przyziemnych rzeczy: najbardziej wkurza mnie ta 'niedobra' zona- grazyna?
                > nienawidzę takich bab! i nie lubie ich oglądać na ekranie.



                SZKODA:(


                Edi jest jałowy??? Dlaczego??? Nikt nie spodziewał się anielskiej misji jaką
                miałby wg Ciebie spełnić - i moim zdaniem nie ma po co porównywać filmu do
                wymiarów nadludzko-anielskich.
                Owszem nie jest to poetycka bajka - bo i świat i realia tam zawarte nie są
                bynajmniej bajką,a i emocje jakie się pojawiają nie powinny iść chyba w stronę
                jakiegoś błogiego upojenia.To wszystko raczej skłania do refleksji nad tym co
                jest wokół - jak ludzie sobie radzą w różnych sytuacjach - i tu właśnie
                nadałabym jak najbardziej ludzki wymiar Ediemu .Mimo iż jego dobroć bywa czasem
                zaskakująca - to może zastanówmy się dlaczego??? Dlaczego - skoro człowiek robi
                dobrze my mamy coś przeciwko-owszem bo to przecież nie pasuje naszym
                interesom.Zauważ że Edi nie zważał na to-i najważniejszy dla niego był drugi
                człowiek m.in.sprzedane książki dla chłopca,nie przyznanie się do prawdy celem
                uchronienia dziewczyny przed złością opiekunów, czy wreszcie oddanie dziecka
                celem uszczęśliwienia młodej matki.

                Uważam że film jest bardzo dobry,świadczą o tym nagrody którymi jest
                honorowany - no a reszta pozostaje własnym ,subiektywnym odczuciom.

                Pozdrawiam serdecznie

                anutkaa
                • uli do Anutki 12.12.02, 11:53
                  Tak mi się wydaje, że cała ta polemika, czy ładny czy nieladny, zły czy dobry
                  wynika z tego, że czego innego oczekujemy od filmów. Mnie np. ten wymiar dobra
                  nie przekonuje- uwazam, że rezygnowanie z rzeczy, które kocham, i które dla
                  mnie się liczą dla dobra drugiego człowieka jest w przesadnym wymiarze
                  martyrologią- ponieważ ja również mam życie, które powinnam JAKOŚ przeżyć- i
                  nie chodzi tu o egoizm itp. tak mi się po prostu wydaje, ze jezeli ktoś potrafi
                  oddać wszystko, to widocznie nie ma to dla niego zbyt wielkiej wartości. i to
                  jest taki sredniowieczny pomysł -marnośc doczesnosci, vanitas vanitatum.
                  dlatego edi wydaje mi się jednowymiarowy- bo brak w nim zaangażowania? to nie
                  jest dla mnie bohaterstwo- postawić się z góry na przegranej pozycji...choć,
                  przyznaję, może jest to odswieżajacy pomysł w naszej siermięznej kinematografii.

                  pozdrawiam
                  • anutka1 odp ;-) 12.12.02, 17:05
                    uli napisała:

                    > Tak mi się wydaje, że cała ta polemika, czy ładny czy nieladny, zły czy dobry
                    > wynika z tego, że czego innego oczekujemy od filmów. Mnie np. ten wymiar
                    dobra
                    > nie przekonuje- uwazam, że rezygnowanie z rzeczy, które kocham, i które dla
                    > mnie się liczą dla dobra drugiego człowieka jest w przesadnym wymiarze
                    > martyrologią- ponieważ ja również mam życie, które powinnam JAKOŚ przeżyć- i
                    > nie chodzi tu o egoizm itp. tak mi się po prostu wydaje, ze jezeli ktoś
                    potrafi
                    >
                    > oddać wszystko, to widocznie nie ma to dla niego zbyt wielkiej wartości. i to
                    > jest taki sredniowieczny pomysł -marnośc doczesnosci, vanitas vanitatum.
                    > dlatego edi wydaje mi się jednowymiarowy- bo brak w nim zaangażowania? to nie
                    > jest dla mnie bohaterstwo- postawić się z góry na przegranej pozycji...choć,
                    > przyznaję, może jest to odswieżajacy pomysł w naszej siermięznej
                    kinematografii
                    > .
                    >
                    > pozdrawiam


                    oczywiście każda przesada jest nie dobra ,dlatego wszyscy sobie zadają pytanie
                    dlaczego Edi tak postępował??? Jedną z odpowiedzi na to pytanie jest i Twoja
                    wypowiedź.
                    Owszem można mu tutaj zarzucić iż idzie na łatwiznę - ale jakże trudną łatwiznę.

                    Ciekawe jak potoczą się losy "Ediego" - czeka go przeprawa przez całą tą
                    oscarową manierę.
                    Osobiście to już sama nie wiem czego się spodziewać po kapitule-jak już
                    wcześniej napisałam (na innym forum o edim) iż Ameryka nie zrozumie takiego
                    filmu-i komercyjność innych filmów zazwyczaj bierze góre.
                    Zobaczymy co się bedzie działo dalej.

                    Pozdrawiam! ;-)
              • Gość: koliber Re: Edi - największe oszustwo roku! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 18:48
                Edi kicz ale godny uwagi, choć pierwszy kwadrans jest koszmarny.
                A NIEBO NAD BERLINEM- to pseudointelektualny koszmar. Jeden z niewielu filmów w
                czasie trwania których wyszedłem z kina (po godzinie). Co nie znaczy, że
                niektóre filmy Wendresa mi sie nie podobały (Lisbon Story, 1 mln $Hotel, )
                • Gość: uli himmel uber berlin IP: 213.216.79.* 12.12.02, 15:08
                  rozumiem, ze piszesz koszmar, ale czemu pseudointelektualny? przeciez tam nie
                  było mowy o intelektualixmie, raczej o emocjonalnosci, dziecięcej prostocie...
                  był cyrk, balet, nick cave...nie rozumiem.
                  czemu pseudointelektualny?
                  ja też lubię lisbon story, i million dollar hotel, i amerykańskiego
                  przyjaciela, i niestety nie widziałam aż na koniec świata, choć ten film jest
                  wg. moich przyjaciół najlepszy.
                  • Gość: koliber Re: himmel uber berlin IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.02, 20:30
                    O.K. de gustibus. Ale obiecuję, że jeszcze raz oglądnę na DVD.
                    Zgoda emocji dużo ale dla mnie były one wtedy tanie i naiwne.
                    A Until... dobry. Chociaż Wenders nie jest moim ulubionym reżyserem. Pozdrawiam.
    • katkamakatka Re: Edi - największe oszustwo roku! 08.12.02, 18:20
      a mnie sie podobało... może nie największe dzieło naszych czasów ale bez
      przesady! mnie sie podobało
    • manu2806 Re: Edi - największe oszustwo roku! 16.12.02, 12:09
      Zgadzam sie z krytyka Michala. Z nastepujacymi zastrzezeniami:
      1. Bracia zagrali w porzadku. Mieli byc brutalni i wulgarni i udalo im sie.
      Czego nie mozna powiedziec o "gangsterach" z polskich filmow wysokobudzetowych,
      ani tez niestety z produkcji "niezaleznych" (D.I.L.).
      2. Pochwaly z punktu 1 nie mozna odniesc do kolezki Ediego - jego aktorstwo
      mnie najzwyczajniej drazni.
      3. A co do polskich tworcow kina niezaleznego, sponsorowanego obecnie przez
      TVP, do tej pory nie moge wyjsc z przygnebienia wywolanego obejrzeniem filmu
      D.I.L. Atrakcyjny temat zostal calkowicie zajebany. Nie jestem pewien czy
      nalezy bezjrytycznie zachwycac sie calym polskim kinem offowym z tego tylko
      wzgledu ze jest offowe.
      • uli Re: Edi - największe oszustwo roku! 16.12.02, 13:38
        a co to ten D.I.L? ja też sadzę, po tym co widziałam, (a widziałam niewiele) ze
        z tym kinem offowym to jakiś fetysz nieuzasadniony

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka