Gość: michał
IP: proxy / *.crowley.pl
23.11.02, 16:12
Czytam forum o Edim i własnym oczom nie wierzę. Te wszystki zachwyty, ochy i
achy. Włos się jerzy na głowi. Poszedłem na ten film z dobrym nastawieniem i
tak mniej więcej po dziesięciu minutach już maiałem dość. Historyjka "bożego
człowieka" polukrowana kiczowatą fotografią (ach te jazdy - ciągną się jak
flak z d...)w stylu jeleń na rykowisku. Szczytem wszystkiego była scena kiedy
Edi płynie z dzieckiem na ręku a łódź pcha jego przyjaciel - co za piękny
widok brrrr. Wątek fabularny nie trzyma się kupy, aktorstwo takie sobie, a w
niektórych przypadkach nawet beznadziejne (bracia czarne charaktery). Film
zrobiony ewidentnie do zdobywania nagród a nie aby powiedzieć coś o
człowieku. Niestety gołym okiem widać wszystkie te chwyty. Tyle się mówi o
marnocie polskiego kina i w kontekście Ediego jest to słuszne, a spragnionych
dobrego kina zapraszam do wyświetlanego w TVP cyklu Pokolenie 2000.