Gość: Żabka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
08.04.03, 23:29
Dwa słowa o filmie. To prawda,że muzyka jest bardzo ważnym
elementem filmowej ściżki dźwiękowej. Ale nie jaest elementem
jedynym. Tworzą ją też na równi słowo i efekty dźwiekowe.
Proporcje między tymi elementami mogą być bardzo różne. Czasem
decyzja o doborze muzyki brzmi: w tym filmie nie będzie muzyki.
Albo będzie elementem szczątkowym. Rozumiem, że dla kompozytora
taka decyzja może być niemiła. Może być sytuacja, że reżyser
powie:to nie jest muzyka do mojego filmu. Ale może też
powiedzieć:to dla tej muzyki zrobiłem tę scenę. Albo:dzięki tej
muzyce scena zaczęła znaczyć, jest ważna. Dlatego opinia Abla o
niedocenianiu muzyki w polskim filmie jest trochę uproszczeniem,
spłyca zagadnienie. Ponieważ muzyka w filmie nie jest warstwą
autonomiczną, jak ma to na przykład miejsce w przypadku muzyki
koncertowej. Jest oczywiście szalenie ważna, ale pełni w pewnym
sensie rolę służalczą(przepraszam za wyrażenie).
No, i jest jeszcze obraz!
Można by tak długo dywagować.
A co do sytuacji materialnej wielu młodych polskich twórców? To
jest inny, barzdo poważny problem. Ale już poza dwoma słowami o
filmie:-)Żabka