Dodaj do ulubionych

kocham je obie

26.09.09, 22:33
w domu ona- od lat ta sama. Miła, kochająca, posłuszna, kociak w łóżku. W
ciasnej kawalerce gdzieś w Warszawie ta druga. Boska, kwintesencja erotyzmu,
inteligencji, bez zahamowań. Kocham je obie, nie mógłbym wybierać. Bez żadnej
nie mógłbym żyć. To trwa już dwa lata. Udaje mi się jakoś lawirować. Dzieci
nie ma. Mówię wam to po to by uświadomić sobie, ze jest nas więcej, nie wątpię
w to. I żeby wyciszyć wyrzuty. Sumienia.
Obserwuj wątek
      • kwiatwolnosci Re: kocham je obie 26.09.09, 22:56
        a jak to jest o czym myslisz bedac w lozku z ta pierwsza lub z ta
        druga??co jesli ta druga zapragnie czegos wiecej lub ta pierwsza sie
        dowie??co sobie udowadniasz??i czego sam chcesz od zycia??wiesz ze
        ciagnac dwie sroki za ogon w pewnym momencie obudzisz sie sam???w
        pewnym momencie kochanka zada ci pytanie i co dalej?Co jej
        odpowiesz???
                • viviene Re: kocham je obie 26.09.09, 23:15
                  wiesz, trzeba mieć odwagę zeby żyć,zeby kochac przez lata tę samą
                  osobę a zachcianki zawsze były wpisane w zycie,nie da sie z tym nic
                  zrobic:)
                  tylko co wart człowiek?
              • brzydula_betty Re: kocham je obie 26.09.09, 23:14
                głupiś jak but:)Kochanka pewnie kręci jak cholera, żona niby też kociak w łóżku
                ale i przy tym obiadki dobre robi. A gdybyś tak MUSIAŁ wybierać? tak pytam z
                ciekawości. No i ciekawe czy z kochanką to byłoby ciągle to samo gdyby owoc
                przestał być zakazany.
                    • kwiatwolnosci Re: kocham je obie 26.09.09, 23:21
                      dla mnie to facet z zaburzeniami a zazwyczaj sa to tacy co skoncza
                      wyzsza uczelnie,ale przez cale zycie trzymaja sie mamijnych spodnic
                      i lecza te swoje kompeksy Piotrusia Pana,coz to za narod z tych
                      chlopow!!!!!????????????
                        • kwiatwolnosci Re: kocham je obie 26.09.09, 23:41
                          Czy z zony probujesz zrobic matke,ktora czeka,teskni i daje Ci to co
                          powinienes miec na codzien tak jak i matke czy z kochanki ktora daje
                          ci to co Ci trzeba (ale na odleglosc bo codziennosci z nia nie
                          masz??) ale nie na tyle zeby podjac decyzje na miare jak ja to
                          nazywam "faceta z jajami"
                                • puba Re: kocham je obie 29.09.09, 15:23
                                  z dużą pasją przeczytałem waszą rozmowę:)
                                  a to co cytuję poniżej mnie bardzo rozbawiło!
                                  30 post i takie oświadczenie:

                                  viviene napisała:
                                  > no ale nie mam to oceniać,krytykować :)



                              • zawsze_meski Re: kocham je obie 26.09.09, 23:53
                                To, że piszę na forum nie oznacza, że nie umiem żyć według siebie. Jestem kontaktowy, czy to cos złego. Lubię kobiety. Pociagają mnie. Trochę szkoda życia na tylko jedną.
                                  • wj_2000 Re: kocham je obie 29.09.09, 12:48
                                    kwiatwolnosci napisała:


                                    > chyba ja naprawde nie zrozumiem facetow!!!Wiec co musialaby zrobic
                                    > zeby byc ta jedna??

                                    Czego tu nie rozumieć? Człowiek jest najbardziej wyrafinowaną, ale
                                    jednak istotą przyrodniczą z wbudowanymi (od milionów lat)
                                    mechanizmami SPRZYJAJĄCYMI rozzrodowi i POSTĘPOWI ewolucyjnemu.
                                    W przypadku ssaków ASYMETRIA w możliwościach prokreacyjnych kobiety
                                    i mężczyzny jest niebotyczna. Kobieta mogła urodzić kilkanaście
                                    dzieci w swoim życiu, mężczyzna (czy każdy inny samiec ssaczy) może
                                    być ojcem TYSIĘCY.
                                    W najprostszym ujęciu, oznacza to iż OPŁACA się gatunkowi by tylko
                                    najbardziej udane okazy zapładniały wiele samic. Instynkt pożądania
                                    do KAŻDEJ kobiety jest z tego powodu oczywisty.
                                    Kobieta, NA ODWRÓT, musi SZANOWAĆ swój potencjał rozrodczy. Jesj się
                                    opłaca (jej genom) kopulować tylko z okazami dorodnymi! Nie z byle
                                    kim. Libido żeńskie funkcjonuje zupełnie inaczej niż męskie.

                                    OCZYWIŚCIE, na ten prosty mechanizm nałożyło się specyficznie
                                    ludzkie wyprostowanie postawy i duży mózg (dziecko musi rodzić się z
                                    małą głową i długo być pod opieką matki, noszone przez nią), co
                                    spowodowało iż celowe okazało się powstanie, na drodze ewolucji,
                                    możliwości (obok pożądania seksualnego) ROMANTYCZNEJ MIŁOŚCI i
                                    utrzymanie przy MATCE jej OPIEKUNA i (najcząściej, choć
                                    niekoniecznie) OJCA jej dzieci. To doprowadziło do powstania
                                    QUASImonogamii. Jednak niezupełnej. "Zdrady małżeńskie", jeśli
                                    dyskretne i nie rozbijają rodziny są (a przynajmniej były) KORZYSTNE
                                    dla ludzkiego gatunku. Udany egzemplarz siał plemniki po sąsiadkach
                                    i miał więcej dzieci niż była w stanie urodzić jedna kobieta w jego
                                    życiu. Kobieta zaś (żona mężczyzny przecietnego) miała szanse CZĘŚĆ
                                    swych jajeczek sprząc z genami samca lepszego niż jej stały partner.

                                    Przy dzisiejszym stanie rozrodczości, mechanizmy te stały się
                                    nieadekwatne, ALE W NAS SIEDZĄ!!!


                                    Oczywiście, kultura, rozumowa kalkulacja, próbują nakładać ( i
                                    nakładają) bardzo ścisłe cugle na nasze popędy. Ale z naturą trudno
                                    wygrać.


                                    Niech przykładem będzie epidemia otyłości. "Na rozum" wiadomo iż nie
                                    należy jeść tyle ile się w żołądku zmieści i tego co najsmaczniejsze
                                    (tłuste i słodkie). Kiedyś takie podejście do zdobytego pożywienia
                                    było korzystne, bo był stały deficyt, okresy głodu ("przednówek") i
                                    jadało się na zapas. Mimo to większość ludzi (mimo że jest to z
                                    ewidentną szkodą dla nich samych) nie potrafi się powstrzymać i tyje.

                                    W przypadku "przelecenia" przyjaciółki ani ja, ani moja żona (gdy
                                    się nie dowie) NIC NIE TRACI. Dlaczego mam cierpieć MĘKI TANTALA
                                    (kto nie jest mężczyzną, nie pojmie) eksplodując z pożądania jakie
                                    często się wytwarza? W imię czego?

                                    Bezkompromisowa wierność małżeńska (a raczej samo wyobrażenie Pań,
                                    że ona powinna mieć miejsce) czyni niesamowicie dużo szkody i
                                    cierpienia.
                                    • wj_2000 Re: kocham je obie 29.09.09, 13:01
                                      Dodam jeszcze symptomatycznty dowcip jaki słyszałem wiele lat temu,
                                      bardzo zresztą krótki.

                                      Po kilkunastu latach małżeństwa mąż komplementuje swoją żonę:
                                      Marysiu, jaka Ty jesteś piękna! Jakie cudne są Twoje włosy, twoja
                                      figura i to wszystko... wiesz.
                                      CZEMU TYLKO NIE JESTEŚ CHOĆ TROCHĘ OBCA!!!
                                      • icelandic Re: kocham je obie 29.09.09, 21:42
                                        brawo wj_2000,
                                        wreszcie sensowny post (ekhm, jestem kobietą, więc przyznanie się do tego było
                                        podwójnie trudne)

                                        zapominasz tylko o jednej kwestii - niestety kobieta ZAWSZE będzie cierpieć przy
                                        ewentualnych zdradach. to też jest uzasadnione przyrodniczo i genetycznie. chcąc
                                        utrzymać samca dla siebie, mieć pełnię opieki i możliwości rozwoju potomstwa
                                        użyjemy wszystkich haczyków, żeby takiego mężczyznę przyszpilić, zaobrączkować,
                                        zaznaczyć, mieć na własność.
                                        to my, kobiety, stworzyłyśmy te normy kulturowe, dzięki którym sankcjonujemy
                                        zdrady.

                                        jesteśmy niewolnikami natury,
                                        pytanie jak to rozegramy - wolimy rozprzestrzeniać nasienie (będąc mężczyzną),
                                        czy stworzyć bezpieczny dom i realizować się jako prowadzący stado.

                                        co do tematu:
                                        do jednej kobiety się przywiązałeś i masz z nią dobre wspomnienia/relacje/etc i
                                        czujesz się bezpiecznie, do drugiej czujesz pociąg seksualny. ani jedno, ani
                                        drugie nie jest MIŁOŚCIĄ. zresztą to mocno niejasne stwierdzenie "miłość",
                                        "kocham ją/jego".
                                        taki schemat rodziny był bardzo popularny do lat '60 XX wieku, do emancypacji i
                                        głośniejszego wykrzyczenia kobiecych emocji. żona - to było pojęcie ekonomiczne,
                                        statusowe, kochanka - to była ta od uniesień, rozkoszy. żyjesz więc według
                                        schematu z XIX. uważaj, bo świat poszedł naprzód i mogą Ci uprzykrzyć niedługo
                                        życie (mało która z nas będzie siedziała cicho nie chcąc burzyć zacisznego
                                        domowego ogniska - teraz znajdzie na to siłę - o ile się dowie...)
                                        jesteś egoistą, ale niestety to ludzkie (męskie/kobiece). my również poszukujemy
                                        coraz lepszych "modeli" i jeśli coś nam nie odpowiada równie często zdradzamy i
                                        wymieniamy się mężczyznami. teraz tylko chętniej się do tego
                                        przyznajemy/pokazujemy (vide singielki).

                                    • zawsze_meski Re: kocham je obie 29.09.09, 23:13
                                      Jakież to proste. Podpisałbym się pod tym ale chyba zbyt mało partnerek
                                      posiadłem według tego, co przedmówca nam wyłożył, muszę przyznać całkiem ciekawy
                                      rys antropologiczny rodzaju ludzkiego. Tyle, że mi niekoniecznie zależy na
                                      dziesiątkach potomstwa. Bardziej już chodziłoby właśnie o te romantyczną miłość,
                                      z tym, że czuję ją do dwóch kobiet naraz. Tak, na seksie też mi zależy, przecież
                                      w końcu jestem "samcem". Pozdrawiam
                                      • stokrotka10_online Re: kocham je obie 04.10.09, 11:10
                                        Witam,
                                        moim zdaniem, cos z Toba nie jest tak. Zdrowy meżczyzna psychicznie
                                        nie szuka i nie ma na boku drugiej partnerki. Co co ty opisujesz w
                                        swoim poście że kochasz zonę i kochankę to tylko Twoja iluzja
                                        miłości bo o miłości to Ty nie wiesz nic człowieku. Myślę że
                                        przydałaby ci się porządna psychoterapia bo tylko krzywdzisz obie
                                        kobiety i niszczysz siebie. Poczekaj jeszcze z 10 lat (jeśli tak
                                        wytrzymasz z tymi wyrzutami sumienia), bo życie jest zyciem i zona
                                        kiedyś sie dowie co ty wyprawiasz a i kochanka będzie chciała coś
                                        wiecej... i dopiero docenisz to co mialeś jak stacisz i żonę i
                                        kochanka sie na Ciebie wypnie, a w najlepszym wypadku obie zjednocza
                                        sily i oddadzą ci pięknym za nadobne... he he to dopiero chcialabym
                                        zobaczyć :) Szukaj psychopterapii bo psychicznie jestes okaleczonym
                                        emocjonalnie facetem.
                                    • kobiece_ego Re: kocham je obie 01.10.09, 10:35
                                      Ciekawa teza:) bazująca na naturze i jej potrzebach. Sprowadzająca człowieka do zwierzęcia. A pomyślałeś o duchowości? Natura + Duchowość dopiero daje "prawdziwego" człowieka. Do tego dochodzi wychowanie, kultura, religia, i obecne czasy, które pozbawiają kobietę kobiecości, ucząc cech męskich.
                                      Za zdradę nie odpowiada tylko instynkt, i jest to bardziej złożone, niestety.
                                      A słyszałeś o kulcie Bogini? To były niezwykłe piękne czasy dla kobiet :)):))
                                      • wj_2000 Re: kocham je obie 18.10.09, 22:06
                                        kobiece_ego napisała:

                                        > Ciekawa teza:) bazująca na naturze i jej potrzebach. Sprowadzająca człowieka do
                                        > zwierzęcia. A pomyślałeś o duchowości?

                                        Gdybym nie był pod wpływem cywilizacji i rozumu (patrzącego w przyszłość), a
                                        jedynie pod wpływem instynktu, to miał bym w życiu nie 2 romanse i dwie
                                        przelotne przygody, a z 10 razy tyle.
                                        I pewnie nie byłbym na stare lata ze starą żoną i wspaniałą rodziną, a
                                        zdychałbym z głodu, jak jaki stary lew, bo taki jest los lwich samców w przyrodzie.
                                    • memphis90 Re: kocham je obie 03.10.09, 13:00
                                      Jasna, nautra każe mężczynom rozsiewać swoje geny gdzie popadnie, a
                                      kobietom przebierać w ofertach i wybierać geny najlepsze. Dlaczego
                                      więc tak Was, mężczyzn, oburza sytuacja, w której ten sam instynkt
                                      każe kobietom walić mężusiów-domatorów (dobry model do wychowywania
                                      potmstwa) po rogach i fundować im kukucze jajo z jakimś macho? Czysta
                                      natura przecież... To nam się OPŁACA. Dlaczego więc jest jakieś dziwne
                                      przyzwolenie na zdrady mężczyzn, a dorobienie rogów mężusiowi spotyka
                                      się z ostracyzmem?
                                      • wj_2000 Re: kocham je obie 18.10.09, 22:17
                                        Należy kryć się i z jednym i drugim!!!

                                        A tak przyrodniczo, to kobiecie opłaca się "puścić" tylko z lepszym
                                        dostarczycielem genów niż własny mąż, i tylko w okresie płodności i w zasadzie
                                        raz czy dwa. Zakładam, że ów wspaniały facet nie jest do zdobycia dla niej na
                                        stałe ("za wysokie progi"), a narażenie się stałemu partnerowi mogło by
                                        spowodować, że sobie pójdzie, albo zamorduje nie swoje dziecko.
                                        Facet zapładniając okazjonalnie jakąś samiczkę, nawet niezbyt udaną nic nie
                                        ryzykuje. Jego inwestycja jest minimalna, parę kropelek i ze 100 kalorii na
                                        kopulację. Stąd ogromna asymetria postaw i pożądań męskich i kobiecych.
                                        Iście diabelska alternatywa dla każdego Casanovy, dla każdej Anny Kareniny. Czy
                                        trwać w związku, niczego nie ryzykować i spalać się w pożądaniu do nowej osoby,
                                        które potrafi narastać do niesamowitych rozmiarów, czy ulec namiętności,
                                        skonsumować potajemnie i potulnie wrócić na łono rodziny?. Przyroda sprawiła nam
                                        niezłą zagwozdkę.
                                • inna_nazwa_konta Re: kocham je obie 29.09.09, 11:10
                                  > Lubię kobiety. Pociagają mnie. Trochę szkoda życia na
                                  > tylko jedną.

                                  Moja koleżanka stwierdziła kiedyś (poniekąd słusznie) że jeden
                                  facet nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb jednej kobiety.
                                  Dlatego trzeba go sobie składać z kilku
                                  :) Tylko przy
                                  tym "składaniu" nie powinno się robić nikomu krzywdy. A więc,
                                  autorze wątku, miej odwagę powiedzieć żonie i kochance, że składasz
                                  sobie kobietę z nich dwóch. I pozwól zadecydować, czy to
                                  zaakceptują, czy też nie. Jeśli je kochasz, słodziutki, to ośmiel
                                  się dać im wybór, heh...
                                • myfanawy Re: kocham je obie 29.09.09, 11:44
                                  >Trochę szkoda życia na tylko jedną.

                                  Jestem daleka od osadzania Cie, zdaje sobie sprawe, ze zycie nie jest
                                  czarno-biale. Ale nie moge sie oprzec wrazeniu, ze wykorzystujesz swoja zone -
                                  obiecales jej wiernosc (skoro jest twoja zona to jakas przysiege skladales), a
                                  twoja filozofia zyciowa ("szkoda życia na tylko jedną") wyklucza jej
                                  dotrzymanie. Mozne trzeba bylo miec kilka kochanek i darowac sobie taka szopke
                                  pt "malzenstwo" ?

                                  Istnieje zawsze szansa, ze twoja zona sie dowie - nie chce sobie nawet wyobrazac
                                  bolu, upokorzenia i cierpienia jakie twoj romans niej wywola. Czy warto narazac
                                  - dla dobrego seksu - na cos takiego kobiete, ktora kochasz ?

                                  Nasuwa mi sie tez inne pytanie. Skoro szkoda zycia dla jednej osoby - czy gdyby
                                  twoja zona miala kochanka potrafil bys przymkac oko na ten romans, poslugujac
                                  sie ta filozofia ?

                                  pozdrawiam
                                  M.
                                  • zawsze_meski Re: kocham je obie 29.09.09, 23:27
                                    Wiele jest żalu w Twojej wypowiedzi. Chyba Cie nikt nie zranił? Tak, zdaję sobie
                                    sprawę z konsekwencji. Jeśli moja ukochana zechce odejść to życie dla mnie
                                    straci sens. Nie chciałbym nigdy, za nic w świecie Jej zranić. Dlatego bardzo
                                    uważam i szanuje ja podwójnie. Dobrze nam razem. tak, są momenty, że nie mogę
                                    patrzeć długo w jej oczy. Ale tak ciężko zrezygnować z mojej drugiej
                                    "dziewczyny". zaprzyjaźniliśmy się. Ona równiez ma męża, ale mąz sie nią nie
                                    interesuje, zdradza. Uzależniliśmy sie od siebie, tęsknimy do siebie. Czasem
                                    mnie to przerasta, podwójna gra mnie rozstraja, nie mogę pracować, spać. To
                                    niełatwe, wykańcza psychicznie.
                                    • empeczy jaki Ty biedny 30.09.09, 09:39
                                      zawsze_meski napisał:

                                      "Czasem mnie to przerasta, podwójna gra mnie rozstraja, nie mogę pracować, spać.
                                      To niełatwe, wykańcza psychicznie."



                                      Z tego, co napisales, to kochaja Cie dwie wspaniale i piekne kobiety. naprawde
                                      lacze sie z Toba w bolu. moze ów 'ból' jest dla Ciebie usprawiedliwieniem? ;)
                                    • memphis90 Re: kocham je obie 03.10.09, 13:02
                                      >Nie chciałbym nigdy, za nic w świecie Jej zranić.
                                      A co teraz robisz?

                                      Dlatego bardzo
                                      > uważam i szanuje ja podwójnie.
                                      Szacunek wyrażasz rżnąć inną kobietę? He, he... Ciekawe, czy byłbyś
                                      równie pobłażliwy, gdyby żona Tobie w taki sposób okazywała
                                      "szacunek".
                                    • mruff Re: kocham je obie 06.10.09, 21:53
                                      Coś w tym jest,że szkoda życia na 1 kobietę. Wiele kobiet jest
                                      pięknych :)

                                      Dla ludzkości/świata zawsze to lepiej gdy są szczęśliwe 2 kobiety a
                                      nie 1 :)
                                • peryklejtos Re: To po co się żeniłeś? 29.09.09, 15:52
                                  "Trochę szkoda życia na tylko jedną."

                                  Chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko. Nie rozumiem po co się żeniłeś.
                                  Fakty są takie, że oszukujesz żonę. Graj uczciwie. Sprawiasz
                                  wrażenie "rozciamcianego" emocjonalnie człowieka. Żałosne.

                                • anettajan Re: kocham je obie 29.09.09, 18:37
                                  że się tak wyrażę : śmierdzi mi tu troszkę prowokacją :))
                                  ale właśnie : do viviene i kwiatwolności :to jego życie, jego
                                  sprawa, nie nam oceniać, czy robi dobrze, czy źle i mówić mu jak ma
                                  robić i co :)
                                  • viviene Re: kocham je obie 29.09.09, 19:23
                                    anettajan napisała:

                                    > że się tak wyrażę : śmierdzi mi tu troszkę prowokacją :))
                                    > ale właśnie : do viviene i kwiatwolności :to jego życie, jego
                                    > sprawa, nie nam oceniać, czy robi dobrze, czy źle i mówić mu jak
                                    ma
                                    > robić i co :)

                                    zgadza sie,kogo faktycznie obchodzi czyjeś życie :))
                                    • viviene Re: kocham je obie 29.09.09, 19:25
                                      viviene napisała:

                                      > anettajan napisała:
                                      >
                                      > > że się tak wyrażę : śmierdzi mi tu troszkę prowokacją :))
                                      > > ale właśnie : do viviene i kwiatwolności :to jego życie, jego
                                      > > sprawa, nie nam oceniać, czy robi dobrze, czy źle i mówić mu jak
                                      > ma
                                      > > robić i co :)
                                      >
                                      > zgadza sie,kogo faktycznie obchodzi czyjeś życie :))

                                      i spójrz co się dzieje poniżej :))
                                      • anettajan Re: kocham je obie 30.09.09, 07:30
                                        viviene napisała:

                                        > viviene napisała:
                                        >
                                        > > anettajan napisała:
                                        > >
                                        > > > że się tak wyrażę : śmierdzi mi tu troszkę prowokacją :))
                                        > > > ale właśnie : do viviene i kwiatwolności :to jego życie, jego
                                        > > > sprawa, nie nam oceniać, czy robi dobrze, czy źle i mówić mu
                                        jak
                                        > > ma
                                        > > > robić i co :)
                                        > >
                                        > > zgadza sie,kogo faktycznie obchodzi czyjeś życie :))
                                        >
                                        > i spójrz co się dzieje poniżej :))


                                        :P widzę i podziwiam polski naród, ze tak świetnie potrafią
                                        rozwiązywać czyjeś problemy...szkoda, ze tylko czyjeś :)
                                        i jak zwykle na takich forach, w takich tematach - wszyscy są biali
                                        i niewinni, postępują zgodnie z przyjętymi zasadami "moralno-
                                        etycznymi", a ta jedna owca (czyt; założyciel wątku ) jest czarna :)
                                        wreszcie jest ktoś, komu można powiedzieć, ze robi źle :D
                                        • viviene Re: kocham je obie 30.09.09, 07:38
                                          :P widzę i podziwiam polski naród, ze tak świetnie potrafią
                                          > rozwiązywać czyjeś problemy...szkoda, ze tylko czyjeś :)
                                          > i jak zwykle na takich forach, w takich tematach - wszyscy są
                                          biali
                                          > i niewinni, postępują zgodnie z przyjętymi zasadami "moralno-
                                          > etycznymi", a ta jedna owca (czyt; założyciel wątku ) jest
                                          czarna :)
                                          > wreszcie jest ktoś, komu można powiedzieć, ze robi źle :D

                                          haha:) taak,poużywać sobie na kimś,wszyscy to robią ale nikt nie ma
                                          odwagi się do tego przyznać,nie mówiąc o wyznaniu uczuć.Świętość w
                                          narodzie-to to co nas trzyma :))
                                            • anettajan Re: kocham je obie 30.09.09, 23:09
                                              ano ;)
                                              dołożyć do tego jeszcze psychoanalizy zachowań "złych
                                              ludzi",wmanewrować w problem matkę i pół rodziny autora wątku,
                                              zwalić na nich winę za złe wychowanie odszczepieńca i później dziwić
                                              się, że rośnie nietolerancja w szkołach i na podwórkach :P

                                              ech, pozdrawiam viviene :) ale nie zmienimy tego świata :)
                                  • permanentne_7_niebo Re: kocham je obie 30.09.09, 12:07
                                    iszaki napisała:

                                    > > Trochę szkoda życia na tylko jedną
                                    > A nie szkoda życia na zakłamanie i dwulicowość? Mnie zawsze szkoda
                                    życia na takich jak ty


                                    Obawiam się, że poglądy założyciela wątku są w znacznej mierze
                                    spójne z poglądami dużej części męskiej populacji. Ja po prostu
                                    traktuję facetów tak, jak oni mnie.
                                • szala-wila Re: kocham je obie 30.09.09, 11:57
                                  > Trochę szkoda życia na tylko jedną.
                                  Stuknij się w czoło. Trzeba było o tym pomyśleć zanim wziąłeś ślub, teraz to już
                                  trochę spóźniona refleksja. Przysięga się rzekła, a Ty robisz małżonce
                                  największe z możliwych świństw.
                      • racetam Re: kocham je obie 29.09.09, 10:51
                        taki naród chłopów jak i bab... gdyby baby były jak dawniej a nie jak obecnie
                        bardziej męskie niż faceci to wszystkim żyło by się lżej. a tak próbują
                        wszystkim pokazać jak to mają więcej jaj niż ich faceci. Gdyby wszystko było w
                        domu w porządku, nie latali by z ptakami po mieście.
                    • mgrek Re: kocham je obie 29.09.09, 10:55
                      jakim tchórzem..? co za bełkot, faktycznie nie jest to eleganckie ale człowiek
                      nie jest robotem/który można zaprogramować na np. nakręcanie śruby i bedzie to
                      robił do zarania dziejów/ człowiek nie jest doskonały.. i nie jest monogamiczny
                      ,stety lub niestety.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: kocham je obie 27.09.09, 10:39
      Scenariusz stary jak świat. Życie układa się czasami inaczej niż sobie
      wyobrażaliśmy. Zostaw wyrzuty sumienia i bierz to co masz.

      Polecam "Nieznośną lekkość bytu" - dokładnie ta sama historia. Nawet
      konfiguracja podobna - dobra żona w domu i ostra kochanka w kawalerce.
    • hermina25 Re: kocham je obie 27.09.09, 12:50
      tak,tak,jak już się inaczej przed sobą nie potrafisz tłumaczyć,to wmawiasz
      sobie,że to miłość (takie piękne uczucie w końcu) ,a ja Ci powiem,że zgnijesz w
      piekle kolego... ;)
    • meetek Re: kocham je obie 27.09.09, 15:07
      Nie ma tu niczego niecodziennego. Kilka luźnych myśli.
      Wielu mężczyzn ma żonę i kochankę/kochanki.
      Niektóre kobiety też tak postępują, że mają po kilku facetów jednocześnie.
      Pozostaje kwestia wyrzutów sumienia.
      W naszej cywilizacji obowiązuje monogamia a nawet więcej, moralny zakaz posiadania więcej niż jednej kobiety na raz.
      Seryjni monogamiści nie sa potępiani, czyli najpierw rozwód, czy zakończenie związku a potem można zaczynać z inną.
      Wyznawcy Islamu mają lepiej :) Można mieć 4 żony, no ale pierwszą trzeba poinformować o kolejnej i uzyskać zgodę.
      Też miałem 2 kobiety i było to po kilku latach męczące. Zerwałem z jedną i teraz tęsknię, męczę się, żałuję wręcz. Tak źle i tak niedobrze.

        • rayenne wszystko kiedyś wypłynie, uwierz ... 29.09.09, 11:06
          ... a wtedy pozostanie Ci tylko towarzystwo świni odbijającej się w
          lustrze. Związek z żoną i tak juz spieprzyłeś, niestety, a każdy
          dzień zakłamania, jaki jej fundujesz, zbliża Cię do nieuchronnej
          klęski. Nie dojrzałeś, z premedytacją oszukujesz bliską sobie osobę,
          nie dając jej wyboru (choćby w postaci decyzji, czy chce żyć z
          emocjonalnym przedszkolakiem, czy nie). Nie życzę Ci niczego złego,
          ale gwarantuję Ci, że już za chwilę musisz znaleść w sobie siłę, by
          zmierzyć się z bólem, niedowierzaniem i cierpieniem żony, tej, która
          co wieczór, ufnie wtula się w ciebie zasypiając.
          • meetek Re: wszystko kiedyś wypłynie, uwierz ... 29.09.09, 13:43
            Oceniasz mnie bardzo emocjonalnie ale dziękuję za posta.

            Żona wie tyle ile chciała się dowiedzieć. Nie przeszkadzała jej moja kochanka.
            Też się spotykała ze swoim "kolegą". Nie wnikałem jaki był stopień bliskości spotkań. Jej sprawa, nie jestem zazdrosny. Jeśli było jej dobrze, to OK, cieszę się, bo ją kocham.
            Wyobraź sobie, że można kochać kilka kobiet jednocześnie. Monogamię wymyślono li tylko na potrzeby wykarmienia i wychowania dzieci.

            A że będę się w piekle gotował w jakuzzi ze smołą, to wiem. Lubię ciepło :)
            • rayenne podkleiło się przypadkiem pod Ciebie :))) 01.10.09, 14:16
              a odpowiedź była do autora wątku ;-) Nikogo nie oceniam, bo nie ma
              jednej recepty na życie: zresztą twój układ był czysty: każde z Was
              określiło swój "margines" i tyle. Sytuacja autora jest inna: jego
              żona nie wie i nie ma prawa wyboru, czy zgadza się na taki układ,
              czy nie..... Ja np. nie tolerowałabym podwójnego życia i z całą
              pewnością po "odkryciu" takiego faktu odeszłabym od męża: ale jak
              piszesz - każdy ma swoje prawa: tak on do "alternatywnego życia",
              jak ja do życia bez kogoś, kto MOIM zdaniem, zawiódł moje zaufanie.
              Nie wnikam w biologiczne aspekty tej sprawy (znam teorię Davida
              Bussa a i owszem), ja po prostu wierzę w wyłączność, tyle. Pozdrawiam
        • kobiece_ego Re: kocham je obie 01.10.09, 10:59
          "Stary, własnie tego się obawiam! Wiem, że i za jedna i za druga bym wył jak pie > s!"

          Oby nie przyszedł taki moment, czego Ci życzę, bo straszne jest widzieć jak odchodzi osoba którą kochamy, albo osoba którą uważamy za swoją własność: „moja żona”.
          To jest konsekwencja podjęcia kroku A ożenek, kroku B kochanka.
          Albo życzę wariantu C. Czyli trzeciej kobiety, którą prawdziwie pokochałbyś, i która miałaby cechy kobiety A i B. - Wiem tu było trochę złośliwości.

          Każde rozstania pozostawiają trwały ślad. I zastanów się, póki nie ma dzieci
          Polecam, bo jak mówisz kochasz żonę:
          www.tantra.pl/
    • gormit Re: kocham je obie 29.09.09, 10:59
      wiecz co ci chlopie radze? ty żuj jak chcesz skoro ci z tym dobrze.
      ale Twoja zona niech tez znajdzie sobie kochanka. W koncu tez jej
      sie cos od zycia nalezy. I ciekawe co wtedy jej odpoiwesz jak ci
      poiwe: kocham was obu. zycze ci tego
      • enigm-a Re: kocham je obie 29.09.09, 11:10
        "I żeby wyciszyć wyrzuty. Sumienia."
        Następnym etapem wyciszania wyrzutów sumienia będzie powiedzenie
        żona. Bo kto, jak nie ona lepiej zrozumie tę sytuację.
        Cóż, banalne i typowe zachowanie mężczyzny, który szuka
        wytłumaczenia dla swojego zachowania.
      • borru Re: Prędzej czy później obie się dowiedzą. 29.09.09, 12:38
        inna_nazwa_konta napisała:

        > Na 100%. I jeśli to normalne babki... to autor wątku będzie je sobie
        > mógł dalej kochać do woli. Miłością niespełnioną. Współczuję tym
        > paniom, a panu życzę, by ktoś mu odpłacił pięknym za nadobne.

        Już mu zapłacił z góry. Kobieta, zwana pomyłkowo - matką- zostawiła Go w wieku
        4 lat. I to jest moim zdaniem najważniejsze w tym wątku.
        Reszta- to tylko proste- lub bardziej złożone konsekwencje tego faktu.

        • liisa.valo Re: Prędzej czy później obie się dowiedzą. 07.10.09, 01:52
          > Już mu zapłacił z góry. Kobieta, zwana pomyłkowo - matką- zostawiła Go w wieku
          > 4 lat. I to jest moim zdaniem najważniejsze w tym wątku.
          > Reszta- to tylko proste- lub bardziej złożone konsekwencje tego faktu.

          Typowy argument typu "bo mam drewnianą nogę".
          Dlaczego masz kochankę? - bo mnie matka zostawiła
          Dlaczego pijesz? - Bo matka zostawiła
          Czemu lejesz żonę? = bo matka zostawiła...

          Przesadzacie z tym determinizmem.
      • orangesex Re: kocham je obie 29.09.09, 11:27
        znam to z troche innej persepktywy...znaczy darzyc uczuciem jego i ja na swoj
        sposob...ale zawsze trzeba starac sie wybrac ( i w koncu wybrac jedna ososbe)
        aby nie krzywdzic nikogo...No ale rozumiem, nie podejmuj pochopnch decyzji.
    • mamba8 Re: kocham je obie 29.09.09, 11:43
      Nie bede Cie krytykowala, jestes tylko czlowiekiem. Jednak ta kochanka to
      brakujacy element w waszym malzenstwie, co oznacza ze wymaga pracy w tej
      dziedzinie. Wiem ze latwiej jest znalezc kochanke, ale tylko najslabsi ida na
      latwizne...
    • ferero Re: kocham je obie 29.09.09, 12:26
      nie zapominaj o trzeciej, była pielęgniarką w przykrótkiej sukience. pytanie?
      dlaczego nie przychodzisz juz na terapię? ona tęskni, a ty ze masz to i owo.
      nieładnie
    • uknown pytanie: która dowie się pierwsza? 29.09.09, 12:38
      i co wtedy zrobisz? a czy kochanka nie będzie wkrótce aspirować do roli żony aby
      zmienić tą ciasną kawalerkę na coś przestronniejszego? niestety tak to się
      zazwyczaj kończy ... prawdopodobnie podwiniesz wtedy ogon i wrócisz do żony, oby
      tylko nie została wcześniej powiadomiona o sytuacji, bo z obu miejsca wystawią
      ci walizki :) ale póki co gratuluję korzystania z życia, bierz ile możesz, co z
      tego że kosztem dwu kobiet.
    • antykonformista nie masz wyjścia. 29.09.09, 12:39
      Na początek pytania: czy ta "druga" wie o pierwszej? jeśli tak, to z nią powinno
      być łatwo.

      Czy ta pierwsza wie o drugiej? Oczywiście że nie. Więc zacznij ją urabiać; to
      nic złego, durne społeczeństwo urabia ludzi i nikt w tym nic złego nie widzi.
      Gdybyś zaczął od początku, a nie jak każdy głupi ciul, prowadził romansik na
      boku, to już by Ci się dawno udało. 2 lata to kupa czasu. Powinno wystarczyć
      parę miesięcy.

      A teraz "mała" dygresja. Wiesz, czemu kobiety tak pragną monogamii z facetem? bo
      tak je wychowano. mamusia, tatuś, koledzy i koleżanki za młodu. Ale teraz ma
      Ciebie i jak Cię kocha to nie będzie głucha na Twoje argumenty. o ile jest
      ciekawą kobietą, powinna zrozumieć, ba, więcej - poczuć potrzebę. Kobiety
      potrzebują prawdziwej bliskości i prawdziwej przyjaźni z inną kobietą, nie
      wykluczając w tym doznań erotycznych. To w nich siedzi głęboko, gdyż wiele
      tysięcy lat żyły w poligamii. Właśnie dlatego tak dużo kobiet gotowe jest być
      "tymi drugimi" i to przez całe lata. Wiele kobiet wie o kochankach męża i
      akceptuje je.

      Niestety nasze chore, tępe społeczeństwo wykształciło bardzo silny pęd ku
      monogamii. Jest to spowodowane tym, że w przeciwnym razie powstałoby zbyt wielu
      sfrustrowanych facetów, którzy gwałciliby, mordowali z agresji itp. Dlatego
      postanowiono, każdy facet ma mieć swoją kobietę na której się będzie wyżywał.

      To jest oczywiście kretynizm, gdyż są faceci którzy zasługują na więcej i są
      tacy, co nie zasługują na żadną. O ile z tym drugim stwierdzeniem zgodzi się
      niemal każdy (poza rzeczonymi miernotami) o tyle ta pierwsza część będzie
      kontrowersyjna. Cóż, ale co nas to tak naprawdę obchodzi?

      Większość kobiet potrafi się przełamać, potrzebują tylko czasu i dobrych
      argumentów. Jeśli Twoja "nr 1" ma bardzo oddane przyjaciółki, lub silną więź z
      matką - raczej sobie daruj, nie uda się. Po porostu spełnia się w bliskości,
      którą dają jej tamte. Wtedy musisz załatwić to "tradycyjnie", czyli zrezygnować
      z jednej, albo ciągnąć ten żałosny teatrzyk pełen kłamstw i obłudy (współczuję).

      Natomiast jeśli Twojej pierwszej brakuje prawdziwej przyjaciółki to jest kwestią
      czasu, gdy odczuje potrzebę na posiadanie takiej. Wtedy można zaaranżować
      poznanie, a potem to już się potoczy. Owszem, trochę kłamstwa w tym będzie, ale
      tylko trochę. Do ideału daleko (najpierw gadki o trójkącie, przekonanie swojej
      kobiety a dopiero później poszukiwania) ale i tak jest lepiej, niż klasyczny
      dziadowski trójkąt, w którym dwie kobiety nie znają się, bądź nienawidzą.

      PS. A z zawistnymi, konformistycznymi jednostkami, nie potrafiącymi pojąć
      geniuszu tego pomysłu, nie zamierzam dyskutować; przekazałem "wolny punkt
      widzenia". To że szakale będą podgryzać lwa, nie wątpię.
      • framp chyba cię pogięło, przyjacielu 29.09.09, 12:53
        widziałeś w praktyce sytuację, kiedy żona przyjaźni się z kochanką męża czy tak
        tylko sobie teoretyzujesz? kobieta, która akceptuje sytuację, że mąż ją zdradza
        i jeszcze w tym uczestniczy, jest albo zupełnie ubezwłasnowolniona i zależna od
        męża w każdym aspekcie życia i nie ma wyjścia albo kwalifikuje się na terapię u
        psychoanalityka, bo coś u niej nie tak pod deklem! co miałoby skłonić normalną
        kobietę do poszukiwania przyjaźni właśnie u mężowskiej kochanki, dlaczego
        miałaby dobrowolnie dzielić się swoim mężczyzną, ty byś na to przystał gdyby
        twoja żona zaproponowała ci przyjaźń ze swoim kochankiem, może nawet zrobiliby
        "wam" dziecko do wspólnego wychowania, żeby już całkiem było jak w rodzinie?
          • framp Re: chyba cię pogięło, przyjacielu 29.09.09, 13:19
            Do tego, aby akceptować poligamię, trzeba wyrosnąć w takiej kulturze, w której
            jest to przyjęte, ale u nas, w kulturze monogamii i katolicyzmu, trudno jest
            oczekiwać, że żona uzna obecność "tej trzeciej" za rzecz normalną a wręcz
            pożądaną, choćby nie wiem jak była spragniona przyjaźni!
            • spanish_fly Re: chyba cię pogięło, przyjacielu 29.09.09, 13:32
              Nawet wyrosnąwszy w kulturze akceptującej poligamię nie jest łatwo
              żyć w takim związku. Obejrzyj sobie film dokumentalny "Skazani na
              niebo" o sekcie poligamistów z USA. Nawet kobiety w niej urodzone
              wspominają to jako piekło. Co więcej okazuje się, że również nie dla
              wszystkich mężczyzn jest to takie szczęśliwe rozwiązanie ponieważ
              przy wyrównanych liczbowo populacjach mężczyzn i kobiet, wielu
              mężczyzn zostaje po prostu bez partnerek.
        • wj_2000 Re: chyba cię pogięło, przyjacielu 29.09.09, 15:27
          Odpowiadasz na:
          framp napisała:

          > widziałeś w praktyce sytuację, kiedy żona przyjaźni się z kochanką
          męża czy tak
          > tylko sobie teoretyzujesz?

          Żona Boya Żeleńskiego przyjaźniła się z Ireną Krzywicką, na
          przykład. Podobnie żona Broniewskiego z jego nową kobietą. W ogóle
          w "wyższych sferach" tolerancja dla kochanek jest wysoka.
          Tylko wśród plebsu, strach kobiety, że "on" sobie pójdzie do innej,
          a ona zostanie bez środków do życia wykształcił tak silne dążenie do
          monogamii absolutnej.
          • haldeman79 Re: chyba cię pogięło, przyjacielu 22.10.09, 10:17
            wj_2000 napisał:

            > Odpowiadasz na:
            > framp napisała:
            >
            > > widziałeś w praktyce sytuację, kiedy żona przyjaźni się z kochanką
            > męża czy tak
            > > tylko sobie teoretyzujesz?
            >
            > Żona Boya Żeleńskiego przyjaźniła się z Ireną Krzywicką, na
            > przykład. Podobnie żona Broniewskiego z jego nową kobietą. W ogóle
            > w "wyższych sferach" tolerancja dla kochanek jest wysoka.
            > Tylko wśród plebsu, strach kobiety, że "on" sobie pójdzie do innej,
            > a ona zostanie bez środków do życia wykształcił tak silne dążenie do
            > monogamii absolutnej.

            Interesujące jest czy w tych wyższych sferach istnieje równie duża tolerancja
            mężczyzn względem kochanków? :)
      • spanish_fly Re: nie masz wyjścia. 29.09.09, 13:11
        Ewentualny przelotny romans męża emocjonalnie niewiele by mnie
        obszedł. Sama miewam na takie ochotę i to nie znaczy, że przestałam
        go kochać, ani nawet, że przestał mnie kręcić. Osiągnęłam już
        dorosłość, więc nie potrzebuję też mamusi i koleżanek, żeby mówiły
        mi, co robić.

        Mimo to defnitywnie nie życzę sobie zdrady ze strony męża (i sama
        też zrobię, co będę mogła, żeby do tego nie dopuścić) ponieważ może
        ona mieć poważne konsekwencje w postaci ciąży z inną kobietą. Takie
        wydarzenie ma wpływ na całe życie wszystkich zaangażowanych osób
        (zdradzanej żony, dzieci z małżeństwa, dzieci spoza małżeństwa,
        kochanki i męża) i dla nikogo nie jest dobre; wszystkim przynosi
        mnóstwo kłopotów, niepotrzebnych komplikacji i upokorzeń. Dopóki
        jesteśmy razem i wychowujemy własne dzieci stanowczo się na to nie
        zgadzam i żadne urabianie tego nie zmieni. Last but not least nie
        życzę sobie, żeby mnie mąż czymś zaraził.

        Paradoksalnie, myślę, że Twój chytry plan mógłby się powieść właśnie
        raczej w przypadku kobiety, która nie myśli sama za siebie, tylko
        pozwala mamusi czy koleżankom wmawiać sobie różne rzeczy. To nadal
        będzie oznaczać, że nie myśli sama.
        • petto Re: nie masz wyjścia. 02.10.09, 10:58
          zawsze_meski napisał:

          > Bardzo śmiały punkt widzenia. Chyba jednak nie każdemu facetowi
          udałoby się
          > "namówić" do trójkąta swoją żonę. chyba jakieś szkolenie by się
          przydało.


          udaloby Ci sie namowic zone do trojkata, uwierz mi ale to bylbys Ty
          ona i jakis mezczyzna. To 100% zgodzilaby sie. Ale nie napewno ona
          ti i jakas lafirynda
      • wmega Re: nie masz wyjścia. 30.09.09, 12:23
        fajnie. ja bym jednak wolala trojkacik z dwoma panami, nie pania. bo
        ogolnie to bardziej ciagna mnie faceci. wole kiedy to facet jest
        kelnerem, barmanem, striptizerem, hostessem, kierowca itd (logiczne,
        prawda? ale moj mezczyzna ogromnie sie zdziwil jak mu o tym
        powiedzialam, no bo przeciez mili faceci szczerzacy zeby to pedaly).
        a jesli juz mowa o poligamii, to blizej mi do poligamii hetero niz
        homo, czy nawet bi.
        i nie mam nic a nic przeciwko temu co piszesz, jesli tylko
        zaakceptujecie i przyjmiecie mezczyzni moj punkt widzenia, wtedy ja
        bez zadnych problemow przyjmuje Wasz. czyli masz kochanke na boku,
        ok kochanie. pozwol i zaakceptuj, ze ja bede miec kochanka.
        • wmega Re: nie masz wyjścia. 30.09.09, 12:38
          i jeszcze jedno ...
          kobieca natura jest 'zdradliwa', nawet bardziej niz meska. tyle ze
          kobieta NIGDY PRZENIGDY o tym nie powie i nawet nie da zadnego
          hintu .. podczas gdy mezczyzna powie i trzy razy jeszcze wyolbrzymi.
          zatem drogi mezczyzno, jesli wracasz do domu do czekajacej zonki,
          ktora wita cie z obiadem, usmiechem, czuloscia i miloscia, nigdy nie
          wykluczaj mozliwosci ze chwile wczesniej bzykala hydraulika ^^
    • eas_y Re: kocham je obie 29.09.09, 13:46
      jeeeny ale masz fajnie...a która pierze ci brudne gacie i skarpety?
      Nie wiem, nie znam cię ale jedna rzecz jaka przychodzi mi na mysl o
      takich facetach jak ty to MĘSKA ŚWINIA. Taki cholerny bigamista.
      Oh taki jestem delikatny, oh nie umiem wybrać, oh jak mi dobrze...
      życze ci zeby obie panie dowiedziały sie o tym i dały ci wycisk,
      chociaż wiem ze tacy faceci sie nie zmieniają....jak nie te to
      inne...
    • werawera99 do Zawsze_męskiego i Antykonformisty 29.09.09, 14:22
      Po pierwsze cieawy temat - oczywiście podstawiony. Co to? Badania
      marketingowe jaki stosunek mają żony do tych drugich? Ano, nie chcą
      się dzielić właśnością. Moja rada - nie mów żonie bo Cię rzuci.
      Lepiej ciągnij to w tajemnicy.

      Antykonformisto, no cóż, wczuj się w sytuację że Twoja żona ma
      innego. Równocześnie. Ty masz w wolnym czasie piwo z kolegami,
      obiadek z mamusią, wszak musisz spełnić swą potrzebę bliskości, a
      ona bzyka się na różne fajne sposoby z miłym panem X. Tak jak Ty nie
      lubisz, choć kociak posłuszny z Ciebie. Kocha Cię, ale tamten ma
      dłuższego, może dłużej, lubi oral i robi to znakomicie, zapewnia że
      jest piękna i seksowna. Bez zobowiązań. Czysty seks. Potem wraca do
      Ciebie (Ty po obiadku u mamci) spełniona, oczy jej błyszczą, mówi -
      Kotku (to do Ciebie) zrób mi herbatkę z cytrynką, ale mnie dziś
      Romek wyr....ał. Cudnie było. Musicie umówić się na ten mecz. A co u
      mamy? Jak rosół?
      Antykonformisto, fajna wizja?
    • piersonrevesz Re: kocham je obie 29.09.09, 14:23
      Myślę, że tak jak ktoś pisał, problem tkwi w Twoim dzieciństwie, w
      straceniu matki. Dziecko w takim wieku myśli, że ono jest powodem
      wszystkich wydarzeń w jego życiu. Radzę Ci iść na terapię i
      przerobić w sobie ten ból. Potem dopiero zobaczysz, kogo kochasz
      właściwie. Może żadną z nich, bo szukasz tylko matki. Seks to nie
      miłość. A z żoną nie powinieneś tak postępować. Zajmij się więc
      najpierw sobą.
      życzę odwagi.
      • racetam Re: kocham je obie 29.09.09, 15:49
        czemu od razu zakładasz że koleżke to boli. może się do tego przyczynił i teraz
        kontynuuje krucjatę.

        i czemu radzisz mu iść na terapię skoro jest szczęśliwy w swoim życiu, pomimo
        odrobiny wyrzutów sumienia? psycholog pozwoli mu się wyzbyć wyrzutów sumienia a
        nie zmieni software...
    • lena36 Re: kocham je obie 29.09.09, 14:31
      Cos ci powiem a ty sobie zrob z tym co zechcesz.
      Ja bylam taka zona...mila, slodka, kochajaca, kociak w lozku...
      Kochalam ufalam
      Okazalo sie ze jest ta druga...nie wiem czy kwintesencja erotyzmu ale na pewno
      cos nowego, nie opatrzonego domem i codziennymi obowiazkami...
      ***
      ona proponowala mu trwaly zwiazek, nie chcial..
      ja sie dowiedzialam, pogonilam goscia w piz...4 miesiace przed slubem
      i wiesz co?
      nie zaluje
      moze 7 lat zmarnowane...?, ale on jest teraz sam i teskni i zaluje a ja mam go
      gdzies, po 2 miesiacach depresji, niewstawania z lozka, psychoterapii, prozacu
      itd...
      i jestem szczesliwa
      zycze Twojej zonie tego samego....oczywiscie nie depresji tylko szczescia..bez
      ciebie, maly egoistyczny chlopczyku
    • lena36 skaryfikacja 29.09.09, 14:36
      I wiesz co..? zawsze-meski? moze zacznij sobie robic kreski na fiucie? jedna kochanka-jedna kreska? dopiero bedziesz meski sweetie:)
    • ambivalent Re: kocham je obie 29.09.09, 15:01
      Nie mam nic przeciwko takiemu ukladowi o ile wszyscy zainteresowani
      zgadzaja sie na proponowane warunki.
      W twoim przypadku, to egoizm i niedojrzalosc emocjonalna. Mam
      nadzieje, ze obie kopna cie w d..e.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka