magdaina
07.12.09, 14:34
Ale spotyka się, interesuje, w razie potrzeby pomaga i deklaruje
chęć pomocy, gdy ja nie nawiązuje kontaktu przez kilka dni to zawsze
się odzywa itp. itd, - to jak to rozumieć? Że mimo wszystko jestem
dla niego tylko przyjemną zabawką? (spotykamy się, czasami
wyjeżdżamy na weekend, czasami zostaje u niego itd.) Staram się
podchodzić do sprawy zdroworozsądkowo i daleko mi od do kobiety,
która chce usidlić faceta, założyć kajdany w postaci obrączki i
gromadki dzieci, ale nie ukrywam też, że rola kochanki i zupełnie
luźnego związku tylko dla seksu mi nie odpowiada. Nie chcę go do
niczego zmuszać, ale też nie chcę żeby mnie wykorzystywał. No
właśnie Panowie - jak według was rozpoznać tę granicę czy po prostu
mnie wykorzystuje dobrze się bawiąc bez zobowiązań czy może jednak
go źle oceniam?