Dodaj do ulubionych

depresja...pomocy

17.01.10, 16:26
Jestem tu nowa,i pewnie zaraz posypia się na mnie gromy,ale już dłużej nie
potrafię z tym walczyć i nie wiem co z tym zrobić,dlatego proszę Was o pomoc.
Szczerze-bez owijania w bawełnę,bo przemilczanie prawdy nie wychodzi mi na
dobre,więc zaryzykuję.
Jestem w związku małżeńskim od roku,razem jesteśmy od 10 lat,mamy razem
dziecko.Na początku było wspaniale-i teraz wiem,że tylko na początku.Wydawało
mi się,że go kocham,zrobiłabym wszystko dla niego.Wiecznie go
chwaliłam-posprząta,ugotuje wypierze...Wszystkie koleżanki mówiły,ze taki
facet to skarb.Ogólnie wszyscy go lubią.Ale niestety.Stało się-zdradził
mnie.Sam o tym powiedział,niestety gubił się w zeznaniach.Wersje były trzy :
1-przespałem się z nią;2-całowaliśmy się;3-nic nie było.Wyprowadziłam się,ale
niestety wróciłam tego samego wieczoru.Było niby dobrze.Ale męczyło mnie
to,zaczęłam analizować nasz związek-przez 10 lat tylko 3 kwiatki,praktycznie
zero rozmów,wszystkie sprawy zawsze były na mojej głowie...Nawet nie wie po 10
latach czego ja pragnę... Nie rozmawiamy ze sobą o codziennych problemach.Po
prostu żyjemy razem-ale jednak obok siebie.Oczywiście on tego nie
widzi...Kiedyś w mojej głowie zakiełkowało,że jednak nie będziemy razem.
Sytuacja zmusiła nas do wyjazdu za granicę.Jesteśmy tu prawie 4 miesiące.Nie
szukałam nikogo,nie chciałam zemsty.
Poznałam tutaj kogoś,nie wiem czy coś z tego będzie.Przy tym człowieku czuje
się bardzo dobrze,rozśmiesza mnie,czuję od niego ciepło.Kiedyś po lekko
zakrapianej imprezie doszło do pocałunków-do niczego więcej.Powiedział,że
byłby w stanie zaakceptować moje dziecko...Jest wolny...Angażować się?Jak
poznać,że on jest zainteresowany?Jak go do siebie nie zrazić?Właśnie dzwonił
zapytać jak się czuję-tak po prostu.
Wiem,ze posypia się na mnie gromy i to duże,ale nie interesuje mnie to.Po
kilku latach zaczęłam myśleć o sobie,analizowałam moje życie,doszłam do
wniosku,ze zostałam z tym człowiekiem tylko dlatego,że bałam się samotności,a
później pojawił się synek.Chce być szanowana,kochana,rozumiana.Nie chcę być
obok,chce być z kimś.
Czy jest na to szansa z tym mężczyzną?Jak poznać czy jest rzeczywiście
zainteresowany?
Obserwuj wątek
    • evela1982 Re: depresja...pomocy 17.01.10, 17:37
      Po pierwsze nie naduzywaj slowa depresja, przepraszam,ale jestem
      nadwrażliwa na tym punkcie:), a z tego co opisujesz to jestes
      raczej zagubiona, a nie chora na depresję. Masz siłe myslec o sobie,
      o nowym facecie, chcesz byc kochana, szanowana, rozumiana, a to
      bardzo duzo wiedzieć czego się chce:). Wydaje mi się, ze jest Toba
      zainteresowany, a czy z tym facetem wyjdzie czy nie to potrzeba
      czasu, nie przekonasz się jak nie sprobujesz, przeciez i tak juz
      postanowilas,ze z mezem nie chcesz byc? Pozdrawiam!


    • mroo-ffka Re: depresja...pomocy 17.01.10, 17:40
      Może i masz rację-nie depresja,za duże słowo.Po prostu od paru miesięcy jestem
      nieobecna,jest mi wszystko jedno.Myślę,ze może będzie lepiej,tylko kiedy???
    • poprioniony Re: depresja...pomocy 17.01.10, 17:59
      > Nawet nie wie po 10 latach czego ja pragnę...

      Ty wiesz czego pragnie on?

      > Czy jest na to szansa z tym mężczyzną? Jak poznać
      > czy jest rzeczywiście zainteresowany?

      Jak czesto dzwoni, pyta jak sie masz, obsypuje Cie kwiatami
      i mowi ze kocha to jest zinteresowany, to chyba oczywiste, nie?
    • mroo-ffka Re: depresja...pomocy 17.01.10, 18:14
      Tak się składa,ze wiem czego pragnie mój mąż i dostaje prawie wszystko,prawie,bo
      pewnych rzeczy niestety nie mogę mu dać...
    • s.p.7 Re: depresja...pomocy 17.01.10, 18:45
      10 lat to trwałeosc jednego związku, to naturalne
      w zasadzie po co te słuby po 9 latach znajomosci?
      top sie bierze po 1-3 jak lduzie są młodzi

      a po 9?

      NO ale znudziło sie wam, uslcho, zaczeliscie wachać inne kwiatki
      dobrze wiesz ze to eni chodziło o tą "Zdrade" bo to mozna wybaczyć szczegolnie
      mezczynie
      to byl tylko preteks i rezulat kilku ostatnich lat jakosci relacji miedzy wami.

      Jesl ichesz zakonczyc to z honorem to nie szukaj zemsty tak jak napisales, tylko
      zrob to otwarcie.
      Ze wypala sie miedzy wami i nie widzicie checi by to rozpwalac od nowa, wiec
      idziemy w rone strony

      ty sama wiesz ze jest jszcze szansa ze ktos to dziecko zaakceptuje bo jest mlode,
      wazne tez ays ty akceptowala to dziecko...
      jesli nei to lepiej zostaw je ojcu

      jesl iczujesz ze jest ejszcze szansa odbudowac zwiazekjmeiedzy wami to podejmij
      ten wysilek, prace,
      nie da sie tylko mowic do niego ze jest zle, tylko trzeba sie zabrac na tego
      naprawianie - wiecej dzialania i dawania, iej oczekiwan bez tego nic nie wjdzie
      to chyba jest jasne
      • nanai11 Re: depresja...pomocy 17.01.10, 19:06
        Nie masz depresji, tylko chcesz zdradzić meza. Ot wszystko. Poszukujesz tutaj
        aby ci kazdy przytaknął, że z zemsty itd. Zdradzajcie sie w tym małżeństwie.
        Miłej zabawy.
    • tow.ortalion Co za durnota !!!! 17.01.10, 19:28
      Nie używaj bez potrzeby słowa depresja!
      Jaka depresja, zwykłe znużenie 10 letnim związkiem.
      Zrób jak uważasz, ale nie alarmuj na drugi raz całego forum, bo takie komunikaty
      zgłaszane są od razu do admina!
    • yulija Re: depresja...pomocy 17.01.10, 20:05
      to nie depresja, ale nie o tym będę mówić, bo uzmysłowili Ci to moi
      przedmówcy... to strach przed porażką... kolejną, bo pierwsza porażka to twoje
      małżeństwo... i to nie dlatego, że On cię zdradził, ale dlatego, że nie widzisz
      powodu, żeby mu to wybaczać... No bo niby komu?
      facetowi z którym się jest 10 lat, ma się z nim dziecko, który daje poczucie
      bezpieczeństwa, ale tylko przez swoja obecność.., który nie kupuje kwiatów, nie
      zapewnia o tym, że kocha... Już po trzech latach związku łatwiej jest znaleźć w
      kimś tysiąc wad niż jedną zaletę...tym bardziej jak ma się takiego asa w rękawie
      jak ZDRADA domniemana czy rzeczywista (nie wiem, ale i ty tego nie wiesz)...
      Moje pytanie jest proste?
      Co wolisz... mieć za darmo upojny romans, kwiaty i czekoladki, merdanie
      ogonkiem, klowna (który Cię rozśmiesza)? czy okupioną ciężką pracą i
      wyrzeczeniami pełną rodzinę dla waszego dziecka
      A może ni to ni to... może powinnaś pobyć trochę sama i popatrzeć w lustro, żeby
      samą siebie poznać?

      Zdaję sobie sprawę, że przyjmiecie moją wypowiedź jako napaść.. \, ale serio
      drażni mnie jak ludzie zapominają o tym co w ich zyciu najważniejsze (rodzina,
      dziecko, lata wspólnych przezyć)... tylko dlatego, że ktoś przyniósł kwiatuszka,
      albo dała panna buzi i nie tylko..
    • menk.a Re: depresja...pomocy 17.01.10, 20:24
      Ty nie wiesz, co to jest depresja. Depresja to ciężka choroba, A Ty zwyczajnie znudzona jesteś swoim nijakim życiem i nagle zaciągnęłaś się innym. Na początek innym facetem. Ciekawe czy takie same chęci do zmian miałabyś, gdyby ten drugi się nie pojawił.
      Tak czy inaczej zakończ swój niesatysfakcjonujący związek, bo jest nieszczęśliwy, bo żadnemu z was nie zależy, by nad nim pracować, bo może nie jest wart, by nad nim pracować. A nie dlatego, że nowy ogon pojawił się na horyzoncie. Tego kwiatu jest pół światu, więc nie zachowuj się jak małpa, która nie puści jednej gałęzi, póki nie capnie drugiej. Bądź uczciwa z mężem i powiedz wprost, co Ci leży na wątrobie.
    • showmessage Re: depresja...pomocy 18.01.10, 17:45
      >Chce być szanowana,kochana,rozumiana.Nie chcę być
      > obok,chce być z kimś.
      Tu sama sobie odpowiedziałaś. Wyraźnie mówisz jakie masz potrzeby. Czy teraz, w
      tym małżeństwie są one realizowane? Chcesz tak żyć do końca pozwalając się nieść
      bezwładnie życiu?
      Ten nowy gość to niewiadoma, ryzyko zawsze jest. Jednak czy to właśnie nie to
      ryzyko jest smakiem życia?
      Jeśli nie ma tej iskry między Tobą a mężem to... nie masz nic do stracenia poza
      złudzeniami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka