Dodaj do ulubionych

Ziemia obiecana

IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.10, 14:33
mniam, mniam... pięknie to wygląda. Wydaje mi się, że jednak to pyszna amerykańska kuchnia to raczej w restauracjach. Z tego co kreowane jest w naszej świadomości amerykanie jak są głodni wkładają półprodukty do mikrofalówki i tyle. Ale z drugiej strony kultura jedzenia poza domem jest znacznie większa. U nas nie brakuje dobrych restauracji: bit.ly/8jiApO ale nie stać nas chyba jeszcze, żeby pozwolić sobie na jadanie w nich oprócz okazji specjalnych
Obserwuj wątek
    • bezportek Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 15:58
      Powialo swiezym powietrzem i zapachem dobrej kuchni. Pewnikiem setki lat mina, zanim antyamerykanski zabobon i stereotyp zniknie z umyslu prowincjonalnych mundrusiow, ale co mi tam, nie moj cyrk, nie moje europiteki.
      @restaurator - restauracyjne zarcie, nawet w malych lokalnych home cookin' czy typowym greasy spoon to blade, wtorne odbicie prawdziwego, domowego.
      Nielatwo znalezc sie w cudzym domu przy stole, ale wystarczy raz. Crawfish pie, coleslaw, chlapnac szklanke applejack'a, za chwile koniec guslow gospodarza nad grillem, do tego goracy cornbread - i niebo w gebie pewne. Proste, niewyszukane zarcie ze swiezych skladnikow to zupelnie inna jakosc niz fabryczne papu w NYNY, podlane przefermentowanym i zasiarczonym sokiem z winogron. Nie jestem wrogiem czerwonego, zwlaszcza Zinfandel mi wchodzi, ale to raczej lekarstwo niz napoj.
      Kto nie sprobowal Kentucky moonshine, z kruszonym lodem i czterema gatunkami swiezo zerwnej miety, temu serdecznie wspolczuje, bo nie wie nawet, co stracil. Takim nektarem nie zal na smierc sie zapic, albo choc spedzic nad nim jedno upalne popoludnie na drewnianym ganku od strony gor.
    • charlie11 Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 16:19
      A propos napiwkow. Powod dla ktorego placi sie od 15 do 20 procent, to dramatycznie niskie zarobki kelnerow. Zarabiaja oni okolo 2,50 dolara na godzine i nie sa na pensji tak jak w Polsce. Wymusza to na nich dobra prace. Ponadto, wszystkie napiwki platne kartami kredytowymi wliczane sa do podatkowania.
    • charlie11 Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 16:27
      Kelnerzy w USA nie sa na pensjach tak jak w Polsce i dlatego napiwki sa rzedu 15%-20% (dostaja ok. 2,50 dolara na godzine przy minimum federalnym 7.25)
      @bezportek. Powinines sprobowac peach moonshine z Georgii albo Pd Karoliny. To jest dopiero niebo w gebie
    • Gość: ursynow Re: Ziemia obiecana IP: 83.238.13.* 20.01.10, 16:29
      Kuchnia USA jest świetna. Ja tak uważam, ale szkoda, że artykuł nie wspomina nić o Nowym Orleanie. Każdy Amerykanin powie oraz w każdym przewodniku jest napisane, że stolicą kuchni amerykańskiej jest Nowy Orlean. Jambalaya jest na rysunku, a to danie rodem stamtąd.
      Miałem w życiu to szczęście i się tam stołowałem. Polecam wszystkim!
    • Gość: smakosz Re: Ziemia obiecana IP: *.dyn.optonline.net 20.01.10, 16:41
      "W USA jada się trzy główne posiłki: śniadanie, lunch i kolację."
      tutaj nie istnieje slowo kolacja=supper,to nie obrzydliwa Anglia,
      a tak wogole zarcie jest takie wstretne ze ja sie juz nie moge ruszac,
      musze jechac na chwile chociaz do Polski,tylko jak to zrobic,skoro jak
      tylko kupie bilet a zanim wylece wlacze tv poland to mi sie zygac chce
      i musze zwracac nie tylko bilet
    • lastboyscout Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 16:56
      Niezly artykul, taki pod (silny) propagandowy wiatr.
      Opiera sie na najwazniejszej tezie, ktora dewastuje typowa antyamerykanska propagande bazujaca na polprawdzie i postrzeganiu rzeczywistosci jedynie poprzez wlasny pryzmat (niektorzy nazywaja to prowincjonalizm, koltunstwo lub lub po prostu szowinizm).
      Tak, Ameryka jest ROZNORODNA.
      Multikulturalizm jest jej sila tak sama jak trojwymiar czy wiedza pozwala widziec/rozumiec lepiej zycie.
      Artykul w rozpedzie nieco omija negatywy Ameryki i sposobu jej odzywiania czyli zasciankowosc i komercyjne sterowanie rynkiem. Owszem: rowniez zywnosciowym!
      Amerykanie jedza roznie wiec jedza dobrze i zle.
      Stad istnieja tu zdeformowane kwadraty i ludzie cielesnie niemalze idealni.
      Kontrastuje to z typowym Polakiem, ktory, zwlaszcza starszy jest z zasady otyly ale bardzo rzadko idealnie szczuply lub paranoicznie spasiony.
      Amerykanie sa wiec wolni, rowniez w wyborze diety ale myli sie ten, kto sadzi, ze wolnosc przynosi jedynie pozytywy. Wolnosc to folgowanie swoim slabosciom (opinia srodowiska, odwrotnie niz w Polsce nie ma tu wiekszego znaczenia). Wolnosc to bezbronne wystawianie sie na mechanizmy bezwzglednego marketingu. Wolnosc to nadzieja, ze programy odchudzajace, lekarze itp. zalatwia za nas mroczna strone obzarstwa.
      Dla wszystkich oczywistoscia jest, ze przeslodzona, zakwaszona woda zwana cola JEST przyczyna otylosci i uzaleznien od slodkiego jedzenia. Za jakis czas pewnie koncerny sprzedajace napoje gazowane zaplaca jakies odszkodowania ale na razie to sie sprzedaje a co najwyzej jakis lokalny rzad (np. nowojorski) wprowadzi opodatkowanie przeslodzonych napoi. Kazdy powinien wiedziec, ze kawa, zwlaszcza pita w tak gigantycznych ilosciach jak w Ameryce SZKODZI i jest dzuo mniej zdrowa niz herbata. W Ameryce bezkarnym jest nawet wmawianie kawoszom, ze kawowa kofeina to to samo co herbaciana teina i zapomina sie, ze kawa wyplukuje (np.magnez) a herbata dostarcza masy skladnikow . Itd Itp. Najzabawnieszym jest, ze w USA uwaza sie, ze picie kawy to WLASNY wybor Amerykanow a nie efekt uwarunkowan historycznych i wojny handlowej sprzed stulecia. I podobnie jest z innymi produktami, przyzwyczajeniami zywieniowymi.
      Jednak suma tego zamieszania nie wypada zle w Ameryce.
      Tak, zywnosc tania jest zla. Moze zreszta dlatego, ze jest tania ...
      Zywnosc droga (niekoniecznie drozsza niz gdzie indziej), jest dobra.
      Tak, niektorzy jedza mrozonki bo uwazaja, ze jakosc zycia nie jest zwiazana z rodzajem i sposobem jedzenia. Kto tak nie uwaza je niezwykle zdrowo i smacznie.
      Ten ostatni pije tez wode i prawdziwe soki. I pewnie inny jest jego styl zycia: aktywny, zwiazany ze sportem i natura.
      Ja to lubie. Lubie te mozliwosc wyboru. Nie uwazam, ze musze bezkrytycznie powielac uznane wzorce, niezaleznie czy polskie czy amerykanskie.
      Wiec wybieram i mieszam wloska pizze, polskiego kabanosa i amerykanskie salaty.
      I zycze tego samego innym. Pozdrawiam
    • kpt_kloss Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 17:09
      Artykul jest w miare trafny. Kuchnia w USA jest dosc regionalna. Jednak trzeba rzec ze hamburgery, frytki, pizza, KFC, sztuczne i bardzo przeslodzone napoje gazowane (tzw. soda) i inne fastfoodowe pochodne sa wspolnym mianownikiem kuchni amerykanskiej. Kiedy sie duzo podrozuje, trzeba sie niezle napracowac zeby zjesc zdrowy lekki posilek. Owszem knajpy sa tuz przy zjazdach z autostrad, ale sa to w wiekszosci wlasnie fastfoody. W wiekszosci posilki sa mocno weglowodanowe, ze sie tak wyraze. I stad wlasnie wywodzi sie z reguly obfita talia wiekszosci amerykanow.

      Autor pisze o walorach smakowych ale nie koncentruje sie niestety na wartosci odzywczej posilkow amerykanskich. W rzeczywistosci sody, ktore sa tak powszechne, same w sobie sa okropnym napojem z tej racji ze zawieraja duzo cukru. Nie mowiac juz wszedobylskich tluszczach.

      Obecnie w USA toczy sie batalia o jakosc jedzenia w szkolnych stolowkach, ktore sa podobne do fastfoodowych, i gdzie jedzenie jest dosc okropne.
    • Gość: wrobel Re: Ziemia obiecana IP: 193.202.20.* 20.01.10, 17:21
      autor pisze "Nowym Jorku jest 17 tysięcy restauracji. Knajpy można znaleźć przy każdym zjeździe z autostrady." Owszem, mozna. Ale to, co wiekszosc tych knajp serwuje to neawet nie zasluguje na miano jedzenia. I jeszcze ta kawa dolewana za darmo - horror i koszmar w smaku moca przypominajaca slaba herbate.
    • pl2512 Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 17:47
      Jak ktoś lubi polskie wędliny na jeden smak, mdły polski przaśny chlebik, twarożek i szczypiorek, albo smalec z solą, to amerykańskie żarcie nie jest dla niego. Jak ktoś lubi owoce morze, dobrą wołowinę, smaki różnych kuchni świata, bagels i wypieki z całego świata ( w tym także i polskie żarcie, którego w kraju już nie dostaniecie) to niech jedzie do Stanów.
      Porównanie jest jak między Tarpanem i Dodgem Durango.
    • Gość: Basileus Re: Ziemia obiecana IP: *.chello.pl 20.01.10, 18:15
      I znowu redaktorzy popisali się całkowitą nieznajomością geografii. W części o Środkowym Zachodzie dowiadujemy się o istnieniu "stanu Omaha". Problem w tym, że taki stan nie istnieje. Omaha to miasto będące stolicą stanu Nebraska!!! (Nazwano też tak jeden z odcinków plaży podczas lądowania w Normandii)
    • Gość: Fettuccine_Alfredo Re: Ziemia obiecana IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.10, 18:16
      W USA jest okolo 1 miliona restauracji. W tym milionie jest cale spektrum zarowno
      cenowe jak i kulturowe. Mozna znalezsc restauracje Polskie, Grecje, Chinskie
      Wloslkie, Meksykanskie od 10 do 1000 dolarow i wiecej za lunch.
      Nie ma wiec w tym sensie czegos takiego jak amerykanska kuchnia.
      742,579 restauracji at manta.com www.manta.com/mb_34_C432C_000/restaurants
    • Gość: M. Re: Ziemia obiecana IP: *.rybnik.vectranet.pl 20.01.10, 18:42
      Ja wprawdzie własnego doświadczenia nie posiadam, bo w USA jeszcze nie byłam, jednak rozmawiam codziennie via MSN ze znajomą z Florydy i za głowę się łapię, widząc co ona je. Przede wszystkim Amerykanie korzystają z gotowych produktów. Ziemniaki z piekarnika? U nas większość osób weźmie surowe ziemniaki, doprawi je, poleje oliwą i włoży do piekarnika. W USA mają multum gotowych, paczkowanych ziemniaków, które wystarczy wysypać na blachę i gotowe. To samo tyczy się mięsa, warzyw, wszelkiej maści przetworów czy wędlin. Mało jest rzeczy, które od A do Z robią sami. Poza tym cóż to za śniadanie, np. krakersy z serem, u nas by na dłuższą metę nie przeszło. A nie ma co ukrywać, że takie "paczkowane" jedzenie z pewnością jest mniej zdrowe i smaczne, niż przygotowane własnoręcznie. Podobno (przynajmniej tak mi ów znajoma powiedziała) kupowanie takich półproduktów wychodzi taniej niż przygotowywanie wszystkiego samemu, także wiele osób decyduje się na to ze względów finansowych. W każdym razie trochę śmieszne jest przekonywanie czytelnika w tym artykule, że w USA istnieje również dobre jedzenie. To raczej oczywiste, kraj jest duży, zróżnicowany kulturowo, więc raczej niemożliwe, by nie było tam smacznych i zdrowych potraw. Tylko sam fakt ich istnienia nie znaczy jeszcze, że amerykanie się nimi zajadają, bo fastfoody i jedzenie z paczki są wciąż bardziej popularne.
    • Gość: Ktoś Re: Ziemia obiecana IP: 74.81.224.* 20.01.10, 18:55
      Autor artykułu się napracował, zasługuje na premię! Coś tylko dodam na użytek gotujących samodzielnie, bo artykuł koncentruje się na jedzeniu restauracyjnym. W sklepach jest wybór niedrogich, doskonałej jakości surowców. Warzywa i owoce są dużo lepsze niż w naszych supermarketach, a jak ktoś chce jeszcze świeższe i tańsze, to się warto rozejrzeć za lokalnym "Farmers' Market". Nawet więc jak się mieszka daleko od swojego "etnicznego getta", można zjeść "do smaku".
    • Gość: Do charlie 11 Re: Ziemia obiecana IP: *.socal.res.rr.com 20.01.10, 19:25
      Nie jest to prawda jakoby kelnerzy zarabiali.2.50. Moze sie to zdarzyc akcydentalnie ale prawda jest to ze zarabiaja minimum federalne czy tez stanowe. Nie tak dawno byla sprawa jak to w myjniach placili po 20-25 $ za dzien pracy. Pracownicy zalegle pieniadze dostali, wlasciciel zaplacil tysiace tysiecy kary.
    • Gość: Bimbo Re: Ziemia obiecana IP: 12.43.194.* 20.01.10, 20:15
      Kelnerzy nigdy nie zarabiali minimum i nadal nie zarabiaja, bo wliczaja im napiwki do zarobkow. Kiedys rzeczywiscie bylo to 2.50 na godz. przy 3.25 minimum. Teraz gdy minimum placy jest 7.25 na godz. to nie wiem dokladnie ile oni zarabiaja. Trzeba tez zaznaczyc, ze minimum placy musza gwarantowac firmy panstwowe i te ktore zyja z kontraktow panstwowych, np. firmy zbrojeniowe biorace kontrakt z Pentagonu, ale juz przywatnych to wzasadzie mniej dotyczy a restauracje rzadza sie wogole swoimi prawami.
      A co do zarcia to choc jest w USA milion restauracji wole jesc jedzenie domowe przygotowane przez moja zone (Polka). W restaracjach jadamy jedynie na urlopach nad morzem, korzystajac ze swiezych produktow morza. A na lunch wole kanapki po polsku z goraca herbata niz hamburgera czy hot doga z frytkami i coca-cola z lodem za $10.
    • ewama797 Re: Ziemia obiecana 20.01.10, 20:40
      Najwazniejsze w amerykanskim jedzeniu jest...niska cena. Niemal kazdego stac na codzienny wypad na lunch czy nieco drozsza kolacje. W Polsce najzwyklejsze parowki sa drozsze, nie mowiac juz o innych artykulach...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka