Dodaj do ulubionych

stara a głupia

28.01.10, 17:05
zostawił mnie dwa miesiące temu. po prostu i bez konkretnych wyjaśnień. dziś do mnie dzwonił. że przeprasza, żebym mu wybaczyła, że wie, że bedzie tego, co zrobil, zawsze żałował. nie wdawałam sie w dyskusje, nie ciagnęłam rozmowy. z mojej strony padły: trudno, no bywa tak, jakos sobie poradzę. koniec, kropka. Rozłączyłam sie szybko, bo... bardzo przeżyłam to rozsrtanie. nie wiem, czy dlatego, ze pierwszy raz facet mnie rzucił, czy dlatego, ze zupełnie nie wiem, co było powodem, czy dlatego, że pierwszy raz obiecałam sobie, ze nie schrzanię.
żałuję, że tak szybko sie rozłączyłam, bo mogłam zapytać po co dzwoni i dlaczego mnie zostawił. wiem, ze nie jestem jedyną kobieta, którą coś takiego spotkało. pytanie mam proste: po cholere facet dzwoni w takiej sytuacji?
Bardzo dziekuje za odpowiedzi, podpowiedzi i sugestie oraz wszelkie debilne komentarze stałych rezydentów-bezrobotnych.
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: stara a głupia 28.01.10, 18:37
      chwi-lowo napisała:

      > . pytanie mam proste: po cholere facet dzwoni w takiej sytuacji?

      chce sobie zostawić otwartą furtkę aby od czasu do czasu mógł wpaść do ciebie na
      niezobowiązujące bzykanko
      • nanai11 Re: stara a głupia 28.01.10, 19:45
        Pewnie chwilowo sie nudzi.
        • chwi-lowo Re: stara a głupia 28.01.10, 20:14
          rozumiem, ze opierasz to o swoje męskie doswiadczenie.
      • chwi-lowo Re: stara a głupia 28.01.10, 20:13
        matko, wiec bywaja ludzie głupsi ode mnie! :)
        Dzieki, miałam o nim mimo wszystko lepsze zdanie.
      • rach.ell Re: stara a głupia 03.02.10, 19:36
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > chwi-lowo napisała:
        >
        > > . pytanie mam proste: po cholere facet dzwoni w takiej sytuacji?
        >
        > chce sobie zostawić otwartą furtkę aby od czasu do czasu mógł
        wpaść do ciebie n
        > a
        > niezobowiązujące bzykanko
        >
        >
        >
        Albo obiad czy zeby mu skarpetki przeprala, cokolwiek tam dla niego
        robila a jak juz go oporzadzi, znowu ja zostawi i tak to sie bedzie
        powtarzac:)
    • s.p.7 Re: stara a głupia 29.01.10, 00:30
      a skad pomysl ze cie rzucił?
      to tylk twoj wymysl

      a jakie mogl miec powody? moze byc ich 1000
      najczesciej to wyzsze prosrytety zycia, sprzecznoscie emocjonalne, neiwiara w
      milsoc/ziwaki/uczucia, zrazenie sie w przeszlosci przykre doswiadczenia,
      mechanizmy obronne itd

      popelnil blad, pszynal sie, byc moze mial porzadne wytluamcznie, to mogl bycc
      nawet wypadek, czy inne wazne sprawy

      oczywscie co moze byc wazniejsze od ciebei ale zdarza sie, czlowiek potem
      rozuemei ze ppelnil blad, zaluje, zmienia sie i nie poplenia wiecej takich l bledow

      jesli nie chesz zalwoac to po prosu oddczwon, popros o wyjasnienia - ja kbeda
      sensowne to masz szanse na dobry zwiazek

      jak bedzie krecil, nadal bedzie niezdecydowany to zostaw go aby sobie wszystko w
      glowie ladnie ulozyl

      • chwi-lowo Re: stara a głupia 29.01.10, 06:48
        Wiesz, jakis tydzień po tym, jak się wyprowadził (zwykła sprzeczka zakończona
        dialogiem "zaraz się wyprowadzę"- "to się wyprowadź") dotarło do mnie, ze nie
        wróci. Zadzwoniłam kilkakrotnie, ale niczego (w moim mniemaniu) sie nie
        dowiedziałam. Wytlumaczenie było "wiesz, ze mam trudny okres w życiu". Wiem, że
        ma i z całych sił starałam się go wspierać. Nieważne. Odpuściłam telefony i
        kontakty. Są pewne granice. Ja też mam życie, a w nim elementy nieco ważniejsze
        od niego, bo z mojej własnej krwi. Nieważne. I kiedy już sobie odpuściłam, on
        dzwoni. Pierwsza myśl po zakończeniu rozmowy, to było "oczyszczenie sumienia".
        Oczywiście przyszło mi to do głowy, ponieważ ja tak robie. Jeśli zdarzy się, że
        zachowam się nie fair i jest mi z tym źle, to znajduję kogoś, komu o tym mówię.
        Część ciężaru w ten sposób zrzucam z siebie. Druga myśl... Właściwie drugiej juz
        nie było. Chciałam oddzwonić, ale boję sie, ze wtedy już zupełnie stracę do
        sibie szacunek.

        dzięki, jakoś mi lepiej, kiedy ktoś napisał bardziej ludzkie wytłumaczenie
        takiego zachowania. Może być nieprawdziwe, ale co tam :)
        • s.p.7 Re: stara a głupia 29.01.10, 07:46
          Podejrzewam ze czuł cos do Ciebei i jest to bardzo prawdopodobne, swiadcza o tym
          chociazby jego reakcje, ale musi byc w nim jakas sprzecznosc, ktora kaze mu
          psotępowac inaczej.
          "wiesz, ze mam trudny okres w życiu" - to prawdopodobnie jest oś głownej
          przyczyny. Niektorzy lduzie tak reagują, być mzoe nie chca obciazac innych
          swoimi problemami i odchodzą tak naprawde majac w glowie dobro drugiego czlowieka.
          Ty podchodzisz z punktu "obrazonej damy" piszac "niewazne" bo sobie odpusciałas
          - to w tym momencie twoj problem. Oczywiscie masz prawo do dowolnej decyzji i
          jesli tak czujesz to tak rób. Rozumiem Cie to musialo bolec, zamartwialas sie
          pewnie i irytowalas cala sytuacją, twoje reakcje byly calkiem dosc powszechnie
          spotykane.
          Twoja reakcja tez moze byc zrozumiana.
          Wg mnie on jesli rzeczywiscie mail problem powinien konkretnie o nim powiedziec
          i wyjasnic dlaczego doszlo do opuszczenia.
          W tym momencie mogla bys mu wybaczyc spokojnie. Chociaz lepiej by bylo jak dal
          by ci jakas rekompensate oraz dal jakies gwarancje ze to wiecej sie nei zdarzy,
          Jesli uwazasz ze sa elementy wazniejesze od niego i odpuszczasz sobie to musisz
          miec swiadomosc ze twoje podejscie nei jest wcale lepsze od jego podejscia.
          odpuscilas, mialas do tego prawo ale w czym rzeczywiscie to sie rozni? Niewiele.
          Nie kaze ci tkwic w zwiazku ktory nei istnieje, chodzi tylko o toumiec na to
          spojrzec z troche wyzszej polki. Chesz poakzac ze ejstes lepsza to pokaz ze
          potrafisz wybaczac. Nie musisz tego robic, w zaadzie wszystko moze byc dobrym
          powodem do rozejscia.
          Tym bardziej ze to co zrobil to jednak bylo juz grubo, nei mwoie ze nie, takich
          rzeczy sie nei robi, i to nie bylo byle co, jednak wg mnie takie rzeczy sie
          zdarzaja, przynajmniej raz, wiec moglo by to nastapic za rok, czy 5 lat i co
          wtedy tez oznacza to koniec? Dojrzalsze zwiazki potrafia dojsc po takich
          zdarzeniach szybko do siebie nie robiac wokol tego zbytnich problemow.

          Mysle ze mozna zaryzykowac... on jesli rzeczyiscie cos czuje postara sie zmienic
          w tym wzgleddzie, jesli przydazy mu sie to drugi raz, czy ciagle nosil bedzie te
          sprzecznosci to mysle ze wtedy mozna odpuscic bo pokazal by ze ma jednak
          probblemy z ktorymi nei do konca sobie radzi a ktore sa powazne.

          Oddzwonienie nie bedzie zadnym brakiem szacunku do siebie, to zachowanie
          dzieciece lub zachowanie wystraszonego szczurka.
          Nic cie nie obraza ze zadzwonisz.
          Wystarczy ze powiesz cos co czujesz,
          generalnie to on sam powinien cos napisac, i to nie raz, poinien zdobyc sie na
          to by napisac cos minimum ze 3 razy. To on tu zawinil i on powinien sie wytlumaczyc.
          Wiec mzoe wystarczy go lekko zachęcic i dac mu jakas nadzieje smsem w stylu:
          "moze chiał byc cos powiedziec?" jesli zareagowal by dobrze to zdobyl by sie na
          przeprosiny, wytlumaczenie przyczyn i moze jakas obietnica. mysle ze to wszystk
          oco musial by zrobic, jesli oddzwoni to mozesz go naprowadzic zeby cos o tym
          powiedzial.
          Jesli eni bedzie w stanie wskrzesac w sobie odpowiedzi... to mysle ze nei
          zrozumial za wiele i ma inne priorytety w zyciu i nie ma co sie narzucac i
          mozesz go spokojnie zostawic
          • chwi-lowo Re: stara a głupia 29.01.10, 09:23

            > Ty podchodzisz z punktu "obrazonej damy" piszac "niewazne" bo sobie odpusciałas
            > - to w tym momencie twoj problem.
            to nie do końca tak. "nieważne" odnosiło się do tego, że nie ma sensu streszczać historii związku :)


            Oczywiscie masz prawo do dowolnej decyzji i
            > jesli tak czujesz to tak rób. Rozumiem Cie to musialo bolec, zamartwialas sie
            > pewnie i irytowalas cala sytuacją, twoje reakcje byly calkiem dosc powszechnie
            > spotykane.
            > Twoja reakcja tez moze byc zrozumiana.
            > Wg mnie on jesli rzeczywiscie mail problem powinien konkretnie o nim powiedziec
            > i wyjasnic dlaczego doszlo do opuszczenia.
            > W tym momencie mogla bys mu wybaczyc spokojnie. Chociaz lepiej by bylo jak dal
            > by ci jakas rekompensate oraz dal jakies gwarancje ze to wiecej sie nei zdarzy,
            > Jesli uwazasz ze sa elementy wazniejesze od niego i odpuszczasz sobie to musisz
            > miec swiadomosc ze twoje podejscie nei jest wcale lepsze od jego podejscia.

            ależ oczywiście, że jest lepsze. jestem z odzysku. mam dzieci i nie mogę poświęcić całej uwagi temu, że mnie zostawił, bo nie potrafi sobie znaleźć miejsca w życiu; że życie, to nie je bajka i czasem trzeba od niego brać to, co daje (np kiepską pracę), z nadzieją, że los sie odmieni.

            > odpuscilas, mialas do tego prawo ale w czym rzeczywiscie to sie rozni? Niewiele
            > .

            czym? tym, ze wielokrotnie wyciagałam rękę, która była odrzucana. on nie jest moim dzieckiem, nie kocham go bezwarunkowo i nie bede pomagać "do końca". jest dorosłym czlowiekiem. przynajmniej metrykalnie.

            > Nie kaze ci tkwic w zwiazku ktory nei istnieje, chodzi tylko o toumiec na to
            > spojrzec z troche wyzszej polki. Chesz poakzac ze ejstes lepsza to pokaz ze
            > potrafisz wybaczac.
            ale ja nie mam mu czego wybaczać. boli, ze odszed, bo sprawa wydawała mi sie poważna. w sumie wszedł w nasze życie i troche w nim pobył. nie moge tylko zrozumieć, czemu nie odpowie konkretnie DLACZEGO?
            Nie musisz tego robic, w zaadzie wszystko moze byc dobrym
            > powodem do rozejscia.
            > Tym bardziej ze to co zrobil to jednak bylo juz grubo, nei mwoie ze nie, takich
            > rzeczy sie nei robi, i to nie bylo byle co, jednak wg mnie takie rzeczy sie
            > zdarzaja, przynajmniej raz, wiec moglo by to nastapic za rok, czy 5 lat i co
            > wtedy tez oznacza to koniec? Dojrzalsze zwiazki potrafia dojsc po takich
            > zdarzeniach szybko do siebie nie robiac wokol tego zbytnich problemow.
            >
            > Mysle ze mozna zaryzykowac... on jesli rzeczyiscie cos czuje postara sie zmieni
            > c
            > w tym wzgleddzie, jesli przydazy mu sie to drugi raz, czy ciagle nosil bedzie t
            > e
            > sprzecznosci to mysle ze wtedy mozna odpuscic bo pokazal by ze ma jednak
            > probblemy z ktorymi nei do konca sobie radzi a ktore sa powazne.
            >
            > Oddzwonienie nie bedzie zadnym brakiem szacunku do siebie, to zachowanie
            > dzieciece lub zachowanie wystraszonego szczurka.
            > Nic cie nie obraza ze zadzwonisz.
            > Wystarczy ze powiesz cos co czujesz,
            > generalnie to on sam powinien cos napisac, i to nie raz, poinien zdobyc sie na
            > to by napisac cos minimum ze 3 razy. To on tu zawinil i on powinien sie wytluma
            > czyc.
            > Wiec mzoe wystarczy go lekko zachęcic i dac mu jakas nadzieje smsem w stylu:
            > "moze chiał byc cos powiedziec?" jesli zareagowal by dobrze to zdobyl by sie na
            > przeprosiny, wytlumaczenie przyczyn i moze jakas obietnica. mysle ze to wszystk
            > oco musial by zrobic, jesli oddzwoni to mozesz go naprowadzic zeby cos o tym
            > powiedzial.
            > Jesli eni bedzie w stanie wskrzesac w sobie odpowiedzi... to mysle ze nei
            > zrozumial za wiele i ma inne priorytety w zyciu i nie ma co sie narzucac i
            > mozesz go spokojnie zostawic

            wiesz, zanim przeczytałam twoja odpowiedź, zebrałam sie w sobie i zadzwoniłam. grzecznie i nienachalnie zapytałam, czy coś sie stało, przeprosiłam, ze reakcja moja jest nieco opóźniona itd. leniwym, rozespanym głosem zapytał, a która to godzina (była 8.30), bo ja go obudziłam, nic sie nie stało, to cześć. Tyle. Chyba nie ma sensu.

            Niemniej dzieki. Gdyby wtedy zadzwonił do mnie wieczorem, pomyślałabym, ze jest "dziabniety" albo coś (nie, rzadko zdarza mu sie wypić), ale zadzwonił w ciagu dnia, stąd moje pytanie na forum.
            • s.p.7 Re: stara a głupia 29.01.10, 09:40
              hehe, na pewnym poziomie troche wyzsze podejscie jest dobre (jak bys trafila na
              wlasciwego mezczyne)

              na tym raczej nie warto tracic czasu

              pozatym kazde zbytnie przezywanie takieg opuszczenia jest wg mnie zbędne. Trzeba
              miec dystans do takich reakcji
              • lolcia-olcia Re: stara a głupia 29.01.10, 09:45
                A do takich przeprosin można się przyzwyczaić, mój były od ponad
                roku co jakiś dzwoni i mnie przeprasza, że "tak bardzo mnie
                skrzywdził". O seksu mu nie chodzi bo jakąś dupą już obraca, więc
                jak radzi s.p.7 dystans się liczy:)
                • chwi-lowo Re: stara a głupia 29.01.10, 11:14
                  ale ja tego nie rozumiem. na cholerę w takiej formie podtrzymywać znajomość.
                  ja nie jestem przeciwnikiem kontynuacji. dwa moje związki rozpadły sie na
                  zasadzie "zostańmy przyjaciółmi" (wiem, to głupie, dziecinne i takie hm
                  tandetne). po prostu nie nadawaliśmy sie na parę, ale jako znajomi funkcjonujemy
                  do dziś. życzenia okazyjne, czasem jakieś spotkanie.
                  nie jestem w stanie tego ogarnąć.
              • chwi-lowo Re: stara a głupia 29.01.10, 11:11
                wiem właśnie, ze jest zbędne. i kiedy w końcu to do mnie dotarło, on zadzwonił.
                a przezywałam bardzo. nawet rozpad małżeństwa tylu łez ze mnie nie wycisnął.
    • tygrysio_misio Re: stara a głupia 03.02.10, 18:17
      pewnie mu z inna nie wyszlo... wiec wspomina i moze nawet zaluje...
      ale nawet jekbyscie wrocili do siebie..to bylby tylko urywek
      rozczulania sie nad soba.. a pozniej by Cie zostawil
    • constelacja Re: stara a głupia 03.02.10, 21:31
      bo mu z tamtą do której odszedł nie wyszło ...

      brutalnie? przepraszam, ale to najbardziej prawdopodobne ...
    • tytus_flawiusz Re: stara a głupia 03.02.10, 21:45
      > bardzo przeżyłam to rozstanie. nie wiem, czy dlatego
      >....... że pierwszy raz obiecałam sobie, ze nie schrzanię.

      dokładnie, miałby być inaczej, a wyszło jak zwykle

      > po cholere facet dzwoni w takiej sytuacji?

      bo statystyczna większość idiotek przyjęła by go z otwartymi ramionami. Kieruje
      się zwykłym rachunkiem prawdopodobieństwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka