chwi-lowo
28.01.10, 17:05
zostawił mnie dwa miesiące temu. po prostu i bez konkretnych wyjaśnień. dziś do mnie dzwonił. że przeprasza, żebym mu wybaczyła, że wie, że bedzie tego, co zrobil, zawsze żałował. nie wdawałam sie w dyskusje, nie ciagnęłam rozmowy. z mojej strony padły: trudno, no bywa tak, jakos sobie poradzę. koniec, kropka. Rozłączyłam sie szybko, bo... bardzo przeżyłam to rozsrtanie. nie wiem, czy dlatego, ze pierwszy raz facet mnie rzucił, czy dlatego, ze zupełnie nie wiem, co było powodem, czy dlatego, że pierwszy raz obiecałam sobie, ze nie schrzanię.
żałuję, że tak szybko sie rozłączyłam, bo mogłam zapytać po co dzwoni i dlaczego mnie zostawił. wiem, ze nie jestem jedyną kobieta, którą coś takiego spotkało. pytanie mam proste: po cholere facet dzwoni w takiej sytuacji?
Bardzo dziekuje za odpowiedzi, podpowiedzi i sugestie oraz wszelkie debilne komentarze stałych rezydentów-bezrobotnych.