Dodaj do ulubionych

Rodzice dziewczyny - pieniądze

12.02.10, 08:58
A co jeśli dziewczyna z łatwością przyjmuje pomoc finansową od
rodziców? Mogłaby sama, lecz skoro można szybciej, bez pożyczki w banku
i odesetek, dlaczego nie? W końcu i tak będziemy musieli się zając
rodzicami na starośc, więc teraz można z tego skorzystac...
Jak to wygląda z perspektywy jej mężczyzny? Dobrze się z tym czujecie?
J
Obserwuj wątek
    • facettt dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 09:07
      jomumma napisał:

      > A co jeśli dziewczyna z łatwością przyjmuje pomoc finansową od
      > rodziców? Mogłaby sama, lecz skoro można szybciej, bez pożyczki w banku
      > i odesetek, dlaczego nie? W końcu i tak będziemy musieli się zając
      > rodzicami na starośc, więc teraz można z tego skorzystac...
      > Jak to wygląda z perspektywy jej mężczyzny? Dobrze się z tym czujecie?

      A dlaczego mielibysmy zle?

      pekunia non olet.

      a poza tym skoro wystapi potem koniecznosc opieki nad rodzicami
      - to i moralnie taka sytuacja jest bez zastrzezen.

      masz jakies obiekcje - by pomagac kiedys wlasnym dzieciom w ich starcie zyciowym?

      • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 10:33
        ależ nie.. absolutnie
        W końcu mieszkanie już jest. Samochód w sumie też. Urodzinowe
        prezenty w postaci TV lub nawet gotówka, która wystarcza na 5 pensji
        pielęgniarki ;-).. Siedziba firmy również spłacona.. Remont
        mieszkania także.. a kto wie co jeszcze. To jest dobry start.
        A teraz czujesz się potrzebny? No chyba, ze jestes od głaskania po
        głowie, rozporządzania duża ilościa czasu.. A co jak masz ambicję byc
        głową rodziny? WIedziec, ze to co robisz jest docenione.. bo nawet
        jeśli to wywalczysz, to i tak nie będzie miało znaczenia.. W końcu
        możnabyło to miec łatwiej, szybciej i od kochanego taty.
        Opiekowac się rodzicami i tak powinienes, i tak pewnie będziesz.. Ale
        czy z takim startem uwierzysz, że sam dasz rade? Z tego co ja widzę,
        to każdy pomysł kończy się na odwiedzinach u rodziców i omawianiu
        tematu, który konczy się z kolei.. oczywiscie, ogromna pomocą...
        To taki problem, dla kogos takiego jak ja. Pewnie debilny i
        wyolbrzymiony. ALe każdy ma swoje wyobrażenie własnej roli w życiu
        rodziny.
        Dzięki za odp.
        Pozdrawiam
        J.
        • kseniainc Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 11:32
          Myślę, że Twoje myślenie jest poprawne;-)
          • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 14:09
            kseniainc napisała:

            > Myślę, że Twoje myślenie jest poprawne;-)
            dzieki.
            Też tak myślę.. chociaż może bardziej czuję, gdyż wiem jak chciałbym
            żeby to wyglądało. Niektórych rzeczy, jednak nie można przeskoczyc.
            Może bycie meżczyzna to też umiejętnośc pogodzenia się z niektórymi
            faktami. Problem w tym, ze obdarowywani "powinni" czuc się wdzięczni,
            a ja nie chce byc wdzięczny, a bardziej dumny ze swoich osiągnięc. -
            Proszę, nie mylcie z zapatrzeniem w samego siebie. Ja się po prostu
            chce sprawdzic.
            Za każdym razem słysząc: skąd masz pracę? Stary mi załatwił. Jak
            poradziłes sobie ze spłatą kredytu? Rodzice mi spłacili.
            Mieszkanie to jedno, z tym bardzo cieżko, ale reszta? W koncu dojście
            do czegoś samemu, nawet kosztem odsetek kredytu, to podwyższenie
            własnej samooceny.. wiekszy szacunek, nawet u własnych rodziców.
            Takie to własnie moje myślenie...
            J.
        • haldeman79 Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 11:46
          Skoro tak Ci źle z pomocą od rodziców, rzuć to wszystko i spróbuj dojść do
          własnego domu, samochodu czy firmy tylko za pomocą własnych sił.

          Osłabiają mnie tacy ludzie jak Ty. Naprawdę.
          • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 14:03
            ha!
            Widzisz, ja właśnie staram się do tego dojśc. Takie hop siup to, to
            nie jest jak sam zapewne wiesz. A jeśli chce to zrobic wspólnie ze
            swoją partnerką, ale niestety, nie mogę bo wszystko dzieje się poza
            mną. A argument, jak napisałem wyżej, że rodzice pomagają (po powinni
            i się im to chwali), a poźniej ty masz im pomagac, usprawiedliwia
            "branie" otrzymywanych w nadmiernej ilości podarunków, prezentów i
            innych..
            Ja wiem, ze rozmowa z dziewczyną (prawie narzeczoną) powinna
            rozwiązac. Nie naleze do tych, którzy nie poruszają tego tematu w
            związki, jak zresztą każdego innego, czy to dośc palącego, czy, tym
            bardziej, przyjemnieszego. Niestety, napotykam na mur w postaci
            wymienionych argumentów. I teraz sam nie wiem jak sobie z tym radzic.
            Chciałbym stworzyc cos wspólnie, byc z tego dumnym i czuc się
            meżczyzną. Bo to w końcu on jest bardzo ważnym filarem tworzącej się
            rodziny, nieprawdaż? Teraz jednak jestem troche z boku, a z pewnością
            nie mogę konkurowac finansowo z ojcem mojej dziewczyny. To jest
            śmieszne, ale jednak mi doskwiera.
            J.
            • haldeman79 Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 15:33
              jomumma napisał:

              > ha!
              > Widzisz, ja właśnie staram się do tego dojśc. Takie hop siup to, to
              > nie jest jak sam zapewne wiesz.

              Wiem, że mogę otworzyć firmę biorąc kredyt w banku lub kasę od teścia jak w
              Twoim przypadku. Nie ma w tym nic złego jeżeli potem samodzielnie potrafisz tą
              kasę pomnożyć.

              > Chciałbym stworzyc cos wspólnie, byc z tego dumnym i czuc się
              > meżczyzną. Bo to w końcu on jest bardzo ważnym filarem tworzącej się
              > rodziny, nieprawdaż? Teraz jednak jestem troche z boku, a z pewnością
              > nie mogę konkurowac finansowo z ojcem mojej dziewczyny. To jest
              > śmieszne, ale jednak mi doskwiera.
              > J.

              Dlaczego uważasz, że poczujesz się mężczyzną jeżeli stworzysz coś od zera?Co
              złego jest w tworzeniu w oparciu o już istniejące rzeczy?Komu ten Twój teść ma
              pozostawić swoje pieniądze jak nie własnej córce i jej facetowi?

              Mam szanse na rozwój, której nie ma większość facetów w Polsce i jeszcze
              marudzisz. To właśnie miałem na myśli kiedy mówiłem, że mnie osłabiasz.

              Chyba, że przyszły teść stawia warunki w postaci: dostaniecie kasę na dom i
              firmę ale dom ma być z piernika a firma to cukiernia i nic innego, nowe tv w
              zamian za wnuka itp.
              • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 16:34
                Bardzo doceniam Twój punkt widzenia. O to mi właśnie chodzi.

                To, że jeśli zacząłbym coś od zera, z pewnościa nie tylko mi dałoby
                wiele radości i niezwykłej satysfacji. Do wielu rzeczy doszedłem już
                chwytając się nie znajomości, a własnej pracy. Taki charakter. To
                chyba nic złego myślec w ten sposób.. No chyba, ze ma się sytuację
                jak moja.

                Może rzeczywiście przeszadzam z tym. Ale wiesz jak jest z dawaniem u
                ludzi? Faktycznie swojej córce może dawac, ale jeśli chodzi o jej
                meżczyznę, to nie bałbyś się usłyszec kiedys: Ja wam tyle dałem, a
                teraz tutaj macie byc i robic co uważam za stosowne. Ludzie rzadko
                kiedy dają "innym" cos bezinteresownie. Co innego rodzina.
                Faktycznie. Inną kwestią jest fakt, że ja i teśc, jesteśmy zupełnie z
                innej bajki (i to nie chodzi o wiek, bo ja i mój ojciec również
                róznimy sie wielce, ale tak z nim jak z jego równieśnikami, np
                kolegami, łączy mnie jakiś wspólny temat). Tutaj nie ma tego. Poza
                tym córka jest zapatrzona i, co stanowi dla mnie problem, nie widzę w
                niej jakiejś chęci do powiedzenia: Dzięki tato, ale poradzę sobie
                sama. Jest OK. Doceniam to. - cos takiego..
                A co do TV.. wspomniałes akurat o tym. Co bys zrobił, gdybyś chciał
                kupic do nowego mieszkania TV jaki sobie tam wymyśliłes (załóżmy, że
                jestes fanem kinda itd.), nie masz gotówki, ale wiesz, ze za 4-5 m-cy
                będzie w sam raz. A tu któregoś dnia, tatuś kupuje TV córeczce, który
                w dodatku nie jest w niczym podobny do tego, na którego polowałes.
                Dodam, że wiedział iż córka czeka az zbiore kase i kupię sam... O to
                mi chodzi stary. To nie jest fajne. I coż z tego, że można sprzedac
                nowy TV i kupic taki jaki chcę.. Na tym ma polegac caly ten rodzinny
                business? Nie wiem..
                Liczę na mądrą odpowiedz..
                pozdrawiam
                K.
                • kalllka Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 17:04
                  takie pytanie.
                  w ktorym punkcie, w Twoim podejsciu do wspolnego "dorabiania sie" nie zgadzasz
                  sie z "filozofia zycia" Twojej zony ?
                  a jesli rozdzielasz te dwie rzeczy, to dlaczego?
                  • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 17:19
                    kalllka napisała:

                    > takie pytanie.
                    > w ktorym punkcie, w Twoim podejsciu do wspolnego "dorabiania sie"
                    nie zgadzasz
                    > sie z "filozofia zycia" Twojej zony ?
                    > a jesli rozdzielasz te dwie rzeczy, to dlaczego?

                    Właśnie nie chcę ich rozdzielac. Chciałbym zrobic cos razem od
                    początku.. i żeby to było raczej rzeczą naturalną, a nie walką o to,
                    żeby trzymac rodziców zdaleka. Bo nie potrzebujemy wielkiej pomocy,
                    dalbyśmy spokojnie radę, także po co coraz więcej.. Co innego
                    gdybyśmy rzeczywiście ledwo wiązali koniec z koncem.
                    J.
                    • kalllka Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 17:29
                      wlasnie.
                      chcialbys.
                      co stoi na przeszkodzie? brak waszej wewnetrznej komunikacji czy ewidentny
                      zewnetrzny konformizm zony?
                      macie jakie punkty wspolne?
                      • jomumma Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 17:55
                        kalllka napisała:

                        > wlasnie.
                        > chcialbys.
                        > co stoi na przeszkodzie? brak waszej wewnetrznej komunikacji czy
                        ewidentny
                        > zewnetrzny konformizm zony?
                        > macie jakie punkty wspolne?

                        Gwoili ścisłości.. ona nie jest moją żoną jeszcze.
                        Tak, raczej chodzi o zewnętrzny konformizm. Siostra dokładnie robi to
                        samo, tyle że jej mąż jest zakochany w takim stanie rzeczy. Pomijam
                        fakt, ze ciezko mi sie z nim dogadac w ogole jako osobą. Wszyscy
                        dookoła to robia i to jest wg niej naturalne + reszta argumentów
                        przytoczonych przeze mnie wczesniej.
                        Punkty wspólne.. Bardzo dobre pytanie. Z każdym dniem zauważam ich
                        mniej. Jednak od samego początku, kiedy ja będąc zakochany,
                        wspomniałem o tym, żebyśmy kupili coś "na remont" i spróbowali
                        sprzedac. To było zagranicą, przed kryzysem, itd. Pierwszą rzeczą
                        jaką zrobiła było podzielenie się tym z ojcem, a on jak zwykle
                        chętnie wpadł na pomysł, że da jej pieniądze na to. Ja zgodziłem się
                        jedynie na połowę, druga chciałem zdobyc we własnym zakresie, w koncu
                        to był mój pomysł. To jednak dzieli.. Wyobraź sobie planowanie
                        wakacji, kiedy ja liczę się z faktem umykających pieniędzy, a ona
                        tego nie czuje. A na wakacje składamy się po równo. Ja dłuzej zostaję
                        w pracy żeby nadrobic finansowo, ale nie ma za to jakiejś
                        wdzięczności i docenienia.. bo w końcu mógłbym tego nie robic a
                        wiecej byc z nią w domu. Wyobrażam sobie, że to samo byłoby z
                        dziecmi. Może posiedzimy w domu, tata da pieniądze, a my bedziemy
                        mogli się zajmowac tylko domem (extreme!).. Czy tylko tym człowiek
                        żyje? Nie na tym to wszystko polega.. Chyba..;-/
                        Plan nie doszedł do skutku.. i moze całe szczescie.
                        Jestem w kropce.. bo powinienem podjąc ważne decyzje w związku z moim
                        związkiem..
                        Na przeszkodzie stoi może nie brak komunikacji, bo ja to komunikuję,
                        ale brak podobnego poglądu i spojrzenia na własne dokonania z
                        perspektywy czasu.
                        Pozdrawiam i dziękuję za odp.
                        J.
                        • kalllka Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 18:06
                          i z mojej strony, dzieki serdeczne.

                          dasz sobie rade. jak w kazdym odbiorniku tv, to przeciez tylko schemat.
                          szczerze zycze szczescia
                          :)
                          kajak
                        • kseniainc Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 22:01
                          Nie wyrwiesz jej z tegi układu niestety, tak uważam. Wasze różnice tylko się pogłębią z czasem. Takie wychowanie, nie mylić z wyrachowaniem;-) Wydajesz sie być zdecydowanym gosciem , takim który wie czego chce, ale czy wiesz napewno kogo chcesz?Dobrze Ci życzę, ale sądzę , ze to nie ta osoba z którą będziesz szczęsliwy tak na serio;-)
                • haldeman79 Re: dobrze sie czujemy :) 12.02.10, 21:05
                  jomumma napisał:


                  > To, że jeśli zacząłbym coś od zera, z pewnościa nie tylko mi dałoby
                  > wiele radości i niezwykłej satysfacji. Do wielu rzeczy doszedłem już
                  > chwytając się nie znajomości, a własnej pracy. Taki charakter. To
                  > chyba nic złego myślec w ten sposób.. No chyba, ze ma się sytuację
                  > jak moja.
                  >
                  > Może rzeczywiście przeszadzam z tym. Ale wiesz jak jest z dawaniem u
                  > ludzi? (...)

                  Skoro taki kozak z Ciebie dlaczego nie porozmawiasz po męsku z przyszłym teściem
                  i nie postawisz sprawy wprost.

                  Druga sprawa.Czy Ty naprawdę szaleńczo kochasz tą dziewczynę?Czy w sytuacji
                  podbramkowej pójdzie za Tobą czy za ojcem.

                  Trzecia. Niedogodności jakie teraz odczuwasz są niczym z niedogodnościami
                  niespłaconych kredytów i widma klepania biedy.A w życiu już tam bywa że czasem
                  ciężka praca nie wystarczy.

                  Czwarta. Dwa tv to jeszcze nie koniec świata.
    • rach.ell Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 16:37
      Czy rodzice pomagaja z przyjemnoscia, czy ich stosunek do Ciebie
      jest przez to niewlasciwy? Czujesz sie lekcewazony czy cos takiego?
      Osobiscie pomoc rodzicow uwazam za rzecz naturalna ale jesli Ty
      czujesz sie z tym zle, traktuj te podarowane pieniadze jako
      pozyczke, zarob i oddaj rodzicom dziewczyny. Czy to bylby dla Ciebie
      problem rowniez jesli to by Twoi rodzice byli? Jesli rozmawiasz o
      tym z dziewczyna, porozmawiaj rowniez z jej rodzicami. Powiedz im,
      ze sie w tej sytuacji nie czujesz dobrze niezaleznie od tego jak im
      wdzieczny jestes i dlatego chcialbys zeby Ci dali mozliwosc
      splacenia tych wszystkich pieniedzy, ktore w was zainwestowali.
      • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 16:57
        Dzięki Rachell,

        Gdyby to byli moi rodzice, wierz mi, że starałbym się zapracowac na
        swoje rzeczy sam. To wielki komfort miec wsparcie jeśli potkniesz się
        w swoich planach.. Ale sam fakt dojścia do tego własnymi siłami,
        czasem popełniając parę małych błędów.
        Naprawdę nie jestem arogancki i nadzwyczaj dumnym kolesiem. Chodzi mi
        raczej o sam fakt współpracy z osobą którą kocham. TYlko z nią, a nie
        z całą jej rodziną, konsultowaniem spraw, itd...
        Czasem czuję się jak idiota, ale wiem, ze to jest to czego pragnę. A
        spłacanie kolejnych rzeczy... coż można i tak, ale nie nadążyłabyś,
        wierz mi. Przez takie rzeczy czuję się wyłączony z "kręgu".. Poza tym
        rodzice w moim mniemaniu są od tego żeby wspierac i byc
        kierunkowskazem.. Są po to żeby kupic wędkę a nie przynosic ryby w
        sieci.. czasem już nawet wypatroszone. A kiedy nie idzie, a mogą
        pomóc, zapraszam, ale nie tak od razu.. czy to jest jasne, czy moze
        ja wariuję?
        Pochodzimy troche zróżnych domów, u mnie zawsze było czymś osiągnąc
        coś indywidualnie, a u niej wszystko wspólnie. Czasem mam wrażenie,
        że nie tylko z nią bym się ożenił, ale z całą rodziną.. Najlepiej
        gdybym im wszystkim włożył obrączki na palce... Ehh..

        rach.ell napisała:

        > Czy rodzice pomagaja z przyjemnoscia, czy ich stosunek do Ciebie
        > jest przez to niewlasciwy? Czujesz sie lekcewazony czy cos takiego?
        > Osobiscie pomoc rodzicow uwazam za rzecz naturalna ale jesli Ty
        > czujesz sie z tym zle, traktuj te podarowane pieniadze jako
        > pozyczke, zarob i oddaj rodzicom dziewczyny. Czy to bylby dla
        Ciebie
        > problem rowniez jesli to by Twoi rodzice byli? Jesli rozmawiasz o
        > tym z dziewczyna, porozmawiaj rowniez z jej rodzicami. Powiedz im,
        > ze sie w tej sytuacji nie czujesz dobrze niezaleznie od tego jak im
        > wdzieczny jestes i dlatego chcialbys zeby Ci dali mozliwosc
        > splacenia tych wszystkich pieniedzy, ktore w was zainwestowali.
        • rach.ell Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 18:08
          Mozecie z zona zawrzec umowe, ze jesli jej to odpowiada to niech
          korzysta z laskawosci rodzicow ale Ty nie zamierzasz tego wiecej
          robic i z niczego co od nich przyjela nie zamierzasz korzystac, ze
          np. samochodem bedziesz jezdzil kiedy na niego zarobisz it.p. Wybor
          nalezy do niej, jesli chce jeszcze przed rozwodem dokonac takiego
          podzialu majatku, jej wola. Troche drastyczne rozwiazanie ale moze
          da jej do myslenia, moze zrozumie, ze sytuacja jest dla Ciebie
          niemozliwa do zaakceptowania.
          • haldeman79 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 20:53
            rach.ell napisała:

            > Mozecie z zona zawrzec umowe, ze jesli jej to odpowiada to niech
            > korzysta z laskawosci rodzicow ale Ty nie zamierzasz tego wiecej
            > robic i z niczego co od nich przyjela nie zamierzasz korzystac, ze
            > np. samochodem bedziesz jezdzil kiedy na niego zarobisz it.p.

            Będzie bosko kiedy na podjeździe będą stały dwa samochody w stylu Lexusa LFA i
            powiedzmy forda escorda:)I każdego ranka ona będzie wsiadała w japończyka a on...
            • rach.ell Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 21:02
              Myslisz, ze tak dlugo beda ze soba?
              • haldeman79 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 21:45
                rach.ell napisała:

                > Myslisz, ze tak dlugo beda ze soba?

                Myślę ze idea nie używania rzeczy sprezentowanych przez przyszłego teścia jeżeli
                już weszło się w rodzinę jest dziecinna.
                • rach.ell Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 22:03
                  Ale jest to jakas metoda zeby zmusic kobiete do myslenia a tescia
                  zeby sie odczepil z tymi swoimi pieniadzami.
                  • haldeman79 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 12.02.10, 22:24
                    rach.ell napisała:

                    > Ale jest to jakas metoda zeby zmusic kobiete do myslenia a tescia
                    > zeby sie odczepil z tymi swoimi pieniadzami.

                    Kurczę jacy wszyscy honorowi:) To pewnie ta poranna sauna tak na Ciebie wpłynęła.
                    • rach.ell Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 13:29
                      Jaka tam sauna, raczej fakt, ze kiedy do niej jechalam to mi pewna
                      czesc ciala omal do roweru przymarzla, takie zimnisko.
            • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 16:17
              Akurat to by mnie tak nie martwiło, gdyby nie fakt, ze sama na niego
              zarobiła... Gdyby tylko nastąpiła prosta refleksja: Co osiągnęłam
              sama, od początku.. A tak tych rzeczy jest bardzo mało, a nawet kiedy
              zagranicą byliśmy zdani na siebie, to na urodziny spadało z nieba
              6tyś. Wow.. Jak sobie nieradzis w takiej syt.
              A kozactwo w postaci stawiania się teściowi nie jest moim zdaniem
              dobrym rozwiązaniem. Ja go mam w dupie prawdę mówiąc. Najbardziej
              zalezy mi na podejsciu partnerki. A piszę tutaj żeby zwyczajnie
              dowiedziec się, że albo ze mną jest coś nie tak (przerost ambicji),
              albo znaleźc argument na to, zeby ona się nad tym zastanowiła..
              Najsmutniejsze jest jednak to, że związek się sypie, i sądzę, że to
              przeze mnie, bo chcac nie chcąc, oddalam sie z prędkością światła.. A
              nie chcę, żeby skończyło sie rozbitą rodziną, kiedy ja zachwycę się
              kimś ambitnym, kto próbuje, stara się na własną rękę.
              Kredyty i takie tam straszne rzeczy to już czubek góry lodowej. A
              można by tak, że zamiast z banku, pożyczymy od jej rodziców i razem
              to spłacimy. Honorowo i klasą. Te pieniądze chyba w ich kieszeni nie
              przepadną, a nawet odwleką naszą pomoc finansową, kiedy będa jej
              potrzebowali. To jest wg mnie pomoc w tych "większych" zakupach...,
              na mniejsze rzeczy przy minimalnym wysiłku byłoby nas stac.

              Chciałbym tutaj jeszcze zwrócic uwagę, że o same pieniądze nie
              chodzi.. Raczej o jej nastwienie do życia.. Priorytety. Tylko czy one
              w omawianym przypadku są aż tak odmienne żeby nie można było iśc na
              kompromis?

              Zależy mi na niej.. Jakaś dziwna siła mnie paraliżuje, kiedy juz
              miałbym odejśc. I to nie to, ze boję sie byc sam albo budowac coś z
              kims innym. To nie ma dla mnie znaczenia. Chodzi o ten czas, podczas
              którego starałem sie wytłlumaczyc swoje stanowisko. Ona widzi
              wszystko w jasnych barwach. Jestem pewien, ze koleś, dla którego
              korzystanie ze wszlekich dobrodziejstw jej rodziców byłby skreślony..
              Dlaczego zatem nie zrozumie, że dla mnie wyznacznikiem bycia
              meżczyzną, jest udowodnienie sobie (a też innym), ze potrafię sam
              sprostac wielu rzeczom. Bynajmniej nie jest to posadzenie drzewa w
              ogródku swoich teściów. Ta ważna dla mnie rzecz jest mi odbierana..

              Czy ja powinienem tak myślec, czy też zapomniec o tym i zbierac sobie
              na motockl, ktory w 100% byłby mój? (przykład wymyślony na
              poczekaniu). A reszta przeciez jest tylko jej, a moje zaangażowanie w
              nieswoje rzeczy, projekty niknie w oczach.

              Dołuje mnie to zawsze kiedy zaczynam wybiegac myślami w przyszłośc...
              Coś jest jednak ze mna nie tak..

              Dzieki wszystkim za wypowiedzi.
              • zapach_werbeny Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 18:14
                jomumma napisał:

                > Coś jest jednak ze mna nie tak..

                nie wydaje mi się.
                rozumiem argumenty osób, które twierdzą, ze jesteś w świetnej sytuacji i
                marudzisz. zapewne mają rację.
                ale chyba bliżej mi do twojego sposobu myślenia. pomoc owszem, ale nie
                wyręczanie. nie napiszę ci mądrych porad, bo ich nie znam. znajdź złoty środek,
                rozmawiaj, korzystaj i nie wykorzystuj, nie unoś się ambicją, która oddzieli cie
                od dziewczyny, ale nie trać z widoku swoich wartości. na miejscu twojej pani, i
                w sumie jej ojca też, cieszyłabym się, że masz takie podejście.
    • drwallen bogate lachony są poszukiwane przez cyganów 12.02.10, 21:51
      bogate lachony są poszukiwane przez cyganów.
    • zeberdee24 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 16:03
      Kilka lat temu pewnie bym powiedział że trzeba do wszystkiego dojść samemu i
      przyjmowanie takiej pomocy jest niehonorowe i powoduje swego rodzaju
      'uzaleznienie'. Ale teraz myślę że lepiej mieć w życiu z górki niż pod górkę,
      zależny człowiek jest zawsze - lepiej być trochę zależnym od swojej kobiety niż
      być totalnie zależnym od swojego szefa, w pracy dobrze wiedzą z kim mogą
      pogrywać bo jest bez wyjścia i musi mieć tę pracę żeby nie umrzeć z głodu oraz
      zapłacić ratę kredytu, a z kim trzeba trochę uważać bo może tą robotą pie...ąć
      bez żalu. Unoszenie się honorem było zawsze domeną wyższych sfer i nadal tak
      jest bo na honor po prostu trzeba mieć pieniądze.
      • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 16:28
        To prawda.. Uzależnienie od osób kompletnie innego pokroju niż ja to
        kiepska sprawa... Świadomośc, że wszyscy myślą, że ja właśnie lubie
        byc w takiej sytuacji, że w sumie wszystko zawdzięczam rodzicom mojej
        dziewczyny, z ktorymi niejednokrotnie nie mam o czym pogadac.
        A szef.. Wiesz, może gospodarka teraz tak nas wiąze, ale ja z kolei
        żadnej pracy się nie boję, i szefowi prędzej powiem żeby spie...ł,
        niż teściowi, szczególnie, że to i tamto... tak jak wyżej w postach..
        Moze rzeczywiscie powinienem dac sobie z tym spokój, wsiąśc na rower
        i z górki.. bez pedałowania.. Ale czy to tak ma wygladac życie?
        Cieszyłbys się z tego?
        Mówią, że ludzie bogaci nie odczuwają pewnych emocji.. Wyobraź sobie,
        że masz pieniądze na wszystko i mozesz sobie, bez przesady, wszystko
        kupic.. A kiedy ich masz mniej (tez bez przechylania w druga stronę),
        czekasz na coś, w końcu to dostajesz.. Jestes dla dzieci
        autorytetem.. Bo później przyjdzie ze szkoły syn i powie, ale ten
        tata Adam to zajebisty koles. Założył firmę i ma pieniądze.. A wiesz,
        ze zrobił to zaczynając pracowac w sklepie?..

        Mam kumpla, którego starzy mają jeszcze więcej kasy. Mercedesy stoją
        w garażu. On ma raptem 25 lat, ale stary rozlicza go z pożyczek co to
        grosza. On wie, dlaczego tak się dzieje i jest jemu wdzięczny. Jego
        brat musi popie...c w jakies firmie, o której opowiada, ze powinni
        zamknąc szefów w więzieniu, ale muszą mieszkac sami, zarobic na to,
        na jedzenie, imprezy, itd. A najważniejsze, ze wiedzą, tak jak ich
        ojciec, ze kiedys przejmą firmę po nim i będą jeździc mercem. Czy
        mają do niego pretensje? Właśnie nie. Co więcej czują, że potrafią
        radzic sobie w życiu, a ich ojciec się nie wpieprza na co swoją kasę
        wydają. Niezależnośc. Poczucie wewnętrznej siły. To jest właśnie to.
        A że na pomoc mogą liczyc, to zupełnie co innego.
        Może wychowanie córki to co innego. Ale jak już idziemy w
        konserwatyzm, to lepiej niech córka słucha się męża.

        Dzięki za posta.
        J.

        zeberdee24 napisał:

        > Kilka lat temu pewnie bym powiedział że trzeba do wszystkiego dojść
        samemu i
        > przyjmowanie takiej pomocy jest niehonorowe i powoduje swego
        rodzaju
        > 'uzaleznienie'. Ale teraz myślę że lepiej mieć w życiu z górki niż
        pod górkę,
        > zależny człowiek jest zawsze - lepiej być trochę zależnym od swojej
        kobiety niż
        > być totalnie zależnym od swojego szefa, w pracy dobrze wiedzą z kim
        mogą
        > pogrywać bo jest bez wyjścia i musi mieć tę pracę żeby nie umrzeć z
        głodu oraz
        > zapłacić ratę kredytu, a z kim trzeba trochę uważać bo może tą
        robotą pie...ąć
        > bez żalu. Unoszenie się honorem było zawsze domeną wyższych sfer i
        nadal tak
        > jest bo na honor po prostu trzeba mieć pieniądze.
        • kseniainc Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 16:38
          Zaproponuj jej wyprowadzkę do innego miasta. Czas może przeciąć pępowinę;-) Może , to będzie szansa, może jak nie bedzie pod stałą kontrolą i wpływem wspaniałomyślnych rodziców coś do niej dotrze, że Ty jesteś dla niej ważny?
          • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 17:19
            Smieszne, ze wpomnialas o tym.. Dokładnie ten sam temat poruszyłem..
            A co by było gdybyśmy mieli przeprowadzic sie do innego miasta?
            Gdybym ja mieszkał gdzie indziej.. Nie wchodzi to w grę. Poza tym
            bylismy razem w UK przez dłuższy czas i tam.., jakos to grało, ale
            moja radośc z pobytu (nie miesliśmy prac w kamieniołomach,
            przyjaciele, wakacje..itd.) byla konsekwentnie podminowywana. Ona
            chciała wracac tutaj, bo rodzina, bo miasto dziecinstwa, itd. itd.
            Tak jakbym ja nie mial tego samego.. ale tam totalnie się
            usamodzielnilem..
            Także ten argument spalił na panewce..
            Czasem pisząc tutaj czuję się jak idiota.. Ale bardzo chcę się
            dowiedziec co ludzie sądzą na ten temat. Czy są bardziej tacy jak ja,
            czy jak ona?
            J.
            • kseniainc Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 17:24
              Może już gdzieś w Twoich wypowiedziach o tym pisałeś, jesli tak z góry przepraszam, ALE czy Ty jej kiedykolwiek powiedziałeś, to co piszesz nam?
              • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 17:49
                Tak.. Mniej wiecej, a raczej wiecej, poruszyłem ten i inne tematy.
                Dlatego kłopot bo nie wierzę w zmianę nastawienia.. To bardzo
                przygnębiające.. Szkoda gadac.. ;-/
                • kseniainc Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 19:11
                  Mniej, czy więcej?;-) Ja też nie mam przekonania, do tak wielkich i nagłych zmian, ale może pokazuj, tłumacz, tłumacz i pokazuje na ile starczy Ci sił;-)Albo decyduj o odejściu;-)
                  • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 19:32
                    Widzisz Ksenia, staram się... Aż strach mnie ogarnia na sama myśl, że
                    jednak jedyne wyjście to Twoja druga opcja.
                    Dzieki!
                    J.
                  • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 19:33
                    A Ty jak do tego podchodzisz? Jakie jest Twoje zdanie?
                    • kseniainc Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 19:48
                      Moje zdanie jest takie, że bardzo ją kochasz, ale będziesz przy niej tkwił tak, dopóki coś nie pier.......stety.A predzej czy później , to znów wylezie.Nie wiem jakie są miedzy wami relacje, ale jednak porozmawiaj szczerze, to chyba najlepsze wyjście.I nie rezygnuj z siebie bo prezentujesz dobre wartości;-)
        • haldeman79 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 17:46
          jomumma napisał:

          > Moze rzeczywiscie powinienem dac sobie z tym spokój, wsiąśc na rower
          > i z górki.. bez pedałowania..

          Sadzę, że kilka osób tutaj stara Ci sobie uświadomić, że dzięki teściowi możesz
          mieć taki rower który pozwoli Ci wjechać na niejedną górę.

          > A kiedy ich masz mniej (tez bez przechylania w druga stronę),
          > czekasz na coś, w końcu to dostajesz.. Jestes dla dzieci
          > autorytetem.. Bo później przyjdzie ze szkoły syn i powie, ale ten
          > tata Adam to zajebisty koles. Założył firmę i ma pieniądze.. A wiesz,
          > ze zrobił to zaczynając pracowac w sklepie?..

          Ilu ojców wraca do domu i mówi dzieciakom, że dziś znowu ziemiami maszczone na
          obiad,bo firma zbankrutowała i nie ma nikogo kto może im pomóc.

          > Mam kumpla, którego starzy mają jeszcze więcej kasy. Mercedesy stoją
          > w garażu. On ma raptem 25 lat, ale stary rozlicza go z pożyczek co to
          > grosza. On wie, dlaczego tak się dzieje i jest jemu wdzięczny. Jego
          > brat musi popie...c w jakies firmie, o której opowiada, ze powinni
          > zamknąc szefów w więzieniu, ale muszą mieszkac sami, zarobic na to,
          > na jedzenie, imprezy, itd. A najważniejsze, ze wiedzą, tak jak ich
          > ojciec, ze kiedys przejmą firmę po nim i będą jeździc mercem. Czy
          > mają do niego pretensje? Właśnie nie. Co więcej czują, że potrafią
          > radzic sobie w życiu, a ich ojciec się nie wpieprza na co swoją kasę
          > wydają. Niezależnośc. Poczucie wewnętrznej siły. To jest właśnie to.
          > A że na pomoc mogą liczyc, to zupełnie co innego.

          To diametralnie co innego.Widzisz ogromna różnica jest taka, że ten Twój kumpel
          jak wpadnie w problemy to tatuś go wyciągnie.Tak więc nawet jeżeli jest na swoim
          to i tak jest kryty ze wszystkich stron.

          Niezależność jest wtedy kiedy wpadasz w bagno i nie ma tatusia z kasą.
      • haldeman79 Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 17:47
        zeberdee24 napisał:

        > Kilka lat temu pewnie bym powiedział że trzeba do wszystkiego dojść samemu i
        > przyjmowanie takiej pomocy jest niehonorowe i powoduje swego rodzaju
        > 'uzaleznienie'.

        "Syty głodnego nie zrozumie."
    • jomumma Re: Rodzice dziewczyny - pieniądze 13.02.10, 16:18
      Akurat to by mnie tak nie martwiło, gdyby nie fakt, ze sama na niego
      zarobiła... Gdyby tylko nastąpiła prosta refleksja: Co osiągnęłam
      sama, od początku.. A tak tych rzeczy jest bardzo mało, a nawet kiedy
      zagranicą byliśmy zdani na siebie, to na urodziny spadało z nieba
      6tyś. Wow.. Jak sobie nieradzis w takiej syt.
      A kozactwo w postaci stawiania się teściowi nie jest moim zdaniem
      dobrym rozwiązaniem. Ja go mam w dupie prawdę mówiąc. Najbardziej
      zalezy mi na podejsciu partnerki. A piszę tutaj żeby zwyczajnie
      dowiedziec się, że albo ze mną jest coś nie tak (przerost ambicji),
      albo znaleźc argument na to, zeby ona się nad tym zastanowiła..
      Najsmutniejsze jest jednak to, że związek się sypie, i sądzę, że to
      przeze mnie, bo chcac nie chcąc, oddalam sie z prędkością światła.. A
      nie chcę, żeby skończyło sie rozbitą rodziną, kiedy ja zachwycę się
      kimś ambitnym, kto próbuje, stara się na własną rękę.
      Kredyty i takie tam straszne rzeczy to już czubek góry lodowej. A
      można by tak, że zamiast z banku, pożyczymy od jej rodziców i razem
      to spłacimy. Honorowo i klasą. Te pieniądze chyba w ich kieszeni nie
      przepadną, a nawet odwleką naszą pomoc finansową, kiedy będa jej
      potrzebowali. To jest wg mnie pomoc w tych "większych" zakupach...,
      na mniejsze rzeczy przy minimalnym wysiłku byłoby nas stac.

      Chciałbym tutaj jeszcze zwrócic uwagę, że o same pieniądze nie
      chodzi.. Raczej o jej nastwienie do życia.. Priorytety. Tylko czy one
      w omawianym przypadku są aż tak odmienne żeby nie można było iśc na
      kompromis?

      Zależy mi na niej.. Jakaś dziwna siła mnie paraliżuje, kiedy juz
      miałbym odejśc. I to nie to, ze boję sie byc sam albo budowac coś z
      kims innym. To nie ma dla mnie znaczenia. Chodzi o ten czas, podczas
      którego starałem sie wytłlumaczyc swoje stanowisko. Ona widzi
      wszystko w jasnych barwach. Jestem pewien, ze koleś, dla którego
      korzystanie ze wszlekich dobrodziejstw jej rodziców byłby skreślony..
      Dlaczego zatem nie zrozumie, że dla mnie wyznacznikiem bycia
      meżczyzną, jest udowodnienie sobie (a też innym), ze potrafię sam
      sprostac wielu rzeczom. Bynajmniej nie jest to posadzenie drzewa w
      ogródku swoich teściów. Ta ważna dla mnie rzecz jest mi odbierana..

      Czy ja powinienem tak myślec, czy też zapomniec o tym i zbierac sobie
      na motockl, ktory w 100% byłby mój? (przykład wymyślony na
      poczekaniu). A reszta przeciez jest tylko jej, a moje zaangażowanie w
      nieswoje rzeczy, projekty niknie w oczach.

      Dołuje mnie to zawsze kiedy zaczynam wybiegac myślami w przyszłośc...
      Coś jest jednak ze mna nie tak..

      Dzieki wszystkim za wypowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka