majewskaania5
21.02.04, 22:09
Mam 30 lat , trzy lata temu wyszłam za mąż za człowieka ktorego kochałam (i
nadal kocham), szaleliśmy za soba ( 3 layta) i bylo w spaniale. Pobraliśmy się
(3 laTa temu). Najpierw urodził nam sie syn, i wszystko zaczęło sie psuć,
wychodził coraz częsciej z domu, cigle bylam sama, jak sie dowiedzial ze
bedziemy miec drugie dziecko to juz byl konjiec naszego małzęnstwa. OBecnie
jesteśmy w separacji dzieci mają odpowidniao 3 i 1,5 roku - on po prostu
odszedł do innej - mlodzszej. Niestety mieszkamy razem (w obecnej chwili nie
mam gdzie sie wynieść) i ciagle cos ode mnie chce - zalatw mu to, tamto itp. A
on ma nas gleboko w d......... Z dziecmi sie bawi raz na tydzien przez pol
godziny. Chyba mu tak wygonie - ma gosposie (siła rzeczy sprzatam w domu),
gotuje wiec czassem jada i i jeszcze ma kochanke - czego mu brak? Tylko
dlaczego skrzywidzl mnie i olewa dzieci?