Stara prawda panowie..

15.03.03, 18:51
Mam czas wiec sie pewnie rozpiszę, prosze jednoczesnie o podzielenie sie
swoimi doswiadczeniami jezeli macie na ten temat.
Byłem zonaty przez prawie 12 lat, jak zawsze były gorsze i lepsze dni ale
generalnie patrząc z boku chyba nie było tak najgorzej.
Zawsze w tym czasie pracowałem, zarabiałem przeważnie niezle, choc nie były
to tez jakies super pieniadze. Tak powiedzmy dwie srednie krajowe. Mieliśmy
jedno dziecko ,niedługo potem drugie wiec żona w poczatkowym okresie
zajmowala sie dziecmi (oczywiscie uwazam ze to jak najbardziej w porzadku).
Zaraz po slubie wynajelismy mieszkanie, niedlugo potem (choc niewielkie)
kupilismy na wlasnosc. Duzo pomagali nam moi rodzice, bo tesciowie
faforyzowali zawsze raczej zony siostre. Wszystko niby OK poza małym
wyjatkiem, mojej zony w zasadzie oprocz domu i potem pracy nic nigdy nie
interesowalo. Wiem ze to zabrzmi glupio, ale ona choc nie odmawiam jej
inteligrncji, miala zawsze duze problemy z nazwiskiem premiera Polski. Na
zarzuty ze polityka to nie domena kobiet odpowiadam od razu ze to tylko
przyklad, bo z innymi dziedzinami podobnie. Mówi że zawsze raczej mało
rozmawialiśmy, i to jest prawda, bo niby o czym? Ile mozna o dzieciach i
domu? Żony sposob na czas wolny to lezenie na lozku przed telewizorem i
ewentualnie wizyta u jej mamy ,co bylo o tyle latwe ze mogla tam pojsc w
kapciach. Niestety (dla niej) mam raczej taki charakter ze lubie czasem z
kims pogadac nie tylko o pracy (zajmujemy sie zupelnie czyms innym, raczej
nie sa to pasjonujace zajecia). No i zaczelo sie, kontrola kieszeni, numerow
w komorce itp. Posadzenia o to czego sie nigdy nie zrobilo sa jak wiadomo
dosc meczace, a facet ma nature przewrotna. Kiedys dosc dlugo klikalem w
necie z dziewczyna, sporo starsza ale interesujaca i niebanalna. Spotkalismy
sie kiedys w koncu na zywo, chwila zapomnienia, lozko, wstanie z niego po 2
minutach z moralnym kacem i swiadomoscia ze nawet nasze klikanie nie bedzie
juz takie jak dawniej. Żona oczywiscie "wysledzila" te rozmowy w komputerze,
poniewaz ja nawet nie wiedzialem jak sie zaklada haslo na GG (teraz juz
wiem).Płacz, tłumaczenie, mówienie co nam wzajemnie nie pasuje, ogólnie
przyznanie sie do błedów i postanowienie wzajemnej poprawy. Niby wszystko
mialo byc dobrze, ale ja wiedzialem ze to raczej niemozliwe. Mowilem o tym ze
skoro ma do konca zycia robic mi z tego powodu awantury to lepiej rozstac sie
jeszcze bez uczucia nienawisci.Mialem widocznie racje, bo sledzenie stalo sie
jeszcze bardziej intensywne. Kilka dni temu znalazla na moim GG tekst ktory
ktos napisal do mnie "jutro spotkamy sie o 10.00, a w sobote pospacerujemy
dlugo bo ja siedzialam ostatnio czesto w bibliotece". Ten tekst to nie jakas
czesc rozmowy tylko ktos to przyslal na moj numer. Oczywiscie napisala do tej
dziewczyny, a tamta przyznala ze rozmawiala z jakims chlopakiem na temat
spotkania. Choc prawie nic sie nie zgadza (poza imieniem ale ono jest w
publicznych danych), a tekst na GG moze napisac kazdy, chocby przez pomylke
to zaczela sie awantura. Naciąganie faktow jest specjalnoscia mojej zony,
wiec nawet argument ze nie moglem o jakims czasie rozmawiac z kims przez GG
bo siedzialem z nia w pokoju jest niewystarczajacy. Znowu sprawdzanie
komorek, krzyczenie na caly dom (zeby koniecznie slyszaly dzieci) itp.
Zrobilem kiedys wielki blad, nic mnie nie usprawiedliwia i wiem o tym, ale
tak przeciez nie da sie zyc.Prowadzi upakarzające rozmowy z tą dziewczyną z
którą niby rozmawialem, wyciąga wnioski jakich tamta nie stawia, i robi
wszystko zeby utwierdzic sie w swojej paranoi.Moje słowa nic nie znaczą,choć
do tego sie przyzwyczaiłem akurat. I teraz sedno sprawy. Niedawno kupilismy
duze mieszkanie, na ktore niestety musialem sie zadluzyc. Za sprawa
koniunktury na rynku zostałem bez pracy, choć intensywnie jej szukam.
Wzielismy wiec rozwód który niby mial być fikcją ( za namową żony, żeby bank
sie do niej nie przyczepił). Stan obecny: kredyt mieszkaniowy spłacają moi
rodzice (w całości), a żona zarabia tyle że na bieżące wydatki spokojnie jej
starcza. Zostałem więc golutki(cale wyposażenie mieszkania przepisane na
zone), bez pracy, z żoną która chwyta sie wszelkich metod aby "kulturalnie"
usunąć mnie z domu. Najgorsze że uzywa do tego również dzieci,a na walke
dziećmi ja sie nie pisze. To oczywiscie obraz z mojego punktu widzenia, ale
staralem sie byc obiektywny. Wiem że to ja zrobiłem kiedyś błąd, ale już za
niego odpokutowałem. Mówiąc szczerze to mam uzasadnione podstawy że ona kilka
razy też nie była wobec mnie w porzadku, ale ja jestem z tych ludzi którzy
wolą nie wiedzieć. Załozyla sobie nawet anons w "randkach"(zobaczylem przez
przypadek) na ktory miala duzo ofert, ale wytlumaczyla mi że przeciez wtedy
sie klocilismy wiec jej bylo mozna. Powiedzcie, czy prawdą jest że
najbardziej nieufny jest ten co sam ma nieczyste sumienie? Zrozumialbym nawet
gdyby to przesladowanie pojawilo sie po mojej glupiej przygodzie, ale ono
bylo zawsze, teraz tylko sie nasiliło i stalo wrecz chorobliwe. Po kolejnej
rozmowie z ta co niby do mnie pisala, żona (tak ja nazywam bo rozwod to niby
fikcja miala byc:))) dowiedziale sie ze ten facet (niby ja ) dzwonil kiedys
tam o ktorejs tam godzinie. Wiec teraz mialem byc odstawiony od stolu i loza
do czasu az ona nie sprawdzi bilingów domowego telefonu. Dzisiaj juz nie
mialem sily, przyznalem sie ze to ja dzwonilem bo takie zycie nie ma sensu
(choc oczywiscie nie dzwonilem ) Kocham ja jeszcze ale nikt tego nie
wytrzyma. Nie zniose wiecej jakiejs żenady, np. dzwonienia pod numery ktorych
ona nie zna, ktorych z racji tego ze odpowiadam na ogloszenia pewnie troche
bedzie. Nie jestem jeszcze stary, zaczne wiec wszystko od nowa. Dlaczego
kobietom łatwo przychodzi wybaczanie wtedy gdy facet ma kase? Czy za jeden
blad trzeba placic przez cale zycie? Czy moze powinienem sobie jasno zdac
sprawe ze ma juz duze, super urzadzone mieszkanie, wiec teraz moze spokojnie
poszukac swego krolewicza? W informacjach o sobie (przy anonsie w randkach),
podała takie dane ze az oczy wyszly mi z orbit. Na okreslenie sexu jaki lubi,
uzyla tyle okreslen ze nie wiem nawet czy tyle razy to robilismy. Swoja droga
to ja mam wiekszy temperament i sex zawsze byl moja inicjatywa. Pamietajcie
wiec panowie, tyle w koncu znaczycie dla swych "dam" ile aktualnie wynosi
wasze bankowe konto. Na krzyk ze strony pan ze tak nie jest, odpowiadam ze
owszem, sa wyjatki ale z moich osobistych doswiadczen i z obserwacji
otoczenia nie wynika ze sa one takie czeste jakbyscie chcialy.Troche to
wszystko chaotyczne, ale wyrzucone z siebie jeszcze w lekkim wzburzeniu.
Pozdrawiam.

    • alka_xx Re: Stara prawda panowie.. 15.03.03, 22:11
      no tak, stara prawda musi byc taaaaaka długa...
    • Gość: tajna misja Re: Stara prawda panowie.. IP: 213.17.246.* 15.03.03, 23:09
      Coś czuję Drogi Jędrku w mych zwapniałych kościach, że masz rogi, wielkie rogi
      i to od dawna! Wnioskuje tak po zachowaniu Twojej małżonki, które tak mi
      cholernie przypomina przygody mojego kumpla, że aż Ci je opiszę.
      Otóż mój kolega, bardzo poczciwy i w porządku facet, żył sobie ze swoją żoną,
      mieli dwójkę dzieci, ładne mieszkanie, pracę itp. Aż tu nagle jego żona (tak
      jak Twoja) stała się wobec niego wyjątkowo podejrzliwa i wszędzie szukała
      dziury w całym. Facet znosił to z pokorą (jak Ty), kwiaty jej kupował i
      prezenty i nawet prał i obiadki jej gotował! A ona wciąż, programowo dzieci
      nastawiała, że on taki i owaki. I w końcu znalazła to o co jej chodziło. Otóż:
      mój kolega spotkał się raz przy wódeczce (dużej wódeczce) ze swoim dawno
      niewidzianym przyjacielem. I tak sobie pili, wspominali i ogórkiem zakąszali,
      że w końcu nad tą flaszką padli tzn. położyli się razem spać. A żoneczka ich
      obfotografowała w nocy, na drugi dzień pozew o rozwód złożyła, że mąż jest
      homoseksualista i to aktywny i że dzieci demoralizuje, bo to robi w domu, na
      ich oczach. Oczywiście rozwód orzeczono z winy kolegi, ma problemy z widywaniem
      swoich synów, a w dodatku jego pani (okazało się po fakcie) od paru lat miała
      stałego dobiegacza, który się momentalnie po rozwodzie do niej sprowadził.

      Ale może ja jestem złym prorokiem i może Twoja żona jest chorobliwie zazdrosna
      albo faktycznie przechodzi jakiś bum hormonalny i jej się trochę chce poszaleć
      seksualnie? Może się wymarcuje w internecie i znów będziecie sobie żyli po
      bożemu. Tego to już niestety nie wiem.

      Życzę powodzenia.
      • Gość: Malwina Re: Stara prawda panowie.. IP: *.d1.club-internet.fr 15.03.03, 23:13
        ale macie fantazje !
        a ja sie glowie nad wymyslaniem jakis historii i nigdy mi sie nie udaje :-(
        • Gość: tajna misja Re: Stara prawda panowie.. IP: 213.17.246.* 15.03.03, 23:41
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > ale macie fantazje !
          > a ja sie glowie nad wymyslaniem jakis historii i nigdy mi sie nie udaje :-(

          Nie rozumiem Malwinko!

          Czy chodzi o to, że też chcesz pogrążyć swego małżonka i nic Ci do głowy nie
          przychodzi? Hę?

          Historia, którą opisałam zdarzyła sie naprawdę!
        • Gość: sad but true Re: Stara prawda panowie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.03, 20:27
          bo do tego potrzeba troche inteligencji...
      • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. 16.03.03, 03:13
        Moja probuje zachowac pozory , ale czasami w chwili zlosci (wiec kiedy czlowiek
        jest szczery) wykrzyczala mi juz kilka razy ze najwiekszym jej marzeniem to moc
        mieszkac beze mnie.Musi rozmawiać o tym rowniez ze starsza córką bo ostatnio
        jak mała puscila sobie totolotka to powiedzial mi "tato jak wygram to kupie ci
        jakas kawalerke". Nie musze chyba pisac jak sie wtedy czulem. Dwunastoletnie
        dziecko samo tego nie wymyslilo bo niby dlaczego skoro daje slowo ze nawet po
        wodce jestem najspokojniejszym czlowiekiem pod sloncem. Unikam wszelkich
        awantur, na zone (jak i inna kobiete) nie podnioslbym nigdy reki. A swoja droga
        dzieki za ostrzezenie, nie bede sie kladl z kolega do lozka:))
      • Gość: ryba Re: Stara prawda panowie.. IP: *.blueyonder.co.uk 16.03.03, 11:28
        O Rany!!! Moze troche nie na temat, ale moja zona zrobila mi kiedys zdjecie
        jak spalem z psem. Teraz tego zdjecia nie moge znalezc, pewnie schowala. Czy
        to tez sie w sadzie liczy? (gdyby co)
        • Gość: Sławek Re: Stara prawda panowie.. IP: *.pke.pl 16.03.03, 12:08
          Gość portalu: ryba napisał(a):

          > O Rany!!! Moze troche nie na temat, ale moja zona zrobila mi kiedys zdjecie
          > jak spalem z psem. Teraz tego zdjecia nie moge znalezc, pewnie schowala. Czy
          > to tez sie w sadzie liczy? (gdyby co)

          To zależy czy zrobiła zdjęcie w czasie hmmm.. zbliżenia, czy już po, gdy tylko
          leżeliście koło siebie.
          • Gość: ryba Re: Stara prawda panowie.. IP: *.blueyonder.co.uk 16.03.03, 12:59
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > Gość portalu: ryba napisał(a):
            >
            > > O Rany!!! Moze troche nie na temat, ale moja zona zrobila mi kiedys zdjeci
            > e
            > > jak spalem z psem. Teraz tego zdjecia nie moge znalezc, pewnie schowala. C
            > zy
            > > to tez sie w sadzie liczy? (gdyby co)
            >
            > To zależy czy zrobiła zdjęcie w czasie hmmm.. zbliżenia, czy już po, gdy
            tylko
            > leżeliście koło siebie.

            Slawciu, uspokuj sie. my tylko przytulilismy sie do siebie, no moze dalem mu
            buziaka jak spalem, ale tylko jednego.:)))
            • joanna_1 Re: Stara prawda panowie.. 16.03.03, 13:10
              Eh, rozumiem Cie w całej rozciągłosci. Też chętnie "sypiam z psem", bo wiadomo,
              taki cieplutki ( psy maja wyższa temp własną niz ludzie) i taki włochaty. I
              równiez słyszę komentarze na temat domniemanej zdrady, hmm. Swoją drogą , pies
              to najwierniejsze stworzenie na świecie niż wiadomo kto...
            • Gość: Sławek Re: Stara prawda panowie.. IP: 195.245.224.* 16.03.03, 13:15
              Gość portalu: ryba napisał(a):

              > Slawciu, uspokuj sie. my tylko przytulilismy sie do siebie, no moze dalem mu
              > buziaka jak spalem, ale tylko jednego.:)))

              W takim razie nie jest tak źle ale wszystko będzie zależało od tego czy pies
              wyraził zgodę na ten pocałunek czy nie. Jeśli twój adwokat będzie dobry to może
              uda mu się udowodnić, że pies cię prowokował (lubieżne wywalanie jęzora,
              kręcenie tyłkiem lub ogonem). Ważne też żeby sędzia nie był kobietą bo one są
              wrażliwsze na punkcie molestowania. No właśnie! Która sprawa będzie pierwsza ?
              Rozwodowa czy o molestowanie pieska ?
              ;-)
              • anahella orgia i zazdrosc?;) 17.03.03, 04:28
                to co ja mam powiedziec? mam 2 koty. w nocy oba pchaja mi sie do lozka. kiedys
                przylapalam w nocy jednego jak krecil sie kolo apratu fotograficznego.
                myslicie, ze cos knul?;)
                • capa_negra Re: orgia i zazdrosc?;) 17.03.03, 09:08
                  A ze mną lubią leżec moje 2 suki - czyżbym preferowała trójkaty w damskim
                  wydaniu???
                  Na wszelki wypadak schowam aparat, żeby jakiegoś nieszczęścia z tego nie
                  było...
    • mijaczek Re: Stara prawda panowie.. 16.03.03, 00:47
    • mijaczek Re: Stara prawda panowie.. i panie 16.03.03, 01:12
      hmmm... cos mi to przypomina. a wlasciwie nie cos tylko moj zwiazek. swojego
      ukochanego mezczyzne spotkalam trzy lata temu. ja bylam tydzien przed matura,
      on miesiac przed rozpoczeciem nowej swietnej pracy. kiedy go poznalam nie
      mialam zielonego pojecia czy facet ma na koncie trzy, trzysta czy trzysta
      tysiecy zlotych, zreszta nie interesowalo mnie to, bo w wieku, ktorym bylam
      jakos te sprawy malo mnie interesowaly. znajomosc rozkwitla doslownie w oka
      mgnieniu i w zasadzie po kilku miesiacach znajomosci zamieszkalismy razem, on
      wynajal mieszkanie dla nas, urzadzil je, jednym slowem wszystko bylo cacy.
      przez rok zylismy na dosc wysokim poziomie (w moim pojeciu wysokim), ja sie nie
      ograniczalam w wydawaniu, on nie ograniczal sie w balowaniu po knajpach, a
      oboje nie ograniczalismy sie we wzdychaniu jak to bardzo mocno sie kochamy.
      mimo tego, ze w zasadzie od samego poczatku wkurzalo mnie to, ze on lubi tyle
      czasu spedzac przy piwie, jakos tolerowalam to, bo przeciez "pracowe stresy"
      trzeba porzucic zanim wejdzie sie do domu. tak wiec ja czekalam na niego w domu
      (nie twierdze, ze z kolacja, bo w tych zakresach to ja kiepska gosposia
      jestem), ale czekalam wpatrzona w zegarek i telefon (ktory sprezentowal mi
      oczywiscie moj kochany). po roku, gdy sytuacja gospodarcza w polsce ulegla
      pogorszeniu, no i gdy w koncu kiepska kondycja mojego ukochanego zaczela mu
      przeszkadzac w pracy okazalo sie, ze nie jest juz tak wesolo, bo on stracil
      prace, zostal z mnostwem dluguch i w ogole jest do chrzanu. na poczatku
      probowalismy sobie jakos radzic, ale on najpierw sobie ubzdural, a potem
      naprawde wpadl w depresje, wiec jedyne co mu zostalo to wloczenie sie po
      knajpach. ja chodzilam za nim i jak glupia prosilam, blagalam, tlumaczylam,
      grozilam, slowem - robilam wszystko, zeby wyciagnac go z nalogu, zeby mogl
      znalezc prace i zrobic cos ze soba. po roku tlumaczenia stwierdzilam, ze ja juz
      nie mam sily tlumaczyc, bo ile mozna?? wyjechalam (jesli komus bardziej pasuje
      to ucieklam) za granice, bo myslalam, ze wtedy jemu otworza sie oczy na to, co
      tak naprawde stracil (pieniadze oczywiscie sa niezbedne, ale bardziej
      wartosciowa jest kochajaca osoba). przez pierwszy miesiac mojego pobytu za
      granica bylo ok. przy pierwszej okazji gdy sie poklocilismy co uslyszalam? ze
      wyjechalam, bo jemu pieniadze sie skonczyly. co za bzdura. czy mezczyzni nie
      potrafia czasami dostrzec bledu w sobie, a nie w swoim portfelu? czasami jest
      tak, ze to wlasnie ich najbardziej zalamuje utrata pracy i pieniedzy, przez co
      tak bardzo sie zmieniaj, ze kobiety nie moga ich zniesc, a wtedy oni odnosza
      wrazenie, ze chodzi o kase. nie twierdze, ze w
      tym watku chodzi o to samo, mysle, ze twoja zona cos ukrywa przed toba, a swoje
      grzeszki projektuje na ciebie, ale w moim przypadku bylo tak, ze zostalam
      oskarzona o materializm w momencie kiedy moja jedyna motywacja byla milosc do
      niego i do siebie(nie moglam bez konca znosic wiecznie pijanego albo
      skacowanego mezczyzny). wiem, ze kazd historia jest inna i "kazdy kij ma dwa
      konce", ale co "gdy znajdziesz konczacy trzeci koniec"? kazdy jest inny, kazdy
      ma inne wymagania, inne pragnienia, a przede wszystkim inne sumienie. i jedno
      czego sie nauczylam. nigdy nie mozna probowac byc czyims sumieniem jesli
      swojego nie ma sie do konca czystego, a kazdy wie, ze ludzi bez winy nie ma
      wiec o wnioskach nie ma co mowic nawet.
      wiem co to sa chore oskarzenia, wiem co to znaczy chciec normalnego zycia, a
      otrzymywac w zamian pieklo,ale kurde,tak naprawde nie wiem cco sie robi w
      takich sytuacjach.
      aha, no i jeszcze jedna sprawa - wiem, ze nie ejstem panem, ale to chyba nie
      tylko dotyczy was, mezczyzn.
      • Gość: zona Jedrka Re: Stara prawda panowie.. i panie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.03, 01:41
        Mijaczku, jestem zona tego, ktory napisal ten list. Prawda jest dlaeka od tego,
        co napisał moj ukochany. Moj Jedrek nie musial stracic pracy, zeby szalec po
        knajpkach z kumplami gdy ja siedzilam w domu z 2 malych dzieci. Bywało, ze nie
        widziałam go przez tydzien. Nigdy go nie zdadziłam, nawet nie mialam czasu o
        tym myslec... Praca, dzieciaki, dom, zakupy, sprzatanie, pranie. Fakt,
        wieczorkiem padam jak mucha, ze zmeczenia, on jest daleki od tak przyziemnych
        rzeczy jak pomoc zonie w czymkolwiek. Nie mam mozliwosci z nim rozmawiac,
        bo...albo siedze w kuchni gotujac mu obiadki, z dzicmi odrabiajac lekcje, w
        pracy po godzinach zarabiajac na zaległy czynsz ,robiac zakupy, zreszta wiesz
        jak wyglada zycie pracujacej matki i zony. A moj kochany Jedrus.... szuka
        doznan ducha i ciała.....nudzi sie smiertelnie i spedza ostatnio cale dnie
        przed komputerem oszukujac naiwne samotne kobietki, żadne miłości i
        zainteresownia swoją osbą. Wierzę że jest bardzo nieszczęsliwy w związku
        małżeńskim, to takie przyziemne i nudne...i dlatego daję mu wolnosc.A
        mieszkanie? no ciekawe... to ja śpie na podłodze w pokoju córki.Na razie.
        Zamierzam sie wyprowadzic z NASZEGO nieszkania. I jeszcze jedno....nie
        wierzcie facetom........to gnidy...
        • Gość: eva07 A to ciekawe! IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 02:37
          Jeżeli cos w tym wszystkim jest autentyczne, to to bardzo ciekawe. Ze tak sie
          wyrażę spojrzenie z dwóch punktów widzenia. NIewatpliwie jednak niezaleznie od
          tego ileby nie było punktów widzenia prawda co do faków jest jedna. To znaczy
          albo małzonka daje Jedrkowi wolność jak pisze, albo mu urządza nieustajace
          sceny zazdrości. Ja jednak obstawiam to drugie. Albo Jedrek jest takim dobrym
          mężem tylko jego zona jest głupia kura domową, albo ona haruje jak wół a on jej
          nie pomaga. I tu też obstawiam to drugie. Myśle, ze jak zwykle w małżenskich
          konfliktach prawda lezy gdzies po środku.Czasem blizej jednej strony, czasem
          innej ale po środku. A problem polega na tym, że obie strony tworza sobie wokół
          swojego poczucia krzywdy cały świat i do niego juz reszte dopasowują. W efekcie
          ten sam swiat jest widziany jako dwa kompletnie rózne swiaty. A najwazniejsza
          jest "moja krzywda". Jedno jest pewne w ten sposób to się nigdzie nie dochodzi.
          Można sobie najwyżej dac po razie.
        • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. i panie 16.03.03, 02:43
          Jak widac i tu zostalem wysledzony. W pokoju corki na podlodze spisz bo tak
          chcesz. Nigdy Cie z łóżka nie wyganialem, za to ty traktujesz sypianie ze mna
          jako kare i nagrode. Jak Ci sie cos ubzdura to sie po prostu wynosisz. Pewnie
          to ze nie dajesz mi jesc od tygodnia, a ja choc nie mam na chleb to jestem zbyt
          dumny zeby pozyczac pieniadze to tez moja decyzja? Decyzja o wyprowadzce
          zapadła po przeczytaniu mojego postu, bo podobno napisalem w nim ze skoro moi
          rodzice kupili to mieszkanie wiec jest moje. Chcialem tylko powiedziec ze mimo
          mojego bezrobocia otrzymujemy od nich jakąś pomoc. W necie siedze faktycznie,
          ale tylko dla tego ze szukam pracy, a to w obecnych czasach dosc skuteczna
          metoda.Prawda jest rowniez ze jak pracowalem czesto nie bylo mnie w domu, ale
          kazdy kto ma pojecie o pracy przedstawiciela handlowego latwo zrozumie ze tak
          MUSI byc. Czy ktos jeszcze oprocz mojej ex wyczytal z mojej poprzedniej
          wypowiedzi ze ja chce ja wyrzucic z mieszkania? To jest wlasnie ta
          nadinterpretacja faktow o ktorej wczesniej pisalem. Mieszkaj tu sobie z dziecmi
          i nowym tatusiem jak dlugo chcesz. Moze znajde sobie jakas pania, w koncu sama
          zawsze mowilas ze mam dobra bajere. Aaa, jeszcze musisz kasowac z komputera
          pliki cookie, bo widac w nich jak sie logujesz na erotyczne czaty we
          wszystkich portalach. Nie sledz mnie juz wiecej gdzie cokolwiek napisze, zostaw
          kartke na stole w kuchni a ja obiecuje przeczytac. Nie uogolniaj tez ze wszyscy
          faceci to gnidy, czesc kobiet moze sie obrazic bo nie kazdy ma taką zdolnosc
          wkladania w usta komus slow ktorych nie powiedzial.
          • maniia Re: Stara prawda panowie.. i panie 16.03.03, 03:06
            Boze, szczerze Tobie wspolczuje takiej baby!. To ona jest jak KGB.
            • Gość: eva07 Re: Stara prawda panowie.. i panie IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 03:41
              Tak rzeczywiście to się nie przedstawia najlepiej. Ale z tym, że prawda lezy
              gdzieś po srodku to się bedę upierać, choć autor sasiedniego watku napisał, że
              Taka prawdę, to sobie można w d.. wsadzić. A niechby nawet w d... - tez po
              srodku. Oczywiście ta prawda ( o ile próbowac jej dojść) może być bliżej jednej
              z osób, a dalej od drugiej, ale jednak tylko poprzez próbe ZROZUMIENIA tej
              drugiej osoby mozna zacząć coś rozwiazywać.Jedrku, ten problem twojej zony nie
              polega tylko na zdradzie, ona ma o cos zal do ciebie.Byc moze niesłusznie
              zresztą. Co dotego spania na podłodze, to niestety byłam raczej pewna, że to
              nie on ja wyrzucił, a ona się "wyprowadziła".
              NO cóż do porozumienia trzeba dwóch osób, takze i zona Jedrka powinna próbowac
              go troszeczkę, chociaz troszeczkę rozumieć. I jeszcze ta historia z
              mieszkaniem -oropność.Jedno podejrzewa drugie, że chce je z mieszkania
              wyrzucić. Oj, ludzie spróbujcie raz jeden spokojnie!!!! Ewa
              • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. i panie 16.03.03, 03:57
                Przed 30 minutami probowalem wlasnie rozmawiac ( nie spala), uslyszalem ze
                rozmowy ze mna ma w dupie. Zreszta wypila juz przed komputerem ze 4 piwka, wiec
                faktycznie rozmowa teraz nie ma sensu. Nie moge spac (chyba z glodu:))), a ze
                ona spala tam wlasnie gdzie stoi komputer, na znak protrstu ze przyszedlem
                wyniosla sie z materacem na przedpokuj. Jestem cichutko, nawet swiatla nie
                zapalam. Ale pomyslcie jak nalapie punktow,rano wstana dzieci a ona na
                przedpokoju "biedna mamusia" choc rownie dobrze mogla sie przeniesc do ktoregos
                z pozostalych pokoji.
              • Gość: sama prawda srodek prawdy obok IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 16.03.03, 07:05
                Gość portalu: eva07 napisał(a):

                > Tak rzeczywiście to się nie przedstawia najlepiej. Ale
                z tym, że prawda lezy
                > gdzieś po srodku to się bedę upierać, choć autor
                sasiedniego watku napisał, że
                > Taka prawdę, to sobie można w d.. wsadzić. A niechby
                nawet w d... - tez po
                > srodku. Oczywiście ta prawda ( o ile próbowac jej
                dojść) może być bliżej jednej
                >
                > z osób, a dalej od drugiej, ale jednak tylko poprzez
                próbe ZROZUMIENIA tej
                > drugiej osoby mozna zacząć coś rozwiazywać.Jedrku, ten
                problem twojej zony nie
                > polega tylko na zdradzie, ona ma o cos zal do
                ciebie.Byc moze niesłusznie
                > zresztą. Co dotego spania na podłodze, to niestety
                byłam raczej pewna, że to
                > nie on ja wyrzucił, a ona się "wyprowadziła".
                > NO cóż do porozumienia trzeba dwóch osób, takze i zona
                Jedrka powinna próbowac
                > go troszeczkę, chociaz troszeczkę rozumieć. I jeszcze
                ta historia z
                > mieszkaniem -oropność.Jedno podejrzewa drugie, że chce
                je z mieszkania
                > wyrzucić. Oj, ludzie spróbujcie raz jeden
                spokojnie!!!! Ewa
      • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. i panie 16.03.03, 03:50
        Masz racje ze brak pracy powoduje flustracje, ale daje slowo ze sie z nia nie
        obnosze. Co do pomagania w domu to teraz jest lepiej niz np. 8 lat temu kiedy
        faktycznie prawie wszystko robila ona sama bo ja wiecznie w pracy (wiem, glupie
        tlumaczenie). Ale inaczej brzmi " kochanie moze bys poodkurzal" a inaczej " jak
        już siedzisz w domu to chociaz bys posprzatal". Niby niuans, ale jednak wazny.
        Odkurzam zreszta bez proszenia. Nawet myslalem o tym ze moze jestem
        przewrazliwiony, ale doszedlem do wniosku ze jak na kogos kto 2 razy dziennie
        (przynajmniej), slyszy ze ma byc tak jak ona chce, bo ona pracuje to i tak sie
        dobrze trzymam. Ostatnio,podczas sprzeczki wprawdzie, uslyszalem ze mam
        wylaczyc telewizor bo na razie to ONA placi za prąd. Nie przesadzam w zadnym
        slowie ktore tu napisalem.
        • zuzka111 biedaczek 17.03.03, 07:16
          Masz racje ze brak pracy powoduje flustracje, ale daje slowo ze sie z nia nie
          obnosze. Co do pomagania w domu to teraz jest lepiej niz np. 8 lat temu kiedy
          faktycznie prawie wszystko robila ona sama bo ja wiecznie w pracy (wiem, glupie
          tlumaczenie). Ale inaczej brzmi " kochanie moze bys poodkurzal" a inaczej " jak
          już siedzisz w domu to chociaz bys posprzatal". Niby niuans, ale jednak wazny.
          Odkurzam zreszta bez proszenia.

          Brak pracy jest problemem. Ale jak jej szukasz? Gdzie byłes i pytałes o pracę?
          To również Twoje mieszkanie, Twoje dzieci, twoje problemy. Ty powinieneś być
          odpowiedzialny za los rodziny. Ty jesteś mężczyzną.
          A Męskość to nie tylko flirtowanie w internecie i umawianie się na randki, bo
          małżeństwo się znudziło i żona zrzędzi. A kumple od piwka pewnie tak robią więc
          jest usprawiedliwienie.
          Weź się za siebie, za swój dom, w internecie nie znajdziesz pracy, to tylko
          przykrywka do pogaduszek. Pracuj w domu, bez przypominania (jakiegokolwiek) -
          forma nie ma znaczenia. Sprzątaj, gotuj, pierz i prasuj. Ściel łóżka,
          odprowadzaj dzieci do szkoły.
          To ona ma gorzej, bo tylko ona pracuje i liczy pieniądze, których nie ma. To
          ona widzi, ze jej starania sa niedocenione. To ona ma wizję, że gdy straci
          pracę, Ty nie podołasz niczemu. Macie dzieci...

          >Nawet myslalem o tym ze moze jestem przewrazliwiony, ale doszedlem do wniosku
          ze jak na kogos kto 2 razy dziennie (przynajmniej), slyszy ze ma byc tak jak
          ona chce, bo ona pracuje to i tak sie dobrze trzymam. Ostatnio,podczas
          sprzeczki wprawdzie, uslyszalem ze mam wylaczyc telewizor bo na razie to ONA
          placi za prąd. Nie przesadzam w zadnym slowie ktore tu napisalem.

          może mniej rozczulania się nad sobą... pomyśl czasem o innych. Masz dzieci i
          jak sądzę z nicka - 34 lata... Toż czas wydorośleć. Przewrażliwiony??
          iI tak się dobrze trzymasz?? Jesteś kłamcą i leniem.
    • kamfora A mnie się wydaje... 16.03.03, 10:03

      że wy się wciąż kochacie.

      Jest tyle poradni dla małżeństw w kryzysach. Spróbujcie,
      naprawdę warto. Pojedźcie we dwoje na takie rekolekcje,
      tam nie wszyscy nawet są wierzący. To coś w rodzaju grupy AA
      dla rozpadających się małżeństw.

      Czy naprawdę najważniejsze jest zmuszenie drugiej strony,
      żeby przyznała się do winy?

      Przecież wreszcie powinno się skończyć z metodą rozwiązywania
      konfliktów za pomocą rozstania. Jak w takim wypadku mogą się
      nauczyć radzenia sobie z konfliktami dzieci? Tworzy się błędne
      koło. A przecież zależy wam na własnym i ich dobru.
      • Gość: nadine Re: A mnie się wydaje... IP: *.chello.pl 16.03.03, 15:13
        Jeszcze jeden bałwan z moralnością Kalego. Myslał, że sobie bezkarnie wyklika
        jakieś laseczki na boku, nikt sie nie dowie itd. A tu żona spróbowała tego
        samego - i zaraz pretensje.Takich jełopów na pęczki.Myslał, że głupia żona nie
        zna się na internecie.... Nie tylko jest w stanie szybko się poznać, jest tez w
        stanie przeswietlić całe ukryte życie takiego mężusia - z adresami kochanek ,
        datami spotkań, billinganmi itd. Kwestia wytrwałości, zawziętości i pieniędzy.
        A zemsta jest słodka.
        Ku przestrodze różnej maści cwaniaczków , którym cały rozum obsunął się do
        mniejszej głowy...
        • Gość: Malwina Re: A mnie się wydaje... IP: *.d1.club-internet.fr 16.03.03, 15:17
          znow MM dokazuje (-a)
          • Gość: doswiadczona Re: A mnie się wydaje... IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.03.03, 15:41
            ze najlepszym dla was rozwiazaniem jest rozstanie. Tylko gdzie ty masz sie
            podziac? Moze niekoniecznie rozwod, ale na spokojnie zobaczy jak wam sie zyje
            osobno. Szkoda zycie twojego i jej na takie zadreczanie sie. A swoja droga
            widzisz teraz co przezywaja niepracujace kobiety (model zalecany przez obroncow
            prawdziwej rodziny), ktorym regularnie wymawia sie. Zycze ci znalezienia pracy,
            bo to jest najwazniejsze dla ciebie.
            • Gość: wrednababa Re: A mnie się wydaje... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 15:44
              ....jak czytam takie wątki to powaznie zaczynam się zastanawiać, czy pakowac
              się kiedykolwiek w małzeństwo... hmmm...
              • Gość: Sławek Re: A mnie się wydaje... IP: 212.106.159.* 16.03.03, 17:04
                A jak widzisz, że ktoś złamał na ulicy nogę to czy zastanawiasz się poważnie
                czy wychodzić na ulicę ? A pisałaś że jesteś optymistką....
                • Gość: wrednababa Re: A mnie się wydaje... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 19:04
                  Gość portalu: Sławek napisał(a):

                  > A jak widzisz, że ktoś złamał na ulicy nogę to czy zastanawiasz się poważnie
                  > czy wychodzić na ulicę ? A pisałaś że jesteś optymistką....

                  ....hmmm...no nie...złamałam kiedyś nogę na ulicy i wychodzę ;)))...
                  ..kurcze..pozastanawiać się nie mozna.. ;))) tak sobie tylko "gdybam" na
                  głos..nie jestem na takim etapie, ze musiałabym podejmowac decyzje dotyczące
                  małzeństwa, więc zastanawiałam się czysto teoretycznie :))
                  wcale nie zakładam, że w przyszłości nie będę miała pewnosci, ze tego i tylko
                  tego własnie chcę !!!
                  ..po prostu czsem sama stwarzam sobie problemy tam gdzie ich nie ma... jestem
                  tego świadoma i próbuję się poprawić ;))))
            • kamfora Re: A mnie się wydaje... 16.03.03, 16:30
              Gość portalu: doswiadczona napisał(a):

              > najlepszym dla was rozwiazaniem jest rozstanie.

              Zastanawiam się, dlaczego tak powszechnie uważa się,
              że najlepszym rozwiązanie wszelkiego rodzaju
              problemów w małżeństwie (kłótnie, zdrady, choroby)
              jest rozstanie?
              Czy dzieci wychowywane w przekonaniu, że nie warto
              prosić o wybaczenie ani wybaczać - będą w stanie w ogóle
              normalnie funkcjonować W społeczeństwie?
              Czy będą w stanie kiedyś przyznać, że być może to ktoś
              inny ma rację? Czy będą widzieć sens w pracy nad sobą?
              Czy będą w stanie uwierzyć w miłość? Czy będą w stanie
              komukolwiek zaufać?
              • Gość: pom Kamfora, brawo IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.03, 16:37
                Bo najprościej oddać się żalom i nienawiści...
                A tych dwoje, naprawdę jeszcze może być razem! Kiedyś ktoś na forum napisał, że
                inni kochają nas po swojemu, nie po naszemu...
                Oboje przyłożyli ręki to tego, co mają. Ale jeśli takie iskry między nimi lecą,
                to znaczy, że coś jednak iskrzy. Pytanie tylko, czy oboje to dostrzegą...
                • mijaczek Re: Kamfora, brawo 16.03.03, 17:31
                  a mi sie wydaje, ze najpierw pan jedrzej powinnien odpowiedziec na pytanie czy
                  szuka tu zrozumiena, rad jak wrocic do zony czy rad jak sie jej pozbyc? bo
                  oprocz tego, ze nadal ja kocha to ja jakos nie widze pragnienia powrotu do
                  zony, widze tylko gorzkie zale i wyznania w stylu "jestem zly bo zdradzilam, no
                  ale kto bez winy nie pierwsy rzuci kamien...nikt? no wiec sami widzicie, ze
                  nalezy mi sie zrozumienie i wybaczenie". nikt nie jest swiety, ale dlaczego
                  czasami nie powiedziec sobie otwarcie - dalem ciala, ona tez dala ciala,
                  porozmawiajmy, zapytajmy sie czy potrafimy wybaczyc i zapomniec, jesli choc
                  jedna odpowiedz bedzie brzmiala "nie" to nie ma takiej rzeczy na swiecie, dla
                  ktorych dwoje ludzi mialoby sie torturowac do konca zycia. nie twierdze, ze
                  rozwod to nalepsze wyjscie, szczegolnie ze wzgledu na dzieci, ale z kolei
                  wykorzystywanie dzieci jako strona w sporze, albo bron, to cos o wiele
                  gorszego. trzeba nauczyc sie wyciagac wnioski z tego co sie robi, a nie szperac
                  po wszystkich prywatnych kieszeniach ukochanego. nieszczerosc, brak zaufania,
                  co z atym idzie podejrzliwosc, konkurowanie, zazdrosc i tyle widze w tym
                  zwiazku. zadnych checi do niczego, a juz tymbardziej do porozumienia.
                  i jeszcze jedno - co to za milosc gdy sie do kogos ma tyle pretensji i skad
                  pretensje, skoro ponoc sie kogos kocha?
                  • alfika Re: Kamfora, brawo 17.03.03, 12:46
                    >> i jeszcze jedno - co to za milosc gdy sie do kogos ma tyle pretensji i skad
                    pretensje, skoro ponoc sie kogos kocha?

                    Normalna - niestety czasem niektórym ludziom udaje się tak zapętlić, innym
                    razem bardziej gładko przechodzą przez problemy.
                    Ale fakt faktem - opowieści harlequinowe są dużo bardziej.. takie...
                    ach! :))))))))))))))))))
              • alfika Re: A mnie się wydaje... 17.03.03, 12:48
                Podoba mi się co piszesz, kamforo :) Pozdrawiam.
    • Gość: sabna Re: Stara prawda panowie.. IP: *.x-net.gliwice.pl 17.03.03, 08:37
      Jedzenie Jedrku znajdziesz w kuchni. To takie pomieszczenie w domu do którego
      pewnie nie często zagladasz. Najwięcej z regóły jest go w lodówce (najwieksze
      urzadzenie w kuchni czesto koloru białego). Naprawdę jesli żona nie poda na
      stół, możesz sobie wziąść sam
      Jak się hasło w GG zakłada zapytaj żony. Wydaje się że ma sporo większą wiedzę
      od Ciebie w tyma zakresiec choć taka "głupia" że nie miałeś z ni a o czym
      rozmawiać. ( Swoją drogą głodzi cię, ale z komp. pozwala kozystać?)
      A stara prawda jest taka, że trzeba ponosić konsekwencje swoich działań.
      Zdradziłeś, oszukałeś żonę i rodzinę więc nie dziw się że Ci nie ufają. W wątku
      o zdradach mozesz sobie poczytać niejedną taką historie. Mało komu udało się
      utrzymać udane małzeństwo po zdradzie partnera (ba prawie nikomu). I
      usprawiedliwianie zdrady twierdzeniem "bo ja nie miałem z nią o czym rozmawiać"
      jest co najmniej śmieszne.
    • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 12:47
      Dzieki za rady, te madre i te glupie rownież. Z zona wszystko w porzadku,
      czasem mi sie nudzi, i mysle co by bylo jakby bylo. Ale swoja droga to mialem w
      tym watku wyjsc na meczennika, a tu iles pań przejechalo sie po mnie jak po
      burej suce:)) Pozdrawiam:))
      • joanna_1 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 12:52
        na męczennika???
        ulala
        do roboty leniu, dzieci na spacer wyprowadzać, łazienkę posprzatać, obiad
        ugotować
        jak wieczorem padniesz jak pies pluto, to żona wtedy może Ci wymagania swoje
        zaserwowac, zobaczymy na ile się z nich wywiążesz
      • Gość: pg Re: Stara prawda panowie.. IP: *.obn.olsztyn.pl 17.03.03, 13:19
        gratuluję inwencji twórczej-bawiłam się rewelacyjnie!!!("Kopernik też była
        kobietą.."'he,he...;))
    • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 13:27
      Wszystko zgodnie z przewidywaniami:) Koncze ta dyskusje takim spostrzezeniem,
      jak zwykle faceci sa za mna a panie przeciwko. Watek byl zmyslony w calosci, z
      zona zyje bardzo dobrze i pewnie tak zostanie. Ale musze powiedziec szczerze ze
      jezeli ktos ma moralnosc Kalego to wlasnie taki Zuzki111 i podobni.
      Przegladalem kilka jej wypowiedzi na inne tematy. Partnerstwo ,zrozumienie i
      tym podobne banalne slogany. Pewnie że tak powinno byc, ale na czym u licha to
      partnerstwo ma polegac? Jezeli wszystko idzie dobrze to facet powinien zajmowac
      sie do spolki domem, sprzatac, odkurzac, robic zakupy itp. Ale to facet
      ma "obowiazek" zarabiac pieniadze zeby utrzymac rodzine. Z watku wynikalo ze
      cale zycie pracowalem a moje bezrobocie trwa od niedawna. Zatem jak to z tym
      partnerstwem jest tak na prawde? Albo facet ma was obowiazek utrzymac a wy
      zapieprzacie w domu nie udajac zasranych emancypantek, albo jest prawdziwe
      partnerstwo i ten kto ma prace zarabia na dom. Przeciez chyba nikt nie jest
      taki pusty aby uwazac ze kazdy bezrobotny to len i obibok. Jakies zarzuty o tym
      ze przeciez koledzy od piwka sa tacy sami? A gdzie ja napisalem ze chodze z
      kolegami na piwko? Bez obrazy drogie panie, ale partnerstwo w waszym wydaniu
      polega na tym: facet zarabia na dom, a za to wykonuje tylko polowe pozostalych
      obowiazkow. Jedzac ostatnio obiad w knajpie bylem swiadkiem przechwalek 3 panow
      na temat ilosci przelecianych przez nich kobiet. Jeden mial 40, drugi 20 a
      trzeci chyba 14. Skad te baby sie biora? Pewnie same panny i rozwodki? A z kim
      ci szukajacy przygod w sieci niby gadaja? Z WAMI. Oczywiscie nie spodziewam sie
      przyznania mi racji ,ale jakbym kiedys wszedl na jakis czat mysle ze jest duze
      prawdopodobienstwo spotkania na przyklad ZUZKI111, albo innej anaheli.
      Buziaczek w te usteczka pelne banialuk o partnerstwie:)
      • Gość: Sławek Re: Stara prawda panowie.. IP: *.pke.pl 17.03.03, 14:03
        jedrek34 napisał:

        > obowiazkow. Jedzac ostatnio obiad w knajpie bylem swiadkiem przechwalek 3
        panow
        >
        > na temat ilosci przelecianych przez nich kobiet. Jeden mial 40, drugi 20 a
        > trzeci chyba 14. Skad te baby sie biora?

        Jędrek co ty ? Facetów nie znasz ? A który ci się przyzna że jakby krowy w
        majtkach chodziły to on by gołej dupy nie widział ?
        • Gość: oseta Re: IP: *.ny5030.east.verizon.net 17.03.03, 14:24
          Podobno z zona zyjesz swietnie,a w ogolnosci nienawidzisz kobiet.
          ( "podsluchane" w knajpie to oczywiscie tez klamstwo, w jakiej spelunie byles
          ty kochajacy mezu, ze pijani mezczyzni opowiadali takie kawalki - typowa
          anegdota tych co uwazaja, ze wszystkie kobiety to..k, pastwisz sie nad
          Zuzka111, ktora w koncu nic takiego nie napisala). Jestes klamca, manipulant,
          wspolczuje twojej zonie jesli naprawde istnieje. Nieuczciwie postapiles z
          zyczliwymi ci ludzmi ? Nie dojdzie teraz prawdy. Jedno jest prawdziwe, masz
          klopoty z wlasna osobowoscia i ja balabym sie ciebie.
          • jedrek34 Re: 17.03.03, 21:28
            Skad pomysl ze nienawidze kobiet? Nienawidze takich pozal sie boze
            emancypantek, co to chcą byc gornikami ale pod warunkiem ze im sie nie znudzi.
            Wtedy sie obraza a ze sa kobietami to trzeba ich utrzymac. Albo jest 21 wiek i
            pelne partnerstwo we wszystkim ,albo jak u taliba kobieta ma guzik do gadania
            bo to facet ja utrzymuje. Zyczliwi ludzie udzielaja rad w sposob ktory nikogo
            nie obraza. Ale skonczmy juz z tym bo to bez sensu. Mowilem ze nudzilo mi sie
            wiec sobie popisalem, jak zreszta wieksza czesc autorow zakladanych tu watkow.
            Jak bede szukal prawdziwej pomocy (oby nie) to zdam sie na specjalistow, a nie
            psychologow samoukow. Na kazdy watek np. o zdradzie stadko oburzonych pan i
            panow odpowiada zawsze ze to im sie nie miesci w glowie. Malego palca sobie nie
            dam obciac ze to prawda. Dostaje wysypki na te wszystkie krzyczace świetoszki,
            co to nigdy nie zdradzaja, no chyba ze trafi sie okazja. Jakby wszyscy pisali
            tu prawde to nie byloby nieba, po co skoro Ziemia w waszym wydaniu jest
            bardziej idylliczna. Odkurzam w domu, chodze z dziecmi na spacery, gotuje, a
            jedyna rzecz ktorej nie robie to pranie. Nie mam problemow z osobowoscia,
            chcialem potwierdzenia tezy ze solidarnosc jajnikow jest silniejsza od czasami
            zdrowego rozsadku. Rowniez daruj sobie dalsze analizowanie stanu mojego umyslu.
            Pozdrawiam.
      • zuzka111 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 15:08
        Partnerstwo i zrozumienie to nie są banalne slogany!
        Pytasz na czym partnerstwo ma polegać? Właśnie na tym, że nie czekasz na
        przypomnienie o odkurzaniu, wyrzuceniu śmieci, zmienieniu żarówki itp. Robisz
        to, bo czujesz się odpowiedzialny za swoje otoczenie. To takie proste maleńki :-
        ), ale na niektóre męskie główki niepojęte, oneż za ciasne :-) mimo
        upływających lat.

        Chamskie wypowiedzi dodają ci w Twoim wyobrażeniu uroku, ale nie pomagają
        zrozumieć świata - prawda? Dalej nie rozumiesz... dalej połówki orzeszka się
        obijają po czaszce w poszukiwaniu odpowiedzi.
        Co do kolesi i piwka - no obiadek w knajpie był i rozmowa o przelatywaniu
        była :-), tylko, ze tu (rozpiętość wieku) to pewnie było spotkanie ginekologów-
        amatorów, zwłaszcza ten 14 lat ;) Zwłaszcza ten przeleciał.. :-)

        Co do mnie i siedzenia na czatach - bez szans, nigdy nawet nie włączyłam :-)
        A poza tym, to nie chodzi o to kto z kim i dlaczego gada w sieci. Chodzi o to,
        że zdradziłeś żonę, że nie czujesz się winny, że robisz z siebie kalekę, a tak
        naprawdę nie masz do tego podstaw. Powtórzę - leń i kłamca.
        I nie baby, a kobiety i żaden buziaczek, tfuuuuuu.
        • Gość: alik Re: Stara prawda panowie..- do jedrek 34 IP: *.itpp.pl 17.03.03, 17:01
          przeczytałam Twój pierwszy post i powiem Ci że zrobiło mi się Ciebie żal ,
          oczywiście bardzo żle postąpiłeś i to nigdy nie może być wybaczone ale czasem
          człowiek poprostu głupieje
          po przeczytaniu pierwszego postu chciałam Ci radzić abyś poszedł do psychologa
          i to najlepiej z żoną
          no ale teraz widze że to zmyśliłeś
          pozdrawiam
        • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 21:14
          W 6 klasie podstawowki sa takie testy na czytanie tekstu ze zrozumieniem, bez
          tego moze byc ciezko napisac ci cos sensownego. Nie pisalem ile lat mieli
          panowie, tylko ile niby zaliczyli kobiet. Restauracja , albo speluna jak wolisz
          ma 4 gwiazdki, jest to "knajpa" w najlepszym hotelu wojewodzkiego miasta. Bylem
          tam na słuzbowym obiedzie. Co do chamskich wypowiedzi to przeczytaj swoj
          poprezdni post, ale rozumiem ze to dla ciebie normalna forma wypowiedzi wiec
          nie widzisz problemu. Nie mam problemow z zona, czesto ktos wrzuca tu zmyslone
          posty aby posluchac reakcji domoroslych psychologow. Jak mowilem wszelkie
          informacje ktore tu zawarlem sa nieprawdziwe wiec daruj sobie dalsze inwektywy.
          Z tym buziaczkiem to oczywiscie byl zart. Nie caluje sie z
          obcymi ,niesympatycznymi babami.
          • Gość: Psych ol Re: Stara prawda panowie.. IP: 199.71.64.* 17.03.03, 21:21
            Potrzebuje na gwalt ludzi znajacych sie na wszystkim do dyskusji.Trzy klasy mile widziane.Duzy kutas
            tez.Doswidczenie w seksie z plutonem zolnierzy wskazane.
            • jedrek34 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 21:31
              Ale swoja droga jak ladnie watek sie rozwinal:)) Czasem warto wiec napisac
              jakis scenariusz a nie o tym ze ktoras chce sie powiesic bo maz nie myje nog na
              noc.
              • Gość: Psych ol [...] IP: 199.71.64.* 17.03.03, 21:45
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • miauczynska Re: Jedrek. 17.03.03, 21:51
                  Gość portalu: Psych ol napisał(a):

                  > Wyobraz sobie ze wiekszosc forumowiczow to te same osoby.Brudne cipska, syf i
                  m
                  > alaria a one klikaja.Mozna joba
                  > dostac od tych pojebanych bezmyslnych bzdur.To nie jest personalnie do ciebie.


                  Pewnie że nie do niego bo TY to ON (i wiele innych twoich nicków).
                  Myślisz że ktoś w to wątpi?
          • zuzka111 Re: Stara prawda panowie.. 17.03.03, 21:53
            :-) oj kłamczuszek, leniuszek i jaki nerwusek na dodatek.
            Za to Mensa pewnie ma pożytek :-)

            • Gość: Psych ol Re: Do Jedrka IP: 199.71.64.* 17.03.03, 22:00
              Te scierwo uczynilo nas klonami.Miauczynska,ty nieuku rabniety w czolo.Zobacz, ten babsztyl postawil Cie w
              sytuacji podbramkowej.Ale to pojebka.Nie przejmuj sie.
        • Gość: eva07 Swietny eksperyment IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 02:53
          Powiedzcie drogie Panie skąd się biora takie megiery jak Zuzka? I z czytaniem
          Zuzka przy tym ma problem, bo Jędrkowi chodziło o ilość rzekomo "przelecianych"
          a nie o wiek. Eksperyment Jarka (bo nawet nie dowcip)był przedni. Swietnie
          wyszło kto, na co jak zareaguje. Kamfora jak zwykle zalecała terapie najlepiej
          trochę pobozną (Nie mam nic przeciw), ja starałam się znaleźć "złoty srodek" i
          wyważac racje, ktos tam znów z góry wiedział, że facet, który skarży się na
          żonę musi być łobuz i już. Jak zwykle wylazły z różnych forumowiczów ogromne
          pokłady agresji (juz wiadomo po co ludzie funkcjonuja nie anonimowo i kazdy
          osobno, tylko w jakims srodowisku i układach społecznych - inaczej by sie
          wyzabijali). Nie wiem czemu istniej prekonaie, że wszystkie zony sa dobre a
          męzowie źli. Naprawde to jest jak w zyciu: są i tacy i tacy, i takie i takie.
          Co do niezmiernie stanowczego ale naiwnego zdania, że zwiazek nigdy nie może
          przetrwać zdrady, to to jest po prostu bzdura. Sama jestem w stanie podac
          liczne przykłady. Oczywiście pod warunkiem,że ludzie wiedzą czemu ze soba są.
          POzdrawiam serdecznie Jedrka i gratuluje pomysłu. E
          • jedrek34 Re: Swietny eksperyment 18.03.03, 09:57
            Witaj Eve07 ! No wlasnie, jak widzisz mozna spokojnie odpuscic sobie pisanie
            watkow na forum, nawet gdyby ktos faktycznie ma problem. Wynik porad mozna
            przewidziec z gory, a jak widzisz nawet "doradcom" przeczytac sie dobrze nie
            chce (nie potrafią?). Wiesz co Eve, ja Cie chyba lubie:)))
          • zuzka111 Re: Swietny eksperyment 18.03.03, 14:35
            Ple ple ple, dogadała się Eva z Jurkiem-Jędrkiem34 :-)

            Megiery o słodka Evo z raju biorą się z otmętów piekieł.
            One maja rogi i zieją ogniem gdzie popadnie a zwłaszcza na bogu ducha winnych-
            niewinnych chłopców. Mają to do siebie, że nie czytają tasiemcowatych
            romansideł, tylko plują jadem gdzie popadnie, a że jadowite sa ogromnie to jad
            ten pokrył je całe.
            Peace... :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja