ga07
28.03.10, 20:50
co takiego jest w kobiecie, że jest oceniana przez męzczyznę jako materiał na
żonę albo na kochankę?
rozstałam się z narzeczonym (z mojej inicjatywy) i od jakiegoś czasu jestem
wolna.
szukam kogoś na stałe, ale bez histerii i nie za wszelką cenę bo jest mi
dobrze samej, niektórzy potencjalni kandydaci zmienili by mi życie na gorsze
niż mam teraz, więc po co mi to... jesli się zakocham w kimś wartościowym z
wzajemnością to jestem gotowa za niego wyjść za mąż.
jednak kilkakrotnie ostatnio zdarzyły mi się sytuacje, które dały mi do myślenia;
-na imprezie z nieznanym mi towarzystwem (na 40 osób znałam wcześniej
osobiście 2 osoby) 3 żonatych panów w ferworze dobrej zabawy, tańców, śpiewów,
przekomarzań i alkoholu, dało mi do zrozumienia że im się podobam i coś by ze
mną chętnie... gdybym tylko chciała. a jeden z nich łaził za mną całą imprezę
(ja nie traktowałam go inaczej niż wszystkich pozostałych gości, rozmawiałam
ze wszystkimi kto się przyłączył do rozmowy),
a na zakończenie imprezy w tańcu oświadzczył mi całkiem poważnie, że się we
mnie zakochał od pierwszego wejrzenia i chciałby na następnej imprezie móc
mnie zobaczyć...na tej samej imprezie była jego zona...
-znajomi znajomych planowali mnie wyswatać z kolejnym ich znajomym,
zorganizowali małą imprezę na którą podstępem mnie ściągnęli (nie cierpię
swatań) i na której... kandydat był beznadziejny, za to zaczął się do mnie
przymilać... mąż tej znajomej znajomej..seks wisiał w powietrzu...dobrze się
bawiłam bo wesoła jestem, gadałam z nim, z jego żoną, z innymi... lecz
później musiałam zamrozić kontakty, żeby możliwy problem uciąć w zarodku bo
pan mąż był w fazie przeżywania "kryzysu małżeńskiego" i chętnie by u mnie
zrozumienia szukał.. )
-przyjaciółka od dawna, od kilku lat męzatka, do jej męza nie mam absolutnie
nic, na palcach dwóch rąc można policzyć ile razy go widziałam i zawsze z nią,
dla mnie mężowie przyjaciółek sa nietykalni a ten to nawet mi się nie podoba...
byłyśmy zaproszone wspólnie na imprezę, a ona dała mi niedwuznacznie do
zrozumienia, ze mogę iśc z nimi razem tylko jeśli będę miała faceta do
pary.... byłam w szoku bo myślałam, że się przyjaźnimy a e ona traktowała mnie
jak zagrożenie dla siebie i trzymała jak najdalej od swojego męża... żeby
przypadkiem nie tańczyło mu się ze mną lepiej niż z nią...
- od dwóch różnych znajomych z pracy usłyszałam w pół-żartach, że na żonę to
się nie nadaję (jestem wymagająca w pracy, konkretna, nie znoszę opieprzania
się i mękolenia), a że jako kochanka bym była świetna...
o co może tu chodzić?