liliankaa77
30.12.10, 17:13
Przez ostatnie kilka dni po świętach pocieszałam zapłakaną przyjaciółkę.
Okazało się, że jej facet (mój i mojego męża kolega), z którym mieszkała pół roku, ma żonę i dzieci. Wyszło przypadkiem.
Znałam go doskonale-a przynajmniej tak mi się wydawało, to ja ich ze sobą poznałam...
Przeprowadził się około roku temu z Lublina i zaczął tutaj pracę. W domu (jak twierdził-pojechał do rodziców) był dwa razy- w tym raz na święta.
Zero telefonów od rodziny i do rodziny przy przyjaciółce, przy nas. Zero jakiegokolwiek zachowania świadczącego o tym, że ma żonę i dzieci. Zero wpadek, aż do feralnego telefonu do koleżanki w drugi dzień świąt-od żony faceta, która znalazła drugi telefon męża. Przesłała koleżance zdjęcia ich rodziny na maila.
Oszukał nas wszystkich. Przyjaciółka załamana, mój mąż odgraża się, że mu coś złamie (byli "dobrymi kumplami")
Jak mógł tak długo się kamuflować, dla mnie to niepojęte jak można być takim ....
Koleś miał przyjechać po urlopie 2/3 stycznia, zobaczymy czy spojrzy nam w twarz, co będzie miał do powiedzenia.
Przepraszam za gorzkie żale, po prostu nigdy bym nie przypuszczała, że tak można...
Dalej jestem w szoku...