czekolada88
16.01.11, 23:46
Rozpoczynam nowy wątek, bo jestem świeżo po rozmowie która w dużym stopniu objawiła mnie w rozmyślaniach nad tym, czy chce mieć dzieci. Moja sytuacja wygląda tak, że około pół roku temu pierwszy raz przyznałam się sama przed sobą, że jeśli nie zechce, to do potomstwa nikt mnie nie zmusi. W momencie owego objawienia poczułam ogromną ulgę. Nie dlatego, że nie lubiłam jakoś szczególnie dzieci- wręcz przeciwnie, gdyby zawitało w moim życiu okazałabym mu wiele czułości i dałabym mu tyle ile potrafie. Jednak mimo to, a zarazem właśnie z tego powodu, czułam przy tych rozmyślaniach wielki niepokój. Jednym słowem- wiem że mimo wielu przewiniętych lalek rola matki nie jest we mnie zakorzeniona. I właśnie pare wieczorów wcześniej, kiedy rozmawiałam z przyjacielem, od słowa do słowa przyznałam przed nim i przed samą sobą, że gdybym zdecydowała się na dziecko,zrobiłabym to tylko w wyniku jego instynktu macierzyńskiego i aby nie zostać samą z tego powodu (zakładając oczywiście że chciałabym być ze swoim partnerem). Po przetrawieniu swoich własnych słow uwazam, ze nadal trzymaja sie kupy. Pytanie tylko- czy to dlatego ze jestem wynaturzona. Ciekawa jestem waszej opinii na temat postrzegania macierzyństwa, tego czemu ma służyć. W rodzinnym środowisku jestem z pewnoscia dziwadlem w tym temacie, pewnie dlatego tak mnie zastanawie ogolnoposka opinia;) A może po prostu jest tak, ze teraz jest ten czas, kiedy niesie sie echo antykoncepcyjnej rewolucji?
__________________________________________________________________
"When I think that I'm over you, I'm overpowered"