scimitaraw
17.01.11, 00:33
Oto moja historia:
Mam 35 lat i jestem współwłaścicielem małej firmy w której przed dwoma laty zatrudniłem siostrę mojej żony - Gośkę. Na początku jako przedstawiciela handlowego, ale po otwarciu nowego oddziału firmy zacząłem mieć problemy z ogarnięciem wszystkiego i postanowiłem zatrudnić asystentkę. Nie mogłem nikogo odpowiedniego znaleźć a moja żona sama podsunęła mi pomysł żeby przyjąć na to stanowisko Gośkę. Gośka ma 30 lat jest piękną inteligentną kobietą która po drugim dziecku wróciła do pracy z wielkim zapałem i ambicjami. Miała najlepszą sprzedaż ze wszystkich i nigdy nie musiałem mówić jej co ma robić poza tym miała świetne pomysły które często realizowaliśmy, no i najważniejsze jako rodzina miałem do niej pełne zaufanie, mogłem spokojnie powierzyć jej tajemnice firmy - nr kont hasła piny kody i inne badziewia, klientów kluczowych bazy danych itd itp. Porozmawialiśmy na jednym z rodzinnych spotkań na początku niezobowiązująco - zapaliła się do pomysłu i zaczęliśmy działać razem. zawsze traktowałem ją jak wspólnika zasięgałem jej opinii na większość tematów firmowych. Razem zostawaliśmy dłużej w firmie razem wyjeżdżaliśmy na targi i spotkania zawsze się bardzo angażowała w swoją pracę zaczęła mi nawet imponować swoją pracowitością i zapałem bywało że czułem się przy niej wypalonym dziadem:). Po pewnym czasie okazało się że się świetnie rozumiemy gadamy dużo czasem do bardzo późna, a na targach w Poznaniu w marcu 2010 nie przespałem dwu nocy przez nią przez nasze gadanie. Drink na dole w hotelu piwo do pokoju i pogaduchy do rana. To był przełom. Stała się moim kumplem mówiliśmy sobie o wszystkim, a przy tym jest siostrą mojej żony więc nigdy nie pomyślałem o niej jako o kobiecie. Doszło do tego że rozumieliśmy się czasem bez słów śmieszyły nas te same żarty zaczytywaliśmy się tymi samymi książkami, w interesach rewelacja podpisaliśmy fajne kontrakty myślę że również dzięki Gośce bo należy do tych kobiet przed którymi facetom miękną kolana i tracą kontakt z rzeczywistością. Na mnie to nie działało bo jest siostrą mojej żony. Tak mi się wydawało. We wrześniu pojechaliśmy na 3 dni do Hanoweru po jakieś w sumie duperele i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem w niej kobietę. Mieliśmy mnóstwo czasu zwiedzaliśmy miasto z nudów i gadaliśmy - po raz pierwszy opowiedziała mi o swoich marzeniach nie związanych z firmą zrozumiałem że ta kobieta lubi wyzwania i umiera z nudów w domu i gdyby nie dwójka synów których kocha nad życie chyba uciekłaby z domu od męża poukładanego policjanta który jest jakimś notablem w komendzie. Wypiliśmy wtedy trochę za dużo wina w przytulnej knajpce i musiałem Gośkę odprowadzić do jej pokoju. Wypiliśmy u niej jeszcze herbatę wykąpała się a ja nie wróciłem do swojego pokoju ale też nawet jej nie dotknąłem przez całą noc. Ona usnęła na łóżku a ja siedziałem w fotelu i patrzyłem na nią. Wtedy właśnie się zakochałem, bez pamięci i rozumu, patrzyłem i czułem jak rośnie coś we mnie coś przed czym nawet nie wiem jak mam się bronić. Patrzyłem na jej twarz, szyję, biust, talię uda okryte szlafrokiem i byłem się coraz bardziej. Bałem się uświadamiając sobie co się właśnie ze mną dzieje. Otworzyła oczy gdzieś o trzeciej spojrzała na mnie, nie poruszyłem się tylko patrzyłem - mierzyliśmy się wzrokiem przez chwilę wstała, poły szlafroka rozchyliły się i zobaczyłem kusą czarną satynową albo jedwabną nie wiem piżamę, to była chwila której nie zapomnę nigdy. Podeszła do mnie wsunęła palce w moje włosy i pogłaskała jak małego chłopca patrząc mi prosto w oczy, zobaczyłem tam albo chciałem zobaczyć jakiś smutek albo żal. Poczułem jej delikatną dłoń na policzku a usta zapalił żarem dotyk jej kciuka, myślałem że serce wyskoczy mi z piersi miałem ochotę chwycić ją w ramiona i całować bez opamiętania. W jej oczach widziałem podobne żądze na twarzy czułem jej oddech. Pochyliła się i szepnęła mi do ucha jedynie "Wiem i ty już wiesz" po czym wyprostowała się i szybkim krokiem poszła do łazienki gdy zamykała drzwi dostrzegłem na jej policzku łzę, to jeszcze bardziej mnie przeraziło bo teraz dopiero dotarło do mnie co Gośka powiedziała. Wstałem i poszedłem do swego pokoju ale już nie zmrużyłem oka do rana. Ja widziałem już ją nawet całkiem nagą jeździliśmy wszyscy nad morze prawie co rok, ostatnio w Norwegii odstawialiśmy po pijaku jakieś tańce i inne cuda ale nigdy nic seksualnego się między nami nie narodziło. Byliśmy od zawsze dobrymi kumplami ostatnio nawet bardziej z racji współpracy.
Następnego dnia wieczorem już byliśmy w Polsce a kolejnego w pracy jakby nigdy nic, wszystko niby było po staremu a jednak zupełnie inaczej - zacząłem zauważać jej spojrzenia i uśmiechy od tamtej pory zrobiła się dla mnie bardziej czuła jednak zmiana ta jest nie zauważalna dla innych.
Do dziś nie zdarzył się wspólny samotny wyjazd. Ale zdarzy się w marcu. Myślę o niej w każdej wolnej chwili i nie wiem czy nie udać się do jakiegoś specjalisty by podpowiedział co mam robić. Ja mam dwoje dzieci i żonę z którą ożeniłem się z miłości ona podobnie. Dzieci kocham nad życie ich dobro ponad wszystko więc żadne skoki w bok raczej nie wchodzą w grę tym bardziej z siostrą żony - jakie to chore wszystko. Może czas pozwoli egzystować kiedyś na razie duszę się w mojej skórze.
Nie wiem tak naprawdę jak mam zareagować.