4v brak słów! po prostu brak słów na takie osoby... 11.05.11, 13:14 A JA CHCĘ PODRÓŻOWAĆ W CZASIE. LEWITOWAĆ 20CM NAD ZIEMIĄ, A CZASEM 20KM PRZECHODZIĆ PRZEZ ŚCIANY I BYĆ NIEWIDZIALNYM i co? i z różnych, obiektywnych przyczyn (urodzenia się za wcześnie, lub we wszechświecie z nieodpowiednią fizyką) NIE MOGĘ tego robić. podobnie jak nie mogę ożenić się z Elfką, walczyć ze smokami, albo chociażby polecieć sobie na Marsa. ba! do Australii nawet mnie nie stać. i jakoś żyję, znajduję sobie inne cele inne przyjemności inne potrzeby. a Ty, autorko wątku, jesteś złą kobietą i złym człowiekiem. bo o ile rozumiem samotne matki, co się z mężem rozstały, czy on umarł, natomiast NIGDY nie zrozumiem kogoś tak pozbawionego wyobraźni i empatii, by chcieć urodzić dziecko i skazywać je na dorastanie bez obojga rodziców, TYLKO DLATEGO BO TAK SIĘ TEMU KOMUŚ CHCE! tak byłaś nauczona całe życie? "mamo kup mi pieska"? "mamo kup mi chomiczka są takie śliczniusie"? a teraz księżniczka podrosła i chce fajniejszą zabawkę. nie ma faceta, który pokocha, to chociaż będzie dziecko, które przez lata będzie tego faceta zastępować. jak urodzisz córkę, będziesz ją wychowywać tak, że sama będzie niezdolna do związków (raz że na Twoje podobieństwo wychowana, dwa że z niepełnej rodziny, bez ojca, z tendencjami do idealizowania mężczyzn i z wielką potrzebą niezależności). jak będzie syn to jeszcze gorzej, bo zrobisz sobie z niego swojego "męża", będziesz zazdrosna o wszystko, nawet o kolegów, a o koleżanki tym bardziej, w konsekwencji wychowasz w najlepszym razie geja, w najgorszym samobójcę lub psychopatę. i wszystko dlatego bo CI SIĘ CHCE! pytasz, jak daleko możesz się posunąć? odpowiem Ci - na tyle mocno, by bardzo zabolało, a na tyle słabo, by nie spowodowało utraty przytomności, o trwałym uszkodzeniu mózgu nie wspominając. PALNIJ SIĘ W ŁEB!!! Odpowiedz Link Zgłoś
myff Kup sobie psa. 11.05.11, 13:28 A co zrobisz, gdy facet zechce czegoś więcej niż tylko płacić? Jest jego ojcem, chce się z nim spotykać, spędzać czas poznawać etc? Zgodzisz się na to czy nie? Zażądasz sądowego zakazu zbliżania się do Was? Wejdziesz w związek dla świętego spokoju, chociaż go nie chcesz? Też się zastanawiam jak porządny i odpowiedzialny facet może położyć la**** na swoje własne dziecko. Co powiesz dziecku o jego pochodzeniu- "Wiesz, gdy byłam nieco starsza od Ciebie, to zapragnęłam zostać mamusią, ten miły pan X zapłodnił mnie, a potem wsiąkł jak kamfora. Nie chciał płacić, ja nie chciałam jego kasy...nie miałam z nim kontaktu od 100 lat. Ma nas chyba w d***" . Dzieciak będzie miał absolutnie wysokie poczucie własnej wartości. Dziecko to nie jest zabawka, bo ja chcę mieć! Chcesz mieć dzieciaka, to go adoptuj, dwie osoby będą duużo szczęśliwsze. Albo kup sobie psa i go hołub jak dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
cartman71 Myślę że jesteś 11.05.11, 13:24 totalnie popieprzoną egoistką skoro chcesz faceta wmanewrować w dziecko i alimenty. Zwykła wyrachowana ....... Odpowiedz Link Zgłoś
tomalamas Re: Myślę że jesteś 11.05.11, 15:09 A co, do "szczęścia" brakuje tylko dziecka, więc trzeba je sobie "kupić". Reszta się nie liczy. Z drugiej strony -skoro pani założycielka wątku nie potrafi utworzyć relacji z drugą osobą, to po co chce na siłę unieszczęśliwiać dziecko? To nie zabawka, samo się nie wychowa, samo nie nabierze dobrych wzorców... Rozumiem, że to tylko dla dla poniesienia własnej wartości?! Odpowiedz Link Zgłoś
zak_szirak a sie tam przejmujesz konwenansami 11.05.11, 13:24 'co ma byc to i tak bedzie', tak samo jak 'co mialo sie stac, to sie stalo' ;-) wrzuc na luz i zrob sobie dziecko z kim chcesz. Masz w koncu wolny wybor i nikt ci nie bedzie pisal scenariusza. aka9090 napisała: > Moje doświadczenie wskazuje, że z różnych względów nie uda mi się spędzić życia > z jednym mężczyzną. Jednak bardzo chcę mieć dziecko, kiedyś też chciałam, ale > czekałam na tzw. odpowiedni moment, który z powodu zewnętrznych czynników, napr > awdę wielu dziwnych, niezależnych ode mnie sytuacji, nie nadszedł. > Czas mija, mój czas na urodzenie dziecka również. Bardzo chcę, jestem gotowa, i > td. > Zaczęłam się z kimś spotykać. Czy jeśli okłamię go w sprawie antykoncepcji, mów > iąc, że biorę tabletki i zobaczymy, co się stanie - czy to bardzo nie fair, czy > będzie to za mną chodziło, będę o tym yśleć, za każdym razem patrząc na ewentu > alne dziecko? :) > Z różnych przyczyn nie mam już skrupułów, chcę po prostu urodzić dziecko, stać > mnie na bycie samotną matką, wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni... > Nie ukrywam jednak, że to odważne podejście i momentami trochę się boję, że po > czasie wyrzuty sumienia się pojawią. > Co myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
fourchet Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:33 Myślę, że już w dość wczesnej fazie związku można rozmawiać z facetem na temat tak zasadniczych spraw jak to, czy się w przyszłości planuje potomstwo. Więc może zapytaj? Jeśli on nie chce lub odkłada sprawy na bliżej nieokreślone niewiadomokiedy to przynajmniej będziesz wiedziała, że trzeba szukać kolejnego. Bycie samotną matką nie jest czymś strasznym, ale, szczerze powiedziawszy, to potwornie upierdliwa robota. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też czas i nerwy. Swoje pierwsze dziecko odchowałam sama i wbrew najszczerszym chęciom nie byłam w stanie poświęcić mu tyle czasu i energii, co drugiemu maluchowi, którego wychowuję razem z jego ojcem. Zastanów się, czego, oprócz dziecka, naprawdę chcesz. Chcesz z tym facetem być? Fajny jest, czy tylko ma Cię zapłodnić? Może zamiast selekcjonować partnerów pod kątem tego, czy odpowiedzialni czy nie, zapomnij na chwilę o prokreacji i znajdź sobie takiego, z którym dobrze się czujesz. W dobranym związku jakoś łatwiej o chęć na potomstwo. Oraz, oczywiście, nawet dobrane związki czasem się rozpadają. Z ojcem swojego dziecka będziesz do końca życia albo nie. Ale chyba nie warto już na starcie zakładać, że nic z tego nie wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
zewszad_i_znikad Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:44 Gdybym była facetem, bałabym się pójść na taki układ. Jak ktoś napisał, zrzeczenie się alimentów jest prawnie niemożliwe, może być co najwyżej damsko-dżentelmeńską umową. Ja bym jednak takiej umowie nie ufała. A jeżeli nawet autorka słowa dotrzyma, to - jak również wspomniano - dziecko może wytropić ojca i postanowić w ten sposób uzupełnić sobie kieszonkowe (wiem, jestem złośliwa, ale ma po kim dziedziczyć samolubstwo...). A gdyby ojciec już nie żył, potomek może za 20 lat skutecznie uprzykrzyć życie jego krewnym. Moja mama - zresztą z własnej woli - wiele lat płaciła alimenty w zastępstwie swojego brata, kiedy nie było go na to stać. Tu nie ma dwóch podmiotów, które zawierają pewną umowę. Gdyby plan się powiódł, w całą sprawę rychło zostanie uwikłany trzeci podmiot. Dziecko nie powinno pojawiać się na świecie dlatego, że "mama chciała mieć bejbika". (Dzieci w ogóle powinno pojawiać się jak najmniej; naprawdę lepszy jest kryzys systemu emerytalnego, niż doszczętne zniszczenie środowiska - nieuniknione, gdyby na świecie miało być kilkanaście miliardów ludzi.) A ja mam wrażenie, że autorka jednak traktuje to potencjalne dziecko jak żywą lalkę. Tylko niestety (dla autorki) żywej lalki nie można odnieść do sklepu i trudno ją oddać komuś innemu, gdyby prezent okazał się nieudany. A tak na marginesie - mowa o egoizmie i dobrze, bo to przykład tego, jak skrzywione jest mówienie o rozmnażaniu. Nigdy nie chciałam mieć dzieci (na szczęście wybieram też radykalną niezależność od mężczyzn, czyli aseksualny tryb życia) i dużo się w życiu nasłuchałam, że jestem egoistką, że nie chcę uczestniczyć w nieśmiertelności, że nie będzie mi kto miał na starość wody podać (czyli jednak jawne promowanie egoistycznych pobudek: zrób sobie dziecko, żeby miał ci kto usługiwać)... Więc dobrze tak dobitnie się przekonać, że moralność jednak nie jest całkowicie niezależna od okoliczności, że płodzenie nie jest zawsze dobre, a odmowa płodzenia zawsze zła. Może jako osobie niemal całkiem pozbawionej instynktu macierzyńskiego ("niemal" - bo jakoś tam szczątkowo jest obecny w postaci przetrwałej miłości do pluszowych tygrysków i lewków oraz może i pielęgnowania dziecięcej strony własnej osobowości, głoszenia, że układanie puzzli nie jest czymś "gorszym", niż malowanie się albo uprawianie seksu) "łatwo mi mówić", ale w każdym razie jednak zdecydowanie odradzam takie układy. A gdyby to było możliwe - może warto wystawić swoją pewność na próbę. To też trochę eksperymentowanie na dziecku, ale jednak odwracalne - może jakaś koleżanka ma małe dziecko i zgodziłaby się na tydzień oddać je pod opiekę... Gdzieś na świecie podobno zniechęca się nastolatki do przedwczesnego macierzyństwa, dając im pod opiekę "wirtualne dziecko" - lalkę, która jak dziecko domaga się opieki, powietrza z butelki, lulania... Powodzenia. Biorąc pod uwagę, że nie sposób być na to wszystko przygotowaną, istnienie instynktu rodzicielskiego szczerze mówiąc mnie zaskakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:53 Zawsze niezawodne:stary,40 letni lub powyżej pan bez dzieci lub rozwodnik bez partnerki. Taki zawsze na ciebie poleci.Jak jestes w miare ladna to za darmo,a jak nie po odpowiednim dofinansowaniu na pewno mozesz liczyc na jego "pomoc". Inne atrybuty nie będa miały znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:58 dodam,ze jesli zrzekniesz sie praw do alimentow (co formalnie jest dosc trudne) to na pewno nie powinnas miec problemow jesli chcesz wychowac dziecko bez jego pomocy finasowej. Ja jestem umowiona z moim reporduktorem za dziecko za ok.5 lat.Wczesniej nie ma mowy! Nie chce miec dziecka wczesnie.To nie mój czas! Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:56 Po co szukać jakiegoś nieświadomego kolesia jak jest tylu co z chęcią Cię za darmo zapłodnią? Na przykład ja 0 - odezwij się na pw. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 14:06 hmmmmmm....ale to tylko panom bardziej zalezy.Oni juz nie maja czasu! Wiec wymyslaja takie historyjki byleby zaczepiac kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 14:11 chociaz ja jestem w innej sytuacji.Panowie od razu by mnie zapładniali nie wchodzac w blizsze relacje,te seksualne tez.Sa zaborczy w tym.I wiecznie chce zebym byla zazdrosna. A ja nie mam na to ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
zak_szirak Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 14:16 ale mezczyzni z rodziny (tato; wujostwo, dziadki), czy tez mezczyzni-partnerzy widza w Tobie dobry material na matke ich dzieci ? niceflower454 napisała: > chociaz ja jestem w innej sytuacji.Panowie od razu by mnie zapładniali nie wcho > dzac w blizsze relacje,te seksualne tez.Sa zaborczy w tym.I wiecznie chce zebym > byla zazdrosna. > A ja nie mam na to ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:40 Nie wiem,najwidoczniej tak.Natomiast to pieklo dla kobiety,bo nic z zycia miec nie bedzie.Taka kobiete kazdy chce zaplodnic i ubezwlasnowolnic.Ja sie zajmuje walka z takimi facetami ich otoczeniem. Co do tej ,ktora bedzie wciagac faceta na dziecko...heheheh....żałosna jest.W tej materii z niewolnika nie ma pracownika. Mezczyzni dziela kobiety na 2 kategorie:na kochanki do bzykania (takie jak ona) i na typ matki (te sie bzyka dla prokreacji i pilnuje czy nie zdradza). Szkoda,ze nikt nie liczy sie z uczuciami tej kobiety. Natomiast przy panach 40+ to istny koszmar.Hnadel zywym towarem i dorabianie ideologii do faktu,ze on po prostu wynajmuje macice.I truje mlodym dziewczynom dupe generalnie.Na pewno lepszego by sobie znalazly.Fajnie gdy dziewczyna jest bystra i nie da złapac se na jego mrzonki ,ze on bedzie dobrym ojcem.Taki frustrat moze tylko chwile poudawac..... Odpowiedz Link Zgłoś
zak_szirak Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 12.05.11, 11:57 masz racje z tym pieklem dla kobiety, gdy ktos ja wkreci w dziecko na sile (rodzina, partner, itp). Podobne pieklo moze przezywac facet, gdy kobieta 'podstepnie' zamanipuluje ciaza. W koncu wychowanie dziecka, to nie kolowy magazyn, ale 20+ lat zapieprzania na frontach dom-kasa-szkola. A i tak na koncu procesu mozna w dzioba dostac lub patrzec jak latorosl pieknie sobie zyje - bezdzietnie i na luzie ;-) odnosnie tych facetow 40+ ... ja pierdziu - ojcostwo w andropauzie to dopiero porazka. zje taki Prozac z Geriavitem i juz mysli, ze teraz to se kupi motocykl, splodzi conajmniej dwoch synow, i jeszcze wystratuje w wyborach prezydenckich. Odpowiedz Link Zgłoś
culebre Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 14:48 Czy daleko, czy blisko nie robi specjalnej różnicy: może być kibel miejscowej sztachoteki, możesz też lecieć na all-inclusive do Egiptu. Posuwanie musi być często, prędzej czy później powinno styknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:11 do culebre-dziekuje za porade.Ale niestety "sztuka" się ulotniła..... Odpowiedz Link Zgłoś
sallssa Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 14:53 ja też chcę mieć dziecko i muszę przyznać, że co raz częściej zastanawiam się nad zajściem w ciążę bez uprzedzania o tym faceta, z którym się spotykam dochodze do wniosku, że nasza znajomość to nie wielka miłość a jedynie romans i że pewnie nie przetrwa na całe życie ale... jak do tej pory to jedyny facet, z którym chciałabym zajść w ciążę... marzy mi się szczęśliwa, kochająca się rodzinka, ale jeśli odpowiedniego faceta spotkam jak będę dobiegała pięćdziesiątki będzie już za późno na powiększanie rodziny... :D:D:D na razie tylko rozważam teoretycznie ale kto wie... do aki9090 - myślę, że jak dziecko się urodzi będziesz szczęśliwa i nie będziesz miała wyrzutów sumienia, po prostu czasu ci nie starczy... :) Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:57 do sallsa-nie,one tez musi wiedziec,ze ty jestes kobieta z ktora mógłby wyobrazic swoje dziecko.Tutaj bedzie tylko pytanie "kiedy.".....Faktem jest,ze slub i obraczka nie jest do tego potrzebna..... Bo to sie po prostu wie.......faceci tez tak maja.Ale myslenie o dziecku im ochote odbiera na to i tamto. Mi ostatnio pewien 40 latek daje do zrozumienia,ze za pierwszym razem by mnie piszac brzydko zaplodnil.I zachęca mnie tak:no popatrz jakie te dzieci dokola nieladne,a z tobą to bedzie takie ładne,zgrabne i takie zdolne..... Dziwi mnie problem tej kobiety/dziewczyny. Wyjatek robie dla starszych facetow.Oni łapia co popadnie,w szczegolnosci gdy sa nieśmiali. Odpowiedz Link Zgłoś
computerro Nie ma problemu 11.05.11, 15:03 Wybierasz faceta. Informujesz go o swoich planach. Pytasz, czy one też chce mieć z Tobą dziecko i jakie zasady by mu odpowiadały. Facet to kupuje albo nie. Przy czym jego zobowiązania wobec dziecka będą istniały niezależnie od umów z matką. Więc jak czytam, że już na starcie wyłączasz faceta z rodzicielstwa to śmierdzi mi to podstępem. Gdybyś od początku, przed zapłodnieniem ustaliła wysokość pomocy finansowej (dla dziecka, nie dla Ciebie), terminy widzeń z dzieckiem itp. to byłabyś bardziej uczciwa a Twoje działania przejrzyste i bez krzywdy dla żadnej ze stron Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Nie ma problemu 11.05.11, 15:50 do computerro-PODSTĘPEM,świetnie okreslenie....A w zyciu bywa tak,ze ten biedny facet chce tylko miec partnerke seksualna,ale.....wciaz liczy gdzies skrycie,ze los podrzuci mu kogos innego.Nie kazdy moze miec w lozku kobiete ,ktora chce miec.....Zycie nie zawsze jest cukierkowe.I to dziala w obie strony. Natomiast wykladanie kawe na ławę co do swoich planow prokreacyjnych to nie jest takie złe.Jednym oszczędzi cierpień i zawiedzenia ,innym da szanse na "negocjaje" hehehe.... Ale tu wciaz nie ma elementu budowania zwiazku i ŻADNEGO UCZUCIA....Z tego chleba mąki nie będzie.Facet sie nie przysposobi przebywajac pod jednym dachem. Odpowiedz Link Zgłoś
aka9090 Re: Nie ma problemu 11.05.11, 15:58 Ha! nad tym tez sie zastanawialam, moze lepsza taka bezposredniosc niz udawanie, ze bierze sie tabletki anty. W kazdym razie nie chce wykluczac mezczyzny z niczego!!! Napisalam juz - bedzie chcial, ok, nie - tez ok. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Nie ma problemu 11.05.11, 16:07 do aka-i ty uwazasz,ze to w porzadku? sorry,ale robienie durnia z faceta to cholernie duzo cie moze kosztowac. Dziecko musi byc KOCHANE I CHCIANE.I to jest podstawa.Bez tego nic sie nie uda. Ja bym chyba sie przekrecila gdybym płodzila dzieci tylko z takich pobudek jak tutaj piszesz.Mam wrazenie,ze tu chodzi o to byleby byc pierwsza...ale to złudny trop.Faceci to ....jednak poligamisci. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:04 Mamy w naszej miłej ojczyźnie ujemny przyrost naturalny i grozi nam zapaść demograficzna. Oby więcej tak zdeterminowanych kobiet jak ty, bo inaczej nasi przestraszeni ojcostwem panowie zruinują nam system emerytalny :-) Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:42 do eeeeelaaaaa-to akurat mnie malo obchodzi...... Odpowiedz Link Zgłoś
mmena Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:30 Teraz cie stac. Nie wiesz co sie wydarzy za rok. Moze wpadniesz pod samochod, stracisz obie rece i wzrok, inwestycja, ktora poczynilas uczyni cie bankrutem, a u twojej matki pojawi sie galopujacy alzheimer. Dziecku potrzebni sa i matka, i ojciec. Dlatego ze kazde z nich inaczej wychowuje i kazde z nich co innego przekazuje. A juz na pewno dziecka nie powinna wychowywac pancia z podejsciem "ja chce i tak ma byc". Pancia, ktora mysli tylko o sobie, a ewentualne dziecko postrzega w kategoriach "chce to, chce to, chce to i bede to miala". I nie, to nie jest odwazne podejscie. To jest podejscie glupiutkiej nastolatki, ktora uwaza, ze jest juz dorosla bo ma 14 lat i tylko ci durni rodzice tego jeszcze nie wiedza. Podejscie niedorosle, kogos kto nie dojrzal do podejmowania decyzji przewidujac ich konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:45 zapewne jakiegos faceta chce utrzymac na dziecko.Niestety on bierze pod uwagę inne panie....i to calkiem powaznie. Gdy dziecko zrobi poleci do następnego niewyżyta. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_07 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:23 A może pomyśl o dziecku? - Dlaczego Franek ma tatę a ja nie? - Bo ja chciałam mieć dziecko, daj spokój, tata ci niepotrzebny. TY dasz radę dama, a dziecko? Myślisz o dziecku? Może kup sobie psa? Odpowiedz Link Zgłoś
calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:59 ra_07 napisała: > A może pomyśl o dziecku? - Dlaczego Franek ma tatę a ja nie? - Bo ja chciałam m > ieć dziecko, daj spokój, tata ci niepotrzebny. > > TY dasz radę dama, a dziecko? Myślisz o dziecku? Może kup sobie psa? Tysiace kobiet wychowuje samotnie dziecko. Niektore wychwuja samotnie 2, 3 czy 4 dzieci. I jakos sie im udaje. To, ze kobieta samotnie urodzi nie znaczy, ze np. za 5 lat nie spotka mezczyzny, zakocha sie w nim a on w niej i nawet wejda w zwiazek malzenski. Wtedy dzuecko bedzie mialo tate. Nie bedzie to tata biologiczne, ale jak wykazaly badania, to co 10. dziecko tych "moralnych" mezatek nie zostalo splodzonych z mezem. :-( Samotnosc to nie jest stan dany na cale zycie, dopoki zyjesz zawsze moze cos sie zmienic. Dodam, ze plodnosc w kobiety NIE jest dana na cale zycie i nawet jesli ona spotka swojego ksiecia w wieku 66 lat to nie splodzi juz dziecka (przynajmniej w sposob naturalny). I vice versa: to ze dzisiaj jakas kobietka wyjdzie za maaz w pieknej bialej sukience w kosciele nie znaczy, ze zawsze bedzie z tym mezczyzna, bo jej mezowi moze np. 5 lat po slubie odwalic i ja rzuci. I wtedy ta zonka bedzie samotna mama. Odpowiedz Link Zgłoś
4v Ty naprawdę nie widzisz różnicy? 11.05.11, 17:37 nie widzisz różnicy pomiędzy sytuacją gdzie związek się rozpada ale dziecko ma dwoje rodziców, i sytuacją autorki wątku, która po prostu ma zniszczoną psychikę? nie wiem, kto jej to zrobił, czy matka, czy praca, czy znajomi, pewnie wszyscy po trochu. ona się uparła i tak ma być - otóż ma mieć dziecko, pewnie tylko dlatego bo współpracownice i podległe w jej (dajmy na to) banku już mają. i ona nie może być gorsza, bo zawsze była lepsza, począwszy od podstawówki gdzie były same piątki, liceum, gdzie były same szóstki (bo już je wprowadzono) i na studiach zapewne też. takich ludzi należy leczyć, a nie pozwalać im samotnie rodzić i wychowywać dzieci. te dzieci będą miały beznadziejne dzieciństwo, zamknięte w złotej klatce przez apodyktyczną mamuśkę. bo jej się "chce". no i jeszcze jedno, jak widzisz ona wyraźnie pisze że stałego związku jej się nie udaje stworzyć. z oczywistych względów, jak dla mnie. ona chce związku z dzieckiem. chorego związku. bo to chora kobieta jest. i nie porównuj jej do porzuconych samotnych matek, bo tym drugim po prostu UWŁACZASZ. Odpowiedz Link Zgłoś
calineczka_777 Re: Ty naprawdę nie widzisz różnicy? 14.05.11, 16:19 4v napisał: > nie widzisz różnicy pomiędzy sytuacją gdzie związek się rozpada ale dziecko ma > dwoje rodziców, i sytuacją autorki wątku, która po prostu ma zniszczoną psychik > ę? Zniszczona psychike??? Uwazam, ze przesadzasz. Kobietka po prostu poczula zew instynktu macierzynskiego. Jej problem jest w tym, ze w naszym spoleczenstwie nie akceptuje sie kobiet chcacych zdecydowac sie od poczatku na samodzielne macierzynstwo. > takich ludzi należy leczyć, a nie pozwalać im samotnie rodzić i wychowywać dzie > ci. te dzieci będą miały beznadziejne dzieciństwo, zamknięte w złotej klatce pr > zez apodyktyczną mamuśkę. bo jej się "chce". no i jeszcze jedno, jak widzisz on > a wyraźnie pisze że stałego związku jej się nie udaje stworzyć. Znowu przesadzasz: znam kobiety samotnie wychowujace dzieci i sa to fajne babki. Nie widze w nich zadatkow na apodyktyczna mamusie. Zeby to stwierdzic to by trzeba bylo naprawde dobrze poznac autorke postu. Osobiscie znam kobiete ktora w polowie 40 zdecydowala sie "samotnie" na dziecko. Do tej pory nie poznala wartosciowego partnera, choc byla w zwiazkach, i poniewaz jej zegar biologiczny tykal to zrobila cos takiego jak autorka postu. Dziecko jest wychowywane prawidlowo, nie widze by mu sie dziala krzywda. Potem ta kobieta poznala mezczyzna, sa razem, mieszkaja razem i mowia o slubie. Tylko ze ona jest juz w menopauzie i sama mi powiedziala, ze teraz to juz nie ma szans na dziecko (przynajmniej by zajsc w sposob naturalny). Rzecz dzieje sie w Niemczech - fakt, ze w Niemczech jest o wiele latwiej wychowac samotnie dziecko (finansowo na pewno i mentalnie tez, bo ludzie nie linczuja slowami takiej kobiety). Mam nadzieje, ze cie nie zbulwersowalam:-) z oczywistych w > zględów, jak dla mnie. ona chce związku z dzieckiem. chorego związku. bo to cho > ra kobieta jest. Ona chce byc matka a jaki kontakt bedzie miala z dzieckiem to nie wiadomo. Wychowywanie to ciezka praca: mozna sobie cos tam zaplanowac a potem i tak taki 1-roczny bobasek jest zupelnie inny niz sie wymarzylo i ten proces wychowawczy jest inny niz sie zaplanowalo bedac jeszcze osoba bezdzietna. i nie porównuj jej do porzuconych samotnych matek, bo tym drug > im po prostu UWŁACZASZ. Dlaczego uwlaczam???????? Szanuje kazda matke, takze te ktore zostaly porzucone. Te matki, ktiore rzucaja swoich mezow / partnerow tez szanuje, bo mialy pewnie jsakis powod, ze rzucily mezczyzne. Szanuje tez matki, ktora zdecydowaly sie od poczatku na samotne macierzynstwo. Nie szanuje tylko matek, ktore nie kochaja swoich dzieci i nie wywiazuja sie ze swoich obowiazkow wobec nich. Czy ta matka ma meza, czy nie, czy chodzi do kosciola czy nie, jest to dla mnie drugorzedne. Najwazniejsza jest milosc do dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 17:46 do calineczka-o! To tylko bajka dla rozpuszczonych i niedojrzalych gąsek. O poczucie przynależności tu sie rozchodzi.A to dla dziecka najważniejsza sprawa pod słońcem! I bez względu na to jaki jest ojciec czy matka biologiczna to ono zawsze będzie należało do niego.A nie do nowego PANA... Nie wiem kiedy te idiotki wreszcie to pojmą. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 a jaknbys sie czuła gdyby facet sie spotykał z tob 11.05.11, 17:25 toba, tylko po to by sie pobzykac? tutaj jest dokładnie taka sama sytuacja. Ty sie spotykasz z facetem, bo traktujesz go jako buhaja rozplodowego. Czy chciałabys, by ktos cie okłamywał, ukrywał prawde, albo chciał cie wykorzystac (jaka jest róznica miedzy wykorzystaniem kobiety do seksu a faceta do rozrodu?)? Mysle tez, że dziecko to nie maskotka, że chcę i już. Dziecko ma prawo miec normalna rodzine, ojca i matke, ma prawo znac ojca i miec z nim kontakt. Ma prawo miec tez porzadny akt urodzenia, a nie w rubryke "ojciec" wpisane "na wniosek matki jan kowalski" (czyli ojciec nieznany). A facet ma prawo po pierwsze nie chciec miec dziecka, ty nie masz prawa do wmanewrowac w ciążę. Facet ma prawo wiedziec, że ma dziecko i w związku z tym ma prawa i obowiazki rodzicielskie Kup se kota kobieto, nim tez trzeba sie opiekować Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: a jaknbys sie czuła gdyby facet sie spotykał 11.05.11, 17:50 do kamelia-nie wiem jaki jest wiek tej kobiety,bo jesli młody to najwyrazniej ma problemy natury psychicznej.Ja to nazywam SYNDROMEM BRZYDULI.Otóż kobiety nieurodziwe badz tak sie czujace prawie zawsze robią dziecko z kim popadnie. Te ładne,niedostepne daza do stabilenj sytuacji,choc zajmuje im to wiecej czasu. Te brzydkie z kompleksami szybko tez wychodza za maz (czyli przed 30 stka). Psycholog pomoze.Na pewno nie dziecko. Kobieta ok.40 stki bezdzietna to inna broszka. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: a jaknbys sie czuła gdyby facet sie spotykał 11.05.11, 17:55 nieurodziwe z natury kobiety maja wiecej dzieci,szybko mają dzieci.Chca byc tu pierwsze.Powod? Chce byc lepsza od innych (w domysle atrakcyjniejszych) kobiet/samic. Dotyczy to roznych kompleksow fizjonomicznych,czasami niewidocznych na pierwszy rzut oka. W tej sposob beda bardziej pożądane żeby to ładne (lepsze geny) nie było pożądane. To samo dzieje sie w zwiazku atrakcyjny facet/kobieta i drugi wyraznie mniej atrakcyjny partner. Zwiazki dwojga ładnych nie są popierane i maja małe szanse zaistniec .Za duze prawdopodobienstwo powicia super potomstwa (w domysle by takiego i tak miec nie bedziemy) plus drugi argument:ładni maja 1,bardzo rzadko 2 dzieci.Stawiaja na jakos ,a nie ilosc. Zazwyczaj brzyscy ludzie maja po prostu brzydkie dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
tw.zenek Dziecko to nie zabawka - głupia krowo!! 11.05.11, 18:35 "Chcieć mieć", to sobie możesz pluszowego misia. Albo psa, albo kota. Dziecko ma mieć oboje rodziców. Zakładanie z góry że ojciec będzie (na odległość), albo wcale go nie będzie, to jest największa podłość o jakiej słyszałem! Nie umiesz żyć w rodzinie - trudno. Nie każda musi być matką. Niewidomy też raczej nie dostanie prawa jazdy - choć przecież to nie jego wina. Odpowiedz Link Zgłoś
coppermind Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 19:45 nie ma chłopa nie ma dziecka. Tak to sam Stwórca urządził. a jeśli jak dziewica co Ma ryja zdecydujesz się mieć dziecko bez ojca - to sama je ukrzyżujesz - nawet nie spostrzeżesz kiedy. matka rodzi ciało a ojciec rodzi człowieka - daje mu tożsamość, osobowość, poczucie własnej wartości, umiejętność uczciwego myślenia itd itd. więc jak chcesz mieć dziecko to szukaj chłopa, który Ci je zechce wychować na człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
tutucco Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 19:56 W swojej oryginalnej wypowiedzi piszesz tylko ja,ja,ja dziecko występuje tylko jako dopełnienie ewentualny dawca nasienia także. Pomyśl o tym że gdy je urodzisz jeśli dziecko ma być szczęśliwe nie będzie już ja ja ja. Ja bym się zastanowił na twoim miejscu czy dojrzałaś i czy dziecko będzie z tobą szczęśliwe tzn. czy rzeczywiście będziesz umiała postawić je na pierwszym miejscu. Co do pytania okłamanie tego faceta i upragnione dziecko może spełni jeden z twoich harmonogramów planu na życie ale może skrzywdzi dawcę nasienia i nawet jeśli nie będzie chodzić za tobą to może chodzić za nim a tego nigdy się nie dowiesz..no ale jak rozmiem twoje odzucia liczą sie najbardziej. Ja jednak jeśli już polecałbym szczerość wobec dawca nasienia albo udać się do jakiegoś banku spermy jeśli jesteś bardzo zdesperowana. Odpowiedz Link Zgłoś
infinity Dziecko potrzebuje ojca 11.05.11, 20:16 oczywiscie jak chcesz zeby wyroslo na osobe zrownowazona psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo-liberal Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 21:33 Najbardziej skrzywdzisz dzieciaka. Jak ono dorośnie, i zorientuje się w całej sytuacji, to znienawidzi cię (za całe dotychczasowe życie) Być może na tyle silnie, że zwyczajnie się zabije - albo zabije ciebie. Licz się z czym takim! Odpowiedz Link Zgłoś
s-orbona Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 12.05.11, 08:57 Idź do banku spermy, oszczędzi ci to wielu kłopotów... Odpowiedz Link Zgłoś
tugen_axalla Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 12.05.11, 22:48 Bank za droga sprawa, niech pojedzie dziewczę hoże do UKeja i pobawi w dogging. Może i jakoweś ciemne plemniki zwyciężą w tym wyścigu do polskiej komórki jajowej... Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 jeżeli piszesz serio 14.05.11, 17:08 to ja proponuję ostro się pierd*olnąć w głowę, może być tłuczkiem do mięsa na przykład nie nadajesz się na matkę, boś głupia beznadziejnie nie rób krzywdy ewentualnemu dziecku Odpowiedz Link Zgłoś
flexxi Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 18.05.11, 09:42 ja tez o tym myslalam, oczywiscie nie jest to komfortowa sytuacja ani dla mnie ani dla nikogo, ale to nie moja wina ze zaden facet nie chcial do tej pory sie ze mna zwiazac i zalozyc rodziny o ktorej marze. To mam zostac sama ? Nie chce czekac az ktos sie nade mna zlituje i laskawie zgodzi sie ze mna byc, nie jestem ani brzydka ani glupia ani zolza, ale czy nie mam prawa cieszyc dzieckiem ? CZemu to ma byc nie fair ? Odpowiedz Link Zgłoś
ale.sobie.konto.wymyslilem Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 20.05.11, 11:13 > czy nie mam prawa cieszyc dzieckiem Masz, ale nie masz prawa zmusić faceta wbrew jego woli do zapłodnienia albo ukraść wymarzonego dzidziusia innej kobiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
flexxi Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 21.05.11, 19:41 ale.sobie.konto.wymyslilem napisał: > > czy nie mam prawa cieszyc dzieckiem > > Masz, ale nie masz prawa zmusić faceta wbrew jego woli do zapłodnienia ... ja bym tego zmuszaniem raczej nie nazwała hehe, ale jesli nigdy by sie o tym nie mial dowiedziec ?? Odpowiedz Link Zgłoś
redsquare Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 18.05.11, 21:06 Moja bliska przyjaciolka tak wlasnie zrobila. Zabawne - dzisiaj spotkalysmy sie na lunch z juz rocznym synkiem - owoc "tajnej misji" :-) Kolezanka miala 34 lata i kilka roznych zwiazkow za soba. Zawsze wybierala inteligetnych mezczyzn na poziomie. Sama jest bardzo ciepla, bardzo seksowna, atrakcyjna, madra. Niestety nic sie nie udawalo, a czas mijal. Poznala fajnego faceta. Zonatego :-) Niby tez sie zakochal, gugal i latal za nia jak szalony. Ona wiedziala ze to ten z ktorym chce miec dziecko i odstawila tabletki. On o niczym nie wiedzial. Dowiedzial sie po fakcie :-) Oczywiscie uciekl. Byl w szoku. To zrozumiale. Uciekl do zony :-) I nadal przy zonie siedzi. Zona po 9eciomiesiecznej ciazy i rocznym synku nadal o niczym nie wie !!! A kolezanka dzisiaj karmiac malego powiedziala mi - ze to jest owoc milosci i ze jest szczesliwa jak nigdy dotad. Z facetem czy bez. Nie zaluje tej decyzji ani sekundy. To tylko historia osoby ktora ja znam. Nie zachecam sie, ale wiem, ze to moze sie udac. Wybor nalezy do Ciebie :-) Ach i dodam, ze dziecko jest zdrowe, sliczne i ciagle usmiechniete. Przepiekne. Urocze. Wyjatkowe. Ojciec odwiedza malego mniej wiecej raz w tygodniu. Przyjaciolka zyje z niania i maluchem. Nadal kocha ojca dziecka ale akceptuje wszystko tak jak jest i czeka cierpliwie - moze jeszcze kiedys sie zejda... :-) A Tobie radze jeszcze zaopatrzyc sie w dobre kolezanki i wyrozumiala rodzine. To bardzo pomaga :-) POWODZENIA ! Odpowiedz Link Zgłoś
ale.sobie.konto.wymyslilem Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 20.05.11, 11:10 Tak a propos - ktoś napisał wyżej że wiele małżeństw powstaje właśnie w wyniku celowej 'wpadki' która jest tak naprawde pułapką zastawioną na faceta. Cóż, facet może nawet pokochać takie dziecko i taka żonę, ale ciekawe ile przypadków przemocy domowej ze strony męża i ojca ma swoje źródło w goryczy i świadomości że oszustwo kobiety zmusiło faceta do takiego a nie innego pokierowania swym życiem. Odpowiedz Link Zgłoś
anka_cyganka35 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.14, 21:46 bardzo egoistyczne podejście bo może "przyszłe" dziecko chciałoby miec tatusia na co dzień? a może "przyszły niedoszły" tatus jeszcze nie ma tego w planach wcale? samotne macierzyństwo to nie jest nic przyjemnego to dużo wyrzeczeń, braku czasu dla siebie i zmaganie się z codziennością w pojedynkę. Odpowiedz Link Zgłoś
facettt Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.14, 15:41 anka_cyganka35 napisała: samotne macierzyństwo to nie jest nic przyjemnego to dużo wyrzeczeń, braku > czasu dla siebie i zmaganie się z codziennością w pojedynkę. Alez ta pani to doskonale wie, bo to nie jakas sixa, wiec po co ta (Twoja) uwaga ? Odpowiedz Link Zgłoś
anka_cyganka35 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.14, 21:28 wydaje się jej, że wie Odpowiedz Link Zgłoś