Dodaj do ulubionych

Albo alkohol albo ja

04.05.11, 14:45
Postawilam ultimatum: albo alkohol (uzaleznienie) i kumple za rogiem,
albo ja, i w konsekwencji - odeszlam.
Wczesniejsze rozmowy na ten temat (leczenie) nic nie dawaly, poniewaz
on "nie musi" pic, a kumpli trzeba miec, bo "nikt czlowieka tak nie zrozumie,
jak dobry kumpel"!
Ja nie mam watpliwosci (ani zludzen, ze on sie zmieni), ze odejscie bylo
jedynym rozsadnym wyjsciem, aby ratowac siebie...
Czy zrobili/lybyscie tak samo?
Nigdy wczesniej nie mialam do czynienia z alkoholikami, wiec pytam aby
uslyszec Wasze zdanie (no, nie z doswiadczenia, ale moze znajomosc
problemu :-P) na ten temat.
Obserwuj wątek
    • mariuszg2 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 14:48
      alkohol :)
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 15:13
        mariuszg2 napisał:

        > alkohol :) <

        o, kurde, i co teraz?!
        ;-)
    • nothing.at.all Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 15:14
      Uzależnienie od alkoholu jest straszne. Dobrze zrobiłaś. Chociaż znam osobę która zmieniła się i alkohol dla niej teraz nie istnieje, wybrała miłość.
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 15:21
        nothing.at.all napisała:

        > Uzależnienie od alkoholu jest straszne. Dobrze zrobiłaś. Chociaż znam osobę któ
        > ra zmieniła się i alkohol dla niej teraz nie istnieje, wybrała miłość. <

        U mnie, niestety, jest tak, ze on wybral alkohol :-(
        Dobrze jednak przeczytac, ze istnieja tacy, ktorzy wybieraja milosc.
        • jungleman Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 11:04
          Myślę, że podjęłaś słuszną decyzję.
          Rozumiem, czasem się upić, ale gdy staje się to regułą, rutyną, powtarza się ileś razy w tygodniu, to już jest problem.
          Sam do niedawna byłem pijany 2 razy w tygodniu, ale mi nawet moja kobieta nic mówić nie musiała, sam stwierdziłem że to nie jest dobry kierunek, że chcę się przynajmniej przekonać czy już jestem alkoholikiem, czy jeszcze nie, i zacząłem na spotkania z kumplami przychodzić z butelką wody gazowanej. Okazało się, że można i tak. Nie znaczy to też, że się nigdy więcej nie upiję, ale nie będzie to regularne.
    • facettt decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:14
      trzeba bylo go przekwalifikowac z kandydata na meza na przejsciowego kochanka - do czasu znalezienia lepszego materialu na meza :)
      • landrynka.pl Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:25
        facettt napisał:

        > trzeba bylo go przekwalifikowac z kandydata na meza na przejsciowego kochanka -
        > do czasu znalezienia lepszego materialu na meza :) <

        Ale taki napruty to nawet na kochanka sie nie nadaje ;-)
        (a meza nie szukam, bo watpie, czy sa jakies trwale materialy
        w tym wzgledzie ;-P)
        • facettt Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:31
          landrynka.pl napisała:

          > Ale taki napruty to nawet na kochanka sie nie nadaje ;-)


          no jak nie wie, ile moze (aby nadal mogl) to rzeczywiscie zrzucilbym
          z balkonu :)
          • landrynka.pl Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:42
            facettt napisał:

            > landrynka.pl napisała:
            >
            > > Ale taki napruty to nawet na kochanka sie nie nadaje ;-)
            >
            >
            > no jak nie wie, ile moze (aby nadal mogl) to rzeczywiscie zrzucilbym
            > z balkonu :) <

            No, jesli z takich: "Kobiety, wino i spie", to faktycznie zepchnac
            dziada ze schodow, ale musze przy tym uwazac, aby se palcow
            nie polamal, bo nie zarobi na swoje bulki... ;-)
            Najgorsze, ze on nie wie, ze powinien wiedziec, ile moze,
            aby mogl chciec moc...
        • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:40

          > (a meza nie szukam, bo watpie, czy sa jakies trwale materialy
          > w tym wzgledzie ;-P)

          nasuwa się myśl, że w takim razie każdy mężczyzna jest jak alkohol...nietrwały, ulotny, daje złudzenie piękna, spełnienia, siły, bezpieczeństwa, po zaworach, po przedawkowaniu się nimi zyga a na drugi dzień boli głowa.... no i uzależnia :)))))

          Ach jak cudownie być mężczyzną....!

          ciekawe czy wolisz piwo, wino, siarę, wódkę, koniak, łiski, brendy czy może amazoński hellocynogenny napój z manioku...?

          a wiesz...fajnie jest wypić najpierw wódki a potem utrwalić piwe...w twoim wypadku dwóch facetó na jedną Ciebie...jeden ogier a drugi nieco zmieszany i spieniony...:)
          Odlot masz murowany :)))

          Gorąco pozdrawiam
          • landrynka.pl Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 15:51
            mariuszg2 napisał:

            >
            > > (a meza nie szukam, bo watpie, czy sa jakies trwale materialy
            > > w tym wzgledzie ;-P)
            >
            > nasuwa się myśl, że w takim razie każdy mężczyzna jest jak alkohol...nietrwały,
            > ulotny, daje złudzenie piękna, spełnienia, siły, bezpieczeństwa, po zaworach,
            > po przedawkowaniu się nimi zyga a na drugi dzień boli głowa.... no i uzależnia
            > :))))) <


            Nie kazdy jest jak amfora, ale problem w tym, ze z kims sie
            chce byc, a nie mozna, a z innym mozna, ale sie nie chce....

            > Ach jak cudownie być mężczyzną....! <

            Tu nie mam doswiadczenia.

            > ciekawe czy wolisz piwo, wino, siarę, wódkę, koniak, łiski, brendy czy może am
            > azoński hellocynogenny napój z manioku...? <

            Pudlo! Jestem abstynentka i nigdy nie maltretowalam swojej psychiki
            narkotykami. :-)

            > a wiesz...fajnie jest wypić najpierw wódki a potem utrwalić piwe...w twoim wypa
            > dku dwóch facetó na jedną Ciebie...jeden ogier a drugi nieco zmieszany i spieni
            > ony...:)
            > Odlot masz murowany :)))
            >
            > Gorąco pozdrawiam
            >

            Lo matko!, takie gadki sa mi znane (utrwalanie piwem) i mam ciarki
            na plecach.
            W seksie preferuje jednego partnera, ktoremu jestem wierna,
            a Ty mi tu o jakichs ogierach, fuj! ;-)

            tez pozdrawiam
            • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 16:07
              > Nie kazdy jest jak amfora, ale problem w tym, ze z kims sie
              > chce byc, a nie mozna, a z innym mozna, ale sie nie chce....

              A to nie mój problem...jestem wierny jednej ;)

              > Tu nie mam doswiadczenia.

              chcesz się zamienić?

              >
              > Pudlo! Jestem abstynentka i nigdy nie maltretowalam swojej psychiki
              > narkotykami. :-)

              o i masz odpowioedź dlaczego nie możesz się dogadac ze swoim alkoholikiem...Zacznij pić...Oboje się stoczycie ale za to będziecie szczęśliwi wzajemną miłością do alkoholu...
              On was połączy (pozwól, że zanucę.."ten krążek złoty krążek..ten złocisty jego blask...")

              > Lo matko!, takie gadki sa mi znane (utrwalanie piwem) i mam ciarki
              > na plecach.

              a jednak cię to kręci ;)

              > W seksie preferuje jednego partnera, ktoremu jestem wierna,
              > a Ty mi tu o jakichs ogierach, fuj! ;-)

              aaa czyli typ zazdrośniczki... fakt...każdy kieliszek dla mężczyzny jest jest jak nowa kobieta...

              > tez pozdrawiam
              wypiję dziś Twoje zdrowie...
              • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 16:34
                Alkoholizm to choroba i jesli sie kocha to trzeba delikwentowi pomóc w tym ponad wszystko . Są oczywiście i takie przypadki , że w żaden sposób on nie bedzie chciał więc po ilus tam próbach trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie coby się współuzaleznionym nie stać .
                • landrynka.pl Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 23:16
                  black-sandra napisała:

                  > Alkoholizm to choroba i jesli sie kocha to trzeba delikwentowi pomóc w tym pona
                  > d wszystko . Są oczywiście i takie przypadki , że w żaden sposób on nie bedzie
                  > chciał więc po ilus tam próbach trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie coby się ws
                  > półuzaleznionym nie stać . <

                  Probowalam pomoc, ale wsio na nic, poniewaz on uwaza,
                  ze nie jest alkoholikiem :-(

                  • ta_ruda Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 23:39
                    no to koniec rozmowy, nie ma co rozmawiac z kims kto uwaza ze problemu nie ma, dobrze zrobilas, nie kontaktuj sie z nim, bo pijaki i alkoholicy to najgorsi kretacze.

                    > Probowalam pomoc, ale wsio na nic, poniewaz on uwaza,
                    > ze nie jest alkoholikiem :-(
                    >
                    • landrynka.pl Re: decyzja sluszna, ale 04.05.11, 23:58
                      ta_ruda napisała:

                      > no to koniec rozmowy, nie ma co rozmawiac z kims kto uwaza ze problemu nie ma,
                      > dobrze zrobilas, nie kontaktuj sie z nim, bo pijaki i alkoholicy to najgorsi kr
                      > etacze.
                      >
                      > > Probowalam pomoc, ale wsio na nic, poniewaz on uwaza,
                      > > ze nie jest alkoholikiem :-(

                      No, wlasnie! Dla mnie to byl szok; te wszystkie klamstwa, kretactwa... ;-(
                      Ja jestem bardzo szczera i prostolinijna, wiec nie moglam tego zaakceptowac,
                      ze ktos jest nieuczciwy.
                      Zerwalam z nim kontakt, bo juz sie nie dalo....
                      • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 07:53
                        landrynka.pl napisała:

                        > No, wlasnie! Dla mnie to byl szok; te wszystkie klamstwa, kretactwa... ;-(
                        > Ja jestem bardzo szczera i prostolinijna, wiec nie moglam tego zaakceptowac,
                        > ze ktos jest nieuczciwy.
                        > Zerwalam z nim kontakt, bo juz sie nie dalo....

                        Znam takich co sa od kłamstwa uzaleznieni chociaz nie piją alkoholu...z takimi tez by nalezwło zerwać? przeca to ludzie sa...W końcu jakby tak zrywac z kazdym co się nam nie podoba to byśmy byli samnotni...oj chyba jednak zazdrośniczka jesteś...
                        • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 09:38
                          mariuszg2 napisał:

                          >W końcu jakby tak zrywac z kazdym
                          > co się nam nie podoba to byśmy byli samnotni...oj chyba jednak zazdrośniczka j
                          > esteś...

                          Lepiej być samotnym niz zyc w kłamstwie i obłudzie ale każdy zyje oczywiście jak mu się podoba .
                          • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 10:56
                            black-sandra napisała:


                            > Lepiej być samotnym niz zyc w kłamstwie i obłudzie ale każdy zyje oczywiście ja
                            > k mu się podoba .

                            A czy żyjąc samotnie sama siebie nie oszukujesz?
                            • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 11:02
                              Nie nie oszukuje się . Oszukiwałabym się żyjąc własnie z kłamczuchem .
                              • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 11:27
                                black-sandra napisała:

                                > Nie nie oszukuje się . Oszukiwałabym się żyjąc własnie z kłamczuchem .

                                matrix Cię pochłonął...jakbys chciała mieć wybór co do koloru pigułki podążaj za królikiem...
                                • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 12:04
                                  Mariuszku napij się i baw sie dobrze :)
                                  • najlepszygeorge Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 13:15
                                    Eh, te wasze porady - niektóre poważne, inne dowcipne :)

                                    A tak naprawdę, to próbując pomóc alkoholikowi można sobie zmarnować życie. Zwłaszcza, jeżeli mamy do czynienia z niby samcem alfa (czyt. pospolitym głupkiem), który nikoga nie słucha, a szczególnie rad kobiety.

                                    Osoba uzależniona nigdy nie przyzna się do uzależnienia dopóki się nie stoczy. Typowy facet tak samo nie pójdzie do psychologa, no bo przecież "on nie jest psychiczny". I tak można w kółko przez całe życie.

                                    Dobrze zrobiłaś.
                                    Poszukaj faceta bez uzależnień - ostatnio to jest modne :)
                                  • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 14:55
                                    black-sandra napisała:

                                    > Mariuszku napij się i baw sie dobrze :)

                                    a postawisz ?????
                                    • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 17:56
                                      mariuszg2 napisał:


                                      >
                                      > a postawisz ?????

                                      Nie .
                                      • s-orbona Re: decyzja sluszna, ale 10.05.11, 10:25
                                        Każdy musi stawiać, na każdego przyjdzie kolej(ka) ; )
                        • ta_ruda Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 10:54
                          i co, chciałbyś z tymi kłamstwami zyć? wyobraź sobie że są ludzie którzy nie piją, nie kłamią, i zachowują się normalnie, jak dorośli dojrzali ludzie. I tak naprawdę można i da się żyć i to całkiem dobrze.

                          mariuszg2 napisał:

                          > Znam takich co sa od kłamstwa uzaleznieni chociaz nie piją alkoholu...z takimi
                          > tez by nalezwło zerwać? przeca to ludzie sa...W końcu jakby tak zrywac z kazdym
                          > co się nam nie podoba to byśmy byli samnotni...oj chyba jednak zazdrośniczka j
                          > esteś...
                          • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 10:59
                            > i co, chciałbyś z tymi kłamstwami zyć? wyobraź sobie że są ludzie którzy nie pi
                            > ją, nie kłamią, i zachowują się normalnie, jak dorośli dojrzali ludzie. I tak n
                            > aprawdę można i da się żyć i to całkiem dobrze.
                            >
                            w swojej wygodnej prawdze? i owszemmm ... choć pewnie sa tacy dla których twoja prawda jest kąłmstwem...i zupełnie się nia da z tym życ...;) autorce z pijakiem...pijakowi z autorką...cholera wie...
                            • ta_ruda Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 11:01
                              idź się napij mariuszg2, to wtedy 'cholera' wie zamieni się w klarowność umysłu.

                              mariuszg2 napisał:

                              > > i co, chciałbyś z tymi kłamstwami zyć? wyobraź sobie że są ludzie którzy
                              > nie pi
                              > > ją, nie kłamią, i zachowują się normalnie, jak dorośli dojrzali ludzie. I
                              > tak n
                              > > aprawdę można i da się żyć i to całkiem dobrze.
                              > >
                              > w swojej wygodnej prawdze? i owszemmm ... choć pewnie sa tacy dla których twoja
                              > prawda jest kąłmstwem...i zupełnie się nia da z tym życ...;) autorce z pijakie
                              > m...pijakowi z autorką...cholera wie...
                              • mariuszg2 Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 11:24
                                ta_ruda napisała:

                                > idź się napij mariuszg2, to wtedy 'cholera' wie zamieni się w klarowność umysłu

                                Napijesz się ze mną ? ja stawiam :)))... Z ruda jeszcze nie piłem :)))

                                Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
                  • black-sandra Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 09:35
                    landrynka.pl napisała:

                    >
                    > Probowalam pomoc, ale wsio na nic, poniewaz on uwaza,
                    > ze nie jest alkoholikiem :-(
                    >
                    W takim razie dobrze zrobiłas . Spróbuj zapomniec i zacznij zyc od nowa .
                    Pozdrawiam .
            • mrarm Re: decyzja sluszna, ale 05.05.11, 11:02
              Maltretujesz swoją psychikę brakiem narkotyków? Doprawdy nie wiem, jak w tym kraju można to wytrzymać; ) Próbowałem z, próbowałem bez, w sumie jest tak samo tragicznie.. ;D
    • jedwabnymajdanek ile codziennie pije alkoholu? 04.05.11, 17:17
      jw
    • panizalewska Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 18:48
      To ja z doświadczenia najnowszego:

      ona - matka i on - ojciec. Moi rodzice. Jeszcze przed ślubem było wiadomo, że on jest alkoholikiem. Był ślub i dwie córki niebawem. Alkohol, awantury - oni obydwoje, w pewnym momencie matka przestała i pić i palić. Dzieci - sikanie w łóżko do jakiegoś 12 roku życia, koszmary co noc, że rodzina się rozpadnie, że z którąś kolejną awanturą rodzice się rozwiodą. Szkoda, że tego nie zrobili. Alkohol i papierosy przy dzieciach. Molestowanie seksualne, do dziś nie wiadomo, czy na totalnym pijaku, czy może jednak lekko trzeźwo. Zawsze gadka pod tytułem "nasza rodzina jest normalna", ona broni JEGO, a nie bezbronne dzieci. Dziecko ma 10-letnią depresję i najpiękniejsze lata dorastania spędza na chlastaniu się po rękach.

      Kilkanaście lat później - jedna córka szczęśliwie wychodzi za mąż, ta molestowana o dziwo, druga się wyprowadza, mieszka z chłopakiem, planują ślub. Matka nagle i niespodziewanie "dojrzewa do do decyzji", żeby "zrobić coś dla siebie". Brawo. Teraz ma pieniądze, nic jej nie trzyma przy ojcu jej dzieci. Wyprowadza się. Tak łatwo i przyjemnie teraz odciąć się od wszystkiego. Gratulujemy.

      Na decyzję był czas jakieś 30 lat temu.

      Podsumowując - mądrze robisz.
      • rach.ell Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:00
        od pijakow lepiej trzymac sie z daleka, zniszczylby ci zycie, zycie waszych dzieci a jego wlasne juz sie nadaje do wyrzucenia na smietnik. skasuj go.
        • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:22
          rach.ell napisała:

          > od pijakow lepiej trzymac sie z daleka, zniszczylby ci zycie, zycie waszych dzi
          > eci a jego wlasne juz sie nadaje do wyrzucenia na smietnik. skasuj go. <

          Tak, wlasne zycie niszczy sukcesywnie, moje po czesci tez niszczyl, stad moja
          decyzja.
          Dzieci zadnych nie mamy i nigdy nie planowalismy.

      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:20
        panizalewska napisała:

        > To ja z doświadczenia najnowszego:
        >
        > ona - matka i on - ojciec. Moi rodzice. Jeszcze przed ślubem było wiadomo, że o
        > n jest alkoholikiem. Był ślub i dwie córki niebawem. Alkohol, awantury - oni ob
        > ydwoje, w pewnym momencie matka przestała i pić i palić. Dzieci - sikanie w łóż
        > ko do jakiegoś 12 roku życia, koszmary co noc, że rodzina się rozpadnie, że z k
        > tórąś kolejną awanturą rodzice się rozwiodą. Szkoda, że tego nie zrobili. Alkoh
        > ol i papierosy przy dzieciach. Molestowanie seksualne, do dziś nie wiadomo, czy
        > na totalnym pijaku, czy może jednak lekko trzeźwo. Zawsze gadka pod tytułem "n
        > asza rodzina jest normalna", ona broni JEGO, a nie bezbronne dzieci. Dziecko ma
        > 10-letnią depresję i najpiękniejsze lata dorastania spędza na chlastaniu się p
        > o rękach.
        >
        > Kilkanaście lat później - jedna córka szczęśliwie wychodzi za mąż, ta molestowa
        > na o dziwo, druga się wyprowadza, mieszka z chłopakiem, planują ślub. Matka nag
        > le i niespodziewanie "dojrzewa do do decyzji", żeby "zrobić coś dla siebie". Br
        > awo. Teraz ma pieniądze, nic jej nie trzyma przy ojcu jej dzieci. Wyprowadza si
        > ę. Tak łatwo i przyjemnie teraz odciąć się od wszystkiego. Gratulujemy.
        >
        > Na decyzję był czas jakieś 30 lat temu.
        >
        > Podsumowując - mądrze robisz. <

        Wiem, bo ilez mozna liczyc na to, ze kiedys przestanie pic;
        ja wiem, ze nie przestanie.
        Wspolczuje Ci bardzo takiego zwichnietego dziecinstwa.
        U mnie w rodzinie nikt nigdy nie pil; czasami, raz na rok,
        kiedy byli jacys goscie, to rodzice wypili kieliszek wina.

        Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze wszystkiego najlepszego!
        • panizalewska Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 17:10
          Dzięki :) Tobie też życzę szczęścia i mądrych decyzji, mądrości przed, a nie po fakcie. Konsekwencje w sercu ciągną się do końca życia.
    • seth.destructor Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:04
      Oczywiście, że tak. Po takim ultimatum powiedziałbym kobiecie do widzenia. Co prawda nie piję, ale lubię sobie pograć, więc gdy mi jedna taka zazdrosna popsuła laptop, stała się automatycznie byłą zazdrosną. A dlaczego? Bo była mniej warta niż gra komputerowa.
      • rach.ell Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:08
        no wlasnie, dla pijaka wszystko bedzie zawsze mniej wazne niz flaszka i kumple, zycie najblizszych tez.
        • e-no-kolego Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:13
          A dużo ten chłop pije? W całej tej dyskusji wydaje mi się, że od tego trzeba zacząć. Po prostu może nie jesteśobiektywna, a wszystcy wleźli na gościa, ze pijak..
          • e-no-kolego Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:14
            Właściwie to również złodziej, bo każdy pijak to złodziej, przecież... ;))
          • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:26
            e-no-kolego napisał:

            > A dużo ten chłop pije? W całej tej dyskusji wydaje mi się, że od tego trzeba za
            > cząć. Po prostu może nie jesteśobiektywna, a wszystcy wleźli na gościa, ze pija
            > k.. <

            :-)
            Zatem moze sam ocen, czy to duzo, czy malo: codziennie duze
            ilosci, a w weekend troche wiecej; codziennie rano "poprawianie,
            by utrzymac poziom....
    • ela-1 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:32
      Landrynko -Ty postawiłaś ultimatum - a on wybrał - flaszkę . Wolna wola. Nie ładuj się w bagno, bo za bardzo boli. Mój miły tez wybrał czarodziejkę gorzałkę, a ona go pokonała. Palę świeczki na jego grobie. Alkoholizm to straszna rzecz. Ciesz się, że nie miałaś do czynienia z alkoholikami. Uciekaj z tego związku, dopóki jestes w stanie to zrobić.
      • natalina21 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 20:57
        Mój facet kiedys przeginal z alkoholem ale wtedy nie bylismy razem, ale pewnego dnia zdał sobie z tego sprawe i dzis juz 3 lata mijają jak nawet szampana na Sylwka nie wypije :)
        Jestesmy razem i mamy sliczna coreczke :)
        Ale znam kobiete ktora potrafi perfidnie klamac byle sie napic, alkohol to okropny nałóg :/.
        • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:32
          natalina21 napisała:

          > Mój facet kiedys przeginal z alkoholem ale wtedy nie bylismy razem, ale pewnego
          > dnia zdał sobie z tego sprawe i dzis juz 3 lata mijają jak nawet szampana na S
          > ylwka nie wypije :)
          > Jestesmy razem i mamy sliczna coreczke :)
          > Ale znam kobiete ktora potrafi perfidnie klamac byle sie napic, alkohol to okro
          > pny nałóg :/.<

          Zgadza sie, wlasnie tez m.i. klamstwa sa nie do zniesienia!
          Ciesze sie, ze Wam sie udalo!
          Pozdrawiam cala Wasza Trojke :-)
          • natalina21 Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 07:28
            landrynka.pl napisała:

            > Zgadza sie, wlasnie tez m.i. klamstwa sa nie do zniesienia!
            > Ciesze sie, ze Wam sie udalo!
            > Pozdrawiam cala Wasza Trojke :-)


            Dziękuję za pozdrowienia :)
            Człowiek który jest tak na maksa uzależniony już się nie zmieni przykro mi....
            Ta znajoma o ktorej mowie tez obiecywala za juz nigdy pic nie bedzie po tym jak przez alkohol prawie nie umarla. Ale minal TYLKO tydzien i nie wytrzymala i pije caly czas.
            Nawet jej syn jak wychodzil do pracy to zakluczal ją w domu i zabral jej klucze ale ona i tak znalazla sposob.
            Na alkoholika nie ma mocnych.
            To przykre.
        • admjb Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 10:17
          natalina21 napisała:

          > Mój facet kiedys przeginal z alkoholem ale wtedy nie bylismy razem, ale pewnego
          > dnia zdał sobie z tego sprawe i dzis juz 3 lata mijają jak nawet szampana na S
          > ylwka nie wypije :)

          No to klasyczny alkoholik - JA MAM TAK SAMO
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:29
        ela-1 napisała:

        > Landrynko -Ty postawiłaś ultimatum - a on wybrał - flaszkę . Wolna wola. Nie ła
        > duj się w bagno, bo za bardzo boli. Mój miły tez wybrał czarodziejkę gorzałkę,
        > a ona go pokonała. Palę świeczki na jego grobie. Alkoholizm to straszna rzecz.
        > Ciesz się, że nie miałaś do czynienia z alkoholikami. Uciekaj z tego związku,
        > dopóki jestes w stanie to zrobić. <

        Przykro mi, kiedy czytam, co napisalas, i smutno...
        Tak, on wybral flasze i nie wiem, dokad ona go zaprowadzi,
        ale ja juz tego wiedziec nie bede, poniewaz zerwalam wszelki
        kontakt.
        Dzieki i trzymaj sie! :-)
    • sselrats Dobrze zrobilas. Takie ultimatum zawsze jest fair 04.05.11, 21:04
      nawet jesli dotyczy malych ilosci alkoholu i rzadko. Pijaka nie zmienisz.
      • jorn Re: Dobrze zrobilas. Takie ultimatum zawsze jest 04.05.11, 22:52
        sselrats napisał:
        nawet jesli dotyczy malych ilosci alkoholu i rzadko. Pijaka nie zmienisz.


        To dla ciebie człowiek pijący mało i rzadko jest pijakiem?
        • sselrats Re: Dobrze zrobilas. Takie ultimatum zawsze jest 05.05.11, 05:36
          Czlowiek, ktory nie potrafi zaprzestac spozywania alkoholu jest pijakiem.
      • landrynka.pl Re: Dobrze zrobilas. Takie ultimatum zawsze jest 04.05.11, 23:34
        sselrats napisał:

        > nawet jesli dotyczy malych ilosci alkoholu i rzadko. Pijaka nie zmienisz.<

        Tylko, niestety, to nie sa male, a bardzo duze ilosci alkoholu,
        a na dodatek bardzo "regularne"... :-(
        Stad moja decyzja.

    • sender30 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 21:10
      Zycie z alkoholikiem to katorga, moja matka odeszła gdy miałem3 lata. Teraz jej dziekuje ze nie widziałem ojca alkoholika w domu. Mineło ok 25 lat ,ojciec jest trzezwym alkoholikiem dekade, super ze nie pije, ale alkohol de facto zabral mi ojca.
      Dobrze zrobiłaś dzisiejsze życie jest wystarczająco trudne. Mezczyzna powinien być podporą kobiety a nie kobieta w roli siostry milosierdzia.
      • da-do Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 21:30
        sender30 napisała:

        > Zycie z alkoholikiem to katorga, moja matka odeszła gdy miałem3 lata. Teraz je
        > j dziekuje ze nie widziałem ojca alkoholika w domu. Mineło ok 25 lat ,ojciec je
        > st trzezwym alkoholikiem dekade, super ze nie pije, ale alkohol de facto zabra
        > l mi ojca.
        > Dobrze zrobiłaś dzisiejsze życie jest wystarczająco trudne. Mezczyzna powinien
        > być podporą kobiety a nie kobieta w roli siostry milosierdzia.
        <<<<<< też tak zrobiłam.Odeszłam od męża alkoholika gdy dzieci miały 6 i 5 lat.Pił,bił,grał w karty do rana a ja/dobrze,że Mama mi pomogła/ próbowałam ogarnąć swoje /nasze/ życie.Było ciężko.On próbował też.Wszył sobie nawet esperal.Nie pił 2 lata a potem....Po 7 latach małżeństwa zostawiłam alkoholika/nadal nim jest/na utrzymaniu swojej Mamy/ale daleko ode mnie i dzieci,które już są dorosłe i mówią,że podjęłam właściwą decyzję.Alkoholik NIGDY nie przestanie być alkoholikiem.
        • sender30 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 21:44
          Super zrobiłaś. Moj ojciec mieszka do dzis ze swoją matką i jest na jej czesciowym utrzymaniu Dla mnie 30 letniego faceta to makabra wstyd hańba słow brakuje. Mama okazała się odważną madrą kobietą. Relacje z ojcem mam poprawne, ale nie pozwalam mu wkraczać w moj prywatny świat,np nie wchodzi do mojego mieszkania, Widujemy sie okazjonalnie raz na 3,4 tyg. Mimo iż staram się nie pielegnować negatywnych emocji to juz jego zwykła obecnosc mnie najzwyczajniej wnerwia.
        • ilonka45 Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 10:56
          "Alkoholik NIGDY n
          > ie przestanie być alkoholikiem."

          Znam wiele osob, ktore przestaly pic, akurat Twojemu mezowi sie nie udalo, postapilas slusznie odchodzac.
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:39
        sender30 napisała:

        > Zycie z alkoholikiem to katorga, moja matka odeszła gdy miałem3 lata. Teraz je
        > j dziekuje ze nie widziałem ojca alkoholika w domu. Mineło ok 25 lat ,ojciec je
        > st trzezwym alkoholikiem dekade, super ze nie pije, ale alkohol de facto zabra
        > l mi ojca.
        > Dobrze zrobiłaś dzisiejsze życie jest wystarczająco trudne. Mezczyzna powinien
        > być podporą kobiety a nie kobieta w roli siostry milosierdzia.<

        Bardzo ladnie napisales! Tak, to mezczyzna powinien byc tym
        ramieniem, na ktorym kobieta moze pelna ufnosci sie wesprzec.
        Smutne miales przezycia, ale wyszedles na swoja droge, i mniemam,
        ze jest Ci juz dobrze na swiecie :-)
    • katgraf Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 21:49
      BRAWO, BRAWO, BRAWO!!!
      Męczarnia z nadużywającym alkoholu to mały pikuś w porównaniu z ''życiem'' z alkoholikiem.
      Dla niego nic poza wódką nie przedstawia wartości. Nigdy alkoholik nie powinien się żenić by żadnej kobiety nie okaleczyć na całe życie.
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:44
        katgraf napisał:

        > BRAWO, BRAWO, BRAWO!!!
        > Męczarnia z nadużywającym alkoholu to mały pikuś w porównaniu z ''życiem'' z al
        > koholikiem.
        > Dla niego nic poza wódką nie przedstawia wartości. Nigdy alkoholik nie powinien
        > się żenić by żadnej kobiety nie okaleczyć na całe życie.<

        Nie bylismy malzenstwem, ale co za roznica.
        Dla alkoholika zawsze wodka jest na pierwszym miejscu,
        a zaraz za nia kumple..... tez pijacy, oczywiscie :-(,
        sa klamstwa, brak potrzeb duchowych, zainteresowan,
        i gdzies tam na koncu "szwedalam sie " ja...
    • miriam54 Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 22:34
      Zrobiłaś coś absolutnie dobrego dla siebie!!!Alkoholik nigdy się nie zmieni,nigdy!!!Gdybyś nie podjęła tak radykalnej decyzji,czekałoby Cię PIEKŁO! Bądź silna i myśl tylko o Sobie.Masz być najważniejszą dla siebie osobą.A tak poza tym,to poczytaj sobie o tzw.współuzależnieniu.
      • jorn Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 22:50
        Pytanie, czy na pewno jest on alkoholikiem. Jeśli tak, to Landrynka dobrze zrobiła. Jednak zastanawia mnie jedna rzecz: w pewnym momencie Landrynka stwierdziła, że jest abstynentką, a na kilkakrotnie powtarzane pytanie o ilości spożywanego przez pana alkoholu nie odpowiedziała. Nasuwa się mi więc podejrzenia, że być może on wcale alkoholu nie nadużywa, a Landrynka nie może znieść, że raz na kilka tygodni z kolegami na piwo pójdzie. Ale może nie mam racji.

        Pozdrawiam
        • ta_ruda Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:36
          hmmmm,
          moj brat nie pije codziennie, i w malych ilosciach, ale jak tak ze 3 razy na tydzien przyjdzie do dom po 'paru' piwach z kolegami, to nawet jesli nie jest on ksiazkowym alkoholikiem ualeznionym chemicznie, to ma on (dla mnie) problem z akolholem,
          bo ja nie mam ochoty z zamroczonym facetem sie 3 razy w tygodniu uganiac.
          i mysle ze landrynka dobrze zrobila bo jesli ilosc spozywanego alkoholu jej przeszkadza, to bedzie to tylko sie pogarszac z czasem.


          jorn napisał:

          > Pytanie, czy na pewno jest on alkoholikiem. Jeśli tak, to Landrynka dobrze zrob
          > iła. Jednak zastanawia mnie jedna rzecz: w pewnym momencie Landrynka stwierdził
          > a, że jest abstynentką, a na kilkakrotnie powtarzane pytanie o ilości spożywane
          > go przez pana alkoholu nie odpowiedziała. Nasuwa się mi więc podejrzenia, że [b
          > ]być może[/b] on wcale alkoholu nie nadużywa, a Landrynka nie może znieść, że r
          > az na kilka tygodni z kolegami na piwo pójdzie. Ale może nie mam racji.
          >
          > Pozdrawiam
        • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:51
          jorn napisał:

          > Pytanie, czy na pewno jest on alkoholikiem. Jeśli tak, to Landrynka dobrze zrob
          > iła. Jednak zastanawia mnie jedna rzecz: w pewnym momencie Landrynka stwierdził
          > a, że jest abstynentką, a na kilkakrotnie powtarzane pytanie o ilości spożywane
          > go przez pana alkoholu nie odpowiedziała. Nasuwa się mi więc podejrzenia, że [b
          > ]być może[/b] on wcale alkoholu nie nadużywa, a Landrynka nie może znieść, że r
          > az na kilka tygodni z kolegami na piwo pójdzie. Ale może nie mam racji. <

          Jorn, to ze ja nie pije i nigdy nie pilam, nie ma nic do tego, ze potrafie ocenic,
          czy ktos jest alkoholikiem, czy nie. A poza tym czytalam duzo na ten temat
          i wszystko sie zgadza.
          Niech by sobie chodzil z kumplami na piwo, gdyby to bylo sporadyczne
          i nie najwazniejsze w zyciu, ale jesli wolny czas spedza niemal wylacznie
          z butelka i kumplami, to nalezy to znosic?
          > Pozdrawiam
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 04.05.11, 23:46
        miriam54 napisała:

        > Zrobiłaś coś absolutnie dobrego dla siebie!!!Alkoholik nigdy się nie zmieni,nig
        > dy!!!Gdybyś nie podjęła tak radykalnej decyzji,czekałoby Cię PIEKŁO! Bądź silna
        > i myśl tylko o Sobie.Masz być najważniejszą dla siebie osobą.A tak poza tym,to
        > poczytaj sobie o tzw.współuzależnieniu.<

        Miriam, to juz teraz bylo pieklo, a co byloby za jakis czas?!
        Ja wiele rzeczy nie wypowiadalam glosno, ale ktoregos dnia
        mialam dosc "wewnetrznych" cierpien i braku jakichkolwiek
        perspektyw, ze to sie zmieni.
        • landrynka.pl Re: Ojej, chyba Wam wszystkim odpisalam 04.05.11, 23:52
          Dziekuje za tyle wpisow, i za wsparcie, ze obralam sluszna
          droge.
          Pozdrawiam Was :-)
    • pogromca_ateuszow Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 06:16
      Dobrze zrobiłaś. Ja bym próbował ratować, w tym groźbami, chwaleniem dobrych tendencji i innymi metodami, ale łatwiej jest tu wyratować dziewczynę niż dorosłego faceta, któremu się wydaje, że skoro podjął durną decyzję, to miał powód i tak ma być. Nie trać sobie życia z alkoholikami.
      Pozdrawiam.
    • pankrzysiek Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 07:26
      dobrze zrobiłaś stawiając ultimatum, z czasem i Ciebie pociągnął na dno
    • eliot_rosewater Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 07:54
      Myślę, że podjęłaś słuszną decyzję chociaż widać po wątku, że nie było to łatwe. Każdy AA powie Ci, że zwykle alkoholik musi zejść na dno (strata rodziny, pracy przyjaciół) żeby uświadomić sobie chorobę i zacząć odwyk.
      Powodzenia na nowej drodze.
    • shigella Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 09:28
      > Postawilam ultimatum: albo alkohol (uzaleznienie) i kumple za rogiem,
      > albo ja, i w konsekwencji - odeszlam.
      [..]
      > Ja nie mam watpliwosci (ani zludzen, ze on sie zmieni), ze odejscie bylo
      > jedynym rozsadnym wyjsciem, aby ratowac siebie...
      > Czy zrobili/lybyscie tak samo?
      Tak. Bdb decyzja, alkoholika o ile sam nie podejmie decyzji o leczeniu nie zmienisz, a oszczedzilas sobie przemocy i wieloletniej terapii dla wspoluzaleznionych.
    • purpleeyes Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 09:31
      Bardzo dobrze zrobiłaś! nie mam co do tego żadnych wątpliwości - nie ma co inwestować czasu w kogoś takiego a wiedz, że z czasem byłoby tylko coraz gorzej i nie daj się nabrać na żadne obietnice poprawy!
    • stephanie.plum Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 10:08
      alkoholik (bo nie ma wątpliwości, że to ten przypadek, skoro "codziennie duże ilości, rano poprawka")
      to osoba chora i często bardzo ze zwoim stanem nieszczęśliwa - stąd mechanizm iluzji zaprzeczeń: "nie muszę pić, po prostu lubię".
      ale specyfika tej choroby jest taka, że nie można POMÓC, tkwiąc przy człowieku, podając klina, sprzątając wymiociny.
      bo pomóc to może on wyłącznie sam sobie, w momencie, kiedy zdecyduje, że nie chce już tak żyć, i zdobywa się na niewyobrażalnie wielki dla niepijących wysiłek zrobienia pierwszego kroku do zerwania z nałogiem.
      dlatego dobrze zrobiłaś, że odeszłaś.
      ale ultimatum jest moim zdaniem bez sensu - dla chorego alkoholoka ono nic nie znaczy. bo u niego alkohol zajął miejsce woli. on nie może wybrać Ciebie. pozostawiony sam ze sobą, i ze wszystkimi konsekwencjami swojej choroby, prędzej może się otrząśnie i sięgnie do resztek wolnej woli, które się gdzieś tam w nim kołaczą. a może i nie. :~(

      nie przejmuj się opiniami ludzi, którzy piszą, że alkohol jest super cool, i że powinnaś pić ze swoim facetem, najlepiej wódę codziennie do stanu głębokiego upojenia, to wtedy będziecie szczęśliwi.
      pełne niepokoju, dość agresywne reakcje na rozmowę o abstynencji to jeden z symptomów zaburzonego stosunku do alkoholu.
      te osoby wypowiadają się w ten sposób, bo dla nich - odebrać alkohol to tak, jakby wyrwać serce.
      • admjb Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 10:30
        stefhanie.plum
        napisała ciekawą kwintesencję dotyczącą sposobu diagnozowania alkoholika:

        >>pełne niepokoju, dość agresywne reakcje na rozmowę o abstynencji to jeden z symptomów zaburzonego stosunku do alkoholu.
        te osoby wypowiadają się w ten sposób, bo dla nich - odebrać alkohol to tak, jakby wyrwać serce. <<

        Trafne - pPrzeczytajcie to wszyscy dwa razy, autorka ma jak widzę więcej pojęcia.

        • ta_ruda Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 11:03
          mnie się też ta wypowiedź bardzo podobała.


          admjb napisał:

          > stefhanie.plum
          > napisała ciekawą kwintesencję dotyczącą sposobu diagnozowania alkoholika:
          >
          > >>pełne niepokoju, dość agresywne reakcje na rozmowę o abstynencji to j
          > eden z symptomów zaburzonego stosunku do alkoholu.
          > te osoby wypowiadają się w ten sposób, bo dla nich - odebrać alkohol to tak, ja
          > kby wyrwać serce. <<
          >
          > Trafne - pPrzeczytajcie to wszyscy dwa razy, autorka ma jak widzę więcej pojęci
          > a.
          >
    • bimota Re: Albo alkohol albo ja 05.05.11, 12:19
      Z alkoholikiem to bym nawet nie zaczynal, ale zeby kumpli nie wolno bylo miec...
      • kaczynska.ja reklama, a wy sie dajecie nabierać.. 05.05.11, 14:37
        zresztą gazeta też - daje ciekawy niby temat na stronę główną, a przecież to 1 458. odcinek telenoweli, autor (ka) nawet się nie wysila, żeby dodać jakiś oryginalny element, tylko pisze prosto jak wół. A wy się dajecie nabierać i tworzycie dyskusję.... Tak, bardzo hm. taaak, baaardzo ... hm co ja myślę... no myślę, że to jest bardzo interesująca i rozwijająca dyskusja... takkkaakk, co by tu jeszcze mądrego powiedzieć - cóż, landrynka.pl, współczuję ci takeigo faceta.
        • landrynka.pl Re: reklama, a wy sie dajecie nabierać.. 06.05.11, 23:46
          kaczynska.ja napisała:

          > autor (ka) nawet się nie wysila, żeby dodać jakiś oryg
          > inalny element, tylko pisze prosto jak wół. <

          To nie jest forum lingwistyczne, tylko takie, gdzie mozna sobie o wszystkim
          pogadac. Jestes pierwsza osoba, ktora mi powiedziala, ze pisze jak wol.
          Dam ci pewna rade: nigdy nie wypowiadaj sie o kims, kogo nie znasz!
          Nie insynuuj komus rzeczy, o ktorych ty nie masz pojecia, poniewaz mnie
          po prostu nie znasz! I pamietaj: nigdy nie wiesz kogo masz przed soba,
          zatem - troche pokory, panienko!


          > A wy się dajecie nabierać i tworzyc
          > ie dyskusję.... Tak, bardzo hm. taaak, baaardzo ... hm co ja myślę... no myślę
          > , że to jest bardzo interesująca i rozwijająca dyskusja... takkkaakk, co by tu
          > jeszcze mądrego powiedzieć - cóż, landrynka.pl, współczuję ci takeigo faceta.<

          Pisac i byc prostym nie uraga czlowiekowi, natomiast byc prostakiem jest
          nie do naprawienia, poniewaz ty taka bedziesz juz cale zycie; rodzice gdzies
          tam po drodze ciebie nie wychowali, i ty nawet tego nie zauwazasz....

          Nie jestem nikim z gazety, jestem zwyklym forumowiczem, jak wielu z nas.


      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 06.05.11, 23:59
        bimota napisał:

        > Z alkoholikiem to bym nawet nie zaczynal, ale zeby kumpli nie wolno bylo miec..
        >

        Przeciez tu nie chodzi o kumpli! Jasne, ze mozna ich miec cale peczki,
        tylko zalezy jak sie z nimi spedza czas.

        Dziekuje Wam wszystkim za tresciwe wypowiedzi; z doswiadczenia i z obserwacji.
        Wiem, ze alkoholik musi siegnac dna, aby zaczal sie leczyc, jednak taka prawda
        jest bolesna, poniewaz ile waznych rzeczy traci sie na tak dlugiej drodze, zanim
        dojdzie sie do wniosku, ze juz tak dalej nie mozna...
        Nastepje przewartosciowanie wszystkich wartosci, ale nie w sensie Nietzsche'go...
        Z czlowieka kulturalnego, z zainteresowaniami i pasjami robi sie wrak, ktoremu
        ksiazki, teatr muzyka nie sa juz potrzebne, najwazniejsi sa kumple szemranej
        proweniencji i zeby sie z nimi napic...., szkoda.
        To wszystko jest tragiczne.

        Pozdrowienia piatkowe Wam sle :-)



        Mariusz, ja z Toba nie wypije ;-)
        Musisz poszukac sobie kogos innego...
        • kaczynska.ja Re: Albo alkohol albo ja 07.05.11, 13:08
          No i na szczęście ludzie poszli po rozum do głowy - wątek sobie umarł szybko. Zgasł takj szybko, jak zapłonął. ... Pozdro - landrynka - nie jestem "panienką" :)
    • madalenka25 Re: Albo alkohol albo ja 08.05.11, 19:46
      nawet jeśli postawisz mu milion ultimatów zawsze wybierze kumpli i wódkę, dopóki sam nie będzie chciał tego zmienić.. 10 lat - pierwsze dwa spokój - po ślubie się odsłonił, były wzloty i upadki - odchodziłam, wracałam, prosiła, groziłam - na chwilkę był spokój
      w końcu odeszłam.. wiej po paru detoksach, leczeniach - spokój przez chwilkę i wraca do nałogu

      życzę siły byś wytrwała w postanowieniu - nie ładuj się w taki związek świadomi i nie licz, że będzie lepiej
      • landrynka.pl Re: Albo alkohol albo ja 09.05.11, 23:46
        madalenka25 napisała:

        > nawet jeśli postawisz mu milion ultimatów zawsze wybierze kumpli i wódkę, dopók
        > i sam nie będzie chciał tego zmienić.. 10 lat - pierwsze dwa spokój - po ślubie
        > się odsłonił, były wzloty i upadki - odchodziłam, wracałam, prosiła, groziłam
        > - na chwilkę był spokój
        > w końcu odeszłam.. wiej po paru detoksach, leczeniach - spokój przez chwilkę i
        > wraca do nałogu
        >
        > życzę siły byś wytrwała w postanowieniu - nie ładuj się w taki związek świadomi
        > i nie licz, że będzie lepiej
        >

        Wlasnie dlatego odeszlam, poniewaz widze i wiem, ze bedzie tylko gorzej.
        Ty piszesz "wiej po paru detoksach", a on nawet slyszec o tym nie chce,
        bowiem mysli, ze on tego nie potrzebuje, poniewaz nie jest uzalezniony....,
        a poza tym "lubi ten stan upojenia", wiec nie ma o czym gadac :-(
        Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze z jego kiedys bogatej i wspanialej
        duszy, pozostaly tylko jakies strzepy, a wrazliwosc stepia sie sukcesywnie,
        jak po rowni pochylej, odeszly w kat ksiazki, muzyka, zostala tylko
        codzienna wegetacja (duchowa) skupiona na utrzymaniu odpowiedniego
        poziomu alkoholu we krwi),... tylko, ze on tego nie widzi.... :-(
        • madalenka25 Re: Albo alkohol albo ja 10.05.11, 08:23
          może i odeszłaś ale nadal jesteś z nim związana, nadal się zamartwiasz
          widocznie do doszedł jeszcze do granic swoich możliwości
          dlatego uważa, że nie ma z tym problemu
    • s-orbona Re: Albo alkohol albo ja 09.05.11, 10:12
      Z całym szacunkiem, jednak jeżeli tak wyglądała ta sprawa to w takim razie partner nie był zbyt dobry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka