e-no-kolego
10.06.11, 21:33
Dziś zwaliła siędo mnie rodzinka: mama, ciotka, wuj, kuzyn z małżonką i 2 dziećmi plus moje dziecię(moja kolejność opieki). Późno wróciłem, bo 10 - wypłaty w pracy i nie mogłem się wyrwać. 17.00-rozpoczynam akcję-sprzątanie/gotowanie. 18.10 podaję do stołu: zupa pomidorowa albo cytrynowa-do wyboru. Na drugie schabowy z sałatką lub żurawiną a dla dzieci spaghetti bolognese.
Małżonka kuzyna po obiedzie rozpoczyna narzekanie na wyczerpujące i czasochłonne prace domowe.
Nic nie odpowieziałem ale coś z tym nie tak - 1 godzina i 10 miut - obiad dla 9-ciu osób i jeszcze zostało na drugi dzień plus posprzątany parter. Czy ludzie nie są zbyt przewrażliwieni na punkcie tych codziennych prac do wykonania w domu?