marcin-s-35
25.12.11, 18:55
W 2001 roku pracowałem na północy Polski z jednej z firm i miałem romans z koleżanką z pracy. Potem w 2004 rok wyjechałem na zachód po wejściu Polski do UE i rok temu wróciłem i założyłem własną firmę. Wczoraj będąc w Warszawie u rodziny zupełnie przypadkiem spotkałem się z inną koleżanką która również pracowała wtedy w tamtej firmie i wiedziała o moim romansie. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o „starych czasach” i jakoś tak zeszliśmy na temat owej pracy sprzed kilku lat. Zapytała mnie czy utrzymuję może kontakt z ludźmi z tamtego czasu a potem napomknęła coś o tej koleżance uśmiechając się przy tym, że ma 3-jkę dzieci. Jakoś dziwnie nie dało mi to spokoju i po przyjściu do domu zobaczyłem na jej profil na NK. Oczywiście pełno zdjęć z dzieciakami ma wszędzie i jedno z nich (chłopczyk) ma już prawie 10 lat i jest bardzo podobny do mnie! To nie są moje przywidzenia, ale on naprawdę jest do mnie podobny, nawet na tle tych dwojga innych jej dzieci. Bardzo się odróżnia.
Poradźcie co mam robić, bo mi ręce opadły. Zdołowałem się całkowicie. Ta kobieta nic mi nie powiedziała. Utrzymywaliśmy kontakty seksualne, ale nic mi nie powiedziała, że zaszła. Nie wiem czy chciałbym wówczas ją z dzieckiem zostawić. Czy teraz mam się z nią jakoś skontaktować? Co ja jej miałbym powiedzieć?
Jak żyć z taką świadomością, że gdzieś kilkaset kilometrów dalej chodzi po świecie twoje dziecko i nawet nic nie wie o swoim ojcu i ojciec o nim. To straszne. Proszę poradźcie co robić