Dodaj do ulubionych

Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co robić

25.12.11, 18:55
W 2001 roku pracowałem na północy Polski z jednej z firm i miałem romans z koleżanką z pracy. Potem w 2004 rok wyjechałem na zachód po wejściu Polski do UE i rok temu wróciłem i założyłem własną firmę. Wczoraj będąc w Warszawie u rodziny zupełnie przypadkiem spotkałem się z inną koleżanką która również pracowała wtedy w tamtej firmie i wiedziała o moim romansie. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o „starych czasach” i jakoś tak zeszliśmy na temat owej pracy sprzed kilku lat. Zapytała mnie czy utrzymuję może kontakt z ludźmi z tamtego czasu a potem napomknęła coś o tej koleżance uśmiechając się przy tym, że ma 3-jkę dzieci. Jakoś dziwnie nie dało mi to spokoju i po przyjściu do domu zobaczyłem na jej profil na NK. Oczywiście pełno zdjęć z dzieciakami ma wszędzie i jedno z nich (chłopczyk) ma już prawie 10 lat i jest bardzo podobny do mnie! To nie są moje przywidzenia, ale on naprawdę jest do mnie podobny, nawet na tle tych dwojga innych jej dzieci. Bardzo się odróżnia.

Poradźcie co mam robić, bo mi ręce opadły. Zdołowałem się całkowicie. Ta kobieta nic mi nie powiedziała. Utrzymywaliśmy kontakty seksualne, ale nic mi nie powiedziała, że zaszła. Nie wiem czy chciałbym wówczas ją z dzieckiem zostawić. Czy teraz mam się z nią jakoś skontaktować? Co ja jej miałbym powiedzieć?

Jak żyć z taką świadomością, że gdzieś kilkaset kilometrów dalej chodzi po świecie twoje dziecko i nawet nic nie wie o swoim ojcu i ojciec o nim. To straszne. Proszę poradźcie co robić
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 25.12.11, 19:04
      Chyba kiepsko u mnie z dodawaniem, bo prawie 10 lat + 9/12 = jakieś powiedzmy 10.5
      2011 - 10.5 = 2,000.5 czyli pół roku nim zacząłeś tam pracować
      • gyubal_wahazar Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 25.12.11, 19:07
        To raz. A dwa, nawet zakładając karkołomną tezę, że dzieciak jest Twój, to jeśli ci wtedy nie powiedziała, to oczekujesz, że ci teraz powie ? Zmusisz dzieciaka do badań DNA ? Jak ?
        • marcin-s-35 napisałem z tego wszystkiego pochopnie że ma 10 la 25.12.11, 19:25
          ale nawet jakoś z tego wszystkiego nie mogę sie pozbierać żeby proste dodawanie wykonać. Skończyłem w tej firmie pracę pod koniec 2001 roku i wróciłem do Warszawy i potem 3 lata później wyjechałem za granicę.

          Chłopczyk ma teraz pewno koło 9 lat, bo ja pamiętam, że ostatni raz byłem z nią tuż przed zakończeniem pracy, bo kończyłem kontrakt na koniec roku i od nowego roku już pracowałem w Warszawie. Więc pewno urodziła we wrześniu 2002 roku więc dziecko ma 9 lat.

          To wszystko brzmi aż śmiesznie ale ja na prawdę nie mam do kogo się z tym zwrócić. Kumplom nie powiem ani nikomu z rodziny bo się zrobi szum. Wiadomo jak jest. NIe wiem czy pojechać do niej i poprostu w oczy ją bezpośrednio zapytać. Też nie chciałbym wyjść na idiotę a gdyby się okazało, że to na 100% moje dziecko to jak to będzie wyglądało z punktu widzenia tego dziecka? Przecież to wszystko bez sensu.........
          • gyubal_wahazar Re: napisałem z tego wszystkiego pochopnie że ma 25.12.11, 19:43
            Dotąd sądziłem, że wiek dziecka znasz, bo był wymieniony na nk. Teraz okazuje się, że na siłę dopasowujesz fakty, by wyszło, że dzieciak jest twój. Bo skąd niby pewność, że ma te 9, o których teraz piszesz ?

            Z tego co pieszesz, wychodzi, że z góry przyjmujesz, że on jest twój i wychodząc z tego założenia, kombinujesz ile teraz ma lat.

            Rozumiesz dlaczego trudno mi to odebrać inaczej niż jakąś świąteczną aberrację ? Wyskocz może z kumplami na parę głębszych, rozerwij się i przestań sobie wkręcać problemy, których nie ma
            • marcin-s-35 Re: napisałem z tego wszystkiego pochopnie że ma 25.12.11, 20:52
              Mniejsza o ten wiek dziecka, piszę, że mi się pomyliło bo pewno mam cały czas na myśli te 10 lat od tamtego czasu. Przecież jest okres ciąży. Dzecko nie ma własnego profilu, zobaczyłem ją na zdjęciu razem z dziećmi. Z resztą ma pełno zdjęć tych dzieci na NK.

              Ten wiek dziecka nie miałby znaczenia, ale ono jest do mnie podobne i to jest tutaj decydujące. Przecież nie jestem ślepy na litość boską. Ma 2 dziewczynki i chłopczyka *ten podobny do mnie). Dziewczynki są blondynkami, wnioskuję, że w wieku około 5 i druga chyba 7 lat bo jest podpisane pod zdjęciem, że coś tam w szkole, więc już chodzi do szkoły. Ten chłopczyk ja ja ma ciemne oczy i brunatne włosy. I w ogóle ciemniejszą karnację, bo ja też mam ciemniejszą karnację skóry.
              • gyubal_wahazar Re: napisałem z tego wszystkiego pochopnie że ma 25.12.11, 21:17
                Ok, widać masz tak dużą potrzebę wzruszeń, że nawet jak się okaże, że dzieciak ma 12 czy 6, nadal będziesz uważał, że jest Twój. Przygotuj się tylko na liścia od niej (jeśli będziesz miał więcej szczęścia), albo gonga od jej faceta (jeśli mniej)
                • marcin-s-35 Dobra, dzięki za odpowiedź. Bardzo budująca. 25.12.11, 21:31
                  Kobieta zrobiła sobie ze mną dziecko, nic mi o tym nie powiedziała i to jeszcze moja wina. Do łóżka chodziliśmy ze sobą świadomie bez przymusu. Ja bym chciał mieć to dziecko a ona sobie pewno stwierdziła, żem nie godzien swojego dziecka z nią. Bo inaczej nie moge tego pojąć jak mogła mi zrobić coś takiego.

                  Teoretycznie to ona jeszcze o alimenty może wyskoczyć.
                  • gyubal_wahazar Re: Dobra, dzięki za odpowiedź. Bardzo budująca. 25.12.11, 21:39
                    > Kobieta zrobiła sobie ze mną dziecko, nic mi o tym nie powiedziała i to jeszcze moja wina.

                    Podaj cokolwiek prócz widzimisia, że jest do ciebie podobny. Bo najpierw twierdziłeś, że ma 10 lat, potem że 9, a na końcu, że nie ważne. Aaa, byłby zapomniał : znajoma się jeszcze dziwnie uśmiechała.

                    > Teoretycznie to ona jeszcze o alimenty może wyskoczyć.

                    Teraz ? Po 10,9 czy 'nie ważne ilu' latach ? Zdarza ci się czasem używać rozumu, czy tylko emocji ? Nie chcę cię obrazić, tylko uświadomić ci, że powinieneś na spokojnie wszystko przemyśleć, a nie histeryzować
                    • marcin-s-35 Masz rację, histeryzuje ale jestem na swieżo z tym 25.12.11, 21:56
                      i nie mogę tego ogarnąć na razie. Po prostu szczęka mi opadła jak zobaczyłem zdjęcia.

                      Pisałem niżej, że ja mam charakterystyczne rysy, szczególnie oczy. Są takie jakby opadające na końcach, nie wiem jak to opisać. Jestem brunetem i mam ciemne oczy, to dziecko też ma ciemne włosy i oczy. W dodatku ja mam ciemniejszą karnację i ono też ma taką.

                      Ponadto ona na zdjęciach jest z trójką dzieci. Są dwie dziewczynki, blondynki w wieku na oko 5 i 7 lat bo przy drugiej pod zdjęciem jest napisane, że coś w szkole dostała ocenę to wnioskuję, że już do szkoły chodzi. Można mieć z jednym facetem trójkę dzieci z czego dwójka będzie blond? Ja się nie znam na biologii, ale coś mi tutaj nie pasuje. Do tego na zdjęciach nigdzie nie ma jej z mężem, w ogóle z żadnym facetem. Tylko jej matka i z jakimiś koleżankami gdzieś na spacerze chyba w parku albo jakimś ogrodzie.

                      Przeglądam jej profil już chyba 5 raz na wszystkie strony i nigdzie tam nie widzę jej męża. Aha, nazwisko jest jej panieńskie, tj, takie jakie miała kiedy znaliśmy się. Na NK jest chyba tak, że się w nawiasie umieszcza panieńskie. To ja nie wiem, nie rozumiem tego? Może po rozwodzie wróciła do panieńskiego nazwiska, nie mam pojęcia. Nie znam się na tym i nie wiem czy tak można. Nic mi tutaj nie gra.
                      • gyubal_wahazar Re: Masz rację, histeryzuje ale jestem na swieżo 25.12.11, 22:07
                        No jeśli twoje cechy fizyczne są tak charakterystyczne, to może faktycznie ma to ręce i nogi
                        Pogadaj może z tą znajomą. Ale wyłóż, co chcesz z tym ew chcesz zrobić, gdyby się okazało, że dziecko jest Twoje.

                        Bo postaw się w jej sytuacji. Będzie chciała ryzykować, że być może dla zaspokojenia swojej niezdrowej ciekawości, będziesz chciał zrobić sajgon z życia jej przyjaciółki i jej dzieci ?

                        O jakimkolwiek ciągu dalszym, moim skromnym, warto by myśleć tylko w przypadku gdy spełnione są 2 warunki : dziecko jest twoje, a ona jest sama
                        • marcin-s-35 Re: Masz rację, histeryzuje ale jestem na swieżo 25.12.11, 22:32
                          Tak, to jest rzeczowa odpowiedź. Faktycznie ona tutaj również jest ważna, ale nie wiem czy nie ważniejsze jest to dziecko. Nagle w jego życiu pojawiłby się ojciec tak ni z gruszki ni z pietruszki, bez sensu. Jak podrośnie to sam zacznie kojarzyć pewne fakty, no tak czy nie? Wówczas to "mamusia" będzie miała problem. Ponadto tak mi się wydaje, że gdybym chciał się ujawnić, to w jakiś sposób, jeżeli przyjmując, że ona jest sama, wziołbym wtedy odpowiedzialność za to dziecko. Bo przecież kontaktując się z nią, robiłbym w sprawie dziecka. Miałbym do niej pretensje, ale jakie to ma znaczenie dla tego dziecka? Co to tego chłopaca obchodzi, że się tatuś "zapodział". Tak mi się wydaje.
                          • gyubal_wahazar Re: Masz rację, histeryzuje ale jestem na swieżo 25.12.11, 23:09
                            > Nagle w jego życiu pojawiłby się ojciec tak ni z gruszki ni z pietruszki, bez sensu.

                            Przy założeniu, że jesteś ojcem, a mama dziecka cię chce, powyższe jest moim zdaniem obawą na wyrost. Jasne, że pierwsze tygodnie byłyby szokiem, ale w końcu wszystko by się ułożyło, a każdemu dziecku potrzebny jest ojciec

                            > Jak podrośnie to sam zacznie kojarzyć pewne fakty, no tak czy nie?

                            Niby tak, ale na razie wiesz tak mało, że można spekulować do rana

                            > Ponadto tak mi się wydaje, że gdybym chciał się ujawnić, to w jakiś sposób, jeżeli przyjmując, że ona jest sama, wziołbym wtedy odpowiedzialność za to dziecko

                            No raczej <sarkazm off>

                            > Miałbym do niej pretensje, ale jakie to ma znaczenie dla tego dziecka?

                            Możliwe, że odpowiedziałaby Ci, że nie chciała, byś z nią został tylko ze względu na dziecko. I tak jest to poniżej - moim skromnym, ale jest to jakiś argument.

                            Najważniejsze, byś to bardzo delikatnie rozegrał ze znajomą. Pewnie będzie się wypierać jakiejkolwiek wiedzy, więc musisz ją uspokoić, że masz jak najlepsze zamiary itd.

                            Powodzenia !
                            • marcin-s-35 hmm, jest to pewien argument 25.12.11, 23:51
                              "Możliwe, że odpowiedziałaby Ci, że nie chciała, byś z nią został tylko ze względu na dziecko."
                              Mogło być. Nie pomyślałem nad tym. Ale czuję się z tym podle.
        • voxave Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 27.12.11, 04:02
          Zostaw dziecko w spokoju, jest szczęsliwe---jak by chciala abyś wiedzial to by ci powiedziala.
          A mało to dzieci chowanych jest przez nie swoich tausiów ? :))))))))
    • lena.nocna Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 25.12.11, 19:22
      Chłopie ocknij się. Takich jak ty są miliony, po co przeżywasz, odpuść sobie. To normalne, że faceci nie znają czasem swoich dzieci. Poza tym nie masz pewności. To nie twoja sprawa.
      • marcin-s-35 łatwo ci mówić ale ja to bardzo przeżywam 25.12.11, 19:28
        nie mam w ogóle z kim się tym podzielić. Gdyby to było jeszcze jakieś bardzo małe dziecko, ale to już jest duże dziecko. Ono przecież za chwilę zacznie kojarzyć że coś nie gra. Przecież wiadomo jak jest, takie rzeczy wychodzą
        • lena.nocna Re: łatwo ci mówić ale ja to bardzo przeżywam 25.12.11, 19:31
          Jeśli nie jesteś trollem to jesteś bardzo głupi. Ktoś za free wychowuje ci dziecko, jeśli to faktycznie twoje dziecko. Takie duże dziecko na pewno ma już ojca (dwoje pozostałych dzieci) i naprawdę nie masz co się wtrącać.

          Jeśli chcesz mieć dziecko to zrób sobie własne, bo dla tego ojcem nie będziesz. Jesteś obcą osobą.

          Ojcostwo to nie jest przekazanie genów.
          • marcin-s-35 Ona mi ukradła dziecko, czy ty to ogarniasz? 25.12.11, 21:10
            Jak możesz tak pisać, abym sobie "zrobił własne"? Jakbym się wówczas dowiedział, że jest ze mną w ciąży to bym chciał to dziecko. Nie zostawiłbym jej.

            Wydaje mi się, że ona po prostu szybko znalazła sobie kogoś majętnego i "wrobiła" go w to dziecko, dlatego ze mną już nie utrzymywała kontaktu i szybko się on urwał.

            Oczywiście, że już nie będę ojcem dla tego dziecka, ale mogłem być. Piszesz że pewno ma ojca. A co jeżeli nie ma? NIe widziałem tam na zdjęciach nigdzie całej rodziny, tylko ona z tymi dziećmi. Jak sobie pomyślę, że moje dziecko mogło się wychowywać w takiej rozbitej rodzinie
            • lena.nocna Re: Ona mi ukradła dziecko, czy ty to ogarniasz? 25.12.11, 21:45
              Chyba naprawdę jesteś trollem albo coś mocno rzuciło ci się na mózg.
              Jeśli nie jesteś trollem to zapomnij o sprawie i żyj normalnie, bo ci kobieta przysługę wyświadczyła. Zobacz - alimentów nie płacisz - masz więcej money dla siebie.
              • marcin-s-35 Przysługe mi zrobiła? Jestes pewna? 25.12.11, 22:16
                Ja bym chciał mieć to dziecko. Jakim prawem pozbawiła mnie w ogole wiedzy o nim? To jest także moje dziecko. Jeżeli to faktycznie jest moje dziecko, czego nie wiem przecież na 100%, to jestem jego biologicznym naturalnym rodzicem. I jako rodzic czuje się zwyczajnie oszukany w tej sytuacji.

                Jeszcze nie wpomniałem o jednej rzeczy. Z moją obecną partnerką którą poznałem będąc za granicą nie palnujemy mieć dzieci ale ustaliśmy też tak, że jeżeli doszłoby do wpadki, to wychowamy dziecko. Teraz jej nie ma, jest za granicą, ale jak wróci to nie wiem czy jej w ogole zawracać tym głowę. Co ją to obchodzi. To jest kuriozum, bo takie sprawy się roznoszą jak smród, zaraz wyjdzie że jestem jakimś gościem, co to dzieci porzuca i zostawia matki na pastwę losu. Wiadomo jak to jest, każdy doprawia swoje na około. Tutaj przynajmniej mogę o tym napisać otwarcie i anonimowo. Paradoksalnie wśród znajomych nie mogę tego zrobić. Na razie nie mogę, bo jeszcze tego nie ogarniam.
                • lena.nocna Re: Przysługe mi zrobiła? Jestes pewna? 25.12.11, 22:29
                  Jestem pewna, że zrobiła ci przysługę i żebyś się nie wtrącał. A jak chcesz mieć dziecko to sobie zrób. Tamto nie jest twoje. Po raz kolejny mylisz geny z byciem ojcem.
                  • marcin-s-35 Przysługe to ona zrobiła. Sobie. Moim kosztem. 25.12.11, 22:47
                    Co to ja jestem? Jakiś buhaj rozpłodowy? Daczego mi o dziecku nie powiedziała? Co to jakaś Maryja dziewica wiatropylna? Sorry za takie porównanie, nie chcę urazić niczyich uczuć religijnych, ale chyba wiedziała, z kim zaciążyła? No tak czy nie? Bała się? No chyba tak, bo inaczej nie potrafię tego pojąć. Jakbym chciał anonimowo przekazać komuś moją spermę (mówiąc ordynarnie), to bym to zrobil w banku spermy, ale jakoś mnie nie pociąga takie szastanie nasieniem. Niech sobie to Deep z Cruisem robią albo jakiś inny Dzingischan w Afryce.

                    Może jeszcze mam jej podziękować? Dziekuję, żeś mnie nie obciążyła alimentami, tak? Ona chyba to dziecko chciała mieć wyłącznie dla siebie. Dla mnie tam miejsca nie było. Ja mam to inaczej rozumieć? Dobrze wiedziała jak się nazywam, jaki mam tel, gdzie mieszkam itd. Przecież to bez sensu takie rzeczy taić.

                    Najprawdopodobniej moglo tak być, że dawała na lewo i prawo i nie wiedziała z kim zaszła i było jej z tego powodu strasznie wstyd. Chociaż podobno kobiety takie rzeczy wiedzą.
                    • fabiankaa Re: Przysługe to ona zrobiła. Sobie. Moim kosztem 27.12.11, 18:50
                      >Chociaż podobno kobiety takie rzeczy wiedzą.

                      Gowno wiedzą.

                      Jeśli sypiała z innymi facetami w tym czasie - to mogła nie wiedzieć.

                      Moja rada - napisz do niej na nk. Jeśli masz jaja.
        • moniapoz Re: łatwo ci mówić ale ja to bardzo przeżywam 25.12.11, 19:32
          ale ja nie rozumiemczego Ty chcesz ? chcesz byc pewien ze to Twoje dziecko to jedz do niej i spytaj wprost, chcesz byc ojcem dla dziecka to tym bardziej jedz?

          Ty lko czy Ty tego chcesz ? czy ona jest mezatka ?

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • jagoda0011 Re: łatwo ci mówić ale ja to bardzo przeżywam 25.12.11, 20:01
            Nawiąż z nią kontakt i na dzień dobry nie pytaj czy to Twoje dziecko bo Ci nie powie.
            • marcin-s-35 Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 20:57
              Nie powiedziała mi na początku to dlaczego teraz miałaby to zrobić. Po prostu ukradła mi dziecko.
              • jagoda0011 Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 21:00
                a kto kogo zostawił ty ją czy ona Ciebie?
                Jak Ty ją w d... kopnąłeś to nie powinieneś mieć teraz do niej żalu.
                • marcin-s-35 Nie mieliśmy jakiegoś związu. To był flirt, romans 25.12.11, 21:22
                  Byłem wtedy świeżo po studiach. Z resztą ona też. Ja nie planowałem zostawać w Gdańsku bo to był kontrakt 1,5 roku i już wtedy wiedziałem, że będę wracał do Wawy bo tam miałem większe perspektywy. Inna sprawa, że potem wyjechałem za granicę ale nieważne.

                  Po prostu przestaliśmy się spotykać pod koniec roku i tyle. Od stycznia już byłem w centrali w Wawie. Nikt z nikim nie zrywał. Może mój błąd byl taki, że mogłem się nią bardziej zainteresować, czy ma jakieś życie prywatne a nie tylko "szybki numerek". Głupi byłem, przyznaję.

                  Trochę to dla mnie szokująca sprawa. Jak ochłonę to chyba zrobię jak teraz pisze, że nie będę nic robił z mojej strony. Ale to sk....stwo widzieć swoje dziecko i jednocześnie nie swoje...

                  Jakbym wiedział i ją zostawił to w ogóle nie ma tematu, to jasne. Może też rzeczywiśnie nie jest na 100% moje, ale k%$%$a bez przesady, ślepy nie jestem. No może się bzyknęła z kimś podobnym do mnie, ale bez przesady. Chociaż różne rzeczy się zdarzają. Ale podejrzewam, że ona dobrze wie, że to moje bo jak pisałem w pierwszym poście, koleżanka która ją zna a z którą rozmawiałem teraz na święta, uśmiechała się tak dziwnie jak mówiła o jej dzieciach. Nie wiem czy to jaka metafizyka czy co bo nie wiem co mnie podkusiło aby potem zobaczyć na profil na NK.
                  • jagoda0011 Re: Nie mieliśmy jakiegoś związu. To był flirt, r 25.12.11, 21:31
                    Załóż konto na nk i napisz do niej,odśwież znajomość tylko od razu nie wal o co Ci chodzi.Bądź cierpliwy,inaczej nic nie osiagniesz.
                  • anienka525 Re: Nie mieliśmy jakiegoś związu. To był flirt, r 28.12.11, 08:32
                    Hmm, no tak..
                    Zakładając, że nie jesteś socjologiem na dorobku i nie prowadzisz badań na wyżej wymieniony temat to sytuacja jest lipna. Rozumiem, że masz do niej żal, że nie powiedziała itd, ale może ona zwyczajnie nie wiedziała, że jest w ciąży kiedy widzieliście się po raz ostatni (w końcu rozstaliście się nagle, potem wyjechałeś, nie było kontaktu). A może nie tylko z tobą umilała sobie czas? A może nie chciała żebyś wiedział (tylko, że tutaj też można się spierać czy to jest w porządku wobec ciebie)? Na te pytania forum raczej nie odpowie. Pogadaj z tą "tajemniczo" uśmiechającą się koleżanką potem może z samą dawną znajomą. Tylko nie rób nic gwałtownie i bez przemyślenia. Aaaa i nie mów o tym obecnej kobicie bo jak na razie nic nie wiadomo a możesz sobie załatwić niezły sajgon.
              • gyubal_wahazar Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 21:23
                Poza własnym histerycznym (bo nie popartym niczym, prócz wrażenia wzrokowego) widzimisiem, nie masz nic, na poparcie swojej daleko idącej tezy, a jesteś już pewien, że to twoje dziecko.

                Więcej - osądzasz jego matkę, jako oszustkę. Może pogadaj jednak ze znajomymi zanim strzelisz głupotę i skontaktujesz się ze swoją ex
                • moniapoz Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 21:33
                  jak ma przeczucie to powinien drążyć temat ale delikatnie - nie niszcząc wszystkiego wokół właśnie z powodu swojego widzimisię....

                  ------
                  Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                  Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • gyubal_wahazar Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 21:44
                    A na czym opierasz tezę, że powinien ? Bo ma taki kaprys ? I nie ma znaczenia, że rozwali związek w którym być może jest ta kobieta ? Podobnie jak nie ma znaczenia, że pozbawi prawdziwego (a nie tylko biologicznego) ojca dziecka ?

                    A co, jeśli się myli ? Powie 'plasiam, nie kciałem' ?!
                    • moniapoz Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 25.12.11, 22:52
                      dlatego napisałam, że powinien to robić delikatnie, biorąc pod uwagę sytuację w jakiej znajduje się obecnie ta kobieta - osobiście uważam, że powinien z nią porozmawiać, nawet pytając wprost (choć odpowiedzi prawdziwej raczej nie uzyska) ale nie powinien rościć sobie żadnych praw tak z zasady bo może być ojcem biologicznym.
                      jak wyskoczy jak Filip z Konopni i się zadeklaruje być ojcem to może wyrządzić wszystkim (zwłaszcza dzieciom - nie tylko "jego dziecku" ale także pozostałym) wiele szkód.

                      ale z drugiej strony doskonale rozumiem autora co do zauważania podobieństwa fizycznego...sama do swoich dzieci podobna nie jestem ale nikt nie może powiedzieć, że do ojca są nie podobne (są to tak charakterystyczne cechy, że nie da się zaprzeczyć)


                      ------
                      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • marcin-s-35 No ale jak ja mam to teraz zrobić twoim zdaniem? 25.12.11, 21:40
                  Co mam dzwonić do znajomych z którymi się nie widzialem kilka lat i spytać, słuchaj, czy XXX ma ze mną dziecko i czy coś wiadomo na ten temat? Przecież to jakiś absurd!

                  Masz rację, nie wiem tego na 100% czy to moje dziecko. Pewno jedynie badania DNA mogłyby tutaj rozstrzygnąć. Ale też jak pisałem wyżej, na litość boską, nie jestem ślepy. Ten dziciak ma, już mniejsza o ten rok w tą czy w tamtą, około 10 lat i widzę przeceż, że jest do mnie podobny. Ja mam charakterystyczne rysy i ludzie łatwo mnie rozpoznają (szczególnie oczy) Ponadto ja się nie znam, ale nie wiem czy jedna matka z jednym facetem może mieć trójkę dzieci z których dwoje będzie blondynkami a jeden chłopak brunetem o ciemnych oczach. Chyba coś tutaj nie gra. Te dwie dziewczynki są raczej do siebie podobne.
                  • shadow493 Re: No ale jak ja mam to teraz zrobić twoim zdani 26.12.11, 00:38
                    Ale w zasadzie co chcesz zrobić ?
                    Jeżeli twoja była kochanka jest teraz mężatką to na prawdę chcesz jej narobić syfu w życiu i najprawdopodobniej rozbić małżeństwo ? Nie ty wychowywałeś to dziecko, nie masz nawet pewności czy to twoje. Rozumiem to co myślisz, ale odpuść. Cena jest za wysoka. A co chciałbyś powiedzieć temu małemu dziecku ? "Cześć, jestem twoim tatą. Nie widziałeś mnie 10 lat, ale teraz wszystko nadrobimy? ".
                    Moim zdaniem powinieneś to zostawić, ale decyzja oczywiście należy do Ciebie.
                    Pozdrawiam
                    • marcin-s-35 Masz w 100% rację 26.12.11, 13:20
                      Akurat jej los jest mi obojetny, ale tutaj chodzi o to dziecko które mogłoby ucierpieć przez całą sytuację. Być może jest jeszcze na to za małe, ale urośnie i zacznie zadawać pytania, to się mamusia będzie grubo tłumaczyć.

                      Czuję się po prostu oszukany w tej sytuacji. A BTW przykład jak internet może wpłynąć na życie. Ta kobieta chyba myślała, że nikt się nigdy o niczym nie dowie i faktycznie gdyby nie internet i portal społecznościowy, to bym się pewno nigdy nie dowiedział bo komu się śniło w 2001 roku coś takiego? Ale to na marginesie.

                      Nie wiem tylko czy powiedzieć i tym swojej obecnej partnerce. Teraz jest za granicą, ale wraca za kilka dni. Dobrze się nam układa i nie chciałbym żeby jakoś zaczęła na mnie "inaczej patrzeć" z tego powodu.
                      • jagoda0011 Re: Masz w 100% rację 26.12.11, 13:32
                        Skoro tak myślisz,to zmiataj do swojej obecnej partnerki i daj tej dziewczynie sprzed dziesięciu lat święty spokój.
                        • marcin-s-35 Re: Masz w 100% rację 26.12.11, 14:03
                          Tak zrobię. Nie będę się w to wtrącał.

                          Może to zabrzmi "nie-męsko-twardzielsko" ale jest mi przykro. Czuję się oszukany. Nie mam się do kogo z tym zwrócić. Nie mogę o tym nikomu powiedzieć, chyba, że anonimowo co teraz czynię. Rodzinie nie powiem, bo się zaraz zaczną rozwodzić "czy się toast wznosi czy wygłasza" i bedzie przez rok gadanie w całej rodzinie, że powinienem się "zwrócić ku dziecku rodzonemu". Wiadomo, jak to jest z ludźmi starszej daty. Już swoje przechodziłem, kiedy kilka lat temu mieszkając jeszcze z rodzicami powiedziałem, że rzucam pracę i wyjeżdżam za granicę. Stałem się natychmiast nieodpowiedzialnym półgłówkiem. Ile było płaczu matki, ile przekonywań ojca żebym tej "głupoty" nie robił, bo tyle lat studiów i się kariera dobrze "zapowiadała" i że oni mi pomogą itd. Pisze to, bo już trochę poznałem prawdziwego oblicza swojej rodziny i podejrzewam, że w przypadku dziecka które chciałbym w ich mniemaniu "zostawić" byłoby to samo. Po moim wyjeździe za granicę nie odzywali się do mnie prawie 3 lata, tzn był chłod, jakbym zrobił coś złego. Bardzo to wtedy przeżyłem i nie chciałbym powtórnie przechodzić czegoś podobnego a moi rodzice się już raczej nie zmienią. Z resztą jak po 3 latach zarobiłem trochę pieniędzy to nagle się stalem "porządnym i odpowiedzialnym". I tak w jeden rok taki przeskok- z użalania się nad "matołem" do "dumy z odpowiedzialności swojego syna". Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

                          Przepraszam za ten słowotok, ale jakoś tak mi się rozpisało. Znajomym też nie powiem, bo wiadomo- zaraz będzie "gadanina" a co ich to obchodzi? To są moje prywatne sprawy. Więc o zgrozo, zostaje mi tylko ten internet aby gdzieś się "wygadać". Nie chcę tez nikogo tutaj zanudzać, ale tak sobie dzisiaj rano pomyślałem, że chyba zastępy ruskich arcymistrzów szachowych nie wymyśliłyby takich scenariuszy jakie niekiedy potrafi napisać samo życie.
                      • moniapoz Re: Masz w 100% rację 26.12.11, 13:46
                        czyli co ? urazona meska duma, ze nie wiedziales i tylko tyle ?


                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
              • fabiankaa Re: Też mi się tak wydaje, że mi nie powie 27.12.11, 18:52
                Ukradła ci dziecko?

                Czy ty się dobrze czujesz, czy jesteś po prostu idiotą?
    • mvszka Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 26.12.11, 05:16
      bardzo fajnie się czyta, że ktoś chce być tatą

      wg mnie trzeba się jej wprost zapytać czy to jest wasze dziecko?
      Jeśli matka będzie chciała alimenty to musi udowodnić ojcostwo i sprawa się wyjaśni. Jeśli matka ma alimenty to ojciec ma prawo widzieć dziecko. Alimentów wstecz sąd nie może zasądzić.
      • marcin-s-35 Chyba lepiej będzie tego nie ruszać. 26.12.11, 13:39
        Pomyśl. Ja nie wiem w jakiej ona jest sytuacji materialnej i nie wiem jak się jej powodzi. Jeżeli ta kobieta zobaczy inicjatywę płynącą z mojej strony odnośnie dziecka, to może uznać, że skoro mi na nim zależy, to ona wystąpi o alimenty- przecież to o dobro dziecka chodzi a ona może być w trudnej sytuacji materialnej.

        Wtedy nie dość, że nie uczestniczyłem w wychowaniu mojego dziecka bo nie dano mi na to szansy (nic o nim nie wiedziałem) to jeszcze teraz będę musiał za to płacić! Rozpoczynam działalność gospodarczą, mam oszczędności z kilku lat pracy, nie mam rodziny więc Sąd może mi przywalić alimenty jak złoto. Ponadto dzieciak jak podrośnie, to też sam może chyba o alimenty wystąpić, czyż nie? Przecież to jest dziecko, może zostać zmanipulowane przez matkę, że niby ją zostawiłem a teraz nie mają za co żyć i to zmobilizuje dziecko do starania się o alimenty. Jeszcze mnie znienawidzi. Przecież wiadomo jak to jest, kiedy zaczyna forsy na życie brakować. No ale to są tylko moje dywagacje- nie znam sytuacji materialnej więc nie wiem. Ze zdjęć nie wygląda to jakoś żeby cierpieli niedostatek, ale też przepychu nie widzę. Trójka dzieci musi kosztować. Ponadto jak pisałem wyżej, na żadnym zdjęciu nie widzą ją z jakimś mężczyzną, to może sama wychowywać tę trójkę dzieci.

        Może to brzmi brutalnie, ale sama sobie tego piwa nawarzyła to niech sobie je teraz wypije. Mogło być 1001 powodów z jakich nie chciała mi powiedzieć o dziecku. Ja mam czyste sumienie ale pomimo tego, czuje się jakbym zrobił coś złego.
        • mvszka Re: Chyba lepiej będzie tego nie ruszać. 26.12.11, 14:14
          nie zrobiłeś nic złego tylko teraz robisz widząc swoje ( prawdopodobnie) dziecko i nic nie robiąc
          żeby to potwierdzić

          zdecyduj czy chcesz się dowiedzieć czy chłopczyk jest twój czy nie, a skoro ryzyko płacenia alimentów ( "jak złoto") tak Cię przeraża to po co piszesz : "Jak żyć z taką świadomością, że gdzieś kilkaset kilometrów dalej chodzi po świecie twoje dziecko i nawet nic nie wie o swoim ojcu i ojciec o nim. To straszne. Proszę poradźcie co robić "
          • marcin-s-35 Re: Chyba lepiej będzie tego nie ruszać. 26.12.11, 14:59
            Te alimenty mnie przerażają, bo tu chodzi o coś więcej niż o pieniądze. Łożyłbym na utrzymanie tego dziecka i jego matki, mając jednocześnie zniszczoną więź eocjonalną z własnym dzieckiem nie ze swojej winy.
            • gyubal_wahazar Re: Chyba lepiej będzie tego nie ruszać. 26.12.11, 16:26
              Kupy się dla mnie ta twoja logika nie trzyma. Zacząłeś od oskarżeń pod adresem matki twego domniemanego dziecka, że cię oszukała nie dając ci szansy bycia jego ojcem.

              A teraz gładko przeszedłeś w rozpacz z powodu alimentów. Teraz alimenty, to ustawienie automatu przez internet który to robi zadanego dnia m-ca bez żadnej akcji twojej strony. Ustawienie tego automatu do góra 10 minut. Nie kupuję więc kitu, że tu nie chodzi o pieniądze, bo właśnie o nie chodzi. Sam to potwierdzasz zresztą wplatając wątek otwierania własnego interesu za kilkuletnie oszczędności

              Przy założeniu, że to twoje dziecko (bo przy innym, wszystkie dotychczasowe dywagacje tracą sens), czy ona przez 10 lat wyciągnęła do ciebie rękę po jedną złotówkę ? A miała prawo ? Pełne

              A ty walisz w gacie, że ci zrujnuje twój smol biznesik. I jeszcze próbujesz żenić nam baje, że nie chodzi o pieniądze. Współżyłeś kiedyś płciowo z tą panią ? Tak. Zabezpieczyłeś się ? Nie. Więc popełniłeś rażące zaniedbanie, w którego wyniku zostałeś (być może) ojcem. I dlatego masz obowiązek płacić. Takie są reguły gry, których nie chcesz respektować

              Z jakiej racji mam kibicować komuś kto nie respektuje reguł ?
              • marcin-s-35 Ja napisałem prawdę. Tak to niestety wygląda 26.12.11, 19:42
                Mam mętlik z tym, dzisiaj prawie nie spałem. Próbuje to do kupy pozbierać wszystko i wątpię aby mnie ktoś zrozumiał jeżeli nie był w podobnej sytuacji. Przecież ja do ciężkiej cholery też mam jakieś uczucia!!! Jak można było mi zrobić takie skur..., aby mi o moim dziecku nic nie powiedzieć? Jak ona to sobie wyobrażała, że to dziecko nigdy się nie dowie? Nie zacznie się czegoś domyślać? Przecież ludzie nie są idiotami!

                Jak sobie pomyślę nad tym dlaczego miałbym z tym nic nie robić, to pieniądze są tutaj bardzo ważne. Bo jak się zainteresuję dzieciakiem, to ona zaraz poleci do Sądu o alimenty. Jak ma problemy materialne, to od razu za namową koleżanek albo rodziny pójdzie do Sądu. Dadzą mi alimenty do płacenia, bo jak mam działalność to wiadomo co to znaczy- wielki biznesmen kapiący forsą to go stać i niech płaci na dziecko. Ponadto ja mam również swoje życie. Nie chcę stracić partnerki. Jak pisałem wyżej, mogłaby się poczuć jakoś gorsza. Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, nie znam jej tak wystarczająco dobrze aby być pewnym jak to odbierze. Wydaje mi się, że powinno być ok, ale nie jestem tego pewien.

                Z takiego ludzkiego uczucia chciałbym porozmawiać z tym dzieckiem. W końcu jest rownież w nim moja część. Może to zrobię jak będzie starsze, ale jak się teraz z tym wszystkim uspokoić to pojęcia nie mam.
                • lewapinger Re: Ja napisałem prawdę. Tak to niestety wygląda 26.12.11, 20:26
                  czyli fajnie byłoby mieć bambino ale dawać kasę na bambino to już nie fajnie? fajnie pogadać z bambino ale na firmowe buty dać dla bambino to już nie fajnie? i jeszcze matka mogłaby alimentòw zachcieć z twojej działalności bo ty tylko poznać dzieciaka chcesz...
                  Poznać dzieciaka chcesz, uznać go chcesz za swojego to przyjmij na siebie ròwnież tę część zwiàzanà z alimentami. Kodeksem rodzinnym to trzy lata wstecz, dalej nie sięga.
                  A że ci nie powiedziała? może nie byłeś tego wart, nie nadawałeś się na ojca, może potem cię szukała, nie znalazła a znalazła kogoś innego? Ròżnie mogło być. Życie.
                • gyubal_wahazar Re: Ja napisałem prawdę. Tak to niestety wygląda 26.12.11, 21:12
                  Po tym co teraz napisałeś przyznaję jej pełną rację, że nie chciała, by ojcem jej dziecka był ktoś taki jak ty. Nie znam cię, więc może to co piszesz, jest efektem paniki, ale jeśli nie, to jesteś zakłamanym tchórzem i egoistą
            • mvszka Re: Chyba lepiej będzie tego nie ruszać. 26.12.11, 17:20
              łożyłbyś na utrzymanie (i to w połowie, bo dziecko ma dwoje rodziców) tylko dziecka,bo małżeństwem nie byliście
              dlaczego zakładasz, że więź będzie zniszczona? przecież na razie jej nie ma wcale
    • akjawah rozwiazanie 26.12.11, 16:57
      1. policz alimenty (1/3 na dziecko, 1/3 na matkę dziecka) za ostatnie 10 lat + ustawowe odsetki.
      2. policz jeszcze raz alimenty na kolejne 8 lat
      3. dodaj wynik z 1 + 2
      4. popatrz to na kwotę z pkt 3, to znów na zdjęcie na NK i dojdziesz do wniosku, że bachor ni ch..ja nie jest do ciebie podobny, to tego jest mulatem, a ty od urodzenia jesteś impotentem i nigdy ni byłeś w północnej Polsce.
      • marekzzz2 :-O Alimenty wsteczne? 26.12.11, 18:56
        I dlaczego jeszcze 8 lat a nie np. 12?
        • demonii.larua Re: :-O Alimenty wsteczne? 27.12.11, 14:12
          Alimenty można zasądzić do 3 lat wstecz.
    • black_anorak Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 26.12.11, 19:54
      To jeden z powodów dla którego nie warto być na NK :)
      ---
      Find a Better Way of Life!
    • easyblue Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 26.12.11, 20:37
      Ochłoń. Masz do niej pretensje, a potem piszesz, że to były szybkie numerki i nie interesowałeś się nią zbytnio. Więc jak myślisz, co musiała czuć, gdy dowiedziała się, zę jest w ciązy? "Ach, zostawię sobie to dziecko dla siebie a ta świnia niech potem cierpi"??? Myslisz że jak baba widzi na teście 2 kreski, a nie ma obok niej faceta, który by chciał z nią dzielić życie, to jest w siódmym niebie??
      Zostaw dzieciaka w spokoju, nie mąć mu, nie mąć jej. Było -minęło. Takie odgrzewanie starych znajomości czasami źle się kończy. Jesteś na to przygotowany?
      A co do urody - goowno prawda z tym podobieństwem. Moje dziecko nie jest do nikogo podobne, a już tym bardziej do swojego ojca. Moja mama nawet stwierdziła: nikt w naszej rodzinie nie ma /.../. Po jakimś czasie zrozumiałam, że zastanawiała się czy to M jest jego ojcem:D
      Przypomnij sobie historie dzieci, które nagle dowiedziały sie, ze ci, którzy je wychowują nie sa ich biologicznymi rodzicami. Długie, długie lata na kozetkach u psychologów. Naprawdę chciałbyś swojemu rzekomemu dziecku zafundowac takie skojarzenia z bilogicznym ojcem? Spójrz, jesteś dorosły, wiedziesz ustabilizowane życie, a jakim szokiem jest dla Ciebie pradopodobieństwo, że może jesteś ojcem. A jakbyś się czuł, gdybyś sie w wieku 9 lat dowiedział, ze Twój ojciec nie jest Twoim ojcem, a jest nim jakiś obcy gość, który sobie do Ciebie rości jakies prawa i Twój dotychczasowy spokój wywraca do góry nogami? Może ten, a którym teraz jest jest przekonany, że to jego dziecko, ma zaufanie do niej, wierzy jej. I nagle pojawiasz się Ty i niszczysz życie 6 osobom, także swojemu dziecku? Musisz założyć najbardziej czarny scenariusz i jeżeli chcesz dalej drązyć być przygotowanym na niego. Może do jej faceta "życzliwi" doniosą, że to jego pierwsze dziecko coś nie teges. Nie wiem, czy potrafiłbyś udźwignąć taką odpowiedzialnosć.
    • tow.ortalion NK to za mało ! Powinieneś się upewnić 27.12.11, 18:59
      i koniecznie sprawdzić jeszcze na fejsie !
      Wtedy dopiero będziesz mógł być pewien i działać, tzn. zamartwiać się.
      :)
    • man_sapiens Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 28.12.11, 00:09
      Powinieneś wypić dużą wódkę za zdrowie dziecka, jego matki i jego ojca (jakbyś nie wiedział: ojcostwo to coś innego niż wyprodukowanie plemnika zapładniającego jajo). A potem znikaj w czeluściach kosmosu.
    • marcin-s-35 Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 28.12.11, 13:52
      Po kilku dniach namysłu stwierdziłem, że jednak muszę coś z tym zrobić, Nie potrafię tego tak zostawić, bo tu nie chodzi o jakiś przedmiot.

      Zadzwoniłem do tej koleżanki z którą się spotkałem przed świętami (o której wspominałem w pierwszym poście) która zna tę kobietę. Po prostu zapytałem ją prosto w twarz, czy tamta kobieta ma ze mną dziecko, ponieważ zobaczyłem na NK, że jedno z dzieci na zdjęciach jest do mnie bardzo podobne. Zgadnijcie jaka była reakcja. Dziewczyna zaczęła się nerwowo krzątać, natychmiast się ubrała i wychodząc z restauracji gdzie się spotkaliśmy, rzuciła na odchodne, że chyba mnie pop…ło. Wtedy już wiedziałem, że jednak coś jest na rzeczy i postanowiłem się skontaktować z tą kobietą.

      Od razu mówię, że nie zachowałem się ładnie wobec tej koleżanki z restauracji, ponieważ wysłałem do „matki mojego dziecka” na NK krótki list, w którym napisałem, że widziałem się z koleżanką (tutaj podałem o którą chodzi), która mi powiedziała, że wychowujesz moje dziecko o którym nic nie wiem. List zakończyłem pytaniem: „Dlaczego mi nie powiedziałaś? Czego się bałaś?”

      I wiecie co się stało? Wczoraj usunęła swój profil na NK i na fejsbuku. Wszystko. Całe profile. Szukałem jeszcze w googlach coś na jej temat, to widzę, że jest jej profil na goldenline ale w cache, więc też ją stamtąd wymiotło. Nieźle, co?

      Może to nieskromnie zabrzmi, ale to dla mnie obelga aby wszyscy na około wiedzieli, że mam dziecko o którym nic nie wiem. Tzn kto mi uwierzy, że nie wiem? To jest dla mnie urągające. Doszedłem do wniosku, że pieprze te pieniądze które być może zapłacę za alimenty. Nawet gdybym płacił je przez następne 10 lat po 1000 zł, to daje to równowartość mojego samochodu. Przecież do cholery nie można tak wyceniać takich spraw. Samochodami mam wyceniać dziecko i moją godność?

      Ja mam czyste sumienie. Jak ona teraz chce coś robić w tym kierunku to proszę bardzo. Niech występuje o alimenty albo cokolwiek innego. Niech przechodzi tę gehennę sądową. No proszę bardzo. Z resztą ja się nie będę uchylał od płacenia, ALE BĘDZE MI MUSIAŁA SPOJRZEĆ W OCZY w Sądzie.
      Jak ją dziecko będzie pytać skąd to wszystko, to niech mu powie. Jak dzieciak podrośnie to ja mu też swoje powiem, jak to jego rodzony ojciec się dowiedział o istnieniu swojego dziecka na „fejsie”.
    • marcin-s-35 Ciąg dalszy sprawy 28.12.11, 13:54
      Po kilku dniach namysłu stwierdziłem, że jednak muszę coś z tym zrobić, Nie potrafię tego tak zostawić, bo tu nie chodzi o jakiś przedmiot.

      Zadzwoniłem do tej koleżanki z którą się spotkałem przed świętami (o której wspominałem w pierwszym poście) która zna tę kobietę. Po prostu zapytałem ją prosto w twarz, czy tamta kobieta ma ze mną dziecko, ponieważ zobaczyłem na NK, że jedno z dzieci na zdjęciach jest do mnie bardzo podobne. Zgadnijcie jaka była reakcja. Dziewczyna zaczęła się nerwowo krzątać, natychmiast się ubrała i wychodząc z restauracji gdzie się spotkaliśmy, rzuciła na odchodne, że chyba mnie pop…ło. Wtedy już wiedziałem, że jednak coś jest na rzeczy i postanowiłem się skontaktować z tą kobietą.

      Od razu mówię, że nie zachowałem się ładnie wobec tej koleżanki z restauracji, ponieważ wysłałem do „matki mojego dziecka” na NK krótki list, w którym napisałem, że widziałem się z koleżanką (tutaj podałem o którą chodzi), która mi powiedziała, że wychowujesz moje dziecko o którym nic nie wiem. List zakończyłem pytaniem: „Dlaczego mi nie powiedziałaś? Czego się bałaś?”

      I wiecie co się stało? Wczoraj usunęła swój profil na NK i na fejsbuku. Wszystko. Całe profile. Szukałem jeszcze w googlach coś na jej temat, to widzę, że jest jej profil na goldenline ale w cache, więc też ją stamtąd wymiotło. Nieźle, co?

      Może to nieskromnie zabrzmi, ale to dla mnie obelga aby wszyscy na około wiedzieli, że mam dziecko o którym nic nie wiem. Tzn kto mi uwierzy, że nie wiem? To jest dla mnie urągające. Doszedłem do wniosku, że pieprze te pieniądze które być może zapłacę za alimenty. Nawet gdybym płacił je przez następne 10 lat po 1000 zł, to daje to równowartość mojego samochodu. Przecież do cholery nie można tak wyceniać takich spraw. Samochodami mam wyceniać dziecko i moją godność?

      Ja mam czyste sumienie. Jak ona teraz chce coś robić w tym kierunku to proszę bardzo. Niech występuje o alimenty albo cokolwiek innego. Niech przechodzi tę gehennę sądową. No proszę bardzo. Z resztą ja się nie będę uchylał od płacenia, ALE BĘDZE MI MUSIAŁA SPOJRZEĆ W OCZY w Sądzie.
      Jak ją dziecko będzie pytać skąd to wszystko, to niech mu powie. Jak dzieciak podrośnie to ja mu też swoje powiem, jak to jego rodzony ojciec się dowiedział o istnieniu swojego dziecka na „fejsie”.
      • easyblue jesteś popier.olony! 28.12.11, 16:27
        > Może to nieskromnie zabrzmi, ale to dla mnie obelga aby wszyscy na około wiedzi
        > eli, że mam dziecko o którym nic nie wiem
        Obelga?? Wiesz co będzie obelgą dla twojego dziecka? Że takie indywiduum jak ty będzie moze figurować w jego dokumentach jako biologiczny ojciec! Wolałabym być sierotą, niż mieć takiego ojca, który niszczy wszystko na swojej drodze, byle tylko zaspokoić własne ego! Chyba wiem, dlaczego dziewczyna nie chciała by było to twoje dziecko. Pewno nie mogła odżałować, ze z tobą sypiała.

        > Niech przechodzi tę ge
        > hennę sądową. No proszę bardzo
        Jakiś ty szlachetny dla matki swojego dziecka! Masz rację zniszcz kobietę, oskarż o molestowanie seksualne dzieci, o zoofilię, i cokolwiek, co ci jeszcze przyjdzie do głowy. Odbierz jej prawa rodzicielskie. Więszego kur.stwa niż to, co zrobiłes nie ma.

        > Jak ją dziecko będzie pytać skąd to wszystko, to niech mu powie. Jak dzieciak p
        > odrośnie to ja mu też swoje powiem, jak to jego rodzony ojciec się dowiedział o
        > istnieniu swojego dziecka na „fejsie”.
        Właśnie zniszczyłeś ją, jej rodzinę i być może swoje dziecko. Faktycznie jest powód do świętowania, durniu.
        Ale ona jest mądrzejsza od ciebie, skoro wolała wychowywać dziecko sama, więc i teraz sobie poradzi. I mam nadzieję, że będzie walczyć o rodzinę tak, jak tylko kobieta potrafi.
        A ty... ty i tak mądrzejszy już nie będziesz, jesteś za stary na to. Pozostaje mi tylko życzyć, by żadna kobieta nie musiała poznać twojego prawdziwego, bezwzględnego i mściwego oblicza.
        • moniapoz Re: jesteś popier.olony! 28.12.11, 16:51
          niestety muszę się zgodzić - facet zachowuje się jak małe dziecko
          miejmy nadzieje, że nie zniszczy życia dziecku i matce z powodu swojej urażonej dumy

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
        • marcin-s-35 Proszę bez epitetów! 28.12.11, 17:35
          Możesz się nie zgadzać z tym jak postąpiłem, ale proszę o NIE kierowanie pod moim adresem takich określeń. Jak masz mnie obrażać to nie pisz odpowiedzi i zrób sobie herbatkę.

          Solidarność jajników, w morde jeża. Kiedyś mój znajomy zwrócił uwagę pewnej kobiecie która na przystanku ostentacyjnie lała (bo biciem już tego nie można było nazwać) swoje dziecko bo wyrzuciło lizaka, to pani łaskawie go obrzuciła obelgami. Nie wiem czy to jest reakcja naturalna polek czy co? Opluć?

          Teraz do rzeczy. Zastanów się chwilę i POSTARAJ się postawić w mojej sytuacji, chociaż pewno jest to niemożliwe, ale chociaż się chwilę zastanów.

          Twoje dziecko w wieku 16 lat pyta cię: „mamo, jestem już prawie dorosły, kim był mój naturalny ojciec?” Co mu odpowiadasz? Nie wiem? To na kogo wyjdziesz? Na tuftę? No chyba nie. Więc z automatu robisz z ojca sku… co zostawił rodzinę i nie chciał mieć nic wspólnego z własnymi dziećmi. To ładnie załatwia sprawę, prawda? Taka „matka polka” samotna, czyż nie? Bo chyba prawdy nie powiesz swojemu dziecku, że nie raczyłaś ojcu powiedzieć ani słowa, bo po co? Żeby jeszcze mógł wychowywać swoje dziecko? Żeby się dzielić odpowiedzialnością w wychowaniu? A może „naturalny tatuś” był „niegodzien”, co?

          Zastanów się też, jaki mógł być powód tego, że nie powiedziała mi ani słowa o ciąży? Ktoś tu wyżej napisał, że być może nie chciała abym na siłę z nią był z powodu dziecka. To przepraszam, co takiego poświęciła aby „tatuś” nie musiał ponosić odpowiedzialności za wychowanie? Przecież to nieludzkie! Jaka matka może zrobić dziecku coś takiego?

          Ja zagrałem w otwarte karty. Niech się ona gimnastykuje jak za parę lat to dziecku wyjaśnić. A niech tylko mnie oczerni to pokaże temu dziecku kopie stron NK i całej reszty, kiedy się o nim PIERWSZY RAZ dowiedziałem. Niech ta kobieta od teraz codziennie patrzy na MOJE dziecko ze świadomością, że to nie jest „przedmiot” który się dostało „z kosmosu” poprzez wiatropylność. Niech patrzy na to dziecko ze świadomością PRAWDY której nie będzie w stanie zagłuszyć, że mi nic nie powiedziała o ciąży i o dziecku. A jeżeli jest w trudnej sytuacji materialnej (o czy nie wiem) niech wobec tego ma odwagę stanąć ze mną twarzą w twarz i żądać ode mnie pieniędzy. Zobaczymy!
          • moniapoz Re: Proszę bez epitetów! 28.12.11, 17:57
            Marcin ale Ty chyba czegoś nie rozumiesz...to dziecko ma ojca,tak by wynikało z tego co napisałeś wcześniej, może nie biologicznego ale go ma i nie rozumiem dlaczego kiedykolwiek miałoby pytać o Ciebie.
            matka dziecka gdyby cokolwiek od Ciebie chciała to chyba już dawno by się do Ciebie zwróciła o pomoc - naprawdę motywy Twojego zachowania są dziwne....i kompletnie niezrozumiałe.

            poza tym jeżeli dla Ciebie to takie ważne i matka jest takla zła bo Ci nie powiedziała to czemu załatwiasz to poprzez wiadomość na NK ? normalnie absurd.

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • easyblue Re: Proszę bez epitetów! 28.12.11, 19:15
            > Twoje dziecko w wieku 16 lat pyta cię: „mamo, jestem już prawie dorosły,
            > kim był mój naturalny ojciec?”
            Rozumiem, zę w twojej rodzinie tradycją jest pytać, czy ojciec wychowujacy dziecko jest jego bilogicznym? Rozumiem, ze robiłeś testy DNA, by mieć pewnosć, że twoja matka nie przyprawiła rogów twojemu ojcu, albo nie wrobiła go w dziecko? Robiłeś? Jaką do cholery masz pewnosć? Albo że twój dziadek to twój dziadek, a nie kolejny rogacz?

            > A niech tylko mnie oczerni
            Kochany, ja ją znajdę i dziewczyna się dowie, jakie psy na niej wieszałeś. Wszystko sobie ładnie poczyta, nawet jakbyś teraz u samego admina żebrał o usunięcie wątku. Będzie miała w sądzie niezła podkładkę:) I nie martw się, bardzo łatwo szuka się w necie, nawet na podstawie szczątkowych informacji:) Będę miała niezłą zabawę:)

            > jaki mógł być powód tego, że nie powiedziała mi ani słowa o c
            > iąży? Ktoś tu wyżej napisał, że być może nie chciała abym na siłę z nią był z p
            > owodu dziecka. To przepraszam, co takiego poświęciła aby „tatuś” ni
            > e musiał ponosić odpowiedzialności za wychowanie? Przecież to nieludzkie!
            Ja pierd.lę! NIELUDZKIE??? Zachowałes się jak sadysta, któremu frajdę przynosi mszczenie się na kobiecie tylko dlatego, że nie chciała by takie coś jak ty dowiedziało się, kim jest jego ojciec! Nawet do cieżkiej cholery nie wiesz, czyje to dziecko! Podobieństwo? To jest ten DOWÓD??? A widziałeś ojca jej dzieci? Widziałeś ich dziadków? Wiesz co to dziedziczenie cech? I na tej podstawie i tego, ze koleżanka coś tam powiedziała ty kobietę traktujesz jak szmatę? Matkę - być moze twojego - dziecka?! I jeszcze z tego dumny jesteś???

            Dojrzałość polega na podejmowaniu trudnych decyzji. Miłość okazuje się poświęceniem. Gdybym ja wiedziała, że gdzieś tam jest moje dziecko /pomijając fakt, iż kobieta może nie wiedzieć o swoim dziecku/, że jest szczęśliwe, ma rodzinę, dom, jest kochane, to ostatnią rzeczą, jaka by mi przyszła do głowy, było by wchodzenie w jego życie z buciorami i okrzykiem- mamusia jestem! Serce by mi pękało z tesknoty, ale dojrzałość polega właśnie na tym - by być odpowiedzialnym za innych, za ich szczęście, jeżeli nam na nim zależy.
            Tobie obca jest i dojrzałość i miłość. Bo skoro niszczysz spokój własnego /być moze/ dziecka to jesteś zwykłym skurw.nem. Nie interesuje mnie, ze ci się nie podobają takie określenia, ale skoro jestes dorosły facet, przyjmij to jak mężczyzna.
      • zielony_marcepan Re: Ciąg dalszy sprawy 28.12.11, 17:42
        Glupio zrobiles.Nie przemyslales sprawy,nie ochlonales a juz narobiles dymu.Tylko po co?Nie nakrecaj sie tak na ta rozprawe sadowa bo jestem przekonana,ze ona nie pozwie cie o alimenty.Gdyby chciala miec z toba kontakt albo potrzebowalaby twoich pieniedzy,to juz bys placil od 10 lat.Fakt,ze usunela konta swiadczy tylko o tym,ze nie chce nic od ciebie jak rowniez nie chce zebys ty mogl sledzic co u nich.
        Rozumiem,ze poczules sie urazony tym,ze ci nie powiedziala o dziecku i spadlo to na ciebie jak grom z jasnego nieba.Pod tym wzgledem zle postapila decydujac za ciebie.Ale to co ty teraz robisz to jakies miotanie sie,zupelnie bez pomyslu co robic dalej.Pisales,ze chciales miec kontakt z synem a pozniej zaczales lamentowac nad alimentami.W ostatnim poscie wszystko co chcesz to dopiec tej kobiecie za to,ze ci nie powiedziala,kipisz zloscia.Czego ty wlasciwie chcesz?Chcesz kontaktu z tym dzieckiem,chcesz badan dna,chcesz byc obecny w jego zyciu?To skladaj pozew do sadu i wez na klate wszystkie tego konsekwencje,czyli alimenty i to,ze najpewniej zrujnujesz synowi jego poukladany swiat.A to skolei moze skutkowac tym,ze bedzie cie nienawidzil.
        Jesli natomiast wszystko czego chcesz to zemsta na tamtej kobiecie,to lepiej odpusc.Schowaj urazona dume do kieszeni,powyzywaj na forum,idz pobiegaj czy zrob cokolwiek,ODPUSC.Nie wyjdzie z tego nic dobrego,skrzywdzisz swoje dziecko i jego rodzine.
        • olewka100procent Re: Ciąg dalszy sprawy 29.12.11, 01:27
          co wy sie tak czepiliście faceta ? ma przecież prawo być wkurzony/ zaskoczony/zszokowany , więc jego zachowanie jest usprawiedliwione. Dowiedział się że ma syna po 10 latach heloł ... to ta baba ma coś z głową , skoro uważała jak twierdziecie, że on niegodzien był zostać ojcem jej dziecka to po jaką cholere rozkładała przed nim nogi
          • marcin-s-35 olewka, nawet pojęcia nie masz jak to przeżyłem 29.12.11, 21:00
            Nie oczekiwałem od nikogo głaskania po głowie, ale z taką ilością jadu i niezrozumienia jakim zostałem potraktowany po napisaniu tego przykrego zdarzenia mną wstrząsnęło.

            Ale może to i lepiej, bo pomogło mi to postąpić w taki sposób w jaki postąpiłem dając do zrozumienia tej kobiecie, że wiem o swoim dziecku. Jakby mnie każdy pocieszał to być może faktycznie dałbym sobie z tym spokój. I pewnie bym tego żałował, bo teraz czuję się wobec siebie w porządku. NIe popełniłem grzechu zaniechania, nie przeszedłem obok tego obojętnie, nie machnąłem ręką. To są zbyt poważne sprawy.
        • marcin-s-35 Ja nie chcę zemsty 29.12.11, 20:54
          Gdybym jej chciał, to postąiłbym zupełnie inaczej. Ja chcę jedynie, aby ona WIEDZIAŁA, że ja wiem o SWOIM DZIECKU. Nie wiem na co ona liczyła, że się nigdy nie dowiem? Być może. Ale się przeliczyła.

          Dziecko o tym nic nie wie. Chyba, że mu teraz powiedziała, ale po co miałaby to robić? To by było bez sensu. Ale kiedyś to dziecko się dowie. I jak będzie chciało dociekać prawdy, to mu wtedy pokażę kopie stron NK i dokłady czas kiedy się o nim dowiedziałem jako ojciec odatry z ojcostwa.
      • wersja_robocza Re: Ciąg dalszy sprawy 28.12.11, 18:21
        Różne nicki, różne historyjki. I żadna kupy się nie trzyma. Trollować trzeba umieć.
        • marcin-s-35 O co ci chodzi? Przeczytaleś chociaż całość 29.12.11, 21:03
          tego co napisałem? dzie tu są jakieś inne nicki?
    • cloclo80 Marna prowokacja. 29.12.11, 01:42
      Gdyby to było faktycznie twoje dziecko już od dawna płaciłbyś alimenty.
      • marcin-s-35 Przeczytaj całość historii którą opisałem 29.12.11, 21:05
        Nie wiem dlaczego mi nie powiedziała o dziecku i już mnie to nie obchodzi. Teraz owszem, może być tak, że pójdzie do Sądu o alimenty. Ale będzie musiała przejść niezłą gehennę...
        • romulus11 Re: Przeczytaj całość historii którą opisałem 29.12.11, 23:28
          Uwazam,ze nic zlego nie zrobiles piszac do niej na NK.Absolutnie!Natomiast masz teraz problem ktory bedzie Cie "toczyl".Mysle ze najlepszym rozwiazaniem jest dowiedziec sie,czy kobieta jest w zwiazku.Jezeli tak,powinienes dac Jej spokoj,dla Jej dobra i dziecka.Jezeli jest sama,warto sie natrudzic i poprosic Ja o rozmowe.Moze sobie wytlumaczycie pewne sprawy,moze warto rozwazyc Twoje ujawnienie,ewentualna jakas"cicha" forme pomocy dla Niej.Jezeli odmowi,musisz to uszanowac.Szanse Twoje na nawiazanie relacji z dzieckiem oceniam jako niewielkie.Mam kolezanke,ktora jest takim dzieckiem i mimo,ze stracila swego przybranego ojca bardzo wczesnie,nie chciala nawiazac relacji z biologicznym ojcem.
          Za bledy w zyciu,jak widzisz sie placi,Tobie zostanie ta mysl o swoim dziecku do konca Twych dni,bedziesz gdzies tam w srodku nosil ten zal i wiele razy snil.
          A o alimenty sie nie martw,z pewnoscia takiego pozwu nie dostaniesz.
          • izak31 Autorze walcz 30.12.11, 08:44
            Nie wiem czemu jest dla Was takie ważne czy matka jest w zwiazku czy nie. pieprzyć to. autorze jedz tam i stań z nią twarza w twarz i powiedz,ze chcesz byc ojcem dla swojego dziecko. Jesli jest w zwiazku to co? Jesli obecny partner mysli,ze to jego dziecko to sie dowie,ze został okłamany tak samo jak autor wątku. Ta kobieta okłamuje...i musi poniesc konsekwencje swoich czynów. A dziecko? Jest małe,ze niewiele zrozumie. Marcinie jedz tam i poznaj swoje dziecko.
            • calineczka_777 Jesli ona jest mezatka to juz przegrales 30.12.11, 14:13
              izak31 napisała:

              > Nie wiem czemu jest dla Was takie ważne czy matka jest w zwiazku czy nie. piepr
              > zyć to.

              1) Jesli ona jest mezatka to juz przegrales... Sad nie wyda nawet zgody na badania genetyczne, jesli dziecko urodzilo sie w malzenstwie. I to nawet jesli porod nastapil 1 dzien po slubie a maz tej pani jest zupelnie niepodobny do dziecka. Po prostu prawo w Polsce stanowi tak, ze maz kobiety jest uznawany za ojca dziecka zas malzenstwo ma prawo do niezgodzenia sie na badanie DNA dziecka motywujac to dobrem dziecka (dziecko ma juz rodzine czy to sie podoba tobie czy nie). Znam taki przypadek, gdy sad tak zdecydowal i jest to rutynowa decyzja sadu. Jesli rzeczywiscie nawet to prawda i nie jestes trollem to maz tej pani tez nie jest glupkiem i widzi, ze dziecko jest do niego niepodobne. Moze nawet wie, ze to nie jest jego biologiczne dziecko, bo wyjasnili sobie w rozmowie z ta kobieta ta kwestie? Mimo wszystko z jakis tam powodow sie z nia ozenil. W koncu nie bylby pierwszym, ktory wychowuje dziecko nie bedace od niego.... Wtedy ten maz tej pani na pewno nie zgodzi sie na zadne badania DNA dziecka, bo on uznaje dziecko za swoje, ta twoja ex tak czy tak sie nie zgodzi - sad widzac, ze malzenstwo nie zgadza sie na badanie DNA ich malzenskiego dziecka odrzuci twoj wniosek. Takich spraw jest mnostwo i sad zazwyczaj tak decyduje, bo dla sadu najwazniejsze jest dobro dziecka i rodziny a nie widzimisie pana, ktory zniknal na 10 lat. Do tego jeszcze wyjdziesz na niezrownowazonego pieniacza, bo, wybacz, ale tyle lat nic od tej kobiety nie chciales a teraz tak reagujesz.
              2) Glupota totalna jest wyolbrzymianie sprawy, kiedy jeszcze dokladnie nie wiesz czy to dziecko jest rzeczywiscie twoim biologicznym dzieckiem. Byc moze dziadek tej ex mial tez takie czarne oczy? A moze ma meza / chlopaka, ktory ma takie oczy? Tylko badania DNA rozstrzygaja z 99 % pewnoscia o ojcostwie a nie to, ze tobie sie wydaje, ze dziecko jest do ciebie podobne. Twoja reakcja jest histeryczna, nieodpowiedzialna i swiadczy o braku dojrzalosci. Takie sprawy zalatwia sie w spokoju (nawet jesli jestes pelen emocji), bo podstawa powinno byc dobro dziecka a nie chec mszczenia sie na ex. Mysle, ze twoja obecna dziewczyna bylaby nieco znismaczona widzac jak dziwnie reagujesz. Prawdopodobnie i tak dowie sie o tej calej awanturze i wyciagnie swoje wnioski.
              3) Caly czas piszesz "moje dziecko". To nie jest prawda! To jest "nasze dziecko", bo to dziecko - jesli w ogole to wszystko prawda, ze jestes ojcem biologicznym - powstalo z polaczenia komorki jajowej ex i twojego plemnika. Brakuje mi tez pewnej refleksji u ciebie, bo nawet sie nie zastanawiasz, dlaczego twoja ex nawet nie powiadomila o (ewentualnym) ojcostwie? Co jest takiego w tobie, ze wolala moze wychowywac to dziecko samotnie a z toba nie miec nic wspolnego, nawet alimentow nie chciala. Nie jest to zwyczajowa reakcja kobiety, wierz mi. Cos musialo byc takiego w tobie, ze ona nie wyobrazala sobie ciebie w roli ojca, nawet ojca "dochodzacego"/placacego alimenty.
              • marcin-s-35 Dziękuję za odpowiedź, 30.12.11, 19:13
                Nie chciałbym teraz nikogo zniesmaczyć, ale napiszę tak. Mnie to dziecko teraz NIC NIE OBCHODZI. Jeżeli ona postanowiła nie dać mi szans na wychowanie, to jej sprawa. Jestem z tym pogodzony, aczkolwiek nie rozumiem jej decyzji, jednak nie muszę jej rozumieć. Nie będę się starał o to dziecko ani nie będę się domagał badań DNA. Nie będę również próbował nawiązać kontaktu z tym dzieckiem, bo zdaję sobie sprawę, że to mógłby być ogromny wstrząs dla niego. Przeżycia tej kobiety jako dorosłego człowieka mnie nie obchodzą, natomiast dla dziecka musiałby być to koszmar z czym się chyba większość zgodzi.

                To w jaki sposób postąpiłem do tej pory w tej sytuacji, jest sprawą pomiędzy MNĄ i NIĄ a nie pomiędzy mną a dzieckiem i nie zamierzam więcej się tą sprawą zajmować. Jeżeli nie jest to moje dziecko, to cóż, wyszedłem na idiotę. Na pewno nie ostatni raz w życiu.

                Nie mam 100% pewności, że jest to moje dziecko, ale bez przesady- są pewne granice przewidzenia. Ponadto jej wykasowanie kont i zniknięcie z portali społecznościowych mimo wszystko o czymś świadczy. Także zachowanie jej znajomej w restauracji też było dość wymowne. Podejrzewam, że wszyscy „na około” wiedzą, że jestem ojcem tego dziecka oprócz mnie. A koleżanka tak się uniosła, ponieważ zdała sobie sprawę, że ją wykorzystałem w tej sprawie. I faktycznie tak zrobiłem. Można z tego wnioskować, że istniała pewna „tajemnica” która po wyciągnięciu na światło dzienne wzbudziła tyle emocji, zarówno u koleżanki jak i u tej kobiety. Przecież gdyby na rzeczy nic nie było, to jedna i druga buchnęły by śmiechem, zdziwiłyby się bardzo, ale przede wszystkim byłyby zszokowane i nie wiedziałyby co powiedzieć.

                Chciałem w pewnym momencie pojechać do tej kobiety i zapytać ją prosto w twarz. Ale uznałem, że musiałbym za bardzo kombinować w tej sprawie. Po pierwsze, jeżeli miała coś przede mną do ukrycia, to najprawdopodobniej by się ze mną nie spotkała. Po drugie domyślając się celu naszego spotkania (w końcu nie kontaktowaliśmy się prawie 10 lat) mogłaby przyjść z tym dzieckiem, aby „odkryć” przede mną „sekret”. Co ja bym wtedy miał zrobić stając przed „faktem dokonanym”? Wziąć dziecko na ręce i powiedzieć „to ja twój tatuś, kocham cię synu”. Po czwarte nawet nie wiem gdzie ona mieszka i szukać jej; to bez sensu. Do tego, jak napisałem wcześniej, sprawa była pomiędzy mną i nią, więc nie chciałem dodatkowo mieszać w to osób trzecich, jak np. jej męża albo rodziny. Dlatego uważam, że tak jak postąpiłem jest wystarczające w tej sprawie. Jedyną postronną osobą, jest ta koleżanka z restauracji, ale nie było innej możliwości, aby zdobyć trochę pewności co do moich podejrzeń.

                Co do określenia „moje dziecko”. Na prawdę proszę nie pisać mi takich oczywistości, że „ojciec to ten który wychował” Oczywiście, że tak, ale z kimś to dziecko zostało poczęte i tym kimś jestem ja, to primo, a drugie primo, że tym „pełnym” ojcem nigdy nie miałem szansy zostać!

                Co było we mnie takiego, że nie chciała mi powiedzieć, to nie mam pojęcia. Chodziła ze mną do łóżka świadomie bez przymusu, było nam ze sobą milo. Jest to wyłącznie moje podejrzenie, do którym z resztą trudno mi pisać, ale podejrzewam, że miała w tym samym czasie romans z innym facetem co przeczuwałem i w momencie kiedy się zorientowała, że jest ze mną w ciąży (a ja już wówczas wróciłem z kontraktu do Warszawy), postanowiła mi nic nie mówić, ale „wrobiła” w dziecko tamtego faceta. Dlaczego? Bo pewno tak zwyczajnie po ludzku miała z nim lepsze perspektywy na dostatnie życie dla siebie i dla dziecka. Ja byłem dopiero na dorobku, z resztą po powrocie do warszawy 2 lata później wyjechałem do GB, ale to na marginesie. Jak wspominałem wcześniej w postach, ona na żadnym zdjęciu na NK nie występuje w towarzystwie mężczyzny, więc moje podejrzenie jest takie, że sama wychowuje te dzieci. Pewno 2 córki ma ze związku z tamtym facetem, ale kiedy on się kapnął, że wychowuje nie swoje dziecko, to zostawił całą rodzinę. Takie przypadki się zdarzają. Ale tego nie wiem i mnie to nie interesuje.

                Tak wiem, że strasznie to wszystko skomplikowane.
                • easyblue Re: Dziękuję za odpowiedź, 30.12.11, 21:48
                  Widzisz, jak wyprowadziło cię to z równowagi? A wiesz, co czuje kobieta gdy nie jest w stałym związku /a w dodatku rozstała się z ojcem dziecka/ i widzi dwie kreski na teście? Uważasz, że postępuje z zimną krwią? Jej odmówiłes prawa to błędu, postąpiłes jak ostatni cham. Pewno nie wiesz, ale w ciąży szaleją hormony. Kobieta się zmienia i jej myślenie też staje się inne. Jeżeli ma perspektywę szukania po Polsce gościa, który zrobił jej dziecko a obok faceta, który może być potencjalnym ojcem, wybiera to, co najpewniejsze - tego przy niej. I nie ma w tym nic dziwnego - wybiera tak, by zapewnić dziecku i sobie przyszłość. W końcu mogła oddać do adopcji, mogła usunąć - zostawiła i teraz ma twoja zapłatę.

                  > Mnie to dziecko teraz
                  > NIC NIE OBCHODZI
                  Przez cały wątek jęczałeś, jak to "twoje" dziecko nie wie, kto jest jego ojcem, jak to cię okradziono z tacierzyństwa, a teraz piszesz, że dzieciak nic cię nie obchodzi???
                  Jesteś dorosły, ale dojrzałości w tobie nie ma żadnej. Poczułeś się rozżalony, że już dawno mogłeś stworzyć rodzinę, a jesteś wciąż starym kawalerem. I oby tak zostało, bo twoja niedojrzałość i małostkowość, a także kompletne niezrozumienie własnych emocji i postępowania fatalnie wróży ew. trwałemu związkowi.
                  • moniapoz Re: Dziękuję za odpowiedź, 30.12.11, 22:26
                    dla mnie to troll....albo normalnie facet bez uczuć, empatii i zdolności do autorefleksji....

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • ma.ma.hu Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 31.12.11, 00:42
      Nie nastawiaj się źle do tej kobiety. Spróbuj wyhamować emocje. Odezwij się do niej, bo sytuacja będzie cie męczyć. Już tyle napisałeś, nie możesz spać. Tylko wyjaśnienie tej sytuacji Cię uspokoi. Możliwe, że faktycznie jest to twój syn, ale niekoniecznie. Może być tak, że jakiś jej partner adoptował tego chłopca lub jest jego faktycznym ojcem (uznał).

      No i nie traktuj ewentualnych alimentów jako wydojenia faceta z kasy.

      Pytasz czy można mieć troje dzieci, w tym dwoje blond i jedno ciemne ze śniadą karnacją. Można. Mój syn ma śniadą karnację i każdy nas pyta po kim???. Po dalszych krewnych:)
      • ma.ma.hu Aneks do mojej wypowiedzi:) 31.12.11, 01:01
        Nie doczytałam.
        Zrobiłeś to, na co stać człowieka pełnego złych emocji. Uknułeś spisek i nie dotarłeś do celu. Spaliłeś temat a pogratulować możesz tu jedynie sobie.

        Zdecydowanie inaczej powinieneś zagrać!!!

        Nie pytać żadnej koleżanki, a napisać na nk, że właśnie przypadkowo ją odnalazłeś na nk, miło cię widzieć, co słychać?. Dużo więcej byś zyskał dowiadując się jak jej sie żyje. A tak nic o niej nie wiesz. Nie wiesz czy panna czy mężatka i dałeś taką plamę.

        Sposób rekacji tej kobiety jest taki pewnie z obawy zburzenia jej dotychczasowego życia. Definitywnie Pani nie chce Ciebie w swoim życiu. No i pewnie dlatego, że dziecko ojca ma ale nie biologicznego:)



        • marcin-s-35 Ja nie chcę jej niczego niszczyć, absolutnie 31.12.11, 14:44
          Z resztą co ja mógłbym jej zniszczyć takim postępowaniem jakie zrobiłem teraz? Małżeństwo? Miłość do dzieci? Relacje rodzinne? Jeżeli to nie moje dziecko, to wyszedłem na idiotę.

          Jeżeli natomiast to moje dziecko, to ona się dowiedziała, że ja wiem o dziecku, co skrzętnie chciała przede mną ukryć. Jak pisałem wyżej w postach, chciałbym wówczas wychowywać to dziecko, na pewno nie porzuciłbym rodziny. Sprawą do dyskusji pozostaje jakbyśmy wówczas rozwiązali sprawy mieszkania itd, ale to jest gdybanie, no trudno powiedzieć teraz. Pewno bym chciał, żeby sprowadziła się ze mną do Warszawy bo tam są przecież większe perspektywy niż na Pomorzu, szczególnie w tej branży w jakiej pracowaliśmy a o której nie chcę tutaj pisać z wiadomych względów. Jakoś by się ułożyło, obydwoje mieliśmy pracę do ciężkiej cholery, nie byliśmy jakimiś pariasami bez perspektyw życiowych. Przypuszczalnie moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej, być może nawet razem wyjechalibyśmy do GB a może gdybyśmy razem w Warszawie pracowali to nie musielibyśmy wyjeżdżać. No scenariuszy można gdybać w nieskończoność, bo przecież to życie.

          Uwierz mi, to naprawdę podłe zobaczyć swoje dziecko o którym się nie wiedziało. Pozwolę sobie jeszcze odnieść się do niektórych wpisów w tym wątku, ponieważ przerażają mnie niektóre wypowiedzi Pań które piszą, że jeszcze powinienem być szczęśliwy, że nie musiałem płacić alimentów i być odpowiedzialnym za wychowanie. Ludzie, na litość boską (!!!) jakimi wy kategoriami myślicie? Za granicą wielokrotnie byłem zszokowany zachowaniem Polaków na tle Brytyjczyków, i to nie chodziło o alkohol, ale o współżycie społeczne i to co ci dorośli ludzie wyrabiali na obczyźnie. Po prostu jak spuszczone z łańcucha psy, kurestwo, zakłamanie, wzajemna wrogość, nieumiejętność dogadania się w najprostszych sprawach, ciągła walka, podsycanie wzajemnej nienawiści, wrogość a to wszystko przykryte zakłamaniem i hipokryzją. Wyłaziły te lata komuny i upodlenia narodu. Może i w tym wątku to się udzieliło?

          I jeszcze jedno, bo odnoszę wrażenie, że niektóre czytelniczki tutaj czegoś nie zrozumiały, chociaż starałem się to w moich wcześniejszych postach podkreślić, że ja nie roszczę sobie żadnych praw do tego dziecka! I nie o to mi chodziło aby próbować to dziecko „wydrzeć matce”. Po prostu czułem się oszukany i to nie o pieniądze, ale o coś zacznie cenniejszego. Ale wy tego pewno nie rozumiecie, bo uzurpujecie sobie prawo do dziecka jakby to była wasza własność! Niektóre nawet decydują się na bestialstwo przerywania ciąży po 20 tygodniu argumentując, że to przecież „mój brzuch”. No prawda, „wasz”. Wystarczy trochę forsy i chęć a drugi rodzic nie ma tu nic do powiedzenia. W moim przypadku okazało się, że nawet po urodzeniu dziecka nie mam nic do powiedzenia.
          • easyblue Re: Ja nie chcę jej niczego niszczyć, absolutnie 31.12.11, 15:33
            Czyli samotny, starzejący się i zazdrosny o to, że sobie ułożyła życie i ma rodzinę.

            Tak teraz żałujesz, zę nie zostaliscie razem - czyżby miłość do niej miała rozkwitnąć nie dla niej samej a tylko dlatego, zę nosiła by w sobie twoje dziecko???

            > zszokowany zachowaniem Polaków na tle Brytyjczyków, /.../
            > nieumiejętność dogadania się
            A ty jak załatwiłeś z byłą sprawę swojego ew. ojcostwa???

            > Ja nie chcę jej niczego niszczyć, absolutnie
            Już zniszczyłeś. A teraz jak największy tchórz umyłeś od wszystkiego ręce. Jak masz jaja to spotkaj się z nią i wszystko wyjaśnij, że nic nie chcesz od niej i nie chcesz niszczyć życia jej i dziecku. Ale ty tego nie zrobisz, prawda? Do tego trzeba mieć jaja, a ty ich nie masz...
    • spawacz.drewna Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 01.01.12, 15:07
      wyslij jej zalegle alimenty
      • marcin-s-35 Buhehe, dobre! Ale ty byś chyba tak nie zrobił 01.01.12, 17:32
        Przecież nie jesteś frajerem?
        • spawacz.drewna Re: Buhehe, dobre! Ale ty byś chyba tak nie zrobi 01.01.12, 17:57
          jakbym mial za duzo to bym jej wyslal, czyli tak, bylbym frajerem
    • lena.nocna Re: Na NK zobaczylem że mam dziecko. Pomóżcie co 01.01.12, 17:48
      Przeczytałam to jeszcze raz. Uważam, że jesteś TROLLEM i do tego KOBIETĄ.
      Nie znam mężczyzny, który wypowiadałby się w ten sposób. Tak piszą kobiety. Tiurli tiurli bum bum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka