Dodaj do ulubionych

Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić...

23.02.12, 21:41
na ulicach na baby??? No wiem, że laik jeszcze ze mnie za kierownicą, bo prawko mam dopiero od 2 tygodni, no ale proszę Was, czy naprawdę to takie straszne do jasnej cholery, że postoicie na skrzyżowaniu do kolejnego zielonego??? Myślicie, że jak sobie potrąbicie to szybciej mój/nasz/kogokolwiek innego problem się szybciej rozwiąże? Czasami mam wrażenie, że w Waszych mózgach woda płynie i rozum nie pojmuje, że taki klakson to tylko dodatkowy stres... Tzn. mnie akurat nie zestresował, ale zdenerwował i tak w tym podłym i nerwowym dniu. I jak babcie kocham wysiądę kiedyś z tego auta i podejdę do tych klaksoniarzy i rzeknę im co nieco.. obyście to nie byli Wy, bo biada Wam!!

P.S. Na przekór złośliwym komentarzom powiem Wam tylko, że jeżdżę mimo tego BARDZO DOBRZE, i zawsze wiem kto ma na skrzyżowaniu pierwszeństwo!! A czasem może coś nie zgrzytnąć i najlepszemu nawet kierowcy.
Ooo, tom se pogadała, dziękuję za uwagę...
Obserwuj wątek
    • spawacz.drewna Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 21:52
      nie trabie na baby, wogole nie trabie
      • leziox Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:02
        Nie wiedzialem ze na kobiety w samochodach tez sie trabi,normalnie to sie trabi na widok lasek na poboczu.
        • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:05
          Wy po prostu dyskryminujecie kobiety za kierownicą. Ile razy już słyszałam z ust faceta szyderczy tekst na widok kobiety, która zrobiła na drodze coś nie tak "no baba" i to jest wersja jeszcze naprawdę lajtowa.
          • vag-auto Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 23:57
            To jest mega lajtowa wersja i raczej stosowana przez spokojnych i bardzo miłych facecików.
            • ultimate.strike Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 28.02.12, 20:51
              Lajtowe komentarze świadczą o opanowaniu. A opanowanie to cecha ważna na drodze, do tego świadcząca o profesjonaliźmie opanowanego.
          • ultimate.strike Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 28.02.12, 20:49
            > Ile razy już słyszałam z us
            > t faceta szyderczy tekst na widok kobiety, która zrobiła na drodze coś nie tak
            > "no baba"

            To ciekawe, bo ostatni raz taki tekst słyszałem od kobiety, którą wiozłem. Ktoś mi nagle zajeżdża drogę, rzucam komentarz "patrz, co on wyprawia", na co rzeczona kobieta rzuca "bo to baba".
    • six_a Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:06
      to ja trąbiłam, sorq.
      • leziox Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:09
        Jesli sie siedzi za kierownica,to sie zwraca uwage na bardziej istotne szczegoly,niz plec osoby kierujacej innym autem.
        Jezeli jest inaczej,jest sie po prostu idiotá.
        Jesli sie generalizuje to stosuje sie odpowiedzialnosc zbiorowa.
        Skads to znamy i wcale dobrze sie to nie skonczylo.
        • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:16
          no dobra niech Ci będzie. W pierwszej kolejności zwracacie uwagę na to, ze ktoś przed Wami popełnił błąd a w drugiej kolejności zaglądacie kto to lub z góry zakładacie "pewnie baba" i potem "no mówiłem, że baba!". Przynajmniej tak się zachowują faceci tu u nas, z którymi ja i inni moi znajomi mieli "styczność". Mąż ma w pracy jeszcze takiego, że jakbym na niego natrafiła to bym mu mordkę od razu oklepała taki jest bezczelny :D
          • koham.mihnika.copyright bo to prawda, faceci czesciej przekraczaja szybkos 23.02.12, 23:38
            a kobitki skrecaja pod prad, nie uzywaja kierunkowskazow, wlaczaja je na odwrot, tna przez wszystkie pasy na ukos, bo musza skrecic, po prostu popelniaja inne wykroczenia, a jak jes zatrzyma drogowka, to - maslane oczy i jaka jest mala idiotka, buzia w ciup i spodnica do polowy uda.
            • anna_sla Re: bo to prawda, faceci czesciej przekraczaja sz 24.02.12, 10:07
              i co teraz będziesz się ze mną licytował kto się gorzej zachowuje na drodze?? I to ma Cię usprawiedliwić z trąbienia bez powodu? Jak widzisz taką lasencję, która pociska pod prąd to se jej trąb, też bym jej natrąbiła.
              • koham.mihnika.copyright nie Aniu, ja napisalem, ze plcie zachowuja sie odm 24.02.12, 11:05
                odmiennie. Gdziezbym sie z toba licytowal :-{)
                Kilka osob napisalo to, co i ja mysle. na drodze trzeba pamietac o innych. Na mnie ni trabia, bo ruszam ze swiatel w 0.2 sekundy.
                • anna_sla Re: nie Aniu, ja napisalem, ze plcie zachowuja si 24.02.12, 11:11
                  koham.mihnika.copyright napisał:

                  > Kilka osob napisalo to, co i ja mysle. na drodze trzeba pamietac o innych. Na m
                  > nie ni trabia, bo ruszam ze swiatel w 0.2 sekundy.

                  ależ ja też! Raz mi się zdarzyło i wielka afera jakby nigdy nikomu nic się nie przytrafiało.. A może mszczą się za to, że na nich trąbią?
                  • koham.mihnika.copyright Re: nie Aniu, ja napisalem, ze plcie zachowuja si 24.02.12, 11:19
                    kiedys wiozlem kolezanke z pracy. W tym samym czasie zmienilem kierunkowskaz, otworzylem okno i pokazalem moj herb temu za mna, przy okazji wyglaszajac litanie - ty w q p h o co ci chodzi, zlamany q? W tlumaczeniu f, you f......
                    Panowie moga kilka rzeczy jednoczesnie :-{)
                    Skoro pierwszy raz, to normalne, troche poboli, a na stare bedziesz mile wspominac.
          • vag-auto Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 23:56
            Mam tak samo. Mówię, że będzie baba i zwykle jest baba (czasami dziadek). Na pohybel.
          • vag-auto Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:00
            Jeżeli jest bezczelny, to mógłby oddać i to znacznie mocniej.
            • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:08
              no to będziemy się trzaskać na ulicy :D
    • wersja_robocza Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:14
      Dzisiaj jeden pan wjechał na skrzyżowaniu pod prąd. I zaliczył czołówkę z innym panem. Trąbienie na nic się zdało.:cool:
      • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:18
        ups.. ale co innego trąbienie w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa ruchu na drodze a co innego trąbienie, bo kolesiowi się spieszy.
        • bmwracer Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:25
          no i to byl facet.....coz zdarza sie kazdemu :)
        • six_a Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 22:51
          bo po prostu nie każdy ma czas, żeby wysiadać i omawiać przy kawce z kierowcą przed nami, czy mianowicie powinien on ruszyć, czy też może powinien poczekać aż dwa światła miną, a wielbłąd przejdzie przez ucho igielne. nie traktuj tego tak osobiście, chyba, że naprawdę ktoś trąbi długo i przeciągle albo wygraża znad kierownicy. cała reszta to takie przypominajki, żeby nie spać i nie dumać na przykład nad wątpliwymi przymiotami kierowców w zależności od ich płci.
        • vag-auto Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:01
          Jeżeli warunki pozwalają, to powinnaś jechać z prędkością równą ograniczeniu prędkości. W przeciwnym wypadku utrudniasz ruch i zasługujesz na lincz.
          • lacido Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:12
            bzdura
            prędkość ma być dostosowana nie tylko do przepisów, warunków ale tez do umiejętności, doswiadczenia kierowcy
            • koham.mihnika.copyright Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:29
              tylko wtedy trzeba jechac bokiem drogi, a nie w srodku.
              • algaria Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:56
                Znam 2 osoby z którymi nigdy nie biję się jeździć - 1 to mój mąż - prawo jazdy zawodowe od 33 lat - miał 16 jak je zrobił kat B a potem resztę robił z czasem i cały czas jeździ i moja koleżanka Magda - ale ją znowu ojciec od małego sadzał za kółko. Miała 14 lat (bez prawka - wiem to przestępstwo ale on chyba wiedział co robi) w niedziele wieczorem kiedy ruch mały wracała z ojcem z za Warszawy z działki letniskowej do centrum gdzie mieszkali.
                Ani mój ojciec ani koledzy męża ani koleżanki moje o żadnej z osób z mojego otoczenia nie powiem dobry kierowca
                • koham.mihnika.copyright Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:00
                  dobry kierowca, to jak dobra zona - przedmiot marzen. W rzeczywistosci, kazdy jezdzi jak umie i jak chce.
                  Ja mam prawo znacznie dluzej niz twoj, moge prowadzic samochody do 8 ton, zaliczylem ok. 600 tysiecy km.
                  Ale czasem popelniam bledy, chociaz rzadko.
            • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:47
              > ale tez do umiejętności,

              jak brak umiejetnosci to mozna:
              pocwiczyc
              wsiasc do ikarusa i pozwolic jechac komus z umiejetnosciami
              • lacido Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 21:39
                umiejętności zdobędzie się dzięki praktyce :)
            • vag-auto Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:28
              Czyli Twoim zdaniem kierowca może sobie jechać po mieście 10 km/h tylko dlatego, że jest kiepski?
              • lacido Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 21:42
                popadasz w skrajności
                Na pewno bezpieczniej jest gdy niedoświadczony i niepewny swych umiejętności kierowca jedzie prędkością o 10-20 mniejszą od maksymalnej dozwolonej niż żeby przeliczył się i spowodował wypadek. Świadomość własnych braków i krytycznej oceny poziomu umiejętności jest cenna u kierowcy
                • koham.mihnika.copyright wazna jest wzajemna szybkosc pojazdow 24.02.12, 23:43
                  wlekaca sie blondynka zmusza innych do zmiany pasa, wyprzedzania itd, podczs ktorych to manewrow, szansa na kolizje sie zwieksza. Najlepiej jechac z normalna szybkoscia, ale zachowujac odleglosc, oraz sprawdzac w lusterkach, co sie dzieje z tylu i z boku?
      • lepian4 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 04:16
        Popelnic blad to jedno-kazdemu sie zdarzy. Namietnie poprawiac makijaz na zielonym to drugie. Pierwszego nie wstydzilbym sie, drugie zjawisko nalezy tepic.
        • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:18
          nie malowałam się, nie maluję i malować nie będę. Jeszcze chcesz coś dodać? Myślicie, że jak kobieta na skrzyżowaniu nie ruszy to tylko dlatego, że się maluje?? I należy oczywiście trąbić, trąbić, trąbić! Bo paniusia nie ruszyła, kurna jego mać...
    • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 23.02.12, 23:20
      > om powiem Wam tylko, że jeżdżę mimo tego BAR
      > DZO DOBRZE, i zawsze wiem kto ma na skrzyżowaniu pierwszeństwo!!


      czy ty chcesz zebym padl ze smiechu
      masz prawko dwa tygodnie i jezdzisz bardzo dobrze, wez idz sie wywstydz bo bredzisz


      > mam dopiero od 2 tygodni, no ale proszę Was, czy naprawdę to takie straszne do
      > jasnej cholery, że postoicie na skrzyżowaniu do kolejnego zielonego???

      wiesz jak sie stoi za mulem ktory nie umie ruszyc, dziesiate swiatla to juz troche sie czlowiek spina , nawet najbardziej spokojny


      > Myślici
      > e, że jak sobie potrąbicie to szybciej mój/nasz/kogokolwiek innego problem się
      > szybciej rozwiąże?

      nie wiem gdzie widzisz problem , jak jest zielone to sie jedzie
      czerwone stoi dopiero lamanie tych dosyc prostych regul wprwadza zamieszanie i nerwowke


      pomimo ze mam przjechane z 300 tysiecy dwie sytuacje na drodze gdzie w pol sekundy bylem mokry i prawie zrobilem w majty to nie nazwalbym siebie dobrym kierowca
      ty po dwoch tygodniach ju znim jestes , szczerze gratuluje
      • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:22
        > pomimo ze mam przjechane z 300 tysiecy dwie sytuacje na drodze gdzie w pol seku
        > ndy bylem mokry i prawie zrobilem w majty to nie nazwalbym siebie dobrym kierow
        > ca
        > ty po dwoch tygodniach ju znim jestes , szczerze gratuluje

        no widzisz? To gratuluj :D

        > wiesz jak sie stoi za mulem ktory nie umie ruszyc, dziesiate swiatla to juz tro
        > che sie czlowiek spina , nawet najbardziej spokojny

        to nie były dziesiąte światła na litość boską. Tylko PIERWSZE!

        > nie wiem gdzie widzisz problem , jak jest zielone to sie jedzie
        > czerwone stoi dopiero lamanie tych dosyc prostych regul wprwadza zamieszanie i
        > nerwowke

        no no, w 2 minuty świat chcą zbawiać. O jezu to aż 2 minuty wyjęte z życiorysu bez babę!! Straszne!
        • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:26
          > no widzisz? To gratuluj :D

          nie dosc ze nie umiesz jezdzic to jeszcze glupia na dodatek
          • anna_sla Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:28
            > nie dosc ze nie umiesz jezdzic to jeszcze glupia na dodatek

            no proszę poniż mnie jeszcze trochę, tak ładnie CI to wychodzi..
    • koham.mihnika.copyright zjesc sniadanie, umalowac sie, pogadac 23.02.12, 23:34
      przez telefon... powinnas przed wejsciem do samochodu. na drodze badz uprzejma pamietac o innych. Komus moze sie spieszyc. Kazda minuta na swiatlach to zmarnowana benzyna po 6.
      Jesli chcesz wiedziec, jak sie dobrze jezdzi, to jedz do Paryza.
      A jak juz naprawde bedziesz umiala jezdzic, to zaczniesz trabic, na te traby przed toba.
      Udanej jazdy, miss kierownicy. Aha - kup se autko a automatyczna krzynia, na miasto jak znalazl.
      • anna_sla Re: zjesc sniadanie, umalowac sie, pogadac 24.02.12, 10:24
        nie traktuj mnie jak pustą lalunię trąbo jedna. Wam naprawdę wyobraźni brak, królowie szos cholera jasna. Pan i władca na drodze, reszta ma spieprzać.
        • koham.mihnika.copyright Re: zjesc sniadanie, umalowac sie, pogadac 24.02.12, 11:10
          anna_sla napisała:

          > nie traktuj mnie jak pustą lalunię trąbo jedna.

          lubie cie, dawno mi dziewczyna tak nie powiedziala :-{)
    • vag-auto Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 23.02.12, 23:54
      Uczestniczysz w RUCHU miejskim. Ruchu, nie postoju. Jak utrudniasz komuś ten ruch, to licz się z klaksonem od bardziej kulturalnych, obsmarowaniem na CB od mniej kulturalnych i odwiedzinami w Twoim samochodzie oraz rękoczynami od niekulturalnych. Osobiście znam przypadek, gdzie po mega durnym manewrze, kobiecie wyciągnięto kluczyki ze stacyjki i nigdy nie oddano. Nie popieram tego, no ale cóż - takie życie.

      Mam już duuużo przejechanych km za sobą i NIENAWIDZĘ kobiet za kierownicą, z zasady. Bo gdy widzę jakiś durny manewr innego pojazdu na drodze, to prawie zawsze jego sprawcą jest kobieta.

      Dlatego też uważam, że kobiety nie powinny się zajmować innymi sprawami niż rodzenie i wychowywanie dzieci oraz zajmowanie się gospodarstwem domowym.
      • wersja_robocza Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 00:04
        vag-auto napisał:

        > Dlatego też uważam, że kobiety nie powinny się zajmować innymi sprawami niż rod
        > zenie i wychowywanie dzieci oraz zajmowanie się gospodarstwem domowym.

        Kolejny Pierwszy Arab FM.
        • vag-auto Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 00:10
          Nie arab, a realista.
          • algaria Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 00:36
            Mój mąż twierdzi że gdyby baby siedziały w domach albo biurach to by nie było korków - ale jak sobie wypije i potrzebuje kierowcy wtedy kobieta (ja) za kółkiem jest bardzo potrzebna i wspaniała ;)
            Nie znam dobrego kierowcy - bo każdy może popełnić błąd który będzie słono kosztował.

            Jednak trąbienie (ponaglenie) stresuje - przynajmniej mnie bardzo i wtedy jak na złość nie wrzucę tego biegu co powinnam albo mi samochód zgaśnie i blokuję drogę na dłużej ...
            • koham.mihnika.copyright jedyny bieg do wrzucenia to 1. 24.02.12, 00:40
              do siebie i do gory
              • algaria Re: jedyny bieg do wrzucenia to 1. 24.02.12, 00:58
                Kochaniutki mylisz się na lodzie lepiej jest stratować z 2 :)
                W ciężarówkach startujesz z 4 nawet :)
                • koham.mihnika.copyright Re: jedyny bieg do wrzucenia to 1. 24.02.12, 01:04
                  na lodzie zaklada sie kolce lub lancuchy, poza tym sprzeglo puszcza sie plynnie
                  jak mialem forda z 3.3 l szostka to tez startowac moglem z 2 na asfalcie
                  • algaria Re: jedyny bieg do wrzucenia to 1. 24.02.12, 01:12
                    Czasem nie masz warunków by założyć kolce albo łańcuchy a ślizgawica występuje nagle tzw gołoledź a np masz podjazd to tylko z 2 na delikatnym płynnie puszczanym sprzęgle.

                    Nie chce się spierać bo jestem za marna by móc dyskutować - ale czasem się zdarza i najlepszym że coś się stanie np z samochodem (zgaśnie i nie można odpalić) i trochę wyrozumiałości i tolerancji i zrozumienia dla każdego uczestnika drogi - podobnie jak ograniczonego zaufania.
                    • jamesonwhiskey Re: jedyny bieg do wrzucenia to 1. 24.02.12, 01:26
                      > Nie chce się spierać bo jestem za marna by móc dyskutować - ale czasem się zdar
                      > za i najlepszym że coś się stanie np z samochodem (zgaśnie i nie można odpalić)


                      dokladnie taka sytuacje widzialem wczooraj akurat szedlem na stacje
                      ze stacji wyjezdzala pani ale samochod jej zgasl
                      poszedlem kupilem co mialem kupic wychodze i co widze
                      samochod stoi na stodku wyjazdu ze stacji pani sie oddalila
                      nie wiem dlaczego nie wpadla na to zeby go zepchnac 2 metry (zjazd lekko z gorki wiec nie kupuje argumentu ze nie braklo jej sil)
                      i nie blokowac wyjazdu
                      moze byla poprostu dobrym kierowca
              • tapatik Re: jedyny bieg do wrzucenia to 1. 28.02.12, 22:05
                koham.mihnika.copyright napisał:

                > do siebie i do gory

                Jeździsz cały czas na jedynce?

                Poza tym w niektórych samochodach "do siebie i do góry" to może być wsteczny.
            • qqbek Jesteś więc typową... 24.02.12, 00:46
              algaria napisała:

              > Mój mąż twierdzi że gdyby baby siedziały w domach albo biurach to by nie było k
              > orków - ale jak sobie wypije i potrzebuje kierowcy wtedy kobieta (ja) za kółki
              > em jest bardzo potrzebna i wspaniała ;)
              > Nie znam dobrego kierowcy - bo każdy może popełnić błąd który będzie słono kosz
              > tował.
              >
              > Jednak trąbienie (ponaglenie) stresuje - przynajmniej mnie bardzo i wtedy jak n
              > a złość nie wrzucę tego biegu co powinnam albo mi samochód zgaśnie i blokuję dr
              > ogę na dłużej ...
              >

              "pin..ą na drodze"... jak tę kategorię kierowców nazywa moja żona. (Ja ograniczam się do stwierdzenia "niedzielny kierowca").
              Zawsze jak wyprzedzamy w weekend jakiś wlekący się 35km/h na godzinę w mieście czy 70km/h poza nim samochód, prowadzony przez kobietę to żona patrzy (gdy ja prowadzę) lub każe mi popatrzeć (gdy prowadzi ona), czy na siedzeniu pasażera jest nieświeży/skacowany osobnik płci męskiej.
              Żona śmieje się z takich paniuś częściej niż ja... bo sama ma takie koleżanki w pracy, które pomimo miejsca pracy (centrum logistyczne na obrzeżach miasta) dojeżdżają MPK, bo mężowie nie wyobrażają sobie przekazania im kluczyków do samochodu (przynajmniej do chwili, kiedy trzeba truchło z knajpy czy też rodzinnej imprezy odholować).
              Żeby było śmieszniej moje lepsze pół jeździ ostatnio więcej niż ja i raczej nie ma siły, by ją ktoś w mieście strąbił za opieszałość... to raczej ona zawstydza "ścigantów" pod światłami :)
              • algaria Re: Jesteś więc typową... 24.02.12, 01:00
                I tu się zdziwisz - jeżdżę codziennie mam swój samochód, mąż jeździ swoim a męża wożę kiedy jeździmy razem na imprezy wtedy lepiej wziąć jeden samochód niż dwa zawsze to taniej wychodzi.
              • lacido Re: Jesteś więc typową... 24.02.12, 21:45
                śmieszne, w dużych miastach szyb9cje idzie dojechać do pracy komunikacją miejską niż własnym autem, po drugie znam takowych panów co to zon za kółko nie wpuszczą to jak babina ma p[praktyki nabyć?
                • koham.mihnika.copyright jezdzac drugim samochodem, jak u mnie :-{) 24.02.12, 23:44

                  • lacido słwo klucz to "drugim" :) 25.02.12, 01:10

              • tapatik Re: Jesteś więc typową... 28.02.12, 22:07
                A co robią w takim razie "niepindy", gdy ktoś na nie trąbi?
            • vag-auto Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 01:26
              To oznacza, że NIE JESTEŚ bardzo dobrym, a nawet dobrym kierowcą, tylko SŁABYM kierowcą.

              Dobry kierowca po prostu zawsze wie na którym biegu jedzie i wrzucenie złego biegu to tak, jakby zapomnieć przy chodzeniu, którą ostatnio nogą zrobiło się krok nie patrząc w dół...

              Dobremu kierowcy, bez względu na stres, samochód może zgasnąć przy ruszaniu gdzieś raz na rok/kilka lat, a zły bieg może wskoczyć gdzieś raz na kilka/kilkanaście lat, bo w zasadzie to nie wiem, jak można świadomie wrzucić zły bieg - pewnie trzeba być kobietą.
              • algaria Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 16:28
                Nigdy nie powiedziałam że jestem dobrym kierowcą - nie znam dobrego kierowcy Ja tylko mówiłam że znam 2 osoby z którymi nie boję się jeździć i mam do nich pełne zaufanie.
              • tapatik Nie jesteś sam na drodze. Pamiętaj o tym. 28.02.12, 22:18
                vag-auto napisał:

                > To oznacza, że NIE JESTEŚ bardzo dobrym, a nawet dobrym kierowcą, tylko SŁABYM
                > kierowcą.
                >
                > Dobry kierowca po prostu zawsze wie na którym biegu jedzie i wrzucenie złego biegu to
                > tak, jakby zapomnieć przy chodzeniu, którą ostatnio nogą zrobiło się krok nie patrząc
                > w dół...

                Chodzenie jest czynnością wykonywaną przez nas podświadomie. Tak więc porównanie jest bez sensu.

                > Dobremu kierowcy, bez względu na stres, samochód może zgasnąć przy ruszaniu gdzieś
                > raz na rok/kilka lat, a zły bieg może wskoczyć gdzieś raz na kilka/kilkanaście lat,

                Widać dawno nie byłeś w sytuacji stresowej za kółkiem.

                > bo w zasadzie to nie wiem, jak można świadomie wrzucić zły bieg - pewnie trzeba być
                > kobietą.

                Jeśli jeździsz długo to prowadzenie samochodu staje się czynnością wykonywaną podświadomie, więc gadasz głupoty.

                Tak w ogóle to dobry kierowca bierze pod uwagę, że na drodze mogą poruszać się też inni kierowcy, którzy mogą mieć mniejsze umiejętności niż on sam, oraz uwzględnia fakt, że ktoś może się pomylić.
          • spawacz.drewna Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 11:44
            jestes, jestes, popros zone (znaczy niewolnice) o koran pod choinke
          • josef_to_ja do VAG-AUTO 25.02.12, 17:45
            odpowiedz mi tutaj dlaczego jestem dla Ciebie obdartusem i dlaczego w ogóle miałbym po pracy nad sobą mieć szansę na jakąś pannę, skoro i tak z góry przegrałem życie? :D
            forum.gazeta.pl/forum/w,150,133468020,133610358,Re_Tkzw_Niezobowiozujacy_seks_tak_to_jest_.html
          • tapatik Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 28.02.12, 22:02
            vag-auto napisał:

            > Nie arab, a realista.

            Potrafisz uzasadnić?
      • anna_sla Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 24.02.12, 10:27
        ag-auto napisał:

        > Uczestniczysz w RUCHU miejskim. Ruchu, nie postoju.

        > Dlatego też uważam, że kobiety nie powinny się zajmować innymi sprawami niż rod
        > zenie i wychowywanie dzieci oraz zajmowanie się gospodarstwem domowym.

        > Mam już duuużo przejechanych km za sobą i NIENAWIDZĘ kobiet za kierownicą, z za
        > sady.

        haha.. no zabawne bardzo :D. Droga nie jest tylko Wasza i nie tylko dla super hiper zajebiście jeżdżących facetów. Współczuję Twojej żonie.. i córce/córkom też.. tak z zasady..
      • tapatik Re: Nie jesteś sama na drodze. Pamiętaj o tym. 28.02.12, 22:00
        vag-auto napisał:

        > Uczestniczysz w RUCHU miejskim. Ruchu, nie postoju.

        Czasami ten ruch zamienia się w postój ze względu na sytuację na drodze. Na przykład czerwone światło. Przyczyną może być też próba wjazdu na drogę z pierwszeństwem przejazdu.

        > Jak utrudniasz komuś ten ruch, to licz się z klaksonem od bardziej kulturalnych,
        > obsmarowaniem na CB od mniej kulturalnych i odwiedzinami w Twoim samochodzie oraz
        > rękoczynami od niekulturalnych.

        Po pierwsze należy jeździć tak, aby nie powodować wypadków.
        Jeżeli ktoś jest początkującym kierowcą, ma samochód ze słabym silnikiem, to lepiej, aby zaczekał dłużej na skrzyżowaniu niż żeby wjechał pod inny samochód.

        Inny przykład - z życia. Jechałem samochodem i chciałem skręcić w prawo. Wrzuciłem kierunek, zwolniłem i usłyszałem klakson z tyłu, bo kierowca z tyłu musiał zwolnić. Dla jego wygody powinienem oczywiście brać zakręt z pełną prędkością.
        Podobno w tym miejscu często się zdarza. Szczególnie gdy samochód ma warszawską rejestrację.

        > Osobiście znam przypadek, gdzie po mega durnym manewrze, kobiecie wyciągnięto
        > kluczyki ze stacyjki i nigdy nie oddano.

        Jaki to był manewr?

        > Nie popieram tego, no ale cóż - takie życie.

        Czyli popierasz samosąd wymierzany przez innych kierowców. Kto powiedział, że to właśnie ci kierowcy mają rację?

        > Mam już duuużo przejechanych km za sobą i NIENAWIDZĘ kobiet za kierownicą,
        > z zasady. Bo gdy widzę jakiś durny manewr innego pojazdu na drodze, to prawie zawsze
        > jego sprawcą jest kobieta.

        Gdyby to była prawda, to tylko kobiety powodowały by wypadki.

        > Dlatego też uważam, że kobiety nie powinny się zajmować innymi sprawami niż rodzenie
        > i wychowywanie dzieci oraz zajmowanie się gospodarstwem domowym.

        Najlepiej je od razu do klatek pozamykać.
    • qqbek Muszę... 24.02.12, 00:27
      ...bo jeżdżę dużo i postanie do kolejnego zielonego na co drugim skrzyżowaniu na prawdę kosztuje mnie sporo czasu i pieniędzy.
      Tyle, że trąbię bez oglądania się na płeć, wiek, rasę czy pochodzenie społeczne... trąbie nie na kobietę, kapelusznika w Śkodzie czy dziadka w Seicento... trąbię na kogoś, który robi coś nie tak.

      W odróżnieniu od użytkownika vag-auto nie uważam, by kobiety były złymi kierowcami.
      Moja żona prawo jazdy zrobiła niedawno (5 lat temu), a mimo tego od samego początku jeździ dobrze, nawet bardzo dobrze. Ciotka żony jeździ jak szatan... w pozytywnym znaczeniu tego słowa, za to moja teściowa fatalnie... trzeba po prostu powiedzieć, że niektórzy nadają się za kierownicę i zdecydowanie stwierdzić, że niektórzy nigdy nie powinni nawet próbować za nią siadać.

      Jeżeli regularnie na Ciebie trąbią, to widać robisz coś nie tak.
      Zalej bak do pełna w sobotę i pojeździj kilka godzin przy mniejszym ruchu... nie bez celu - odwiedź całą rodzinę, żeby się pochwalić, zrób zakupy, pojedź do pracy i z powrotem, żeby przećwiczyć trasę w warunkach mniejszego natężenia ruchu.
      Po prostu poćwicz.

      Ktoś, kto dwa tygodnie po odebraniu prawa jazdy twierdzi, że jeździ dobrze (bo wie, kto ma pierwszeństwo- sic!) zdecydowanie przecenia swoje umiejętności. Ja jeżdżę od 16 lat, z czego dwa lata zawodowo za kierownicą dostawczaka w wakacje dorabiałem (jeszcze jako student)... i nadal twierdze, że jeżdżę przeciętnie.

      Do tego miałem już wypadek (2 lata temu, po 14 latach posiadania prawa jazdy i 13 latach jazdy bez jednego "zadrapania" - nie ze swojej winy) - zgadnij, kto go spowodował? Panienka, tak samo pewna jak ty swoich umiejętności... z prawem jazdy wydanym 3 miesiące przed wypadkiem (za 3 miesiące będzie mogła znów robić prawo jazdy, więc już się boję, że znów ją spotkam na drodze) - też zapewne twierdząca wcześniej, że "jeździ dobrze".

      Dobrze, to jeździł mój dziadek, który prawo jazdy miał od 1947 roku i jeździł bez jednego wypadku, bez jednej stłuczki, aż do swojej śmierci w zeszłym roku (czyli przez 64 lata).
      • anna_sla Re: Muszę... 24.02.12, 10:46
        > Jeżeli regularnie na Ciebie trąbią, to widać robisz coś nie tak.
        > Zalej bak do pełna w sobotę i pojeździj kilka godzin przy mniejszym ruchu... ni
        > e bez celu - odwiedź całą rodzinę, żeby się pochwalić, zrób zakupy, pojedź do p
        > racy i z powrotem, żeby przećwiczyć trasę w warunkach mniejszego natężenia ruch
        > u.
        > Po prostu poćwicz.

        Jeżdżę codziennie. Czasami kilka razy dziennie. Cały czas ćwiczę, bo przesiadłam się z małego auta na długie. I tak, jeżdżę dobrze. Nie znaczy, że rewelacyjnie. Jestem na drodze kulturalna, znam przepisy, ograniczenia prędkości, umiem zachować się w sytuacjach kryzysowych, których kilka się zdarzyło nie z mojego powodu a właśnie przez spieszących sie facetów. Ale np. nie czuję się jeszcze zbyt pewnie by wcinać się na drogę przed auto będące 15-20m przed skrzyżowaniem z dużą prędkością. A osobnicy płci przeciwnej za mną uważali, że powinnam się wciąć i pewnie spowodować wypadek, bo auto moje aż takiego kopa nie ma i nie rusza aż tak gwałtownie i wolno się rozpędza (notabene na gazie). Więc trąbią!! Czy to jest normalne, kulturalne zachowanie? Moim zdaniem to brak kultury. A po prostu wczoraj auto mi zgasło przy ruszaniu, bo mi się noga obsunęła ze sprzęgła i szarpnęło i se zgasło. Przez to nie zdążyłam ruszyć już.

        A tak w ogóle to wszyscy zapominacie o jednym: na terenie zabudowanym używa się sygnału dźwiękowego WYŁĄCZNIE w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa ruchu na drodze. W każdej innej sytuacji można za nadużycie beknąć mandatem lub pouczeniem..

        > ...bo jeżdżę dużo i postanie do kolejnego zielonego na co drugim skrzyżowaniu n
        > a prawdę kosztuje mnie sporo czasu i pieniędzy.

        a jak będzie korek to kogo będziesz obwiniał? Stresujesz kierowców trąbiąc na nich. Nic Ci nie da trąbienie, pogarszasz tylko sytuację, tak ciężko to zrozumieć? Chyba lepiej poczekać 2 minuty dłużej niż sterczeć godzinami gdy ten ktoś przez Ciebie w stresie zrobi coś jeszcze głupszego.

        > W odróżnieniu od użytkownika vag-auto nie uważam, by kobiety były złymi kierowc
        > ami.

        dziękuję. Choć jedno miłe zdanie w tym całym wątku ze strony faceta.
        • jamesonwhiskey Re: Muszę... 24.02.12, 10:57
          > A tak w ogóle to wszyscy zapominacie o jednym: na terenie zabudowanym używa się
          > sygnału dźwiękowego WYŁĄCZNIE w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa ruchu na dr
          > odze.

          sposob w jaki jezdzisz jest zagrozeniem na drodze wiec jak najbardziej uzasadnione jest uzycie klaksona
          • anna_sla Re: Muszę... 24.02.12, 11:00
            bo??? bo faceciki nie mogli ruszyć szybciej z tego skrzyżowania sprzed swiateł?? Takie to było zagrożenie? To Ty w ogóle wiesz jak wygląda zagrożenie?
            • qqbek Re: Muszę... 24.02.12, 14:01
              anna_sla napisała:

              > bo??? bo faceciki nie mogli ruszyć szybciej z tego skrzyżowania sprzed swiateł?
              > ? Takie to było zagrożenie?

              Wbrew pozorom zagrożenie dla całego kraju.
              Link
              Kilka tysięcy złotych rocznie na jednego kierowcę, kilka miliardów złotych tylko w 5 największych miastach w Polsce.
              I nie tylko "faceciki", ja to co najwyżej "popchnę" sierotę jednym krótkim klaksonem... gdybyś trafiła na moją żonę, to zatyczki do uszu by Tobie nie pomogły (jak się wścieknie, to ciśnie klakson aż sierota przed nią się w końcu ruszy ;)

              > To Ty w ogóle wiesz jak wygląda zagrożenie?
              Jak wyżej.
              Jedna sierota nie potrafi ruszyć, kilkanaście osób za nią traci benzynę/olej napędowy na odstanie kolejnej zmiany świateł.
              Może i mało... ale ziarnko do ziarnka... i zbierają się z tego grube miliardy.
              • qqbek Działający link.. 24.02.12, 14:02
                ...tutaj
          • lipido Re: Muszę... 04.03.12, 22:32
            tylko, ze w mieście jest zakaz trąbienia i co wtedy?
            ------------------------------------------
            otodom
    • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:44
      panuje wsrod mezczyzn pewien stereotyp,ze baba za kierownica
      to kara boska trzeba ja obtrabic
      choc niektorzy panowie wcale nie sa mistrzami kierownicy
      brak tolerancji to fakt wiem cos o tym ....
      • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:51
        lidka449 napisała:

        > panuje wsrod mezczyzn pewien stereotyp,ze baba za kierownica
        > to kara boska trzeba ja obtrabic
        Kara boska to całe to towarzystwo niedzielnych kierowców i wzajemnej, telefonicznej adoracji (za kółkiem rzecz jasna). Jak się trafi baba, to strąbię babę... ale strąbię za powodowanie korków a nie za to, że akurat baba.

        > choc niektorzy panowie wcale nie sa mistrzami kierownicy
        Tak jak napisałem już wcześniej - niektórzy w ogóle powinni dać sobie spokój z prowadzeniem samochodu i przyjąć do wiadomości, że nie każdy powinien prowadzić.

        > brak tolerancji to fakt wiem cos o tym ....
        Też racja - masa jest facetów, którzy zdecydowanie "siadają" na kobiety za kierownicą.
        Nie zmienia to faktu, że ja trąbię bez podporządkowywania tej czynności jakimkolwiek stereotypom :)
        • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 00:55
          z jednym musze sie zgodzic umiejetnosci to podstawa za kierownica
          jeszcze do tej pory boje sie ronda :)
          • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:17
            https://listsoplenty.com/blog/wp-content/uploads/2011/03/Magic-Roundabout-Swindon-UK.jpg

            • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:21
              gdzie to rondo juz sie boje
              a czy ruch jest kierowany swiatlami ?
              jak nie to ja uciekam ....
              • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:30
                magiczne radko zlozone z pieciu heh a zacheca do przejazdu takim znakiem

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/58/Magic_Roundabout_Schild_db.jpg

                • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:31
                  sie nie udalo ale znak znajdziesz tutaj

                  upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/58/Magic_Roundabout_Schild_db.jpg
                  • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:42
                    dzieki obejrzalam
                    to juz bym wolala isc na piechote ;)
          • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:17
            lidka449 napisała:

            > z jednym musze sie zgodzic umiejetnosci to podstawa za kierownica
            > jeszcze do tej pory boje sie ronda :)

            Najmilszy typ skrzyżowania (na prawdziwym rondzie, nawet najgorszy korek nie spowoduje zupełnego paraliżu... powoli to powoli, ale jednak jedzie się do przodu)... a tylu ludziom problemy stwarza.
            Tego akurat nie rozumiem. Dojeżdżasz do linii zatrzymania, sprawdzasz czy nic nie jedzie z lewej, jak nie jedzie wjeżdżasz i aż do zjazdu masz pierwszeństwo (w obrębie swojego pasa ruchu przy rondzie o więcej niż jednym pasie ruchu). Nie ma prostszego skrzyżowania.

            U mnie w mieście 3/4 rond zamieniono na skrzyżowania o ruchu okrężnym z sygnalizacją... bo wypadki były (takie oficjalne uzasadnienie). Ale wypadki były, bo ludzie nie potrafili jeździć, a nie ze względu na to, że to akurat ronda były. Teraz nowi kierowcy nie mają się gdzie nauczyć, bo na całe miasto zostało jakieś 10 "prawdziwych" rond i dwa najbliższe WORD-owi są wiecznie zapchane "L-kami". Do tego, miast w miarę płynnie regulować ruch, nowe skrzyżowania z sygnalizacją skutecznie go blokują.
            • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:24
              teoretycznie tez czytalam ze ruch okrezny rozladowuje korki
              tylko jak pojedzie sie zbyt wolno to mozna dostac tzw.dzwona
              np ropedzona ciezarowka lub samochod do remontu
              • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:35
                lidka449 napisała:

                > teoretycznie tez czytalam ze ruch okrezny rozladowuje korki
                Jak jedzie nim kierowca, który "teoretycznie też czytał", to rzeczywiście ruch okrężny także może być przyczyną niepotrzebnych opóźnień.

                > tylko jak pojedzie sie zbyt wolno to mozna dostac tzw.dzwona
                ??
                Nie rozumiem. Trzeba by się było "wturlać" 10-15km/h a nie ruszyć na prawdę, by powodować takie zagrożenie na rondzie.

                > np ropedzona ciezarowka lub samochod do remontu
                To się takiemu "do remontu" nie podkładaj, tylko rusz jak człowiek, a nie jak żółw po Prozac-u. Wtedy nie ma szans na niemiłe spotkanie za wjazdem na rondo.
                • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:45
                  czasem gorzej ze zjazdem bywa
                  mowiono mi by pokonywac na wariata
                  ale nie wiem czzy to dobry pomysl ...
                  • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:50
                    lidka449 napisała:

                    > czasem gorzej ze zjazdem bywa
                    ustępujesz tym z prawego (prawych) pasów [o ile trzeba zmienić pas do zjazdu] i zjeżdżasz... ot i cała filozofia

                    > mowiono mi by pokonywac na wariata
                    nie... wariatów trzeba po prawej wzrokiem zawczasu wypatrzeć... inaczej może być nieprzyjemnie (wyjątek opisuję poniżej)

                    > ale nie wiem czzy to dobry pomysl ...
                    chyba raczej nie (no chyba, że należysz do kategorii "mam samochód do remontu":)
                    • lidka449 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:54
                      ok bede probowac
                      blondynka ;)
            • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:47
              > Najmilszy typ skrzyżowania


              sprawa mocno dyskusyjna
              rondo z dwoma pasami
              pani jadac zewnetrznym pasem
              ja sie spodziewam ze zjedzie najblizszym zjazdem ktorym i ja zjezdzam z pasa wewnetrznego
              co sie dzieje
              pani znajduje mi sie centymetry przed maska mojego samochodu bo postanowila sobie jechac w kolo
              • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 01:55
                jamesonwhiskey napisał:

                > sprawa mocno dyskusyjna
                > rondo z dwoma pasami
                > pani jadac zewnetrznym pasem
                > ja sie spodziewam ze zjedzie najblizszym zjazdem ktorym i ja zjezdzam z pasa we
                > wnetrznego

                Spodziewasz się?
                Ja się spodziewam najgorszego za kółkiem... zawsze... i chyba dzięki temu jeszcze żyję.

                > co sie dzieje
                > pani znajduje mi sie centymetry przed maska mojego samochodu bo postanowila sob
                > ie jechac w kolo

                Dobrze, że Ciebie nie strąbiła i nie sklęła przy okazji... jak nie ma strzałek kierunkowych na pasach (znaki poziome p8) to wolno jej z prawego nawet zawrócić (co prawda sprzeczne to z logiką i niezbyt uprzejme wobec innych kierowców - ale ma do tego prawo, a Ty masz jej ustąpić pierwszeństwa).
                • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 02:04
                  https://www.drivingnt.com/img-tips/roundabout3a.gif

                  jedziemy na polnoc
                  pani smignela mi przed nosem
                  mijajac pierwszy zjazd
                  drugi zjazd gdzie juz powinna smignac prosto
                  • qqbek Obrazek się Tobie obrócił... 24.02.12, 10:33
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > https://www.drivingnt.com/img-tips/roundabout3a.gif
                    >
                    > jedziemy na polnoc
                    > pani smignela mi przed nosem
                    > mijajac pierwszy zjazd
                    > drugi zjazd gdzie juz powinna smignac prosto

                    ...albo nic dziwnego, że masz dziwne sytuacje, jak na rondo od lewej wjeżdżasz ;)
                    Zakładając, że mamy do czynienia z lustrzanym odbiciem ilustracji, którą zamieściłeś:
                    1. na prawym pasie mamy p8f
                    2. na lewym pasie mamy p8e

                    Pani dotyczyła p8f, więc nie wolno jej było skręcać w lewo :)
                    Ale gdyby strzałek nie było, to hulaj dusza, piekła nie ma :)
                    • jamesonwhiskey Re: Obrazek się Tobie obrócił... 24.02.12, 11:34
                      obrazek jest jak najabrdziej ok, poprsotu u mnie sie jezdzi "pod prad"

                      > Pani dotyczyła p8f, więc nie wolno jej było skręcać w lewo :)

                      dotyczyl ja znak albo skreca albo zjezdza
                      z sobie znanych powodow a moze poprostu swietny kierowca i chciala jezdzic w kolo po zewnetrznym
        • anna_sla niedzielni kierowcy 24.02.12, 10:58
          qqbek napisał:

          > Kara boska to całe to towarzystwo niedzielnych kierowców i wzajemnej, telefonic
          > znej adoracji (za kółkiem rzecz jasna)

          a nie przyszło Ci nigdy do głowy skąd się biorą niedzielni kierowcy? Przez takich trębaczy jak Ty, którym wszędzie i zawsze się spieszy, więc droga powinna być wyłącznie ich, bo jak nie to trąbią. To jest mobbing. A jak Ci niedzielni kierowcy mają nauczyć się jeździć jak zabraniacie im się uczyć? To gdzie oni mają się uczyć? Na polnych drogach? I tak jak wjadą na zatłoczone ulice to będą uczyć się od nowa, bo zupełnie inaczej jeździ się po pustych ulicach a inaczej tam gdzie istnieje jakikolwiek ruch. Powinieneś to wiedzieć, sam kiedyś zaczynałeś.

          > i wzajemnej, telefonicznej adoracji (za kółkiem rzecz jasna)

          a wiesz, że zdecydowana większość tych telefoniarzy to faceci?
          • jamesonwhiskey Re: niedzielni kierowcy 24.02.12, 11:06
            >inaczej jeździ się po pustych ulicach a inaczej tam gdzie istnieje jakikolwiek ruch. >Powinieneś to wiedzieć, sam kiedyś zaczynałeś.

            na poczatek proponuje opanowanie manewru ruszania
            zapeniam cie ak samo sie rusza na placu jak i na drodze
          • lepian4 Re: niedzielni kierowcy 24.02.12, 11:18
            Od kilku tygodni masz prawo jazdy, juz uznalas, ze super jezdzisz, a tylko inni kierowcy bez sensu trabia. Coz, mozna to roznie interpretowac.
            Pominelas bardzo kreatywna propozycje forowiczow: naklejke informujaca innych kierowcow, ze jestes swieza. W ten sposob unikniesz trabienia, ktore zwykle jest sluszne.
            To nie jest mobbing, to jest sposob komunikowania sie na drodze. Skoro tyle kierowcow posyla ciebie do Szkoly Nauki Jazdy na urozmaicenie Super umiejetnosci, to warto sie nad tym powaznie zastanowic.

            Tak na marginesie, przejechalem znacznie wiecej kilometrow, bez wypadkow, bez wiekszych ekscesow, nikt na mnie nie trabi i... nie uwazam sie za super kierowce.
            • anna_sla Re: niedzielni kierowcy 24.02.12, 11:29
              ale my mamy z mężem wspólne auto i on nie chce mi pozwolić na naklejkę, bo jemu godności ujmę :P
              • koham.mihnika.copyright mozesz miec lisc na sprezynce i przyssawce nt 24.02.12, 13:18

                • anna_sla Re: mozesz miec lisc na sprezynce i przyssawce n 24.02.12, 14:33
                  a nie wiedziałam nawet, że takie są :D Aż przeszperałam allegro. O to mi się podoba!! Jakiś magnes:

                  https://allegro.kreator24.com/gadzety/pocztakujacy_kierowca.jpg

                  jak nie znajdę takiego czegoś u siebie w mieście to zamówię sobie ten :D

                  albo takie :> nr 1, 7 albo 8

                  https://allegro.kreator24.com/gadzety/magnesy_auta_fun.jpg

                  lub ten z prawej ;)

                  https://img577.imageshack.us/img577/9738/tabliczki.jpg
                  • anna_sla Re: mozesz miec lisc na sprezynce i przyssawce n 24.02.12, 14:34
                    ech nie weszło całe:
                    img577.imageshack.us/img577/9738/tabliczki.jpg
                    a z pierwszej foty oczywiście nr 4 lub 5...
                  • lacido Re: mozesz miec lisc na sprezynce i przyssawce n 24.02.12, 21:49
                    9 jest dobra ;)
                  • koham.mihnika.copyright Ladne :D na poczatek wszystkie!! 24.02.12, 23:49
                    NB - w Australii przez pierwsze trzy lata klient jezdzi z P(rovisional). Czerwone P - rok i maksimum 90, zielone P do 100 przez nastepne dwa lata.
    • lepian4 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 04:17
      Moze i BARDZO DOBRZE jedzisz. Startujesz jednak beznadziejnie, skoro trabia!
      • izak31 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 04:44
        Hmmmm, wsrod facetów też są beznadziejni kierowcy. Kobiety są uwazane za gorszych kierowców bo częsciej przestrzegają przepisów. Jesli jadę poza miastem drogą gdzie jest ograniczenie do 70, to nie ma mmowy abym tam grzała 120 bo to jest dla mnie łamanie prawa.
        Co do ruszania spod swiateł - kierowca autobusu, z prawem jazdy dłuzej niż ja zyję dał mi radę - rusza się spokojnie na zielonym bo czasami jakis debil z boku mysli,że zdaży na pomarańczowym, i jeszcze dobrze się rozejrzeć.
        Co innego jak ruszam spod swiateł przed przejsciem dla pieszych kiedy juz nie ma nikogo na pasach i wiem,ze boku nikt nie wyskoczy ;)

        Mam prawo jazdy od 10 miesięcy - raz zostałam otrąbiona - zresztą słusznie.
        Nie rozumiem na razie dwóch rzeczy - niechęci królów szos do uzywania kierunku przed zmianą pasa ruchu oraz tego,że w ogóle nie mamy początkujących kierowców. Na 10 miesięcy widziałam tylko dwa auta z naklejką listka. Ludzie wstydzicie się czegoś? Ja mam i przynajmniej ktoś za mną od razu wie,ze ma zachować wiekszą ostrożność.
      • leziox Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 07:34
        Moja znajoma/zreszta bardzo dobry kierowca/twierdzi,iz traktuje wszystkich potencjalnych uzytkowników drogi jak psychopatów,którzy w kazdej chwili moga zrobic cos zupelnie nienormalnego,nieoczekiwanego,nieprzewidzianego i w zwiazku z tym nie wierzy na drodze nikomu.
        Prawo jazdy ma juz od lat ponad dwudziestu i nie zdarzylo sie jej nic przykrego.
        Przeklinac i trabic równiez potrafi,ale tylko wtedy,jak "wyjdzie z nerw".
        • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 10:39
          leziox napisał:

          > Moja znajoma/zreszta bardzo dobry kierowca/twierdzi,iz traktuje wszystkich pote
          > ncjalnych uzytkowników drogi jak psychopatów,którzy w kazdej chwili moga zrobic
          > cos zupelnie nienormalnego,nieoczekiwanego,nieprzewidzianego i w zwiazku z tym
          > nie wierzy na drodze nikomu.

          I to jest podejście pozwalające na przeżycie na polskich drogach - kodeks nazywa to zasadą ograniczonego zaufania... ja nazywam zaś survivalem po polsku.

          > Prawo jazdy ma juz od lat ponad dwudziestu i nie zdarzylo sie jej nic przykrego

          Jeszcze dwa lata temu mógłbym mówić podobnie. Ale dopadła mnie szybka, młoda i wściekła, która nie zauważyła czerwonego światła (ani faktu, że przed tym czerwonym światłem zatrzymały się już trzy samochody już) - wynik: troje rannych (ona, ja, kobieta z Matiza przede mną stojącego) trzy samochody do kasacji (jej, mój, Matiz stojący jeszcze przede mną) i jeden do wyklepania (Ford stojący jeszcze przed Matizem).
          Wniosek - jak ma na Ciebie trafić, to w końcu i tak trafi... a wypadek można mieć też stojąc, a nie jadąc.

          > Przeklinac i trabic równiez potrafi,ale tylko wtedy,jak "wyjdzie z nerw".

          A ja trąbię regularnie. Przeklinam rzadziej.
    • tapatik Zasłyszane... 24.02.12, 08:39
      Nie wiem czy prawdziwe.

      Był sobie bardzo spokojny instruktor nauki jazdy.
      Któregoś dnia jechał z uczennicą. Zatrzymali się na skrzyżowaniu. I - pech - dziewczynie silnik zgasł. Zdarza się. Odpaliła, próbuje ruszyć - zgasł. Jeszcze raz odpaliła, próbuje ruszyć - zgasł. Za tym samochodem stanął następny, który - ze względu na układ skrzyżowania - też nie mógł ruszyć. Zaczął więc trąbić. Dziewczyna zdenerwowała się jeszcze bardziej. Uruchomiła samochód, ale przy ruszaniu silnik znowu zgasł, więc z tyłu znowu trąbienie (ręka na klakson i do skutku). Na co instruktor wylazł z samochodu i otworzył bagażnik. Kierowca z tyłu wyskoczył i drze mordę - co Ty wyprawiasz, na co instruktor spokojnym głosem - coś mi trąbi z tyłu to muszę sprawdzić, bo mi kursantka nie pojedzie.
      Pogrzebał w bagażniku, pogrzebał, wsiadł z powrotem do samochodu. Tym razem trąbienia z tyłu nie było i dziewczyna wreszcie ruszyła.
      • six_a Re: Zasłyszane... 24.02.12, 09:32
        kto trąbi na elki? pszesz to nielogiczne jest. elki się omija i wyprzedza. w czym znacząco pomaga niepodjeżdżanie komuś pod dupę na odległość pięciu centymetrów.


        + widziałam fajną naklejkę właśnie na elce: nie trąb, robim co możem.
      • jamesonwhiskey Re: Zasłyszane... 24.02.12, 10:28
        >dnia jechał z uczennicą. Zatrzymali się na skrzyżowaniu. I - pech - dziewczynie silnik zgasł. >Zdarza się. Odpaliła, próbuje ruszyć - zgasł.

        moze lepiej bylo by pocwiczyc teb skomplikowany manewr ruszenia bez zgaszenia na placu a nie na drodze
        • izak31 Re: Zasłyszane... 24.02.12, 10:42
          Czasami auta do nauki jazdy są tak zjezdzone,ze gasną b.często. Ja nawet zdawałam egzanim na zajezdzonej toyocie.
          • koham.mihnika.copyright bidulko, ja jestem tak stary, ze na egzaminie 24.02.12, 11:23
            musialem zapalic stara warszawe (PObiede) na korbe. Wiesz, co to bylo za ustrojstwo?
          • qqbek Re: Zasłyszane... 24.02.12, 13:35
            izak31 napisała:

            > Czasami auta do nauki jazdy są tak zjezdzone,ze gasną b.często. Ja nawet zdawał
            > am egzanim na zajezdzonej toyocie.

            Serio?
            Teraz samochody egzaminacyjne wymieniane muszą być co dwa lata.
            Tak więc samochód egzaminacyjny ma góra dwa lata.

            Ja zdawałem prawo jazdy w roku 1995, na kilkunastoletnim Fiacie 126p (wersja sprzed 1983 roku, z zapłonem i ssaniem sterowanym dźwigienkami przy ręcznym). O dziwo nie zgasł, zdałem.

            A złej baletnicy...
            • izak31 Re: Zasłyszane... 24.02.12, 14:00

              > A złej baletnicy...

              Nigdzie nie napisałam,ze mi podczas egzaminu zgasl....
              • qqbek Re: Zasłyszane... 24.02.12, 14:11
                izak31 napisała:

                > Nigdzie nie napisałam,ze mi podczas egzaminu zgasl....

                To się zgadza.
                Ale starałaś się tłumaczyć kursantkę/kursanta-ciemnotę złym stanem technicznym aut na kursie. Codziennie w drodze do pracy mijam dwa ośrodki szkolenia kierowców. Jeden duży, prywatny, drugi należący do Zespołu Szkół Samochodowych.
                Jakoś nigdy nie widziałem, żeby kursantowi z ZSS zgasł samochód na skrzyżowaniu lub przy wyjeździe. A ZSS ma trzy samochody - dwa dwudziestoletnie Fiaty Uno i ponad 10-letnie Renault Clio.
                Ta prywatna szkoła ma kilkanaście nowiutkich Śkód Fabia (teraz to samochód egzaminacyjny) i kilka Toyot Yaris. I oni "gasną" raz po raz na skrzyżowaniu najbliższym "szkółki".

                A - zgodnie ze statystykami naszego WORD-u uczniowie z ZSS zdają 1,5 raza częściej za pierwszym podejściem (choć uczą się jeździć na bardzo leciwych autach, znacznie różniących się od aut egzaminacyjnych), niż uczniowie tamtej drugiej szkoły.

                Może powyższe wyniki jakoś mi rozwiniesz, w sposób twórczy uzasadnisz i udowodnisz techniczną wyższość dwudziestoletniego Fiata Uno nad dwumiesięczną (od stycznia bieżącego roku jest samochodem egzaminacyjnym) Śkodą Fabią?
      • anna_sla świetne! 24.02.12, 11:16
        Już tego pana instruktora lubię :D

        Mój znajomy zaś wysiadł kiedyś z auta, podszedł do tego trąbiącego i spytał czy nie potrzebuje pomocy, bo tak trąbi :D.. ponoć jegomość minę miał zajefajną..
      • lacido Re: Zasłyszane... 24.02.12, 21:53
        ciekawe jak ominiesz gdy na sąsiednich pasach auta stoją :) pomijac już kwestię i stwarzania zagrożenia
    • i.am.girl Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 13:39
      Anka, ja też trąbie jak jedzie jakaś sierota za wolno, albo jak ostatnio jakaś wariatka z Poznania prawie cały czas na hamulcu. Ale są lepsze sposoby, instruktor mnie nauczył, jak trąbi na Ciebie na skrzyżowaniu, włączasz awaryjne, wychodzisz, sprawdzasz coś pod kołami czy gdzieś i tak aż ze dwa razy światła przejdą, a niech się wkurza jak mu tak śpieszno :) Jak mnie ostatnio Warszawiak strąbił, to zwiolniłam na Zakopiance do 40 i jechałam tak aż do momentu gdzie zaczeła się dwupasmówka. A niech sobie trąbi :) Nie daj się dziadom, jak oni nie mają kultury, to Ty też nie miej. Jak on się wkurza, to im pokaż że na Ciebie się nie trąbi, i rogal na twarzy :)
      • koham.mihnika.copyright a nie prosciej zjechac na bok i puscic? 24.02.12, 13:48

        • i.am.girl Re: a nie prosciej zjechac na bok i puscic? 24.02.12, 14:28
          koham.mihnika.copyright ---
          • jamesonwhiskey Re: a nie prosciej zjechac na bok i puscic? 24.02.12, 14:42

            > koham.mihnika.copyright ---
          • koham.mihnika.copyright zasada jest taka, ze jedziemy skrajnym pasem 24.02.12, 23:53
            blondasie. Nie kaze zjechac z drogi, tylko zmienic pas na wlasciwy. W normalnym kraju, na jednopasmowce pod gore, bywaja zatoczki. Wtedy karawaniarz czy ciezarowka moze przystopowac i puscic dwadziescia samochodow jadacych za nim. Dobry uczynek nie kosztuje.
            • qqbek Kogo chcesz uczyć? 25.02.12, 00:46
              Zastanów się, nim napiszesz przeczytaj, co poniżej.
              Skończonej ci..y "nauczycielki" nie nauczysz... nauczy ją dopiero ktoś, kogo wkurzy ponad normę.
              Wtedy będzie mogła mieć w "doopie" (jak to sama stwierdziła:).
              • anna_sla Re: Kogo chcesz uczyć? 25.02.12, 08:55
                > Skończonej ci..y "nauczycielki"

                nie bądź chamem ku..sie.. miłe??
                • qqbek Re: Kogo chcesz uczyć? 25.02.12, 12:32
                  anna_sla napisała:

                  > nie bądź chamem ku..sie.. miłe??

                  Owszem;)
                • qqbek I jeszcze... 25.02.12, 12:42
                  ...nazwanie kogoś po imieniu to jedna sprawa.
                  Jazda 40km/h po Zakopiance i chwalenie się tym na forum, tylko dlatego, że ktoś za szacowną i.am.girl chcę jechać trochę szybciej niż ona to dopiero chamstwo.
                  Do tego jeżdżenie sobie po tych na "warszawskich", "poznańskich" i innych rejestracjach.
                  A co to za różnica, jakie ktoś ma blachy na samochodzie?
                  Ważne jak jeździ i czy jeździ przepisowo.
                  Udowodniłem paniusi, że ani przepisowo, ani normalnie nie jechała, jadąc 40 po zakopiance.
                  Ale ona się upiera, że ma prawo.
                  Prosiłem jej o podanie przepisów prawa, z których to jej rzekome uprawnienie wynika (podając jednocześnie "na tacy" treść artykułów 17 [włączanie się do ruchu] i 19 [prędkość], które jej postępowanie naruszało). Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi na tak postawione pytania.

                  Być może poniosło mnie trochę (rano w drodze do pracy jechałem za podobnym "nauczycielem" - nawet nie wiem, czy kobieta, czy facet, bo jechał dwa auta przede mną)... ale wyłożyłem jedynie wprost, co ja sądzę o takich zachowaniach i co sądzi o nich Prawo o Ruchu Drogowym... i jak grochem o ścianę.
                  • anna_sla Re: I jeszcze... 25.02.12, 17:21
                    ależ mnie wcale nie obchodzi po co użyłeś takiego sformułowania ani kto ma rację. Użyłeś druzgocącego Twój wizerunek słowa. Wierz mi, że nawet debila nie warto nazywać w podobny sposób, bo ani on nie potrzebuje tego oświecenia ani Tobie szarganie własnego imienia niepotrzebne. A zdecydowanie bardziej proces myślowy u rozmówcy rozwija konstruktywna krytyka a nie rzucanie mięchem.
                    • qqbek Re: I jeszcze... 25.02.12, 23:32
                      anna_sla napisała:

                      > ależ mnie wcale nie obchodzi po co użyłeś takiego sformułowania ani kto ma racj
                      > ę.
                      Trudno.

                      > Użyłeś druzgocącego Twój wizerunek słowa.
                      Nie do końca - to, co wstawisz sobie zamiast kropeczek w większym stopniu określa Ciebie, niż mnie :)

                      > Wierz mi, że nawet debila nie wart
                      > o nazywać w podobny sposób, bo ani on nie potrzebuje tego oświecenia
                      W jaki sposób? ;)

                      > ani Tobie
                      > szarganie własnego imienia niepotrzebne.
                      Ja na FM siedzę może rok, może dwa... na forum Gazety od ponad ośmiu lat.
                      Czy mam tutaj jakąś opinię?
                      Może i tak, ale akurat tutaj mi na niej tak bardzo nie zależy :)

                      > A zdecydowanie bardziej proces myślowy
                      > u rozmówcy rozwija konstruktywna krytyka a nie rzucanie mięchem.
                      Jeżeli konstruktywna krytyka nie trafia na podatny grunt, to można spróbować bardziej drastycznych środków. Jeżeli i one zawiodą... trudno.
                      Kobieta nie potrafi jeździć, udaje, że zna język angielski (o ile mi wiadomo "girl" to rzeczownik a nie przymiotnik, tak więc brakuje mi rodzajnika w jej nicku) i nie potrafi sięgnąć do kodeksu drogowego, by przekonać mnie, że istnieje coś, co samodzielnie wymyśliła.
                      Ja kodeks drogowy znam na wyrywki... choć gdy się uczyłem jeździć, obowiązywał jeszcze poprzedni (z lat 80-tych) a nie ten z 1997 roku.
                  • i.am.girl Re: I jeszcze... 28.02.12, 19:19
                    qqbek napisał:

                    > ...nazwanie kogoś po imieniu to jedna sprawa.
                    > Jazda 40km/h po Zakopiance i chwalenie się tym na forum, tylko dlatego, że ktoś
                    > za szacowną i.am.girl chcę jechać trochę szybciej niż ona to dopiero ch
                    > amstwo.
                    > Do tego jeżdżenie sobie po tych na "warszawskich", "poznańskich" i innych rejes
                    > tracjach.
                    > A co to za różnica, jakie ktoś ma blachy na samochodzie?
                    > Ważne jak jeździ i czy jeździ przepisowo.
                    > Udowodniłem paniusi, że ani przepisowo, ani normalnie nie jechała, jadąc 40 po
                    > zakopiance.
                    > Ale ona się upiera, że ma prawo.
                    > Prosiłem jej o podanie przepisów prawa, z których to jej rzekome uprawnienie wy
                    > nika (podając jednocześnie "na tacy" treść artykułów 17 [włączanie się do ruchu
                    > ] i 19 [prędkość], które jej postępowanie naruszało). Nie doczekałem się żadnej
                    > odpowiedzi na tak postawione pytania.


                    Kubek, nie nudź już proszę Cię :) Nic mi nie udowodniłeś chłopczyku, co się tak gotujesz, gdzież Cię zabolało :)
                    • qqbek Popatrz miła... 28.02.12, 20:56
                      i.am.girl napisała:


                      > Kubek, nie nudź już proszę Cię :) Nic mi nie udowodniłeś chłopczyku, co się tak
                      > gotujesz, gdzież Cię zabolało :)

                      ...na datę postu, na który odpowiadasz.
                      A boli mnie codziennie, gdy trafię na sierotę na drodze... niezależnie od tego, czy jedzie Fiatem, Śkodą, Fordem, VW, BMW czy Toyotą (czy jeszcze czymś innym), czy jest facetem, czy kobietą, czy prawo jazdy ma 3 miesiące, 3 lata, czy też 30 lat... jest sierotą drogową.
                      Jeżeli do tego nie zna przepisów i robi sobie z tego przedmiot własnej dumy... to po prostu staje się irytujące.
                      • i.am.girl Re: Popatrz miła... 29.02.12, 10:13
                        qubek, ale ględzisz :) masakra, a co mnie obchodzi, jakie Ty sieroty spotykasz na drodze :) to już Twoja prywatna sprawa z której nie musisz się spowiadać. Poza tym chciałabym zauważyć, że mój pierwszy post nie był skierowany do Ciebie, więc jeśli masz problem to pogadaj z kimś, ja się już Twoją frustracją znudziłam
                        • qqbek Znudziłaś? Nie sądzę :) Nadal piszesz... b/t 01.03.12, 00:32

                          • i.am.girl Re: Znudziłaś? Nie sądzę :) Nadal piszesz... b/t 01.03.12, 09:58
                            U2
                  • tapatik Re: I jeszcze... 28.02.12, 22:40
                    qqbek napisał:

                    > ...nazwanie kogoś po imieniu to jedna sprawa.
                    > Jazda 40km/h po Zakopiance i chwalenie się tym na forum, tylko dlatego, że ktoś
                    > za szacowną i.am.girl chcę jechać trochę szybciej niż ona to dopiero chamstwo.

                    Nazywanie kogoś cipą też jest chamstwem.
                    Poza tym dziewczyna się wkurzyła na trąbienie, a nie na szybka jazdę tamtego kierowcy.

                    > Do tego jeżdżenie sobie po tych na "warszawskich", "poznańskich" i innych rejestracjach.
                    > A co to za różnica, jakie ktoś ma blachy na samochodzie?
                    > Ważne jak jeździ i czy jeździ przepisowo.

                    Nie wiem jak z poznaniakami, ale warszawiacy dość często jeżdżą jak wariaci. Przekraczają prędkość i wykonują niebezpieczne manewry.

                    > Udowodniłem paniusi, że ani przepisowo, ani normalnie nie jechała, jadąc 40 po
                    > zakopiance.
                    > Ale ona się upiera, że ma prawo.
                    > Prosiłem jej o podanie przepisów prawa, z których to jej rzekome uprawnienie wynika
                    > (podając jednocześnie "na tacy" treść artykułów 17 [włączanie się do ruchu] i 19
                    > [prędkość], które jej postępowanie naruszało). Nie doczekałem się żadnej
                    > odpowiedzi na tak postawione pytania.

                    Art. 19.

                    1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
                    2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:

                    * jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;


                    Zgoda, dziewczyna złamała prawo. I to świadomie. Ale...
                    Ten zapis nie jest jednoznaczny z tym, że kierowca ma jechać 90km/h na zakopiance.
                    Ma prędkość dostosować do panujących warunków. Dla jednego będzie to 90, dla drugiego 60 km/h. Nie można poganiać drugiego kierowcy, żeby jechał szybciej.

                    > Być może poniosło mnie trochę (rano w drodze do pracy jechałem za podobnym
                    > "nauczycielem" - nawet nie wiem, czy kobieta, czy facet, bo jechał dwa auta przede
                    > mną)... ale wyłożyłem jedynie wprost, co ja sądzę o takich zachowaniach i co sądzi
                    > o nich Prawo o Ruchu Drogowym... i jak grochem o ścianę.
                    • qqbek Tak więc jeszcze trochę... 01.03.12, 16:13
                      tapatik napisał:

                      > Nazywanie kogoś cipą też jest chamstwem.
                      Tam są kropeczki (w mojej wersji).
                      Potrafię sobie wyobrazić przynajmniej 5 słów, które tam pasują.
                      Najbardziej zaś pasuje mi "ciota"... ale skoro Ty upierasz się przy tym drugim, Twoja sprawa, Twój problem.

                      > Poza tym dziewczyna się wkurzyła na trąbienie, a nie na szybka jazdę tamtego ki
                      > erowcy.

                      Pisała coś innego.
                      A trąbić masz prawo, jak wymusza się na tobie pierwszeństwo i powoduje zagrożenie.
                      A wymusiła.
                      Wymuszenie pierwszeństwa to wg. kodeksu "nieustąpienie". A ustąpienie pierwszeństwa to (Art. 2, ust. 23):
                      "ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku".

                      > Nie wiem jak z poznaniakami, ale warszawiacy dość często jeżdżą jak wariaci. Pr
                      > zekraczają prędkość i wykonują niebezpieczne manewry.

                      Ale to odpowiednie służby są od karania nieprzepisowo jadących kierowców... a nie mający przypisy (tu cytat za i.am.girl) "w doopie".

                      > Zgoda, dziewczyna złamała prawo. I to świadomie. Ale...
                      Świadomie?
                      Ona twierdzi, że nie złamała prawa :)
                      To jak może robić to świadomie, skoro nie powinna była zdać egzaminu na prawo jazdy najwyraźniej?

                      > Ten zapis nie jest jednoznaczny z tym, że kierowca ma jechać 90km/h na zakopian
                      > ce.
                      Owszem, nie oznacza.
                      Gdyby był śnieg, ślizgawica, ulewa, albo inne okoliczności zmuszające do ograniczenia i dostosowania prędkości. Jazda 40km/h w biały dzień po Zakopiance, w dobrych warunkach atmosferycznych pod to nie podpada.

                      > Ma prędkość dostosować do panujących warunków. Dla jednego będzie to 90, dla dr
                      > ugiego 60 km/h. Nie można poganiać drugiego kierowcy, żeby jechał szybciej.

                      Dlaczego?
                      Stwarza zagrożenie na drodze, więc nawet w zabudowanym mam prawo takiego strąbić.
                      • i.am.girl Re: Tak więc jeszcze trochę... 01.03.12, 18:54
                        Kubek, chłopie, ale Ty jesteś niekumaty, aż nie wierze :) Jak wyjeżdżałam na drogę, nic nie jechało, NIC, auto było za wzniesieniem nie było go nawet widać :) Twój umysł widzę nie jest w stanie pojąć tak prostego stwierdzenia, to jak z Tobą dyskutować na jakikolwiek temat. No diesel na mrozie łapie ciężko, ale Ty jesteś z tych co w ogóle :) matko :)
                        • qqbek Ten temat już wałkowaliśmy.... 01.03.12, 19:44
                          i.am.girl napisała:

                          > Kubek, chłopie, ale Ty jesteś niekumaty, aż nie wierze :)
                          Ja?
                          To ja jestem na tyle leniwy, że kodeksu drogowego nie chciało mi się przeczytać?
                          Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, musiałem ten kodeks dwa razy studiować... bo gdy robiłem prawo jazdy, to zakuwałem jeszcze Ustawę "Prawo o ruchu drogowym" z 1983 a nie z 1997 roku.

                          > Jak wyjeżdżałam na dr
                          > ogę, nic nie jechało, NIC, auto było za wzniesieniem nie było go nawet widać :)

                          I sama stwierdziłaś, że było 400m do tego wzniesienia i że te 400m przebył facet z prędkością poddźwiękową (bo gdyby jechał nawet 150km/h to w mniej niż 10-15s nie byłby w stanie Ciebie dogonić).
                          Skoro masz samochód nie potrafiący się rozpędzić do ponad 40km/h w ponad 10s to zaczynam się zastanawiać, co to za samochód... albo jaki masz problem z własnymi umiejętnościami ;)

                          A tak serio - jeżeli pojawił się nagle, to 400m to nie było... i wymusiłaś pierwszeństwo.

                          Jeżeli jednak było 400m - to nie mógł pojawić się nagle, a Ty bidulko:
                          po pierwsze - masz problem ze wzrokiem i/lub umiejętnością obserwacji sytuacji na drodze
                          po drugie - nie potrafisz przyśpieszyć do rozsądnej prędkości w mniej niż 20-30s (skoro po kilkunastu sekundach nadal jechałaś około 40km/h).

                          Tyle odnośnie wymuszenia pierwszeństwa.

                          "Nauczycielstwa" komentować nie zamierzam, pochwal się na najbliższym komisariacie dokładnie w ten sposób, w który uczyniłaś to na forum i zapytaj, co panowie z drogówki na ten temat sądzą. Myślę, że będą sądzić: "2 punkty i stówa minimum".

                          > Twój umysł widzę nie jest w stanie pojąć tak prostego stwierdzenia, to jak z T
                          > obą dyskutować na jakikolwiek temat. No diesel na mrozie łapie ciężko, ale Ty j
                          > esteś z tych co w ogóle :) matko :)

                          Mów mi jeszcze :)
                          • i.am.girl Re: Ten temat już wałkowaliśmy.... 01.03.12, 19:58
                            qbek napisał:
                            > A tak serio - jeżeli pojawił się nagle, to 400m to nie było... i wymusiłaś pier
                            > wszeństwo.
                            Nie wymusiłam uparty osiołku. Pojawił się nagle bo jechał baaaardzo szybko, ciężko Ci to zrozumieć? :)
                            > "Nauczycielstwa" komentować nie zamierzam, pochwal się na najbliższym komisaria
                            > cie dokładnie w ten sposób, w który uczyniłaś to na forum i zapytaj, co panowie
                            > z drogówki na ten temat sądzą. Myślę, że będą sądzić: "2 punkty i stówa minimu
                            > m".
                            Chwaliłam się chwaliłam, mieszkam w małym mieście, brat komendanta jest moim przyjacielem, wiec nie nudź już o tej policji, bo mnie to nie rusza :) Może teraz sobie dasz spokój z tą policją. Jakiś Ty prosty człowiek , życia nie znasz hehe
                            Co każdy Twój post dostaję takiego ataku śmiechu, że już nie mogę tego czytać. Zlituj się błagam Cie :D:D
                            • qqbek Pogrążysz się jeszcze trochę sama, czy mam pomóc? 01.03.12, 20:08
                              i.am.girl napisała:

                              > Nie wymusiłam uparty osiołku. Pojawił się nagle bo jechał baaaardzo szybko, cię
                              > żko Ci to zrozumieć? :)
                              Najwyraźniej.
                              Skoro musiał "istotnie zmniejszyć prędkość", a ty dopiero wykonałaś manewr skrętu z podporządkowanej w drogę z pierwszeństwem, to nie ustąpiłaś pierwszeństwa. Koniec, kropka.

                              > Chwaliłam się chwaliłam, mieszkam w małym mieście, brat komendanta jest moim pr
                              > zyjacielem, wiec nie nudź już o tej policji, bo mnie to nie rusza :)

                              Za to każdego "nieskumplowanego" z policją i owszem :)

                              > Może teraz
                              > sobie dasz spokój z tą policją.

                              Dlaczego?
                              Kiedyś wyjedziesz ze swojego małego, małopolskiego miasteczka, na obszar działania innej komendy powiatowej.

                              > Jakiś Ty prosty człowiek , życia nie znasz heh
                              > e

                              Jestem uczciwym człowiekiem, bez jednego mandatu za ostatnie 7 czy 8 lat.
                              Uważam się też za przeciętnego kierowcę, którego coraz bardziej wkurzają różnej maści sieroty i "nauczyciele" drogowi, bez krzty pojęcia o Prawie o Ruchu Drogowym.

                              > Co każdy Twój post dostaję takiego ataku śmiechu, że już nie mogę tego czytać.
                              > Zlituj się błagam Cie :D:D

                              Nie posikaj się tam czasem, bo nawet brat komendanta na wysiłkowe nietrzymanie moczu nie pomoże :)
                              • anna_sla Re: Pogrążysz się jeszcze trochę sama, czy mam po 01.03.12, 20:22
                                oj długo tak jeszcze zamierzacie?? Każde uparte i każde chce mieć ostatnie słowo! Jak dwie kozy! Weźcie się umówcie się na randkę łóżkową i wyfrustrujcie się razem :D:D może wreszcie będzie cisza i spokój w wątku :P
                                • qqbek Randka:P 01.03.12, 20:27
                                  anna_sla napisała:

                                  > oj długo tak jeszcze zamierzacie?? Każde uparte i każde chce mieć ostatnie słow
                                  > o! Jak dwie kozy! Weźcie się umówcie się na randkę łóżkową i wyfrustrujcie się
                                  > razem :D:D może wreszcie będzie cisza i spokój w wątku :P

                                  Ja mam trochę śmiechu pomiędzy zmienianiem pieluch... i ona (przynajmniej tak twierdzi) ma ubaw, więc co to komu przeszkadza?
                                  Ale żebym 300km na łóżkową randkę miał jechać? Eee- nie te lata... jak miałem tyle lat, co moja interlokutorka, to mi się jeszcze chciało, ale teraz ;)
                                  • anna_sla Re: Randka:P 01.03.12, 20:44
                                    ale ona też jest kierowcą, zawsze jest szansa, że dojedzie... albo wiem.. w połowie drogi :D
                                    • qqbek Re: Randka:P 01.03.12, 20:49
                                      anna_sla napisała:

                                      > ale ona też jest kierowcą, zawsze jest szansa, że dojedzie...

                                      Szansa jest... że dojedzie... ale czy jest, że mi się zechce dojść? ;)
                                      P.S.
                                      Wiem, że kawał wredoty ze mnie... ale przynajmniej się z tym nigdy nie kryłem :)
                              • i.am.girl Re: Pogrążysz się jeszcze trochę sama, czy mam po 01.03.12, 23:19
                                qqbek napisał:
                                > Najwyraźniej.
                                > Skoro musiał "istotnie zmniejszyć prędkość", a ty dopiero wykonałaś manewr skrę
                                > tu z podporządkowanej w drogę z pierwszeństwem, to nie ustąpiłaś pierwszeństwa.
                                > Koniec, kropka
                                Kiedy wyjeżdzałam na główną, auta jeszcze nie było widać. Ile razy mam to zdanie powtórzyć matko jedyna i wszyscy święci nie wytrzymam :DJednak jesteś ograniczony, może te pieluchy? :)
                                > Za to każdego "nieskumplowanego" z policją i owszem
                                To już mi wisi :)
                                > Jestem uczciwym człowiekiem, bez jednego mandatu za ostatnie 7 czy 8 lat.
                                > Uważam się też za przeciętnego kierowcę, którego coraz bardziej wkurzają różnej
                                > maści sieroty i "nauczyciele" drogowi, bez krzty pojęcia o Prawie o Ruchu Drog
                                > owym.
                                Zdaje się że prawo jazdy masz dłużej? Hmm ciekawe za co dostałeś mandat, może za jakąś blondynkę rycersko przyjąłeś? :D
                                > Nie posikaj się tam czasem, bo nawet brat komendanta na wysiłkowe nietrzymanie
                                > moczu nie pomoże :)
                                No ja Cię błagam, bo umrę :D Kurna, dyskusja z Tobą jest lepsza niż Klient nać pannnn Ani mru mru. No chyba sobie to wydrukuję :D
                                Wniosek z całej dyskusji jest taki, że nie umiesz kojarzyć faktów, nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, nie masz wyobraźni, a nerwowi kierowcy jak Ty i Twoja żona są najniebezpieczniejszymi kierowcami na drogach, taka jest prawda. No to kończmy tę absurdalną rozmowę, bo mi się zmarchy porobią od śmiechu, serio już nie mogę :D
                                • qqbek Re: Pogrążysz się jeszcze trochę sama, czy mam po 01.03.12, 23:46
                                  i.am.girl napisała:

                                  > Kiedy wyjeżdzałam na główną, auta jeszcze nie było widać. Ile razy mam to zdani
                                  > e powtórzyć matko jedyna i wszyscy święci nie wytrzymam :DJednak jesteś ogranic
                                  > zony, może te pieluchy? :)

                                  Być może - dużo ostatnio nie sypiam :)

                                  > Zdaje się że prawo jazdy masz dłużej? Hmm ciekawe za co dostałeś mandat, może z
                                  > a jakąś blondynkę rycersko przyjąłeś? :D

                                  Prawo jazdy mam 16 lat. Nie, mandat ostatni dostałem za przekroczenie dopuszczalnej o 20km/h "w gęsto zabudowanym sadem i polem".

                                  > No ja Cię błagam, bo umrę :D Kurna, dyskusja z Tobą jest lepsza niż Klient nać
                                  > pannnn Ani mru mru. No chyba sobie to wydrukuję :D

                                  Cieszę się, że się podoba.

                                  > Wniosek z całej dyskusji jest taki, że nie umiesz kojarzyć faktów, nie potrafis
                                  > z czytać ze zrozumieniem, nie masz wyobraźni, a nerwowi kierowcy jak Ty i Twoja
                                  > żona są najniebezpieczniejszymi kierowcami na drogach, taka jest prawda.

                                  16 lat, grubo ponad 300.000 przejechanych kilometrów... i jeden wypadek, gdy stałem na czerwonym świetle... są gorsi.
                                  Może i jestem nerwowy... ale do mojej żony sporo mi jeszcze brakuje :)
                                  Żona zaś zaliczyła raz latarnię, bo gołoledź była (a przejechała już jakieś 60.000km) ...
                                  ... więcej grzechów brak.

                                  > No to
                                  > kończmy tę absurdalną rozmowę, bo mi się zmarchy porobią od śmiechu, serio już
                                  > nie mogę :D

                                  Kobieta ze "śmieszkami" to dowód na jej poczucie humoru... niektórzy faceci to doceniają :)
                                  A i ja ubaw miałem przedni, za wycieczki osobiste raz jeszcze przepraszam i życzę powodzenia... i lepszego niż mój "wyniku" za kółkiem po 16 latach :)
              • tapatik Re: Kogo chcesz uczyć? 28.02.12, 22:29
                qqbek napisał:

                > Zastanów się, nim napiszesz przeczytaj, co poniżej.
                > Skończonej ci..y "nauczycielki" nie nauczysz...

                Jesteś chamem.

                > nauczy ją dopiero ktoś, kogo wkurzy ponad normę.
                > Wtedy będzie mogła mieć w "doopie" (jak to sama stwierdziła:).

                No więc właśnie i.am.girl uczyła pewnego kierowcę zasad dobrego wychowania, bo Ją wkurzył.
      • qqbek Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 14:22
        i.am.girl napisała:

        > Ale są lepsze sposoby, instruk
        > tor mnie nauczył, jak trąbi na Ciebie na skrzyżowaniu, włączasz awaryjne, wycho
        > dzisz, sprawdzasz coś pod kołami czy gdzieś i tak aż ze dwa razy światła przejd
        > ą, a niech się wkurza jak mu tak śpieszno :)

        Odpowiadać chamstwem na cudzą irytację z powodu Twojej nieporadności - pocieszne i skuteczne ;)

        > Jak mnie ostatnio Warszawiak strąb
        > ił, to zwiolniłam na Zakopiance do 40 i jechałam tak aż do momentu gdzie zaczeł
        > a się dwupasmówka. A niech sobie trąbi :)

        W czerwcu ubiegłego roku jechałem do Kazimierza Dolnego z Puław (ci, którzy znają tę trasę wiedzą o co chodzi). Jechał przede mną taki "nauczyciel". Zdziwił się bardzo, gdy dostał mandat (zadzwoniłem po Policję, zatrzymałem się za nim, gdy go zwinęli do kontroli i na dowód wykroczenia [jazda z prędkością utrudniającą ruch innym kierowcom] pokazałem im zapis z rejestratora - dostał 200 złotych mandatu i dwa punkty karne). Klął pod niebiosa. Ale jak cham mnie próbuje uczyć, to i ja potrafię takiego chama usadzić.

        > Nie daj się dziadom, jak oni nie mają
        > kultury, to Ty też nie miej.

        Bardzo cenna wskazówka. Kiedyś trafisz na mnie i będzie płacz i zgrzytanie zębów... a śmieje się ten, kto się śmieje ostatni.

        > Jak on się wkurza, to im pokaż że na Ciebie się n
        > ie trąbi, i rogal na twarzy :)

        Pamiętaj! Przy Policjantach też tego rogala nie zdejmuj z twarzy, to poza dmuchaniem w alkomat jeszcze narkotest Ciebie będzie czekał :)
        • i.am.girl Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 14:39
          qqbek napisał:
          > Odpowiadać chamstwem na cudzą irytację z powodu Twojej nieporadności - pocieszn
          > e i skuteczne ;)

          Nie mówię o sytuacji kiedy ja zawinilam, mówię o sytuacji, kiedy jedzie gó...arz i cwaniakuje bo ruszam na skrzyzowaniu przepisowo a nie rozpedzam sie jak idiotka jakby on chcial

          > W czerwcu ubiegłego roku jechałem do Kazimierza Dolnego z Puław (ci, którzy zna
          > ją tę trasę wiedzą o co chodzi). Jechał przede mną taki "nauczyciel". Zdziwił s
          > ię bardzo, gdy dostał mandat (zadzwoniłem po Policję, zatrzymałem się za nim, g
          > dy go zwinęli do kontroli i na dowód wykroczenia [jazda z prędkością utrudniają
          > cą ruch innym kierowcom] pokazałem im zapis z rejestratora - dostał 200 złotych
          > mandatu i dwa punkty karne). Klął pod niebiosa. Ale jak cham mnie próbuje uczy
          > ć, to i ja potrafię takiego chama usadzić.

          Hmm jak jego wina, wlecze się bo jeździć baran nie potrafi to zrobiłeś dobrze, ale jak ja wyjechałam z bocznej drogi, a facet był za mną 400 metrów w momencie mojego włączania się do ruchu, ale musiał zwolnić bo jechał idiota koło 170 km/h łamiąc przepisy (dozwolona 90) i dlatego mnie strąbił, to już nie mój problem, kultury się nauczy i przepisów przy okazji.

          > Bardzo cenna wskazówka. Kiedyś trafisz na mnie i będzie płacz i zgrzytanie zębó
          > w... a śmieje się ten, kto się śmieje ostatni.

          Oczywiście, w wyżej wymienionej sytuacji on złamał przepisy ja nie. Mnie wolno było jechac 45 km/h, no prawie 50 było ale mniejsza z tym, a jemu 170 nie. I tak też robię, nie daję sobie w kaszę dmuchać, ale odgrywam się nie łamiąc przepisów, więc możesz dzwonić na 997 jak mnie spotkasz, powodzenia :D

          > Pamiętaj! Przy Policjantach też tego rogala nie zdejmuj z twarzy, to poza dmuch
          > aniem w alkomat jeszcze narkotest Ciebie będzie czekał :)

          Zawsze mam rogala na twarzy, dzięki temu nie dostałam jeszcze mandatu ale dziękuję za radę :) nie piję jak jadę, bo nie chcę mieć czyjegoś życia na sumieniu a narkotyki mnie nie interesują


          • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 15:00
            acet był za mną 400 metrów w momencie mojego włączania się do ruchu, ale musiał zwolnić bo jechał idiota koło 170 km/h łamiąc przepisy (dozwolona 90) i dlatego mnie strąbił, to już nie mój problem, kultury się nauczy i przepisów przy okazji.

            twoja historia sie kupy zupelnie nie trzyma
            bo watpie zeby wyjezdzal na glowna driftem ze 120 na liczniku
            takze by zwolnil tak czy tak
            moze sie do tego ruchu wlaczlas 5 minut
            • i.am.girl Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 16:21
              jamesonwhiskey napisał
              > bo watpie zeby wyjezdzal na glowna driftem ze 120 na liczniku

              Proponuję lekcje czytania ze zrozumieniem. Facet był już na głównej.
              • jamesonwhiskey Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 17:01
                no faktycznie troche mnie zmylil twoj opis
          • qqbek Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfikator.. 24.02.12, 15:24
            Z pierwszej części wynika, że włączając się do ruchu ordynarnie wymusiłaś na gościu pierwszeństwo (i g. Policję by interesowało, z jaką prędkością gość jechał - gdyby nie wyhamował i walnął, to by sobie na twój koszt samochód wyklepał).
            Od ustalania, z jaką prędkością poruszają się inni użytkownicy drogi jest Policja, Straż Wiejska i homologowane urządzenia pomiarowe.
            Twoim obowiązkiem jest włączyć się do ruchu w sposób nie sprowadzający zagrożenia na innych użytkowników drogi i z zachowaniem szczególnej ostrożności.
            A nie ocenianie, czy gość jechał 90, 120 czy 150km/h.

            i.am.girl napisała:

            > Oczywiście, w wyżej wymienionej sytuacji on złamał przepisy ja nie. Mnie wolno
            > było jechac 45 km/h, no prawie 50 było ale mniejsza z tym, a jemu 170 nie. I ta
            > k też robię, nie daję sobie w kaszę dmuchać, ale odgrywam się nie łamiąc przepi
            > sów, więc możesz dzwonić na 997 jak mnie spotkasz, powodzenia :D

            Przepisy złamaliście obydwoje.
            Doczytaj sobie dziewczyno art. 19 ustęp 2 punkt 1 Ustawy "prawo o ruchu drogowym" (popularnie zwanej "Kodeksem Drogowym").
            Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50km/h na godzinę jemu należało się (zgodnie z taryfikatorem) - 400-500 zeta i 10 punktów.
            Tobie za jazdę z prędkością utrudniającą jazdę innym kierującym - od 50 do 200 zeta i 2 punkty. Plus 6 punktów i 300 z Art. 17. ust. 2 (nieustąpienie pierwszeństwa przy włączaniu się do ruchu).
            Czyli za swoje wykroczenia mogłabyś teoretycznie "zarobić" większy mandat niż tamten kierowca, i tylko 2 punkty karne mniej.


            > Zawsze mam rogala na twarzy, dzięki temu nie dostałam jeszcze mandatu ale dzięk
            > uję za radę :)

            Jak trafisz ze swoimi "nauczycielskimi" tendencjami na mnie, to mandat dostaniesz.
            Już ja dopilnuję drogówkę, żeby wystawili.
            • i.am.girl Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 16:20
              qqbek napisał:

              > Z pierwszej części wynika, że włączając się do ruchu ordynarnie wymusiłaś na go
              > ściu pierwszeństwo (i g. Policję by interesowało, z jaką prędkością gość jechał
              > - gdyby nie wyhamował i walnął, to by sobie na twój koszt samochód wyklepał).
              > Od ustalania, z jaką prędkością poruszają się inni użytkownicy drogi jest Polic
              > ja, Straż Wiejska i homologowane urządzenia pomiarowe.
              > Twoim obowiązkiem jest włączyć się do ruchu w sposób nie sprowadzający zagrożen
              > ia na innych użytkowników drogi i z zachowaniem szczególnej ostrożności.
              > A nie ocenianie, czy gość jechał 90, 120 czy 150km/h.
              >

              Przykro mi ale nie, kiedy już wyjeżdzałam dopiero go zobaczyłam, ponieważ jechał drogą główną ale był za wzniesieniem kiedy już wyjeżdzalam, więc nie moja wina. A on dojechał szybko do mnie musiał zahamować dlatego ze to 400 m przejechal w chwile bo jechal duzo za szybko/ Podsumowując nie mial prawa mnie ztrąbic bo ja wyjezdzalam na droge to jego nawet widac nie bylo bo byl za wzniesieniem. Za trudno to wam załapać chłopcy :)

              > Tobie za jazdę z prędkością utrudniającą jazdę innym kierującym - od 50 do 200
              > zeta i 2 punkty. Plus 6 punktów i 300 z Art. 17. ust. 2 (nieustąpienie pierwsze
              > ństwa przy włączaniu się do ruchu).
              Goowno prawda, jechałam przepisowo, nie jechałam 30, jechałam prawie 50 i wolno mi to było niestety :)

              > Jak trafisz ze swoimi "nauczycielskimi" tendencjami na mnie, to mandat dostanie
              > sz.
              Nie dostanę, bo jak już wspomniałam nie łamię przepisów. Jadę z najniższą DOZWOLONA predkoscią kiedy cwaniaczek chce kogos zabic bo nie potrafi jechać przepisowo. Resztę mam w doopie

              • jamesonwhiskey Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 17:04
                >Nie dostanę, bo jak już wspomniałam nie łamię przepisów. Jadę z najniższą DOZWOLONA >predkoscią

                slyszal ktos o dozwolonej najnizszej predkosci ? bo ja nie

                autostrady nie liczymy
                • qqbek Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 17:47
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > slyszal ktos o dozwolonej najnizszej predkosci ? bo ja nie
                  >
                  > autostrady nie liczymy

                  Nawet na autostradzie nie ma najniższej dozwolonej prędkości.
                  Jest wymóg, by pojazd konstrukcyjnie był przystosowany do osiągania prędkości ponad 40km/h (co eliminuje ciągniki rolnicze i wszystkie pojazdy wolnobieżne).
                • lepian4 Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 20:03
                  Moja zonka tez tego nie slyszala, az ze lzami w oczach wrocila do domu z mandatem. Jechala stanowczo za wolno, wiecej wykroczen jej nie udowodniono. Na odcinku 9 km utworzyla tez korek, bo niestety po drodze byla tez sygnalizacja i jej zdaniem silnik nawalil. Tak za nia trabili, ze policja sie tym zainteresowaal i ja sciagneli na pobocze.
              • qqbek Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 17:45
                i.am.girl napisała:

                > Przykro mi ale nie, kiedy już wyjeżdzałam dopiero go zobaczyłam, ponieważ jecha
                > ł drogą główną ale był za wzniesieniem kiedy już wyjeżdzalam, więc nie moja win
                > a.
                Gdyby walnął, a nie uprzejmie wyhamował, to wina byłaby jak najbardziej Twoja.

                > A on dojechał szybko do mnie musiał zahamować dlatego ze to 400 m przejechal
                > w chwile bo jechal duzo za szybko/
                400m w chwilę?
                Bredzisz, jak potłuczony ZOMO-wiec.
                Nawet gdyby jechał 160km/h (44m/s) to przejechanie 400m zajęłoby mu prawie 10 (słownie: DZIESIĘĆ!) sekund. To więcej niż dość, żeby go zauważyć.
                Tak więc ordynarnie wymusiłaś pierwszeństwo i do tego w 10 sekund nie potrafiłaś rozwinąć rozsądnej prędkości.

                > Podsumowując nie mial prawa mnie ztrąbic bo
                > ja wyjezdzalam na droge to jego nawet widac nie bylo bo byl za wzniesieniem. Z
                > a trudno to wam załapać chłopcy :)

                Jeżeli był 400m od Ciebie, to miał prawo strąbić Ciebie, bo powodowałaś zagrożenie na drodze.
                Zrozum to dziewczynko.
                Fizyki (i prostego wyliczenia na niej opartego) nie oszukasz.

                > Goowno prawda, jechałam przepisowo, nie jechałam 30, jechałam prawie 50 i wolno
                > mi to było niestety :)

                Nie wolno.
                Nie twórz na siłę nowej wersji kodeksu drogowego.
                Jeżeli dozwolone jest "90" to jazda "50" to już prędkość uciążliwa dla innych kierujących.
                Nie ma w kodeksie drogowym "najniższej dozwolonej prędkości", co ty Kobieto próbujesz tu tworzyć?

                > Nie dostanę, bo jak już wspomniałam nie łamię przepisów. Jadę z najniższą DOZWO
                > LONA predkoscią kiedy cwaniaczek chce kogos zabic bo nie potrafi jechać przepis
                > owo. Resztę mam w doopie
                j/w
                Jaka jest Twoim zdaniem ta "najniższa dozwolona" i w którym artykule prawa o ruchu drogowym (kodeksu drogowego) została ona Twoim zdaniem określona? Z ciekawością dowiem się tego.
                Jadąc bez powodu "50" w miejscu, w którym dozwolone jest "90" łamiesz przepisy, popełniasz wykroczenie z art.19 PoRD... twoje dobre samopoczucie nie zmieni prawa.

                Ja wredny nie jestem... ale jak kogoś takim jeżdżeniem w końcu wkurzysz, to możesz mieć pewność, że do domu nie dojedziesz (przy Twoim "refleksie" opisanym powyżej, nie masz najmniejszej szansy wyhamować, gdy wkurzony Twoją powolnością cham zdecyduje się Ciebie wyprzedzić i dać po hamulcach do zera... wina będzie twoja, a on wytłumaczy się, że królika/psa/kota nie chciał potrącić, dlatego musiał awaryjnie zahamować). Do domu zabiorą Ciebie znajomi albo rodzina... mieć pozostaje tylko nadzieję, że tacy, którzy potrafią, a nie "umiejom" jeździć.
                • i.am.girl Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 18:16
                  qqbek napisał:
                  > Nawet gdyby jechał 160km/h (44m/s) to przejechanie 400m zajęłoby mu prawie 10 (
                  > słownie: DZIESIĘĆ!) sekund. To więcej niż dość, żeby go zauważyć.
                  > Tak więc ordynarnie wymusiłaś pierwszeństwo i do tego w 10 sekund nie potrafiła
                  > ś rozwinąć rozsądnej prędkości.
                  >

                  Rozumiem że sugerujesz jeździć niepewnie, czyli jak już wyjechałam na drogę, w tej chwili pokazał się za wzniesieniem samochód jadący szybko (JAK BYLAM JUZ NA DRODZE) to powinnam narobić w majtki i wrócić szybciutko na drogę boczną żeby pirat drogowy mógł przejechać nie zwalniając czasem do prędkości dozwolonej? Czy tak to się robi? Kiedy ja wyjeżdzam na drogę w momencie, kiedy drugi kierowca ma możliwość zobaczyć mnie już z 400 metrów, to ja nie łamię przepisów. No chyba że sugerujesz iż powinnam być Jackowskim: nie, nieraz nie wyjeżdzaj bo zaraz będzie jechał samochód.
                  wniosek: ja wyjechałam prawidłowo, nie rozwinę 170 w parę sekund bo nie mam tak dobrego samochodu, a drugi kierowca miał dużo czasu żeby sobie zwolnić, ale był bucem i deptał do ostatniej chwili, po czym trąbił na mnie bo był zwyłym chamem i tyle, rozwinęłam do 60 kiedy zdążył mnie dojechać i strabić, więc to już tylko jego chamstwo. Wtedy zwoln iłam do około 45 i tyle mam do powiedzenia. Za bycie doopkiem się płaci. I oczywiście nie ma najniższej dozwolonej, ale nikt mi nie powie, że na drodze na której jest 90 max, nie mogę jechać 50, kiedy nie ma ruchu i tylko jeden wredny buc jedzie za mną.
                  • qqbek Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 19:30
                    i.am.girl napisała:

                    > Rozumiem że sugerujesz jeździć niepewnie, czyli jak już wyjechałam na drogę, w
                    > tej chwili pokazał się za wzniesieniem samochód jadący szybko (JAK BYLAM JUZ NA
                    > DRODZE) to powinnam narobić w majtki i wrócić szybciutko na drogę boczną żeby
                    > pirat drogowy mógł przejechać nie zwalniając czasem do prędkości dozwolonej?

                    Sugeruję jedynie, że coś w Twojej "historyjce" kupy się nie trzyma.

                    > Cz
                    > y tak to się robi? Kiedy ja wyjeżdzam na drogę w momencie, kiedy drugi kierowca
                    > ma możliwość zobaczyć mnie już z 400 metrów, to ja nie łamię przepisów. No chy
                    > ba że sugerujesz iż powinnam być Jackowskim: nie, nieraz nie wyjeżdzaj bo zaraz
                    > będzie jechał samochód.
                    > wniosek: ja wyjechałam prawidłowo, nie rozwinę 170 w parę sekund bo nie mam tak
                    > dobrego samochodu, a drugi kierowca miał dużo czasu żeby sobie zwolnić, ale by
                    > ł bucem i deptał do ostatniej chwili, po czym trąbił na mnie bo był zwyłym cham
                    > em i tyle, rozwinęłam do 60 kiedy zdążył mnie dojechać i strabić, więc to już
                    > tylko jego chamstwo.

                    Do 60 w 15 sekund to nawet Maluch się rozpędzał.

                    > Wtedy zwoln iłam do około 45 i tyle mam do powiedzenia. Za
                    > bycie doopkiem się płaci. I oczywiście nie ma najniższej dozwolonej, ale nikt
                    > mi nie powie, że na drodze na której jest 90 max, nie mogę jechać 50, kiedy ni
                    > e ma ruchu i tylko jeden wredny buc jedzie za mną.

                    Teraz piszesz to... a zaczęłaś od [pozwoliłem sobie podkreślić najciekawszy fragment]:

                    > Jak mnie ostatnio Warszawiak strąbił, to zwiolniłam na Zakopiance do 40
                    > i jechałam tak aż do momentu gdzie zaczeła się dwupasmówka.

                    Kiedy trzeba jechać po zakopiance, żeby była pusta i tylko jeden samochód jechał za Tobą? Chętnie się dowiem.
                    Gdybyś rzeczywiście jechała 50 przy dozwolonych 90 na pustej drodze, to bez problemu dałoby się Ciebie wyprzedzić... a Ty piszesz, że dopiero za Myślenicami mógł Ciebie wyprzedzić.
                    Bredzisz, nie znasz przepisów, i jeszcze się tym chlubisz... w końcu trafisz na podobnego sobie "nauczyciela"... tylko dużo lepiej znającego przepisy. I będzie płacz, zgrzytanie zębów i rachunek za naprawę auta.

                    Życzę jednak Tobie, byś poszła po rozum do głowy, nim będzie do tego musiało dojść.
                    • i.am.girl Re: Poczytaj dziewczyno kodeks drogowy i taryfika 24.02.12, 21:15
                      qqbek
                      > > Jak mnie ostatnio Warszawiak strąbił, to zwiolniłam na Zakopiance do 4
                      > 0

                      > > i jechałam tak aż do momentu gdzie zaczeła się dwupasmówka.

                      Tak, rozpędziłam się do 60 a jak mnie strąbił to zwolniłam

                      > Do 60 w 15 sekund to nawet Maluch się rozpędzał.

                      nooooooooooooooooo a ja sie rozpedzalam w kilka sekund w czasie ktorych pirat zdążył mnie dojechać bo jechal baaaardzo szybko

                      > Gdybyś rzeczywiście jechała 50 przy dozwolonych 90 na pustej drodze, to bez pro
                      > blemu dałoby się Ciebie wyprzedzić... a Ty piszesz, że dopiero za Myślenicami m
                      > ógł Ciebie wyprzedzić.
                      Jakich Myślenicach? Gdzie było słowo o Myślenicach? Ty naprawdę czytasz co drugie słowo? Nie dało się wyprzedzić na podwójnej, mówi Ci coś to słowo? Nic nie rozumiesz, bredzisz byle bredzisz, nawet nie próbujesz zrozumieć co piszę. Poza tym jakie wymuszenie pierwszeństwa skoro wyjeżdzałam na drogę w momencie kiedy na horyzoncie nie było widać nawet pirata. Ty nienormalny jesteś czy niekumaty tylko? Chcesz się pokłócić to idz do kogoś bliższego a nie cwaniakuj tutaj, i przeczytaj ze zrozumieniem bo kiepsko u Ciebie z IQ. Nie jestem przyzwyczajona tłumaczyć matołom jednej rzeczy 10 razy
                      • qqbek Koniec... 24.02.12, 22:23
                        ...pisania z Tobą, marna i duchowo biedna istoto... pozostaje mi mieć nadzieję, że nigdy Ciebie na drodze nie spotkam :)
                        • i.am.girl Re: Koniec... 24.02.12, 22:26
                          No i tak to jest jak się już nie wie co powiedzieć :D Kubeczku, na drugi raz czytamy posty dokładnie, potem się wypowiadamy. No to jak koniec to koniec.
                          • qqbek Re: Koniec... 24.02.12, 22:32
                            i.am.girl napisała:

                            > No i tak to jest jak się już nie wie co powiedzieć :D Kubeczku, na drugi raz cz
                            > ytamy posty dokładnie, potem się wypowiadamy. No to jak koniec to koniec.

                            Czytałem dokładnie... aż za dokładnie.
                            I wyszła mi z tych twoich wypocin dokładnie taka ci_a, jak ta, która w kołnierz ortopedyczny mnie wsadziła dwa lata temu, po tym, jak 14 lat bez wypadku przejeździłem.
                            Przepraszać mogę co najwyżej za szczerość.
                            A moje zdanie wygląda tak:
                            1. nie nadajesz się na kierowcę;
                            2. sądzisz, że jesteś świetnym kierowcą i powinnaś uczyć kultury i przepisów innych (zwłaszcza na warszawskich rejestracjach);
                            3. jeszcze Ciebie ktoś w tym Twoim zacietrzewieniu zadziwi i zmusi do myślenia, lepiej, bym był to ja (pisząc na forum), niż ktoś, kto postanowi w końcu Tobie dać lekcję na drodze.

                            Miało być "punto finito"... ale coś dopisałem.
                            Pomyśl o tym, co napisałem, gdy dostaniesz pierwszy mandat za spowodowanie kolizji... proszę :)
                            • i.am.girl Re: Koniec... 25.02.12, 10:17
                              Dzięki za rady, jednakowoż nie skorzystam :)
      • lepian4 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 16:28
        Gorzej bedzie, jak po takiej akcji edukacyjnej ten poddenerwowany kierowca wiedzie ci na zadek.

        Instruktor tez opowiedzial, co trzeba zrobic, by sie nie wkopac w jeszcze wieksze bagno?
        • lacido Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 21:54
          gorzej dla kogo? :)
          • lled Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 24.02.12, 22:24
            gdy ktos mi zajedzie droge to najpierw patrze czy to nie chinczyk a pozniej czy to nie baba.
            wiec ja kobiet kierowcow nie dyskryminuje!
            • thelma.333 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 28.02.12, 22:57
              no prosze, a mnie dwa razy zajechali droge, patrze, a to faceci byli
              moze to ci twoi chinczycy?
              • lled Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 01.03.12, 05:20
                to odpowiedz mi dlaczego jak jestem w chinach to nie moge wypozyczyc samochodu a zolci moga wypozyczac samochody na calym swiecie?
                chinczyk, wietnamczyck czy z kambodzy nie potrafi jezdzic samochodem. gorsze sa tylko baby!
    • zeberdee28 Re: Czy Wy faceci naprawdę musicie tak trąbić... 01.03.12, 21:54
      Płacisz frycowe:) Nie umiesz jeździć autem więc cię stresują żebyś jeździła bardziej dynamicznie, bo swoją nieumiejętnością tamujesz ruch i stwarzasz niebezpieczeństwo. Przyjęłaś prawo jazdy więc nie masz już forów, uważasz się za kierowcę więc cię inni też za kierowcę pełnoprawnego uważają, sorry. Dentysta który mówi że jest dentystą i kasuje jak dentysta, ale dopiero się uczy i się mocno grzebie się z robotą też by cię wku...ł, tak jak ty wku...asz innych uczestników ruchu. Pracuj nad sobą, ucz się i pokornie znoś krytykę - tak się osiąga wprawę.
      • anna_sla od dzisiaj jeżdżę z listkiem 02.03.12, 08:49
        > Dentysta który mówi że jest dentystą i kasuje jak dentysta, ale dopiero się uczy i się mocno gr
        > zebie się z robotą też by cię wku...ł, tak jak ty wku...asz innych uczestników
        > ruchu.

        Zdziwiłbyś/łabyś się ile jestem w stanie znieść, zaakceptować, zrozumieć... szkoda, że inni nie...

        > Pracuj nad sobą, ucz się i pokornie znoś krytykę - tak się osiąga wprawę

        pracuję...

        Kupiłam listek i kilka innych "wesoło-grzecznościowych" magnesów i od dzisiaj z nimi jeżdżę (zalinkowane gdzieś w poście ;)). Za jakiś czas ocenię jeszcze "wyrozumiałość" dla zielonego kierowcy ;)
        • koham.mihnika.copyright szkoda, ze nie moge zrobic takiego 02.03.12, 11:49
          tygrysa czy lwa z glowa na sprezynce. Glowa bylaby moja i by sie kiwala potakujaco na kazdym wyboju. jesli o liscia dolaczysz rozbrajajacy usmiech, to sukces murowany. Nawet kierowca ciezarowki nie potrafi sie gniewac na usmiechnieta blondunke.
          A jakie wlasciwie masz wlosy? ;-{)
          • anna_sla Re: szkoda, ze nie moge zrobic takiego 02.03.12, 14:40
            haha.. szatynka (nie mylić z szatanką, ale takową też bywam :P) z wieloma pasemkami blond i rudymi :) czyli ani blond ani ruda ani szatynka ani nawet kasztanowe ;), bo widać wszystkie te kolory w różnych odcieniach.. mówię Ci fajnie wygląda :D
            • i.am.girl Re: szkoda, ze nie moge zrobic takiego 02.03.12, 22:53
              anna_sla napisała:

              > haha.. szatynka (nie mylić z szatanką, ale takową też bywam :P) z wieloma pasem
              > kami blond i rudymi :) czyli ani blond ani ruda ani szatynka ani nawet kasztano
              > we ;), bo widać wszystkie te kolory w różnych odcieniach.. mówię Ci fajnie wygl
              > ąda :D

              A to ciekawe, jako to wygląda :)
              • koham.mihnika.copyright glosujemy ZA fotka? 02.03.12, 23:48

                • anna_sla Re: glosujemy ZA fotka? 03.03.12, 00:16
                  fotkę to najlepiej w słońcu zrobić, a takowego od tygodnia u nas nie było :D.. poza tym wątpię by fotka odzwierciedliła efekt :D.
                  • koham.mihnika.copyright dasie, dasie 03.03.12, 01:59
                    kamery maja lampy blyskowe!
                    mozesz takie artystyczne zrobic, zeby zakryc twarz i wyeksponowac wlosy.
                    albo z boku lub tylu.

                    kto byl inspiracja? fryzjer z Lublina? [ten co Muche pielegnuje].
                    • anna_sla Re: dasie, dasie 03.03.12, 11:45
                      trochę mam daleko do Lublina :D jechałabym tam 8,5 godziny ;)
                      • koham.mihnika.copyright juz sie nie drocz, rob te fotke, moze byc koltun 03.03.12, 12:58

                        • anna_sla Re: juz sie nie drocz, rob te fotke, moze byc kol 03.03.12, 17:50
                          oj dobra już dobra ;) ale musisz czekać do jutra, o ile uda się uruchomić aparat (ładuję mu akumulatory), bo wielokrotnie miał bliskie spotkania z glebą. A telefonem nie udaje się wychwycić, mąż próbował, ale ni hu hu nie oddaje tego..
                          • koham.mihnika.copyright krecia robote robi zazdrosnik ;-{) 03.03.12, 23:27

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka