zachmurzonazona
18.03.12, 22:26
nie moge juz dalej tak zyc. jestem zalamana niezaradnoscia, niezdarnoscia, tchorzostwem itp
Nie wiem jak TO nazwac, ale... dluzej nie moge zyc z kims, kto tylko lubi siedziec w domu /jak praca do niego przyjdzie to wtedy pracuje, tak, jak przyjdzie, bo sam jej nie szuka/
Niby mlody czlowiek /43 lata/ ale ... Zalatwic sprawe-nie; zamowic jedzenie u kelnera- musze szybko, bez wydziwian i pytan /on zna lepiej angielski/ i tylko restauracje 3 te same; powiedziec sasiadom, zeby wynosili smieci do smietnika a nie trzymali za drzwiami-nie /wynajmujemy 2 rodzinny dom, my na gorze, oni na dole/, ona wrzeszczy na mnie, ze nasz kot biega i jej tupie, on-bez reakcji; jej dziecko biega, halasuje-nic, zero reakcji, ale mnie ciagle mowi co ono tam wyprawia; gdziekolwiek jechac do sklepu-nie, nie lubi; cos wyjasnic, wytlumaczyc-nie, nie bedzie tego robic; na plaze-nie; na wycieczke-nie; pojedzmy gdzies, prosze-nie; dzisiaj, bylismy w sprawie jego pracy 40 mill od nas, ladne miejsca, prosze wiec, zatrzymajmy sie na jedzenie, kawe-nie, jechal na leb na szyje, kolo domu do "starej"
restauracji chcial jechac... to tylko pare takich przykladow... ale jak juz doslownie dostane furii, wtedy cos chce, na cos sie godzi, tylko swojej inicjatywy-zero. Ja , ciagle ja musze wymyslac gdzie mozemy pojechac, musi byc niedaleko domu, ta do godziny, poltorej...gora. Do downtown, nie, bo nie ma gdzie parkowac... tysiace ludzi jezdzi i jest gdzie, nie ma zadnych kolegow, niegdzie nie chodzi, nie pije/tu dziekuje mu za to, nie pali, lubi lezec, ogladac filmy, jesc. Nie lubi plazy, nie kapie sie nigdy, ba nawet nie zdejmuje koszulki, poszlismy na wesele, to malo mnie mnie przewrocil, tak wial, jak wzielam go za reke zeby potanczyc... moje kolezanki zauwazyly, ze jakby wszystkiego sie bal... ja, przede wszystkim nie czuje sie z nim bezpiecznie, nie czuje jego opikunczosci, W zyciu nie wybrabym sie z nim w podroz samochodem np. na floryde /a tak duzo malzenstw tak podrozuje/ W samolot-zapomnij... Ale w kolko powtarza, ze bardzo mnie kocha... a ja, ja poprostu sr.. na takie kochanie. jestem zlamana, zalamana... wrzeszczes mi sie chce. zal mi kiedy slysze... moj maz zabral mnie do super restauracji... moj maz zrobil mi niespodzianke i zabral mnie na narty, moja maz wykupil wczasy do .... moja maz dal w trabe facetowi w barze, bo sie do mnie przystawial.... mojego meza moznaby kroic i palcem by nie ruszyl... taki typ. co mam robic, moze on jakis chory, moze zbyt dlugo z mamuchna mieszkal???
juz, troche mi ulzylo