bonoboap
08.08.12, 21:14
Witajcie,
Stało się coś o czym bym nawet nie pomyślała, że może się stać. Otóż stałam się kochanką faceta, który ma swoją rodzinę. Nie będę rozpisywać się o szczegółach ale facet jest mną naprawdę zafascynowany. Im bardziej od niego uciekam, tym on się bardziej przybliża. Od samego początku nasza relacja przypomina "normalny' związek oparty na zaufaniu. Przeraża mnie to. Chcę to zakończyć ale oboje nie możemy się od siebie oderwać - jakiś dziwny rodzaj symbiozy, chemii i wspólnego zrozumienia się. Początkowo nasza relacja w ogóle nie opierała się na seksie, a teraz opiera się nie tylko na tym. Jest nam po prostu cholernie dobrze, nawet gdy rozmawiamy o siedzącej musze na ścianie. Tęsknie za nim jak go nie widzę codziennie. A spotykamy się każdego dnia. Jemy razem, rozmawiamy, śpimy ze sobą (tak, po prostu śpimy), kochamy się, kłócimy. Jakaś paranoja. Po co facetom kochanki? Po co się angażują, pokazują, że tak im zależy? Nie lepiej po prostu się przespać z przypadkową dziewczyną a nie wdawać się w pełne pasji romanse, powodować, że ktoś zaczyna tęsknić?