Dodaj do ulubionych

zazdrosc...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:39
scisle powiazana z miloscia.
dla jednych zaleta, dla innych wada.
jedni sa zazdrosni do bolu, inni wcale tego nie okazuja, choc w srodku ich
skreca.
czy trzeba miec powod, aby byc zazdrosnym/na...?
czy zazdrosc wynika z nie stu-%owego zaufania, czy z braku wiary w siebie...?
czy przeszkadz Wam, jak kobieta jest zazdrosna - i odbieracie to jako brak
zaufania wlasnie...? czy tez moze lubicie byc obiektem zazdrosci...?
Obserwuj wątek
    • gomory Re: zazdrosc... 27.07.04, 12:50
      Gdybym przed wyjsciem do klubu z browarem i striptisem, uslyszal "jesli mnie
      kochasz to zostan", to by mi ta zazdrosc przeszkadzala ;-).
      • Gość: gri Re: zazdrosc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:56
        ... a gdyby to Twoja kobieta wychodzila do klubu z browarem i striptisem to
        jakbys zareagowal?
        • gomory Re: zazdrosc... 27.07.04, 13:16
          Oczywiscie dalbym sie zaprosic :).
          • Gość: gri Re: hahaha!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:10
            ...no wlasnie - ok. chociaz i tak nie zuyskalam odpowiedzi na zadane w
            pierwszym poscie pytanie ;-)
            • gomory Re: hahaha!!! 27.07.04, 14:37
              No to prosciej: Zazdrosc bywa meczaca, zwlaszcza gdy osoba ja wzbudzajaca nie
              ma sobie nic do zarzucenia. Ja nie jestem typem zazdrosnika, i nie lubie tez
              tego zbytnio u innych. W ogole nie lacze tego z zaufaniem, jego brakiem tylko i
              wylacznie z psychiczna slaboscia drugiej osoby. Zazdrosc odczuwaja ludzie
              niepewni siebie, swojej pozycji, wlasnej atrakcyjnosci. Wyplywa ona z egoizmu,
              by nie stracic kogos na kim nam zalezy, tym bardziej ze niska samoocena
              powoduje iz postrzegamy wielu potencjalnie "lepszych" kandydatow bedacych
              zagrozeniem. Postrzegam ja jako destrukcyjne uczucie, majace z miloscia tyle
              wspolnego co krzeslo elektryczne z fotelem. Druga sprawa ze jesli kogos mamy w
              nosie to nie czujemy sie o niego zazdrosni, bo jest nam obojetny ;-). Umiar jak
              we wszystkim wydaje mi sie najbardziej wskazany. Warto egoistycznie domagac sie
              swoich praw do ukochanej osoby, mowic o swoich odczuciach, np. ze jestesmy
              zazdrosni o np. mala ilosc czasu jaka nas obdarza. Ale robienie awantury o
              niewinne usmiechy do znajomego/mej to zenujace swiadectwo chorobliwej zazdrosci.
              • Gość: gri o, widzisz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:01
                i o taka odpowiedz mi chodzilo: pelnym zdaniem ;-)))
                i zgodze sie z tym, co napisales. dodam tylko, ze czasem trudno sie powstrzymac
                (nie mam tu na mysli zazdrosci chorobliwej - o kazdy usmiech czy spojrzenie
                skierowane do innej osoby). ot po prostu ludzkie slabosci... ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka