Dodaj do ulubionych

Kochanka czy żona

24.07.13, 20:29
Witajcie Panowie,
Mąż przykładny zafundował sobie kochankę na boku, bo się "wypalił", a w domu żona w ciąży. Wpadł i nie żałuje. Wyprowadził się z domu, widuje się z kochanką, ona nocuje u niego, robią zakupy, spędzają wspólnie czas. Mąż "widuje się" z małżonką nie codziennie, powiedzmy parę razy w tygodniu. Bardzo troskliwy jest, bo nawet oferuje pomoc w domowych sprawach. Jego stosunek do żony jest jak najbardziej pozytywny, nie jest arogancki, wrogi itp.
Nie określił się co do przyszłości swojego małżeństwa - jeszcze. Myśli.
A żona? Hm czeka na decyzję męża...
Jak sądzicie jak postąpi mąż?
Obserwuj wątek
    • viviene Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 21:05
      Taki wędrowniczek będzie z niego...
      przemyśli, wróci do żonki i będzie sklejał harmonię rodzinną,
      potem wypali się domowe ognisko i znowu powędruję do tej czy innej
      i tak historia będzie się powtarzać bo sam decyzji nie podejmie,
      ktoś to zrobi za niego.
      Brak zdecydowania, wygoda i te wszystkie tchórzliwe cechy, które drzemią,
      w każdym z nas.
    • alu_zja Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 21:14
      Ciąża żony nie stanowiła przecież problemu w romansowaniu, no cóż wydało się, a stres jaki jej zafundował kto się przejmował... najmniej mąż bo przecież się wyprowadził i zakochał się w kochance...
      Czy ciąża ma tu znaczenie? A Jak wróci to jak sądzicie dlaczego?
      • viviene Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 21:24
        Nie, nie stanowiła problemu, proszę wybaczyć ale moim zdaniem, nie jest to
        powód, zeby się wiązać z kimś kogo się nie kocha, zresztą kobieta postąpiłaby podobnie,
        jak również to, że nie wygrasz z miłością, zakochaniem bez sensu wydaje się podejmowanie takiej walki i ta ciągła niepewność czy znowu się gdzieś nie zakocha, chyba, że lubi się takie emocje a kobiecie w ciaży to spokój i pewność jest potrzebna a nie huśtawka nastrojów.
        Jak wróci to może bardziej z poczucia obowiązku wobec dziecka bo na pewno nie z powodu jego matki.
    • mariuszg2 Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 21:39
      alu_zja napisał(a):

      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      poproszę telefon do przyjaciela.....weeeeerrssjaaaa!!!!
      • viviene Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 21:41
        i to byłoby wskazane:)
      • hansii moze w koncu... 24.07.13, 22:47
        mariuszg2 napisał:
        "Pocałuj mnie Hans, bo może nigdy nie będę miała na to ochoty"


        moze w koncu podeslesz mi namiary na te panienke, co ?
    • potwor_z_piccadilly Re: Kochanka czy żona 24.07.13, 22:03
      alu_zja napisał(a):

      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      Jeśli żona nie wymieni zamków, sprzeda ją arabom.
      Jeśli jednak wymieni te zamki, to mąż polegując na wycieraczce, być może, zmięknie.
      Tu znowelizowane prawo Archimedesa pasuje,
      "ciało zanurzone w wodzie, traci na wadze, zanurzone w gó...e, traci na odwadze".
    • hansii Kochanka czy żona - a moze obie... ? 24.07.13, 22:45
      Wspolczujemy.
      jednakze mezczizna nie jest istota monogamiczna (ca 50 % tak ma)

      a zatem jak postapi - nie viemy.
      ide o zaklad - ze bedzie kluczyl...
    • headvig Re: Kochanka czy żona 25.07.13, 11:02
      żle postawione pytanie - jak postąpi żona? rozsądna by go wypier...ła na zbity pysk.
      • mariuszg2 Re: Kochanka czy żona 26.07.13, 16:45
        Jadziu,
        Nie przystoi tak bluzgać....jeszcze się do piersi matczynej dostanie i co dzidziusia wyssa? he?
        • headvig Re: Kochanka czy żona 27.07.13, 17:09
          juz mi wszystko jedno, leżę i inkubuję pod kroplówkami, a ma jeszcze 2,5 miesiąca czasu. więc i tak świnstwa naśsie :/
    • triismegistos Re: Kochanka czy żona 26.07.13, 16:29
      No faktycznie, dymanie kochanki na boku faktycznie jest pozytywnym zachowaniem...
      • mariuszg2 Re: Kochanka czy żona 26.07.13, 16:51
        kwestia upodobań...ja tam wole na "leniucha"
        • urko70 Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 10:52
          mariuszg2 napisał:

          > kwestia upodobań...ja tam wole na "leniucha"

          ROTFL :)
      • maly.jasio mnie wychodzi tylko na prawym... 26.07.13, 17:18
        triismegistos napisała:
        > No faktycznie, dymanie kochanki na boku...


        Mnie to wychodzi tylko na prawym.
        na lewym - to cos mnie pobolewa.

        eehh... starosc - nie radosc.
        • mariuszg2 Re: mnie wychodzi tylko na prawym... 26.07.13, 17:27
          maly.jasio napisał:

          > na lewym - to cos mnie pobolewa.

          zamiast dymania może by Ci rozmasowała?
          • maly.jasio Re: mnie wychodzi tylko na prawym... 26.07.13, 17:50
            mariuszg2 napisał:
            > zamiast dymania może by Ci rozmasowała?


            nie, no od tego mam zone...
            kochanki nie mozna naduzywac.
            • mariuszg2 Re: mnie wychodzi tylko na prawym... 26.07.13, 18:40
              maly.jasio napisał:

              > kochanki nie mozna naduzywac.

              ja bym się nie przejmowal...kochanki starzeją się tak samo jak żony...
    • lena_80 Re: Kochanka czy żona 26.07.13, 18:01
      alu_zja napisał(a):

      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      Nie jestem mężczyzną, ale muszę to napisać. Dlaczego pytanie brzmi: jak postąpi mąż? Czy nie powinno brzmieć: co zrobić takiemu mężowi?
      Troskliwy, z pozytywnym stosunkiem do żony ekhhhh :-/
      • hansii nie... 26.07.13, 18:22
        lena_80 napisała:
        zy nie powinno brzmieć: co zrobić takiemu mężowi?


        nie.

        - zemsta jest domena Bogow :)
    • rach.ell Re: Kochanka czy żona 26.07.13, 18:26
      moze mezowi latwiej bedzie przyjac zdecydowana postawe po otrzymaniu wezwania na pierwsza rozprawe w sadzie. Ja bym tak nie czekala, facet ma w sadzie przerypane.
      • lubietrollowaniee Re: Kochanka czy żona 31.07.13, 15:02
        eee... pośpiech jest złym doradcą. a zemsta najbardziej smakuje na zimno, jak się pan już ciosu spodziewał nie będzie :P
      • urko70 Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 10:55
        rach.ell napisała:

        > moze mezowi latwiej bedzie przyjac zdecydowana postawe po otrzymaniu wezwania n
        > a pierwsza rozprawe w sadzie. Ja bym tak nie czekala, facet ma w sadzie przeryp
        > ane.

        W sądzie może i ma przegrane ale w życiu to ona będzie miała ciężej.
    • wersja_robocza Re: Kochanka czy żona 31.07.13, 21:15
      Skruszony mąż wróci jak mu się czyste koszule skończą. :>
      • headvig Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 07:55
        wersja_robocza napisała:

        > Skruszony mąż wróci jak mu się czyste koszule skończą. :>

        jak kochanka obrotna - to mu wypierze. ja bym nie liczyła na skruchę :)
      • ferro2 Re: Kochanka czy żona 02.08.13, 19:22
        wersja_robocza napisała:

        > Skruszony mąż wróci jak mu się czyste koszule skończą. :>

        albo kochanka znajdzie "wolnego" :)
    • sibeliuss Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 10:42
      alu_zja napisał(a):

      > Mąż "widuje się" z małżonką nie codziennie, powiedzmy parę razy w tygodniu. Bardzo troskliwy jest, bo nawet oferuje pomoc w domowych sprawach.
      > Nie określił się co do przyszłości swojego małżeństwa - jeszcze. Myśli.
      > A żona? Hm czeka na decyzję męża...
      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      A czy ta pani z powodu brzucha ma niedokrwienie mózgu? To, że ten facet się nie określił nie zmienia faktu, że szanowna małżonka jest sporego kalibru kretynką o bardzo zaburzonej samoocenie. No, ale może jej to odpowiada? Dziecko nie musi mieć w domu tatusia jesli ten jest palantem, bo da dziecku zaburzony obraz partnerstwa i uczuć. Pan został już w tym wątku oceniony, pora ocenić "biedulkę".
      • urko70 Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 10:58
        sibeliuss napisał:

        > Dziecko nie mus
        > i mieć w domu tatusia jesli ten jest palantem, bo da dziecku zaburzony obraz pa
        > rtnerstwa i uczuć.

        Och jakie to życie i relacje między ludźmi sa proste....


        > Pan został już w tym wątku oceniony, pora ocenić "biedulkę".

        Emocjonalne opinie to tylko opinie a nie rzeczowe oceny.
    • urko70 Re: Kochanka czy żona 01.08.13, 11:20
      alu_zja napisał(a):

      > Mąż przykładny zafundował sobie kochankę na boku, bo się "wypalił", a w domu żo
      > na w ciąży. Wpadł i nie żałuje. Wyprowadził się z domu, widuje się z kochanką,
      > ona nocuje u niego, robią zakupy, spędzają wspólnie czas. Mąż "widuje się" z ma
      > łżonką nie codziennie, powiedzmy parę razy w tygodniu. Bardzo troskliwy jest, b
      > o nawet oferuje pomoc w domowych sprawach. Jego stosunek do żony jest jak najba
      > rdziej pozytywny, nie jest arogancki, wrogi itp.
      > Nie określił się co do przyszłości swojego małżeństwa - jeszcze. Myśli.
      > A żona? Hm czeka na decyzję męża...
      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      Na pewno mąż się wypalił(?) a nie stosunki między nim a jego żoną?
      Jakie były stosunki między nimi, jak ona się zachowywała jak on się zachowywał przed tą zdradą

      Jak postąpi mąż... - to tego nikt nie wie, lepszym byłoby pytanie:
      "jak oni powinni postąpić?"

      Moim zdaniem powinni oboje zastanowić się nad tym:
      co do siebie czują?
      czy umieją razem być po jego zdradzie?
      czy chcą być nadal razem?

      Po takim zastanowieniu się powinni porozmawiać ze sobą i sprawdzić czy chcenia obu stron są spójne ze sobą.
      Moim zdnaniem powinni spróbowac uratować związek, jak sie uda to super, jak sie nie uda to przynajmniej będą wiedzieli, że próbowali i ewentaulna decyzja o rozstaniu była przemyślana.

      Kość złamana zrasta się i w danym miejscu staje się grubsza.

      Z tego co napisałaś to nie wiadomo co on zrobi, może zostanie z kochanką a żoną będzie się opiekował, może odejdzie od kochanki i zamieszka sam, a moze wróci do żony.
    • paulina7171 Re: Kochanka czy żona 02.08.13, 14:53
      A mnie się wydaje, że publikujesz swoje posty na różnych forach w nadziei, że ktoś napisze, że facet na pewno odejdzie od żony, że możesz rezerwować salę na ślub i że właściwie możesz już zacząć smażyć konfitury do Waszej wspólnej spiżarni.

      PS. Dlaczego, u licha, nie porozmawiasz ze swoim słodziakiem na temat jego planów na Twoją przyszłość?
    • 15biedronka Re: Kochanka czy żona 02.08.13, 21:08
      Co prawda nie jestem facetem, ale myślę, że gdybać nie ma co. Jedno jest pewne nie ma sensu bycie w jakimkolwiek związku, gdy się drugiej osoby nie kocha.Czy żona chciałaby mieć u boku takiego "męża", który jest z nią tylko dlatego, że wpadł?
      Ani jedno, ani drugie na dłuższą metę nie da rady i wmawianie sobie, że dziecko ten związek sklei jest jakimś nonsensem. Na siłę nie mam nic... A jak postąpi, tego my nie wiemy, bo nie wiemy co on czuje, czego chce, jaki jest itd
      Przecież kiedy wszystko jest w związku w porządku, to facet nie decyduje sie na kochankę, nie ucieka do innej ze swoimi problemami, tak dzieje się wówczas kiedy mu czegoś brakuje... Nie mam na myśli tylko seksu...
      • maly.jasio Bzdury na kiju... 04.08.13, 18:47
        15biedronka napisał(a):
        Jedno jest pewne nie ma sensu bycie w jakimkolwiek związku, gdy się drugiej osoby nie kocha. Czy żona chciałaby mieć u boku takiego "męża", który jest z nią tylko dlatego, że
        > wpadł?
        > Ani jedno, ani drugie na dłuższą metę nie da rady


        - Alez da rade, dziewcze.
        Cala wschodnia biedota swiatowa, czyli gdzies z 1/3 ludnosci Swiata tak czyni:

        rodzice aranzuja malzenstwa swoich dzieci - a one same nie maja nic do gadania.

        wies chinska, Indie, pol Azji, cala Afryka, wies latynoamerykanska)

        A i dla biedoty zachodniej malzenstwa wskutek wpadki - to tez normalka.
        • rach.ell Re: Bzdury na kiju... 04.08.13, 18:49
          maly.jasio napisał:

          >
          >
          > - Alez da rade, dziewcze.

          moze i da rade ale jesli nie trzeba to czy warto?
          • maly.jasio chcialaby mucha do raju... 04.08.13, 18:53
            rach.ell napisała:
            > moze i da rade ale jesli nie trzeba to czy warto?


            istotnie - warto to byc mlodym pieknym i bogatym...
            ale gdy sie jest starym, chorym i biednym
            - to tesz to trzeba jakos prze3miec :)
            • rach.ell Re: chcialaby mucha do raju... 04.08.13, 19:01
              maly.jasio napisał:

              > istotnie - warto to byc mlodym pieknym i bogatym...

              racja, warto byc mlodym, pieknym i bogatym ale nie trzeba zeby dac rade:)
              i wez sie garsc, to pomaga:)
              • maly.jasio heh... :) 04.08.13, 19:10
                rach.ell napisała:
                > i wez sie garsc, to pomaga:)

                niewlasciwie to odebralas.
                ja tu jestem od pocieszania innych.
                a osobiscie, to jestem stary, zdrowy i bogaty :)

                • rach.ell Re: heh... :) 04.08.13, 19:17
                  maly.jasio napisał:

                  > niewlasciwie to odebralas.
                  > ja tu jestem od pocieszania innych.
                  >

                  to pociesz raz mnie, jest mi smutno.
                  • maly.jasio Re: heh... :) 04.08.13, 20:51
                    rach.ell napisała:
                    > to pociesz raz mnie, jest mi smutno.

                    - to wpadaj do mnie na foro "wyzalnia" - tam czynie to spolecznie.
                    a tu to bywam tylko rozrywkowo.
                    • rach.ell Re: heh... :) 04.08.13, 20:54
                      maly.jasio napisał:

                      > - to wpadaj do mnie na foro "wyzalnia" - tam czynie to spolecznie.
                      > a tu to bywam tylko rozrywkowo.

                      eh zycie..jak zaczynaja odsylac to co tu duzo gadac.
                      • maly.jasio nie smec... 04.08.13, 22:29
                        rach.ell napisała:
                        > eh zycie..jak zaczynaja odsylac to co tu duzo gadac.

                        F.M. - to piekne foro.
                        i nie psujmy go.
                        a na "wyzalni" zawsze chetnie pociesze.
                        - spolecznie.
    • szymon_gw I żona i kochanka, ale w tej właśnie kolejności 04.08.13, 12:00
      alu_zja napisał(a):
      > Witajcie Panowie,
      > Mąż przykładny zafundował sobie kochankę na boku, bo się "wypalił", a w domu żo
      > na w ciąży. Wpadł i nie żałuje. Wyprowadził się z domu, widuje się z kochanką,
      > ona nocuje u niego, robią zakupy, spędzają wspólnie czas. Mąż "widuje się" z ma
      > łżonką nie codziennie, powiedzmy parę razy w tygodniu. Bardzo troskliwy jest, b
      > o nawet oferuje pomoc w domowych sprawach. Jego stosunek do żony jest jak najba
      > rdziej pozytywny, nie jest arogancki, wrogi itp.
      > Nie określił się co do przyszłości swojego małżeństwa - jeszcze. Myśli.
      > A żona? Hm czeka na decyzję męża...
      > Jak sądzicie jak postąpi mąż?

      Bardzo ładny przykład dojrzałego, świadomego i odpowiedzialnego ojcostwa. On wie, że od teraz będzie przez żonę postrzegany już tylko w kategoriach osoby, na której ciąży obowiązek alimentacyjny wobec JEJ dziecka. A po narodzinach to już w ogóle pójdzie w odstawkę, bo będzie się liczyć już TYLKO jej dziecko. On nawet jakby coś tam przy dziecku chciał pomóc, to przecież ona i tak ona zrobi to lepiej. On w zasadzie będzie już tylko zawadzał a funkcję bankomatu i sporadyczną pomoc w sprawach domowych może przecież z powodzeniem świadczyć w systemie "dochodzonym".

      Mąż zachował się jak prawdziwy mężczyzna w obliczu problemów istniejących ("wypalił się") i nadciągających (kryzys w małżeństwie wynikający z pojawienia się dziecka). Zamiast kwękolić potem na forum tym lub "brak seksu w małżeństwie" (żona świata nie widzi poza dzieckiem, mnie już w ogóle nie zauważa, oddaliliśmy się od siebie itp.), wziął sprawy we własne ręce i się nimi zajął. A trzeba przy tym zauważyć, że dokonał tego w prawdziwie nowoczesny sposób proponując żonie korzystną i dla niej wariację na temat Living Apart Togheter i patchworkowej rodziny jednocześnie. Przy czym, aby ta druga część wariacji wypaliła, warto aby żona miała nie tylko poprawne stosunki z kochanką męża, ale najlepiej żeby się wręcz zaprzyjaźniły, co nie powinno być chyba specjalnie trudne, bo mąż gustuje pewnie w określonym typie kobiet i jest mało prawdopodobne, aby kochanka była aż takim przeciwieństwem żony, że nie mogłyby się dogadać.

      No sami chyba przyznacie, że jest to rozwiązanie o niebo lepsze niż jakaś z wersji przebrzmiałego już i nie przystającego zupełnie do dzisiejszych czasów modelu patriarchalnego w rodzaju: on próbuje walczyć, z naturalną przecież i jak najbardziej zrozumiałą, całkowitą zmianą priorytetów w jej życiu, nie może się pogodzić ze swoją już tylko podrzędną rolą w związku, frustruje się, a może jeszcze (nie daj Boże!) powołując się na przysługujące mu niby jakieś prawa prawa z racji bycia "głową rodziny i jej mężem", próbuje wyrzucić z ich łóżka śpiące z nimi dziecko, domaga się świadczenia przez nią "obowiązku małżeńskiego"... Fuj!

      Albo uprawiając dulszczyznę kochankę ma po prostu w tajemnicy przed żoną. Tylko że w takim wypadku żona nic na tym nie zyskuje (jak się z kochanką zaprzyjaźni, to np. może jej czasami dziecko podrzucić), a może nawet bardzo dużo stracić. Bo kochanka może chcieć zawłaszczyć męża całkowicie a byłej żonie zostaną tylko alimenty. No ale przedtem wiadomo: piekło rozwodu (a jak to się odbije na jej dziecku!), korowody z podziałem majątku, uczynienie sobie z męża i jego rodziny (dziadkowie dziecka!) zaprzysięgłych wrogów itd.

      Mając na uwadze powyższe uważam, że ważne jest teraz nie to, jak postąpi mąż, ale jak postąpi żona. I oby postąpiła mądrze mając na uwadze dobro swoje, swojego dziecka i męża. W tej właśnie kolejności.
      • maly.jasio Ta Twa filozofia mi sie podoba... 04.08.13, 18:51
        szymon_gw napisał:
        I oby postąpiła mądrze mając na uwadze dobro swoje, swojego dziecka i męża.
        W tej właśnie kolejności.


        Ta Twa filozofia mi sie podoba...
        Tez ja wyznaje.
        najpierw interesy moje, potem dzieci, a na koncu zony.


    • volupte Re: Kochanka czy żona 04.08.13, 16:02
      Jak przeczekasz to raczej wróci. Ale czy wtedy bedziesz jszcze chciała?
      • aneczkacool1984 Re: Kochanka czy żona 06.08.13, 01:48
        żona czeka? no cóż my kobiety to naiwne jednak jesteśmy i pamiętliwe jak cholera. Więc nawet jak pod dach przygarnie taka żona to wypominać całe życie będzie a to tak naprawdę nie ma sensu... Jeszcze można by sie posilić o stwierdzenie że tak kochała że wybaczyła i zapomniała tylko że w tej sytuacji kochanka też ma z tym mężem dziecko a tego zapomnieć sie już nie da. Więc lepiej nie czekać a układać życie na nowo. Łatwo sie komuś doradza ciekawe co ja bm w takiej sytuacji zrobiła??? Powiem krótko z moim charakterem kopnęłabym dziada w dupę i zero kontaktów z dzieckiem nawet nazwiska bym nie chciała alimentów tak żeby sobie praw nie rościł do dziecka którym sie na co dzień nie zajmuje a ja wyjechać nie mogę bo sie tatuś nie zgadza...
        • 7laila Re: Kochanka czy żona 07.08.13, 15:26
          aneczkacool1984 napisała:

          Powiem krótko z moim charakterem kopnęłabym dziada w dupę i zero
          > kontaktów z dzieckiem nawet nazwiska bym nie chciała alimentów tak żeby sobie p
          > raw nie rościł do dziecka którym sie na co dzień nie zajmuje a ja wyjechać nie
          > mogę bo sie tatuś nie zgadza...

          Jasne, że każda kobieta z charakterem by tak postąpiła, dlatego też kochanka powinna uczynić dokładnie to, co napisane jest w powyższym cytacie, bo żona przed rozwodem, a nawet i po, ale, gdy dziecko zostało poczęte w trakcie trwania małżeństwa nie może dać mu innego nazwiska. Takie dziecko po urodzeniu z automatu będzie nosić nazwisko jak jego rodzice, którzy są lub byli małżeństwem.
          Co do alimentów, to one się prawnie dziecku należą i to całkiem wysokie, bo po odejściu ojca z domu, dziecku pogorszyła się sytuacja materialna. Do tego żona może jeszcze przed rozwodem wystąpić do sądu z wnioskiem o przyczynianie się do zaspakajania potrzeb rodziny.

          Ciekawe co wtedy zrobi kochanka? Hahahahaha
          • aneczkacool1984 Re: Kochanka czy żona 07.08.13, 19:53
            założe sie że mężuś edzie lawirował tak długo aż któraś z pań podejmie decyzje o kopnięciu dziada w dupę... fakt nie pomyślałam że w małżeństwie dziecko z marszy ma nazwisko tatusia ale co sie alimentów tyczy jak nie chce dobrowolnie na swoje dziecko płacić? ja do sądu biegać nie będę tylko niech sie praw do dziecka zrzeknie bo tak jak napisałam wcześniej nie może być tak że taki tatuś nie zajmujący sie i nie płacący może sie wtrącać w moje plany np. w przypadku jakiegoś wyjazdu (bo potrzebuję jego zgody na wywiezienie dziecka)... Podejrzewam że kochanka w takiej sytuacji czuje sie pewniej bo to przecież nie ją ow małżonek zdradził tylko zdradził dla niej swoją żonę toteż kochanka napewno nie zrezygnuje...
          • spadlygacie Re: Kochanka czy żona 07.08.13, 20:36
            7laila napisał(a):

            > Ciekawe co wtedy zrobi kochanka? Hahahahaha

            zacznie jęczeć na forum, że żona bez godności, bo nie pobiegła do sądu z pozwem rozwodowym.
            • aneczkacool1984 Re: Kochanka czy żona 07.08.13, 21:26
              kochanka napewno będzie psioczyć na to jaką żona beż honoru ale choćby fakt że mężuś sie nie może zdecydować i określić z którą z nich chce być powinien dać kochance do myślenia.... wniosek prosty w zasadzie obie powinny olać kolesia!!!

              Nie jestem wredna może jakby mężuś przypełzł na kolanach z kwiatami szczerymi przeprosinami przez kilka dni do żony, to kobiecina miałaby powód żeby dać mu szanse
              Kochanki przepraszał nie będzie bo to nie ona jest zdradzona ale jeśli od razu nie pobiegłw jej ramiaona to znaczy że ją też ma w dalekim poważaniu i obie kobiety mają pecha że taki lowelas im sie trafił ale cóz miłość ślepa a nadzieja umiera ostatnia tak więc współczuje kobietom aczkolwiek kohance mniej bo mimo słówek tego typka chyba raczej wiedziała że sie komuś w małżeństwo pakuje z butami...
              • 7laila Re: Kochanka czy żona 08.08.13, 09:48
                spadlygacie napisał(a):

                > 7laila napisał(a):
                >
                > > Ciekawe co wtedy zrobi kochanka? Hahahahaha
                >
                > zacznie jęczeć na forum, że żona bez godności, bo nie pobiegła do sądu z pozwem
                > rozwodowym.

                A dlaczego to żona ma się wysilać i tracić czas na pisanie pozwu, który i tak się nie spodoba mężowi, a w szczególności jego kochance, biec z tym brzydkim pozwem do sądu i wstępnie opłacać? Przecież to mąż wyprowadził się z domu, to niech sobie pisze i składa pozew rozwodowy.
                Nie zrobił jeszcze tego?
                Może nie wie co napisać.
                Niech mu kochanka podpowie, albo za niego napisze i sama złoży w sądzie ten pozew rozwodowy. :D

                aneczkacool1984 napisała:

                > kochanka napewno będzie psioczyć na to jaką żona beż honoru ale choćby fakt że
                > mężuś sie nie może zdecydować i określić z którą z nich chce być powinien dać k
                > ochance do myślenia....

                Kochanki z reguły nie myślą, więc nie spodziewaj się i po tej jakiegokolwiek olśnienia.

                > Nie jestem wredna może jakby mężuś przypełzł na kolanach z kwiatami szczerymi p
                > rzeprosinami przez kilka dni do żony, to kobiecina miałaby powód żeby dać mu sz
                > anse

                Obstawiam, że przypełznie do żony i będzie się za nią czołgał, jednocześnie wypierając się kochanki i jej dziecka, gdy tylko żona zacznie działać i sprytnie ogołoci z kasy ogłupiałego męża.

                współczuje kobietom aczkolwiek kohance mniej bo mimo sł
                > ówek tego typka chyba raczej wiedziała że sie komuś w małżeństwo pakuje z butam
                > i...

                No kochance to nie ma co współczuć, bo sama sobie i na własne życzenie zgotowała takie piekło w życiu.
                A żona jak będzie mądra, to szybciutko problem rozwiąże, nawet jeśli przyjdzie się jej rozwieść z głupim mężem, to się kobitka nieźle ustawi finansowo.
    • brak.polskich.liter Re: Kochanka czy żona 08.08.13, 10:36
      alu_zja napisał(a):

      > Mąż przykładny zafundował sobie kochankę na boku, bo się "wypalił", a w domu żo
      > na w ciąży.

      Za sprawa Ducha Swietego, czy przez szklana rurke?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka