Dodaj do ulubionych

wieczna koleżanka.....

25.09.13, 02:22
wątków na ten temat było już napewno dużo, ale ile ludzi tyle historii

Wstęp: mam 29 lat, ustabilizowane życie zawodowe, bez fajerwerków, ale też nie mam na co narzekać, średnio urodziwa, średnio atrakcyjna, ale zadbana, wszystko co trzeba mam na swoim miejscu :) ubieram się całkiem kobieco- obcasy, spódnice, sukienki na porządku dziennym

historia właściwa: Nigdy nie miałam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, czy relacji z ludźmi. Mimo swojego wieku non stop poznaję nowych ludzi, nawiązuję nowe znajomości. Ze względu na pracę, hobby, w moich kręgach jest dużo osób płci męskiej - singli cz pozostających w związkach. Często gdzieś z nimi wychodzę, umawiamy się na wspólne spędzanie czasu - siatkówka, kajaki, narty itp. Nie wiem co jak takiego mam w sobie (albo czego nie mam), że wszyscy mężczyźni traktują i traktowali mnie zawsze jako kumpla. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam w związku, bo wszystkie moje relacje nie wyszły poza ramy koleżeństwa. Kiedyś nawet powiedziałam jednemu panu wprost, że chcę zmienić charakter naszych relacji. Usłyszałam wtedy tekst - no co ty, to jak z siostrą... Kilka miesięcy temu poznałam przy jakimś projekcie w pracy mężczyznę. Mężczyznę teraz bardzo szczególnego dla mnie. Po pewnym czasie zacieśniania i przechodzenia naszej relacji z czysto pracowej na grunt prywatny mężczyzna zaprosił mnie na randkę. Tak mi się wydawało, jednak wszystkie rozmowy tego wieczora krążyły wokół naszej wspólnej znajomej, a on prosił mnie o radę jak się do niej zbliżyć. Powiedział, że nie miał kogo się zapytać, a ja jestem taką fajną koleżanką... Historia się po raz kolejny powtórzyła. Można wyobrazić sobie jak się czułam. Nie wiem co mam zrobić, aby wyjść poza granicę fajnej koleżanki, już nie chodzi mi o tego akurat faceta, ale ogólnie moją sytuację. Nie chcę być całe życie tylko kumpelką. Panowie, może jakieś rady co zmienić?
Obserwuj wątek
    • zajonc.o.poranku Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 07:30
      Byłoby łatwiej gdybyś napisała cokolwiek o tym jak tą koleżanką zostajesz. Co robisz? Jak się przy nich zachowujesz? Jak reagujesz na chamskie teksty? Bo jeśli zachowujesz się jak ich kumpela to nie dziw się, że zostajesz w ich oczach kumpelą a nie kobietą. Przestań przy nich bekać i puszczać bąki (to mogą tylko kumple), strzel czasem focha (to mogą tylko kobiety), czasem poflirtuj, czasem bądź niewinną istotką potrzebującą pomocy.
      W skrócie - bądź kobietą.
      • oto.jest.kasia Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 11:14
        Ale ja jestem kobietą, wyglądam jak kobieta, czuję się jak kobieta. Zwracam uwagę na chamskie teksty, nawet takie rzucone w eter o jakiejś innej kobiecie/dziewczynie. Nie wydaje mi się, żebym zachowywała się jak kumpel. Ale fakt, jeśli ktoś organizuje jakiś wypad na narty, czy coś podobnego to jestem pierwsza chętna, ale to dlatego, że bardzo lubię wszelką aktywność. Nie bekam, nie puszczam bąków, często proszę panów o pomoc - samochód, komputer, sprzęt sportowy i zawszę tą pomoc bez problemów otrzymuję.
        • zajonc.o.poranku Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 11:30
          Coś musi być w Twoim zachowaniu co czyni z Ciebie kumpelkę. Może zapytaj któregoś z tych facetów? Ale nie o to dlaczego nie traktuje Cię jak kobiety tylko co sprawia, że traktuje Cię jak kumpelkę. Ja znam sytuację tylko z opowieści, trudno coś na tej podstawie wywnioskować. Oni mają Cię na co dzień, więc dopadnij któregoś i nie pozwól mu się wykręcić banałami. Niech mówi prawdę nawet gdyby miało boleć.
      • the_1piotr Re: widzę problem 29.10.13, 11:11

        i leży on w tobie , bo na brak facetóew nie narzekarz, i pewnie wysyłają ci sygnały że jesteś atrakcyjna i podobasz się tylko ty wysyłasz im sprzeczne sygnały po pewnym czasie żeby to oni się strali a ty się wycofujesz , robisz zmyłki że ci nie zależy ( mam to z kolezanką)
        problemem dla ciebie jest drugi etap znajomości , oswajanie i odkrywanie naszych własnych sygnałów ciała , romumienie się czy nam zależy, na tym etepie zacxynamy udawać że nam nie zależy by sprawdzić co zrobi druga strona ....no i często jak przesadzimy to ta druga strona traci zainteresowanie i żeby wyjśc z twarzą , przechodzi w tryb przyjażni kumpelskiej a przynajmniej w tym co mówi, bo w rzeczywistości moze być dalej zainteresowana
        chyba że to ty tracisz najwcześniej zainteresowanie ( z różnych powodów)
        jak chcesz pogadać to przokazji w warszawie artie@idt.pl
        nasza psychika wielokrotnie nas samych ubez własnowalnia, 80% to nasze urojenia i wyobrażnia, 20% rzeczywistość ...stąd nieporozumienia
    • potwor_z_piccadilly Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 07:33
      oto.jest.kasia napisała:

      > Panowie, może jakieś rady co zmienić?

      Wiele.
      Zmień :
      - uczesanie, może też kolor włosów
      - styl ubierania się
      - styl makijażu (coś delikatnego, a zarazem kuszącego subtelnym erotyzmem)
      - wprowadź w stosunkach z kolegami dyskretne, tajemnicze oddalenie
      - nie udawaj że wszystko jest ok, gdy w rzeczywistości tak nie jest
      - zrezygnuj z roli ciotki co to wszystkim poradzi i wszystkich wysłucha
      - nie otwieraj za szeroko księgi w której zapisywane jest Twoje życie
      - nie do końca wierz w bezinteresowną przyjaźń, a już w szczególności między kobietą a facetem. Tak po prawdzie to wszyscy nasi przyjaciele są w rzeczywistości, albo naszymi konkurentami, albo chcą nas w jakiś - im tylko wiadomy jaki, sposób wykorzystać, albo jedno i drugie.
      Tu pasuje powiedzonko/rada Vito Corleone : Z przyjaciółmi bądź blisko, a z wrogami jeszcze bliżej.
      Czytaj że karty należy trzymać przy orderach z jednoczesnym bacznym obserwowaniem otaczającej nas rzeczywistości.
      Wesprzyj się też tym tekstem
      teksty.wywrota.pl/tekst/3767-piwnica-pod-baranami-dezyderata.html
      a tak zaśpiewanym
      www.youtube.com/watch?v=gxJIoEaDpig

      Próbuj, może starania Twoje znajdą jakiś pozytywny finał.
      Może taki ?
      www.youtube.com/watch?v=p5mnDjaYw6U

      Pozdrawiam




    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 07:51
      Tough luck.

      Po prostu nie jesteś przeznaczona do płomiennej miłości czy choćby romansu.
      I tyle...
      • mariuszg2 Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 13:02
        skąd może wiedzieć skoro nie próbowała....

        dopóki nie przesiadłem się malucha do seiczento nie wiedziałem, że może być tak fajnie........a i tak rozdziobią nas kruki wrony
    • langusta22 Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 08:13
      Mam taką znajomą w pracy, która wciąż jest singielką, mimo że jest starsza od Ciebie parę lat. Kobieta zadbana, atrakcyjna, sympatyczna - super partia, jakby powiedział mój kumpel :) No ale mimo wszystko nie może sobie znaleźc faceta. Wszyscy faceci traktują ją jak dobrą kumpelę, ale nigdy nikogo więcej. Kiedyś żaliła się nam w pracy, ze chciałaby z kimś być, ale jej nie wychodzi. Myślę że problem polega na jej zachowaniu. Ma bardzo kumpelskie podejście do wszystkich i tak ją właśnie wszyscy traktują. Myślę, ze dużo zależy od charakteru moim zdaniem.
      • a.nancy Re: wieczna koleżanka..... 24.10.13, 11:55
        no weź, ja zawsze miałam maksymalnie kumpelskie podejście, a jednak na brak zainteresowania facetów nie narzekałam. wręcz przeciwnie.
        btw, wybitnie atrakcyjna też nie jestem (brzydka też nie), więc to nie dlatego. cholera wie dlaczego ;)
        • tangens_ik Re: wieczna koleżanka..... 28.10.13, 12:18
          potwierdzam, kumpelskie podejscie wcale nie wyklucza nawiazywania relacji erotycznych
          w moim przypadku jest wrecz odwrotnie, wiec jednak nie to jest powodem
          • wotek444 Re: wieczna koleżanka..... 28.10.13, 16:41
            Co to est relacja erotyczna ? Numerek n a szybko jak to między znajomymi? Facet jak potrzebuje puknie wszystko, tym bardziej raz.
          • wotek444 Re: wieczna koleżanka..... 28.10.13, 20:57
            Mam dla ciebie rozwiązanie, przyszło mi o głowy po telefonie od żony. To proste zacznij gadać bez sensu, bez przerwy. Opowiadaj kolegom o bluzeczkach, torebkach, butach a na koniec zaproponuj zakupy np w h&m. Straciszk olegow a moze zyskasz faceta. Pozdrawiam
    • mariuszg2 Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 12:59
      oto.jest.kasia napisała:

      > ą. Panowie, może jakieś rady co zmienić?

      Nic nie zmieniaj....nie szukaj na siłę....po co Ci facet? z nimi same problemy są....

      zajmij się sobą ...otocz się aurą tajmniczości i niedostępności...ignoruj ich....
      kup kota....i zacznij wyplatać koszyki
    • tanebo Re: wieczna koleżanka..... 25.09.13, 13:24
      Pokaż fotkę to wszystko będzie jasne.
      • iskram Re: wieczna koleżanka..... 23.10.13, 22:44
        Pobiegaj z wilkami!!!!!!!!!!!
    • obrotowy byc w czyims typie, lub nie... 25.09.13, 13:52
      kiedys poznalem dwie dziewczyny, kolezanki w jednym wieku. podobnie ladne, podobnie sie ubierajace (kazda indywidualnie, ale podobny styl...), podobnie dowcipne itd...

      Prawie takie papuzki nierozlaczki...
      Z tym - ze ta jedna byla w moim typie , a druga nie.

      Staralem sie o wzgledy tej pierwszej, ale po poczatkowych sukcesach, jednak ostatecznie odrzucila moje wzgledy...
      - gdy ta druga sie o tym dowiedziala - dala mi wyraznie do zrozumienia, ze jest mna zainteresowana.
      Spotykalismy sie pare razy... bylo milo, przyjemnie, no fajnie po prostu...
      i tylko nie czulem tego "zugu" , tego pociagu... - nadawala sie dla mnie tylko na przyjaciolke
      - zatem i z tego nic nie wyszlo...

      - nie byla po prostu w moim typie...


      eehh... i mimowolnie popsulem dziewczynom ich przyjazn - ale to juz inna historia :)
      • kobza16 Re: byc w czyims typie, lub nie... 15.10.13, 00:47
        to guzik była warta ta przyjazn skoro dla byle ciulika przyjaciółki sie zniesmaczyly wzajemnie. po prostu wyswiadczyles im przysługe!

        Co do autorki postu to sie zastanawiam i zastanawiam i dochodze do wniosku, ze faceci wyczuwają twoją desperacje, to ze jestes nimi zainteresowana - faceci zainteresowanie nimi, chocby tylko kolezenskie - traktują specyficznie, czesto widza w tym furtke do dzialania, wiec u ciebie musi byc ten element desperacji, szukania aprobaty na sile - moze samotnosc pcha cie silniej w ich towarzystwo?

        twoj wyglad, nie ma tu nic do rzeczy. poobserwuj inne kobiety w pracy jak sie odnosza do kolegow i porownaj.

        z drugiej strony jak ty patrzysz na gosci w pracy, aseksualnie, czy dostrzegasz ich atrakcyjnosc. jak traktujesz siebie? czy uwazasz, ze mozesz byc atrakcyjna? napisalas srednio-atrakcyjna, ale uwierz mi, ze nasz wyglad to sprawa drugorzedna, liczy sie podejscie do sprawy i to jak sami siebie traktujemy.
        • obrotowy co za belkot... 15.10.13, 10:10
          kobza16 napisała:
          > to guzik była warta ta przyjazn skoro dla byle ciulika przyjaciółki sie zniesma
          > czyly wzajemnie. po prostu wyswiadczyles im przysługe!

          - co za belkot...
          to klasyka wsrod kobieco-kobiecych relacji.

          napij sie moze uspokajajacej herbaty?
          • kobza16 Re: co za belkot... 17.10.13, 01:23
            @obrotowy chyba w twoim swiecie to klasyka, bo w moim NIE, a kobietą jestem. lol, co za glupia logika czlowieku - co ty mozesz wiedziec o WSZYSTKICH relacjach kobiet. powtarzam, jesli tzw przyjacolki skłócą sie z powodu glupiego faceta, to dalej sie pytam co to za przyjazn byla? zart a nie przyjazn, albo to byly tylko takie "glupie psiaspiółki" w sztucznej relacji - to jesli faktycznie tylko takie dziewczyny znasz, bo obracasz sie wsród prostych damskich dup, to twoj problem - wiec stad twoj zwichrowana opinia o kobietach i ich wzajemnych relacjach
            • one2be Re: co za belkot... 05.11.13, 14:24
              Nie spotkałem, ani nawet nie słyszałem o kobiecie która przedłożyła przyjaźń z kobietą ponad związek z facetem. Znam za to masę kobiet których "przyjaźnie" rozpadły się z powodu "głupiego faceta" chociaż jadły z jednej miski od przedszkola. Niekiedy ten "głupi" pojawiał się tylko na jeden wieczór, a z długoletniej "przyjaźni" zostawały gruzy.
      • szpak.nie Re: byc w czyims typie, lub nie... 28.10.13, 10:36
        bo ta druga sama na ciebie nie miała ochoty, albo nie umiała się dobrać i czekała nie wiadomo na co, bo jakby chciała to by się zajęła Twoim małym i już nie byłoby odwrotu. I co, że nie w Twoim typie, jakby wam się dobrze w łóżku to byś się przyzwyczaił i uzależnił nawet, hehe
    • szpak.nie Re: wieczna koleżanka..... 28.10.13, 10:33
      Bardzo prosta sprawa, nie szukaj facetów w pracy tylko w knajpach, tam są wszyscy wstawieni. Zbierasz telefony, ślinisz się co jakiś czas z tym i owym, a jak toporny to głaskasz po jajkach. A jak jakiś jednak się potem spotka, zadzwoni, postawi drinka i zaprosi gdzieś i jeszcze będzie chciał się spotkać to się spotykasz, ale coraz bliżej łóżka i musi koleś to wiedzieć, ze albo do łóżka idzie albo sory.
    • wotek444 Re: wieczna koleżanka..... 28.10.13, 12:05
      cześć, może postaraj się mimo wszystko być bardziej kobieca a nawet dziewczęca. w granicach rozsądku rzecz jasna.
    • bombalska Re: wieczna koleżanka..... 29.10.13, 11:51
      To sie nazywa SEX APPEAL co przyciaga seksualnie plec przeciwna i powoduje, ze facet mysli o kobiecie w kategoriach lozkowych.
    • narciasz1 Re: wieczna koleżanka..... 30.10.13, 14:53
      Nie na temat - ale...
      Przez cale moje zycie nie spotkalem jeszcze kobiety, ktora bylaby zadowolona ze swojego wygladu... - z jednym wyjatkiem… Gdybysmy to my, mezczyzni, mieli podobne myslenie, w ogole nie wychodzilibysmy z silowni i gabinetow poprawiania urody.

      Beata - pierwsza dziewczyna - byla sliczna nieduza blondyneczka o zadartym nosku i piegowatej buzi. Kiedy tylko ja poznalem, ujela mnie wlasnie ta buzia - niczym slonce, z rozsianymi zlotymi kropeczkami. Jednak to co mnie zachwycilo, bylo dla dziewczyny zrodlem nieustajacych kompleksow. Na prozno przekonywalem ja, jaka jest urocza, bo na wszystko odpowiadala jednym zdaniem: "Nienawidze swojej twarzy". Probowala wybielac cere roznymi dziwnymi specyfikami, co szczerze mowiac, niewiele pomagalo (ku mojej radosci, zreszta) albo smarowala ja jakimis mazidlami, spod ktorych i tak piegi wychodzily.

      Druga - Justyna - nie miala pretensji co do swojej twarzy. Jej problemem byly za to zbyt pelne uda. Kwestia gustu, oczywiscie, ale mnie one w niczym nie przeszkadzaly i w ogole nie rozumialem, o co dziewczynie chodzi. Powtarzalem, ze ma normalne uda, ani zbyt pelne ani za chude, jednak moje zapewnienia zdawaly sie na nic. W koncu wymusila na mnie, zebym przyznal, ze moglaby je troche odchudzic. Postawiony pod sciana przyznalem, a wtedy ona strasznie sie obrazila i po krotkim czasie odeszla.

      Renata byla zgrabna, mila i dowcipna. Jednak brakowalo jej dystansu do siebie, szczegolnie w ramach wlasnej fizjonomii. Ubzdurala sobie, ze ma za maly biust. Lubie wszystkie biusty - male, srednie i wieksze, bo nie sama wielkosc ma znaczenie, ale to czy sa mile w dotyku i po prostu seksowne. Renata jednak zrozumiec tego nie mogla. Kupowala staniki z dodatkowymi wkladkami, a w lozku zakrywala sie niemal pod szyje. Kiedy tylko zabieralem sie do pieszczot gornych partii jej ciala, zamierala i wydawalo sie, ze nie sprawia jej to przyjemnosci. A nic tak faceta nie degraduje jak brak reakcji kobiety na milosne zapasy w sypialni.

      Dagmara skarzyla sie na zbyt waskie ramiona, Ania na szerokie biodra, Marzena miala kompleks wzrostu (175 cm przy moich 186 nie wydawalo mi sie problemem) podobnie jak Basia, tylko w druga strone (158 cm, ale mnie w zaden sposob nie przeszkadzalo). Z Kalina toczylem batalie, gdy chciala poprawiac sobie usta, jej zdaniem zbyt malo kobiece, a Paulina byla niewolnica wszelkich diet. Pamietam, jak cierpialem na sam widok jedzenia, ktore wybierala. Do dzis krzywie sie na wspomnienie otrebow i niczym niedoprawionej salaty, ktore krolowaly w jej menu.

      Zawsze bylem z kobietami atrakcyjnymi, zarowno pod wzgledem ciala jak i intelektu. Choc biorac pod uwage ich niedajace mi zyc kompleksy, mozna miec co do ostatniego zdania sporo watpliwosci..

      Teraz spotykam sie z Iwona. Znamy sie od trzech miesiecy i jeszcze ani razu nie uslyszalem, ze cos z nia jest nie tak. A powiem wam, ze idealem nie jest. Moglaby byc troche szczuplejsza, troche wyzsza, pewnie dobrze byloby jej tez w dluzszych wlosach. Tyle, ze podoba mi sie taka, jaka jest i nic nie chcialbym w niej zmieniac. Nie potrzebuje modelki w domu i w lozku, tylko prawdziwa kobiete z krwi i kosci, ktora przede wszystkim bedzie lubila i akceptowala wlasne cialo.

      I powiem wam panie, ze nie jestem odosobniony w swoich pogladach dotyczacych damskiego ciala. Wezcie to w koncu pod uwage i przestancie sie katowac! Jezeli facet chce z wami byc, to znaczy, ze akceptuje was takimi, jakimi jestescie!

      • the_1piotr Re:straszne...!!! 30.10.13, 22:00
        one są poważnie zakompleksione ....my meżczyżni od dziecka powinnismy uczestniczyć w kursach dla psychologów
        • kumi-ko Re:straszne...!!! 30.10.13, 22:18
          the_1piotr napisał:

          > one są poważnie zakompleksione ....my meżczyżni od dziecka powinnismy uczestni
          > czyć w kursach dla psychologów

          Wy capku capkowaty przede wszystkim powinniście spełniać swoją rolę jako ojcowie i dowartościowywać swe córki od najmłodszych lat,może miałyby mniej problemów ze sobą.
          • kobza16 Re:straszne...!!! 30.10.13, 23:26
            narciarz -lovelasku, wrzuc na luz - nie kazda kobieta to glupia ges skupiona tylko na swoim wyglądzie. Lepiej wyraź swoje wsparcie i pocieszenie w hospicjium!

            To nie ojcowie sa winni za brak wiary kobiet w siebie tylko pusta głowa. im głowa u kobiety pustsza, tym bardziej owa kobieta jest skupiona na wyglądzie.
          • the_1piotr Re:to dla tego ruszyłem ten temat 31.10.13, 09:24
            faktycznie powinnismy miec przygotowanie od dziecka na kursach by wyciagac was z doła kilkarazy w tygodniu
            nie kazdy facet ma predyspozycje i musi odejsc by chronic swoja psychike
            • coffei.na Re:to dla tego ruszyłem ten temat 31.10.13, 11:23
              the_1piotr napisał:

              > faktycznie powinnismy miec przygotowanie od dziecka na kursach by wyciagac was
              > z doła kilkarazy w tygodniu
              > nie kazdy facet ma predyspozycje i musi odejsc by chronic swoja psychike

              a my musimy zapisać się na kursy jak ogarnąć cały burdel w chałupie,zaopiekować się dziećmi i usługiwać swym panom i władcom-a przy tym nie tracić swego seksapilu i wciąż nęcić swoich mężczyzn pomimo miliona obowiązków...a!zapomniałam..my zwyczajnie nie mamy na to czasu-w końcu kobieta=robot wielozadaniowy

              ech Panowie..wake up!! nie trzeba żadnych kursów tylko wasza pomocna dłoń,zrozumienie i zainteresowanie!
              • the_1piotr Re:to dla tego ruszyłem ten temat 31.10.13, 12:03
                ech ...wiekszasc z was to bałaganiary, jak ktos ma dobra organizacje czasu to i w domu sprzatnie i robote obleci i jeszcze czas znajdzie dla siebie
                ale wy swoje nieudacznictwo musicie wykrzyczec nam...zeby pokazac sie w lepszym swietle
                • coffei.na Re:to dla tego ruszyłem ten temat 31.10.13, 12:55
                  the_1piotr napisał:

                  > ech ...wiekszasc z was to bałaganiary, jak ktos ma dobra organizacje czasu to i
                  > w domu sprzatnie i robote obleci i jeszcze czas znajdzie dla siebie
                  > ale wy swoje nieudacznictwo musicie wykrzyczec nam...zeby pokazac sie w lepszym
                  > swietle

                  syneczku...to,że Ty trafiasz na same nieudacznice..może to o czymś świadczy?
                  poza tym jakaś zapłata w formie szalonej nocy bądź małego drobiazgu by się przydała co? czy mamy se ręce do łokci urabiać za damski chuy?
                  phi!
                  • the_1piotr Re:to phi.... 31.10.13, 13:16
                    mysle ze o niczym.....nie swiadzy, chyba ze o tym jacy wychodzimy z domu rodzinnego
                    pretensje i oskrzanie to ceCHA ludzi słabych, łapanie sie za kilkarzeczy i tlumaczenie o podzielnosci uwagi konczy sie frustracja i zalem do otoczenia lub partnera
                    jesli nie umiesz organizowac sobie czasu i domownikom to swiadzy o twoich brakach i nbieumiejetnosci kontaktu z otoczeniem
                    a kto ci kaze ręce do łokci urabiać za damski chuy? nie umiesz delegowac uprawnien do podejmowania decyzji o sprzataniu przez swoich domowników?? to popraw sie i nie czekaj na prezent
                    syneczku...to,że Ty trafiasz na same nieudacznice..może to o czymś świadczy? pewnie o rozsadku bo szukam dalej kogos normalnego a niegenerujacego pretensje i konfliktowego
                    • coffei.na spoko chłopcze 31.10.13, 13:28
                      the_1piotr napisał:

                      > mysle ze o niczym.....nie swiadzy, chyba ze o tym jacy wychodzimy z domu ro
                      > dzinnego
                      > pretensje i oskrzanie to ceCHA ludzi słabych, łapanie sie za kilkarzeczy i tlum
                      > aczenie o podzielnosci uwagi konczy sie frustracja i zalem do otoczenia lub pa
                      > rtnera
                      > jesli nie umiesz organizowac sobie czasu i domownikom to swiadzy o twoich braka
                      > ch i nbieumiejetnosci kontaktu z otoczeniem
                      > a kto ci kaze ręce do łokci urabiać za damski chuy? nie umiesz delegowac uprawn
                      > ien do podejmowania decyzji o sprzataniu przez swoich domowników?? to popraw si
                      > e i nie czekaj na prezent
                      > syneczku...to,że Ty trafiasz na same nieudacznice..może to o czymś świadczy? p
                      > ewnie o rozsadku bo szukam dalej kogos normalnego a niegenerujacego pretensje i
                      > konfliktowego

                      a ty sam Jesteś taki pozbawiony wad?
                      wiesz...tak czytam i myślę....może czasami warto wyciągnąć sobie ten kij z tyłka i zacząć cieszyć się życiem a nie ustawiać każdego po kątach? polecam !!
                      nooo...chyba,że lubisz go tam mieć....

                      p.s.: wszystko jest łatwe i zajebiście proste kiedy jest się na etapie poszukiwań...gdyby tak było cały czas nie byłoby tego forum,ani milionów niezadowolonych z życia i siebie ludzi...
                      ale wierz dalej w swoje utopie..
                      • the_1piotr Re: utopie 31.10.13, 15:38
                        mam wady ale nie obarczam nimi otoczenia
                        mam swiadomość niedoskonałości , czasami coś z tym robie czasami nie ale to nie powod
                        do frustracji
                        ustawianie wszystkich po kątach... tak to odbierasz ?? to zle, lepiej użj perswazji ucz od dziecka pracowitości , naucz że potrzebujesz pomocy w sprawach drobnych,
                        odnośnie tego że potrzebujecie wsparcia. tak sobie myślę że to przeciez wy rodzicie a potem wychowujecie arogantów,
                        więc do kogo pretensja, wychowujcie aktywniej, wychowujcie lepiej synów żeby pomagali swoim zonom partnerkom
                        itd
                        i mówisz o utopiach.....jako matka masz możliwość kształtowania syna na dorbego partnera
                        jakiego sama w swoim pokoleniu poszukiwałaś tak właśnie go wychowaj
                        • coffei.na Re: utopie 31.10.13, 15:43
                          the_1piotr napisał:

                          > mam wady ale nie obarczam nimi otoczenia
                          > mam swiadomość niedoskonałości , czasami coś z tym robie czasami nie ale to ni
                          > e powod
                          > do frustracji
                          > ustawianie wszystkich po kątach... tak to odbierasz ?? to zle, lepiej użj persw
                          > azji ucz od dziecka pracowitości , naucz że potrzebujesz pomocy w sprawach drob
                          > nych,
                          > odnośnie tego że potrzebujecie wsparcia. tak sobie myślę że to przeciez wy rodz
                          > icie a potem wychowujecie arogantów,
                          > więc do kogo pretensja, wychowujcie aktywniej, wychowujcie lepiej synów żeby po
                          > magali swoim zonom partnerkom
                          > itd
                          > i mówisz o utopiach.....jako matka masz możliwość kształtowania syna na dorbego
                          > partnera
                          > jakiego sama w swoim pokoleniu poszukiwałaś tak właśnie go wychowaj

                          córkę wychowuję na swoje podobieństwo-czyli lekko arogancką,znającą swą wartość,pracowitą i cudowną kobietę-czegóż chcieć więcej?
                          a co do nr.2 to jeszcze nie wiem co będzie,myślę,że chłopak-bedę łoiła od początku i za żywota!!

                          dziękuję za cenne informacje nieojca,nawet niemęża-wszak takie osobowości najlepiej wiedzą jak to się robi....
                          • the_1piotr Re:nieojciec -ale świadomy rodzicielstwa 31.10.13, 17:18
                            dziękuję za cenne informacje nieojca,nawet niemęża-wszak takie osobowości najlepiej wiedzą jak to się robi....

                            prosze czasem uwagi osób śaiwadomych są najcenniejsze
                            • coffei.na koniec świadomego ojcostwa 31.10.13, 17:31
                              the_1piotr napisał:

                              > dziękuję za cenne informacje nieojca,nawet niemęża-wszak takie osobowości najle
                              > piej wiedzą jak to się robi....
                              >
                              > prosze czasem uwagi osób śaiwadomych są najcenniejsze

                              następuje po kolejnej nieprzespanej nocy,kiedy to facet wraca po pracy zmeczony,a niewyspana niewiasta z krwawiacymi sutkami i pozszywanym kroczem prosi o chwilę dla siebie...
                              Dziękuję Bogu,że wracajac dziś po pracy do domu czekał na mnie obiad i pysznna szarlotka-to jest wlaśnie świadome ojcostwo,a nie pisanie frazesów z ktorych nic nie wynika-internet przyjmie wszystko,prawdziwy sprawdzian męskosci przed Tobą.
                              Predyspozycje w piśmie da się wyczuć,oby nie tylko tam.
                              • the_1piotr Re: koniec świadomego ojcostwa 31.10.13, 17:55
                                > a my musimy zapisać się na kursy jak ogarnąć cały burdel w chałupie,zaopiekować
                                > się dziećmi i usługiwać swym panom i władcom-a przy tym nie tracić swego seksa
                                > pilu i wciąż nęcić swoich mężczyzn pomimo miliona obowiązków...a!zapomniałam..m
                                > y zwyczajnie nie mamy na to czasu-w końcu kobieta=robot wielozadaniowy
                                >
                                > ech Panowie..wake up!! nie trzeba żadnych kursów tylko wasza pomocna dłoń,zrozu
                                > mienie i zainteresowanie!

                                to poco twoje puste narzekanie skoro masz dobrze i jesteś zadbana .... szarlotka?? prosze
                                to poco piszesz o stereotypach , aprezentuj dorby przyklad że maż dba o ciebie
      • 7beatko7 Re: wieczna koleżanka..... 07.11.13, 10:51
        narciasz1, kapelusze z głów. Twoja wypowiedz tak mnie uwiodła, ze az postanowiłam napisać komentarz :)
        Bardzo mądrze piszesz, dzieki za ten uśmiech, który spowodowany został Twoim postem. miłego dnia no i powodzenia z tą Iwoną ;)
    • minor.revisions Re: wieczna koleżanka..... 04.11.13, 05:15
      Nie wiem co
      > mam zrobić, aby wyjść poza granicę fajnej koleżanki, już nie chodzi mi o tego
      > akurat faceta, ale ogólnie moją sytuację. Nie chcę być całe życie tylko kumpelk
      > ą. Panowie, może jakieś rady co zmienić?

      to jest bardzo proste: faceci nie czują się przy Tobie męscy. Żaden z nich Ci tego nie powie (jeśli nie wierzysz, to po prostu spróbuj sobie wyobrazić kumpla, mówiącego Ci to wprost - no nie idzie, prawda?), a i żadne tricki w rodzaju seksowny makijaż czy coś tego nie zmienią, bo to nie o to chodzi.
      Pamiętaj, że faceci są niesłychanie próżni i łasi na komplementy, zwłaszcza takie, dzięki którym czują się jak supermeni, tak wprost rzecz ujmując.
    • brak.slow PR 04.11.13, 13:06
      a moim zdaniem nie pomagają ani makijaż ani uroda tylko pierdołowatość i autoreklama.
      Mam koleżankę przeciętną z urody, ma kompleks na punkcie swoich nóg (sporo grubsze od reszty) małe oczy, wąskie usta, itditd. ale reklame robi sobie niesamowitą i faceci na to lecą :D spotyka się z kimś, niewazne czy to tylko kolega czy jakiś aspirujący to opowiada mu np o panu sprzedawcy w sklepie, ze ją zagadal i byl taki mily, o asystencie lekarza ze wybiegl i poprosił o tel, o koledze ktory jej wyznal milosc balblabla i tak w kolko. kolesie myślą, "co z niej musi być z towar, ze ma takie powodzenie"? ona po prostu programuje w ich głowach, że jest taka super atrakcyjna.! do tego jest towarzyska i zawsze kolesi podbuduje, pokazuje ze ich potrzebuje, udaje nieporadną pierdołę, choć jest baaardzo obrotna! naprawde ją za to lubię. !!! :D

      a jak Ty siedzisz z kolegami i się użalasz nad swoim życiem nic nie opowiadasz, albo wystarczy, że masz takie złe myśli, wątpisz w siebie...ucinasz gadki nt. romansów to oni myślą... coś jest nie tak. nieciekawa kobieta, nudna, nikt na nia patrzy to i ja nie będę. taka prawda.
    • lukasgld Widocznie masz taki charakter. 04.11.13, 18:39
      Charakter trudno jest zmienić, albo zakochujesz się nie w tych co trzeba, albo faceci to c..y.
      Moja rada bądź trochę bardziej niedostępna, ale nie za bardzo bo to też źle działa.
    • elle444 Re: wieczna koleżanka..... 04.11.13, 21:03
      1. No to zacznij sie kumplowac z kobietami. Jesli masz z tym problem, to moze jestes niepewna swojej kobiecosci. W tej chwili nie jestes wyzwaniem, bo moze za bardzo pod reką?
      2. Każdy lubi sie przeglądać w cudzych oczach. Co oni widzą w Twoich? Dla mnie każdy facet, który nie miał w oczach tego błysku na mój widok, to byl lalus albo gogus, chocby nie wiem jak przystojny. A w paru brzydalach byłam zakochana (choc bardzo atrakcyjna ze mnie kobieta). Męzczyźni też tak mają. Czytalaś "Potop"? Byla tam taka bodajże Danusia Bozobohata-Krasieńska. Jak ona oczkami strzelala ... Cały pułk się w niej kochał (choc nie przypominam sobie zeby sie z kims kumplowala).
      3. To kumplowanie sie to moze byc taki twój kamuflarz, zeby rozbroic bombe, unicestwic każdy potencjalny flirt, bo tak na prawde boisz sie zwiazku. Czy nie zakochujesz sie czasem wylacznie w facetach nieosiągalnych. To tez jedna z metod. Czy Ty wogule sie zakochujesz? Nic o tym nie piszesz, a jedynie ze chcialabys w koncu "zaliczyc związek"? Z kims konkretnym czy kimkolwiek? Moze Ci kumple zaspokajaja Twoja potrzebe glebszej relacji, bo innej sie boisz?
      4. Moze nie umiesz "czytac" I "nadawać" mowy ciala. Bo jak inaczej tlumaczyc, ze pomylilaś randkę z nie-randka?
    • kerkopithekion Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 06:34
      wiesz co...?
      odpuść sobie te mecze siatkówki i spływy kajakowe
      to nie są okazje do łapania faceta :D
    • mgrek Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 12:12
      Sprawa jest pewnie mniej tajemnicza niż przypuszczasz .. czyli kwestia wyglądu/i tu sporo czynników jak buzia , sylwetka , kształt tyłka i długość stopy być może biust / wygląda inaczej niż Ci się wydaje , następnie może są jakieś inne niuanse czysto fizyczne czyli np. zapach Twojego ciała lub zapach z ust i konotacja tych spraw , dalej zachowanie /i tutaj raczej nie chodzi o to co ludzie piszą jak zachowania kobiece i mniej kobiece/ ogólny potencjał człowieka który się czuje przez skórę ..w to wchodzi wszystko czyli inteligencja ale też np. jakieś inne np. głupsze zachowania/np.fochy lub absurdalna nieprzystępność / Raczej nie powinnas zrezygnować z aktywnośći typu narty lub kajak zdecydowanie szybciej można spotkać tam ciekawych ludzi niz np. posługująć się netem.
    • ao.a Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 13:46
      Myślę, że mimo stylu ubierania jesteś typem męskim. Inaczej brzmi" Noo Adaś, jak leci, 100 lat Cię nie widziałam!", a inaczej "No hej, jak tam? ;)" to samo ale jednak inaczej. Na przykładzie tego powitania zastanów się jak Ty się odnosisz do kolegów/mężczyzn. To kwestia uwodzenia. Jeszcze jedno: ważna jest kontrola znajomości. Starych kolegów możesz sobie odpuścić , z tego już nic nie będzie. Znajomość nie powinna się przerodzić w koleżeństwo. Odgarniaj włosy zalotnie, załóż nogę na nogę. Aha, z zajętymi się nie umawiaj :) No ale, żeby babę uczyć uwodzenia to jakaś masakra :D
      • rybka.11 Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 13:56
        ao.a napisał(a):

        No ale, żeby babę uczyć
        > uwodzenia to jakaś masakra :D
        _________________________
        Może czasem trzeba trochę nakierować :P

        Mężczyźni też nie wszyscy wiedzą jak podejść do kobiety :P ;)))
    • mmonika07057 Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 16:22
      Moze jest w Twoim zachowaniu cos , to moze byc jedna cecha osobowosci, ktora sprawia, ze oni widza w Tobie kolezanke. Jestem kobieta ale z doswiadczenia wiem , ze wiele mezczyz lubi w kobietach: delikatnosc, gracje, elegancje, radosnosc, pozytywnosc, miekkosc w ruchach, gestach, sposobie mowienia i sposobie bycia, slodkosc, lekki flirt troskliwosc. Nie lubia kobiet kontrolujacych, za bardzo powaznych, majacych agresywny, zdecydowany image silnej kobiety. Byc moze masz te wszystie pozytywne cechy a ktorych napisalas ale Twoj image ich nie pokazuje. Moze je ukrywasz. Generalnie mezczyzni kreci w kobietach wszystko to co nie jest meskie tylko kobiece.

      Ja juz mam 40 lat, jestem po rozwodzie i w tej chwili jest wokol mnie 3 zainteresowanych mezczyzn. W wieku 40 lat mam wieksze powodzenia nic jak mialam 25. Wtedy bylam niesmiala, nie mialam poczucia wlasnej wartoci etc. Jestem dosc atrakcyjna ale nie wygladam jak piekna modelka. Mimo tego, ze mam dobra odpowiedzialna prace i jestem lepiej wysportowana niz niejeden facet nie chwale sie tym.
      • allatatevi1 Re: wieczna koleżanka..... 06.11.13, 11:39
        No to w twoich latach dwudziestych było z tobą naprawde źle.
        3 adoratorów w wieku 40 lat to jest całkiem ok, z tym że w wieku 25 lat tych adoratorów powinno być ze 30.
        • thelma333.3 Re: wieczna koleżanka..... 09.11.13, 18:27
          a po co ten komentarz?
          lepiej ci, jak dajesz upuść swojej złośliwości?
          żenada
    • agatsu Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 16:37
      A może problem jest gdzie indziej?
      To znaczy, jak jesteś miła i w miarę zadbana, to nie ma takiej możliwości żeby nikt nigdy nie był Tobą zainteresowany. No nie ma i już.
      Jakbyś była zadbana i niemiła, albo miła i niezadbana, też nie ma takiej możliwości.

      Za to mogłaś tego nie zauważyć. Albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne, kiedy ktoś się zabierał za okazywanie uwagi, to obróciłaś to w żart.
      Zalotnik raz wyśmiany nigdy nie wraca ;)
      • wotek444 Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 17:14
        Do agatsu : zabawne że zalotnik raz wyśmiany nie wraca
        • agatsu Re: wieczna koleżanka..... 08.11.13, 13:51
          Prawdziwe historyjki są najzabawniejsze ;)
    • searching.one Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 19:42
      Zabawnie to wygląda - niby taki wielki problem, sytuacja bez wyjścia, każdy kolejny user się produkuje, a autorka wątku w ogóle nie jest zainteresowana dalszą rozmową.
      Co za zbieg okoliczności, że wątek osoby, która nawet nie aktywowała profilu, został podlinkowany na stronie głównej:)
      • coolheaded Re: wieczna koleżanka..... 05.11.13, 21:19
        I to jest właściwe podsumowanie tej "dyskusji". Szach-mat, gazeto.pl !
    • ninananu Re: wieczna koleżanka..... 06.11.13, 01:12
      problem jest w tobie - wiem to z własnego doświadczenia. po prostu ... nie zwracasz na siebie uwagi. to, ze idziesz na kajaki, rower itd... to pol drogi... po prostu nie do końca czujesz siebie, wlasna kobiecość. tak mi się zdaje. to, ze jesteś druga, wynika z ... "mamowania" facetom... może jesteś ciepla i pomocna, ale nie umiesz zadbac i powiedzieć stanowczo nie, wkurzyc się itd. puscic kontrole... itd. jesteś mila... i tylko mila nic więcej, a to nudne i mało który facet cie szanuje. tupnij noga., obraź się, wkurz się... a się zmieni.
    • ateus77 Re: wieczna koleżanka..... 06.11.13, 07:54
      Coś musi być nie tak z Twoją atrakcyjnością. Jak kobieta jest atrakcyjna to faceci na nią lecą, nie ma siły.
    • mmichal78 Re: wieczna koleżanka..... 06.11.13, 11:00
      udawaj głupią...
      • the_1piotr Re: hihiii dobre....:) 06.11.13, 11:42

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka