Dodaj do ulubionych

Czy mogę pograć w piłkę?

IP: *.centertel.pl 17.08.04, 16:01
Kolejna historia życia.. :-)

Dobra. Jestem żonaty 5 lat. Jedno dziecko. Kiedy mówię je, ze chciałbym
pograć w piłkę z kumplami ona mówi, że nie mam czasu dla rodziny itd itp.
Pracuję do 17, dobrze zarabiam. Nigdzie nie wychodzę. A ona mi mówi, że inni
faceci chodzą z rodzinami na spacery, że moje dziecko nie czuje, że ma ojca.
Kiedy mówię, że potrzebuję trochę czasu dla siebie to zostaję okrzyknięty
egoistą. No krew mnie już zalewa. Czy wszystkie kobiety są takie???
Obserwuj wątek
    • Gość: mania Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: 81.210.83.* 17.08.04, 18:57
      a przypominasz sobie kiedy byłeś z nią gdzieś ostatnio???
      • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 09:05
        Jasne. Byliśmy 3 tyg temu wszyscy na wakacjach. Poza tym w kinie, 2 mies. temu
        w teatrze. Ona jest chyba bardzo zazdrosna, że jek pójdę gdzies sam z domu to
        ją zaraz zdradzę.
        • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 09:37
          No to zdradz ja, przynajmniej nie bedziesz sie wkurzal ze sie bezpodstawnie
          przyczepia ;).
          No to w sumie sam sobie odpowiedziales. Relacje miedzy soba ustalacie sami.
          Jesli malzonka oczekuje ze bedziesz poswiecal czas tylko jej, i nie bedziesz go
          mial dla siebie (a tego potrzebujesz), to przestaje sie liczyc z Twoimi
          potrzebami. To niedobrze, gdyz ma zaborcza nature. Oczywiscie zakladamy ze nie
          jest tak iz ona napisalaby na forum "kobieta": maz kopie pile z kolesiami 2
          razy na tydzien, jak sie przywlecze z pracy to lezy przed TV, W weekendy leci
          na browara z kolesiami. Raz na miesiac pojdzie z malym do kina. Moze problem
          jest taki glebszy, a nie dotyczy tylko tego konkretnego jednego wyjscia.
          Moze niech wezmie dzieciaka i Ci pokibicuje? niech zaprosi kumpele i sobie
          pogadaja "tak od serca" na trybunach, zamiast w piaskownicy.
          Ueeeee... wychowowywanie dzieci jawi mi sie jako coraz wieksza odpowiedzialnosc.
          • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 09:45
            W piłkę nie grałem ponad rok.
            Chłopaki z pracy grają 1 raz w tygodniu 1,5 godz.
            Na browara nie wychodzę ( w ogóle nigdzie nie wychodzę).
            Co najgorsze ona też nigdzie nie wychodzi (nie ma koleżanek od kiedy się
            pobraliśmy). Mówię jej "wyjdź gdzieś" znajdź sobie koleżankę. Ale gdzie tam,
            dziecko jest najważniejsze.
            Najgorsze jest to, że zobaczyła sąsiadkę mieszkającą nad nami wychodzącą prawie
            codziennie z mężem i z dzieckiem (1 rok) na spacer (no i zaczęło się
            wypominanie).
            • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 09:52
              No to masz przejebane z tymi sasiadami. Moze Ty w odwecie pokaz kolesi
              siedzacych na murku z browarami? Moim zdaniem kazdy ma prawo do czasu dla
              siebie, i da sie to chyba tak ustawic by nie kolidowalo z zyciem codziennym.
              Czy Twojej malzonce nie zalezy bys byl szczesliwy? A moze ja sie nie znam...
              • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 09:55
                Ja ją akceptuję taką jaka jest (niczego od niej nie wymagam).
                Ona powiedziała mi, że zmuszam ją do tego, by mnie akceptowała.
                Tragikomedia.
                • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 12:51
                  Eee do takich rozmow to juz potrzebny jest przyjaciel i stolik z browarem.
    • wlk.brytania Re: Czy mogę pograć w piłkę? 17.08.04, 19:46
      Proponuje trzymac forme do czasu osiagniecia wieku ,powiedzmy szsciu lat przez
      latorosle.Wowczas bedziesz mogl spelniac role Taty i laczyc rekreacyjna
      satysfakcje , ktorej to obecny brak zrozumienia przez malzonke ,jest geneza
      problemu.
    • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 17.08.04, 20:38
      A w ogole cos robisz dla tego dzieciaka poza siedzeniem w pracy do 17? No
      wiesz, miedzy Bogiem a prawda, to siedzialbys tam nawet nawet nie majac
      potomka ;). Moja sie nie drze, ale moze dlatego ze nie mam dziecka. Jak Ciebie
      czytam to coraz bardziej nie chce miec.
      • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 09:10
        Hmm,,,. byliśmy na wakacjach.
        Kiedy przychodzę z roboty dzieciak jest na piaskownicy (do 20tej). Tłumaczę
        jej, że on może teraz potrzebuje bardziej kontaktu z rówieśnikami. No to mi
        mówi, że powinniśmy siedzieć z nim na piaskownicy ;/. Czasem kładę się z nim
        spać, czytam mu. Kiedy już zaśnie chciałbym mieć trochę czssu na własne hobby
        (no to ona mi mówi, że ją zaniedbuję). Ciągle coś nie tak!!!
        • Gość: Anna-z Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.katowice.msk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 12:38
          To może załóz sobie taki plan: piatek wieczorem kolacja we dwoje w knajpie ( Ty
          załatw opieke nad dzieckiem) potem super sex, sobota wspolny wypad za miasto,
          niedziela weź dzieciaka do zoo lub gdzies, jestem pewna,że jak w poniedzialek
          powiesz że chcesz iść na pilke, nie będzie protestowała, jesli jeszcze we
          wtorek będzie maila obiecane kino lub wspólne zakupy. Moze nawet będzie
          zadowolona ,że jednen wieczór ma tylko dla siebie?
          • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 13:00
            To chyba lekka przesada.
            Mam kombinować cały tydzień, żeby mi "pozwoliła".
            To kim ja dla niej jestem?
            "Dobrze piesku sprawowałeś się przez cały tydzień, a oto twoja nagroda"
            • Gość: Anna-z Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.katowice.msk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 13:15
              Zawsze jest cos za coś- chcesz,żeby ona rozumiala Twoje potrzeby, żeby chciała
              byś był zadowolny, to zrób coś żeby ona poczula się szczesliwa i dopieszczona,
              wtedy będzie chciala Ci się tym samym odwdzięczyć. Co robisz by byla
              zadowolona - mowisz jej znajdź sobie towarzystwo? Chyba nie tego oczekuje. To
              troche tak jak z tym sławnym przykladem,że jak facet chce sprawić kobiecie
              przyjemnośc to robi to, co jemu sprawia przyjemność, czyli np umyje jej
              samochód, a w dostawniu kwiatów nie widzi żadnej przyjemności, więc tego nie
              robi. Pomyśl o tym co jej jest potrzebne - zrób to, a wtedy na pewno ona tez
              będzie bardziej wyrozumiała dla Twoich potrzeb, mimo że nie bedzie ich
              rozumiała. Ty potrzebujesz czasu dla siebie - ona tego nie rozumie, bo ona
              takiej potzreby widocznie nie ma. I nie jest to nić nadzwyczajnego,że ludzie
              mają rózne oczekiwania, zawsze tylo problem kto pierwszy postara się zrozumiec
              druga osobę.
              • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 13:28
                Chyba jesteśmy na jakimś rozdrożu. Nie wiem tylko czy w dalszą drogę pójdziemy
                razem. Ona też nie wie (zastanawia się).
                Najgorsze jest to, że mamy dziecko.
                Czy miłość może powrócić? ...
                • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 13:48
                  Dosc szybko przeszedles do meritum sprawy. Tobie w ogole nie chodzi o te pilke
                  (no przynajmniej mimochodem), tylko sie zastanawiasz nad rozstaniem.
                  • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 13:54
                    Ja nie chcę się rozstać. Chcę, żeby było tak jak kiedyś.
                    • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 14:03
                      Kazdy by chcial by zawsze bylo jak na poczatku. Ale zycie sie zmienia, ludzie
                      takze. Bedziesz musial o tym z nia pogadac powaznie. Powiedz jej dokladnie to
                      co czujesz. Wybierz tylko wlasciwy moment. Nie zlosc i zdenerwowanie, tylko
                      chwile gdy jestescie blizej siebie (tak uczuciowo jak i fizycznie). Bez takiej
                      rozmowy bedzie coraz gorzej i gorzej.
                      • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 14:11
                        Wczoraj wieczorem jej to wszystko powiedziałem.
                        Powiedziała, ze się zastanawia, że może znajdzie lepszego faceta.
                        Ja jej powiedziałem, że nie stoję na drodze do jej szczęścia.
                        Ona na to, że gdybym ją kochał to bym coś zrobił.
                        Normalnie NIEROZUMIEM.
            • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 13:27
              > Mam kombinować cały tydzień, żeby mi "pozwoliła".
              > To kim ja dla niej jestem?

              Yessss! Teraz tylko musisz w domu pokazac kto tu nosi spodnie :).
              • rosangela1 Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 13:39
                Wiesz co dokladnie Cie rozumiem, ja sama jestem mezatka ale maz czasami
                przesadza- dokladnie jak twoja zonka. Ma byc tylko on,dziecko,praca i dom-a ja
                tak nie moge potrzebuje chociaz 1 godzinki zeby byc sama ze soba.
                A tak wogole to zapisalam sie na nauke tanca brzucha - nie daj sie, czas szybko-
                mlodosc- ucieka a malzenstwo to nie wiezienie.
                • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 13:53
                  Widzisz, moja żona kiedyś (kiedy chodziliśmy) chodziła na dyskoteki, spotykała
                  się z koleżankami ( i kolegami). Miała swoje życie. teraz mówi, że się zmieniła
                  i już tego nie potrzebuje. A ja chcę, żeby była taka jak kiedyś.
                  Ja od zawsze miałem swoje hobby (które mnie relaksuje, daje szczęście). Kiedy
                  chodziliśmy akceptowała to. Teraz mówi, że niedorosłem do roli męża, ojca.
                  Przestała akceptować to co robię.
                  Oddalamy się od siebie. To dziwne uczucie...
                • Gość: Anna-z Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.katowice.msk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 13:56
                  Nie tylko małżeństwo, ale żaden związek więzieniem nie jest, bo jest sie w nim
                  z wlasnej woli, a nie za karę, ale że każdy zwiazek wymaga wyrzeczen i checi
                  zrozumienia drugiej strony, to też prawda. A gdzie granice - to każdy wie sam.
                  Czy dla kursu tańca brzucha rozwaliłabym swój zwiazek - na pewno nie. Udowodnić
                  swoja niezależność mozna w trochę inny sposób - czasami idąc na ustępstwa mozna
                  wiecej osiągnąć - ponoc kobiety wiedza to najlepiej. To może nie modne ,ale
                  prawdziwe - szyja głowa kręci.
        • jantoni.jajcorz Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 14:10
          Gość portalu: nierozumiem napisał(a):

          > Hmm,,,. byliśmy na wakacjach.
          > Kiedy przychodzę z roboty dzieciak jest na piaskownicy (do 20tej). Tłumaczę
          > jej, że on może teraz potrzebuje bardziej kontaktu z rówieśnikami. No to mi
          > mówi, że powinniśmy siedzieć z nim na piaskownicy ;/. Czasem kładę się z nim
          > spać, czytam mu. Kiedy już zaśnie chciałbym mieć trochę czssu na własne hobby
          > (no to ona mi mówi, że ją zaniedbuję). Ciągle coś nie tak!!!

          Prawda, jak zwykle, leży po środku:(
          Żona może trochę przesadza (tak wynikałoby z twego postu), ale ma też sporo
          racji. Posiedź z dzieciakiem w piaskownicy, nawet jeśli są w niej inne
          dzieciaki... itp. Dzieciak to b. absorbująca zabawka:( Warto mu poświęcać
          wiele czasu, bo to potem znakomicie procentuje. Tak twierdzę na podstawie mego
          doświadczenia z moim synem, który aktualnie ma już 34 lata:)))
          Ciężka i długotrwała praca przynosi kasę, ale po latach okazuje się, że to nie
          wszystko:( Najważniejsze okazują się relacje rodzinne.
          Z żoną, którą sobie sam wybrałeś(?), łagodnymi perswazjami dojdziesz do
          porozumienia. Chyba, że trafiłeś na wadliwy egzemplarz - tu pomoże tylko układ
          z gajowym Maruchą:)))
          Poruszyłeś temat morze, którego (jak już pisał Gomory) na trzeźwo nie da się
          dokładnie omówić:)
          Życzę poprawy układów
          Antoś

          • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 14:16
            > Poruszyłeś temat morze, którego (...) na trzeźwo nie da się
            > dokładnie omówić:)

            Dokladnie, tym bardziej ze tak na prawde o co innego jemu chodzilo niz na
            poczatku pisal.
      • Gość: burunduk Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 00:23
        no to bierz sie chopie do roboty ;)
    • pinia38 Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 14:57
      A czy Twoja żona wychodzi gdzieś z domu sama np.na ploty do koleżanki a Ty
      zostajesz z dzieckiem? Czy jest tylko tak że Ty musisz mieć chwilę dla siebie a
      ona nigdy..??.. Może zaprponuj jej że przypilnujesz dziecka a ona niech idzie
      do kosmetyczki...
      Coś w tym jest skoro ona tak protestuje..
      • Gość: nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.centertel.pl 18.08.04, 15:11
        Ależ ja jej mówię:
        Idź do kosmetyczki.
        Idź kup sobie coś.
        Idź do koleżanki.
        Idź do kolegi.
        Idź gdzie chcesz.
        Ale niestety, koleżenek nie ma (kolegów też nie).
        Na zakupy to tylko ze mną (tak jak bym kasę w domu trzymał i jej nie dawał).
        Kiedy mówię odwieźmy małego do babci na parę dni i rozerwijmy się to mówi, że
        dziecko jest za małe (4 lata) i bez niego źle się czuje.
        Sam nie wiem o co jej chodzi.
        NIEROZUMIEM.
        • romb_mantyk nie wyrobie ... 18.08.04, 16:19
          stary zacznij wychodzić i sraj na jej reakcje , jasne że warzny jest kompromis i obie strony ale nie możesz zamienić się w ważywo bo ona ma takie fochy
      • rosangela1 Re: Czy mogę pograć w piłkę? 18.08.04, 15:16
        Ta pilka to cos co on naprawde lubi, a ona kaze mu z tego zrezygnowac. Przeciez
        nie gra w ta pilke codziennie. To zaden problem tak wszystko zorganizowac zeby,
        wszyscy byli zadowoleni. Ale sama wiem po sobie ze niektorzy po prosty chca
        powielac wzorce z domu. Dziecko- przeciez nie siedzi za granica jak wiele moich
        znajomych i widuje je raz na miesiac. Ja rozumiem ze trzeba byc odpowiedzialnym
        w malzenstwie ale nie wolno dac w sobie zabic resztke siebie. Zona porozmawiaj
        z nia, jezeli ona zamknela sie w czterech scianach to co jest tego powodem i
        dlaczego ciebie w to wciaga. A pro po tego tanca brzucha - to ze lubie uczyc
        sie nowych rzeczy nie znaczy ze zaniedbuje rodzine, dom czy prace. Dzieki temu
        jestem szczesliwa, wesola i spelniona osobka.
    • zuta Moim zdaniem możesz. 18.08.04, 16:09
      Przeczytałam poprzednie wypowiedzi i tak się zastanawiam. W jednym z listów
      "nierozumiem" pisze, że ona nawet myśli o znalezieniu sobie kogoś innego.. jakoś
      to smutne, że bez obiekcji snuje tego typu "plany".
      Odwołuję się do życia mojego brata. Ma 1 dziecko i bardzo długo pracuje, czasem
      do 20.00. Bardzo często też wyjeżdża służbowo za granicę. Ale za to wszystkie
      kąpiele małego to jego broszka, on też karmi dziecko, przewija, usypia, z tego
      co wiem. Jasne, że wtedy kiedy może i jest na miejscu.
      Wychodzi z kumplami na piwo, czasem gra jakiś mecz siatkówki, na jakiś służbowy
      obiad i bratowa nie narzekała ani razu.
      Moja bratowa ma jednak i koleżanki, i swoje zainteresowania.

      Wiadomo, że Twoja żona nie będzie raczej chodzić co tydzień na dyskoteki jak
      kiedyś. Ale znajomych mieć powinna.
      Czy dobrze jest się zasklepiać w czterech ścianach? Chyba nie. A z tego, co
      piszesz, to oboje siedzicie kamieniem w chacie.
      Może Ty rzeczywiście nie wychodzisz z dzieciakiem na spacery, mało z nim jesteś?
      Spójrz na to z drugiej strony. Samo zarabianie kasy to za mało. Potem w szkole
      się ujawniają problemy typu: Ja już nie wiem, jak sobie z nim poradzić (słowa
      rodziców).
      • nierozumiem Re: Moim zdaniem możesz. 18.08.04, 16:21
        Wiesz, jesteśmy już 5 lat. Kiedy mały się urodził (4 lata temu)kąpałem go,
        przewijałem, usypiałem, karmiłem, bawiłem się z nim, itd. itp. Ale przez te 5
        lat nie miałem czasu dla siebie (moja żona też nie). Ostatnio poczułem, że coś
        mi ucieka pomiędzy palcami. Mały nie potrzebuje już tyle uwagi co kiedyś
        (potrafi bawić się sam). Więc pomyślałem, że zacznę chodzić z chłopakami na
        piłkę, zajmę się swoim starym hobby (komponowanie muzyki). Ale spotkałem się
        z "nieżyczliwym" podejściem mojej żony. Część czasu jaki poświęcałem tylko dla
        nich, teraz chciałbym poświęcić sobie.
        • Gość: Max Re: Moim zdaniem możesz. IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 17:01
          >Więc pomyślałem, że zacznę chodzić z chłopakami na
          >piłkę, zajmę się swoim starym hobby (komponowanie muzyki). Ale spotkałem się
          >z "nieżyczliwym" podejściem mojej żony. Część czasu jaki poświęcałem tylko dla
          >nich, teraz chciałbym poświęcić sobie.

          Tak trzymaj chlopie.
          Malzenstwo to nie wiezienie i jesli zona tego nie zrozumie lub jej do tego nie
          zmusisz to zobaczysz ze sie rozejdziecie. Kazdy musi miec chwile dla siebie bo
          bez tego zwiazek jest przgrana sprawa i to juz tylko kwestja czasu zanim zone
          znienawidzisz. Porozmawiaj z nia o tym powaznie. Powiedz jej ze ja kochasz ze
          kochasz syna ale potrzebujesz troche czasu dla siebie samego. Ty nie mozesz
          cierpiec za to ze ona nie ma zadnych zainteresowan.

          Powodzenia
        • zuta Re: Moim zdaniem możesz. 19.08.04, 10:30
          No to nie jest tak źle.. :)) Tylko oczywiście nie wpadaj w samozachwyt. Trochę
          żartuję.
          Najlepsza jest jednak szczera rozmowa. Wyjaśnianie sobie różnych rzeczy na
          bieżąco (to WAŻNE!!!!), BEZ AGRESJI. Można się przecież sprzeczać i docinać
          sobie codziennie, można też się fajnie przekomarzać dla tzw. jaj, ale jeśli nie
          ma między ludźmi chwili poważnej a raczej szczerej rozmowy - szczerej w sensie
          takim: mówię, co mnie gryzie, boli, nurtuje - to taki związek jest nie do końca
          spełniony,żeby nie rzec niespełniony.
          Po latach jest oddalenie i bywa że wulkan złych uczuć wybucha.
          A ten drugi/ta druga obok ma z Tobą po latach tyle wspólnego, że jest obok jak
          pasażer miejskiego autobusu. To taka smutna wizja, której należy unikać. Prawda?
    • Gość: Max Nie jestes sam! IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 16:52
      Takich jak twoja zona jest wiele. Nie wiem dlaczego ale wiele kobiet po prostu
      wchodzi w szal jak facet ma swoje zainteresowania.

      Ja juz ten temat kiedys poruszylem:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=14660490&a=14667168
      • Gość: Anna-z Re: Nie jestes sam! IP: *.katowice.msk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 17:24
        Może i tak, ale pytanie skąd sie to bierze. Dla mnie facet, ktory nie ma
        zadnych zainteresowań,żadnego hobby jest po prostu nudny, ale facet, który
        oprócz realizacji swoich spraw potrafi tylko leżeć przed telewizorem, a czas
        spędzony ze mna czy dzieckiem traktuje jak poświęcenie się jest tez nie do
        przyjęcia. A z tego tak wynika, ze wspólne spędzanie czasu już Ci nie sprawia
        przyjemności. A Twojej żonie może przejdzie ten okres całkowitej fascynacji
        wyłacznie dzieckiem - jedne kobiety trzyma to pare miesięcy inne parę lat, ale
        w końcu odczuje potrzebę swojego życia.
        • Gość: Max Re: Nie jestes sam! IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 17:58
          Skad sie to bierze nie mam pojecia. Ja mam wspaniala zone ktora daje mi przed
          wyjscie calusa i zyczy mi milej zabawy.

          Oczywiscie ze jesli facet siedzi na kanapie prze 6 dni a w sobote leci sie
          bawic z kolegami to sprawa jest zupelnie inna i rozumie w tym kobiete. W wielu
          przypadkach tak jednka nie jest. Znam osobicie kobiety ktore doslownie nie moga
          zniesc tego ze ich maz ma wlasne zainteresowania i chce spedzic pare godzin na
          tydzien sam ze soba, z kolegami itd.

          pzdr
    • jantoni.jajcorz Czy rozważałeś ... 18.08.04, 18:17
      wizytę w poradni małżeńskiej. Oczywiście wspólnie z żoną! Potrzebujecie
      rozjemcy (dobrego, profesjonalnego psychologa), którego na forum raczej nie
      znajdziesz.

      Przy 5-letnim stażu małżeńskim zwykle ujawniają się konflikty, które mają swe
      źródło głęboko ukryte i nie zawsze uświadomione. Po 7 latach zaczynają się
      rozwody lub małżeństwo praktycznie staje się martwe:(( Lepiej zapobiec takiemu
      rozwojowi sytuacji!
      Wielu moich znajomych wytrwałoby w związkach, gdyby wcześniej skorzystali z
      pomocy psychologa. Przemyśl to - może to nie jest głupie wyjście.
      • Gość: Annie Re: Czy rozważałeś ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 18:31
        Kurcze ale baba ja na twoim miejscu poszlabym z chlopakami na pilke i zajela
        sie swoim hobby nikt mi nie wcisnie sciemy ze brak na to czasu zawsze sie
        znajdzie czas trzeba tylko sobie go dobrze rozplanowac a ona jak ma fochy to
        nie ch ma przejdzie jej z czasem wiem po sobie jak moj chlopak probowal mnie
        ukrucic to mu pokazalam gdzie raki zimuja i dzisiaj jest super ja go nie
        trzymam on mnie tez nie mamy czas na swoje pasje rozrywki i nawet jak dziecko
        bede miala to nie zrezygnuje ze swoich zajec bo wiem ze wszytko da sie
        pogodzic !
        O wlasnie sie pyta czy puszcze go na grilla sama nie mam ochoty isc wiec niech
        idzie sobie sam :]
        A jak mnie zdradzi to go zabije tzn wypieprze na zbity ryj :P
        • jantoni.jajcorz Re: Czy rozważałeś ... 18.08.04, 19:00
          Gość portalu: Annie napisał(a):

          > Kurcze ale baba ja na twoim miejscu poszlabym z chlopakami na pilke i zajela
          > sie swoim hobby nikt mi nie wcisnie sciemy ze brak na to czasu zawsze sie
          > znajdzie czas trzeba tylko sobie go dobrze rozplanowac a ona jak ma fochy to
          > nie ch ma przejdzie jej z czasem wiem po sobie jak moj chlopak probowal mnie
          > ukrucic to mu pokazalam gdzie raki zimuja i dzisiaj jest super ja go nie
          > trzymam on mnie tez nie mamy czas na swoje pasje rozrywki i nawet jak dziecko
          > bede miala to nie zrezygnuje ze swoich zajec bo wiem ze wszytko da sie
          > pogodzic !
          > O wlasnie sie pyta czy puszcze go na grilla sama nie mam ochoty isc wiec
          niech
          > idzie sobie sam :]
          > A jak mnie zdradzi to go zabije tzn wypieprze na zbity ryj :P

          Aniu, ależ mi się podobasz:))) Zazdroszczę twojemu chłopu!
          Wydaje mi się, że założyciela wątku [a właściwie jego małżeństwo] gnębią dość
          skomplikowane problemy natury psycho.... i Twoje zdroworozsądkowe
          podejście/porada tu nie zadziała:(
          • Gość: ala Re: Czy rozważałeś ... IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 18.08.04, 19:35
            Ja, choc nie jestem jeszcze mezatka, jestem wlasnie typem takiej zazdrosnicy
            jak Twoja zonka, wiec to co moge Ci powiedziec, to podzielenie sie moimi
            odczuciami..
            Gdy moj facet chce wyjsc gdzies z kolegami to przyznam, ze odczuwam (wiem ze
            irracjonalne ale jednak) wielkie bolesci :) Ale zastanawiam sie, czy to aby na
            pewno moja wina. Czasem mam np.zal ze on nigdy nie zabral mnie ze soba (ja go
            wszedzie ze soba zabieram). Bo jakby mnie kiedys zaprosil, to moze bym
            przekonala sie ze nie ma powodow do obaw, ze naprawde rozmawiaja tam o nowych
            telefonach, pilce i innych bzdetach :D Ktos tu zreszta proponowal, bys zabral
            ja ze soba na pilke. To jest doskonaly pomysl, niech Ci pokibicuje! Ona bedzie
            spokojna i zadowolona ze ma Cie blisko, a Ty sobie pograsz (jesli naprawde
            chodzi Ci tylko o te pilke).
            Z drugiej strony moge jeszcze powiedziec, ze jak moj facet wraca z jakiejs
            meskiej posiadowy i czuje sie zazdrosna, to bardzo pomaga mi gdy dokladnie
            relacjonuje mi co sie dzialo i o czym gadali. Od razu sie robie spokojniejsza i
            juz nie czuje sie zle.
            Tak wiec..jasne ze masz prawo do czasu dla siebie, ale postaraj sie przy tym,
            by zona czula sie dobrze, wtajemniczaj ja w swoje sprawy. I nie mow jej 'idz
            sobie do kolezanki/kolegi' bo to moze byc dla niej bardzo przykre i dochodzi do
            tego ze mowi, iz poszuka sobie kogos innego :/ (a sadze ze tego tak naprawde
            nie chce, tylko chce zwrocic na siebie Twoja uwage i sprawic, bys znowu o nia
            zaczal zabiegac).
            • Gość: Max Re: Czy rozważałeś ... IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 19:46
              Ja to rozumie:-)

              Pamietac tylko nalezy ze nadmierna zazdrosc nic dobrego nie przyniesie.
              Pamietac tylko trzeba ze zazdrosc to uczucie ktorego sie nie wybiera - po
              prostu jest.
              I tak wyglada pies goniacy swoj wlasny ogon.

              pzdr
        • Gość: Max Re: Czy rozważałeś ... IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 19:21
          Zeby tylko takich kobiet wiecej bylo.
          pzdr
          • jantoni.jajcorz A może ją sklonować? :))) 18.08.04, 19:30
            • Gość: Annie Re: A może ją sklonować? :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 19:57
              Baby lubia tak szantazowac ze znajda sobie innego ;) gdzie bedzie szukac i po
              co jak kocha ciebie a zabierac swoja kobiete ze soba to tez niezbyt fajny
              pomysl bo kazdy z nas chce czasami byc sam ja np nie chcialabym zeby moj
              chlopka szedl ze mna i moimi kolezankami na basen i nie ebde tez sie tlumaczyc
              co na tym basenie robilam opowiem cos z grubsza jesli bedzie co opowiadac ale
              kazdy ma swoje male tajemnice i nie dotycza one zupelnie zdrady itp a rzeczy
              ktore tak naprawde drugiej polowy nie obchodza moj chlopka jak mnie wypytywal
              to zaczelam mu opowiadac ze szczegolami o czym i co robilysmy z kolezankami jak
              uslyszal to odrazu powiedzial zebym juz mu nie mowila bo jak sie okazalo to
              byly tematy zupelnie go nie interesujace
              A ta twoja kobieta to jest moze rozpieszczona nie wiem pamietam tez jak ja
              wchodzilam mojemu chlopakowi na glowe tego nie rob itd pozniej mialam do niego
              zal ze sobie na wsyztko pozwala ze sie nie sprzeciwia i nie ma swojego zdania a
              jelsi juz ma to go nie potrafi bronic wkurzalo mnie ze taka ciapa :)ze moge nim
              rzadzic itd no ale po 2 latach juz sobie nie daje nauczyl sie na ile moze mi
              pozwalac no i ja oczywiscie od niego nie odbiegam tez nie pozwole sobie na
              wszystko z jego strony :]
              Ale mam tez odchyly na szczescie zdarzaja sie raz na rok jednak jak juz sa to
              biedny ten moj chlopak wpadam w taka furie ze przez tydzien jest oszolomiony :P
              • Gość: Max Zakochalem sie po raz drugi IP: *.mad.east.verizon.net 18.08.04, 22:21
                Anno czy wyjdziesz za mnie za maz?

                pzdr

                PS Tylko nie powiedz nic mojej zonie:-)
              • gomory Re: A może ją sklonować? :))) 19.08.04, 10:27
                > Baby lubia tak szantazowac ze znajda sobie innego ;)

                Grozbami ktorych sie nie chce spelniac mozna sie tylko osmieszyc. Jak mi ktos
                stawia jakies warunki to mrucze "nooo" i smieje mu sie w twarz, bo moja natura
                wlasnie mi nakazuje lamac takie zakazy. Wiesz co robi negocjator z szantazysta?
                Zwodzi go... Ale to jakies takie niezreczne zwodzic ukochana (teoretycznie)
                osobe?
                Ustalenia to jedno, ale wymuszenia to jakos nie dla mnie. Na slowa "znajde
                sobie kogos innego" jedyne co moglbym odpowiedziec to "prosze bardzo", i
                szeroko otworzyc drzwi.
    • Gość: corgan mozesz i powinienneś grać w piłkę! IP: 217.11.142.* 18.08.04, 22:03
      Moim zdaniem egoizm kobiet rozrasta się ostatnio do piramidalnych rozmiarów.
      Ich zdaniem 100% życia faceta powinno być pochłonięte przez kobiety. Jak znam
      zycie cokolwiek sie nie stanie i tak bedzie źle - jak facet nie wychodzi
      nigdzie to źle bo dupa i pantoflarz, jak wychodzi to też źle, jak zaczyna
      chodzić na siłownie a wcześniej nie chodził to na pewno ma kochanke na boku,
      jak nie chodzi to tyje i też źle, bo babka wyszła za mąż za przystojniaka a po
      latach robi się z niego kalafior.

      Kobiety nauczyły sie, że dobre jest wyłącznie to co jest dobre dla nich. Więc
      trzeba je wyprowadzić z tego błędu.

      Moim zdaniem powinienneś nie odpuszczać i ten raz w tygodniu poświęcony na
      piłkę nikomu nie zaszkodzi. Ani Tobie towarzysko, sportowo i zdrowotnie a jej
      nie zaszkodzi na pewno ani tym bardziej dziecku, ktoremu potrzebny jest ojciec
      który ma własną wizję i zainteresowania a nie dupa i pantoflarz.

      Czy wszystkie kobiety sa takie same? Nie wiem. Wiekszość z tych ktore
      napatoczyły się w moim zyciu [łącznie z matką] miały tę trudno wyleczalną
      przypadłość czyli chęć podporządkowania kobiecie całego jestestwa faceta. Hobby
      mojego ojca były solą w oku mojej matki aż do końca, ją nadal drażni mój tryb
      życia; a jak nie drażni to zawsze jest coś nie tak. Jak tylko pojawiły się u
      mnie długi to pierwszy tekst jaki padł to było "musisz sprzedać komputer". Albo
      teksty w stylu "na co Ci tyle płyt?"

      Natomist zastanowiłbym się nad Twoją żoną, że jak piszesz "nigdzie nie
      wychodzi" i nie ma żadnych koleżanek. Mam dość liczna rodzinę i mogę z pełną
      odpowiedzialnościa powiedzieć, że Ci z mojej rodziny którzy całkowicie
      pochłoneli się rodzinie [nie zawsze ze zdrowych podstaw] i nie mieli znajomych
      i przyjaciół tworzyli najbardziej chore klimaty w swojej rodzinie. No niestety -
      moja matka była też taka sama, choć widze ze jej to zaczyna przechodzić.
      Dziecko i współmałżonka można kochać egosityczną miłością, że jak się bierze
      ślub to w pewnym sensie "kupuje" się miłość i poświęcenie. Bo o przyjaciół
      trzeba zabiegac i przyjaźń podtrzymywac, a niektórym ludziom wydaje się ze
      małżeństwo gwarantuje przywiązanie. Tyle, że każdy wypadek

      W mojej bliskiej rodzince - wujek 40lat z żoną 37lat, trójka dzieci w wieku lat
      7,12,15 o mało co nie doszło do rozwodu hehehe bo ciotka urwała sie kiedyś z
      koleżankami na godzinę po pracy do McDonalda i nie dość ze spóźniła się o tę
      godzine to kupiła tam shake'a i frytki. To był wypad, który zdarzył się jej po
      raz pierwszy od wielu lat. Bo nie jest tak, ze robiła to regularnie. Mój wujek
      jakoś się o tym dowiedział i z pianą na mordzie wywołał karczmną awanturę. No
      ale jest to głupi facet którego dewiza jest "ja was kocham, a wy macie mnie
      słuchac". Tyle ze to nie jest miłość. To jest chora "miłość". No i oczywiście -
      wujek nie ma zadnych kolegów, przyjaciół i znajomych a jedymi ludźmi
      których "kocha" jest rodzina.

      To co pisze to ostrzeżenie, co się może wydarzyć. Nie teraz ale za jakis kilka
      lat. Jeśli teraz rozwiążesz "problem" z piłką nożna tzn. że odpuścisz sobie grę
      to za kilka lat pojawi się inny na tym samym podłozu. Kobiety czasami sa głupie
      tyle że często zupełnie tego nieświadomie. Moim zdaniem mozesz i powinienneś
      postawić na swoim i grać w tę piłkę!
    • Gość: ppp Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: 213.199.253.* 18.08.04, 22:15
      Nie wszystkie. Moze ona ma troche racji a moze po prostu cos sie u was psuje.
      • Gość: Annie Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 01:26
        Jesli to do mnie Max to wyjde ale niech to zostanie nasza tajemnica nikt nie
        musi wiedziec jeszcze mnie potepia a ja tylko mam duze serce ;)
        • Gość: Max Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.dyn.optonline.net 19.08.04, 01:29
          >ja tylko mam duze serce ;)

          Zauwazylem.

          pzdr
    • nierozumiem Re: Czy mogę pograć w piłkę? 19.08.04, 09:46
      Dzieki wszystkim za parę słów.
      Na pewno potrzebowaliśmy poważnej rozmowy.
      To sporo wyjaśniło. A co będzie dalej....zobaczymy.
      • zuta Re: Czy mogę pograć w piłkę? 19.08.04, 10:32
        Życzę żeby się ułożyło, przy obustronnych chęciach i przy odrobinie wspólnego
        wysiłku.
        Pozdrawiam.
        • Gość: nenah Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: 167.83.9.* 19.08.04, 11:56
          A co powiecie na sytuację moją i mojego męża (15 lat po ślubie):
          nie mamy żadnych znajomych, nie utrzymujemy z nikim kontaktów towarzyskich poza
          rodziną. Nie czujemy takiej potrzeby. Cały wolny czas spędzamy ze sobą. Urlop z
          rodziną. Mąż ma pracę, której czas sam sobie ustala i zawsze robi wszystko tak,
          aby jak najszybciej skończyć i wrócić do domu. Czy z nami coś nie tak?

          • gomory Re: Czy mogę pograć w piłkę? 19.08.04, 12:03
            Nie no fajnie, tylko gratulowac. Taki zwiazek jest w zasadzie prawie
            perfekcyjny :).
            Jedyny zgrzyt moze nastapic wtedy gdy partner/ka znika - druga polowa zupelnie
            nie umie zyc sama, bedac niesamodzielnie uzaleznionym/na.
          • jantoni.jajcorz Re: Czy mogę pograć w piłkę? 19.08.04, 12:30
            Gość portalu: nenah napisał(a):

            > A co powiecie na sytuację moją i mojego męża (15 lat po ślubie):.....
            Są różne zboczenia:) Wy macie takie, ja mam inne .....
            Przecież trzeba być tolerancyjnym:))))
            Napisze post za 20 lat, tj. w okresie, gdy każdy odruchowo robi bilans życiowy.
            Wtedy pokorespondujemy! :)))
            • Gość: Annie Re: Czy mogę pograć w piłkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 14:27
              Skoro jestescie dla siebie wystarczajacy to wsyztko gra ja teraz mam taki okres
              ze nie mam ochoty nigdzie chodizc spotykac sie z innymi wystarcza mi zupelnie
              moj chlopak :]
              • zuta Re: Czy mogę pograć w piłkę? 19.08.04, 14:57
                Zgadzam się z tym w pełni.
          • Gość: corgan wyrazy współczucia IP: 217.11.142.* 19.08.04, 18:18
            > A co powiecie na sytuację moją i mojego męża (15 lat po ślubie):
            > nie mamy żadnych znajomych, nie utrzymujemy z nikim kontaktów
            > towarzyskich poza rodziną.

            Wypisz wymaluj moja matka w 1990 roku. "mamo zrób imienimy!" odp "e
            tam". "idziemy do ciotki X?" "nie! a po co?" Od 1990 po przeprowadzce w inne
            miejsce i przejściu na rentę troche zmieniło sie na lepsze, ale niewiele. W
            1995 zmarł ojciec. Po paru miesiącach usłyszałem od niej, że czuje się
            strasznie samotna a od rodziny żebym "wrócił, bo po co mam mieszkać u obcych
            jak moge w domu?" [obcy - tzn wynajmowac mieszkanie 80 km od domu].
            Powiedziałem matce, że na samotność ciężko zapracowała sobie przez ostatnich 20
            parę lat życia a dom mam tam, gdzie mieszkam. Zostałem wyzwany od chamów, był
            płacz i łzy. 9 lat po z toksycznej kobiety-bluszcza przeistoczyła się w
            samodzielną osobę, choć nadal jest toksyczna, choć oczywiście nie stała się
            rozrywkowa, ale np. zaczęła podróżować po kraju po rodzinie z odwiedzinami i
            zaczęła jeździć po sanatorium. Czego wczesniej nie robiła prawie przez
            kilkanascie lat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka