josh_de
01.10.04, 17:47
troche prostackie sformulowanie tematu, ale tak wszyscy wiedza o czym mowa.
pare dni temu w hamburgu zrobilismy z kolegami rajd po klubach. firma placila,
wiec z 6 w ciagu nocy zaliczylismy, a co. mase pieknych, samotnych kobiet przy
okazji sie poznalo. nie jestem typem playboya, w przeciwienstwie do jendego z
moich kumpli z pracy, totez w przerwach miedzy szalenstwem parkietowym
obserwowalem sobie jego poczynania. chlopak (dosc przystojny, ale bez przesady
znowu) poderwal 7 kobiet jednej nocy. jakos tak banalnie prosto, wg schematu:
podplasac- usmiechnac sie- postawic drinka- 30sek. rozmowy- numer telefonu- czesc.
co on ma w sobie takiego, ze kobiety do niego lgna, jak sarny w zimie?
Mnie sie klub zawsze wydawal miejscem, w ktorym kobiety sa nstawione na "nie".