ewadale
03.10.18, 21:20
Podoba mi się facet z pracy. Wydaje mi się, że z wzajemnością.
Zaczęło się w lipcu, gdy zauważyłam, że ktoś się we mnie wpatruje. I to był on, nowy w biurze.
OK, zdarza się, mężczyźni się patrzą, ale tu jest inaczej. Spojrzeń jest dużo i są intensywne.
Ponadto, on cały czas jest pobliżu. Idę gdziekolwiek i wpadam na niego. Chodzi do 'mojej' kuchni, zamiast do swojej.
Kiedy przechodzi koło mojego pokoju ma już chyba taki nawyk, że się odwraca i patrzy czy jestem przy biurku. Siedzę pod takim kątem, że trzeba wykonać ten wysiłek odwrócenia się, inaczej się nie mnie nie zobaczy. Nikt inny, kto tamtędy przechodzi (dziesiątki osób dziennie) się nie odwraca, bo to po prostu nienaturalne. Czasem uchwycę jego spojrzenie, czasem widzę to, że się odwrócił w odbiciu.
Gdy się mijamy, patrzy się na mnie (obezwładniająco!), uśmiecha.
Kilka razy kręcił się koło mnie, gdy rozmawiałam z koleżanką lub kolegą i wyglądało jakby podsłuchiwał.
Mówimy sobie cześć i to tyle.
Z tego co wiem jest singlem, ja też.
Już mnie męczy ta dziecinada.
Chciałabym z nim porozmawiać, bo przez te spojrzenia coś zaiskrzyło między nami, ale myślałam, że sam mnie zaczepi i coś powie, choćby pisząc na skype lub w mailu. Wie jak sie nazywam, bo sto razy dziennie przechodzi koło mojego pokoju, na którym jest tabliczka z moim imieniem i nazwiskiem.
Jesteśmy dużą firmą, a on pracuje w innym dziale, z którym ja kompletnie nie mam kontaktu.
Tak sobie myślę, że może się boi, bo jest tu nowy i w sumie nie wie czy nie okażę się wariatką, a spotykanie się z kimś z pracy nie jest łatwe. Jestem prawniczką, może to też działa jak hamulec?
Zaczynam myśleć, że gapi się, ale tak naprawdę nie jest zainteresowany, bo gdyby był, to by znalazł drogę.
Koleżanka mówi, że sama powinnam do niego zagadać.
Jak myślicie? Byliście kiedyś w podobnej sytuacji? Co zrobiliście?