kuba_halford
19.10.04, 17:29
nie chce mowic jaka firma ale taka duza ze az strach o tym pisac czy tez ja w
niej pracuje czy ktos znajomy, niewazne ale mozecie mi ufac ze to prawda.
Widzialem procedury firmowe ktore mowia o innym traktowaniu
kontrachentow/klientow ktorzy "lepiej" wygladaja od tych co
gorzej,oceniajacymi sa ludzie najblizszego kontaktu obslugujacy. Od tego "jak
kto wyglada" zalezy czy np dany uszkodzony produkt nawet przez niego zostanie
mu wymieniony na nowy (ocena czy takowy moze ich do sadu podac) czy tzw
oddalenie go z rozwalonym produktem i brakiem praw do nawet naprawy. Wg mnie
to jawne lamanie praw o ktorym oficjalnie niewolno mowic ale sa powszechne w
wiekszych firmach tj. innaczej traktuje sie identycznych klientow z niemiec
czy angoli, polaka zaraz sie prosi o 1000 faktur zakupu, paragony, kwity,
umowy gdy gdzieindziej ta sama korporacja wymaga np dododu zakupu. Macie
takie wrazenie ze roznie jestescie traktowani zaleznie od "pozycji" ktora wg
Pani kasjerki zajmujecie ?.