chooligan
05.11.04, 15:35
Wkurzony jak stado dzików zadzwoniłem pod pierwszy lepszy telefon z
ogłoszenia. Kobita coś tam ściamniała że jest na zakupach i tego tamtego. No
ale dla mnie rikitiki nie były tego dnia najważniejsze tylko "fakt że". W
końcu nie ma jak zasady, hehe. Babina spóźniła się chyba 2 godziny co mnie
mało ruszało, 2h w te czy w tamtą co za różnica. Podlewając sie wódką
rozmyslałem co bym zrobił gdybym był wodzem narodu. Własnie kombinowałem co
zrobić ze staruszkami po rozwiązaniu ZUSu i Cyganami po aneksji Słowacji, gdy
podeszła gruba blondyna i przepraszając stwierdziła że po pierwsze:
- jej białorusinki wrócą dopiero jutro, a po drugie spóźniła się bo nie
wierzyła że mogę się na nią skusić. Kurza jej twarz! Zepsuła mi plan, ale nic
to. Oczywiście wypaliłem że może być, nawet jej coś tam skomplementowałem i
babina zawisła mi na ramieniu co lekkie nie było. Dojechaliśmy do jej lokalu
a mnie zdążyło juz troche wyparować z łba i realnie patrząc na sytaucję
oceniłem że jest raczej źle. Gruba alfonsiara to nie mój poziom abstrakcji i
trzeba coś zrobic żeby nie wyjść na leszcza. Tym bardziej że Gruba coraz
bardziej paliła mięte (co ja jej kadziłem po drodze???). Rozwaliła mnie do
reszty tekstem że "nie musze płacić, no chyba że chce, to ile uważam". Czyli
nie ma zmiłuj sie - muszę ją przelecieć, innej drogi nie ma :<
I morał:
Chłopaki! Nigdy nie dzwońcie na fazie!