Gość: Maja
IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl
19.11.04, 22:10
Panowie... co o tym sądzicie? Ostatnio nabieram ochoty, aby zrobić na złość
mojemu byłemu partnerowi. Byliśmy z sobą ponad rok, a on zakończył nasza
znajomość bez dwóch zdań z dnia na dzień. Nie poszło o inna kobietę, nie było
tez nudy w tym związku... po prostu zmienił zdanie, przestało mu zależeć. Nie
jestem typem złośnicy, awanturnicy, nie robię tez scen zazdrości, bo nie
lubię tego uczucia. Jesteśmy dojrzałymi, dorosłymi ludźmi, ale chęci na "to"
nabieram w związku z ciszą, którą on mi serwuje. W tym wszystkim czuje się
jak blondynka z kawałów, bo moja intuicja i analiza sytuacji mówi mi jedno, a
jego słowa, mówią zupełnie coś innego. Wiem, że mogłabym mu zrobić na złość,
mogłabym narobić mu kłopotów... nie chce tego i nie posunę się za daleko, ale
jak myslicie, jest sens takich zagrywkach?