gzielony
07.06.04, 11:26
wczoraj na ul. Bitwy warszawskiej 1920 stojac na przystanku autobusowym
zauwazylem pieska... chyba owczarek niemiecki. Biegal sobie beztrosko w
poprzek ulicy.. dwa razy mu sie udalo.. trzeci raz niestety nie. Dostal
zderzakiem skody felicji.. I natychmiast znalezli sie wlasciciele pieska!!! A
wczesniej nawet nikt go nie przywolywal do porzadku, no bo po co, biega, to
niech biega, przeciez piesek musi sie "wylatac", a ze w poprzek ulicy?
Wlascicielom najwidoczniej to nie przeszkadzalo. Otoz takich
nieodpowiedzialnych wlascicieli czworonogow karalbym wysokimi mandatami za
spowodowanie zagrozenia w ruchu drogowym, a dodatkowo obciazyl kosztami
ewentualnej naprawy samochodu, ktory potracil psa! Sam kiedys ledwie przed
podobnym bydlakiem wychamowalem! Zabraklo 30 cm i pewnie musialbym kleic
zderzak! LUDZIE MYSLCIE!!!