30.01.05, 21:31
Panowie mam prosbe,jak byscie wychowywali dzieci.
Jakie bledy Waszym zdaniem popelniaja kobiety?/w wychowywaniu potomstwa/

Obserwuj wątek
    • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 22:08
      jejku! wy nawet anonimowo boicie sie na ten temat wypowiadac!
      • smok_sielski Re: ojcostwo 30.01.05, 22:10
        Ja tam sie nie boje, tylko mnie to generalnie wali :)

        smok
        • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 22:16
          smok_sielski napisał:

          > Ja tam sie nie boje, tylko mnie to generalnie wali :)
          >
          > smok
          co Cie przepraszam ,,wali,,?
          co to znaczy?
          • smok_sielski Re: ojcostwo 30.01.05, 22:25
            To znaczy, że mnie to nie dotyczy/interesuje

            smok
            • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 22:30
              smok_sielski napisał:

              > To znaczy, że mnie to nie dotyczy/interesuje
              >
              > smok
              dziekuje.
    • gucio36 Re: ojcostwo 30.01.05, 22:23
      Jestem facetem i wiem, że w dzisiejszych czasach wiekszy wpływ na wychowanie
      dziecka ma szkoła, rówieśnicy, a nawet gazety typu Bravo, Cogito, Dlaczego i
      Tv. Zresztą człowiek ''wychowyuje się'' całe życie. A dzieci nie lubią jak
      rodzicie ciągle im gderają za uchem. I dlatego potem bardziej sobie cenią rady
      i wskazówki rówieśników itp. A matka najgorzej robi jak dziecko jest po to, aby
      załatwić jej własne sprawy typu: majątek, zemsta, łatanie związku dzieckiem.
      Nierzadko dziecko dla kobiety to broń do usidlenia faceta albo skuteczna broń
      przeciw niemu np w sądzie. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie.
      • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 22:33
        tak to najgorsze co moze byc wykozystywanie dziecka do walki z tata.
        /sama bylam takim obiektem pomocniczym/okropne uczucie dla samego dziecka.
        Dziekuje ci bardzo za wypowiedz
        • gucio36 Re: ojcostwo 30.01.05, 22:44
          Współczuje. Jesteś jedynaczką?
          • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 22:49
            gucio36 napisał:

            > Współczuje. Jesteś jedynaczką?

            nie jest nas troje,ale moja sostra jakos nigdy nie dawala sie w to wmanewrowac.
            a brat jest jeszcze bardzo mlody.
            • gucio36 Re: ojcostwo 30.01.05, 22:53
              Hm, wmanewrować. Nie bardzo rozumie, prosty facet ze mnie. Czy to znaczy, że
              tylko Tobą matka szantażowała ojca? I chodziło zapewne o wyższe alimenty albo o
              to, że odchodzi do innej.
              • anrid Re: ojcostwo 01.02.05, 17:50
                Ej, czegoś tu nie rozumiem. Jak facet robi dzieci to powinien ponosić za to
                odpowiedzialność. Powinien ponosić część kosztów ich utrzymania, przecież są
                też jego a nie tylko byłej żony. Nie sądzę żeby kobieta decydując się na
                dziecko myślała: urodze sobie dziecko, żeby nim szantażować i wyciągać kasę.
                Ona po prostu chce mieć dziecko.
                Panowie najchętniej nie ponosiliby żadnej odpowiedzialności za spłodzone
                potomstwo...ot, znudziła mu się rodzina to pójdzie do innej a tamta niech sobie
                sama radzi. A jak tamta zaczyna żądać odpowiedzialności za dzieci to wtedy
                jest: szantażuje mnie, wyciąga kasę za pomocą dzieci itp. itd.
                Alimenty są dla dziecka, nie dla matki!
                Sorry, panowie nie można sobie płodzić, a potem olewać, wiem, że was to boli.
    • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 30.01.05, 23:02
      alicja-ciekawska napisała:

      > Panowie mam prosbe,jak byscie wychowywali dzieci.
      > Jakie bledy Waszym zdaniem popelniaja kobiety?/w wychowywaniu potomstwa/
      >
      Guciu !to bylo bardzo dawno temu ,ja mialam 12 lat siostra 14,rodzice chcieli
      sie rozwiesc,Mama kazala mi na niego zeznawac przed sadem.
      Pozatym wzbudzila mi swoimi opowiesciami nienawisc do niego./12 latce/
      niestety ojciec pil ,i nieraz dochodzilo do awantur. Nie pamietam zeby prosila
      o to siostre.Rozwiedli sie ale po pieciu latach znowu sie pogodzili.
      Przyszedl na swiat moj brat,ojciec znowu zaczal pic.Znowu mama opowiadala mi te
      okropienstwa..o ojcu.. ale caly czas z nim byla.
      Czulam sie wykozystywana.
      • Gość: taki jeden Re: ojcostwo IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 07:52
        dlaczego generalizujesz i pytasz o błędy w wychowaniu popełniane przez Kobiety,
        coś takiego nie istnieje/tzn,błędy kobiet czy mężczyzn/. To są sprawy
        indywidualne. Jedynie co zauważyłem / mam dwóch synów 22 i 17 lat/ to ,że moja
        żona nie potrafi zaakceptować faktu,że oni " nieuchronnie dążą do
        pełnoletności", starszy syn studiuje i gdyby nie moja ingerencja miałby poważne
        kłopoty z wyjściem z domu na imprezy i w ogóle na coś innego niż nauka.
        Panie!!!! Ja rozumiem,że dziecko dla matki jest zawsze dzieckiem bez względu na
        wiek, ale dajcie im więcej wolności przy zachowaniu kontroli, nie mylić z "
        permanentną inwigilacją".Wydaje mi się,że dziecko powinno być traktowane jak
        partner stosownie do swojego poziomu rozwoju.Dajcie im popełniać błędy, nie
        wyręczajcie ich, dajcie szansę na rozwój bo inaczej wychowacie nieudaczników i
        frustratów życiowych.
      • Gość: Jo Re: ojcostwo IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 31.01.05, 09:01
        Wychowanie to nie jest "gderanie za uchem". Jeżeli sobie uswiadomimy, że
        (oczywiście nieco upraszczając) człowiek uczy się zasad życiowych i nabywa
        nawyków do 5 roku życia, to oczywistym staje się, że proces uczenia się w tym
        okresie życia człowieka polega na naśladownictwie. Czy to nam się podoba czy
        nie, jesteśmy do naszych rodziców podobni (co nie znaczy,że jesteśmy tacy sami).
        W zwiazku z tym pytając kogokolwiek "jak chciałby wychować dzieci"popełniamy
        błąd. Należałoby spytać "jakim jestes człowiekiem?, " jaki masz system
        wartości?", "jak komentujesz rzeczywistość?", "jakie masz poglądy na to co się
        dzieje na świecie?", "jaki jest twój stosunek do ludzi?", "na ile jesteś
        uczciwy wobec samego siebie?", "na ile jesteś świadomy swoich cech (wad i
        zalet)?", "co cenisz w ludziach, a czego w nich nie akceptujesz?", "jakie sam
        masz nawyki?"....i.t.d. Takie rzeczy zauważa dziecko i wyłacznie na podstawie
        naszych zachowań wyciąga wnioski dla siebie. A jest jak ukryta kamera. Widzi i
        słyszy wszystko. I to, kogo wychowamy nie jest efektem naszej OCHOTY, tylko
        wypadkową tego kim sami jesteśmy.
        Dlatego drodzy moi, nie miejcie dzieci zanim sami nie dowiecie sie kim
        jesteście, zanim nie przestaniecie się miotać miedzy oczekiwaniami rodziców a
        własną nieświadomością. A przde wszystkim, nie miejcie dzieci z partnerami,
        których do końca nie znacie i nie akceptujecie. Bo nie ma nic gorszego dla
        dziecka, niż branie odpowiedzialności za niedojrzałość własnych rodziców, czego
        prawdopodobnie wielu z czytelników tego forum doświadczyło na własnej skórze.
        Smok też pewnie miał ojca, którego wychowanie syna "waliło".I ojca ojca
        waliło. Miejmy nadzieję, że smok bedzie w stanie przerwać zaklęty krąg, bo jak
        kiedyś wpadnie i bedzie miał dzieciaka ( przez nieuwagę rzecz jasna), to
        wychowa go na frustrata. Syn smoka będzie agresywny i arogancki, nie będzie
        lubiał ani siebie, ani innych ludzi a najlepiej będzie się czuł walcząc z
        innymi "smokami", a córka smoka będzie cię czuła brzydka i mało wartościowa. Bo
        smok nie wie czego chce, wie tylko czego nie chce.
        A ty droga Alicjo-ciekawska zrobiłaś już bardzo dużo podejmując taki temat i
        zastanawiając się nad własnym losem. Uważaj tylko, żebyś nie wpadła w
        podświadomą półapkę naprawiania wizerunku własnych rodziców we własnym życiu.
        Nie jesteś i nie byłaś ani przez jedną sekundę odpowiedzialna, że to co się
        działo z ich życiem.
        Dostajemy od rodziców wielki plecak z ich doświadczeniami. Nie wzsystko jest
        dobre i nie wszystko jest złe. Jedne rzeczy są ładne a inne brzydkie.
        Przychodzi taki czas kiedy trzeba ten plecak rozpakować, przyjrzeć się
        wszystkiemu bez nienawiści i sentymentów i na resztę życia zabrać tylko to co
        najwartościowsze. I chronić te skarby i przkazać je własnym dzieciom. I nie
        martwić się, że pewnie dołożysz własnym dzieciom do plecaczków cała masę
        obrzydliwych kamieni. Jeżeli pokażesz im własne skarby i nauczysz jak
        rozpakowywać plecak to właśnie bedzie wychowanie.
        Życzę ci dla twoich dzieci ojca, który będzie to rozumiał.
        • Gość: taki jeden Re: ojcostwo IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 09:14
          jeżeli mogę, pozwolę sobie na polemikę z opinią Jo, zgadzam się w całości z
          początkiem wypowiedzi, tylko ani słowa o partnerstwie nie znalazłem, tylko
          związek przyczynowo-skutkowy ( fantastycznie zresztą przedstawiony), a dlaczego
          nie próbować zrobić rachunku sumienia swojego i rodziców? gdzie tu jest pułapka?
          Wydaje mi się,że tylko taką drogą możemy cokolwiek zmienić w swoim życiu.
          Świata się nie zmienia , możemy zmienić tylko siebie i nasz stosunek do niego
          na możliwie najbardziej pozytywny, wszak "życzliwym żyje się lepiej" czyż nie ?
          pozdrawiam
          • Gość: Jo Re: ojcostwo IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 31.01.05, 09:49
            Ależ zrobiłam rachunek sumienia...!I przeżyłam bolesną metamorfozę. Mam
            nadzieje, że na lepsze. Moi rodzice do dziś mają do mnie
            pretensje,ze "rozpakowawałam swój plecak" i wywaliłam do śmieci, większość tego
            co mi dali. Niestety nie dokońca, za późno i nie dość dokładnie. Na swoje
            usprawiedliwienie mam fakt, że byłam prekursorem w mojej rodzinie. Mam
            nadzieję, że mojej córce pójdzie łatwiej.
            • Gość: taki jeden Re: ojcostwo IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 31.01.05, 16:05
              na pewno Twojej córce pójdzie łatwiej, bo Ty rozumiesz już mniej więcej jak to
              wygląda ( chyba nikt nie wie wszystkiego), sama zrobiłaś rachunek sumienia i
              wiesz jak to boli. Ale jak wspaniale się czuje człowiek później- nieprawdaż?
              Stać Cię na luksus "odpuszczania" sobie- prawo do błędu jedno z najważniejszych
              praw człowieka a jak mało z nas z niego korzysta.Jeżeli człowiek porozumie się
              sam z sobą i zaakceptuje siebie z "całym dobrodziejstwem inwentarza" to jest
              zdrowszy, weselszy i bardzie odporny na wyzwania, których nam los nie szczędzi.
              Żyj i daj żyć innym jak różnie można to interpretować, ale jeżeli jesteśmy
              pogodzeni z sobą o ileż łatwiej znieść nam kłopoty i wybaczyć innym błędy
              pozdrawiam
    • Gość: Wolfram Nadopiekuńczość IP: *.if.uj.edu.pl / *.if.uj.edu.pl 31.01.05, 14:47
      Odpowiem z punktu widznia chłopca:
      1. Nadmierna opiekunczość. Chłopak musi poczuć, że kieruje swoim życiem. Musi
      mieć zaufanie do siebie, wiedzieć że w sytuacji ekstremalnej poradzi sobie.
      Kobiety często narzkają na partnerów-mamisynków, ale póżniej jako matki czynią
      podobnie. No i wydaje mi się że trudniej sprzecić się matce, niż ojcu. Dlatego
      tak ważne jest, aby kobieta wiedziała, kiedy odejść na 32 plan.
      2. Łaczy sie z pktem1.
      Zbytnia koncentracja na dziecku i "zdradzanie" partnera z nim. Pamietajcie ze
      dzieci ma się jrdynie na 20 lat. A z mężem całe życie... Czy jeśli przez 20 lat
      całkowicie oddasz się dziecku, majac lat 40-kilka znajdziesz wspolny język z
      męzem???
      A może
      w wesji soft: zaczniesz ogladac telenowele?
      hard: zaczniesz wtracac sie w zycie dzieci???
    • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 31.01.05, 23:09
      dziekuje za te interesujace wypowiedzi.
      i prosze o wiecej.

      Czy znacie Panstwo reakcje spoleczenstwa ,jesli umiera matka?
      -mezczyzna musi bardzo byc przekonujacy ze sam sobie poradzi z dziecmi.
      Ale nikt tak naprawde nie jest o tym do konca przekonany.Dlaczego?
      • Gość: taki jeden Re: ojcostwo IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 01.02.05, 07:58
        cicha zmowa Kobiet, którym się wydaje,że mężczyzna nie jest zdolny do uczuć
        wyższych, vide casus "TATO" z Lindą. Dlaczego mężczyzna musi w takich
        sytuacjach udowadniać,że nie jest wielbłądem? a Kobieta od razu ma przyznany
        kredyt zaufania ?"Równouprwnienie". pozdrawiam
    • Gość: ADAMUS Re: ojcostwo IP: 80.51.242.* 01.02.05, 17:25
      ZA BARDZO JE ROZPIESZCZACIE ,TRZEBA DAWAĆ DZIECIĄ WIĘCEJ SAMODZIELNOŚCI WIEM TO
      ZDZIECINISTWA CZŁOWIJEK JEST JAKIS ZARADNIEJSZY A DZISIAJ PROCHY I...........
      • alicja-ciekawska Re: ojcostwo 01.02.05, 20:26
        Gość portalu: ADAMUS napisał(a):

        > ZA BARDZO JE ROZPIESZCZACIE ,TRZEBA DAWAĆ DZIECIĄ WIĘCEJ SAMODZIELNOŚCI WIEM
        TO
        >
        > ZDZIECINISTWA CZŁOWIJEK JEST JAKIS ZARADNIEJSZY A DZISIAJ PROCHY I...........
        Mysle Adamus ze zaradnosc mozna sobie wyksztaltowac samemu.
        Znam ludzi nierozpieszczanych przez rodzicow ,ktorzy tez nie sa zbyt zaradni.
        Od nas zalezy co zrobimy ze swoim zyciem.Mam nadzieje ze i Ty w koncu
        znajdziesz rozwiazanie .
        Pozdrawiam
    • ttaz Re: ojcostwo 01.02.05, 20:50
      w sierocincu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka