tony82
22.02.05, 21:41
Często drogie panie macie pretensje, że jak się wam związek rozpadł, to facet
znalazł sobie szybko jakąś "pocieszycielkę". Nieważne czy to on odszedł, czy
wy, żal zawsze pozostaje. Przynajmniej u większości z was.
Pytanie mam w związku z tym. Skoro odchodzicie (przyjmijmy) i potem macie
żale, pretensje, fochy to niby jakie macie do tego podstawy? Kobieca chęć
uczestniczeńu w życiu danego faceta, niemożność pogodzenia się, że inna mogła
was zastąpić z powodzeniem? Wam to jakoś nie przeszkadza paść w ramiona
innemu.