Gość: anja
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.02.05, 20:01
Poznałam go jakieś 12 lat temu. Zakochałam się od pierwszego spojrzenia. On
mnie traktował raczej jak młodszą siostrę niż kobiete. Zaczął prace ja
poszłam na studia ale za każdym razem jak przyjeżdżałam do domu widywaliśmy
się. Byliśmy przyjaciółmi - ja miałam jakiś tam chłopaków on jakieś
dziewczyny o których sobie opowiadaliśmy. Zależało nam na sobie - choć nie
tak jak bym chciała. Był mi najbliższym człowiekiem - ale nigdy do niczego
między nami nie doszło. Aż w końcu zaszłam w ciążę z kim innnym. Zupełnie
straciliśmy kontakt. Ja się wstydziłam a on....? Nie wiem. Po 2 latach
przyszedł. Byłam najszczęsliwszą osobą na świecie. Myślałam że teraz to już
będzie tak jak sobie marzyłam całe życie. Przyszedł kilka razy i ....w końcu
przestał.Chyba za dużo oczekiwałam. To trwa już drugi rok. Jestem sama, on
też. Ja nie zadzwonie, on tym bardziej. I tęsknię, tak bardzo tęsknie... Że
aż piszę o tym na forum do obcych ludzi. Bez sens....