Dodaj do ulubionych

teściowie-wizyty

IP: *.netcontrol.pl 26.02.05, 21:21
Panowie -załozyłam podobny wątek na innym forum
chciałabym usłyszeć opinie ze strony męskiej
po 10 latach kłótni i sporów, pretencji o wszystko postanowiłam nie odwiedzać
moich teściów,
dlaczego? bo bez przerwy mój mąż miał pretensje , że nie potrafię się
zachować
teraz, aby oszczędzić sobie wylewania pretensji i żalów postanowiłamn, że nie
będę ich w ogóle odwiedzać za to teraz mój mąż ma do mnie
pretensje, że nie chcę z nim jeżdzić i jest mu przykro, rozumiem go , że jest
mu przykro ale on nigdy nie wstawiła się za mną podczas rodzinnych kłótni i
zawsze trzymał stronę "mamci i tacia"
Uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie, mąż odwiedza swoich rodziców razem
z dzieckiem a ja nie muszę się męczyć patrząc na nich i słysząc ich
wszystkie frustracje mój mąz wylewa na mnie, pomocy!
Panowie jak sobie radzicie z podobnym problemem?
Obserwuj wątek
    • gomory Re: teściowie-wizyty 27.02.05, 08:03
      Nie mam podobnego do Twojego problemu. Wybralas chyba najrozsadniejsze
      rozwiazanie. Moja zona nienawidzi tesciowej. Wprawdzie to moja rodzicielka, ale
      po prawdzie rzeklszy to poza jej dziecmi, chyba nikt za nia specjalnie nie
      przepada. Widac taka karma ;). No i ja staram sie trzymac je maksymalnie z dala
      od siebie. Jesli kogos nie lubisz, to nie i juz. Nie powinnas sie zmuszac, a
      maz nie powinien tego probowac.
      Tylko radze Tobie - nie krytykuj jego rodzicow. Wiezi ktore lacza meza z nimi
      sa bardzo silne. Nie rywalizuj, zamiast krtykowac lepiej ugryzc sie w jezyk.
      Nie ma co kryc, dla dzieci rodzice to bliskie osoby, ale dla zieciow/synowych
      jednak troche obce. A po co zyciowego wybranka stawiac przed dylematem
      koszmarnego wyboru Ja czy Oni? Nigdy nie wyrzuci ich ze swojej osobowosci, oni
      go uksztaltowali, takim jakiego pokochalas. Jestescie dorosli, powinniscie zyc
      wlasnym zyciem, nie ma obowiazku byscie sie w rodzinie kochali. Lepiej nie
      doprowadzac do sytuacji ze sie nienawidzicie. Ja uznaje ze lepszy juz jest
      towarzyski chlod, i ograniczenie kontaktow.
      • abetta Re: teściowie-wizyty 27.02.05, 15:31
        dzięki, Gomory, dzięki- Twoje opinie i wypowiedzi jak widać zawsze trafiają w
        10 (pozwoliłam sobie prześledzić kilka Twoich postów)
        pozdrawiam
        • hansii oczywiscie, ze robisz prawidlowo. 27.02.05, 16:56
          ja tez , jak tesciowie czepiali mnie sie o wszystko, przestalem ich odwiedzac...
          to tesciowa, zeby mi udzielic reprymendy, postanowila przychodzic do nas...
          to wychodzilem...
          ta zabawa trwala kilka lat, az tesciowie sie przekonali,
          ze ze mna nie wygraja i sie uspokoilo...
          (w miedzyczasie przekonalem sie co do tego, ze moge liczyc na wlasna zone,
          gdyz ta nie poszla za rada jej matki, by mnie "kopnac w d...")
    • marta-29 Re: teściowie-wizyty 04.03.05, 14:52
      jestem w takiej samej sytuacji.a nawet jeszcze gorszej.dopoki mieszkalismy
      osobno to jeszcze jakos moglam to strawic ale odkad mieszkamy razem z tesciami
      czuje jak rozwija sie u mnie ciezka nerwica.i jestem bezsilna!rozumiecie!
      bezsilna.moj maz trzyma sie tu jak tylko moze a jest czlowiekiem z ktorym nie
      da sie dyskutowac-zwlaszcza o jego rodzicach.ja po prostu zostalam tu uwieziona
      na wlasne zyczenie a kiedy juz mialam plan jak sie stad wyrwac- stracilam prace
      zostalam prawie bez srodkow do zycia i moge sobie podskoczyc.staram sie zyc.ale
      jak sie nie odzywam jest zle a jak sie odezwe jest jeszcze gorzej.nie wiem na
      jak dlugo wystarczy mi cierpliwosci.moj maz nie jest zlym czlowiekiem i ja
      rozumiem doskonale jego powody-nie chce sie tulac po stancjach ale na razie
      na ''swoje m''nie mamy zadnych widokow.najgorzej wyprowadza mnie z rownowagi
      rozpieszczanie naszego dziecka...zreszta-nie bede sie rozpisywac bo trzeba by
      bylo wszystko od poczatku napisac zeby mozna bylo to wszystko zrozumiec...w
      kazdym razie mialam podobny problem-tez nie chcialam chodzic do tesciow-o co
      oczywiscie klocilismy sie strasznie z mezem.jego argument byl taki ze nie
      obchodzi mnie co jego rodzice czuja,ze jest im przykro,ze zle sie zachowuje w
      stosunku do nich...a gdzie tu miejsce na to co czulam ja?o tym to juz nikt nie
      pomyslal.
      • gomory Re: teściowie-wizyty 04.03.05, 15:49
        No nie wiem ile tak wytrzymasz. Takie jadowite mieszkania moga sie odbijac np.
        na Twoim zachowaniu w stosunku do meza, dziecka. Ciebie bedzie wkurzala,
        a "zbierac razy" bedzie rodzina. Myslisz ze to mile wracac do mieszkania w
        ktorym spotyka sie przygnieciona zyciem, skrzywiona partnerke? Wyobrazasz sobie
        by w takiej atmosferze Ty mialabys byc dla niego kochana, kuszaca kobieta? By
        dziecko czulo rodzinna atmosfere? Hmmm radze Ci zrobcie wszystko co mozliwe by
        sie stamtad wyrwac, nawet kosztem duzego wysilku.
        • marta-29 Re: teściowie-wizyty 08.03.05, 16:08
          ja to wszystko juz przeszlam,wiem jak sie zachowywalam w stosunku do meza,i
          wszystko co sie z tym wiaze.juz to za mna.nie pogodzilam sie z tym ale traktuje
          to jako przystanek do lepszego zycia.tylko ze swoja rodzina-bez problemow ktore
          nas nie dotycza.zdystansowalam sie do tego.staram sie zyc tak jakbym byla tylko
          ja i moja rodzina.moj maz i moje dziecko.wtracaja sie-przytakuje i robie
          swoje.nie bede sie denerwowac byle czym.zycie mam tylko jedno-ktos mi je tak
          poukladal.czy bylby to szok gdybyscie wiedzieli ze od slubu mieszkalismy sobie
          w dwupokojowym mieszkanku,i na wlasne zyczenie zmienilam to na 11m2
          pokoik...zeby to ocenic musielibyscie znac moje powody...ale to nie ja tu
          jestem najwazniejsza.wyrwac sie stad.tylko to trzyma mnie przy zyciu.bo jestem
          w tragicznej sytuacji...ja stracilam prace z koncem listopada,maz nie
          pracowal,dwu i pol letnie dziecko...i 360 zl kuroniowki.maz wyjechal za
          granice,ale tez nie jest rozowo...e tam...to strasznie dluga i zawila
          historia...a jak mieszkalismy sami to tesc codziennie przychodzil w drodze do
          kiosku po papierosy,bo tesciowa pracowala a jemu sie nudzilo w domu...super,nie?
          czy sa tu ludzie ktorzy tez mieszkaja z tesciami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka