Dodaj do ulubionych

wychodze za maz z rozsadku

27.02.05, 22:05
no wlasnie, za jakis czas zaloze biala sukienke, dla kogos, kogo nie kocham.
Ale szanuje i lubie z nim zyc. Jest moim przyjacielem, moze tez byc ojcem
moich dzieci. Nie jest bogaty- zarabiamy podobnie. Nie sadze, zeby on palal
do mnie ognistym uczuciem- raczej nie. Ale chcemy tego malzenstwa jak ratunku
przed samotnoscia, potwierdzeniem stabilnosci.

Ciekawa jestem, czy i inne Panny Mlode przezywaly to samo?
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: wychodze za maz z rozsadku 27.02.05, 22:07
      " i powiozą mnie windą do nieba....." współczuję-musisz byc mocno
      zdesperowana......
      • pingwi Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 01:32
        Zeby od razu nazywac to desperacja?
        To jest swiadoma decyzja szklaneczki i juz.
        Mialaby gonic za jakimis wznioslymi uczuciami trwajacymi bez konca czy co?
        W tym zwiazku sa: szacunek, zadowolenie z drugiej osoby, chec bycia razem,
        przyjazn, przeciez to jest bardzo, bardzo duzo.
        • jsolt Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 14:20
          nie musi za niczym gonić, wystarczy jak nie będzie oszukiwać samej siebie, i
          usprawiedliwiać się w dziwny sposób.
          Sorry, ale do mnie nie dociera, że można planować i chcieć być do końca życia z
          kimś, kogo się nie kocha. Może ja jestem uparta jak osioł, może mam klapki na
          oczach, może nie dam sobie pewnych rzeczy wytłumaczyć, może nie potrafię zdjąć
          różowych okularów - ale nigdy tego nie zrozumiem i nie ma argumentów, które by
          do mnie trafiły.
          Szacunek, przyjaźń itp. powinny być w każdym związku - ale jak nie ma miłości,
          to taki związek psu o kant budy potłuc, żeby nie wiem jak się szanowali.
    • smok_sielski Re: wychodze za maz z rozsadku 27.02.05, 22:07
      Nie martw sie - po jakims czasie oboje znajdziecie sobie kochankow.

      smok
    • woman29 Re: wychodze za maz z rozsadku 27.02.05, 22:07
      wyrazy wspolczucia, nie ma chyba nic gorszego jak zwiazek z pseudouczuciem, ze
      strachu zeby nie byc samej/samemu,ale skoro oboje chcecie budowac rodzine na
      tak kruchym fundamencie no coz wasze prawo, tylko zeby potem placzu nie bylo....
      • szklaneczka2 wychodze za maz z rozsadku 27.02.05, 22:12
        Nie jestem zdesperowana. Znam go dobrze, mamy i lata pelne milosci za nami,
        piekne przezycia, wspolne pasje. Bawi nas i cieszy to samo. Zyjemy w podobnym
        rytmie. Gdybym wyszla za maz kilka lat temu- teraz nie kochalabym go jako
        mezatka, a nie Panna Mloda. Co za roznica...
        • woman29 Re: wychodze za maz z rozsadku 27.02.05, 22:23
          zasadnicza, przyzwyczajenie pomylilas z miloscia, a to sie niestety zemsci...
    • wadera3 sprzeczność...... 27.02.05, 22:14
      szklaneczka2 napisała:

      > no wlasnie, za jakis czas zaloze biala sukienke, dla kogos, kogo nie kocham.
      > Ale szanuje i lubie z nim zyc. Jest moim przyjacielem, moze tez byc ojcem
      > moich dzieci. Nie jest bogaty- zarabiamy podobnie. Nie sadze, zeby on palal
      > do mnie ognistym uczuciem- raczej nie. Ale chcemy tego malzenstwa jak ratunku
      > przed samotnoscia, potwierdzeniem stabilnosci.
      >
      > Ciekawa jestem, czy i inne Panny Mlode przezywaly to samo?

      ...nie sądzisz?
      • szklaneczka2 sprzeczność...... 27.02.05, 22:18
        czasem chwyta tylko taki skurcz za gardlo:
        Co ja robie? Ale to przechodzi...
        • wadera3 Re: sprzeczność...... 27.02.05, 22:21
          cóż.....
          • anula36 Re: sprzeczność...... 27.02.05, 23:40
            jesli bez uczuc to moze jednak za bogatszego kandydata? w sumie roznica zadna,
            a zycie latwiejsze.
        • Gość: Ahdzej A ten skurcz o którym piszesz jest....prawdą! IP: *.datalink.cn 01.03.05, 07:16
          A ten skurcz w gardle o którym piszesz jest uczuciem które przychodzi z samego
          srodka nieswiadomości. ten skurcz jest SYGNAŁEM prawdy, że ŻLE I WBREW SOBIE
          postepujesz. Coś cię przed tym krokiem aby wejść w to małzenstwo ostrzega.
      • mameja2 Znam kilka takich przypadków, kiedy 13.03.05, 08:00
        nie wiadomo dlaczego niedługo po ślubie para rozstaje się bo jedno z nich
        zakochało sie. Jeden raz było to małżeństwo bez miłości, o reszcie nie wiem.
        Koleżanka po kilku latach odeszła z innym bardzo zakochana i od razu zaszła w
        ciążę! Mąż został zdezorientowany i nieszczęśliwy, coś podejrzewał ale myślał,
        że przejdzie. W Waszym przypadku jest duża możliwość na wybuch miłości z kimś
        innym, bo człowiek już taki jest, że potrzebuje jakiegoś napięcia, żeby coś się
        działo. Nawet jak sobie obiecujesz, że go nie zdradzisz, może to za Ciebie
        zrobić Twoje drugie ja, spragnione miłości. Nie życzę Wam tego ale uważajcie!
    • pingwi Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 01:23
      Ja akurat cos takiego rozumiem.
      A przeciez szacunek, przyjazn, radosc z przebywania ze soba to duzo.

      Jednak tak ogolnie jest to smutne.
      • Gość: mili Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 01:36
        Tak, to duzo,ale on moze byc przyjacielem, a nie mezem.
    • Gość: lena Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 01:41
      Droga szklaneczko!
      Zastanow sie jeszcze.On moze pozostac Twoim przyjacielem,ale DLACZEGO ma byc
      mezem.Lek przed samotnoscia jest zrozumialy,ale wychodzenie za maz z tego
      powodu jest dla mnie przykre i zenujace.To jst Twoje zycie i masz prawo do
      takiej decyzji,ale po co? A jak spotkasz kogos w kim sie zakochasz, to
      skrzywdzisz swego przyjaciela i meza?
      pozdrawiam
      P.S. z ciekawosci, ile masz lat?
    • z3r0 Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 06:45
      > no wlasnie, za jakis czas zaloze biala sukienke, dla kogos, kogo nie kocham.

      w skrócie: chyba Cię pogięło
      • Gość: `QVQ Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 28.02.05, 08:11
        ubezpiecz go porzadnie
        i kup czarna suknie
    • bad.woman Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 09:33
      Nie rób tego!!! Wiem co mówię. Nie będziesz szczęśliwa ...
    • diabel.tasmanski czy sierotka zauważyła na jakim forum pisze ? 28.02.05, 09:43
      > Ciekawa jestem, czy i inne Panny Mlode przezywaly to samo?
      Moze zapytać w poradniku domowym , napisać list do przyjaciółki.
      • szklaneczka2 Re: czy sierotka zauważyła na jakim forum pisze ? 28.02.05, 11:03
        hmm- patrzac na to,ze lubimy przebywac ze soba i brakuje nam nas, kupujemy
        sobie drobiazgi i zwierzamy ze wszystkiego. Nie wszystkie moje zakochane
        kolezanki maja taki luksus. Niedawno mialam trzydzieste urodziny, a ze soba
        jestesmy od niepamietnych czasow. Chcecie mnie przekonac, ze po dziesiaciu
        latach bycia razem nadal spalacie sie z milosci? Nadal kochacie ja, jego tak
        samo? Mam teraz zaczac zycie od nowa szukac kogos, kto bedzie przypominal jego
        z dawnych lat? Nie chce mi sie. Ta nowa milosc misi tez kiedys ostygnac, a nie
        koniecznie bede miala u boku tak fajnego przyjaciela jak teraz.
        • Gość: justi co wy wiecie o miłości? IP: *.man.rsk.pl 28.02.05, 11:19
          czy te wszystkie osoby odradzające Ci ślub były kiedyś w związku z takim
          stażem? nie sądzę. czy po dziesięciu latach nadal można liczyć na tą samą
          chemię co na początku? moi drodzy, nie oszukujmy się. chcemy wierzyć, że tak, a
          po latach stwierdzamy, że to tylko naiwne wyobrażenie romantycznej miłości...
          no i cała masa związków chemicznych ...
          polecam: kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,53302,2547274.html
          pozdrawiam
          justi
          • coolaga1 Re: co wy wiecie o miłości? 28.02.05, 12:17
            Wiesz co szklaneczko, chyba zrobilabym to samo. Czekac na wielka milosc...skad
            pewnosc, ze sie pojawi. Chyba jednak przyjemniej sie zestarzec z kims komu
            ufamy i z kim czujemy sie bezpiecznie.
        • anula36 Re: czy sierotka zauważyła na jakim forum pisze ? 28.02.05, 12:16
          no to teraz mi sie rozjasnilo.
          fakt po 10 latach przyslowiowego "chodzenia ze soba" kazdy by sei zanudzil na
          smierc.milosc rozwija sie i ewoluuje we wspolnym zyciu,planach,dzieciach- a nei
          w dzisiecioletnim dojrzewaniu do prawdziwego bycia razem.
        • Gość: mon.dan Re: czy sierotka zauważyła na jakim forum pisze ? IP: 195.116.62.* 28.02.05, 12:28
          moze go jednak kochasz? chemia minela, ale pozostaly inne wazne uczucia.
          • gomory Re: czy sierotka zauważyła na jakim forum pisze ? 28.02.05, 13:08
            > moze go jednak kochasz? chemia minela, ale pozostaly inne wazne uczucia.

            Dobre :D. Np. lubia razem grac w kregle, gotowac rosol i bujac potomka na
            hustawce wiec sie kochaja ;).
            A tak swoja droga - kazdy powod jest dobry do zawarcia szczesliwego
            malzenstwa :).
    • samowolny Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 13:23
      dobrze że wychodzisz za mąż z "rozsądku" niźli miałabys to uczynić z głupoty:)
    • Gość: MaBiWy Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.crowley.pl 28.02.05, 13:30
      to co piszesz wygląda na fializacje długiego związku, i nic w tym złego, jeśli
      oboje macie świadomośc stanu rzeczy, a że czasem zatęsknisz za czymś nie do
      końca uświadomionym i sprecyzowanym.....
      • szklaneczka2 wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 15:26
        oczywiscie, ze mamy swiadomosc tego co sie miedzy nami dzieje. Nie zdzieramy z
        siebie ubran jak to bylo przed laty, i nie wpatruje sie w niego juz za takim
        uwielbieniem jak kiedys. Ale lubie z nim prysnac na wycieczke tylko we dwoje,
        dumna jestem z tego co osiagnal i lubie jak on popiera moje pomysly. Jest
        fajnym facetem- tylko juz nie TYM kochankiem sprzed lat, tak jak ja nie jestem
        juz TAMTA dziewczyna, sprzed dekady. Nie zamierzam go zdradzac- to nie lezy w
        moim charakterze. Ale nie ludze sie, ze kiedykolwiek wroca dawne czasy
        fascynacji. Tego mi zal, bardzo.....
        • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 16:12
          o rozwodzie tez nas zawiadomisz?po kolejnych dziesieciu latach-tym razem
          znudzenia?kiedy juz wogole nie bedziecie uprawiali seksu i nie bedziecie mieli
          o czym rozmawiac?
          • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 16:14
            ''kiedy do zwiazku zapraszasz przyzwyczajenie-milosc odchodzi''
            • Gość: Rozmaryn Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 16:34
              I nigdy nie przychodzi, a potem są rozstania i rozwody.
          • Gość: MaBiWy Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 16:23
            ogromną masz pewność co do ich przyszłości, czy tak samo dokładnie potrafisz
            zdiagnozować swój związek? Bo mnie się wydaję,że Oni się nadal kochają, tyle że
            zmieniła się temperatura emocji, ale ta silna, intymna więź prognozująca
            trwałość związku nadal jest świeża. Czy im się uda? Kto to wie.
    • diastema Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 16:14
      w zyciu tak nie zrobie, ja musze czuc ten ogien ;)
      • czkawka2 Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 16:28
        A czkawkę kiedyś miałaś???
        • szklaneczka2 wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 21:18
          wlasciwie, interesuja mnie tylko wypowiedzi malzonkow, reszta towarzystwa,
          ktora ma za soba "stale" zwiazki o dwumiesiecznym stazu nie ma i tak nic do
          powiedzenia. Prosze powiedzcie mi co czuliscie pol roku przed slubem? Jak dlugo
          mieszkaliscie wczesniej ze soba? Jak rozwija sie wasza milosc, seks, czy
          powtornie poslubiliscie te sama osobe? Co tak naprawde przesadza o udanym
          malzenstwie? Czy musze czuc, ze cos przegrywam?
          • anula36 Re: wychodze za maz z rozsadku 28.02.05, 22:32
            tak naprawde szklaneczko powinnas sobie na te wszystkie pytanei odpowiedziec
            SAMA- to bedzie twoje,zycie,twoje malzenstwo, z tym facetem spedzisz zycie-
            porownywanie sie z innymi szczescia ci nie d.
          • jsolt wypowiedź małżonki 01.03.05, 10:33
            niedoszłej.... - parę lat temu prawie wzięłam ślub; a 'prawie' to dlatego, że
            zniknął gdzieś ogień, żar, namiętność, głęboka miłość, bicie serca,
            rozpoznawanie kroków na schodach, czekanie na telefon, tęsknota, zawrót głowy;
            pozostała przyjaźń, szacunek, wzajemne poważanie ... hehehe stwierdziłam, że to
            śmiechu warte i się pożegnałam. Nie, nie bałam się być samotna, nie bałam się
            staropanieństwa, ja po prostu nie chciałam oszukiwać samej siebie.
            Dzisiaj, cóż... nie jestem sama, kocham, hajtamy się w tym roku.
            Aha, i nie dam się przekonać że ten ogień, bicie serca i tęsknota zawsze na
            pewno minie po kilku latach i zjawi się zabijająca wszelkie dobre uczucia
            rutyna - mam wokół siebie chodzące przykłady, że może być inaczej, i to wśród
            par w różnym wieku i z różnym stażem (w tym niejedna para w wieku emerytalnym,
            wciąż chodząca na spacery trzymając się za ręce - i to nie dlatego, żeby się
            nie wywalić na lodzie...).
          • emu27 Proszę przemyśl to, poproś o zwłokę... 01.03.05, 11:43
            Szklaneczko, ja jestem w identycznej sytuacji co ty (Mam 30 lat, od 19 roku z
            chłopakiem), od roku po ślubie. Tonę w smutku, że to zrobiliśmy. On już od
            kilku miesięcy ma kochankę, a nie chce się rozstać, bo jest do mnie
            przywiązany...
            Nie mam siły oddychać, z każdym dniem jest coraz trudniej. Kiedy pobieraliśmy
            się jako wypalona para nie miałam wielkich nadziei, ale nie spodziewałam się,
            że będzie aż tak tragicznie. Jest ok (czy ok?) zanim któreś z was nie dopadnie
            ogień zakochania się. Potem największy żal ma się tylko do siebie.
            Prawdziwa miłość na całe życie przychodzi, kiedy człowiek jest już dojrzały
            (dorosły w pełni, doświadczony, miał wielu partnerów, wie czego pragnie).
            Nastolatkowie, ludzie po 20-stce nie są jeszcze w pełni ukształtowani
            emocjonalnie, zmieniają się. I nagle w wieku ok 30 lat okazuje się, że nie
            jesteśmy z osobami, które pokochalismy. I my już też jesteśmy inni.
            Nie ma wielkiego rozczarowania, bo przecież są cudowne wspomnienia, ale...
            czegoś brakuje. NAPRAWDĘ.
            Najgorsze jest to, że byłam przed tym ostrzegana przez bliskich (że powinnnam
            spotykać się z różnymi chłopcami, że świat nie kończy się na jednym, że po 30-
            stce powinno się wiązać z kims na stałe, bo wtedy zakochanie jest najtrwalsze).
            Mój mąż też jest najfajniejszym facetem, jakiego znam. Co z tego, kiedy
            wypalonym. Chcę, żeby był szczęśliwy, bo uważam go za przyjaciela. A z drugiej
            strony cierpię, bo niby czemu (ja się poświęciłam wychodząc za mąż z
            przyzwyczajenia a teraz on zakochał się - takie absurdalne mam myśli czasami).
            Znam kilkanascie takich związków, są to ludzie, którzy jedzą pigułki
            antydepresyjne, albo mają wszystko, ale im jakoś tak smutno...
            Możesz przecież zamieszkać z nim i czekać dalej. Możesz poprosić o zwłokę i
            czas na przemyślenie różnych spraw. Możesz tez pójść w moje ślady. Może ciebie
            nie będzie w nocy budzić strach, że już nic ekscytującego w życiu się nie
            przytrafi, że jest tylko wielka przegrana i przytłaczający bezsens.
            Taki związek to tak trochę jak poczekalnia. Zawsze trzeba z niej wyjść.
          • 1611ab Re: wychodze za maz z rozsadku 01.03.05, 12:01
            Szklaneczko nie ma reguły na miłość. Jestem 15 lat po ślubie i wciaż kocham
            mojego męża. Nie znaczy to że zawsze było dobrze. Ja też nie wyszłam za mąż z
            wielkiej miłości.
            Dlatego nie martw się na zapas. Są duże szanse na szczęście w twoim małżeństwie
          • Gość: M. Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.toya.net.pl 06.03.05, 22:49
            Byloby lepiej, gdybys teraz-wlasnie po 10 latach i przed slubem-mogla
            powiedziec, ze wciaz go kochasz.Nie tak, jak na poczatku, ale wciaz z zarem.To
            normalne, ze przez lata uczucie sie zmienia-jednak to "cos" w sercu nadal
            powinno sie odzywac.
    • Gość: gosc Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.dip.t-dialin.net 01.03.05, 12:18
      A ja Cie rozumiem i wcale nie uwazam ze to takie glupie. Kazdy ma inne
      priorytety i inne wartosci. A czy te wszystkie malzenstwa z milosci sa takie
      szczesliwe i trwale? To dlaczego jest tyle rozwodow, rozczarowan. Czesto ci
      szalenczo zakochani w sobie ludzie nagle staja sie sobie obojetni. Milosc mija,
      przechodzi przez rozne etapy, po kilku latach wspolnego zycia nie jest tak jak
      na poczatku i wtedy wiele ludzi jest rozczarowanych i nie wie jak zyc.
      Smiem twierdzic ze takie malzenstwa z rozsadku sa czesto trwalsze niz te z
      milosci. U mnie w pracy jest taki chlopak, Niemiec, ktory ozenil sie z
      dziewczyna z Filipin. Milosci tam na pewno nie bylo bo oni sie w ogole nie
      znali, to byl czysty uklad. On chcial miec zone, ktora bedzie o niego dbala,
      stworzy cieply dom, do ktorego z przyjemnoscia bedzie wracal po pracy. Ona
      chciala sie wyrwac z Filipin. Oczywiscie w pracy zostal wysmiany, obgadany i
      wszystko co najgorsze. Ich malzenstwo trwa juz ladnych pare lat. Sa naprawde
      szczesliwi, widac to po nich, calkiem mozliwe ze teraz sa w sobie zakochani, byc
      moze milosc przyszla pozniej. A nie bede komentowac jak zycie ulozylo sie tym
      ktorzy wstapili w zwiazek malzenski z milosci.
      • Gość: hansi ja tez znam podobne przypadki IP: *.arcor-ip.net 01.03.05, 16:45
        pozdraviam
      • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 03.03.05, 17:12
        ale co z tymi ktorzy szal milosci juz maja za soba?tak jak szklaneczka?to tak
        jak zycie pod respiratorem.niby sie chce zyc ale wlasciwie to nie...
    • Gość: camel gratuluje... IP: 81.19.200.* 01.03.05, 15:20
      czesem dobre malzenstwo z rozsadku , oparte na przyjazni, jest lepsze niz
      malzenstwo oparte na burzliwej, goracej milosci,ktora wygalsa wraz z pierwszym
      problemem...
    • Gość: hansi NIE PRZEJMUJ SIE...!!! - statystyki dowodza, ze IP: *.arcor-ip.net 01.03.05, 16:44
      procentowa liczba rozwodow sposrod malzenstw z milosci
      i malzenstw z rozsadku jest....

      TAKA SAMA!
      • marta-29 Re: NIE PRZEJMUJ SIE...!!! - statystyki dowodza, 03.03.05, 17:16
        nie mozna wejsc do tejsamej wody dwa razy i tak samo nie bedzie juz milosci w
        zwiazku w ktorym ona wygasla,czy nie bedzie ci zal szklaneczko?przeciez nie
        wiesz co bedzie jutro...
    • Gość: janko Re: wychodze za maz z rozsadku IP: 80.51.236.* 04.03.05, 11:11
      Powiem krótko:szacunek,dobre samopuczucie w towarzystwiej tej drugiej
      osoby,zrozumienie to wszystko jest niesłychanie ważne a każde uczucie jak sie
      go nie pielęgnuje usycha to tak jak z kwiatkiem.A tak jak tobie to takie
      sytuacje się w życiu zdarzają i każdy przypadek jest inny.Decyzję nie mniej
      musisz podjąć sama.
    • Gość: Yorick hm... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 11:26
      Małżeństwo z miłości jest stosunkowo młodym wynalazkiem. Jeśli nie jest
      odkryciem dopiero wieku XX, to najdalniej XIX-go. Kiedyś ludzie łączyli się
      bardziej z rozsądku, dla osiągnięcia wspólnych celów, by było im łatwiej żyć,
      bo tak trzeba było (naturalna kolej rzeczy), a dzisiaj mają tą dziwną
      fanaberię: potrzebę miłości. To błąd, miłość w małżeństwie nie jest potrzebna,
      wystarczy się szanować i przestrzegać warunki kontraktu ;-) A mówiąc już od
      siebie: oczywiście, że miłość jest konieczna!!! Nie wyobrażam sobie jak można
      poślubić kogoś kogo się nie kocha.
      • Gość: janko Re: hm... IP: 80.51.236.* 04.03.05, 12:30
        No tak kiedys tak było i świat się kręcił
      • gomory Re: hm... 07.03.05, 00:55
        > Nie wyobrażam sobie jak można poślubić kogoś kogo się nie kocha.

        I pewnie masz juz 50-letnie doswiadczenie w pelnym milosci pozyciu poslubnym.
    • Gość: xy2 głupota IP: .48.242.* / 80.51.176.* 06.03.05, 23:45
    • Gość: tomek Re: wychodze za maz z rozsadku IP: *.arcor-ip.net 09.03.05, 10:50
      post jest zaprzeczeniem samego siebie.nie ma malzenstwa z rozsadku.takie cos
      jest potwierdzeniem braku rozsadku.to prawda ze nigdy sie nie ma 100% pewnosci
      nawet przy wielkiej milosci(rym nie zamiezony) ale nie tak.
    • coobad starzy chińczycy mówią: 10.03.05, 02:12
      na zachodzie młodzi ludzie dostają talerz gorącej zupy i pozwalają zupie po mału
      ostgnąć.

      w chinach, małżonkowie dostają zimną zupę, i całe życie ją podgrzewają.

      ps. ja nie jestem starożytnym chińczykiem, żeby nie było wątpliwości :P
    • Gość: hmmm Re: wychodze za maz z rozsadku IP: 5.6.1D* / 62.225.112.* 10.03.05, 16:50
      to beznadziejny pomysl:/

      ja bym sie zalamala
    • kaja43 Re: wychodze za maz z rozsadku 12.03.05, 19:44
      I bardzo dobrze, jak czytam lub słyszę o wielkiej miłości itd. to się aż mdło
      robi.
      Tylko skąd później tyle rozwodów małżeństw zawartych z wielkiej miłości, skąd
      tyle zdrad.
      Miłośc w takim związku z rozsądku przychodzi później i jest znacznie trwalsza.
      Życzę Ci wiele wspaniałych chwil.
      • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 13.03.05, 14:58
        kaja43-moze nie czytalas zbyt dokladnie-tam juz byla milosc,JUZ BYLA
    • ewax100 Re: wychodze za maz z rozsadku 13.03.05, 13:32
      A ja Cie bardzo dobrze rozumiem.Oczywiście że nigdy nie ma na to reguły.Powiedz
      co po wielkiej miłości jeśli ta druga strona nie ma szacunku,jest
      nieodpowiedzialna,niesłowna,niedobra-trudno z nią zyć?Mam znajoma która jest
      właśnie bardzo zakochana ale w niewłaściwej osobie,która jest pusta wewnętrznie
      i zewnetrznie nie można go obdarzyć zaufaniem i jeszcze nie pasuje do niej bo
      ona jest niezwykle atrakcyjna a on odwrotnie.Inna znajoma tez atrakcyjna ma
      faceta który jest super pod kazdym względem
      dobry,kochajacy,odpowiedzialny,słowny,niezwykle przystojny,któremu mozna
      zaufać,uczuciowy-a ona mówi że go chyba nie kocha.Więc jak to jest z tą
      miłością?Jak widać czesto niktórzy kochają zło a nie dobro.Pomyśl czy taki
      związek choćby z wielkiej miłości ma szanse przetrwania?Czy w tym wszystkim nie
      potrzebny jest rozsądek?Ja myśle ze jest potrzebny i to bardzo dlatego nie
      dziwie Ci sie i życzę wszystkiego dobrego.
      • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 13.03.05, 15:01
        SAMI SIE LUDZIE SKAZUJECIE NA BEZNADZIEJNE ZYCIE I NIE MIEJCIE POTEM DO NIKOGO
        PRETENSJI-SZKLANECZKO-NIE ODRZUCAJ SZANSY NA TO ZE KIEDYS POWIESZ-ZYLAM TAK JAK
        CHCIALAM
        • marta-29 Re: wychodze za maz z rozsadku 13.03.05, 15:06
          zyj tak zebys niczego potem nie zalowala-bo nie bedzie juz wiecej czasu na
          poprawki-w tym ci zycze powodzenia-czytalas przeciez o podobnych przypadkach-
          ucz sie na bledach innych
    • lxz Re: wychodze za maz z rozsadku 14.03.05, 15:59
      Nigdy bym tego nie zrobiła.Karać się że jesteś samotna?W końcu zacznie cie
      drażnić,nie będziesz chciała seksu,wyda ci się głupi.Zawsze będziesz się
      rozglądać za miłością.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka