mustapha100
26.03.05, 21:49
jestem z dziewczyna lekko ponad rok czasu.sam nie wiem co do niej czuje i to
ze wzgledu na jej zachowanie i to ze swoje przeszedlem z kobietami i nie
jestem wobec nich ufny zostawiam sobie te kilka procent za zdrowe zimne
myslenie.fakt ze oboje jestesmy zoodiaklanymi rakami i oboje przeszlismy
swoje tzw pierwsze milosci powoduje to ze mamy jakas juz blokade na zawsze do
zwiazkow ,jestesmy dosc wrazliwi na slowa,gesty ,pamietliwi itd.kto byl z
rakiem zoodiaklanym to wie jak to jest.oba nasze zwiazki polegaly na zasadzie
najpierw 1 cudowny rok potem partner/ka zmienial/a sie w chamskiego ,pewnego
siebie osobnika ktory widzial ze nam zalezy.zwiazki rozwlaily sie z wielkim
hukiem.nasz zwiaazek przez pierwsze kilka miesiecy byl jak wulkan -
sex,bliskosc i wielka milosc mimo tego ze dopiero co skonczyl sie tamten
zwiaazek.okazalo sie ze jest w ciazy ale poronila.jak mowi wtedy umarlo w
niej 80% jej zyciowej radosci.mimo tej tragedi bylismy nadal blisko ale po
nastepnych kilku misiacach byla niepewna sytuacja ,ona zalozyla wkladke.od
tamtej pory sie zablokowala.rozstalismy sie na jakies niecale 2 tygodnie.ona
twierdzila ze jest wypalona zyciem i w ogole nic nie ma sensu.rozstalismy sie
ale po jakis niecalych 2 tygodniach zeszlismy sie .problem jest taki ze ona
nie chce sie kochac (juz z 5miesiecy unika bliskosci ala przytulanie),mowi ze
czuje sie bezpiecznie wiedzac ze nie musi sie martwic czy bedzie meic okres
czy nie.te okresy "zimna" sa przerwywane wyskokami wyznan milosci lekkich
zblizen.ostatnio po naszej klotni powiedizla mi ze nidgy wiecej nie da zabic
w zwiazku swojego ja,nie da sie wykorzystac i nie jest tak naiwna jak
kiedys.gdy spytalem czy te slowa dotycza mnie ona powiedzila ze tego co
przezyla w zyciu i ze caly czas ma w sobie blokade co do pelnego zaufania i
miec ja bedzie zawsze.powiedziala tez ze juz kiedys sobie planowala cos i wie
jak sie skonczylo i teraz juz tego nie robi.ogolnie w jej zachowaniu czuc
dystans ,zmiennosc,szczegolnie zamyka sie w sobie o cos sie poklocimy(jest
przewrazliwiona na niektore sprawy).ja zaczynam sie czuc coraz bardziej
niepewnie w tym wszystim nie wiem czy olac to wszytsko i tez byc zimny czy
wrecz przeciwnie dawac cieplo i utwierdzac ja w tym ze jestem obok.kiedys
mialem takie cieplo zimno i byla to gra ze strony kobiety,moja obecna wie o
tym zreszta jak sie rozstalismy to mowilem skad to moje zachwoanie i co czuje
i czego sie obawiam.ona mi wtedy odpowiedizla ze nie ejstem na chwile i
nikogo nie ma i jak sie zeszlismy to mowila to ze predzej by ja cos trafilo
niz by nie byla ze mna.co ja mam robic jak sie zachowac gdy czuje sie ze
kobieta nie angazuje sie w to wszytsko tak do konca lub inaczej robi to
falowo?