Dodaj do ulubionych

moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej?

01.04.05, 09:12
czuje ze to juz koniec dzisiaj dziewcyzna zrobila mi z rana awanture ze
wyslalem jej smsy(wedlug niej debilne)a bylo to tak ze wygrala konkurs
playboya i prosily o przyslanie fotek,wkurzyla sie ze przyszly jej w nocy i
ja budzily.mam dosyc jej fochow ,jej zachowania w stosunku do mnie a
zachowuje sie jak ksiezniczka co to nie ja i nie widzaca swoich bledow.nie
wiem czy chce to ratowac,za 14 dni mialo byc nasze wielkie swieto nasz 1
rok.czuje sie zalamany tym wszystkim.juz o tym pisalalem ze stracilismy
dziecko i od tamtej pory zaczelo byc gorzej .ona rozwala ten zwiaziek .ona
mowi ze zyjemy obok siebie i ze nie chce myslec nic o powaznych zwiazkach i
ze moze mi powiedizec kiedys za 4 lata ze nie chce byc razem.mowi ze czuje
wypalona zwiazkami i nie chce w cos takiego sie wiazac.jak sie rozstalismy 2
mies temu ona mowila ze kocha mnie.teraz gada ze nie patrzy kategoriami
kobieta mezczyzna.chyba nie ma cos tego ciagna dalej.....
Obserwuj wątek
    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 09:38
      czy to jest normlane ze ona mowi ze jak mnie nie ma obok to teskni chce sie
      calowac a jak jestem blisko to nie ma na to ochoty.o co w tym wszytskim
      chodzi.ona twierdzi ze nie jest gotowa na zwiazek...
      • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 09:41
        Czy normalne - nie wiem , ale wiem, ze tak bywa.To trudno tak radzic nie znajac opinii obu stron.
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 09:59
          ona uwaza ze mamy inne poczucie humoru.a taka jest prawda ze mamy identyczne i
          jak ja cos zazartuje to ja drazni i na odwrot ale ona nie widzi sowich
          wad,zachwoania nie umie sie przyznac do bledu a jak juz to nastapi to oid razu
          ciagnie to pod temat ze nie nadajemy sie do siebie.to jest chore a w ktorym
          zwiazku jest idealnie slodko.to bzdura.i czaje ze sie mozna wkurzyc o smsy w
          nocy(zawsze wylacza komorke..tym razem nie wylaczyla).ale czy tekst ze wygrala
          etap w kokursie playboya i prosimy o doslanie fotek.....jest tak debilny i
          glupi?.moim zdaniem nie ,do tego zeby kogos wkurzyc....na maxa.to chyba z nia
          cos jest nie tak a nie ze mna.to ona w ciagu miesiaca mowi o tym zebysmy
          mieszakli razem a za 20 dni wali teksty ze nie ejst gotowa na zwiazek.jak to
          jest powazne z jej strony to ja przepraszam bardzo ale moim zdaniem nie...
          • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 10:06
            NIe chce, abys kierowal sie tym co powiem, ale chyba masz racje.W zwiazku opartym na prawdziwym uczuciu, kocha sie partnera z jego ewent.wadami.Lub juz w najgorszym razie umie sie na nie przymknac oko.I one nie raza jak u obcych.
            A Twoja dziewczyna chyba szuka dziury w calym.A najlepsze jest to, ze gdybyscie sie rozstali, to ona potraktuje to jak potwierdzenie jej opinii.
            Nie zazdroszcze Ci tej decyzji.
            A zart byl fajny i normalny.
    • bacha1979 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 10:20
      Wygląda mi to na to, ze dziewczynie nie zalezy na Tobie. :(( Bo nie wyobrazam
      sobie, zebym faceta objechałą za smsa, nawet jesli by mi sie nie podobał.
      Zdardzyło sie raz czy dwa, ze facet mi przysął niefajne smsy, ale żby o to
      robic awanture??? Powiedziałam, ze mi sie nie podobają i tyle. jest jesszce
      jedna możliwość- jeli starciliscie dziecko, to może jeszce to przezywa i stad
      ta hustwka nastrojów. Moze spróbuj znią na ten tamt pogadac. I najlepiej postaw
      sprawe bardzo ajsno - tzn. powiedz, ze Ci na nije zalezy, ale nie ejstes w
      stanie odgadywac wsztykich i\jej zyczen. To chyba oczywiste. A moze jest jesze
      jeden powód- ma wąłsnie "gorsze dni"?? Wtedy niektóre baby potrafia byc
      naprawde nieznosne- cos o tym wiem. Napisz koniecznie co dalej. Pozdrawima Cie
      cieplutko izycze powdzenia.
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 10:36
        najgorsze w tym jest ze to co sie stalo bylo w wiekoszsci jej wina ,wychdozilo
        z jej nieodpowiedizlanosci.gdyby sie mnie posluchala kilka razy pewnych spraw
        by nie bylo w tym tej tragedii i jeszcze jednej sprawy.ale ona jest typem
        gowniary ktora wsyztsko wie najlepeij ze sie jej nic nie stanie .myslalem ze
        sie czegos nauczyla.a wedlug mnie cofa sie coraz mocniej w tyl.rozwalila ten
        zwiazek .ja juz jej nie ufam a jak ufam to w polowie.po ostatnim rozstaniu
        obiecalem sobie ze jak wyskoczy z czyms podobnym 2 raz to bedzie to koniec tej
        znajomosci.i wyglada na to ze wlasnie pogrzebala sobie szanse na nas.moze teraz
        gada ze jest wku..ona,ale przezjrzy na oczy gdy sie u niej nie pojawie ,gdy
        przestane dzwnonic.nie ejstem niczyja zabawka i tez uwazam ze ona szuka dziury
        w calym.a gadajac tekst ze nie wiem czy powinnam dawac ci na dzieje ze bedziemy
        razem wku..la mnie na maxa bo z 20 dni wczesniej mowila mi ze bardzo mnie
        kocha,ze dziekuje ze ejstes, mowilismy ow spolnym mieszkaniu.dla mnie zachowuje
        sie niepowaznie.zreszta ja taki glupi nie jestem i widzialem ze zaczyna czuc
        sie za pewnie.ale teraz to ja mam dosyc.kochalem ja nad zycie ale teraz
        starclem do niej to cos...i jeszcze cos jednego byla na spotkaniu klasowym od
        tamtej pory zachowywala sie dziwnie,zminiej.nie wiem czy czegos przypadkiem nie
        odwalila.doszlo do tego ze przestalem jej ufac na maxa,o ile mozna jeszcze
        mowic o zaufaniu do kogos kto sie tak zachowuje zmiennie jak ona.nie ejstem
        niczyja zabawka .niech sobie szuka kogos innego.ja sobie nie wyobrazam byc z
        nia po jej tekstach.a najbardziej smieszy mnie to ze jak jej koleznaki facet
        odchodzil od niej to krytykowala go za to ze zachowuje sie jak dziecko...teraz
        robi to samo.taka jest wlasnie moja dziewcyzna sama krytykuje kogos a nie widzi
        swoich wad.zal mi tego wszytskiego ale z kazda minuta utwierdzam sie w
        przekonaniu ze nie ma z kim rozmwiac ,ze ona zaczela sie czuc za pewnie i za
        wygodnie i odwalac fochy.nie to nie ja nikogo nie zmuszam do niczego.a swoje
        teksty ze teskni.....moze i teskni ale jest w momencie w zyciu ze jeszcze
        troche i przestanie mnie szanowac a na to sobie nie pozwole
        • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 10:53
          Cholerka musze wyjsc, ale z tego co piszesz wynika , ze chyba masz racje.Brak jej dojrzalosci.A tak jak postepuje ona na dluga mete sie nie da...
          • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 10:59
            a wiesz czego mi najbardziej brak......tego ze to dziecko sie nie
            urodzilo.zawsze sobie mowilem ze jakby jej nie bylo moglbym kochac to
            dziecko.ja sie do niej po tym wszystkim starsznie zblizylem.ona chyba wrecz
            przeciwnie.dla mnie jest nienormlane i nie wierze w to ze laska mowi w ciagu 10
            minut ze jak mnie nie ma to teskni za mna i chce sie calowac przytulac a jak
            jestem przy niej to nie.....dla mnie to jest chore.a chwile wczesniej wali
            tekst ze za 4 lata moze zechciec odejsc i nie chce mi robic nadzieji.po takim
            czyms chcialoby sie jej cos powiedziec...kim jest i co sie o niej sadzi.dla
            mnie ona ma problemy ze soba i tyle i to bardzo powazne i jest do tego gowniara
            w calym tego slowa znaczeniu.tez uwazam ze nie zalezy jej na mnie bo gdyby
            zalezalo to balaby sie puscic mnie .kiedys ktos mi powiedizal ze najbardziej
            boli milczenie.bo jak sie wyraza emocje to widac ze komus zalezy,a jak sie
            milczy i olewa to boli to najgoirzej druga strone
        • trzydziestoletnia Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 13:31
          facett napisał:

          > najgorsze w tym jest ze to co sie stalo bylo w wiekoszsci jej
          wina ,wychdozilo
          > z jej nieodpowiedizlanosci.gdyby sie mnie posluchala (..)

          Aha, czyli ty ja obwiniasz za strate dziecka, tak? Dlaczego, co takiego zrobila?
          I czy dajesz jej to do zroumienia, a moze jeszcze wprost walnales cos w
          rodzaju "gdybys mnie posluchala"..?
          Swoja droga sposob w jaki o niej pisziesz swiadczy, ze i u ciebie skonczyla sie
          podstawowa zyczliwosc dla niej - a bez tego marne szanse.
    • gomory Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 11:00
      Dziekuje Bogu ze nie jestem kobieta, i na pewno nie grozi mi taki nieomylny i
      wspanialy partner ;).
      Laska jest zapewne jeszcze mloda, i bez watpienia niegotowa do stabilnego
      zwiazku - powinna jeszcze pozyc sama. Tak to widze, choc moze Ciebie to nie
      ucieszy.
    • bacha1979 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 11:56
      Małe pytanko- po ile macie lat???
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 14:51
        wszystko fajnie ze chce pozyc.ale to sie mowi sluchaj nie chce zwiazku nie
        ejstem gotowa.a nie odwala sie fochy takie .ja nie jestem czujas
        zabawka.zreszta czy z kumplem sie calujesz...lub chodizsz za reke ,mowi o
        wpsolnym mieszkaniu i mowi ze sie go kocha by po 10 dniach mowic o tym ze nie
        chce robic mi nadzieji bo moze odejsc keidys.zylbys w takim ukladzie bo ja mam
        dosyc.czuje sie oklamany przez nia .nie widze dla nas zadnej przyszlosci
        przynajmniej teraz.nie chce chyba tez zeby w jakikolwiek sposob byla w moim
        zyciu.ja koncze za 3 mies 24 ona 21
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 14:54
          mam czekac na co....na zbawienie az laskawa panii kiwnie reka ze chce byc ze
          mna.wiesz nie wierze w takie cos ze sie kompletnie nic nie wie.mozna nie byc
          gotowym na zwiaziek ale sie czuje czy na kims komus tak mocno zalezy ze gdyby
          tej osoby zabraklo to bylaby w czlowieku dziura i pustka czy nie .dla mnie ona
          sobie wymysla jakos w glowie to ze jej zalezy ,ze teskni.bo co najpierw teskni
          chce byc blisko a jak przychdoze to jej sie odechciewa....albo na gra w swoja
          gre ,albo ma cos z glowa
    • tony82 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 14:53
      Typ księżniczki, która nie wie sama czego chce?
      Nie bój się. Jak straci, to doceni.
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:03
        tyle ze ja obiecalem sobie ze jak wywali teraz jakis numer w tym stylu to
        koniec kompletny.szkoda mi jak cholera ale albo sie sanuje jako facet albo
        nie.grudzien do polowy stycznia bylo to samo.mowila ze jest wypaolona zwiaziek
        nie umiem mowic ze kocha ze ma te wszystkie sprawy(poronienie przed
        oczami).rozstalismy sie ale po 1,5 tygodnia worcilsimy wtedy czulem ze jestem
        dla niej wazny cieszyla sie.boje sie ze ona sie przzywczaila ze ejstem i
        przestala doceniac to co bylo ze stalo sie to normlane.ale obiecalem sobie ze
        jak jeszcze raz wyskoczy z podobnym tekstem to bedzie to koniec.chce z nia byc
        ale jaka to ma przyszlosc.......w tym momencie zadna.dzis ide sie uwalic jak
        swinia,wszystko mi juz jedno.poprzednim razem pytalem sie czy ktos jest w jej
        zyciu i ze nie chce patrzec jak bedzie z innym.mowila ze nikogo nie ma.jak sie
        zeszlismy przypomniala to i stwirdzila ze "predzej bym zwariowala niz zyla bez
        ciebie".mi nie chodzi o to ze ona moze nie byc gotowa na zwiazek ale nie mam
        zamiaru byc czyjas rezerwa.albo jestem dla niej wazny albo nie,gdybym odszedl z
        jej zycia to albo ktos cierpi albo nie.proste.....
        • pingwi Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:24
          a po co?
          • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:28
            co po co......cierpiec,odchodzic,zostac....chodzi mi o to ze nikt nie gada mi
            bzdur ze sie nie czuje po kims pustki ze czegos brakuje jak tkos odchdozi -albo
            to jst albo nie.to jets wyznacznikiem dla mnie tego czy komus zalezy czy nie a
            nie slowka piekne.....
            • pingwi Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:34
              a po co byc w takim zwiazku?
              przeciez to wszystko sie kupy nie trzyma
              ja tu nie widze milosci
              z jej strony
              mam ochote powiedziec brutalnie: rzuc ja bez wahania
              • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:48
                wiem ze nie ma po co.zastanawiam sie tylko czy sa kobiety ktore potrafia
                docenic faceta ktory nie robi glupich problemow i jest poprostu ok dla
                kobiety,szanuje ja ,kocha.nie mowie o jakiejs szalonej milosci bo to tez jest
                zle.czuje ze to kolejna kobieta w mojim zyciorysie gdzie scenariusz jest
                podobny.....jest zajebiscie potem ona zaczyna robic jaja.ja odchodze a potem
                one dzownia do mnie po pol roku proszac abym wrocil...kiedys bylem z laska 3
                lata to zapragnela przygod dzis ten koles ja ma daleko w dupie a ona jest
                samotna,poprzdnia laska bala sie otworzyc zerwalem bo mialem dosc podobnej
                hustawki to meczyla mnie rok tel....zadnego nie odebralem,obecna zerwalismy
                oboje 2 h po tym zaczela do mnie wydzwaniac .....wiem ze zaczela zalowac ze
                odeszla.juz mnie to wku..a.....czy zwiazek musi polegac na ciaglym baniu sie
                ze ktos cos zrobi(zdradzi)wtedy laska czuje sie oki w zwiazku....mam byc
                kompletnym chamem olewac laski.jej wierzylem naprawde wierzylem...a widze ze
                zaczyelo jej odwalac ...ku....a nastepna ksiezniczka
                • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 15:54
                  Tak czytam. I powiem jedno. rozchisteryzowana i.. msciwa. jak Ciebi nie ma to
                  pieknie mowi"kochanie nie ma Cie" itp jak jestes to odgrywa się czyli pokazuje,
                  że jej nie zależy fuka, robi miny, dąsy, i mówi inaczje. A czy chiwla razem to
                  nie jest clebracja siebie nawazjem? Przeciez roznie w zyciu bywa i Wy jurto
                  mozecie sie nie spotkac, wypadke, zawał itp I ona nie umie cieszyc sie chwila z
                  Toba? Ile lat ma ta pani? Zachowuje sie jak na rozchisteryzowana 32 latek albo
                  i dalej. Ona bardziej czuje, ze przegraał zycie, bo nie ma meza, dzieci. I nie
                  wiem czy liczycsz sie Ty, czy po prostu kazdy by sie liczył kto by stanal na
                  jej drodze, natura woła:) a skor nikogo nie ma, z ex nie wyszło, to wraca do
                  Ciebie i mowi, ze teskni, ze kocha, ze chce tp tak znowu mowi, a co zrobi? To
                  co robila Ci zawsze.
                  • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:12
                    ona jest nienormalna.....dzwoni do mnie z tekstami ze smutno jej samej.jak
                    bylem mlodszy to to przerabialem ale 1 raz sie czlowiek uczy jak 2 raz sie
                    nabiera to cos jest nie tak.ona z=skonczy za 3 mies 21 a ja 24.dla mnie tacy
                    ludzie nie maja wewnetrznego honoru.jak mowi ze jest tak to jest tak.a potem
                    prowadzenie gry.szybko zobaczy ze ja sobie nie zartuje i mnie nie zobaczy ani
                    jutro ani pojutrze ani za tydzien.moze wtedy dojdzie do niej ze zarty sie
                    skonczyly
                    • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 17:55
                      poczytałąm Twoje ponizesz wypowiedzi. ten związke nie nalezy do łatwych. I w
                      moim mniemaniu jest jednka .. toksyczny. jestem osobą, która buduje. I dlatego
                      trudno mi wydwac osąd, ale zawsze pisze to co myślę. I wiem z zycia, ze to
                      nidobrze swiadczy takie "rozchisteryzowane" zachowanie.
                      wiem jedno najlepiej Ty ja znasz.
                      A powiem szczerze jak widzicie oboje, ze macie inne poczucie humoru itp to cos
                      jest nie takw tym zwiazku.

                      Wyjasnij mi co to znaczy byc za dobrym dla kobiet?
                      To bardzo ciekawe.
                      Czy to sie przejawia tym, ze dbasz, dzwonisz, chodzice na spacery, a kobieta
                      ciagle fuka, ze to zle i tamto nie takie?
                  • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:27
                    moze to glupio zabrzmi co mowila isabell ale z tym jest troche prawdy nie tylko
                    z nim.u nich byla wileka milosc......rok potem ona coraz mocniej zaczal ja
                    olewac wyzywal ja zdradzil.to byl jej pierwszy facet w lozku.schdozili sie z 3
                    razy.gdy juz bylo beznadjzinie i znow zerwali poznala prawie zaraz mnie po 1
                    mies zaczelsimy chdozicze soba.wskoczylsimy do lokza.wygladalo to pol roku na
                    wielka milosc.w meidzy czasie starcislimy dziecko.jej ex dzwonil po noicach nie
                    dawal jej spac ,glownei byl pijany.ona wsyztskim opowiadala ze ma go
                    dosyc.czasem mowila teksty ze to czy to jej zlego zrobil.ostatnio np to ze ma
                    nowy tel i w koncu nie ebdzie do niej dzwonil.to byla jakas opsesja psychiczna
                    bo gadala o tym wszytskim.wiele razy byl ten temat walkowany/ale np co
                    zauwazyl;em ze jak w koncu przestal ja meczyc to u nas cos sie zaczelo
                    rozwalac....byly inne wydarzenia.ale tak to sie zbieglo.ona mowila ze nigdy do
                    niego nie wroci.ale jak sie o kims gada nawet zle tzn ze nie jest ten ktos
                    obojetny.ja teraz ja puszcze sobie bokiem,kiedys przezylem cos identtycznego
                    bylo super i panna zapragnela przygod i dzis jej zycie prywatne lezy.tez bylo
                    najpierw cudownie potem ona poczula sie za pewnie.wtedy niepotrzebnie z nia
                    zostalem.teraz nie popelnie ego bledu z obecna
                • pingwi Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:12
                  Twierdzisz, ze nie ma kobiet, ktore potrafilby docenic faceta? Bez przesady. Ja
                  akurat widze szczesliwe zwiazki wokol siebie. Naprawde nie ma w twoim otoczeniu
                  takich? Poznalam kogos, kto rozstal sie ze swoja dziewczyna z podobnych
                  powodow, ale pozniej spotkal kogos wartosciowego i sa razem. Myslisz, ze jestes
                  wyjatkiem, ktorego ominie to szczescie?
                  • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:15
                    ja przestalem w to wierzyc zreszta czuje do kobiet coraz wiekszy dystans po
                    moich przygodach.jestem soba daje siebie i dostaje potem po dupie.ale co mam
                    grac udawac ze laska mi sie nie podoba ze nie ejst mi z kims dobrze.....z
                    jakiej racji.bo ja nie wiem.zawsze bylem soba i taki zostane .zawsze tez mi
                    zarzucoano ze jestem za dobry dla kobiet..moze cos w tym jest.
                    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:17
                      teraz wiem ze kopne ja w dupe tak ze wyladuje na ksiezycu.juz raz zrobilem
                      awanture ostra jak zerwalismy razem.teraz jelsli zaczna sie jej teksty czemu
                      sie nie odzywam.to powiem jej ze przciez nie ejstesmy razem wiec nie wiem na co
                      ona liczy.ze nie ejstem jej zabawka i nie bede czekal az sie jej zmieni tak czy
                      tak.i ze wybrala czego chce.
                    • pingwi Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:25
                      Nie dziwie sie, ze przestales wierzyc.
                      ale ja nawet mimo zlych doswiadczen, bym sie wolala zaangazowac nawet i z 10
                      razy, i dostac te 10 razy po dupie, po to by za 11-ym trafic na te osobe, ale
                      to akurat ja, poza tym teoretyzowac jest latwo,
                      swoja droga - byc soba to wazne, nie musisz udawac, ze Ci sie nie podoba, a z
                      czasem Cie do siebie zniecheci takim zachowaniem jakie opisujesz, przestanie Ci
                      sie podobac, i nie bedziesz miec problemu z udawaniem, ze Ci sie nie podoba,
                      a w ogole to powodzenia, a ja znikam
                      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:31
                        jest mi przykro ze taka jest,widizlaem to wczesniej myslalem mloda ze maila
                        czasem wyskoki ,ze byla psykata.no jedno powinno mnie sklonic do myslenia ze
                        wsyzscy w okol mowili ze z nia wytrzymac w zwaziku to jest starsznie
                        ciezko.wiem to po sobie.jej sie wydaje ze sie chwile pozloszcze i mi przejdzie
                        to teraz sie przekona jak bardzo jej w bledzie.sam czuje po sobie ze po
                        dzisiajeszych jej tekstach puscily mi nerwy juz na maxa
                        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 16:49
                          czy ktos uwaza ze z takiej osoby moze cos byc w przyszlosci?czy jest to tylko
                          jej szczeniacka zabwa ktora trzeba ostro zastopowac aby poczula co stracila.czy
                          na taka osobe nie ma juz szans na cos normlanego......?
                          • trzydziestoletnia Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 13:34
                            facett napisał:

                            > czy ktos uwaza ze z takiej osoby moze cos byc w przyszlosci?

                            Tak, ale nie z toba. spotkajcie sie za 10 lat.
                            • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 19:49
                              wiec powiedz mi po co ona chce mnie za wszelka cene zatrzymac jak jestem taki
                              beznadziejny ,glupi,jak wszytsko ja drazni we mnie jak to ujelas.po co meczyc
                              sie z takim kims.to ona pisze smsy abym do niej przyjechal ona mnie prosi abym
                              byl w jej zyciu a nie ja .wiec gdzie jest sens tego co mwosiz.ona zawsze
                              potwarzal ze na sile z nikim nie bedzie sie spotykac ani w zwiaku ani w
                              ogole .ze albo do kogos cos czuje albo niee.ze nie ma zamairu sie emczyc.wiec
                              gdzie tu logika
                            • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 20:36
                              dodam jeszcze to ze ma 100 numerow w komorce.60kg 175cm wzorstu swietny iust i
                              sliczna buzie.faceci sami do niej gadaja ze jak bedziesz sama tpo zadzwon do
                              mnie.ona moze sie spoytkac z kim i kiedy chce.wiec po co jej taki beznadziney
                              ktos jak ja?
                              • khadroma Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 21:02
                                utrata dwójki dzieci dla kobiety to straszny dramat, zwłaszcza w tak młodym
                                wieku...rzadko która kobieta potrafi tak poprostu sie pogodzić ze stratą
                                dziecka, a co dopiero dwojga...myślę, że Twoja dziewczyna nie może sobie
                                poradzić z własnymi emocjami, Ty jej nie potrafisz pomóc, bo oczekujesz od
                                niej "normalności", a ona tę normalność utraciła wraz z pierwszym
                                dzieckiem...uważam, że ona potrzebuje pomocy terapeutycznej..to jedyna szansa,
                                by dała sobie rade i stworzyła dobry związek..
                                • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 21:08
                                  pytalem sie jej czy ma problem czy chce pogadac.wczesniej mowilem jej ze jest
                                  starsznie nerowowa jak na sowj wiek.ona z placzem odpwoeidzla ze po tym
                                  wszystkim jak moze byc inaczej.mowilem ze zawsze jak chce pogadac to zawsze
                                  niech dzowni ,ze zawsze ejstem do jej dyspozycji.co moge wiecej zrobic.nie
                                  zmusze jej do pojscia do psychologa.ona nie widzi co wyprawia i to jest
                                  strasznie zle w tym wszytskim.
                                  • khadroma Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 21:26
                                    bądż cierpliwy i wyrozumiały, nic innego w tej syt. nie możesz zrobić, czas też
                                    leczy rany..i nie naciskaj jej zbyt mocno w żadnej sprawie..
                                    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 22:16
                                      czasem poprostu brakuje mi sily aby przetrwac te jje zalamania.ona ma co kilka
                                      miesiecy zalamania wpada w dol gdzie wszytsko jets zle.nie wiem jak to zrobie
                                      ale musze sie wylaczyc na myslenie o niej jako o kobiecie.kiedys wiedizlem jak
                                      sie zachwoac wiedzac ze sprawiam jej przyjanosc w bliskosci,sexie a ja
                                      przeszywa strach.teraz nie ma zadnych podtekstow .jest to wsyztsko starsznie
                                      ciezkie bo ona jest bardzo nerwowa,czasem nie sie jej nic wytlumaczyc chdoz
                                      robi zleale musi to robic.chce z nia byc bo wierze ze bedziemy razem i sie
                                      wszytsko ulozy.wlasnie wiem ze musze uwazac z glupotami szczegolnie po tych
                                      smsach moich.nie zeby traktowac ja jak lale .ale tak aby bylo ok dla mnie i dla
                                      niej
                                      • khadroma Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 03.04.05, 15:34
                                        wiesz, nie każdy związek jest łatwy..Twój należy do tych trudnych..zastanów się
                                        czy jesteś w stanie przezwycieżyć te trudności czy Twoja miłość jest silna i
                                        stabilna...jeśli tak , to wytrzymaj...trudności i przykrości zawsze kiedyś
                                        mijają, zwłaszcza, jeśli się tego gorąco pragnie i robi wszystko , by tak się
                                        stało..
                        • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 18:07
                          A oni byli z nia w ziwaku ze o tym wiedza?
                          Czym Ci tak nerwy pusciły? Choid zo ten sms zartobliwy i ze go niezrozumiala?
                          • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 18:32
                            ona sama mowila mi wiele razy ze jest wredna pyskata i nie wolno brac wszytskie
                            co ona mowi tylko wybiorczo.te teksty o niej sa od osob ktore ja znaja od
                            piaskownicy.ona jest starsznie zmienna nerwowa,fochowata ale w ostanich meisach
                            przybralo to forme nie do wytrzymania.jak psialem wczensiej juz zaczela walic
                            smsy w stylu ze czuje sie samotna sama itp.nerwy mi puscily bo jak slszysz 3
                            dni wczensij tydzien,2 tygodnie ze ona mowi o nas o wspolnym mieszkaniu,o tym
                            co bedzie kiedys,o tym jak jej dobrze z emna jak mnie kocha i jest szczelsiwa.a
                            dzis rano wytwala tekst ze nie wie czy dobrze ze robi mi nadzieje ze moze np za
                            4 lata nagle odejsc,ze jak mnie nie ma to bardzo teskni chce blisksoci a jak
                            ejstem to nie.ze czuje sie wyaplona zwiaziekiem i nie che byc w zwiakzu...i moj
                            sms ja w tym utwierdzil(ten tekst chyba malo mnie nie rozsmieszyl niz
                            zdziwil).ze nie postrzega nas jako facet i kobieta co nie przeszkadzlo jej
                            chdozic ze na za reke calwoac sie mowic ze kocha.poczulem sie oszukany i
                            wkurzny tym ze ona uwaza ze moj smy byl debilny i nie smieszyny.i ze gdbym cos
                            fajnego napsial byloby jej moze milo...jak tego slsuchalem to mi wiedlo
                            wszytsko bo jesli ktos pisze ze pani xy wygrala konkurs szansa dla talentow w
                            playboyu.i ze prosze o przyslanei trzech fotek ze odpbywa sie final w
                            poznaniu.i uwaza to za debilne.....i glupie .wkurzyla sie ze doslzo to o 24 do
                            niej......zawsze ma wylaony tel tetraz byla starsznie zmeocozna nauka i
                            spiaca.i o to tez byla wkurzona.........dla mnie to jest chore strasznie bo
                            jesli ona ma zamair mi robic keidys awantury o to ze ktos przyslala jej w nocy
                            sms.to jest to nienormlane.pwoeidizlem jej ze glupio wyszlo ze ja obduzilem a
                            rano maila zajecia.ale ze przegina i powinna sie zasatwanic nad soba bo z nia
                            jest cos nie tak......
    • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 18:34
      Mysle, ze ona nie tyle go nie zrozumiala, tylko jej sie po prostu nie chce starac.Woli facetta gnoic na kazdym kroku lub dla odmiany glaskac jak ona ma ochote.Oczywiscie znamy tylko jego wersje, ale to nie pierwszy watek.Juz kiedys rozmawialismy.Nic sie nie zmienilo.Widze, ze facett sie stara.Ja chyba bym ja zostawila.Jak to wszystko czytam to ona jest kompletnie niedojrzala a on sie szarpie.
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 19:21
        z tym gnojeniem to bez przesady .nie dalbym soba pomitac czy robic z siebei
        debila proszacego kochaj mnie.nic z tych rzeczy.no ale prawda ze za duzo
        fochow,gry,i brak checi starania sie tez.tylke ze teraz przegiela i sie o tym
        przekona.mysle ze dzis nastapil moment ze sie zbuntowalem na maxa.wczesnij
        mowilem jej bez krzyku co jest nie tak.......ona do tego podchdizla nie
        zabrdzo........ale teraz to ja bede milczal .szkoda mi nas........tego co
        bylo.ale nie wiec co ona musialaby zrobic aby mnie odzyskac .
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 19:36
          o ile by chciala bo po niej mozna sie spodziewac juz wszytskiego...wiem jedno
          ze gdybym teraz sie do nie otworzyl to byloby gorzej.jedyna droga to teraz ja
          olac i pokzac ze moge bez niej zyc spokojnie
        • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 19:37
          ja tez przerysowalam .wiemy tylko tyle ile Ty piszesz.sprobuj ja wziac na dystans.Albo zrozumie, ale bedziesz mial jasna sytuacje.Ze zalezy juz na tym tylko Tobie.
          • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 19:46
            w tej chwili to bedzie walka nerwow.ja nie skapituluje.jesli cokolwiek ja moze
            ejszcze ruszyc to jest to ostatni moment w tym wszystkim.bedzie ciezko bo ona
            juz zaczela walic teksty w stylu tesknie itd.ale ja nie ebde na to zwracac
            uwagi...niech zobaczy co to znaczy tesknic,,,,
            • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 20:08
              chyba zostalo mi czekac i wierzyc ze ona zda sobie sprawe z tego jak sie
              zachowuje...i co robila do tej pory.....jesli nie to juz nic miedzy nami nie ma
              sensu
              • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 20:17
                mysle, ze masz racje.Przecierpisz, ale chyba innego wyjscia nie ma.Trzymaj sie.
                • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 20:21
                  teraz zrobie cos co kazdy zakochany facet zrobic w tej sytuacji musi ide sie
                  napic czegos mocniejszego)))))
    • kingakunowska Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 23:12
      Mysle, ze moze ona nie poradzila sobie ze strata dziecka i przezywa w stosunku
      do Ciebie ambiwalentne uczucia. To sie czesto zdarza parom w takiej sytuacji.
      Wg mnie dziewczyna potrzebuje po takiej traumie profesjonalnej pomocy, bo
      niestety wyglada mi to dosc typowo.
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 23:39
        ona od jakiegos czasu mowi ze nie chce zwiazku ze jest tym wypalona.ja to
        rozumiem ale nie to ze ciagle mowi co innego popada z skrajonosci w
        skarjonosc.tak sie nie da zyc.ja nie wiem na czym stoje.ja ciagle wszytsko we
        mnie wkurza
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 01.04.05, 23:44
          wkurzylo ja na amxa to ze powiedzialem ze uwazam ze nie przytyyla bo dostala
          szalu na to ze jak stwoierdizla cos jej wmaiwam.wkurzyl ja moj sms.co bedzie
          dalej.co ja wkurzy........to ze za glosno oddycham...teraz pol mnie jest
          wsciekla na nia zla i nie chce jej widziec ale pol starsznie ja kocha.czuje ze
          ejstem rozdarty.ale mam swoj honor szacunek do siebie i wiem ze nie da sie tego
          ciagnac.nie pozwole sobie by ktos odgrywal sie na mnie nie wiem za
          co......chyba za to ze zawsze bylem ok.ona do lekarza nie pojdzie bo wymysli
          sobie 100000 innych powodow nim popatrzy ze to ona rozwalila nas i teraz dobija
          gwozdzie .moze jestem naiwny ale czekam ze sie ocknie i zobaczy co sie
          dzieje.chodz zaczynam watpic.......((((
          • facett Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolnie 02.04.05, 09:14
            wiesz isabeel ona robi fochy nie tylko do mnie ale tez do rodziny.ale np do
            znajomych jak chce to jest milutka przez telefon....gra???.dzis juz wyslala mi
            2 smsy.o tresci kochanie prosze cie bardzo nie badz tak cichy i wyslij mi chodz
            sygnal....i zadac mozna sobie pytanie czy ona gra i mysli ze nabiore sie na
            to.......czy po tym poronieniu ma problemy z wlasnymi emocjami i z sama
            soba....ja oczywiscie nie odpowiadam bo nie mam ogolnie ochoty z nia gadac.a
            byc dobrym to takim ze szanujesz kobiete jestes przy niej ,spacery
            kwiaty,poczucie bezpieczenstwa-zreszta jej wielokrotne slowa ze nikt tak dla
            niej nie byl kochany jak ja chyba tez to odzwierciedlaja.nie mowie tu o
            fanatczynej milosci w stylu gdzie i z kim idziesz co robisz itd.bo mamy
            (mielsismy) zwiazek ze moglismy sobie lazic sami lub ze znaajmomymi gdzies
            tylko poprostu sie informowalismy.ja mam metlik w glowie bo uwazam ze albo
            gra,albo ma problemy ze soba albo jest to cos takiego co juz tez przezylem ze
            fajnie jak ktos jest ale nie bede sie wiazac a jak sie trafi ktos lepszy to
            moze mi powiedizec ze nic ci nie obiecywalalam a jak nie to zostane,wiek na
            wyszalenie sie.ale ja nie mam zamairau byc czyjas rezerwa na chwile.dzis sobie
            przypomnialem ze jak 1 raz sie rozchdozislimy to ona sie zachowywala
            idencztynie kochanie teksnie za toba,jestes mojim najwiekszym skarbem,ryczenie
            ze mnie traci.jak sie zeszlismy czulem ze jestem wazny dla niej.......z miesiac
            tak zawsze jak sie widzielismy.ale pamietam ze jak raz do niej przyjechalaem a
            stwierdzila mi ze to ze nie bylismy razem uswiadomilo jej ze mnie kocha i chce
            ze mna byc a na drugi dzien przyjechalem......chcialem sie zblizyc a ona
            tekst .......ze nie chce mi robic nadzieji na cos wiecej bo wiesz jak
            jest.......mnie zamurowalo.wkurzylem sie i powieidzlem jej ze nie uwazam ze
            nasz zwiazek byl przypadkiem i ze kiedys mialem cos podobnego i jak ona sie ma
            tak zachowywac to ja nie mam zamiaru byc w jej zyciu na chwile.ona sie
            rozryczala zaczela sie calowac ze mna i pwoeidizla ze czemu jej wczesniej tego
            nie mowielme.......i zaczelsimy sie calowac a ona zaczela mowic ze poprostu nie
            ejst gotowa na zwiaziek ze chce powoli to wszytsko zaczac .i ze predzej by
            zwariowala niz nie byla ze mna....ja kiedys z kims bylem i ta dziewcyzna sie
            zachowywala podobnie....najpierw blagala mnie wrecz zebym przyjechal a potem
            byla chamska...byla tez ciagla hustawka...bylem mlody glupi uwierzylem...to
            byla moja 1 wielka milosc...kiedys uslsyzlem ze wykorzystala to ze ja
            kochalem...jak zrywalismy za 1 razem mowilem mojej obecnej co czuje jak bylo
            kidys i ze wyglada to identycznie.ona zaprzeczyla wiele razy jeszcze po zejsciu
            sie....o tym wspominala ze z jej storny nie ejstem zadna rezerwa na chwile i ze
            ona nie gra w nic.....w co ja mam wierzyc...co robic...... .jeszcze dodam
            izabell ze moja dziewczyna ma co jakis czas takie napady zlosci.....zachowuje
            sie tak jakby jej sie cos nalezalo.wkurza sie o byle co...po poronieniu bylo z
            tym lekko gorzej.ale wszytsko sie rozwalilo z 6 mies pozniej gdy
            pzegielsimy.ona zaczela ryczec ze nie chce przezywac znow tego samego nie ejst
            w stanie byc w ciazy.od tamtej pory stala sie zmienna,drazliwa,fochwoata
            bezszczelna-to wszytsko sie nasililo do niewytrzymania momentami.zaczelo ja
            denerowwac wszytsko,ze sie o cos pytam,zaczel jej przeszkadzac moj humor,jakies
            glupie drobne sprawy...tylko ze gdyby ja nagrac przez miesiac to jej teksty sie
            nawazjem wykluczaja i zaprzeczaja sobie tak jak i zachowanie.ona popada z
            skrajnosci w skrajnosc..kiedys byla zmienna ale teraz osiagnelo to rozmiary
            maxymalne i nie sie z tym zyc...
            • facett Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 09:21
              no a teraz wlanela mi tekst ze ja chcialam sie odezwac........dziekuje za te
              11 miesiecy...pa.....ona jest nienormalna
              • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 10:45
                witam.Nie masz tupotu bialych mew po wczorajszych drinkach???:)))
                Mnie mimo wszystko dziwi, ze dwoje ludzi jest ze soba a takie wazne rzeczy jak wspolna przyszlosc omawiacie sms-ami??To juz sie nie rozmawia ze soba w tych czasach???I zegna sie , zrywa tez sms-owo??Za stara jestem...:((((((((((((
                • facett Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 10:57
                  pogadalismy tez przez tel...ona byla.....zła ze sie do niej nie odzywam bo
                  pisala wczoraj do mnie kilka razy.a ja jej odpwoeidzlem zeby postawila sie na
                  moim miejscu ze raz mowi to ze raz tamto....ze sie boje poprostu ze nie wiem
                  kim dla niej ejstem....ona odpowiedizla ze jej lukaszem.ze chce sie jej ryczec
                  ale nie bedzie chodzic za mna i prosic....zebym byl w jje zyciu...i napsialem
                  jej ze raz czuje sie kims dla niej najwazniejszym w zyciu a raz jedynym z
                  wileu.....odpowiedizla mi ze nigdy nie bylem jednym z wielu i nigdy nie
                  bede.walnelsimy sobie teksty ze ejstesmy swoimi skarbami itp...w jednym ona ma
                  racje ze jak sie schdozilsimy to powiedizlsimy sobie to ze ona nie ejst gotowa
                  na zwiazek i ze potrzebuje powoli zeby sie to toczylo.moze jestem skonczonym
                  debilem.....ale ufam w to co dzis mi powiedziala.bo wbrew pozorom nie
                  obiecywala mi zlotych gor i nie mowila tego co chce uslyszec...mozna powiedziec
                  ze ejstem dla niej kims wyjatkowym w zyciu ale nie chce sie teraz pakowac w
                  powazny zwiazek.obiecywac mi tez nic nie chce bo mowi ze sobie juz kiedys cos
                  planowala....widze ze naprawde ja to boli ze mnie nie ma obok i nie jest to
                  chec jakiejs adoracji.....zeby ktos byl.
                  • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 11:34
                    co zdecydowales???
            • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 18:45
              Woiesz poczytałam to co piszesz. I widze, ze ona nie jest pewna czego chce.
              Jest mloda, ale to jej nie tlumaczy. To jednk nie tyle niezdecydowanie co
              histeria tzn mowi i nie zwaza na to, co moiw. Nie rozumiem jak mozna byc tak
              chciwjnym w pogladach i to na uczucie. dzis tak jutro tak. To nie sa fochy to
              rozchwianie emocjonalne, niedojrzałosc. Mysle, ze trzeba jej psychologa.
              • facett Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 19:25
                wiesz czasem mi sie wydaje ze ona sie nie moze pogodzic ze starcila 2
                dzieci.jedno z poprzednim jedno z emna.wiadomo w poprzednim zwiazku bylo ok
                piewsza wielka milosc bez zadnych zlych doswiadczen.skonczyla to rozbita
                psychicznie.teraz jest starsznie troudno zyc jej normlanie z atakim mbagazem
                zlych doswiadczen.mysle ze moze ona sie szamota z 2 powodow bo kiedys bylo tak
                super a teraz wszytsko jest zle.brak czasu ,nerwy.zauwazylem ze jak ma czas nie
                ma nerowo tow tedy miedzy nami jest naprawde super.ona zachowuje sie tak jakby
                nie byla w stanie zyc w dorolsym swiecie.czasem zachowuje sie jakby maial 15
                lat.mowi ze nic ja nie cieszy nie ma na nic czasu na zadne przyjemnosci.ciagle
                sie gdzies spieszy.a 3 sprawa to to ze ona wie ze nie ejst gotowa teraz na cos
                powaznego i czuje ze z jendej strony czuje do mnie cos mocnego ale nie ejst mi
                w stanie zagwarnatwoac powaznego zwiakzu i sie szamota sama z soba ze raz chce
                mnie puscisc bo wie ze ja kocham ale gdy cos sie dzieje pokazuje mi ze ejstem
                dla niej bardzo wazny i nie chce mnie starcic.tak to odbieram.co do spotakn to
                nie jest to tak ze jest non stop zle.to jest taka mieszanka albo sie nam gada
                poprostu geniialnie albo cienko.kiedys bylo duzo sexu
                milosci,bliskdoci.......teraz tego nie ma i powstala taka dziura w zwiakzu
                ktorej chyba czasem nie umiemy zapelnic
              • facett Re: moj zwiazek sie rozpada(((do isabell i ogolni 02.04.05, 19:32
                kiedys byl czas na spacery ,na nas na radosc z zycia .teraz ona ma mase zajec
                jest zmeczona zabiegana.ciagle zdenerwowana(z natury jest nerwowa).kiedys byla
                roadosc.teraz jak mamy wolna chwile jest cudownie super.wtedy wlasnie
                anjczesciej pada najwiecje wyznan z jej strony.nie wierze ze wtedy gra.nie da
                sie udawac non stop.jak sie ciagle slyszy od niej ze jest wypalona zyciem,ni ma
                radosci w zyciu ani przyjenmnosci,zero czasu .to tez gra udaje....nie wierze
    • sergito Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 12:11
      Jak dla mnie to Ona znowu Cie urobila.Popatrz na swoje wczesniejsze watki i
      teraz na to co napisala.Nie sadze zeby sie cos zmienilo.Ona troche poudaje i za
      jakis czas znow bedziesz przez to przechodzil.Ale i tak zycze szczescia i mam
      nadzieje ze sie myle:P
      Powodzenia
    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 12:28
      przed tym jak sie rozeszlismy niecale 2 meisace bylo tak dziwnie az ona
      stwierdzila ze jest wypalona tym wszystkim co bylo i ze nie umie mowic ze
      kocha.i jak sie schodzilismy to ona walnela tekst ze chce to zaczac od nowa ze
      nie chce sie angazowac w zwiazek......a mi caly czas o to chodzilo
      wlasnie.spytalem sie jak ona sobie to wyobraza .....jak widzi nas..i ona mowila
      dzis ze na luzne zwiazki jestesmy za starzy ze tak to mozna bylo robic
      wczesniej.czy mnie urobila......nie wiem....pewnie sie dowiem za jakis czas.dla
      mnie ona byla za mloda na to co przeszla i teraz nie chce miec powtorki z
      rozrywki.sadze ze gdybym nie byl dla niej wazny nie zawracalaby sobie mna
      glowy.z tego co mowi i robi ona nie ma na nic czasu,jest zabiegana nie ma
      radosci w zyciu ,czasu na przyjemnosci.ona dla mnie jest osoba ktora
      przerastaja pewne sprawy.jeste jeszcze dzieciakiem ktory doswiadczyl za duzo w
      zyciu .bylismy starsznie blisko przezylismy tragedie.czujemy ze soba bardzo
      duza wiez.ona dla mnie i ja dla niej ejstem kims waznym....ale chcielibysmy
      zaczac zyc jak mlodzi ludzie.mysle ze ta jej zmienosc to naturlane darzenie do
      faceta ktory daje jje cieplo,ale uwazam ze za duzo przezyla i ma blokade w
      sobie co do bycia razem.i ciagle sie przybliza i oddala,i chyba poprostu nie
      widzi tego....inaczej to odbiera..juz ktorys raz widze ze ona pewne sprawy
      inaczej odbiera uklada sobie w glowie.i musimy rozmiwac i wtedy okazuje sie ze
      myslislmy o tym samaym.a idziemy do tego roznymi drogami ktore spotykaja sie w
      1 punkcie.nie moge tego racjonalnie wytlumaczyc ale wierze ze ejstem dla niej
      kims wyjatkowym w zyciu...jak odchdozilem od innych kobiet nie czulem zadnego
      cierpienia.......jak jje zaczyna brakowac......to jest cos jakby umieralo
      polowe mnie
      • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 12:33
        No to Ci nie zazdroszcze.Trudne chwile przed Toba.Jakby co, to bede starala sie poradzic, ale to Wy musicie sobie to wszystko poukladac.Pozdrawiam
    • trzydziestoletnia Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 13:21
      Facet, ktorego ma sie dosc nigdy nie powie fajnego zartu...

      Jak drazni to na calej linii - od tego jak zartuje, przez kolor skarpetek,
      sposobu siedzenia, do bukietu kwiatow 'nie w pore i w ogole po co'..

      A ze czasem chce byc przytulana i pobyc z toba to normalne - a z kim ma byc, z
      dozorcą jak jeszcze ma ciebie od tego? Kwestia chwilowych zachcianek.
      • tonya4 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 13:34
        Jakkolwiek nie cierpie tego slowka, to tym razem powiem-DOKLADNIE.
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 16:18
          a kto powiedizal ze ja bede czekal.....nie jestesmy para.i ja mam zamiar
          spotykac sie z kobietami.jesli cos zacznie sie kleic bedzie ok to bede z jakas
          kobieta.nie mam zamiaru czekac na zawsze zeby kiedys uslyszec sooryy nic ci nie
          obiecywalal.a jesli bedzie robic jakies fochy to poprostu powiem ze jak ci sie
          nie podoba to nikt na sile cie nie zmusza i juz
          • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 18:48
            odpisałam Ci na watku - ,do isabelle i ogolu.
            Wiesz jak sie ludzie maja ku sobie, to chca byc ze soba nie tylko slowem mysla
            ale i obecnoscia. Stad spotkania ale tez mily czas anie fochy, dasy i to o nic.
            Rozumiem jakby jakis powod byl, ale taki powod ze oboje macie rozne poczucie
            humoru.


            Wiem cierpliwosc, ale nie za dluga. ja tez wiem, ze spotkanie i rozmowa to jest
            to:))
            Ale u was te spotkania to granie sobie na nerwach. Ona chyba jest za bardzo
            niezdecydowana. I za szybko zmienia zdanie o uczuciu wiec albo nie ma go albo
            nie wie co mowi.
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 19:42
        wiesz sama sobie zaprzeczasz jesli ona ma mnie dosyc i jestem taki debilem to
        po co placze i prosi aby byl.po co prosi abym sie odezwal.bezsensu byc z takim
        debilem.gdy sie kogos ma kompletnie w dupie to nie jest wazne czy jest czy go
        nie ma.gdybym sam do niej latal i prosil zeby byla ze mna to sie zgodze ze
        moglaby pomyslec jak jest to niech bedzie co mi tam.ale to ona mnie prosi zebym
        byl a nie na odwrot.ja jej mowilem wiele razy ze jesli ci zle ze mna nic na
        sile .i nie chcialem jej obwiniac uderza mnie tylko to ze spotkalo ja tak wiele
        zlego a dalej igrala z ogniem .ja tego nie rozumeim.prosilem ja mase razy
        chdzmomy do lekarza nie chce abys znow ciepriala......ale nie chiala pojsc.mam
        kogos zmusci.po co mowila mi ze jestem najukochanszym facetem ze nikt jej tak
        dobrze nie traktowal i nie byl taki kochany po co mowila ze gdyby nie ja nie
        dalaby rady sie pozbierac......nie rozumiem jednegojak po takich przezyciach
        gdy facet byl blisko pomogl jej ona go odpycha.nie da sie wykreslic tego
        wszytskiego tej wiezi.gdybym ja zosatwil sama sobie rozumiem ze by sie tak
        zachowywala ale bylo zupelnie inaczej.boje sie tylko ze ona kojarzy mnie z tym
        co sie stalo i to moze byc przycyzna tego ze z jendej strony czje blisksoc za z
        drugiej bol.
        • trzydziestoletnia Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 03.04.05, 16:03
          facett napisał:

          > wiesz sama sobie zaprzeczasz jesli ona ma mnie dosyc i jestem taki debilem to
          > po co placze i prosi aby byl.(..)

          Przestan tak usilnie udowadniac wszystkim, jak to ona cie pragnie, ale ZASTANOW
          sie przez chwile i rozwaz kazda odpowiedz jaka otrzymales. Wszystko
          automatycznie odrzucasz i jak lew bronisz tezy pt "ona mnie kocha, tylko ma
          trudny charakter" - skoro sam wiesz, ze tak jest to po co ten watek?
          I pamietaj, ze ty sam nazwales sie "debilem" czy "beznadziejnym" - ja nic
          takiego nie pisalam. Zamiast sie bronic ROZWAŻ.
          ps. maskotke tez sie chce miec "przy sobie"..
      • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 03.04.05, 16:32
        jelsi mam sie kierowac doswiadczen i tym co mowi wieksozsc powinienem ja olac
        cieplym moczem wywalic kilka rzeczy w twarz i pojsc obracajac sie na
        piecie.tyle ze rutyna ze 2-3 razy w tym zwiakzu mnie zgubila.stad moje
        wachanie.albo ona swietnie gra albo mowi mi prawde.takie zalamania miala w
        czasie gdy wszytsko bylo ok...potraila po 3 mies wlanac ze nie wie co do mnie
        ma ze ja przygniata zycie.......
    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 16:24
      dzis spedzilem mile kilka godzin z atrakcyjna kumpelka.jutro pojde na spacer z
      inna.mialem wybor wierzyc lub nie.uwierzylem ze jest to sytuacja ze laska
      naprawde nie chce sie wiazac ale czuje ze ejstem dla niej wazny.moze jestem
      naiwny ze jej uwierzylem,moze nie powinienem wierzyc w to ze po tym jak mogla
      zajsc w ciaze peklo cos w niej do bliskosic,bycia z kims na powaznie.niestety
      nie mam super zdolonosci aby sprawdzic czy mowi prawde czy nie.mam znajomych
      gdzie koles latal za dziewcyzna a ona nic nie chciala wlasnie niedawno sie
      pobrali.a ja wsztytsko wkurzyalo nie chciala sie wiazac.takich par jest mase ze
      kobieta lub facet potrzebuja oddechu.nie mam zamiaru siedziec w domu i czekac
      na zbawianie ale zyc....a jelsi sie nam ulozy to bedzie ok jesli nie to nie.ale
      napewno nie pozwole sobie na jej fochy
      • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 18:52
        Wiesz to, ze sie pobrali nie swiadczy ze to dobry zwiazek. Moze ona bala sie
        staropanienstwa samotnosci. I tak wyszo. Widzisz te pobudki wychodza potem.
        Takze zwiazek to jeszcze nie wszystko, bo z roznych wzgledow ludzie sie wiaza.


        Dobry a raczej za dobry - fajnie sie czytało. I powiem Ci, jestes fajnym
        facetem wiesz co to uczucia itp. A ona chyba bardziej chce Kogos, aby miec
        dziecko, byc z kims niz to uczucie do tej osoby. Stad jej frustracja.

        Zwiazek to relacja miedzy 2 osob, nie tylko uczucie, ale i relacja. I wazne
        jest zrozumienie. A wy na spotkanich nie bardzo sie rozumiecie.
        Nie wiem ale to taki toksyczny zwiazek. Czy ona była u psychologa?
    • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 16:33
      a co do tego smsa.ona po poronieniu ma alergie na testy o poniecaniu,o tym ze
      sie ja pragnie o sexie....mysle ze stad dlatego uznala ze te smsy byly glupie a
      druga sprawa to taka ze jej ex bachdozil ja w nocy po
      pijaku ,dzownil,domofenm ,na komorke na domowy i ona jest na to uczulona.nnie
      bornie jej naprawde.kiedys jak bylo jeszcze ok.kilka osob mi mowilo daj sobie z
      nia spokoj,i w roznych sytuacjach zawsze bylo inaczej niz mi doradzali.zawsze
      robilem asekuracje bo cos podobnego przezylem bo taka jest regula.......i jak
      dotad we wsyztskich przypadkach.....mylilem sie wychdozilo ze to ja mam fiola i
      ja wymyslam bo sie pozniej wszytsko wyjasnialo....
      • isabelle7 Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 18:48
        Wiesz kazde postepowanie mozna wytlumaczyc, ale potem zycie i tak pokazuje na
        ile te tlumaczenie bylo prawdziwe.
        • facett Re: moj zwiazek sie rozpada((((((byc w tym dalej? 02.04.05, 18:59
          nie ejstesmy razem i ona nie ma prawa wymagac od mnie niczego.mialem 2 wyjscia
          wywalic jej mase rzeczy w twarz duzo pod wplywem chwili lub posluchac co ma do
          powiedzenia.i mam odpwoeidz albo uwierze w to ze naprawde chce ze mna byc ale
          nie chce nic obiecywac na przyszlosc nauczona poprzednim zwiazkiem.i albo
          uwierze ze nie ejst gotowa na cos na powaznie ale jestem dla niej wazny albo
          klamala mnie gdy pytalem sie czy ktos jest i czy jestem na chwile az ktos
          bedzie nowy...musze uwierzyc lub nie.jesli mowila mi sama z siebeiz 5-10 razy
          ze nie prowadzi zadenje gry.......to albo moge wierzyc lub nie.wcale nie ejstem
          pewny tego czy dobre jest to ze utrzymywac bedziemy stsousnki jakiekolwiek.ale
          chce wiedziec jak to sie dalej potoczy.....poprostu musze.ale nie zamykam sobie
          drogi na kogos innego.
        • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 10:05
          tamta para to ludzie 23,22 lata ktorzy zyli obok siebie.ona nie chciala sie
          wiazac zostali szczesliwym maleznstwem.on ja kochal cale liceum i
          pozniej.widzial tylko ja.kumpelka mojej ......wlasnie kogo napiszmy dziewczyny
          byla z kolesiem rok rozstali sie on pozniej za nia chodzil i po roku zeszli sie
          i sa para ponad 3 lata mimo ze ona go nie chciala bardzo dlugo.tylko ze koles
          mial latwiejsze zadanie bo dziewczyna jest bardzo przecietna z urody chodz
          swietna z charakteru ale powodzeni maila bardzo male.moja wrecz przeciwnie
          mysle ze jak by chaila to zdecydowana wieksozsc facetow by sie jej nie
          oparla.moge tylko razyzykowac i byc i uslyszec kiedys ze przykro mi ale czuje
          cos do kogos innego albo uslsyzec ze kocham cie chce z toba byc.sa tylko takie
          2 mozliwosci.ona mi kiedys wyznala ze byla bardzo blisko ze swoim ex mimo ze on
          traktowal ja bardzo dlugo jak przedmiot bo byla z nim w ciazy .i powiedziala
          ze sam widzisz jakim on musial byc dla mnie chamski i jak musial mnie traktoac
          skoro odeszlam.mysle ze ja przeraza jeden fakt .jestem facetem z ktorym zaszla
          w ciaze .w przeciwnienstwie do tamtej sytuacji to byl 3-4 miesiac.ona czuła
          to.mowila mase razy ze jestem najbardziej kochanym facetem w jej zyciu i ze
          nigdy nikt nie zrobil dla niej tyle co ja.i jak po poonieniu mielsimy ta
          sytuacje ze ona stwierddizla ze ni jest w stanie nosic dziecka ze psychinczie i
          fizcyznie nie ejst do tego zdolna.zalamala sie sytrasznie i odtad sie to
          zaczelo rozpadac.ale pamietam jej zalamanie i slowa jak mi wyznala ze nie
          potrafi mi powiedizec kocham,ze czuje sie wypalona zyciem i nie ma w nim zadnej
          radosci ani celu.byla przerazona.ale bardziej chyba tym ze z jednej strony ma
          faceta ktory ja mocno kocha ktory zawsze byl ok,nigdy jej nie zostawil gdy go
          potrzebowala z ktorym miala dziecko i ktoremu jak mowila nic nie moze zlego
          zarzucic.........i po tym zdarzeniu jest zablokowana nie ma w niej radosci
          zycia ,milosci do mnie.mysle ze to ja wlasnie przeraza ze nie moze poczuc znow
          tej bliskosci ze chce tego ale nie moze.tak mi wlasnie powiedziala ze nie wiem
          czemu tak jest.przestac kochac nie mozna o tak zawsze jest powod tego.pytalem
          sie jej kiedys co zlego zrobilem,co we mnie ejst takiego .ona mowila ze to nie
          jest moja wina.nie wiem moze gdzies w podswiadomosci ma zal ze nie uchronilem
          ja przed tym wszystkim.nie wiem....moze kojarze sie jej z tym wszystkim zlym co
          bylo.z ta tragedia.tyle ze ja bylem przy niej i ona mowila ze gdyby nie ja to
          nie dalaby rady zyc dalej.wiec naprawde nie wiem.gdy sie zblizamy czuc w niej
          starszna roadosc szczescie gdy mamy troche wolnego czasu,mysle ze ona sie
          nakreca wtedy pozytywnie.te jej zmiany to chyba ciagla walka o to aby cos
          poczuc do mnie,ona chyba czuje sie winna i bezradna w tej sytuacji bo pamietam
          jak mowila ze wie ze moze przekreslic to wszystko(gdy 1 raz sie rozchdozilismy)
          ale jest wszystkim wypalona i nie kocha mnie.ona mi mowila zebym jej obiecal ze
          zawsze bede prosla mnie o to.oboje chyba mamy w sobie chce bycia razem bo
          jestesmy tak mocno zwiazani ze soba.i ja mim zdaniem przeraza fakt ze nie wie
          co sie z nia dzieje nie wie czemu ma w sobie ta blokade ....stad te
          szarpanie.....ale to sprawa wybitnie psychologicziczna
          • tonya4 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 10:20
            No coz.To troche zmienia postac rzeczy.A nie mysleliscie o wizycie u psychologa??Bo ta jej szarpanina moze( mocno na to wyglada), byc efektem Tych, jak piszesz, wydarzen zwiazanych z ciaza.Choc w pewnym momencie pisales, ze straciliscie to dziecko troche z jej winy??Moze ona tak bardzo sie obwinia za to, i teraz sama ze soba nie moze dojsc do ladu??NIe wiem, czy dobrze to rozumiem, ale ona 2 razy byla w ciazy??A co z pierwszym dzieckiem??Moze warto by bylo przejsc na taki troche przyjacielski uklad, dopoki ta blokada w niej nie peknie?Zapewnic jej poczucie bezpieczenstwa i duzo cierpliwosci.Ale ona tez musi tego chciec i miec swiadomosc, ze nie jestes workiem treningowym...
            • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 10:31
              tak byla 2 razy.pierwszy koles ja naciskal bardzo aby usunela.mowil jej ze
              ebdzie przy niej.byla to bardzo wczesna faza takze tak jakby miala okres.a u
              nas kilka miesiecy po poronieniu mielsimy sytuacje ktora mogla sie skonczyc
              ciaza i wlasnie od tej pory wszystko zaczelo sie walic.ona z 1,5 mies probowala
              z tym walczyc ale w koncu wyznala ze czuje sie wypalona ze nie ma w niej
              radosci i nie wie czemu nie wie co sie z nia dzieje i ze nie umie mowic
              kocham.i ze ejstem dla niej bardzo wazny i nigdy nie bylem i nie jestem
              obojetny.byla przerazona faktem ze nie wie co sie z nia dzieje ze nie chce
              bliskosci ze nie chce sexu calowania prztulania do tej pory zreszta(prucz
              sproradycznych sytuacji).nasze dziecko starcilismy przez glupiego lekarza ktory
              nie wykryl 3 -miesiecznej ciazy,nie wykryly jej tez testy.zapisal jej tabletki
              antyk.ona je brala nieswiadomie i to ona spowodowaly poronienie.ona sie zaczela
              obwiniac za to ze to jej wina.chodz ona ani ja nic nie moglismy zrobic nie
              wiedizlsimy nic(((((.ja jej nie winie to nie o to chodzi tylko troche mnie
              przeraza to ze po tym jak raz maila taka tragedie ze gdzies w niej nie bylo
              sygnalu ze za wszelka cene powinna sie zabezpieczyc.i stalo sie 2
              raz ....zaszla w ciaze....i znow nie chciala isc do lekarza i znow po kilku
              mies zdarzyla sie sytuacja ktora mogla zakonczyc sie ciaza......to ja
              zniszczylo.rozumiem jej ogromny bol wstret do lekarzay.ale nie rozumiem ze po 2
              tragediach raz jedne raz nie dala sie przekonac mnie aby pojsc do lekarza i
              zabezpieczyc sie..tego nie rozmiem ale nigdy za nic ja nie ebde obwiniac
              • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 10:39
                teraz mnie troche przeraza jeden fakt ze kiedys wierzylem w jej slowa
                bezgranicznie.a teraz jej zachwoanie w duzej czesci pokrywa sie z zachwoaniem
                osoby ktory mnie keidys oszukala starsznie oszukala.80% zachowania jest
                identcyzne prawie.......tez byla hustawka,tez moiwla mi ze ejstem wazny dla
                niej tez nie chciala sie wiazac.tyle ze tam bylo wczesniej mowienie ze chce
                skonczyc znajomosc ze mna ,obecna tego nie mowi.tamta mowila o kolesiu ciagle
                wymieniala jego imie.tamta dawala mi do zrozumienia ze ktos jest.ta nie.tyle ze
                jak przyjezdzalem do tamtej tez mnie prosila mnie przez telefon zebym byl
                zebym przyjechal potem byla chamska.ta czasem zachowaywala sie tez tak gdybym
                nie byl dla niej tak naprawde wazny ,ale tez czesto swietnie sie nam rozmawia
                ze brakuowalo nam czasu.........obiecala mi ze nie ejstem nikim na chwile ze
                mnie nie oklamuje i nie ejst to taka sytuacja jak kiedys mialem z
                tamta.....mozna powiedziec jedne slowa przeciwko drugiem.......
                • tonya4 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 11:19
                  To tylko sytuacje sa podobne .Nie osoby.Namow ja do tego psychologa.Moze teraz ona ucieka od bliskosci, od kazdej sytuacji, ktora potencjalnie moze kolejna ciaza sie zakonczyc.Celowo bywa szorstka, ale jak jej powiesz, ze nie robi to na Tobie wrazenia , bo rozumiesz tlo tych zachowac , to moze to sie zmieni.
                  Co by nie mowic, trudna droga przed Toba i przed Wami.Jestescie ze soba
                  • tonya4 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 11:21
                    przerwal mi sie post.Jestescie ze soba dosc krotko, mimo wszystko.Macie burzliwy poczatek, ale moze to dobrze rokuje na przyszlosc?
                    • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 11:51
                      czuje jedno ze zaczne sie spotykac z innymi kobietami......chce tego coraz
                      mocniej.......nawet za cene ze moja obecna kobieta odejdzie ode mnie.a wtedy
                      znaczyloby ze klamala mnie z tym wsyztskim co mowi teraz.bo uwazam ze jesli
                      ktos jest dla mnie wazny tak naprawde to nie pozwolu mu/jej odejsc nie pozwole
                      zeby ktos zabral polowe mnie.chce sobie dac na luz znow sie cieszyc rozmowa z
                      kobieta...chce dac sobie troche powietrza .nie chce i nie pozwole sobie zeby
                      ktos mnie oskarzal o cos czego nie zrobilem.bo to nie ej rozwalam to
                      wszystko..wiem co robie zle ale walcze o nas........a ona zaczyna sypac
                      oskarzeniami
                      • tony82 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 11:55
                        Posąp jak mężczyzna. Zerwij wszelakie kontakty z kobietami. Zastanów się nad
                        swym zyciem, przemysl wszystkie sprawy, a przede wszystkim nie miątaj się.
                        Potrzeba, i czasu, i pewnej perspektywy.
                        • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 12:57
                          kiedys sobie obicalem ze 2 raz nie dam sie wkrecic w ratowanie zwiazku moim
                          kosztem.jak to juz raz bylo.ze odejde gdy zoabcze ze 2 strona sie w to na amxa
                          tez nie angazuje.mysle ze na 10 facetow 7-8 juz by zabawialao sie z inna lala
                          po tym jak jest u mnie w zwiazku.ja neisteyty mam takie glupie podejscie do
                          tego typu spraw ze bede honorowy i zostane do konca i ze gdzies mimo tego
                          wsyztskiego wierze ze wyjdziemy na prosta...jeszze sie z zadna inna nie
                          spotkalem ....ale ktos chce i to mocno......a ja od dawna czuje ciagala
                          hustawke przechdozaca w taka uczuciowa pustke,bo moja dziewcyzna jak mowilem od
                          dawna nie chce niczego co zwiazine jest z blisksocia
                          • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 13:02
                            poprostu ostatnio slysze na spotkaniu zebym nie bral wsyztskiego do siebei co
                            ona do mnie mowi ze ze jest wredna zebym wybiorczo szukal tego co mowi bo ona
                            jest wredna(tak mi mowila 2 tyg temu).czasem czuje sie jakbym byl z 2 osobami
                            • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 15:12
                              jak dzis chwile gadalismy czuje ze jestesmy dalej niz blizej od siebie.jak tak
                              dalej pojdzie to sie oddalimy od siebie na dobre. za 2 tygodnie mial byc
                              nasz.rok i mysle ze pojde do niej z kwiatami...
                              • tony82 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 15:30
                                Na pożegnanie?
                                • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 16:03
                                  nie wiem na co.chce ja zabrac do kafejki na 2 dzien na wycieczke.z 2 tyg temu
                                  chcialem aby to byl przelom i 2 cudowne dni razem jako para.ale po ostatnich
                                  wydarzeniach stweirdzam ze nie chce jej nawet calowac.musimy w koncu
                                  rozgraniczyc ucuzcie do faceta czy znajomosc z facetem.....musze byc na dystnas
                                  i tyle bo sie to za bardzo miesza raz z mojej raz z jej strony.nie chce raz
                                  slyszec kocham i gadania o nas w przyszlosci a potem cos innego.chce jednej
                                  lini nie jestesmy razem to nie i juz.koniec kropka.znajac nas to jeszcze 100
                                  spraw sie moze wydarzyc ale mam nadzieje ze tak nie bedzie.nic nie planuje .mam
                                  kase mam czas i wiem co chce zrobic..ale nie wiem czy przez te niecale 2 tyg
                                  ona nie zakomunikuje mi ze moze kogos poznala czy cos w tym stylu.
                                  • tony82 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 16:05
                                    Daj jej kopa w d*** i znajdź sobie jakąś fajną dziewczyne.
                                    • facett Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 22:01
                                      mysle ze mozna tak pisac i pisac.ale wszytsko wedlug mnie to to co przezyla,to
                                      to ze ma slaby charakter i czesto sie zalamuje ,co zzdarzalo sie od zawsze,ze
                                      ma powazne klopoty ze zdrowiem to tez cegielke dodaje do tego
                                      wszytskiego.moznaby powiedizec ze nic nie da sie dodac do tej dyskusji i uznanc
                                      ja za zakonczona bo zycie przyniesie zakonczenie lub jej trwanie
                                      • atrix1 Re:ODPOWIEDZ DO ISABELL i wszystkich 03.04.05, 23:18
                                        Dajcie sobie troche czasu. Moze male rozstanie (ponoc cementuje). Jesli ją kochasz a ona Ciebie to moze wszystko sie posklada (?). Moze pomoc z zewnątrz?
                                        Czasem bardzo trudno zrozumiec co powoduje kobietą. Ot, takie juz są.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka