Problem z miłością

26.11.07, 01:14
Jak myslicie, czy kobieta, która miała aż 3 związki z przyjaźni i koleżeństwa
a nie było w nich uczuć ma jakiś problem ze sobą? To chyba już za dużo, tak mi
się wydaje. Coś jest nie tak. Niby do zwiazku trzeba dwojga ale.. Usiłuje się
zaangażować w facetów, którzy nie sa w stanie się w niej zakochać, a ona w
sumie w nich chociaż co do ostatniego przypadku mam wątpliwości - za bardzo mi
zalezy. Może to już miłość.. Ale nie potrafię nawet rozpoznać. W każdym razie
wszystko to się kończy katastrofami :( I strasznie wypala. Mam wrażenie, że po
prostu nie potrafię już kochać.
    • modliszka24 Re: Problem z miłością 26.11.07, 08:54
      czasem i takie kobiety są ale może robisz coś na siłe daj na luz może ten jedyny
      sam cię znajdzie i będziesz wiedziała że to jest właśnie miłość a miłość nie zna
      wieku ani czasu
    • kotkaaaa Re: Problem z miłością 26.11.07, 09:53
      daj sobie troche luzu, aktywne szukanie faceta zle sie konczy zwykle
      • niedopowiedziana Ludzie 27.11.07, 18:09
        Ale ja mam prawie 40 lat!! To ile mam jeszcze czasu? Miesiąc, dwa, trzy?? Rady w
        rodzaju daj spokój sam się znajdzie można dawać 25 latce. Może i szukam na siłe
        ale mam jakies inne wyjście?
    • land-rynka Re: Problem z miłością 26.11.07, 19:06
      A ja znam takiego faceta. Nie potrafi się zaangażować. Nawet nie
      zaangażował się w małżeństwo, które po roku się rozpadło. Odeszła
      żona ze słowami na ustach - niedojrzały emocjonalnie.
      Niestety poznałam tego faceta i się chyba w nim zakochałam, ale on
      jak tylko zbliżył się do mnie, jak tylko poczuł, że coś czuje od
      razu wycofał się zostawiajac mnie zdezorientowaną i zszokowaną. Nie
      rozumiem tego - woli być sam, niż żyć w miłosci. Może Ty mi
      wytłumaczysz jego zachowanie....
      • cloclo80 Re: Problem z miłością 27.11.07, 00:57
        Jeden z tobą nie wytrzymał, dlaczego on miałby być następny? No i na co mu baba
        z dzieckiem?
    • figgin1 Nudzisz 26.11.07, 19:53
      Już któryś raz poruszasz ten temat. Znajdź sobie fuckfrienda i daj nam spokój.
      • niedopowiedziana Cos ci się myli 27.11.07, 18:11
        Załozyłam na cafe raptem całe aż dwa watki :))) Zastanów sie.
        • wielo-kropek Re: Cos ci się myli 27.11.07, 20:40
          Problemu z miloscia byc nie moze. Jezeli juz, to z toba raczej.
          Mysle ze z toba jest tez wszystko w porzadku. Poprostu juz nie
          jestes nastolatka i nie zakochujesz sie mimolotnie. Trudniej jest
          ci tez spotkac faceta w ktorym bys sie zakochala po uszy i jeszcze
          cit. W tym wieku, starszym troszke, faceci sa juz
          bardziej "niedoskonali", tzn przynajmniej tak ich widza kobiety w
          twoim wieku. Zreszta, nie zapominaj ze facet ciebie tez przez
          pryzmat grubszy obserwuje, czego nie robil kiedy bylas nastolatka.
          Tak niby rozsadek nakazuje, ale on dosc czesto przyciemnia wlasnie
          te wazna strone uczucia -milosci. Mysle ze powinnas tak ja ci tu
          doradzali, dac na luz, dac sie kochac facetowi. Niech sie nakocha po
          uszy i jeszcze ciut. Moze tym zrodzi sie milosc ktorej oczekujesz.
          Tylko nie dawaj sie kochac po uszy temu ktory chce ale ty nie
          chcesz, bo wtedy milosc sie na ciebie obrazi i zostawi ciebie
          zupelnie.
          • niedopowiedziana Re: Cos ci się myli 27.11.07, 22:20
            No tak, ale w tym sęk że we mnie się nikt nie zakochuje :( Związuję się z
            facetami, z którymi łączy nas tylko bliska przyjaźń. To oni się nie moga
            zakochać o czym mi w końcu mówią, ja czasami mogę a czasami nie mogę. Jestem
            totalnie zagubiona jeśli ktoś jest ze mną..no właśnie z niewiadomojakiego
            powodu. Ci faceci też próbują na siłe i nic z tego w ogóle nie wychodzi. Nie
            wiem już gdzie robię błąd.
            • wielo-kropek Re: Cos ci się myli 27.11.07, 22:41
              Ja juz nic nie rozumiem. Piszesz ze faceci probuja na sile ciebie
              kochac (raczej zakochac sie w tobie). Nic na sile kochana. Milosc
              na sile nie idzie zalatwic. Dziwie sie nim. Moze prawdy ci nie
              mowia. Zeby kobiete kochac nie trzeba duzo. Wlasciwie nic nie
              trzeba. Potrzebna jest tylko wlasciwa czyli "ta" kobieta, nic
              wiecej.Ty tez nie probuj na sile nikogo kochac -jezeli juz mam ci
              cos tu doradzac. Ja kobiete kocham natychmiast, juz, od razu, w
              mgnieniu oka. Calym soba ja kocham, swoim pragnieniem milosci. Na
              zawsze kocham i to nie jest zauroczenie, bo nie kazda urocza kocham.
              Mysle ze ty tez potrafisz tak kochac mezczyze. Pewnie taki ci sie
              jeszcze nie trafil, stad moge cie rozumiec ze masz rozterke na tym
              tle i nie wiesz kogo winic. Napewno nie win siebie, bo ty kochac
              chcesz i czujesz potrzebe by kochac. To wystarczy dla poczatku
              twojego szczescia, ktore z pewnoscia ciebie czeka w przyszlosci.
              Wierze ze twoja milosc ukryta z czasem sie uzewnetrzni, owoce
              radosci zycia przyniesie i szczescia tez. Twoja milosc ten "ktos" z
              czasem dojrzy i odwzajemni ci sie swoja. Ale nie na sile jak
              poprzednicy, tylko zupelnie wolnie, plynnie, niezauwazalnie, ale
              jakze chcianie. Miloscia w koncu trzeba sie dzielic i ja odradzac
              zarazem. Zycze sukcesu.
              • niedopowiedziana Re: Cos ci się myli 28.11.07, 00:08
                Ja nic takiego nie pisałam! Pisałam że wchodzę w związki z przyjaźni, gdzie
                oboje usiłujemy aby coś z tego było a nic nie wychodzi. Oboje próbujemy kochac
                ale nie zakochujemy się i w końcu rozstajemy no bo trudno jest być z kimś komu
                na tobie nie zalezy. Taka osoba odzywa się raz na kilka dni a spotyka raz na
                tydzień no i co to jest? Nico. I tak można ciągnąć wiele miesięcy aż to w końcu
                samo zdycha albo ludzie mają dość. No może się nie trafił, ale keidy się trafi,
                na emeryturze??? Przeciez jest jakiś zcas na zakładanie rodziny i tego nie mozna
                odciągac w nieskończoność :-/ Mma kochac kogoś kto nie kocha mnie i ma mnie
                gdzieś? I co, tym swoim kochaniem spowoduję odwzajemnienie? Chyba to tak nie
                działa.
                No ale dzięki.
                • wielo-kropek Re: Cos ci się myli 28.11.07, 03:27
                  Nie musisz wcale nic swoim kochaniem powodowac. Sprawa zamyka sie w
                  tym zeby obie strony kochaly szczerze. Jesli kochasz kogos szczerze,
                  a on ciebie niemniej szczerze, to ten twoj problem sam zniknie. A
                  tak, chcesz zmusic siebie do kochania kogos, lub ten ktos zmusza
                  siebie do kochania ciebie, co w sumie powoduje nicie z milosci. Nie
                  wszystkim jest tez dane kochac szczerze. Nie wszyscy nawet wiedza o
                  czym ja tu mowie. Duzo uwaza, ze jesli sie kogos kocha to za
                  cos, bo kochac kogos za nic jest im zupelnie obce, wrecz z innej
                  planety. No i milosc za cos jest zazwyczaj wymuszana do danego
                  czlowieka, jesli taka milosc wogole mozna nazywac miloscia. Milosc
                  za cos jest jakze lekka i naturalna do powierzchownosci danego
                  czlowieka, do jego powloki czy obleczenia. Milosci za cos serce nie
                  czuje. Czasem ja oczy jedynie widza, tzw. jej udawanie. Taki jest
                  moj z grubsza poglad na milosc.
Pełna wersja